Kilka słów o mnie

Byłem ministrantem, harcerzem, żeglarzem, modelarzem lotniczym, lekkoatletą, asystentem na Politechnice Wrocławskiej, po Marcu '68 także więźniem komuny.

W 1971 r. życiowe wybory związały mnie z Jelenią Górą. Byłem głównym projektantem jej planu ogólnego. Ówczesna ekologiczna degradacja tych ziem, była impulsem do udziału w obywatelskim ruchu ekologicznym. Odbyłem roczny staż urbanistyczny w Hanowerze, potem studialny pobyt w Meksyku. Od 1977 roku jestem kustoszem Dworu "Czarne". Poza jego uratowaniem od zagłady, mój życiowy dorobek to: rekord Dolnego Śląska juniorów w dysku, kilkanaście nagród i wyróżnień w konkursach urbanistycznych, współorganizowanie Euroregionu Nysa, pierwszej transgranicznej wspólnoty na obszarze byłego bloku wschodniego. Cenię sobie tytuł Człowieka Roku '2006 uzyskany w plebiscycie "Nowin Jeleniogórskich".

Marzy mi się współczesna odmiana pozytywizmu.

Jestem żonaty, mam czwórkę dorosłej dziatwy i sześcioro wnucząt.

Podziel się z innymi

| |

Wybory za trzy dni!

2018-10-18 15:32
Samorządowe wybory...
Cała Polska, więc i nasza Jelenia Góra, udekorowana jest plakatami, plakacikami, transparentami, banerami, mega-banerami. A na nich? Oblicza znane i nieznane... Obrodziło nam kandydatkami i kandydatami. Obywatelski zryw? Tylko się cieszyć!...

W Jeleniej Górze do obsadzenia są 23 mandaty rajców miejskich. Do wyborczych pojedynków staje 181 pań kandydatek i panów kandydatów. Są na sześciu listach, firmowanych przez trzy komitety partyjne i trzy, które określamy jako obywatelskie.
Owe masowo i publicznie eksponowane gadżety wyborcze, a dotyczy to też prezentacji radiowych czy spotów telewizyjnych, mają jedną wspólną cechę: jeśli nie wszystkie, to prawie wszystkie, prezentują panie i panów startującymi z trzech pierwszych list, czyli spod znanych szyldów partyjnych. To norma znana od lat. Fighterów obywatelskich komitetów wyborczych, z reguły są to finansowe cienkie bolki, w wojnie plakatowej praktycznie nie widać. Pierwsza nasuwająca się refleksja: ot, plankton wyborczy, drobnica bez szans. Zaraz, zaraz... czy na pewno mało znacząca drobnica?
Znam jeden z takich komitetów. Nie reprezentuje on formacji liczebnej, okrzepłej i tak zasobnej jak główne partie (skupione zresztą na wzajemnym zwalczaniu się), za to z całą pewnością stanowi cenny rezerwuar prawdziwego zaangażowania, wigoru i kreatywności, tak potrzebnych naszemu Miastu. Mam na myśli komitet wyborczy o akronimie JES , czyli Jeleniogórzanie-Eksperci-Społecznicy.
JES to lista nr 14.
Nie jest to bynajmniej jeszcze jedno środowisko zafiksowane na parciu do władzy dla władzy, bo mają o wiele ciekawsze motywacje i ambicje. Wiek kandydatów JES, poczynając od dwudziestoparolatków ze średnią w okolicach "czterdziestki", wskazuje że poza innymi walorami, jest tu także - nie do przecenienia - potencjał młodości.
Jakie mają szanse? To się okaże już niebawem. Patrząc tylko na wojnę plakatową te szanse wydają się zerowe. Tylko że... rzeczywistość w której żyjemy, jest dziś radykalnie inna, niż ta sprzed kilkunastu lat. Jest nasycona, jeśli nie zdominowana czymś jeszcze niedawno nieznanym. Mam oczywiście na myśli internet...
Może się mylę, ale jak znam tych z JES-u, to pewnie z tego narzędzia potrafią korzystać.
Nie ukrywam, że trochę na to liczę.
Kończąc wątek wstępny dopowiem, że wśród radnych, zasiadających w ławach Rady Miejskiej, także tych z poprzednich kadencji, nie brak osób które znam i których pracę doceniam. Ale przyznam, że marzy mi się, a wiem że nie tylko mnie, gruntowny "lifting" w jeleniogórskim samorządzie.

