Kilka słów o mnie

Byłem ministrantem, harcerzem, żeglarzem, modelarzem lotniczym, lekkoatletą, asystentem na Politechnice Wrocławskiej, po Marcu '68 także więźniem komuny.

W 1971 r. życiowe wybory związały mnie z Jelenią Górą. Byłem głównym projektantem jej planu ogólnego. Ówczesna ekologiczna degradacja tych ziem, była impulsem do udziału w obywatelskim ruchu ekologicznym. Odbyłem roczny staż urbanistyczny w Hanowerze, potem studialny pobyt w Meksyku. Od 1977 roku jestem kustoszem Dworu "Czarne". Poza jego uratowaniem od zagłady, mój życiowy dorobek to: rekord Dolnego Śląska juniorów w dysku, kilkanaście nagród i wyróżnień w konkursach urbanistycznych, współorganizowanie Euroregionu Nysa, pierwszej transgranicznej wspólnoty na obszarze byłego bloku wschodniego. Cenię sobie tytuł Człowieka Roku '2006 uzyskany w plebiscycie "Nowin Jeleniogórskich".

Marzy mi się współczesna odmiana pozytywizmu.

Jestem żonaty, mam czwórkę dorosłej dziatwy i sześcioro wnucząt.

Podziel się z innymi

| |

Do czego zobowiązuje nas śmierć Pawła Adamowicza?

2019-01-20 14:53
Do źródła tej tak aktualnej refleksji, wrócę za chwilę.

* * *
Wielu Polaków wysłuchało wczoraj homilii, jaką do zgromadzonych w gdańskiej bazylice mariackiej i do nas wszystkich skierował arcybiskup Sławoj Leszek Głódź. Trafny w swym przesłaniu, mądry głos polskiego Kościoła hierarchicznego! Tym bardziej wymowny, że wsparty na gorąco, w tej samej świątyni, głosami przedstawicieli wszystkich religijnych wyznań obecnych w Polsce. I tym ważniejszy, że tego przesłania wysłuchali równocześnie obecny i poprzedni prezydenci RP, także politycy partii pozostających we wzajemnym, nieustannym zwarciu, w tym politycy, którym z polskim Kościołem bynajmniej nie jest po drodze. W wystąpieniach pożegnalnych padło wiele pięknych słów, które nie pozostawiają wątpliwości, że zamordowany prezydent Gdańska miał w jego mieszkańcach prawdziwe oparcie. Można wskazywać rysy na jego wizerunku, z jakichś swoich kalkulacji pozbyła się go Platforma Obywatelska, desygnując przecież innego niż Adamowicz kandydata na urząd prezydenta Gdańska. Cóż, jak mówią anglosasi - nobody is perfect, grzeszymy wszyscy, ale szacunek jaki dziś masowo okazują Pawłowi Adamowiczowi gdańszczanie wyraźnie pokazuje, że prawdziwego dobra, które przez 20 lat tworzył, musiało być zaiste nie mało.

Gdzie dzisiaj jesteśmy?
Za sprawą psychopaty-mordercy cała Polska przeżyła szok. Z trudem z niego wychodzimy. Analizuje się gruntownie jak ta zbrodnia, w warunkach takiej imprezy była w ogóle możliwa? To oczywiście bardzo ważne. Ale tym, co bardzo wyraźnie i coraz powszechniej jawi się jako rzecz fundamentalna, jest konstatacja iż polskie życie zbiorowe toczą groźne choroby, które stają się pożywką dla działań osobników takich jak ów Stefan W. Określenie "mowa nienawiści" pojawiło się parę lat temu, ale teraz - może na szczęście? - wręcz zdominowało publiczny dyskurs. Zatroskane, światłe autorytety wołają o opamiętanie, o poskramianie po obu stronach wojny polsko-polskiej, słów i uczuć nienawiści i pogardy...
Nie pierwszy raz przywołam tu, jakże dziś wymowny, song tercetu bardów "Solidarności" zatytułowany "Modlitwa o wschodzie słońca". Właśnie o pogardzie i o nienawiści. Song znany od dawna, a przecież jakże mocno w nim zabrzmiało to, o co wczoraj w gdańskiej bazylice dramatycznie wołał dominikanin o. Ludwik Wiśniewski. Jeżeli ktoś tego utworu nie słyszał, gorąco go polecam!... Oto nagranie z roku 1992:
https://www.youtube.com/watch?v=ooOFIMVFET0&list=RDooOFIMVFET0&start_radio=1

Wszyscy trzej: Gintrowski, Kaczmarski i Łapiński już nie żyją, ale ta modlitwa, którą sami określili jako ich solidarnościowe credo, zasługuje by ją znów emitować i żeby właśnie teraz jak najmocniej wybrzmiała. Może kogoś skłoni do refleksji, może zadziała jak lek oczyszczający organizm z toksycznych złogów. W tym wypadku z toksycznych emocji.
Świadomość, jak bardzo jest to konieczne - jest coraz powszechniejsza. Także w polskiej klasie politycznej. Oto, za portalem TVP-Info, fragment wypowiedzi Błażeja Spychalskiego, rzecznika Prezydenta RP:
(...) Spychalski, który był w sobotę gościem Radia Zet, pytany był o to, czy pogrzeb prezydenta Gdańska będzie momentem pojednania - także politycznego. - Pamiętam sprzed wielu lat taki moment pojednania narodowego po śmierci Jana Pawła II, później taki moment pojednania po katastrofie smoleńskiej. Jak to wszystko się skończyło, to wszyscy wiemy. Miejmy nadzieję, że tym razem rzeczywiście będzie inaczej - że zarówno politycy, osoby publiczne, ale także przedstawiciele mediów dojdą jednak do takiego wniosku, że gdzieś jest ta granica i że tej granicy po prostu przekroczyć nie można, i że to jest taki moment, który będzie pewną cezurą jeżeli chodzi o życie publiczne w Polsce - powiedział rzecznik prezydenta RP (...).

Jeżeli ta prawda dotrze do nas wszystkich, jeżeli jako narodowa wspólnota przyjmiemy jako kategoryczny nakaz słowa abp. Głódzia że "Trzeba nam braterstwa serc, dłoni otwartych, a nie zaciśniętych pięści", to może doświadczymy błogosławieństwa losu jakie niekiedy się zdarza, gdy wielkie ZŁO przynosi owoce w postaci wielkiego DOBRA.
Niektóre posunięcia głównych aktorów na narodowej scenie nabierają rangi symbolu. Tu zwłaszcza polski Kościół znów pokazuje swoją ogromną, pozytywną rolę w życiu publicznym. Oto urna z prochami Pawła Adamowicza umieszczona została po sąsiedzku z pochowanymi tuż obok doczesnymi szczątkami równie zasłużonego dla Gdańska i Pomorza Macieja Płażyńskiego, kiedyś współzałożyciela PO, byłego Marszałka Sejmu, też tragicznie zmarłego.
Przesłanki nadziei, że to DOBRO może się dokonać, są widoczne. Można je dostrzec w obozie rządzącym. Wypowiedzi prezydenta, premiera i ich otoczenia wyraźnie to potwierdzają. Ale były nie tylko słowa. Wysłanie rządowego samolotu do Londynu po żonę Adamowicza, ładny tweetowy wpis jego niedawnego konkurenta Płażyńskiego juniora, rezygnacja PiS-u z wystawiania kandydata w uzupełniających wyborach na osierocone stanowisko mera Gdańska, liczny i godny udział polityków tej formacji w uroczystościach pogrzebowych oraz wiele innych wymownych gestów. Nawet zauważalna zmiana narracji o owsiakowej Orkiestrze. To jakby całkiem nowe jakości w polskich realiach! Łącznie z klimatem i językiem, jaki w tych dniach dominuje w "rządowej" TVP, która żałobne uroczystości pięknie i ponad podziałami, pokazała wszystkim Polakom.
Czy są to już narodziny nowych standardów w życiu Polskiej Wspólnoty Narodowej i czy będzie to zjawisko trwałe?
Módlmy się o to, kto potrafi......

* * *
Tytuł tego artykułu jest zapożyczony.
To pytanie pada na wstępie tekstu, jaki w internecie opublikował przywoływany nieraz na tym blogu dr Jan Szomburg, twórca Kongresu Obywatelskiego.
Przytaczam go poniżej w całości.

"Wszystkimi nami wstrząsnęła tragiczna śmierć Prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, który od wielu lat był przyjacielem i sympatykiem Kongresu Obywatelskiego. Był on przykładem człowieka i polityka rozwijającego się, potrafił zmienić swoje podejście, wyciągnąć wnioski z doświadczeń, słuchać rad, przekraczać siebie. Lubił to swoje dojrzewanie, zakotwiczone jednak w tym samym zestawie wartości, które pchnęły go do walki o wolność w latach 80. Niejednokrotnie - czy to podczas Kongresów, czy to na łamach naszych mediów - dzielił się z nami swoją wizją Gdańska, Polski, naszej demokracji.
Zapamiętamy go chociażby z takich słów:

- Nikt z nas nie ma patentu na nieomylność i dlatego trzeba budować jak najwięcej kanałów komunikacji z mieszkańcami.(...) Musimy zmieniać swoją mentalność, zarówno ja jako prezydent, jak i obywatele, z roszczeniowo-malkontenckiej na obywatelską i zaangażowaną.
- Samorząd nie polega na powoływaniu raz na cztery lata władzy w postaci rady czy też wójta, burmistrza lub prezydenta. Musi być przestrzeń publiczna, w której obywatele mogą dyskutować ze swoimi przedstawicielami o sprawach ważnych dla miasta. Oczywiście w takiej dyskusji każda ze stron musi ograniczać swoje preferencje polityczne, oczekiwania czy wręcz roszczenia. Ma to być wspólne poszukiwanie dobra publicznego. (...) Dlatego musimy w naszym kraju i w naszym mieście zmienić postawy w elitach władzy oraz w obywatelach. Potrzebujemy więcej dialogu, więcej rozmowy, a mniej monologów, fasadowości i rytuałów.
- Obywatel nie może być wyłącznie konsumentem, który co cztery lata kupuje partię, program i prezydenta. Powinien przez cztery lata, a więc nieustannie, kontrolować, wywierać presję na tych, których wybrał. Natomiast premier, ministrowie, posłowie, radni, wójtowie, burmistrzowie i prezydenci powinni kontaktować się z obywatelami nie tylko przez konferencje prasowe czy występy w telewizji. Powinni się spotykać, rozmawiać i słuchać. Powinni poczuć prawdziwego obywatela, nawet jeżeli ten obywatel jest niezadowolony.
- Model "twardej ręki" jest nie tylko sprzeczny z naszym narodowym charakterem, ale też w dłuższym wymiarze nieefektywny. (...) Zmiany cywilizacyjne wymuszają zmianę modelu demokracji.


Prezydent Adamowicz pozostawił po sobie wspaniały dorobek, o którym nie wolno nam zapomnieć.
Do czego zobowiązuje nas jego śmierć?
- Do odpowiedzialności (troski) za język naszej komunikacji. Niech będzie szczery, niech wyraża nasze emocje, wartości, interesy, ale niech w jego tle będzie zawsze dobro wspólne i szacunek do drugiego człowieka. Na naszej drodze uczenia się demokracji musimy zbudować taką kulturę językową, która z jednej strony pozwoli jasno artykułować nasze interesy, odczucia i preferencje - czyli nie zamknie nam ust przez tzw. poprawność polityczną, a z drugiej - nie będzie prowadziła do języka nienawiści, odwetu, dominacji, dyskredytacji i do odczłowieczenia drugiego.
- Do twórczego podejścia do demokracji tak, by była ona prawdziwie obywatelska i partycypacyjna, by zaczynała się od spotkania i rozmowy oraz dążyła do kompromisu. Paweł Adamowicz wdrażał taki model demokracji w Gdańsku.
- Do otwartości i odpowiedzialności za Europę i świat, byśmy mogli z niego czerpać materialnie i duchowo, ale też go współtworzyli, nie tylko eksploatowali. By mógł on czerpać coś dobrego także od nas.
- Do odpowiedzialności za swój samorozwój, za swoje dojrzewanie, za nieustawanie w wysiłku bycia coraz lepszym.

Sposobem na to jest chrześcijański ideał widzenia w każdym innym człowieka, a jednocześnie patrzenie z empatią na CAŁOŚĆ, na wszystkich Polaków, a właściwie szerzej - wszystkich ludzi.

Z wyrazami solidarności w bólu i zadumie oraz nadzieją, że tragiczna śmierć Pawła Adamowicza wzmocni nas jako społeczeństwo -

dr Jan Szomburg
Prezes Zarządu Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową
Inicjator Kongresu Obywatelskiego

Komentarze

Alicja @ 62.78.192.*

wysłany: 2019-01-20 17:15

Przeczytałam zamyśliłem się ...
Wczoraj obejrzałam transmisję mszy pogrzebowej, przy Teresce i Tatulki popłakałam się na dobre.
Bardzo złe się dzieje w Polsce i obawiam się, że niepredko sie zmieni na lepsze.

anonimous @ 83.26.199.*

wysłany: 2019-01-20 20:17

Trafna w ocenie i przejmująca w przekazie była mowa dominikanina o. Ludwika Wiśniewskiego Panie Jacku.... Głódź reprezentuje najbardziej konserwatywny i zachowawczy nurt polskiego Kościoła i do niczego nie jest w stanie mnie przekonać... I Pan także ulega już narracji o psychopacie... Proszę jeszcze napisać że to był planowany zamach na Prezydenta RP, a Adamowicz zginał przez przypadek i będzie jak w TVPiS....

anonimous @ 83.26.199.*

wysłany: 2019-01-20 20:18

PS.

https://www.onet.pl/?utm_source=wiadomosci_viasg&utm_medium=nitro&utm_campaign=allonet_nitro_new&srcc=ucs&pid=661ec5d9-f5be-492a-ac13-e163b732bfbe&sid=b177a2c9-166f-4113-9b28-185bbe554807&utm_v=2

zBIGs @ 109.241.187.*

wysłany: 2019-01-20 20:34

Nie cieszmy się. Pojednanie teraz jest niemożliwe. Bo walka o koryta takiego pojęcia nie zna. NIESTETY

Jacek Jakubiec @ 31.1.174.*

wysłany: 2019-01-20 21:29

Jak widać, mało w nas wiary, że może być lepiej. Dlaczego? Niech żywi nie tracą nadziei!...
Przed chwilą wysłuchałem debaty w TVP (daruj sobie anonimousie bon-mocik o TVPiS-ie) sensownie i profesjonalnie prowadzonej przez red. Klarenbacha. Pięciu polityków z różnych opcji, zgodnie i kulturalnie rozmawiało o języku debaty publicznej w RP. Może jestem niepoprawnym optymistą, ale widziałem pełny konsensus. Że nad tym, co się dotąd na tej niwie wyprawia, trzeba - i to wspólnymi siłami - bezwzględnie zapanować. Słusznie! A są też konktretne, znaczące fakty. Chyba dotarło do Państwa, iż policja dostała zadanie namierzania internetowych popaprańców, których rajcuje kierowanie do takich czy innych osób (polityków, ale nie tylko) zapowiedzi fizycznej rozprawy. Można nie kochać Brudzińskiego, ale facet ostro podziałał. Można ubolewać, dlaczego dopiero teraz, tu zgoda, ale to fakt że pierwszych drani sprawnie namierzono a kilku jest już w aresztach. Znów: SŁUSZNIE !!! Wierzę, że stać nas wreszcie nie tylko na poważną refleksję ale i na skuteczną, ozdrowieńczą autoterapię.

Wieńczysław @ 78.9.29.*

wysłany: 2019-01-20 21:53

Wszystko fajnie, ale średnio w to wierzę.

To nie jest niestety tak, że oba stronnictwa polityczne dążą do tego samego celu: do wolnej, niepodległej, silnej i bogatej Polski, tylko różnią się sposobami dojścia do tego celu. Niektóre środowiska wprost deklarują, że ich celem jest budowa "federacji europejskiej z zachowaniem odrębności narodowych". Jak w praktyce by to wyglądało? Otóż byłoby to wielkie, sztucznie stworzone przez biurokratyczne elity superpaństwo europejskie z dominującą rolą Niemiec, a "odrębność narodowa" polegałaby na tym, że moglibyśmy sobie w domu pogadać po polsku i poczytać Żółkiewskiego o Mickiewiczu, ale już niekoniecznie w urzędzie. Czyli coś na kształt Związku Socjalistycznych Republik Europejskich, tylko z większym zakresem swobód gospodarczych oraz otwarciem granic wewnętrznych i zewnętrznych. Polska sprowadzona byłaby zatem do roli historyczno-kulturowej ciekawostki i nie stanowiłaby odrębnego bytu politycznego: wszystkie najważniejsze prerogatywy władzy znajdowałyby się w rękach Brukseli, czytaj: Berlina. A jak rządy poszczególnych państw zachodnich wyglądają, najlepiej pokazuje przykład ulic francuskich miast. Tak więc widmo faktycznej likwidacji suwerennego państwa polskiego jest dla mnie - parafrazując Herberta - "nie do zniesienia, ja tego nie wytrzymuję, uciekam przez okno z krzykiem".

Jasne, że lepiej by było, gdyby zapanowało pojednanie narodowe. Warto jednak zapytać naszych szanownych interlokutorów z liberalnej lewicy (sorry: oni nie wyznają żadnej ideologii, oni są przecież obiektywni, to my jesteśmy "prawicą" i to w dodatku "katolicko-narodową"): co macie do zaoferowania? Załóżmy, że PiS znika, a narodowcy chowają się do piwnicy. Otrzymujecie pełnię władzy. Co z nią robicie? Jaką Polskę budujecie? Jak chcecie poprowadzić polskie sprawy? Czy to na pewno jeszcze będą "polskie" sprawy, czy może już tylko "europejskie"?