* * *

Przyjdźmy na chwilę na poziom refleksji ogólnej. Takiej trochę republikańskiej.
Jakimi jesteśmy obywatelami? I na ile, jako obywatele, mamy warunki dla aktywności na rzecz wspólnego dobra?
Poziom obywatelskości w naszej Ojczyźnie można oceniać różnie.
Oto świeżutka diagnoza w tej materii:

(...) obywatele albo nie rozumieją dobra wspólnego, albo są samolubni, albo zbyt bierni itd. Z drugiej strony nie ma problemu ze znalezieniem wśród nich prymusów: wielkich społeczników małych ojczyzn, ekspertów rozwoju miast w ruchach miejskich, mistrzów działalności pozarządowej. Problem w tym, że żadna klasa nie składa się z samych prymusów. Zawsze do wyższego poziomu przechodzi tylko część osób. W ten sposób tworzy się struktura w formie piramidy.
Polska piramida obywatelska jest wyjątkowo spiczasta, bo część osób naprawdę starannie odrobiła lekcje demokracji obywatelskiej. Jej czubek tworzą najlepsi, posiadający samoświadomość, kompetencje i znający swoją misję. Na dole pozostali zwykli ludzie, których powołaniem jest po prostu dążenie do szczęścia, bez aspiracji pro publico bono.
Czy możemy mieć w Polsce jeszcze lepszych obywateli? Czy możemy od nich wymagać jeszcze więcej? Nigdy nie jest tak dobrze, by nie mogło być lepiej. Niemniej jednak warto spojrzeć też na drugą stronę medalu i zastanowić się, czy szklanym sufitem rozwoju postaw obywatelskich wielu Polaków nie bywa postawa władzy. Jeśli rządzący nie potrafią wykorzystać indywidualności obywateli, ich krytycznego myślenia, jeśli są zamknięci na dialog, wtedy gorylium rusza ze swojego kąta i zaczyna zjadać niesfornych obywateli. Porównując tę sytuację do szkolnej klasy, dobry nauczyciel zintegruje klasę wokół prymusów, wykorzysta ich jako wzorce do naśladowania dla innych, stworzy atmosferę zachęcającą każdego do aktywności i rozwoju. Zły nauczyciel potraktuje aktywność prymusów ambicjonalnie i osobiście jako atak na swój autorytet.
(...).

Tak w artykule opublikowanym przedwczoraj w internecie a zatytułowanym "Obywatel Kopciuszkiem polskiej demokracji?" pisze Marcin Skrzypek, członek Rady Programowej Kongresu Obywatelskiego. Skrzypek pisze z perspektywy obserwatora relacji "obywatel a władza" na wszystkich szczeblach zbiorowego życia, ale ta diagnoza w sposób szczególnie trafny odnosi się właśnie do poziomu lokalnego, gminnego.
A jubileuszowa, 20-ta edycja Kongresu Obywatelskiego odbędzie się w stolicy w tą sobotę. W dniu ciszy wyborczej i w przededniu wyborów samorządowych.
Oby coraz bardziej o b y w a t e l s k i c h !!!

* * *

Jeszcze o moich faworytach.
Obserwuję to środowisko z zainteresowaniem i rosnącą sympatią, nie od dziś.
Kandydujący na urząd Prezydenta Jeleniej Góry Paweł Gluza, dziś 29-latek, już kilka lat temu organizował i prowadził obywatelskie spotkania i debaty młodych jeleniogórzan.
To z tej aktywności wyrosło zawiązane w kwietniu stowarzyszenie ETOS (nr KRS: 0000728952). Kto o nim nie słyszał, polecam stronę internetową www.etos.jgora.pl Niewiele organizacji pozarządowych swoją autoprezentację zaczyna od tak klarownego przedstawienia swojej misji. W krótkim czasie zorganizowali cykl otwartych debat warsztatowych, których intencją było zdiagnozowanie problemów Miasta a następnie gromadzenie "pomysłów dla Jeleniej Góry". Działanie konkretne, rzeczowe i potencjalnie bardzo pożyteczne. I oto cały zarząd ETOSU: Paweł Staworzyński, Paweł Gluza oraz Wojciech Perkowski, startuje w wyborach z listy nr 14. Ale oczywiście nie tylko oni.
Łącznie udało się im zmobilizować 31 kandydatek i kandydatów. W niedługim czasie pozyskali dla swojej misji takich sojuszników jak pani Julita Zaprucka, która znakomicie kieruje jagniątkowskim Muzeum Dom Hauptmanna. Inny kandydat JES-u, pracownik Karkonoskiej Państwowej Szkoły Wyższej to Eugeniusz Gronostaj, autor imponujących internetowych rekonstrukcji historycznych faz rozwoju Jeleniej Góry a także rzecznik inicjatywy odtworzenia słynnego "Heliconu" w sąsiedztwie Perły Zachodu. Nie mogę tu nie wymienić jeszcze jednej osoby. To Marcin Janusz Roszak z Cieplic, startujący w okręgu nr 4. Matematyk z wykształcenia, społecznik z przekonań i dokonań. Jest jednym z założycieli Fundacji "Przyjaciele Dworu Czarne", której ten zabytek, od siedmiu lat nękany kryzysem, już dziś ma sporo do zawdzięczenia, by wymienić pojawienie się książkowej monografii i cyklu kilkunastu filmów video (autorzy: Marcin Roszak i Tomasz Raczyński) popularyzujących ten zabytek. O monitorowaniu spraw toczących się w sądach nie mówiąc. To cenna kontynuacja zapoczątkowanej wiele lat temu obywatelskiej troski i społecznego zaangażowania w sprawy Dworu Czarne. A ostatnio niestrudzony Marcin rozkręca kampanię na rzecz reaktywowania zrujnowanej wieży widokowej na Górze Strzeleckiej. Sojuszników przybywa i jestem przekonany, że to się uda.
Krótko mówiąc:
głosujcie na Marcina Roszaka, głosujcie na kandydatów z listy nr 14 !

Z przedwyborczym pozdrowieniem - Jacek Jakubiec

ps. (trochę nie na temat).
Skoro wspomniałem Dwór Czarne: po pewnym zastoju ruszyła procedura mająca wyjaśnić kwestię jego własności. Toczy się z cywilnego pozwu Prokuratora Okręgowego w Jeleniej Górze przed Sądem Rejonowym. Dwie rozprawy odbyły się 8 i 10 października, termin kolejnej wyznaczony został na 5. grudnia b.r. Dobra wiadomość nadeszła z Wrocławia. Dotyczy Fundacji Kultury Ekologicznej, która formalnie istnieje, ale od sześciu lat jest w stanie blokady. 11. października wrocławski Sąd Okręgowy już prawomocnie oddalił apelację naszych przeciwników, którym nie spodobało się mianowanie dla FKE zarządcy przymusowego. Dla niezorientowanych: w roku 2015 zapadł wyrok w procesie karnym, na mocy którego osobom tworzącym ostatni zarząd FKE udowodniono przestępstwa. Zarząd ten już wcześniej został w innym postępowaniu sądownie zawieszony a dla Fundacji Kultury Ekologicznej, na wniosek Ministra Środowiska, ustanowiony został zarządca przymusowy. Orzeczenie sądowe z 11.10.b.r. oznacza, iż może on już podjąć swoje obowiązki.

Komentarze

🌏🌝🌒 @ 85.255.236.*

wysłany: 2018-10-18 19:48

Witam,🤝,Panie Jacku , jak powinna Pana zdaniem wyglądać ? JELENIA GÓRA!!! 🦌

JJ:
To temat na poemat. Rozumiem, że chodzi "tylko" o stronę wizualną. Ja mam słabość do tego Miasta nawet takiego, jakie Ono jest dzisiaj. Ale zgódźmy się, że wiele należałoby zmienić. Przykłady? Proszę bardzo, tylko jeden: ulica Wojska Polskiego. Kiedyś była piękną ALEJĄ. A co to takiego aleja? Poza oprawą jaką są pierzeje architektury z obowiązkowo zadbanymi elewacjami, jak się da to i z "przed-ogródkami" (a były tu kiedyś, były...), to przede wszystkim szpalery drzew. A te - w jednym gatunku, w podobnym wieku a więc rosnące w jednakowym tempie, zadbane, o ukształtowanych koronach, całość troskliwie pielęgnowana. Stare fotki pokazują jak było. Proszę zobaczyć jak to wygląda dziś. Drzewa stare i młode, wysoko wyrośnięte i drobne, niektóre chore i rachityczne, gatunki różne, bieżącej pielęgnacji nie widać. W sumie - narastający latami chaos kompozycyjny i estetyczny. A to tylko jeden z elementów kształtujących wizerunek miasta. I taki jego obraz wywożą turyści, których chętnie widzielibyśmy tu tysiącami...