Proszę, aby ci ludzie, sympatyzujący z PO, a atakujący PiS, fani Owsiaka itp. się wypowiedzieli, przedstawili swoją wizję Polski. Czy będzie to wizja podobna do tej autorstwa Jana Szomburga czy może jakaś inna? Obawiam się, że niestety będzie to wizja znana od lat, czyli "Polska otwarta i tolerancyjna", "niewykluczająca nikogo" (oprócz katolików i prawicowców) - dziś realizowana przez tęczowy klub facetów zasiadających w warszawskim Ratuszu.

Proponuję zatem, żeby w ramach tolerancji zdjąć z afiszów spektakl pt. "Klątwa", który nie dość, że cały jest w swej wymowie ordynarnie antykościelny, to jeszcze zawiera pożałowania godną scenę "zbiórki na rzecz zabójstwa Jarosława Kaczyńskiego". Dopóki ten nienawistny spektakl nie zostanie zdjęty, a Jarosław Kaczyński przeproszony przez dyrektora teatru, to obawiam się, że trudno będzie o pojednanie.

Sorry za to burzenie pojednawczego nastroju, ale jakoś nie mam na to ochoty. Mam swoje wykrystalizowane zdanie i nie jest moim celem obrażanie nikogo, a jedynie potrząśnięcie niektórymi moimi współrodakami i zawołanie: hej! macie tylko jedno państwo, budujcie go, żadna wspólna Europa nie przyjdzie wam z pomocą! To, co wam mówią ci z Brukseli, to mrzonka, oszustwo! Europa umiera i się rozpada, więc jeśli chcecie żyć w cywilizowanym kraju, to zbudujcie go tutaj, sami, na miejscu, pod biało-czerwoną flagą, i to z pomocą Kościoła, a nie wbrew niemu, bo tylko on przez wieki, nawet w najgorszych czasach spajał naród, pomagał mu przetrwać; nie jest on waszym wrogiem, tylko przyjacielem, zrozumcie to i wykorzystajcie to! Żadni Niemcy, ani Francuzi wam nie pomogą i nie zapewnią wam dobrobytu, zwiną swoje interesy w mgnieniu oka, gdy tylko przestaną im się opłacać, więc zadbajcie o swoje, a macie je tutaj, nad Wisłą!

anonimous @ 83.26.199.*

wysłany: 2019-01-20 22:12

"Można nie kochać Brudzińskiego, ale facet ostro podziałał. Można ubolewać, dlaczego dopiero teraz, tu zgoda, ale to fakt że pierwszych drani sprawnie namierzono a kilku jest już w aresztach." - szkoda że nie podziałał tak wcześniej... Może Paweł Adamowicz żyłby....? Co się zmieniło, że nagle zadziałał...? Sytuacja polityczna i zbliżające się wybory... A Andrzej Duda w imię miłości chrześcijańskiej nie podał reki na pogrzebie poprzednim Prezydentom.... A tak chciał organizować marsz przeciw nienawiści ! Hipokryzja do kwadratu...

przykro @ 83.30.159.*

wysłany: 2019-01-21 11:27

Ale należało wpierw zapytać czy biskup Głódż ,interweniował na ataki reżimowej szczujni i wymiaru sprawiedliwości wobec prezydenta.?Sytuację uratował Dominkanin,dzielny ,mądry ,ale takich w KK bardzo mało.

PK @ 87.105.8.*

wysłany: 2019-01-21 13:58

Dziwne, że szanowny Wieńczysław nadal i wytrwale atakuje "innowierców" używając "mowy nienawiści" w obronie przed "mową nienawiści".
Nadal udowadnia, że tylko jego środowisko ma rację i jak zwykle rzuca oskarżenia przeciwko "liberalnej lewicy.
Wymaga przeproszenia J. Kaczyńskiego, ale zapomina o oszczerstwa publikowanych we Wiadomościach TVP o Owsiaku i HGW, o ohydnych insynuacjach - niby żartem,ale dlaczego knajackim - lejących się codziennie z programu "W tyle wizji".
Demokracja, szanowny Wieńczysławie, polega na kulturalnym i rzeczowym ścieraniu się poglądami. Wskazana tym wpisem przez Pan droga nie zaprowadzi nas do wyeliminowania "mowy nienawiści".

PK @ 87.105.8.*

wysłany: 2019-01-21 14:11

uzupełnienie:

Jeśli państwowa telewizja nie przestanie tolerować takich "kwiatków", to o zgodzie narodowej możemy sobie tylko pogadać. To chwilowe wzmożenie Ziobry i aktywność prokuratury miną, bo nadal wieszający europosłów nie zostali ukarani, nadal toczy się proces w sprawie śmierci ojca ministra, nadal ministrm jest przedstawiciel MW.
Zmianę trzeba zacząć od własnych szeregów, dać przykład, nie tylko deklaracjami, ale czynami i wówczas na takich uroczystościach jak gdański pogrzeb będzie można zasiąść w pierwszym rzędzie, a nawet przemówić.

AS @ 80.55.134.*

wysłany: 2019-01-21 15:31

Piotr Wielgucki dziś:
„Święty” Paweł Adamowicz, skazany za „mowę nienawiści” i naruszenie nietykalności cielesnej
POLITYKA
/STYCZEŃ 21, 2019 14:49 /MATKA KURKA /
Właściwie w tytule zostało powiedziane wszystko i każdy przyzwoity człowiek, obdarzony kawałkiem rozumu, pojmie w lot, że mamy do czynienia z farsą. Po co w takim razie strzepię sobie klawiaturę? Ponieważ jestem święcie przekonany, że wyrok skazujący Adamowicza za znieważenie i naruszenie nietykalności cielesnej członka Młodzieży Wszechpolskiej, żeby było śmieszniej, kojarzy może 5% procent społeczeństwa, a i za to nie dałbym głowy.

O sprawie można przeczytać wszystko, na przykład tutaj http://wgospoda... jest opisany wyrok skazujący pierwszej instancji, tutaj https://www.tvn... podtrzymanie uznania winy i umorzenie postępowania ze wzglądu na znikomą szkodliwość społeczną czynu. Rozumiecie sens tego wyroku Szanowni „Hejterzy”? Jeśli nie, to krótko wyjaśnię, otóż sąd uznał, że napaść na drugiego człowieka i stosowanie „mowy nienawiści”, to nie jest żaden wielki problem społeczny. Farsa goni farsę i to się nie zmieni, bo ludzie nie połkną czegoś, co śmierdzi na kilometr i wywołuje odruch wymiotny. Ostatnie dni to istna fontanna hipokryzji, która ochlapuje wodą „świętego” Pawła wszystkich niewiernych i niedowierzających.

Polacy mają przyjąć do wiadomości, że to był wybitny gospodarz miasta, nieskazitelny i transparentny polityk, który padł ofiarą „mowy nienawiści”. Kto tej topornej i z gruntu fałszywej hagiografii nie przyjmie, temu Durczok, Schetyna i ojciec Wiśniewski zamkną mordę maczugą miłości, aż się zęby posypią. Krótko mówiąc wciska się Polakom na chama jedną wielką blagę i klucz do rozwiązania zagadki, jak to się wszystko skończy, znajduje się w zwrocie „na chama”. Polak potrafi zdzierżyć wiele, ale na chama niczego sobie wcisnąć nie da, taka to już przekorna natura, co skutecznie zniesie rozpoczęty proces zawracania Wisły kijem. O wyczynach Adamowicza w mediach będzie się mówić ostrożnie, ale Internet żyje pełną piersią i gębą, w Internecie nikt się nie będzie ograniczał.

Wyrok Adamowicza za znieważanie i naruszanie nietykalności cielesnej będzie podawany dalej i procent uświadomionych z 5 podniesie się do 85. Nie pomoże też wunderwaffe odpalona z taką samą nachalnością, jak wojna z „mową nienawiści”. Po KOD i Obywatelach RP. Nowym ruchem miało być „Murem za Owsiakiem”. Dziś odbyła się seria wieców w kilkunastu miastach i TVN24 podjął odważną próbę transmisji tego kuriozum, ale szybko zrezygnowali, gdy zobaczyli te „tłumy”, w dodatku nie udało się znaleźć nikogo, kto by powiedział sensownie po co tutaj jest. Mieszanie porządków nigdy nie kończy się dobrze.

Sekta WOŚP do tej pory miała wizerunek apolitycznej organizacji „ratującej miliony Polaków”. Prawie nikt nie uznawał WOŚP za siłę polityczną, co jest oczywiście błędem i wynikiem indoktrynacji, ale taki był stan faktyczny. Teraz sytuacja się zmieniła i nachalne używanie WOŚP, razem z Owsiakiem, do politycznej jatki jest moim marzeniem, niestety to marzenie na dłużą metę się nie spełni. Gdyby się ktoś bardzo upierał przy szaleństwie, to na starcie warto zauważyć, że na takich wiecach nie zobaczymy słodkich dzieci zawiniętych w szaliki, które stoją na mrozie ze skarbonkami.

Dzieci szybko zostałyby zastąpione „Rudą”, „Kudłatym” i innymi osobliwościami z półki „obrońcy konstytucji”. Za to będzie nieustanne wbijanie do łbów „narracji”, że Adamowicza zabił Kaczyński i paski na TVP Info. Mord polityczny stał się najbardziej modną zbitką słów i tutaj nie ma przypadku, jednak prawda o Adamowiczu, która na tle jego hagiografii po prostu go ośmiesza, wcale nie będzie się musiała bronić, ta prawda się rozleje po Internecie, również w formie memów i śmiesznych filmików. Beatyfikacja Adamowicza to już jest symbol obłudy i obciachu, a nie symbol walki z „mową nienawiści”.

Tu:
https://www.kontrowersje.net/wi_ty_pawe_adamowicz_skazany_za_mow_nienawi_ci_i_naruszenie_nietykalno_ci_cielesnej

HALO @ 83.30.101.*

wysłany: 2019-01-21 15:50

Zobowiązuje do tego aby nie stosować cenzury?Czego panu rzyczę.

PK @ 87.105.8.*

wysłany: 2019-01-21 16:13

Jacku drogi, bardzo by się chciało, by ta tragiczna śmierć przyniosła jakieś opamiętanie, ale już dziś pani Marszałek była uprzejma - w ramach zadekretowanej przez premiera walki z "mową nienawiści" - znów wspomnieć o "totalnej opozycji". Czyli powtarzam raz jeszcze:
żadne apele nie odniosą skutku, jeśli się nie zacznie od siebie.

A może niektórzy mają "mowę nienawiści" w DNA?

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-01-21 20:49

Panie Wieńczysław informuję, że mamy 21 wiek i kłamstwa mają krótkie nóżki. W sprawie sztuki teatralnej ukazało się dementi :"W odpowiedzi na pojawiające się w mediach interpretacje jednej ze scen spektaklu »Klątwa«, nazywanej »sceną zbiórki na zabójstwo Kaczyńskiego«, podkreślamy, że scena ta ma dokładnie przeciwny wydźwięk niż sugerowany w propagandowym i zmanipulowanym przekazie" - czytamy w przesłanym do Onetu oświadczeniu.
"Przedstawiane w niej pokusy do rozwiązywania konfliktów politycznych na drodze przemocy podlegają wyraźnemu ośmieszeniu i w rezultacie potępieniu. Scenę kończy dosłowne odczytanie paragrafów 2. i 3. z Artykułu 255. Kodeksu Karnego" - czytamy.
Zdaniem dyrekcji teatru, sztuka w reżyserii Olivera Frljicia jest "wnikliwą analizą problemów narastających w polskim społeczeństwie". W oświadczeniu czytamy, że spektakl "w sposób artystyczny antycypował główne tematy debaty publicznej ostatnich dwóch lat, takie jak: walka o prawa kobiet, ustawa dot. aborcji, problem pedofilii wśród księży i odpowiedzialności Kościoła katolickiego, a wreszcie zjawisko narastającej mowy nienawiści prowadzącej do przemocy fizycznej".
"Zaskakująco trafna i bolesna analiza artystyczna, która ukazała realne problemy polskiego społeczeństwa, dała pożywkę do wykrzywiania i w końcu przekłamywania przesłania spektaklu, również za pomocą nielegalnie nagranych i wyrwanych z kontekstu fragmentów spektaklu. Zdania nieprawdziwe padały zazwyczaj z ust polityków, przedstawicieli Kościoła i dziennikarzy, którzy spektaklu nie widzieli. Budziłoby to może tylko uśmiech zażenowania, gdyby nie przyczyniło się do fali gróźb pozbawienia życia, licznych manifestacji i blokad teatru, a w końcu ataków fizycznych na widzów i pracowników Teatru Powszechnego"
"W obliczu tych faktów (niektóre z ataków skończyły się hospitalizacją) oraz w obliczu tragedii, która wydarzyła się w Gdańsku, próby ponownego rozpętywania nagonki na Teatr Powszechny i spektakl "Klątwa" budzą nasz najwyższy sprzeciw".
"Nie zgadzamy się na przekłamywanie przekazu artystycznego w celach bieżącej walki politycznej, czy odwracania narracji dotyczącej poważnego kryzysu społecznego" - przekazała dyrekcja teatru.
Panie Wieńczysław, moim zdaniem twórca "kłamstwa Smoleńskiego" jest zdolny do kłamania w każdej sprawie. Zatem wystarczy tą sprawę wyjaśnić i wszystko dla nas wszystkich będzie jasne. Szkoda, że rzecz ucichła!
No, a o roli kościoła w budowaniu państwa to już kiedyś zaczęliśmy rozmawiać gdy zapytałem o przyczynę rozbiorów i wpływ polityki spalenia 150 cerkwi w latach 30-tych na to co się działo na Wołyniu (Wołyń był częścią II RP). Moja teza brzmiała kościół rzymsko-katolicki źle przysłużył się obywatelom Polski w naszej historii budowania nowoczesnego państwa i pokuszę się też o stwierdzenie, że i dziś też przyczynia się do powstania istotnych podziałów społecznych, a tym samym do osłabiania państwa. Oczywiście nasuwa się pytanie: w czyim interesie? Co ciekawe, kościół też jest zauważalnie podzielony.

Jacek Jakubiec @ 31.1.174.*

wysłany: 2019-01-21 21:51

Do Pana/Pani HALO: jeśli zarzut cenzury wynika z opóźnionego publikowania Państwa komentarzy, to wyjaśniam, że przyczyna jest banalna: nie mam możliwości monitorowania non-stop blogowej poczty. Zaglądam do niej 2 razy dziennie i wtedy klikam "publikuj". Na ogół, bo czasem korzystam z prawa gospodarza do eliminowania głosów nie na temat, czy naruszających standardy kultury dyskursu. O "mowie nienawiści" nie mówiąc! To temat bardzo aktualny. Ale, ale... póki ktoś nie poda definicji tej frazy, pozostaje kierować się intuicją. A co do ortografii: zamieszczam komentarze w wersjach oryginalnych. Nawet jeśli ktoś czegoś mi "rzyczy" a nie życzy...

Rozmodlony @ 176.114.236.*

wysłany: 2019-01-22 00:31

Panie Jacku ja do wszystkich z otwartymi rekamy, ale jak ktoś się wpier... z butami w moje sprawy, to trza mu niestety przyp... bo inaczej nie zrozumie. No takie so ludzie. Niech Pan sie nie da omamić.

Jacek Jakubiec @ 31.1.174.*

wysłany: 2019-01-22 09:20

O Boże ! A któż to mianowicie stara się mnie omamić? Ja tego nie czuję.

Hmora @ 83.30.238.*

wysłany: 2019-01-22 18:01

Mnie do niczego nie zobowiazuje patrzcie na siebie

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-01-23 13:34

Pozwolę sobie powrócić do ostatnio ukrywanego "kłamstwa smoleńskiego". Otóż pan "Jacek Żakowski w dzisiejszej Polityce: "To dziwne, że nowa książka Tomasza Piątka jeszcze nie wstrząsnęła światem (...) Podsumowując treść swojej najnowszej książki, Tomasz Piątek powiedział ostatnio, że 'Macierewicz był współpracownikiem Biura Studiów SB'. Wcześniej postawił wyprowadzoną z tej samej książki tezę, że Macierewicz na 95 proc. jest kłamcą lustracyjnym. W zasadzie z obu tymi tezami się zgadzam. Po lekturze "Macierewicz. Jak to się stało" trudno się z nimi nie zgadzać. Choć są szokujące, bo dotyczą największego demiurga lustracji, dekomunizacji, dezubekizacji itd. Cisza wokół tej książki wydaje się tym dziwniejsza. A może przeciwnie? Może raczej szok jest tak silny, że wywołuje paraliżujący lęk." Tyle cytat, a ja dodam też informację z innego medium, że zakupione samoloty za jedyne 2,5 mld złotych z budżetu MON z pominięciem procedur przetargowych z uzasadnieniem, że zakup bardzo pilny, sobie stoją w hangarze i nie latają, a rząd dalej czarteruje za jedyne 400 mln zł swoje loty od LOTu co by tego flagowego narodowego przewoźnika wspierać i tym samym działać patriotycznie. No i skoro o kasie, to zbulwersowany jestem nieskutecznością intelektualną naszych lokalnych polityków władz obecnych, bo ani nie przejęli pomysłu pana Prystroma by tunel pod Śnieżką kopać by S3 nam rozwój gospodarczy zapewniła ani też swojego pomysłu na wydanie milionów, którymi rząd tak łatwo by swoich wyborców przekonać szasta. Tu jeszcze raz przypomnę, że z racji konieczności patriotyczno-politycznej, pozbawienia spokojnego snu przywódcy, oficjalnie nielubianego mocarstwa (chociaż metody sprawowania tam władzy są u nas jak najbardziej w modzie) promuje się jako pilne wydanie w innym bardzo od JG odległym regionie kraju 1000 mln złotych na budowę toru wodnego dla upadającego z przyczyn naturalnych i politycznych portu mimo, że u nas wybrzeże długie i miejsc stosowniejszych nie brakuje. Wracając do tematu morderstwa politycznego to zaskoczył mnie logiką wywodu dawno u pana nie publikujący pan AS. Otóż pan AS na blogu naszego pana radnego wywodzi, że to wariat, i że był narzędziem mafii. Na mój rozum to mafie nie zabijają samorządowców, bo to dla nich żaden interes. Zatem, w czyim interesie była śmierć prezydenta? Kto Go najbardziej nie lubił i dlaczego? Moim zdaniem, najbardziej nie lubili Go ci, którzy nie mogli znieść Jego praktycznego wdrażania nauk JPII jak i obecnego papieża (zwanego przecież przez pana AS pogardliwie "towarzyszem") i tym samym uzyskanie zwycięstwa w wyborach.

AS @ 80.55.134.*

wysłany: 2019-01-24 06:12

Casus Buniek @ 176.111.153.*:
"Wracając do tematu morderstwa politycznego to zaskoczył mnie logiką wywodu dawno u pana nie publikujący pan AS. Otóż pan AS na blogu naszego pana radnego wywodzi, że to wariat, i że był narzędziem mafii."
To żaden wywód. To cytat z Matki Kurki.
Na tutejszych blogach nie będzie żadnych moich wywodów.
Gdy jakiś komentator wyznał, że już dawno temu "groziłem mu nożem", zrezygnowałem z własnych wpisów.
Buniek:
"Zatem, w czyim interesie była śmierć prezydenta? Kto Go najbardziej nie lubił i dlaczego? Moim zdaniem, najbardziej nie lubili Go ci, którzy nie mogli znieść Jego praktycznego wdrażania nauk JPII jak i obecnego papieża (zwanego przecież przez pana AS pogardliwie "towarzyszem").

Panie Jacku!
Jeśli Pan pozwoli, to czasem wrzucę tu jakiś adres teksu, z którym się identyfikuję.
Ale i to, jak widać powyżej, jest dla mnie niebezpieczne, choć mylenie mnie z Piotrem Wielguckim/Matką Kurką to niezasłużony dla mnie zaszczyt.
Na koniec pozwolę sobie zacytować znane powiedzenie:
"Największą klęską w przyrodzie jest wariat na swobodzie."
Na scenie w Gdańsku też. Jak się okazało.


JJ:
Pozwolę. To forum jest miejscem na rzeczowy dyskurs i na konfrontowanie różnych opinii. Dzisiaj kluczową kwestią jest JĘZYK, panowanie nad złymi EMOCJAMI, unikanie TOKSYCZNYCH słów i gestów, etc. Pozdrawiam serdecznie.

anonimous @ 78.10.94.*

wysłany: 2019-01-24 11:22

Widzę że AS @ 80.55.134.* to "lekarz" który już orzekł o niepoczytalności nożownika z Gdańska... Matrix PiS w pełnej krasie plus reklama Wielguckiego zamiast własnych poglądów !

AS @ 80.55.134.*

wysłany: 2019-01-24 21:34

"anonimous @ 78.10.94.*

wysłany: 2019-01-24 11:22

Widzę że AS @ 80.55.134.* to "lekarz" który już orzekł o niepoczytalności nożownika z Gdańska."

Bez komentarza.

AS @ 80.55.134.*

wysłany: 2019-01-25 06:38

Szanowny Gospodarzu tego bloga!
Na temat, znalezione w Internecie:

"48 godzin po śmierci męża, Magdalena Adamowicz krzyczy do tłumu: ,,Zwyciężymy!"

Jakby polityczna walka była dla niej ważniejsza, niż tragizm tej chwili.

Krzyczy do ludzi: ,,Siema!"

Jakby jej mąż nie został kilkadziesiąt godzin (!) wcześniej brutalnie zamordowany, tylko jakby skręcił kostkę upadając ze sceny.

,,Jurek, nie odchodź". Jakby najważniejszą i najpilniejszą kwestią w tym momencie było to, czy Jurek poprowadzi kolejny finał WOŚP, który odbędzie się... za rok.

Serio, mam wrażenie, że ja dłużej dochodziłem do siebie po śmierci sąsiada-pijaczka, którego zresztą znałem ledwie kilka lat. Może to kwestia wrażliwości, ale po prostu nie mieści mi się w głowie, że 2 albo 3 dni po stracie kogoś bliskiego, wszedłbym na Razprozę jakby nigdy nic i smarował wpisy o Wałęsie, rzucając do was dziarskie ,,siemacie" albo ,,no elo ziomeczki". Albo że ,,zwyciężymy". Tak jakby w chwili osobistej tragedii i żałoby nie było dla mnie nic pilniejszego niż to której partii skoczą sondaże.

Nie wiem, może to ja jestem jakiś dziwny? Może jestem zbyt staroświecki?

----

Uroczystości pogrzebowe. Przedstawiciele ,,katotalibanu" nie dopuszczający do uczynienia Polski świeckim państwem, pisowscy wojownicy zabobonu, na czele z prezydentem - dostają w kościele miejsca w dalekich rzędach.

Z przodu siada Wałęsa, znany z podpisania dokumentów komunistycznej bezpiece. Wałęsa, który w niedawnym wywiadzie nazwał księży językiem rasowego komunisty, czyli: ,,klechami". Stwierdził też, że Rydzyk go ,,załatwił kompletnie", i że... nie chce mu się do kościoła chodzić.

Obok Wałęsy, w honorowym pierwszym rzędzie, dostał miejsce Kwaśniewski - ten sam, który przy okrągłym stole reprezentował w negocjacjach komunistów. I ten sam, który ledwie MIESIĄC przed pogrzebem Adamowicza, narzekał w TVN na ,,bliskie, nierozerwalne" związki rządu z Kościołem.

Obok Wałęsy i Kwaśniewskiego, w pierwszym rzędzie w kościele katolickim - Tusk. Znany z zamiaru ,,przecięcia niezdrowej pępowiny" państwa i Kościoła.

Za nimi między innymi... Cimoszewicz i Kopacz. O Scheuring-Wielgus, domagającej się kilka tygodni temu ,,dymisji episkopatu", nie wspominam z litości. I oczywiście Jureczek, oklejony serduszkami jakby nie przyszedł na pogrzeb tylko na dożynki. Zabrakło w sumie tylko Urbana, Palikota, Smarzowskiego i Nergala.

Aż dziwne, że to nie Kwaśniewski odprawiał nabożeństwo, z Budką i Szczerbą w roli ministrantów, z Kijowskim zbierającym na tacę, i z księdzem sprzedającym ,,Wyborczą" i ,,Tygodnik NIE" przy wyjściu z kościoła.

----

Wirtualna Polska: ,,Jak wcześniej zapowiadano, w ostatnim pożegnaniu prezydenta Gdańska bierze udział prezydent Andrzej Duda i premier Mateusz Morawiecki. Urzędnicy państwowi zajmują dalsze ławy. To decyzja władz miasta. Podkreśla to jeszcze bardziej niepolityczny charakter wydarzenia."

Posadzenie Wałęsy, Kwaśniewskiego i Tuska w pierwszym rzędzie, a upchnięcie aktualnie urzędujących prezydenta i premiera gdzieś z tyłu, PODKREŚLA NIEPOLITYCZNY CHARAKTER WYDARZENIA.

Nie, ja nie żartuję. Oni naprawdę tak napisali.

Nie mogli nazwać się precyzyjniej, niż właśnie: Wirtualna Polska. Równie trafnie brzmiałaby nazwa: Polska Na Niby. Ewentualnie: Strefa Buforowa.

----

Jak już wdowa po Adamowiczu pokrzyczała do ludzi ,,SIEMA!", 2 dni po ostatnim oddechu męża - to po paru dniach poszła do TVN i upolityczniła jego śmierć, oskarżając o nią TVP i PiS. Nieważne, że to Platforma go zdradziła i próbowała odsunąć od władzy, a ,,Wyborcza" kilka miesięcy temu wysuwała pod jego adresem nie mniej napastliwe nagłówki, niż można było zobaczyć na paskach w TVP. Zaprogramowana do nienawiści wobec pisowców kobieta dostała okazję żeby dać upust swojej frustracji, więc ją wykorzystała."
w:
Raz prozą, raz rymem walczymy z propagandowym reżymem

AS @ 80.55.134.*

wysłany: 2019-01-25 06:46

"Prof. Zybertowicz do Olejnik: Przy "świetnym" od 20 lat prezydencie Adamowiczu rozkwitała mafia"

https://wpolityce.pl/polityka/431038-prof-zybertowicz-przy-adamowiczu-rozkwitala-mafia?fbclid=IwAR22b4nqOJzpVi_cdoUQYdQh2v0XUEcEhqNx6QP4FuxS53jgat_gfbJ5ybw

Wieńczysław @ 176.114.235.*

wysłany: 2019-01-26 10:53

"Demokracja, szanowny Wieńczysławie, polega na kulturalnym i rzeczowym ścieraniu się poglądami"

Oto kulturalne i rzeczowe poglądy p. Kucharskiego:

O urzędującym wiceministrze sprawiedliwości: "arogancki gnojek"
O wicemarszałku województwa śląskiego: "szmata"
O zasłużonym działaczu Solidarności, marszałku seniorze i ojcu obecnego premiera: "zidiociały tatusiek".

Jak Państwo myślą, jak zareagował p. Kucharski, gdy po śmierci prezydenta Adamowicza po obu stronach sceny politycznej pojawiły wezwania do opamiętania i do wyciszenia nastrojów i z tej okazji ktoś zwrócił mu uwagę, że nie jest on właściwą osobą, która mogłaby reprezentować nurt pojednawczy w polskim społeczeństwie, choćby ze względu na wspomniane wyzwiska, którymi rzucał w stronę wybranych przez siebie postaci? Czy zarumienił się ze wstydu i podzielił się słowami autorefleksji, czy wycofał się z tego, co napisał, czy obiecał poprawę formy swoich wypowiedzi? Nie, absolutnie! To by raczej nie było w jego stylu. W jego stylu było natomiast to, iż powtórzył z jeszcze większą dumą i pewnością siebie obraźliwe wyzwiska wobec pana Wojciecha Kałuży, stwierdzając, iż określenie go "szmatą" jest czymś, na co on sam sobie zasłużył i ma to stwierdzenie charakter "obiektywnego faktu", a nie opinii wyrażonej w chamski sposób.

Rozumieją Państwo? Bo ja chyba już rozumiem: po prostu według p. Kucharskiego osoby związane z PiS-em i sympatyzujące z tą partią można obrażać do woli, a także formułować wobec nich najróżniejsze, często wyssane z palca oskarżenia, natomiast krytyka (najróżniejsza, wiem, że czasami również przybiera ona niedopuszczalną postać) zawsze jest "mową nienawiści"!

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-01-26 23:24

Warto czytać co Internet niesie:
W kontekście użycia przez pana Wieńczysława słowa "Bizancjum" w temacie pana Owsiaka polecam "wyguglać" (https://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/tak-zyje-arcybiskup-slawoj-leszek-glodz) zdjęcie rezydencji - "Caritasu" i porównać. Ponadto, (Prezes) Jarosław Kaczyński: "W Polsce celowo i w wielkiej mierze sztucznie tworzony jest podział w społeczeństwie" (wie co mówi - każdy mu przytaknie), "Każda władza demoralizuje, a władza absolutna demoralizuje absolutnie. Władza bez kontroli jest władzą absolutną. Pracujcie nad tym, by władza była kontrolowana".
Od siebie dodam pytanie: kto ma kontrolować? W normalnych warunkach to media, służby i prokuratura. Tylko u nas w kraju z wolnymi mediami się walczy albo są już zawłaszczone. Służby są w rękach rządzących i służą do zbierania, a nawet do fabrykowania haków na opozycję (był wyrok w tej sprawie, a jakby go nie było), a prokuratura to może albo umorzyć jeżeli dotyczy ludzi władzy (bo każdy z nich to "człowiek wolności" i wszystko mu można) albo wszcząć jeżeli chodzi o opozycję. Niszczenie praworządności doprowadziło do tzw. "wybiórczego wymiaru sprawiedliwości" i nie tylko w kraju rzecz tą dostrzeżono, a UE planuje od właśnie praworządności uzależnić współpracę z nami. No i powtórzę pytanie inaczej: Skoro Prezes wie, że władza bez kontroli to władza skorumpowana i jednocześnie blokuje systemowo kontrolę to o co mu tak naprawdę chodzi?
A teraz inna osoba publiczna: "zasady "plujcie, plujcie, a zawsze przyschnie" To Lenin tak mówił. Inny mówił "kłamcie, kłamcie, a zawsze coś zostanie". I tak jest – dodał założyciel Radia Maryja i Telewizji Trwam."
Od siebie dodam, że to mówi człowiek którego media sfinansowane zostały wg. śp. bp. Pieronka za "pieniądze ze wschodu" i podlegają szczególnej ochronie, bo tam osoba "opluta" nie może powiedzieć "kłamstwo" o tym co się tam medialnie produkuje przeciwko wybranym celom - politykom. Krytyka prezentowania informacji przez te media to "obraza uczuć religijnych".
No i to z Onetu: " Od wielu miesięcy nurtuje mnie pytanie: dlaczego w ciągu ponad 3 lat rządów PiS, Centralne Biuro Antykorupcyjne nie znalazło żadnej poważne afery korupcyjnej w obozie władzy? Oczywiście, można założyć, że wszyscy nominaci PiS we wszystkich przejętych instytucjach państwa i spółkach skarbu to istne aniołki. Tyle, że to iluzja. Największą aferę korupcyjną w obozie PiS ujawnił miliarder Leszek Czarnecki, nagrywając korupcyjną propozycję szefa KNF Marka Chrzanowskiego. Dziś, gdy Chrzanowski po 2 miesiącach aresztu wychodzi na wolność, nurtuje mnie jeszcze jedno pytanie: skąd jego patron, prezes NBP Adam Glapiński wiedział o tym zwolnieniu już kilka tygodni temu? Przecież Chrzanowskiego zwalniał sąd, niezawisły, niezależny..."
Albo i ten kwiatek, też z Onetu ws. demoralizacji władzy tym razem ustawodawczej w ustawie (o repolonizacji bandery naszych statków):
"to wygląda na efekt lobbingu pod przykryciem pseudopatriotycznych pobudek niesionych falą tzw. dobrej zmiany – mówi Onetowi ekspert branży morskiej Rafał Zahorski. - Moim zdaniem wygląda to na działanie obcych armatorów w celu przejęcia polskich marynarzy na obce statki i zarazem opłacenia ich socjalu przez budżet państwa – tłumaczy."
Panie Jacku, słyszę cały czas ze strony władz centralnych strategię "PIS da". Dla naszej kotliny jakoś nic nie daje! Może pan coś wie na temat?

Wieńczysław @ 176.114.235.*

wysłany: 2019-01-27 12:04

Panie Buniek, w pełni się zgadzam ze wszystkim, co Pan pisze, a jako kontynuację mogę przytoczyć pewien ciekawy tekst, który znalazłem, autorstwa jednego z mędrców Europy, Prezydenta Lecha Wałęsy:

https://bit.ly/2FRnQvq

Jacek Jakubiec @ 95.40.123.*

wysłany: 2019-01-27 12:42

Hosanna! Ten ostatni wpis PT Wieńczysława sygnalizuje konsensus ponad podziałami, czy może zwodzi mnie chroniczny optymizm (na granicy naiwności)? Nawet ten głos mędrca Europy brzmi sensownie.
Tak czy inaczej - przepraszam za dłuższe milczenie, ale trwa sezon grypowy...
Tylko krótko w odniesieniu do panabuńkowego (frywolnego skojarzeniowo) "PIS da". Jeśli PiS dla Kotliny nic nie daje, to nie znaczy że tak nadal być musi. Myślę, że owocna okaże się współpraca rządu (pisowskiego) z samorządami (wszelakich maści jak rozumiem...). To właśnie taka, poniekąd nowa, strategia wyraźnie i mocno wybrzmiała wczoraj w głosie premiera Mateusza. Nic dodać nic ująć, nie uważacie panowie?

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-01-28 01:05

Pan Wieńczysław @ 78.9.29.* zaapelował by "ludzie, sympatyzujący z PO, a atakujący PiS, fani Owsiaka" przedstawili mu ich "wizję Polski". Nie należę do żadnej z tych grup ale z chęci grafomańskich mu odpiszę. Oczywiście nie na jego bzdurne pytania w stylu "kiedy skończyłeś bić żonę" ale o miłości do tak określonej żony, a właściwie o dobrobycie obywatela i mojej Ojczyzny. Napisał, że ktoś atakuje PIS. Moim zdaniem ludzie bronią się przed PISem, a PIS jest stroną mocniejszą i atakującą, używając przy tym niemoralnych ( w sensie moralności obywatelskiej) metod.
Najpierw wyjaśnię pojęcie "Bruksela". Jest to małe miasto-stolica Belgii, kraju katolickiego, które z racji uwarunkowań historycznych zostało wybrane na miejsce spotkań szefów krajów europejskich chcących z przyczyn pragmatycznych, czyli właśnie dobrobytu obywateli tych krajów podpisać stosowne umowy o współpracy. Tak się już przyjęło, że cały czas coś podpisują i znów podpisują, a skoro tak, to warto by jakaś infrastruktura do tego podpisywania powstała. A zatem Bruksele to hotele do spania, sale do spotykania się, knajpy do żywienia się, lotniska i dworce itd. Z takich samych przyczyn jest tam nie tylko centrum urzędnicze UE ale i NATO. Skora tak, to nasz kraj ma tam aż trzy ambasady i trzech ambasadorów i każdy z całym stadem urzędniczym. Co ciekawe, najmniejsza to ta przy królu Belgii. Tak, tak panie Wieńczysław! Belgia ma króla! No, a te dwie pozostałe? Obie całkiem nowe! Gdyby pan pytał: za czyje pieniądze te nowe wybudowane? To, mogę wyjaśnić. Za nasze, panie Wieńczysław, za nasze! Gdyby pan pytał czy wcześniej nie mieliśmy trzech ambasad to też odpowiem. Mieliśmy, ale my podobnie jak i inne nacje musimy się pokazać. No, a przecież te sale do spotykania się, to też za nasze pieniądze pobudowano. Skoro są budynki to i ludzie w nich pracujący też są nasi. Kilka tysięcy Polek i Polaków pracuje tam jako urzędnicy różnych szczebli. Tak, tak panie Wieńczysław, tam pracują nasi rodacy, którzy w procesach mniej lub bardziej, ale jednak przejrzystych konkursów dostali się do pracy i my im za tą pracę jak wszystkim innym urzędnikom, płacimy. Pewnie pan zazdrości wypłaty urzędnikowi Tuskowi? Ja nie. Niech tam popracuje. Może się czegoś dobrego nauczy i może jego wiedza przyda się w kraju. Zatem, mamy wyjaśnienie Komisji Europejskiej i Parlamentu EU, a twierdzenie, że Bruksela to Berlin i że Berlin rządzi to ohydne kłamstwo. Panie Wieńczysław tam rządzą Traktaty. Rządzą procedury i kultura polityczna. Od wielu lat w różnych krajach przywódcy się zmieniają, przyjeżdżają tam, pogadają pokrzyczą, walą pięścią w stół, odwalają różne numery, chlają i szukają nocnych rozrywek, a Bruksela trwa. Nie dlatego, że taka dobra ale dla tego, że nikt nic lepszego nie wymyślił. Są gminy, powiaty, województwa, stolice krajów i jest Bruksela. Czy zatem z Brukseli możemy zrezygnować? Pewnie tak, ale jakim kosztem i przede wszystkim po co? Pana Wieńczysława denerwują otwarte granice i swobody gospodarcze. Tu pana zaskoczę! Wielu przedsiębiorców i obywateli chciałoby aby te granice były jeszcze bardziej otwarte i swobody większe. Pan Wieńczysław ma coś przeciwko ulicom francuskich miast. Panie Wieńczysław! Ulice jak ulice. Zadymy jak zadymy. Terroryści u nas też bywają. Samochody też na ulicach naszych miast się palą. Kobiety u nas też są gwałcone (900 wyroków rocznie), a policja zabija na ulicach ludzi. O tym wszystkim pan dobrze wie, tylko panu duma i arogancja nie pozwala się do tego przyznać.
Panie Wieńczysław, napisał pan: "Mam swoje wykrystalizowane zdanie i nie jest moim celem obrażanie nikogo, a jedynie potrząśnięcie niektórymi moimi współrodakami i zawołanie: hej! macie tylko jedno państwo, budujcie go, żadna wspólna Europa nie przyjdzie wam z pomocą! " Nie za bardzo rozumiem o co chodzi w tym zawołaniu?
Podzielę ten tekst na tezy. Zatem, ogłosił pan, że ma pan swoje zdanie, i, że nie jest pana celem obrażanie kogoś. Słusznie! Niech ma pan swoje zdanie i niech pan nie obraża. To dobra i właściwa postawa, godna pochwały. Chce pan kimś potrząsnąć. Na wszelki wypadek informuję: proszę mną nie potrząsać. Nie życzę sobie! Żadnych rękoczynów! Co do tezy: "macie tylko jedno państwo" to mam wątpliwości czy jest ona poprawna w kontekście pana apelu. Najpierw pan twierdzi, że mogą być różne wizje państwa, a zatem każdy może postrzegać je inaczej. Państwo to coś bardzo wielkiego. Jest zbudowane z wielu rzeczy i każdy swoje państwo-ojczyznę widzi inaczej. Każdy coś dokłada do tego wspólnego projektu i nie da się tego wkładu osobistego każdego z nas wymyśleć za innych i wymusić na innych. Historia nie raz pokazała, że ci z zadęciem hurra - patriotycznym okazali się zdrajcami i tchórzami, a postacie znikąd, błyszczą do dziś i uczą nas jak być patriotą. Zdania "wspólna Europa nie przyjdzie wam z pomocą", nie rozumiem. Na jakiej podstawie pan tak twierdzi? Gdy coś jest wspólne to ludzie o tą wspólnie dbają. Np. bulimy ciężkie pieniądze na utrzymanie wspólnotowych budynków i urzędników w tej tak bardzo nielubianej Brukseli. Ba, napiszę to jeszcze jaśniej. Pana ulubiona obecna władza też to robi! Dlaczego? Bo te panie i panowie, którzy tam jeżdżą "gardłować" na tą złą Brukselę kochają tamto życie i nie chcą, by im tam się marnie żyło. Zresztą, podobnie jest u nas w Warszawie. Tak to już jest. Pisałem już o samolotach rządowych za 2.5 miliarda złotych co to stoją i nawet nie latają.
Dalej pisze pan "To, co wam mówią ci z Brukseli, to mrzonka, oszustwo!". Którzy ci? Polacy czy jacyś inni? Np. europosłowie: Szymański, Czarnecki, itd.. W ich przypadku mogę się zgodzić z tą tezą. Kolejna teza: " Europa umiera i się rozpada" Panie kochany! Kompletna bzdura. Europa to my! Później napisał pan "jeśli chcecie żyć w cywilizowanym kraju, to zbudujcie go tutaj, sami, na miejscu, pod biało-czerwoną flagą". Ten tekst mi się podoba! Chcę żyć w takim kraju i budować taki cywilizowany kraj pod biało-czerwoną flagą. Panie Wieńczysław, nie przeszkadza mi budowa kraju " z pomocą Kościoła, a nie wbrew niemu". Niestety, z tezą "bo tylko on (krk) przez wieki, nawet w najgorszych czasach spajał naród, pomagał mu przetrwać; nie jest on waszym wrogiem, tylko przyjacielem" nie mogę się zgodzić. Po prostu, różnie bywało w historii i nie kościół było ostoją narodu i państwa. Ta pańska teza jest niezgodna z prawdą historyczną. Wielu twórców i zacnych obywateli naszego kraju budowało pomyślność naszych przodków w oparciu inne wartości i wielu prominentnych postaci kościoła historia zaliczyła do zdrajców ojczyzny. Z tezą "Niemcy, ani Francuzi wam nie pomogą i nie zapewnią wam dobrobytu, zwiną swoje interesy w mgnieniu oka, gdy tylko przestaną im się opłacać, więc zadbajcie o swoje", panie Wieńczysławie się zgadzam. Trzeba dbać o własny interes. Na szczęście, nasze interesy i ich interesy są zbieżne. Współpraca nam się opłaca. Dlatego zbudowaliśmy te trzy ambasady w Brukseli. Wydaliśmy kupę forsy i powiązaliśmy nasze gospodarki. Ten który będzie chciał to zniszczyć wywoła wojnę. A wojna, jak wojna. Nigdy w historii nikt nie przewidział skutków wojny. Bitwy można planować ale nie wojny. Tego uczy historia.

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-01-28 16:46

Panie Jacku pozwoli pan, że dodam jeszcze moją reakcję na opisy francuskich ulic prezentowane przez pana Wieńczysława. Otóż w Newsweeku znalazłem taki tekst pochodzący z 2002 roku: "Reporterzy szwajcarskiej telewizji uchwycili działania nieumundurowanego policjanta. Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, funkcjonariusz kopie jednego z zatrzymanych mężczyzn w brzuch i w głowę. Innemu chłopakowi siedzącemu na śniegu wymierza kopniaka w głowę. Z kolei w innym ujęciu widać, jak policjant kopie młodą uczestniczkę koncertu w brzuch." Jaki z tego inne wnioski? Z WOŚP walczono od zawsze i co ciekawe WOŚP wciąż gra oraz to, że czasami więcej można się dowiedzieć oglądając szwajcarską telewizję niż krajową. No i dalej inny cytat "Wysokie stanowisko w kluczowym wydziale komendy wojewódzkiej otrzymuje policjant, który miał problemy z przestrzeganiem prawa – powiedział „Wyborczej” doświadczony funkcjonariusz. – Normalny policjant wyleciałby ze służby, a on kopał skrępowane osoby, został nagrany, a teraz otrzymuje awanse – dodaje inny policjant". Dalej, cytat "Problem w tym, że funkcjonariusz kilkanaście lat temu brutalnie kopał uczestników koncertu WOŚP." Wniosek co do czasów obecnych mogą sobie panowie sami wyciągnąć. No i skoro o sprawie bicia przez policję, to mam pytanie: jak się zakończy sprawa pobicia pani Agnieszki? Też można film obejrzeć. Z tego co pamiętam, to ona nie skierowała do sądu oskarżenia przeciwko duszącemu ją funkcjonariuszowi, a on skierował i pozwał na świadków naszą panią poseł i panią minister. W takiej sytuacji jej sprawa wydaje się nieciekawa. W końcu ona to chyba gorzej niż WOŚP, bo Strajk Kobiet. No, a jak nasz pan radny nie poszedł po linii partii i przeprosił jedną panią za SWOJE zachowane względem pani mającej poglądy zgodne z prezentowanym przez panią Agnieszkę to go z partii wywalili. Ciekawe czasy!

Widz @ 87.105.71.*

wysłany: 2019-01-29 10:23

Panie Jacku, pozwalam sobie na krótką odpowiedź na „ tombakowe myśli ' niejakiego Buńka.

Jedyne , co napisał i w mojej ocenie jest zgodne z prawdą, to to, że powoduje nim „ chęć grafomańska”.

I udało mu się ją spełnić w 110 % !

Zacznę może od tego, że ten nasz „ zatroskany losem ...”,” nienależący nigdzie”, „ dowcipas”, w swojej „ mowie miłości”, oprócz prymitywnych „ PiS da”, wielokrotnie „ rozwijał „ skrót „ PiS „ jako np. „ Podli i Skundleni”.

Taka z niego „ rozwielitka”.

Dowcipny czy żałosny?

Pominę już litościwym milczeniem jego rewelacje o Brukseli, o tym, jak tam rządzą „ Traktaty”.

Żadnych indywidualnych, narodowych interesów, samo dobro wspólne i równość.

I dalej tępa propaganda, że wszelkie próby reformy UE, powrotu do ustaleń właśnie traktatowych, to Polexit i wręcz wywołanie wojny.

Nie zamierzam nawet tłumaczyć komuś, kto z infantylną pewnością siebie pisze, że wszystko jest, względne i w sumie ... OK ...bo :

Pan Wieńczysław ma coś przeciwko ulicom francuskich miast. Panie Wieńczysław! Ulice jak ulice. Zadymy jak zadymy. Terroryści u nas też bywają. Samochody też na ulicach naszych miast się palą. Kobiety u nas też są gwałcone (900 wyroków rocznie), a policja zabija na ulicach ludzi.

Trzeba mieć też „ dialektyczne „ podejście do prawdy, żeby ignorować łagodny wyrok, jaki zapadł

w sprawie „ pani Agnieszki”, której to losem pan Buniek żyje od dłuższego i bez przerwy

dramatycznie pyta: : jak się zakończy sprawa pobicia pani Agnieszki?

Pomogę panu Buńkowi, gratis:

https://www.jelonka.com/zapadl-lagodny-wyrok-dla-dzialaczy-kodu-78268

A na zakończenie „ totalny panabuńkowy kapiszon” z jądra jeleniogórskiego PiS:

No, a jak nasz pan radny nie poszedł po linii partii i przeprosił jedną panią za SWOJE zachowane względem pani mającej poglądy zgodne z prezentowanym przez panią Agnieszkę to go z partii wywalili. Ciekawe czasy!

A ja myślałem, że za niesubordynację przy wyborze wiceprzewodniczącego RM.

Ciekawe czasy?

Niektórzy blogerzy jeszcze ciekawsi.

Z naukowego punktu widzenia i to wielu specjalności!

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-01-29 16:11

O, szanowny pan Widz się odezwał! Jak zwykle mnie zwyzywał. Zostałem nazwany "rozwielitką". Zresztą nie po raz pierwszy takie wyzwiska. Jeżeli to nie jest podłość to co jest podłością?
Później padło kłamstwo, że ja napisałem jakoby państwa nie kierowały się "żadnymi indywidualnymi i narodowymi interesami". Absolutna bzdura. Napisałem :" Trzeba dbać o własny interes" i w tym kontekście jest to przecież tożsame z pojęciem "interes narodowy". No, ale warto ten interes sprecyzować!
Otóż "interes narodowy" nie jest tożsamy z interesem nawet najbardziej wyszczekanych i wyświęconych przez "rydzyjko" polityków. Poza tym bp. Pieronek będąc w Jeleniej Górze ostrzegał, że wspomniane "rydzyjko" to za pieniądze ze wschodu powstało i warto przemyśleć co tam jest promowane i kogo tam się promuje. A jak jeszcze obywatel jest świadom, że i media publiczne są obsadzone przez dziennikarzy z tego źródła, to warto, gdy przez przypadek włączy się to źródło informacji, a tam tylko "plucie i szczucie" rozważyć czy to też nie jest tak zwana przez, nielubianego przeze mnie polityka "szczujnia" i tu też może być jak najbardziej fałszywie formułowany i promowany "interes narodowy". Tu pozwolę sobie np. powrócić do sprawy (poruszonej już na blogu pana Kucharskiego) "rury północnej", która swego czasu stanęła na forum jakiejś salki obrad w Brukseli. Podjęto tam z udziałem naszego narodowego decydenta decyzję, że to jest w naszym interesie i już. Teraz jednak, od pewnego czasu twierdzi się coś zupełnie przeciwnego i wini to miasto za to, że tak się stało . To ja się pytam: Kogo my tam do tej Brukseli i tych setek pomieszczeń ze stołami i krzesłami posyłamy?
Oczywiście to samo dotyczy się sal i salek w Warszawie, gdzie trwają procesy decyzyjne dotyczące spraw krajowych. Przecież u nas, nasza właśnie "skundlona" kultura polityczne promuje kierowanie tam osób głosujących w tej samej sprawie różnie co chwilę i to nawet osiem razy! Osobiście, nie wierzę, że te osoby same z siebie tak robią. Ktoś, kto wyrósł na silnego w trwającym od lat procesie psucia demokratycznego ustroju państwa im tak każe i przy tym sam nie myśli o naszym, bo kieruje się tylko własnym interesem, nie bacząc na interes publiczny i tym samym narodowy. Gdy po czasie wychodzi, że decyzja była zła to głosuje się od nowa. I tak OSIEM razy! W Brukseli tak nie można robić i wpisy panów Wieńczysława i Widza świadczą o tym, że to strasznie naszym obecnym władzom się nie podoba. Czyżby chcieli żeby tam było jak u nas w Warszawie?
Pan Widz nawet proponuje by jakieś Traktaty pozmieniać. Nie napisał jakie. Może napisze?
Zatem, w dzisiejszej atmosferze mogę kpiąco zapytać: czy chodzi o to by traktatem nakazać budowę w każdej stolicy europejskiej bliźniacze wieże nazwane tajemniczo budynek "L" i budynek "K", a słuchaczom i protegowanym szefa pewnej uczelni od razu dawać samochody do rozbijania się i władzę uprawniającą do zarządzania miliardami i dostęp do wszelkich tajemnic państwowych?
Zatem używając pojęcia "podli i skundleni" pisałam o zdobywaniu władzy przy pomocy podłości w walce z oponentem politycznym proponującym być może dla nas wszystkich lepsze rozwiązania i skundleniu gdy samemu jest się wybranym jako reprezentant społeczeństwa i jednocześnie jak kundel wyłącza się myślenie o interesie społecznym kierując się tylko zachciankami swojego pana.
Wracając do podłych metod to informuję pana Widza, że metoda "prokuratorem i sędzią" w procesie "selektywnej sprawiedliwości" do takich też należy. Bardzo bym się uradował gdyby sprawa pani Agnieszki skończyła się uniewinnieniem i pana wpis mnie troszkę pocieszył, że wyrok łagodny . Ale wciąż to wyrok i "efekt mrożący" jest, a atmosfera jest niemiła.

Widz @ 185.25.122.*

wysłany: 2019-01-29 20:04

Po następnej porcji " podłychi skundlonych", oraz " pełnego " kultury": tóż "interes narodowy" nie jest tożsamy z interesem nawet najbardziej wyszczekanych i wyświęconych przez "rydzyjko" polityków, powinienem zignorować chama.

Ale nie tylko cham, ale też ...

Albo " inteligentny inaczej", albo cyniczny manipulant.

Albo i jedno i drugie jednocześnie.

Bo jak można przeczytać, coś czego nie napisałem?

Jak można moje zdanie: " I dalej tępa propaganda, że wszelkie próby reformy UE, powrotu do ustaleń właśnie traktatowych, to Polexit i wręcz wywołanie wojny ", przeczytać w ten sposób: ( Buniek ) cytuję: .Pan Widz nawet proponuje by jakieś Traktaty pozmieniać.

Posłużę się teraz błyskotliwym zwrotem Buńka: Zatem, w dzisiejszej atmosferze mogę kpiąco zapytać: czy chodzi o to by traktatem nakazać budowę w każdej stolicy europejskiej bliźniacze wieże nazwane tajemniczo budynek "L" i budynek "K", a słuchaczom i protegowanym szefa pewnej uczelni od razu dawać samochody do rozbijania się i władzę uprawniającą do zarządzania miliardami i dostęp do wszelkich tajemnic państwowych?

Zatem, w tej " kpiarskie" atmosferze, równie kpiąco zapytam:

w jakim podstawówce Buniek szlify z czytania ze zrozumieniem zdobywał?

Kończę i nie zamierzam odpowiadać na bełkot Buńka.

Szkoda mojego czasu i klawiatury.

Widz @ 185.25.122.*

wysłany: 2019-01-30 19:44

Panie Jacku, wszystko w porządku, Pana prawo nie publikować.

Ale trochę dziwna ta Pana " wrażliwość".

" Podli i skundleni" i " Zatem używając pojęcia "podli i skundleni" pisałam o zdobywaniu władzy przy pomocy podłości w walce z oponentem politycznym proponującym być może dla nas wszystkich lepsze rozwiązania i skundleniu gdy samemu jest się wybranym jako reprezentant społeczeństwa i jednocześnie jak kundel wyłącza się myślenie o interesie społecznym kierując się tylko zachciankami swojego pana.

Czyli mojemu " chamowi " i " inteligentnemu inaczej" mówi Pan pryncypialnie: "Stanowcze NIE"!?

Ale chamskiego i obraźliwego bełkotu Buńka nie raczył Waść nawet słowem skomentować.

Czy ja mogę zatem, ponieważ tak mi się " widzi", podobnie jak Buńkowi, że opozycja to " Platalfonsy", Popieprzone osły, zaś sam Buniek, to Baardzo Unikalny Idiota, Ewidentnie Kretyn?

Rozwijam tak sobie skróty, bo podobnie jak on ocenia " Podłych i Skundlonych", tak ja oceniam opozycję i jego osobiście.

Nie ma symetrii?

Jeżeli Pan tego z jakichś przyczyn nie widzi, to polecam dobrego optyka.

Widz @ 185.25.122.*

wysłany: 2019-01-30 19:57

I jeszcze jedno.

Pouczył Pan As-a, po jego wpisie:

Panie Jacku!
Jeśli Pan pozwoli, to czasem wrzucę tu jakiś adres teksu, z którym się identyfikuję.
Ale i to, jak widać powyżej, jest dla mnie niebezpieczne, choć mylenie mnie z Piotrem Wielguckim/Matką Kurką to niezasłużony dla mnie zaszczyt.
Na koniec pozwolę sobie zacytować znane powiedzenie:
"Największą klęską w przyrodzie jest wariat na swobodzie."
Na scenie w Gdańsku też. Jak się okazało.


JJ:
Pozwolę. To forum jest miejscem na rzeczowy dyskurs i na konfrontowanie różnych opinii. Dzisiaj kluczową kwestią jest JĘZYK, panowanie nad złymi EMOCJAMI, unikanie TOKSYCZNYCH słów i gestów, etc. Pozdrawiam serdecznie.

Buńka Pan hołubi i toleruje przynajmniej jego prostackie odzywki typu " PiS da" jako świetny, chociaż " frywolny skojarzeniowo" dowcip.

Gratuluję obu panom naprawdę wysublimowanego poczucia ....humoru ??????????????????????????????????????????????????????????

----------------------------------------------------------------

JJ:
No właśnie Widzu, jeśli publikuję to zaraz "hołubię"? I gdzie to Widz wyczytał, że tę frazę (z ginekologią w tle) traktuję jako "świetną"? Bez przesady. Dla mnie frywolna ona, ale jeszcze dopuszczalna. To tylko Pańskie fejsowa przeginki, czy ustawianie sobie interlokutora? Nieładnie. Pozdrawiam.

Wieńczysław @ 176.114.235.*

wysłany: 2019-01-30 21:46

No i wykryli aferę! Kaczyński na taśmach okazał się jeszcze straszniejszy niż wszyscy podejrzewaliśmy. Okazuje się, że mimo nieposiadania konta w banku ogarnia całkiem duże biznesy i co gorsza - chce robić to uczciwie! GW i TVN kreowały go przez lata na safandułę, który nie ma zielonego pojęcia o tzw. prawdziwym życiu, o gospodarce itd., a tu proszę - dał się nagle poznać jako trzeźwo myślący prawnik, twardy negocjator, nie dający się wyprowadzić w pole, na wszystko musi mieć papiery, ale gotów jest uczciwie zapłacić za wykonaną pracę. O dziwo, nawet przejawia pewne zaufanie do warszawskich sądów. A i jeszcze potrafi z humorem zagadać do młodszej koleżanki. No jak tu nie lubić Prezesa?!

GW we współpracy z byłym "faszystą" Giertychem usiłowali przekonać nas, że to będzie "bomba", która wysadzi PiS, tymczasem najprawdopodobniej wysadzą sami siebie, gdyż wielu z ich czytelników wykupiło nawet internetową prenumeratę w nadziei, że otrzymają solidny i historycznie ważki materiał. A teraz muszą publikować co rusz artykuły, w których "wyjaśniają, o co chodzi w artykule, który wyjaśnia o co chodzi w artykule, który wyjaśnia, na czym polega afera", bo nikt oprócz nich tego nie kuma.

Najbardziej mnie śmieszy jednak Giertych, który okazał się koniem trojańskim PiS-u. Stwierdził, iż Kaczyńskiemu będzie można postawić zarzut "oszustwa wielkich rozmiarów". Ha, ha, ha!

Ja bym Giertychowi (przypominam, że na słynnych taśmach chciał założyć grupę przestępczą szantażującą nagraniami znanych biznesmenów - jak widać na pierwszy ogień poszedł "biznesmen" Kaczyński) postawił zarzut współudziału w próbie wyłudzenia pieniędzy w znacznej ilości przy wykorzystaniu nielegalnych nagrań!

Wieńczysław @ 176.114.235.*

wysłany: 2019-01-30 22:01

"jest JĘZYK, panowanie nad złymi EMOCJAMI, unikanie TOKSYCZNYCH słów i gestów,"

Szanowny Panie Jacku, Pan wie, że zawsze podziwiałem ten pojednawczy ton w Pańskim wykonaniu. Podziwiałem, ale nie podzielałem. Jasne, że nie powinniśmy przekraczać granic, poza którymi jest już tylko chamstwo, bezsensowne i do niczego dobrego nie prowadzące. Ale z drugiej strony - sam Pan widzi, co się dzieje. Nasza, patriotyczna i niepodległościowa strona nie może tylko milczeć jak baranki i "szukać drogi porozumienia" za wszelką cenę. Pewnym niedopuszczalnym rzeczom, kłamstwom, oszczerstwom, głupocie i cynizmowi obecnym w przestrzeni publicznej trzeba dać stanowczy odpór. Nie dajmy się zwariować - wcale nie prowadzi to do żadnych zbrodni. Ostry, cięty język, emocje, są wpisane w tego typu dyskusje - ważne tylko, żeby zawsze pozostało w nich dostatecznie jasne dla wszystkich merytoryczne sedno. To, że ktoś w kogoś czasami rzuci kawałkiem mięsa na forum, nie oznacza, że będzie to robił w czasie spotkania face to face, a już na pewno nikt nikogo nie będzie dźgał nożem.

Dyskusje wokół tzw. mowy nienawiści już dawno przekroczyły barierę absurdu. Doszliśmy już do sytuacji, kiedy faceta łażącego po ulicy z pióropuszem w d*** nie można nazwać kretynem. Czyli nie można "właściwego dać rzeczy słowa". Dowolnie można zaś obrażać tylko pisiorów.

Nie powinniśmy się na to zgadzać.

Jacek Jakubiec @ 37.248.6.*

wysłany: 2019-01-30 23:14

Dzięki Panie Wieńczysławie. Nie tylko dlatego, że w pełni się z Panem zgadzam, ale i za - no właśnie! - za ton i język komentarza. Tak można i warto rozmawiać. Ów cytat z któregoś z moich wpisów (o języku, emocjach, toksycznych słowach), gdybym miał potraktować ortodoksyjnie, to ileś ostatnich wpisów, tak pana Buńka (z bajki antypisiej) jak i Pana Widza (z którym chyba gram w jednej drużynie) - powinienem skierować ad kosz. Ale się dyscyplinuję, bo nie tracę nadziei na naprawdę cywilizowany dyskurs.
Bo przecież jest o czym dyskutować. Vide tytuł artykułu!!!
W tym konkretnym przypadku wydawało mi się, że publikując artykuł Jana Szomburga z jego bardzo konkretnymi - jak odbieram - rekomendacjami, mam prawo od PT Komentatorów oczekiwać odniesienia się do tego co napisał. Co do mnie - też marzy mi się, aby to wielkie ZŁO (Gdańsk, 13.01), mogło z czasem zaowocować równie wielkim DOBREM. Że samo to nie przyjdzie - to oczywiste. Chciałaby dusza do raju... A co mamy? Wojny polsko-polskiej ciąg dalszy. I tyle.

Wieńczysław @ 176.114.235.*

wysłany: 2019-01-31 00:32

Ja mam swoją receptę na zażegnanie wojny polsko-polskiej. Stanie się to wtedy, gdy zostanie zniwelowana podstawowa różnica dzieląca oba obozy Polaków, z których jedni Polskę kochają, a drudzy kochają ją okradać albo obrażać i poniżać. Ci drudzy robią tak moim zdaniem dlatego, że nie wierzą, iż kiedykolwiek Polska może stać się państwem wielkim, dumnym i godnym szacunku. Według nich w tej chwili jest ona nic nie wartym, śmiesznym, żałosnym kraikiem, "ratlerkiem" i nic nie wskazuje na to, by miało się to zmienić. Ponadto nasza historia to pasmo klęsk, głupot i zbrodni. Jak w sławnym skeczu Salonu Niezależnych Polska widziana z ich perspektywy to taka zmokła kura, a dowolny kraj zachodni to "bażant" wywołujący podziw i uznanie oraz stanowiący wzorzec do naśladowania. Można to oczywiście określić jako zwyczajne kompleksy i zrzucić na karb ich nieznajomości historii oraz świata, w którym żyją i pewnie tak jest, ale gdybyśmy na tym tylko poprzestali - nic by się nie zmieniło.

Zatem co należy robić? Otóż nie będzie chyba zaskoczeniem stwierdzenie, że dla tej właśnie części Polaków najważniejszą wartością w życiu są pieniądze, dobrobyt. Jako przykład podam choćby ich reakcję na słowa prezydenta Dudy o Unii Europejskiej jako "wyimaginowanej wspólnocie". No jak to - wyimaginowana wspólnota?! - przecież dostajemy z tej Unii tyle kasy!

No więc kasa, misiu, kasa. Postarajmy się zatem, aby pojawiła się kasa, a jestem na 100% pewien, że panowie Buniek, pan Kucharski i reszta naszych sympatycznych współrodaków zmieni swój światopogląd o pi radianów. Chyba nie muszę przekonywać nikogo, że gdyby to Polska miała 7-krotnie większą gospodarkę niż Niemcy i gdyby to Syrenka była symbolem luksusowego samochodu, a nie Mercedes, to pan Kucharski nie pisałby tekstów w rodzaju: "można krytykować Niemcy, ale tylko w sposób rzetelny, dobrze udokumentowany i bez niemieckiego kompleksu"? Nie, on wtedy pisałby: "można krytykować Polskę, ale tylko w sposób rzetelny, dobrze udokumentowany i bez polskiego kompleksu". Wyobrażam sobie, jak pięknie by śpiewał w naszym biało-czerwonym chórze, jak chętnie oskarżałby Niemców o antypolonizm i antysemityzm, jak zachęcałby swoich zagranicznych znajomych do poparcia przyjęcia euro - waluty zarządzanej przez Europejski Bank Centralny w Warszawie, jak mówiłby o "wspólnej Europie", pod warunkiem oczywiście, że Trybunał Konstytucyjny orzekłby o wyższości naszej konstytucji nad wszelkimi traktatami. Tego całego arsenału publicystycznego, którego dzisiaj używa dla obrony Niemców przed polską swołoczą, używałby dla obrony Polski i jej dobrego imienia.

Jak sprawić, by Polska osiągnęła taki status? Czy to w ogóle możliwe? Przecież mamy dziesiątki lat zapóźnień. Owszem, teraz to wydaje się niemożliwe, ale spójrzmy na to w szerszej perspektywie historycznej. Przez setki lat Niemcy były krajem podzielonym na księstwa i wcale nie silniejszym od Polski. Rosja ma nad nami przewagę dopiero od początków XVIII wieku. Polska potęga miała miejsce w historii i niewykluczone, że się odrodzi. Wszystko zależy od nas oraz od koniunktury międzynarodowej, którą albo wykorzystamy, albo nie. Oczywiście nie nastąpi to w ciągu 10 lat, ale już w ciągu 100 - czemu nie?

Co należy zatem robić? Dawać przykład. To znaczy:
- dbać o rozwój polskiej kultury, tzn. musi ona przekazywać konkretne, pozytywne wartości. Na przykład polski romantyzm fascynował wielu Europejczyków, bo związany był z dążeniem narodów do wolności. Musimy w naszej kulturze uwydatniać to, co może być wartościowe dla świata. np. fenomen Solidarności. Musimy zdecydowanie odrzucać chamstwo przebrane za sztukę, np. wszelkiego rodzaju "Klątwy" i rzeczy, które kulturę niszczą, zamiast ją budować. W konflikcie między syntezą, a analizą powinna zwyciężać synteza, budowanie, konstruowanie, a nie dekonstrukcja i podważanie.
- musimy zastanowić się, co jest fundamentem naszej kultury. Może to być wolność (jak pisze o tym prof. Nowak), może to być Solidarność. Ale cały czas powinniśmy się nad tym zastanawiać, pisać o tym i czytać, a przede wszystkim - realizować. Na przykład możemy zadać sobie pytanie, skoro Polacy kochają wolność, to co z naszą wolnością gospodarczą, czy łatwo u nas prowadzić biznes, czy nie? Gospodarka jest mocno uwikłana w kulturę i od tych pytań i dylematów nie uciekniemy - trzeba wziąć byka za rogi. Albo kwestia polskiego katolicyzmu. Z pewnością jest to mocny fundament naszej kultury. Ale musimy zwrócić uwagę, że na świecie Kościół katolicki, delikatnie mówiąc, nie ma dobrej prasy. Czy i jak jesteśmy przygotowani na proces laicyzacji, który - mamy prawo podejrzewać - będzie się pogłębiał? Kościół jest w odwrocie. Kultura polska czerpała z niego przez setki lat życiodajne soki - co się z nią stanie, gdy Kościół "zwiędnie", tj. kiedy stanie się z nim mniej więcej to, o czym pisze Paweł Lisicki w swojej książce? Czy mamy przygotowaną jakąś alternatywę? Na czym chcemy w przyszłości oprzeć nasz świat wartości?
- musimy dbać o wykształcenie nasze i naszych dzieci. Musimy polecać im www.madreksiazki.pl i sami je czytać. Musimy zachęcać wszystkich do nauki matematyki oraz czytania poezji, zamiast oglądania bzdur i idiotycznych kłótni polityków w TV. Musimy specjalizować się w swoich dziedzinach i wykonywać swoją robotę solidnie.
- musimy zakładać innowacyjne przedsięwzięcia i wspierać je. Skandalem było to, co stało się z szefami spółki Ammono. Taki projekt poszedł się j**** tylko i wyłącznie z powodu tzw. "polskiego piekiełka" i urzędniczej mitręgi! Mogliśmy produkować wysoko zaawansowane materiały, ale jak zwykle będą to robić Koreańczycy, Chińczycy, Amerykanie, tylko nie my! Kłania się tutaj Olga Lipińska ze swoim "my kochamy symbole, choć pusto w stodole"! Nie dyskutujmy już o tym, czy ważna jest religia, czy ważna jest produkcja elektroniki, bo ważne jest i jedzenie, i picie, a myć trzeba i ręce, i nogi - to wszystko się ze sobą wiąże i uzupełnia.
- musimy podczas dyskusji opierać się na faktach, przedstawiać argumenty na rzecz jakichś rozwiązań, a niekoniecznie atakować i dezawuować innych (tak, wiem, że powinienem to zastosować wobec siebie, ale to nie jest łatwe i może stąd tyle problemów i podziałów)
- musimy głosować na polityków, którzy wierzą w Polskę, którzy są uczciwi i mają wizję jej wszechstronnego rozwoju, a także opowiadają się za korzystnymi dla Polski sojuszami, a nie sojuszem z niedemokratycznymi reżimami takimi jak Rosja, Iran itp.

Przede wszystkim jednak to my, obywatele, musimy uwierzyć w to, że Polska ma sens, że nie jest to jakiś zapyziały kraik skazany na porażkę i łaskę obcych mocarstw. Polska może pełnić rolę podmiotową, tylko musimy się wziąć do roboty i przestać się oglądać na innych: Niemcy to, Niemcy tamto, w Niemczech jest tak, to u nas też musi być tak, albo jak zbudujemy drogę do Berlina, to będzie tak wspaniale, jak w Republice Weimarskiej i wszystkim będzie się żyło dobrze. Na Zachodnie postępują bardzo niekorzystne procesy i tylko czekać, aż rodzimi Francuzi czy Niemcy się wkurzą i będą chcieli odzyskać swoje kraje dla siebie. My tym procesom musimy nie tylko się przyglądać, ale w pewnym stopniu także je wykorzystać. Warto przypomnieć, że podczas zaborów w XIXw. nierzadkie były przypadki, kiedy to przybywające do nas zagraniczne rodziny, np. z Prus czy Francji, polonizowały się do tego stopnia, że już synowie uczestniczyli w polskich powstaniach. Jakżeż musiała być wielka wtedy siła polskiej kultury, że pomimo nieobecności Polski na mapie ci przybysze decydowali się zostawać Polakami i ginąć za swoją nową "ojczyznę"! Jak to jest, że dzisiaj mamy sytuację odwrotną, gdy wielu Polaków, wywodzących się z rodzin polskich, ucieka za granicę, by z Polską nie mieć już nic wspólnego? Mimo że podobno III RP to taki wielki sukces i najlepsza wersja państwowości polskiej w historii. Ciekawe.

Myślę, że te osoby, które nie bardzo wierzą w Polskę, a chcą nam ją urządzać na jakąś niemiecką modłę, tak aby uczynić z niej kadłubowe, podporządkowane Niemcom państewko, powinny sobie odpuścić, bo wykonują bardzo złą działalność. Lepiej już, żeby otwarcie zadeklarowali się jako Niemcy reprezentujący interes naszego zachodniego sąsiada, a nie udawali, że bardzo im zależy na rozwoju Polski, tylko tak jakoś akurat się dziwnie składa, że ten rozwój upatrują w "ścisłym partnerstwie", jakoś tak przypadkowo akurat sprowadzonym do ścisłego podporządkowania, bo "Polska nie ma kapitału i nie ma innego wyjścia", jak tylko czekać na inwestycje z Zachodu.

Oczywiście nie chodzi mi o to, że Polska ma się "zamykać" i "izolować" albo "obrażać" - chodzi mi jedynie o to, by ta część Polaków, o której mówię, się w końcu zdecydowała i zadeklarowała lojalność wobec którego z krajów. Ja mogę zadeklarować od siebie - bardzo mi zależy na wewnętrznym rozwoju Polski, na uzyskaniu przez nasz kraj przewagi nad innymi krajami, chciałbym aby Polacy skupili się na sobie, na poprawie tego, co sami robią w Polsce i dla Polski, a nie na tym, gdzie wyjechać albo skąd skopiować jakieś pomysły na rozwój. Chciałbym, żeby Polacy stanowili wspólnotę zwartą, wierzącą sama w siebie, pozbawioną kompleksów, skoncentrowaną na swoim rozwoju, realizującą dynamiczne przedsięwzięcia na wielu polach, a nie czekającą z założonymi rękami na to, co przywieje "wiatr historii".

Jacek Jakubiec @ 37.248.6.*

wysłany: 2019-01-31 08:40

Mój komentarz do Pańskiego komentarza: toż wszystko co Wieńczysławie piszesz, gdy pytasz "Co należy zatem robić?" - ma na sztandarach i w programach, w słowach i w czynach - obecna, in gremio, formacja Dobrej Zmiany! Więcej, ma to w sercach. Gdy słucham Morawieckiego juniora, Rafalskiej, Beaty Szydło, Glińskiego, Ardanowskiego, Błaszczaka, Brudzińskiego (ten czasem mnie drażni)..., to nie mam wątpliwości, że mówią do mnie ludzie z pasją i z misją. I z klasą, co dobitnie pokazali postawą i czynem w obliczu tragicznej śmierci Pawła Adamowicza, a nie trzeba dodawać, że nie było to dla nich łatwe. To naprawdę nowa jakość w zbiorowym życiu polskiej nacji! Wreszcie!
Co do mnie mogę się tylko dziwić, że ciągle posłuch znajdują zafiksowani na antypisie tacy mędrcy jak Tomasz Lis, Czuchnowski i im podobni...
A propos Lisa. Lat temu ileś wydał książkę "Co z tą Polską?". Zna ją któryś z Panów? Przyznaję że jej nie czytałem i nie bardzo mam ochotę to teraz nadrabiać, ale ten tytuł brzmi uniwersalnie i aktualnie na dziś. Tyle że drążąc ten rzeczywisty dylemat, wolałbym oprzeć się na innych mentorach...
Na pytanie co robić? - odpowiada Wieńczysław "dawać przykład!". W gruncie rzeczy - nic dodać nic ująć. I w tym miejscu należałoby - nie tracąc z optyki - problemów globalnych, unijnych czy krajowych, przenieść rozważania na poziom lokalny. Jeszcze tu do tego powrócę.

Widz @ 87.105.71.*

wysłany: 2019-01-31 10:50

Nie do publikacji.

Pana skarga? oskarżenie?, jest dla mnie średnio zrozumiała.



Wobec braku, ( przez 23 godziny i 45 minut0 publikacji mojego posta, przy jednoczesnych publikacji obraźliwego bełkotu Buńka i braku do niego komentarza, to chyba, zwłaszcza w świetle Pana " postulatów" w odpowiedzi AS-owi - zwątpiłem i zirytowałem na tyle, że nawet nie wpisałem w pierwszej kolejności, że uległ Pan, w dobrej wierze, lewackiej pałce tzw. poprawności politycznej.

Nie mogłem bowiem zrozumieć, dlaczego poddał się Pan terrorowi i publikuje Buńka, i to bez komentarza, zaś cenzuruje moją ostrą, ale adekwatną do jego " tfurczości" ripostę.

Pozdrawiam


JJ:
No właśnie Widzu, jeśli publikuję to zaraz "hołubię"? I gdzie to Widz wyczytał, że tę frazę (z ginekologią w tle) traktuję jako "świetną"? Bez przesady. Dla mnie frywolna ona, ale jeszcze dopuszczalna. To tylko Pańskie fejsowe przeginki, czy ustawianie sobie takimi insynuacjami interlokutora? Nieładnie. Pozdrawiam.

AS @ 31.11.216.*

wysłany: 2019-01-31 14:58

"Do czego zobowiązuje nas śmierć Pawła Adamowicza"
Żeby brać przykład z wdowy?

Wieńczysław @ 176.114.235.*

wysłany: 2019-01-31 17:22

1. Ho ho hooo co to się tu porobiło! Nasz Stefek ze Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego nieźle sobie pofolgował. Czekam, aż któryś z jego medialnych obrońców - podobnie jak przy okazji sprawy Piniora, powołując się na długoletnią znajomosćć, powie: "znam Stefka wiele lat i wiem, że to nie może być prawdą - Stefek nie mógłby spotykać się z dziwkami, bo jest impotentem" (na przykład, choć może być też inny powód, np. że jest uczciwy, wierny swej żonie lub cokolwiek innego).

2. Zgadzam się z oceną, że większość ludzi PiS-u to ludzie "z pasją i misją" i że mają dobre intencje. Nie zmienia to jednak faktu, że to właśnie my, sympatycy PiS-u (choć ja w niektórych wyborach głosowałem także na inne partie prawicowe) powinniśmy stanowić realną opozycję, bo na tę "totalną" nie ma co liczyć. Bliska mi jest tutaj postawa prof. S. Cenckiewicza, który zachowuje do własnego środowiska zdrowy dystans i krytycyzm. Bo ważne są pewne obiektywne kryteria i wartości, którymi kierujemy się przy ocenie poczynań władzy. Nazwiska są drugorzędne albo trzeciorzędne. Choć lubię Kaczyńskiego, to nie zależy mi na władzy akurat jego - równie dobrze mógłby to być ktoś inny, ale pod warunkiem, że realizowałby podobny program. Zbliża się końcówka pierwszej kadencji i tutaj postawiłbym dobrej zmianie ocenę dostateczny z plusem. Wiele rzeczy zabrakło, pewnych potrzebnych działań nie podjęto lub nie dokończono. Ale o tym szerzej może przy innej okazji.

3. Książkę "Co z tą Polską" nie tylko czytałem, ale i do dzisiaj uważam - co może być dla Panów zaskakujące - że jest to jedna z najważniejszych, jeśli nie najważniejsza książka, którą przeczytałem w życiu. Wcześniej bowiem byłem kimś w rodzaju leminga - brałem tę szarą rzeczywistość III RP taką, jaka była, z całym złodziejstwem inwentarza, a też niespecjalnie wtedy interesowałem się polityką. Wydawało mi się, że jeśli coś szwankuje, to widocznie już tak musi być, bo taka jest ta nasza Polska. Tomasz Lis otworzył mi oczy - tak nie musi być, nad Polską można się zastanawiać inaczej, niż stosując jedynie słuszny paradygmat nieomylności elit GW i SLD oraz bezalternatywności procesu tzw. transformacji. Dzisiaj ta książka uznana byłaby przez samego autora jako prawicowa, może nawet oszołomska. Znajdują się tam fragmenty, w których Lis krytykuje imprezę Owsiaka, wspomina o komunistycznej przeszłości Kwacha i Millera, broni braci Kaczyńskich i generalnie demaskuje cały ten syf III RP, a na końcu snuje pewne swoje wizje na przyszłość. Wtedy Lis nawet wymieniany był jako potencjalny kandydat na prezydenta i rzeczywiście stanowił wówczas ciekawą alternatywę dla komuszków. Ale to były inne czasy, choćby np. Ziemkiewicz miał swoją audycję w TOK FM - dzisiaj niewyobrażalne, bo Czerska nawet lewicowców wyrzuca z pracy, jeśli tylko powiedzą coś dobrego o 500+.

Generalnie ta publicystyka Lisa i wtedy, i dzisiaj nie była wcale odkrywcza, ani wnikliwa, ale właśnie dlatego trafiła pod strzechy i dla czytelników głupich i o ograniczonych horyzontach jak ja wtedy mogła stanowić nie lada sensację i atrakcję. Pamiętajmy, że to dopiero wraz z aferą Rywina front krytyków III RP zaczął się konsolidować i książka Lisa była jedną z pierwszych tak popularnych publikacji z tego nurtu.

Jacek Jakubiec @ 37.248.6.*

wysłany: 2019-01-31 17:58

Dla porządku dwa komunikaty w kwestii niepublikowania, co dotyczy wpisów:
1) PT Widza z g. 10:50 - zgodnie z życzeniem, że to "nie do publikacji".
2) PT Buńka z g. 12:18 - decyzją gospodarza forum.

Wieńczysław @ 176.114.235.*

wysłany: 2019-01-31 19:31

Hahahaha, no i wszystko się sprawdza, pierwszy w sukurs przyszedł dawny kumpel z ZChN-u:

https://opinie.wp.pl/marcinkiewicz-niesiolowski-to-prawy-czlowiek-nie-zna-sie-na-biznesie-wszystkim-chce-pomagac-6344496618375297a

"Na prostytutkach się nie znam co prawda, ale nie daję temu wiary. Powtarzam, znam Stefana jako bardzo prawego człowieka."

Widz @ 185.25.122.*

wysłany: 2019-01-31 21:42

Czy ten Kazimierz Marcinkiewicz, to nie jest przypadkiem ten słynny, były mąż tej słynnej poetki Isabel?

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-01-31 22:38

Szanowny panie Jacku z optymizmem zauważam, że i pan poczuł się zażenowany poziomem wypowiedzi panów Widza i XY. Skasował pan te wpisy, ale pragnę szanownemu panu zwrócić uwagę, że mój zawierał tylko cytaty. Ponadto, ja obu panom, jak przystało na lokalnego patriotę, życzyłem dobrze i nawet posadki z zarobkami kilka tysięcy euro miesięcznie. Czego nie może jednak powiedzieć o nich, bo przecież oni nie są dla mnie tak mili, gdy w prostych słowach wyjaśniam im zawiłości historii, geografii, a nawet ekonomii i systemów politycznych. W związku z powyższym, jeżeli to pan nie chce by ludzie o takiej kulturze osobistej i poglądach zajmowali wysokie stanowiska to niech pan bardziej krytycznie podejdzie do analizy prostych faktów. Pan, jak i miliony naszych rodaków, musi sobie odpowiedzieć na bardzo proste pytanie, ale odpowiedź, mimo że prosta, bo albo ci albo tamci, niesie bardzo poważne konsekwencje dla postrzegania rzeczywistości. To pytanie brzmi: Kto kłamie w sprawie tego co się stało w Smoleńsku!
Pan Wieńczysław napisał tak cyt:" Ja mam swoją receptę na zażegnanie wojny polsko-polskiej. Stanie się to wtedy, gdy zostanie zniwelowana podstawowa różnica dzieląca oba obozy Polaków, z których jedni Polskę kochają, a drudzy kochają ją okradać albo obrażać i poniżać."
Panie Jacku kto obraża i poniża to pan już wie, bo posty o takiej treści kasuje!
Na czym ma polegać to niwelowanie?
Wypraszam sobie nazywanie mnie "swołoczą".

JJ:
I tak można w nieskończoność. Tylko, że tak uparcie pozostając w swoich okopach, niczego nie posuniemy do przodu. Wolałbym, aby PT Buniek skupił uwagę na pytaniu tytułowym i sformułował swoje stanowisko wobec rekomendacji Jana Szomburga. Są w moim blogowym artykule.

Widz @ 185.25.122.*

wysłany: 2019-02-01 18:24

( Buniek ): Ponadto, ja obu panom, jak przystało na lokalnego patriotę, życzyłem dobrze i nawet posadki z zarobkami kilka tysięcy euro miesięcznie. Czego nie może jednak powiedzieć o nich, bo przecież oni nie są dla mnie tak mili, gdy w prostych słowach wyjaśniam im zawiłości historii, geografii, a nawet ekonomii i systemów politycznych.

:))

Zawiłości powiadasz panie Buniek?

I wyjaśniasz nam w " prostych słowach" czy w prostackich?

Chciałeś być dowcipny? Nie wyszło. Chciałeś być złośliwy? Nie wyszło. Chciałeś się ośmieszyć? Nie chciałeś, ale to akurat wyszło ci najlepiej.

Wieńczysław @ 176.114.235.*

wysłany: 2019-02-01 21:09

Panie Buniek, ja do tej pory myślałem, że Pan gmatwasz proste sprawy, a teraz okazuje się, jako powiadasz, że wyjaśniasz nam zawiłości "historii, geografii, a nawet ekonomii". To już jest Pan drugim ekspertem od tych obszarów wiedzy po Panu Kucharskim. Chyba muszę zacząć czytać Pańskie wypowiedzi, bo inaczej nic nie będę wiedział i będę chodził jak po... tłuczony.

Wieńczysław @ 176.114.235.*

wysłany: 2019-02-02 09:08

1. Wzorem kolegi Buńka chciałem wyjaśnić Państwu zawiłości prehistorii. O co chodzi z tymi dinozaurami, o których ostatnio usłyszeliśmy w mediach? Otóż chodzi o to, że pani premier Ewa Kopacz ma doradcę wizerunkowego w postaci pana posła spin doktora Michała Kamińskiego. Nietrudno przy okazji wyjaśnić, dlaczego akurat właśnie jego - bo tylko ona jest skłonna wykupić jego usługi i tylko on jest skłonny zaoferować to właśnie jej. Doradził jej zatem, aby posługiwała się w swoich wypowiedziach taką oto metaforą: PiS jest jak tak taki wielki mamut, którego ludzie pierwotni, nie dysponując nowoczesnymi technikami, aby powalić, musieli długo rzucać kamieniami. No i uczennica pomyliła mamuty z dinozaurami.

Co z tego wszystkiego wynika? Wcale nie to jest najważniejsze, że była premier popełniła - jak to pewien nasz interlokutor określa zwykle swoje błędy merytoryczne - "literówkę" (sama mówiła o "freudowskiej pomyłce", he, he, he) - lecz to, że w tej metaforze politycy i sympatycy POKO są przyrównani do ludzi pierwotnych. Są przyrównani w tym sensie, że ponoć nie dysponują nowoczesną bronią i zmuszeni są rzucać kamieniami. Ja myślałem, że Gazeta Wyborcza, Radio Zet, TVN i TVN24, częściowo Polsat, Newsweek, Wprost, TOK FM i wiele innych mediów to wystarczające (co pokazała najnowsza historia polityczna Polski) środki masowego rażenia, by powalić pisowskiego mamuta. Okazuje się, że nie, że potrzebna jest skomasowana akcja rzucania kamieniami przez antypisowskich troglodytów.

Oto program opozycji: rzucanie kamieniami w PiS.

2. Roman Imielski z Gazety Wyborczej zapowiada, że to nie koniec taśm. Do tej pory byliśmy przekonani, że Unabomberem był Kaczyński (Teodor), a tu się okazuje, że specjaliści z Czerskiej szykują kolejne detonacje. Czyli jednak mają te nowoczesne bronie!

3. Nie lada gratka dla wszystkich rzucających kamieniami w PiS - oto europosłowie Michał Boni oraz Róża Thun zapraszają na konferencję:

https://twitter.com/_nazimno/status/1091229948004712448

nie będę tego przytaczał, trzeba to obejrzeć! Przekładając to z Boniego z na polski: "Generalnie mamy was w d***, ale zapraszamy was na konferencję, na której opowiemy, jak wydajemy waszą kasę na lewacką i i antypisowską propagandę".

Jacek Jakubiec @ 5.174.248.*

wysłany: 2019-02-02 14:26

Dwa wątki, nad którymi trudno przejść do porządku dziennego.

Pierwszy wprost na aktualny temat: czy jesteśmy w stanie poprawić standardy publicznego dyskursu? Właśnie mamy żałosną, wizerunkową katastrofę posła Niesiołowskiego. Człowiek to światły, naukowiec z profesorskim tytułem a przy tym niegdyś tak zasłużony w walce z komuną. Dla iluś – jedna z ikon polskiej walki o wolność i niezależność. Niestety, gdy z impetem wszedł do polityki, stał się ofiarą własnego temperamentu. Jeden z politycznych fighterów, taki pełnokrwisty, atrakcyjny dla mediów, typ politycznego bulteriera. Chcąc wskazać polityków, którzy najbardziej „zasłużyli się” w dewastowaniu standardów kultury politycznej w Polsce, to m.in. w tym polityku mieliśmy exemplum wręcz podręcznikowe. I oto… mamy to, co mamy. Niczego nie przesądzając, bo stawiane Niesiołowskiemu zarzuty nadal są pod lupą właściwych organów, trudno oprzeć się refleksji, że ten polityk się skończył. Zważywszy jego wcześniejsze zasługi to smutne. Ale cóż, jak mawiali starożytni - sic transit gloria mundi… W tym przypadku, dla kultury życia zbiorowego w RP to zysk a nie strata.

Wątek drugi to egzotyczna „inicjatywa europejska” siódemki znanych polityków. Ależ grotecha !!! No i urocza zbieżność z sentencją byłej premier o dinozaurach. A onaż eks-premier (premiera?) z szóstką politycznych dinozaurów różnej maści, właśnie głoszą Polakom w światłach jupiterów poruszające, bardzo europejskie przesłanie. Miny marsowe, osobnicy dobrze znani, wydawałoby się poważni, bo nie jakieś z choinki urwane indywidua… A tu internet pełen memów, mnóstwo komentarzy, wśród których dominująca wykładnia, że tych państwa zwyczajnie interesują przyszłe apanaże europarlamentarzystów, wydaje się szczególnie bliska prawdzie. Bo o co w warstwie rzeczowej apelują do Polaków, trudno pojąć. Czy ktoś rozumie o co im chodzi? Panie Buniek, pomoże Pan to „rozkminić” (młodzieżowe)? Panu powinno być łatwiej, bo to jakby Pańska formacja... Że jest to kolejna inkorporacja wojującego antypisu – to oczywiste, ale moja interpretacja jest bardziej złożona. Tu chyba chodzi o jeszcze większą stawkę. Tylko patrzeć, jak Koalicja Europejska przełoży ten apel na ileś języków obcych i ruszy z nim w Europę. To przecież, było nie było, figury nieźle w Europie rozpoznawalne. Co ich poderwało do czynu? Ależ to jasne: wybory do europarlamentu! Nie są ślepi i widzą, jakie to zaraźliwe widmo krąży po starym kontynencie. Nastroje nie tyle anty-europejskie co anty-unijne, coraz wyraźniej buzują w kolejnych krajach Unii. Mobilizacja sił liberalno-lewicowych nie dziwi. Tylko że tacy obrońcy obecnego, unijnego status quo jak ta polska „siódemka wspaniałych”, muszą widzieć, że czeka ich ogrom roboty i chyba narastający opór materii! Bardzo trudno jest dmuchać pod wiatr…

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-02-03 14:45

Szanowny panie Jacku napisał pan, że czuje pan iż nie posuwamy się do przodu. Zgoda, ja nawet dodam, że my się cofamy! Zatem, po pierwsze musimy ustalić o jakie "my" panu chodzi. Bo jeżeli chodzi o nas dwóch, to łączy nas to, że jesteśmy starszymi panami mieszkającymi w okolicy. Zatem w tym przypadku do powstania słowa "my" potrzebna jest akceptacja faktu wynikającego z geografii oraz podtrzymywanie konwersacji na tematy lokalne, co jest zresztą jak najbardziej zalecane (pan tu użył słowo: "rekomendowane") przez pańskiego profesora. Niestety z żalem zauważam, że te zalecenia i tematy dywagacji takie jak np. lokalne obwodnice, podział administracyjny, wspólne dla gmin i powiatów spółki komunalne (np. KCGO, KSWiK, MZK), szkolnictwo, komunikacja międzyludzka, plany zagospodarowania przestrzennego, prywatyzacja zysków i uspołecznianie strat przez lokalne władze, a przede wszystkim ekologia to niestety tematy przez pana na blogu odrzucane. Nie lubi pan też konwersacji na tematy powrotu "komuny" i represjonowania lokalnych polityków przez aparat policyjny na wniosek władz wyższego szczebla, bo mamy przecież trwający proces polityczny pani Agnieszki (co prawda pan Widz twierdzi, że nie, ale byłbym mile zaskoczony ce Jacku, świadomie i z rozmysłem, zdradzając przy tym ideały pańskiego profesora niszczy pan relację "my" w kontekście naszej lokalności i z radością wpisuje się po jednej ze stron wojny polsko-polskiej głosząc "prawdy" jednej strony nie bacząc na błyszczące jak słońce na niebie kłamstwa tejże strony. Korzystając z okazji przypomnę panu znaną od wieków prawdę, że "na wojnie prawda umiera pierwsza".
Tu powstaje pytanie: czy mamy już wojnę? Oczywiście nie, ale gdy z perspektywy historii patrzymy na jakąś prawdziwą wojnę, to bardzo trudno dostrzec moment początkowy wojny tzn. taki moment w czasie, gdy już bez rozlewu krwi się nie uda trwać w jakimś układzie politycznym, bo tylko metoda rozlewu krwi innych daje szanse przetrwania "grupie trzymającej władzę" wśród swoich. Istotny jest podział inni/swoi albo inaczej my/wy. Zatem panie Jacku my już nie jesteśmy "my" ale jeszcze długo nam do tego byśmy byli w sensie wojny "wy". Kolejne pytanie: czy jest to możliwe i czy komuś by się to opłacało by taki podział zaistniał? Odpowiedź jest zdecydowanie na tak, bo już nie raz w historii tak bywało i w świecie współczesnym nie brakuje przykładów krwawych wojen. W tym kontekście zacytuję pańskie słowa: "Nastroje nie tyle anty-europejskie co anty-unijne, coraz wyraźniej buzują w kolejnych krajach Unii." i uświadomię panu fakt geograficzny mieszkania na terenach na których Polacy są u siebie tylko od 1945 roku.
Niby wszyscy wiedzą, że lepiej byłoby aby ludzie polityki z innymi politykami o sprawach obywateli rozmawiali, a nie o innych ludziach polityki. Niestety, tak nie jest i teraz mamy wysyp takich rozmów. Skoro pan cytuje gadki, którymi się niezdrowo ekscytuje, to ja panu zacytuję inną, w kontekście PIS czyli "Prezes i Srebrna". Z mediów poszedł przekaz, że "ta Srebrna" to dzierżawa wieczysta bo tam w stolicy własności ustalić się nie udało i proces trwa od 1947 roku. W związku z powyższym, w całym kraju likwidujemy dzierżawę wieczystą, a ewentualne koszty ewentualnym właścicielom zapłaci podatnik. Czy to nie jest "prywatyzacja zysków i uspołecznianie strat"? Nie wiem też czy pana nie zabolało jak przedstawiciele stosownych służb przesłali do społeczeństwa taki komunikat: wiedzieliśmy że to wariat, wiedzieliśmy, że może kogoś zabić ale skazaniec powiedział, że nienawidzi PO, chce by Kaczyński był dyktatorem i go wypuściliśmy! Przecież niebezpiecznych dla zdrowia i życia mieszkańców wariatów w okolicy nie brakuje. Osobiście wiem gdzie jeden taki mieszkał z rodzicami. Jest teraz w zakładzie zamkniętym i podlega leczeniu. Zrobiono to zgodnie z prawem, a więc takie prawo istnieje.
W dalszym ciągu uważam, że poniżanie ludzi wyzwiskami to "podłość" i zarówno pańskie twierdzenie, że "lewak" to nie wyzwisko oraz cały prezentowany przez innych "pisolubów" zestaw słów obraźliwych też. To jest "mowa nienawiści" i prowadzi złych rzeczy czego dowód mieliśmy w Gdańsku.
No i na koniec tego wpisu na pańskim blogu informacja na temat mojej osoby: nie należę do żadnej frakcji i staram się podchodzić do wyborów politycznych z rozwagą. Dlatego też wyczulony jestem na oczywiste kłamstwa.

Jacek Jakubiec @ 5.174.248.*

wysłany: 2019-02-03 20:16

Namnożył Pan Buniek wątków i nie powinien oczekiwać, że do każdego się odniosę.
Wszakże w paru kwestiach spróbuję.
1)
Z całym szacunkiem, ale powtarzane przeze mnie "my" nie odnosi się do układu p. Jacek & p. Buniek. Myślę w kategoriach wspólnoty. Także lokalnej, ale głównie narodowej, bo to ona jest adresatem "rekomendacji" Jana Szomburga.
2)
Mowa o jakimś procesie politycznym pani Agnieszki, zupełnie nie wiem co to za sprawa, pewnie coś przeoczyłem...
3)
Wylicza Pan multum tematów, które jakoby "odrzucam" na moim blogu. Jeśli czasem coś odrzucam (w sensie "wycinam") to z powodu języka czy formy wypowiedzi (bełkot nie na temat, prymitywny hejt). Tematy przywołane przez Buńka są niewątpliwie istotne i nie mam nic przeciwko dyskutowaniu na tym forum o ekologii, obwodnicach, szkolnictwie, spółkach komunalnych etc. Jeżeli tylko są na to chętni, dysponujący aktualną wiedzą i orientacją; ja nie bardzo mam czas.
4)
Wątek anty-unijności. Nie bardzo rozumiem, co ma tu do rzeczy fakt, iż na tych ziemiach jesteśmy dopiero od roku 1945. Dla Ojców Założycieli, najpierw Wspólnoty Węgla i Stali, potem EWG a wreszcie Unii Europejskiej powojenny kształt granic (także naszych) był constans. I dla takiego właśnie powojennego kształtu Europy - choć wtedy jeszcze dzielonej żelazną kurtyną - marzyła im się mocna, stabilna, demokratyczna, sprawiedliwa, świadoma swoich korzeni i tradycyjnych wartości, nastawiona na rozwój, wspólnota narodów, żyjących w swoich suwerennych państwach. Upadek komunizmu otwierał tu nowe możliwości. Dziś widać jakiemu zwichrowaniu uległy tamte kluczowe kanony. Brexit jest na to bolesnym dowodem. Jeśli wynalazek z ostatnich dni, owa Koalicja Europejska chce galwanizować ten chory brukselski układ, to mnie się to właśnie kojarzy z dmuchaniem pod wiatr. Unia Europejska nadal ma sens!!! I przetrwa. Może być silniejsza i atrakcyjniejsza niż dziś, ale wymaga powrotu do źródeł i mądrych, gruntownych modyfikacji.
5)
Przedostatni akapit jest nieklarowny. Jeżeli dostrzega Pan u mnie przejawy "mowy nienawiści", to proszę jednak uważniej przeczytać mój artykuł i moje komentarze na ten właśnie temat. Jeśli gdzieś zbłądziłem, mea culpa, poprawię się. A czy zabójstwo prezydenta Adamowicza to efekt mowy nienawiści, czy raczej działania zdeformowanej psychiki Stefana W.? Nie wiem. To zapewne będzie jeszcze wyjaśnione. Natomiast namacalny przykład mowy nienawiści i to w jej najgorszym wydaniu, bo na granicy linczu, mieliśmy wczoraj pod siedzibą TVP. Obiektem chamskiego ataku ze strony frustratów, stała się nieoczekiwanie p. Magda Ogórek, osoba zdecydowanie na takie traktowanie nie zasługująca, erudytka dużej wiedzy, kultury, taktu i wrażliwości. Tego, co ją spotkało nijak usprawiedliwić się nie da!

Widz @ 185.25.122.*

wysłany: 2019-02-03 20:55

Panie Jacku, jeżeli Pan pozwoli, to chciałbym tylko w kilku słowach skomentować

kuriozalny post pana Buńka.

Jest on, ten wpis, jak zwykle, w „ stylu”.

Mętny tok wywodu, zwłaszcza we wstępnej „ wariacji” na temat „my/wy”, POprzez

( a co - teraz ja !!!:)) pretensje do Pana, że nie robi Pan za BIP dla pana Buńka,

skończywszy na tym, że nie jest Pana blog ramieniem GW, Lisweeka czy też TVN 24 –

całą dobę.

Pan Buniek ma chyba wszystkich za idiotów, za głupszych od siebie, bo po zadaniu Panu

kilku dramatycznych pytań o domniemane niegodziwości PiS –u, pisze w ostatnim

zdaniu:

No i na koniec tego wpisu na pańskim blogu informacja na temat mojej osoby: nie należę do żadnej frakcji i staram się podchodzić do wyborów politycznych z rozwagą. Dlatego też wyczulony jestem na oczywiste kłamstwa.

Ja też mogę o sobie powiedzieć, że jak byłem młody, to byłem sporo ponad

dwumetrowym Afroamerykaninem , grałem w Los Angeles Lakers i zdobywałem

kilkukrotnie mistrzostwo NBA.

Teraz jestem człowiekiem rasy białej.

Ponieważ pamięć mam dobrą i doskonale pamiętam „ całokształt „ dokonań pana

Buńka w krytyce PiS – u, jako opozycji i rządzących, KK, zachwyty nad PO, KOD –em

itd., to ten fragment autoprezentacji pana Buńka : „nie należę do żadnej frakcji i staram się podchodzić do wyborów

politycznych z rozwagą.

powalił mnie na kolana.

Ze śmiechu.

Nie wiem czy u pana Buńka to tylko przekonanie, że wszyscy są głupsi od niego, czy też

liczy, że mają Alzheimera, czy może powinienem się POważnie o jego pamięć martwić.

Oto zestawienie wpisów pana Buńka, z tego samego, czyli obecnego odcinka Pana,

Panie Jacku, bloga :
1. No i skoro o sprawie bicia przez policję, to mam pytanie: jak się zakończy sprawa pobicia pani Agnieszki? Też można film obejrzeć. Z tego co pamiętam, to ona nie skierowała do sądu oskarżenia przeciwko duszącemu ją funkcjonariuszowi, a on skierował i pozwał na świadków naszą panią poseł i panią minister. W takiej sytuacji jej sprawa wydaje się nieciekawa

wysłany: 2019-01-28 16:46

2. Wracając do podłych metod to informuję pana Widza, że metoda "prokuratorem i sędzią" w procesie "selektywnej sprawiedliwości" do takich też należy. Bardzo bym się uradował gdyby sprawa pani Agnieszki skończyła się uniewinnieniem i pana wpis mnie troszkę pocieszył, że wyrok łagodny . Ale wciąż to wyrok i "efekt mrożący" jest, a atmosfera jest niemiła.

wysłany: 2019-01-29 16:11

3. Nie lubi pan też konwersacji na tematy powrotu "komuny" i represjonowania lokalnych polityków przez aparat policyjny na wniosek władz wyższego szczebla, bo mamy przecież trwający proces polityczny pani Agnieszki (co prawda pan Widz twierdzi, że nie, ale byłbym mile zaskoczony ce Jacku, świadomie i z rozmysłem, zdradzając przy tym ideały / ... /.

wysłany: 2019-02-03 14:45

Tu jest jakiś niezrozumiały bełkot PO / :) / słowach: (co prawda pan Widz twierdzi, że nie …

Miałbym więc radę dla pana Buńka, a mianowicie POmyśleć , co się

pisze.

Nigdy nie odwrotnie.

Pamiętać, co napisało się kiedyś kiedyś, zwłaszcza niedawno!

WIĘCEJ SZACUNKU DLA CZYTELNIKÓW i nie liczyć szczególnie na ich amnezję !

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-02-03 22:19

Szanowny panie Jacku ze zdziwieniem przeczytałem bardzo klarowny i wypunktowany pański komentarz dotyczący ostatniego mojego wpisu. Zatem:
Ad.1 "my" to np. też pan Kucharski. To jest pański ale nie mój sąsiad z jednego osiedla. Obaj panowie aż buzujecie od obywatelskości skoro obaj bloga prowadzicie. Jak wasza obywatelskość wpływa na budowę "zaufania społecznego"? Wasz przykład to przykład brzydkiego różnienia się. To na pańskim blogu padają słowa, które w debacie publicznej nie powinny padać. Te słowa nic nie wnoszą do życia wspólnoty i tylko ją niszczą. Waszą, tą lokalną, osiedlową też.
Ad.2 Panie Jacku pełny odjazd i zapatrzenie w propagandę jednej strony. W Jeleniej Górze toczy się proces polityczny przeciwko działaczce, która zorganizowała u nas tzw. "Czarny Marsz". Oczywiście oficjalnie chodzi o pobicie policjanta białym pomponikiem. Film z zajścia dostępny w Internecie ale policjantów pan tam nie uświadczy. Ba, pobity policjant tego nawet przez pół roku nie zauważył. Podobnych procesów w kraju jest ponad 400 i wymiar sprawiedliwości ma z tym problem bo tak jak np. w Radomiu pan który został skopany przez młodzieńca (też jest film dostępny) ma postawione zarzuty o udział w bójce. Ludzie protestujący są bici po twarzy, opluwani, kopani, a media publiczne zniekształcają obraz tych wydarzeń (np. pan nic nie wie o sprawie pani Agnieszki).
Ad.3 Pan prowadzi bloga i żadnej inicjatywy lokalnej nie ma do zaproponowania? Pan Prystrom promował tunel pod Karkonoszami dla trasy S3. Pan Kucharski inny przebieg dróg łączących nas z S3. Mój apel aby zbudować oczyszczalnię i skończyć wreszcie ze spuszczaniem surowych ścieków do rzeki Bóbr też panem nie poruszył. (Temat chyba związany z ekologią?)
Ad. 4 Skora napisał pan, że Unia Europejska ma sens to niech się pan tego trzyma i przestanie trzymać z tymi, którym zależy by się rozpadła.
Ad.5 Podzielam pańską opinię, w sprawie: "czy zabójstwo prezydenta Adamowicza to efekt mowy nienawiści, czy raczej działania zdeformowanej psychiki Stefana W.? Nie wiem." Niemniej jednak, upartyjnienie prokuratury i sądów spowodowało, że ja w przeciwieństwie do pana nie jestem pewien czy ta władza jest w stanie wiarygodnie rzecz wyjaśnić. Ponadto, wiarygodność mediów publicznych jak widać po incydencie z panią Ogórek też słaba. Pełna zgoda, że to byli frustraci ale ta frustracja istnieje i narasta, a pani Ogórek się do tego przyczynia przez brak obiektywizmu w swojej pracy. Przecież ci ludzie płacą na media publiczne, a otrzymują media propagandowe jednej partii, zakłamujące rzeczywistość, której przecież do końca zakłamać w dobie Internetu i konkurencyjnych mediów się nie da.

JJ:
ad 2) W tym, co Buniek pisze jest trochę racji. Chcąc eliminować słowa, które na publicznym forum padać nie powinny, musiałbym bardziej radykalnie cenzurować głosy komentatorów. Podkreślam: z obydwu stron. Także iluś wpisów Buńka tu nie opublikowałbym.
Być może - ale tego nie wiem - mój szanowny i ceniony przeze mnie sąsiad Paweł Kucharski tak właśnie czyni?. Pawle, może zechcesz to jednym słowem skomentować?
ad 3) Jakby Buniek, choćby pobieżnie, przejrzał moje blogowe artykuły, a przez siedem lat było ich tu sporo, to może jednak na jakieś postulowane (według mnie ważne!) inicjatywy lokalne tu trafiłby...
ad 4) Nie widzę w Ojczyźnie, w każdym razie wśród ludzi używających rozumu, nikogo komu zależy na tym, aby Unia się rozpadła. Wprawdzie jest p. Janusz Korwin-Mikke, który do europarlamentu wszedł z hasłem "zlikwidować Unię!", ale to przypadek specjalny.

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-02-03 22:44

O, jest dobrze! Pan Widz się nam przydał. Wyłapał literówkę! Dziękuję!
W tekście powinno być "ale byłbym mile zaskoczony). Panie Jacku, świadomie....".

Widz @ 87.105.71.*

wysłany: 2019-02-04 09:37

Szanowny " nienależący" do żadnej frakcji ...

Pan Widz się nie tylko do " literówki" przydał.

Pan Widz wykazał ponadto głównie deficyty w pamięci, logice i bezstronności.

Mimo TRZECH zacytowanych postów o wyraźnej obsesji na tle" pani

Agnieszki " (czyżby Zygmunt Freund ???), POpełnia pan Buniek POisowy

wpis CZWARTY:

Ad.2 Panie Jacku pełny odjazd i zapatrzenie w propagandę jednej strony. W Jeleniej Górze toczy się proces polityczny przeciwko działaczce, która zorganizowała u nas tzw. "Czarny Marsz". Oczywiście oficjalnie chodzi o pobicie policjanta białym pomponikiem.
wysłany: 2019-02-03 22:19

POdkreślam:

W Jeleniej Górze toczy się proces polityczny przeciwko działaczce / pani Agnieszce !!!/.

Myślę, że POwinien pan jednak zacząć ćwiczyć pamięć, chyba,że to objaw

przesycenia normalną " paszą duchową" , łykaną z mediów " ****o nurtu".

Sorry panie Buniek, staje się pan w swojej antypiosowskiej krucjacie wręcz

groteskowy.

Tyle, że też jest pan POtencjalnie groźny.

Taki wpis:

" Ponadto, wiarygodność mediów publicznych jak widać po incydencie z panią Ogórek też słaba. Pełna zgoda, że to byli frustraci ale ta frustracja istnieje i narasta, a pani Ogórek się do tego przyczynia przez brak obiektywizmu w swojej pracy. Przecież ci ludzie płacą na media publiczne, a otrzymują media propagandowe jednej partii, zakłamujące rzeczywistość, której przecież do końca zakłamać w dobie Internetu i konkurencyjnych mediów się nie da.",

to zupełna aberracja umysłowa.

I myślenie systemem wartości Kalego.

Jeżeli POszarpią KOD-owcy Magdalenę Ogórek, to wg. Buńka widocznie

sobie zasłużyła, bo ma odmienne zdanie niż on, ale ...

Ale gdyby POprzednio, też płacący abonament, zwolennicy PiS też

POszarpali, jednak, nawet nie kobiety, a mężczyzn, Lisa i Kraśkę, którzy byli

wybitnie " obiektywni", to co by się działo ???

Wiadomo, " faszyści ", „ naziole” itd. itp. ?

Tak myślących i piszących, jak niejaki „ Buniek”, trzeba POkazywać nie tylko

w celu ośmieszenia, ale ostrzeżenia przed buńkoPOdobnymi społeczeństwa.

Są groźni, bo ich cynizm lub " deficyty intelektualne" oraz moralne mogą

doprowadzić do nieszczęścia!

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-02-04 13:21

Szanowny panie Jacku wpisy pana Widza ubawiły mnie. Teksty jak z filmu Bareji. O sobie mówi, że jest sporo ponad dwumetrowym Afroamerykaninem, a o mnie, że zachwycam się PO co jest oczywistym KŁAMSTWEM, bo sam się kiedyś obruszył się gdy napisałem "PIS-PO jedno zło" w jakimś tam kontekście. Przeszedł jednak sam siebie tekstem o tym "co by było gdyby" ktoś poszarpał pana Lisa tak jak została POSZARPANA pani Ogórek. Pan Widz po prostu KŁAMIE, bo pani Ogórek NIE została poszarpana! Dzięki mediom innym niż siejącym kłamstwa i propagandę obecnie rządzącej partii można znaleźć opis tych wydarzeń.
Otóż od tygodni przed siedzibą telewizji partyjnej zbierają się ludzie i protestują przeciwko temu procederowi (zakłamywaniu rzeczywistości przez media utrzymywane z naszych pieniędzy). Do takiej pikiety dołączył się pracownik z programu pani Ogórek w przebraniu i został rozpoznany jako prowokator. Pewnie coś miał głupiego zrobić, a operatorzy mieli to sfilmować i puścić w jej programie.
Panie Jacku, już kiedyś prezentował pan tekst na swoim blogu o prowokatorze który miał ośmieszyć protestujących w oczach widzów. Wtedy też się nie udało i pracownik wpadł i został zdemaskowany z imienia i nazwiska, a przede wszystkim z informacją KTO mu za to płaci, ale pan komentarz na swoim blogu, bardzo nieprzychylny w stosunku do protestujących na swoim blogu zamieścił. Zatem efekt osiągnięto.
Teraz też został prowokator został zdemaskowany i po tym fakcie zaatakował niektórych protestujących trąbiąc im w uszy jakąś chyba chińską zabawką-megafonem. Można założyć, że nie byli zadowoleni z tego co ich spotkało, a później protestujący dostrzegli panią Ogórek. Pozwolę sobie tu zacytować tekst z innych niż uwielbiane przez pana Widza media :"I oto co zobaczyłam: z budynku redakcji wychodzi pani Magdalena Ogórek. Z pewnością już z okna widziała, że pod TVP stoją ludzie i protestują. Nie czuje chyba jednak żadnego zagrożenia, bo po pierwsze – Obywatele RP ani inni przedstawiciele opozycji ulicznej nigdy wobec nikogo nie stosują przemocy (sami natomiast są bici po twarzach, kopani i znieważani), a po drugie – policji jest takie mrowie, że o żadnym zagrożeniu dla Narodowej Gwiazdy być nie może.
Pani Ogórek wsiada do swojego samochodu. Ludzie krzyczą: „Wstyd!”, „Kłamczucha!” i jeszcze coś, co musiało zaboleć najbardziej: „Zatrudnijcie dziennikarzy!” Jedyne mocniejsze określenie, które pada pod adresem kobiety brzmi: „Ty kłamliwa babo obrzydliwa!” Rozumiemy, że chodzi o sposób wykonywania pracy zawodowej, bo przecież nie o wygląd pani Magdaleny, który jako żywo obrzydliwy nie jest.
Na transparentach widnieją napisy „TVP KŁMIE”, „TVP WSTYD”, „TVoja WINA” itp. I takie też hasła naklejono w kilku miejscach na samochodzie. Ktoś położył się przed maską auta, co później zostało uznane za manifestację agresji i przemocy. Policja przeniosła tę osobę na chodnik. Po kilku chwilach utarczek słownych typu :”Stoi pani na ulicy, wie pani? a ja chcę odjechać!”, „Tak, na naszej ulicy!”, pani Magdalena Ogórek odjeżdża. Wcześniej zrobiwszy swoim telefonem filmik czy fotki rejestrujące wydarzenie.
Nikt tej pani nawet palcem nie tknął. Nikt nie używał wulgaryzmów, nikt nie wygłaszał żadnych gróźb.
Ludzie krzyczeli, co myślą o postawie pani Magdaleny Ogórek i o jej roli w budowaniu propagandy na antenie TVP. Zwracali się do niej jako przedstawiciela rządowej tuby – przedstawiciela rozpoznawalnego i dość znaczącego w tej układance. I mają do tego pełne prawo. Taki to zawód, proszę państwa. Zbiera się i laurki i cięgi. I dopóki nikt na nikogo ręki nie podnosi, dopóki nie nazywa go słowami wulgarnymi, nie obraża ad personam, trzeba to znosić i już. Doskonale wiem o tym, bo nieraz spotykałam się z najróżniejszymi reakcjami, i w Internecie i w realu.
Kiedy Magdalena Klim została spoliczkowana przez Dominikę Arendt-Wittchen, nie było tylu słów oburzenia. Kiedy dziewczyny z Obywateli RP były bite a kopiący je młodzieńcy krzyczeli „Ale te k..wy są brzydkie!”, kiedy upuścili jedną z nich tak, że uderzyła głową o asfalt i straciła przytomność, krzyczeli „Udaje, k..wa!”, nie było aż takiej medialnej burzy. Stacje telewizyjne nie pisały oświadczeń, politycy wszystkich stron nie wyrażali na wszystkich portalach swojego świętego oburzenia. "
Pana Widza denerwuje podnoszenie przeze mnie sprawy pani Agnieszki. Ale to jest sprawa lokalna, a zatem ja tylko stosuję się do rekomendacji profesorskich zalecanych przez pana Jacka. Wojenki warszawskie mnie interesują zdecydowanie bardziej gdy dotykają ludzi z mojego miasta. Pani Agnieszka została poszarpana naprawdę. Jest dostępny film. Pani Agnieszka protestowała przeciwko deformie czyli zmarnowaniu miliardów złotych, polegającym na tworzeniu infrastruktury i organizacji, a następnie porzuceniu tego i budowie od nowa. Pani Agnieszka została zaatakowana! Trafiła do szpitala i poddała się obdukcji. Niemniej jednak, gdy przekonała się, że atakującym był policjant nie złożyła sprawy do sądu.
Panowie bijatyki o politykę to na Ukrainie! Mogą być też w Warszawie ale nie u nas! (Brawa dla pani Agnieszki, za to że policjanta do sądu o politykę nie podała!) Dlatego też apeluję: panie Widz nie kłam pan i nie wyzywaj! Może sąsiada wyzywasz!!!

Widz @ 185.25.122.*

wysłany: 2019-02-04 21:46

Może ja nie lubię aż tak pana Buńka, jak on mnie i nie będę mu życzył żadnej posady w JG, bo też jestem prawdziwym patriotą lokalnym i szkoda mi dla niego Jeleniej Góry, nawet tak zapuszczonej przez dotychczasowe " układy ", ale ...

Mimo wszystko, chcę pomóc, bo sądząc po wpisach pana Bunka i ich " jakości' oraz zapiekłej odporności na argumenty i fakty, myślę, że to może pomóc:

"Terapia obywatelska" odbywa się w wielu ośrodkach na terenie Warszawy, a także przez Skype'a. Jak informuje "Gazeta Wyborcza" rozpoczęła się niedługo po protestach, które miały miejsce w lipcu 2017 r. - To terapia dla osób, które "w życiu codziennym nie potrafią poradzić sobie z politycznymi wydarzeniami ostatnich dwóch lat w Polsce" – kwituje redakcja z Czerskiej.

http://niezalezna.pl/207696-to-sie-dzieje-naprawde-psychologowie-prowadza-terapie-obywatelska-dla-ludzi-ktorzy-nie-radza-sobie-z-rzadami-pis

To było dwa lata temu ale może dalej to działa i jeszcze są miejsca???

Jacek Jakubiec @ 5.174.248.*

wysłany: 2019-02-04 21:54

Tak się składa, że jestem jednym polskich "Ashoka fellows". Co to takiego - można się dowiedzieć z internetu. Właśnie dotarł do mnie tekst jednego z ashokowych pedagogów społecznych Jacka Jakubowskiego. Polecam Panom tę lekturę, jest pod linkiem :
https://mail.google.com/mail/u/0/?js=RAW&maximize=true&hide=true&position=absolute&hl=pl&emailsLink=true&sk=true&titleBar=false&border=NONE&eventCallback=ParentStub1264667144388&zx=kwkkzjwesp92#inbox/FMfcgxwBVWMvVWgXjpFFDHrgFNmxtJfh?projector=1&messagePartId=0.1

AS @ 31.11.216.*

wysłany: 2019-02-05 04:49

Obszerne wypowiedzi komentatorów mogą zrażać potencjalnych czytelników.
Zazdroszczę pieniaczom energii,
ale ja nie daję rady tego czytać.
Poza tym proszę o więcej pana Wieńczysława,
o ile się nie prztyka z pozostałymi.

Jacek Jakubiec @ 5.174.248.*

wysłany: 2019-02-05 09:07

Właśnie! Ja np. byłbym ciekaw opinii Pana Wieńczysława, zwłaszcza na temat tego co pisze mój zatroskany imiennik, światły pedagog i psychoterapeuta.
Vide link w moim wczorajszym wpisie. Polecam wszystkim dyskutantom.

AS @ 178.37.184.*

wysłany: 2019-02-05 10:38

Link mi nie działa

Jacek Jakubiec @ 5.174.248.*

wysłany: 2019-02-05 17:53

Może uda mi się wkleić tu sam apel Jacka Jakubowskiego:
----------------------------------------------------------------

JAC JAKUBOWSKI
Byłem w Gdańsku. Wracałem ze Słupska, pomyślałem – przejadę
przez Gdańsk, zanocuję, spotkam się z miłymi sercu ludźmi,
posłucham.
Nie mogłem tam nie pojechać. Właściwie trochę bez sensu, bo
Gdańsk dzisiaj jest wszędzie. W całej Polsce miliony ludzi jest
smutnych, przerażonych, poruszonych nieprawdopodobnym
wydarzeniem – połączeniem koszmaru morderstwa na urzędującym
prezydencie z cudowną kumulacją dobra światełka do nieba WOŚP.
W Gdańsku setki osób zgłasza się po pomoc psychologiczną, bo nie są
w stanie poradzić sobie z rozdartym sercem.
Rozmawiałem ze znajomą, która była wtedy przed sceną. Cieszyła się,
bawiła, ale sceny za dobrze nie widziała. Na ramionach męża siedział
syn. „Tato, a ten pan powiedział, że zabił” – usłyszała od dziecka i w
pierwszym momencie myślała, że dziecięca wyobraźnia płata figla…
Wstrząs przeżyła masa ludzi. Rozlała się po kraju fala smutku, żałoby.
Nawet hejt taki jakiś niewyraźny, a manipulacje żałosne. I zewsząd
bezradne pytanie – co robić. Przecież nie można tego tak zostawić.
Niestety trzeba się zmieścić w paradoksie, w sprzeczności właściwie.
Bo rzeczywiście trzeba działać. Nie pozostawać biernym, aktywnie
przeciwstawić się złu. Jednocześnie musimy poradzić sobie z
wściekłością, bezradnością, fizycznym czasem bólem. I ze
świadomością, że rozhuśtane procesy będą się dalej jakoś się dziać.
To, co się stało, będzie także dzielić. Będzie „zagospodarowywane”,
wbudowywane w dzielące ludzi narracje.
Pierwsze pole już się pojawiło. Wszyscy, z każdej strony wszelkich
podziałów, nawołują do zwalczenia mowy nienawiści. Rzeczywiście
paskudna to rzecz, ale… to tylko objaw, wierzchołek góry lodowej. To
konsekwencja różnych form przemocy słownej, która wyrasta z
bezbrzeżnego przekonania o własnej racji. To syndrom pustej mocy,
ucieczki przed własnym lękiem, sztywnym autorytaryzmem. Samo
obrażanie, hejtowanie, poniżanie to próba idiotycznego
odreagowania, które nie uwalnia, tylko poniżającego poniża.
To trudne, bo rzeczywiście każda agresja naruszająca godność
powinna być zakazana i trzeba jakoś z nią walczyć. Trzeba jednak
poradzić sobie z tym, każda walka ze złem jest bardzo
nieprzewidywalna. W walkę trzeba się zaangażować. Trzeba być
skutecznym, więc szybko zaczyna się nie przebierać w środkach.
Łatwo wtedy znienawidzić tych paskudnych wrogów, poczuć swoją
wyższość, skutecznie ich ranić. Trzeba niezwykłej samoświadomości,
głębokiej dojrzałości emocjonalnej, żeby się w to nie wkręcić. Po
politykach wszelkich stron widać najlepiej jakie to trudne. Bardzo im
współczuję..

Tak na marginesie – bardzo mnie niepokoi pomysł na lekcje w szkołach o
mowie nienawiści. Wyobrażam sobie nielicznych nauczycieli, którzy będą
potrafili coś takiego sensownie przeprowadzić. Boję się, że większość
zastosuje stereotypowe przemocowe metody mówiąc, że… przemoc jest
niedobra. Albo wydeklamuje jakieś wyuczone formułki, co rozśmieszy
uczniów i spowoduje, że potraktują to jako kolejne pieprzenie dorosłych.
Zajmowanie się objawem nie leczy przyczyn.
Trzeba działać z sensem. A najsensowniejsze działanie, moim zdaniem, to
generowanie dialogu i współpracy. To kreowanie działań na rzecz dobra
wspólnego. To budowanie kultury konfliktu opartego na sporze i
konstruktywnej konfrontacji, a nie walce. To rozwijanie umiejętności
przeżywania wątpliwości, ciekawość innego spojrzenia na coś, co wydaje się
oczywiste. Brzmi to w tym czasie smutku jak jakaś bajka, a jest realnością.
W Polsce (jak zresztą na całym świecie) „ludzi dobrej woli jest więcej”. W
biznesie, organizacjach pozarządowych, społecznościach lokalnych, a
nawet w oświacie, urzędach, czy służbie zdrowia jest masa ludzi, którzy
konsekwentnie poszukują