Leoncjo @ 78.8.245.*

wysłany: 2018-10-18 19:49

A tak apro-po-po (jak mawiała serialowa siostra Basen) Pani Julita Zaprucka już od bodaj roku nie jest dyrektorem Muzeum G.Hauptmana. Trzeba pisać prawdę Panie Jacek.

JJ>
Upsss... no to nie jestem na bieżąco, mea culpa.

Kasiula @ 185.25.122.*

wysłany: 2018-10-18 21:37

Panie Jacku kochany, zapomniał Pan w tych peanach o naszej kochanej Ewie Zdzienickiej. Startuje z lity JES na pozycji I Zabobrze 1.
Pozdrawiam.

JJ:
Ależ znam i cenię Panią Ewę (kilka dalszych osób z JES także). Będę się cieszył jeśli Pani Ewa swymi talentami zasili Radę. Pozdrawiam obydwie Panie.

👷🏻 🌳🏡_,_🏡🌳🎶 @ 85.255.236.*

wysłany: 2018-10-18 21:44

Panie. J.J Zgadzam się z Panem , ale tylko i wyłącznie mogą tego uczynić młodzi ludzie zmieniając oblicze ,Miasta, okolicy , Karkonoszy , etc , tak jak Pan , pisze za 3 dni , mieszkańcy mogą zmienić , Jelenią Górę , dla młodych pokoleń!

JJ:
Święta racja! W danych PKW podawany jest też wiek kandydatów, nic nie stoi na przeszkodzie, aby głosował Pan na dwudziesto-paro-latków.

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2018-10-24 11:47

Jak tam pańscy JESowcy w wyborach? Czy rozsądek i mądrość są potrzebne by zostać politykiem czy raczej chodzi o siłę mediów w tym tych najbardziej tradycyjnych z ambony?

Jacek Jakubiec @ 37.7.122.*

wysłany: 2018-10-25 23:06

Odpowiadam: wstydu nie było. Pan Paweł Gluza, dla niektórych człowiek znikąd, wśród kandydatów na prezydenta był trzeci czyli mówiąc językiem sportowym załapał się "na pudło". Nieźle! Do Rady niestety żaden z JES-owców nie wszedł i w dużej mierze będzie jak było. Może faktycznie dlatego, że ich nie było stać na plakaty, banery i zamawiane programy antenowe. Ambony bym w to nie mieszał.

Jacek Jakubiec @ 37.7.122.*

wysłany: 2018-10-28 16:59

Coś warto tu dopowiedzieć.
23-osobowy skład Rady Miejskiej jest ustalony. Ale dostępne w internecie dokładne wyniki wyborów ukazują, że z selekcją prowadzącą do konstruowania finalnego składu Rady jest coś nie tak. Nie po raz pierwszy daje o sobie znać tzw. metoda d'Hondt'a i jej praktyczne owoce.
Buniek pyta o los "moich" JES-owców. Z grubego szacunku wynika, że gdyby ta młoda formacja zebrała o 50 głosów więcej - miejsce w Radzie mieliby. Dotyczyłoby to co najmniej p. Pawła Gluzy. W 3. okręgu zagłosowało na niego 554 wyborców, co w tym okręgu oznaczało prawie 8% głosów. Ba, na tle listy 23 radnych, zestawionej rankingowo według liczby głosów, od pierwszego (1553 głosy) do 23-ciego (258 głosów), w/w "dorobek" p. Gluzy sytuowałby go w połowie stawki tych, którzy do Rady weszli. Ale on tego honoru nie dostąpił. Także p. Dawid Jezierski z JES uzyskał wynik (277 głosy) lepszy od radnego zamykającego tę listę.
Metoda d'Hondt"a jest może korzystna dla największych, zasiedziałych partii, ale z szanowanie rzeczywistej woli społeczności i to we wszystkich skalach ma niewiele wspólnego. Bo na przykład ruch Kukiz15, mimo znaczącego dorobku w skali krajowej, nie uzyskał ani jednego miejsca w którymś z 16 sejmików wojewódzkich. Nie wydaje się to ani logiczne ani sprawiedliwe.

Wpisz swoje imię, pseudonim:

Wpisz treść: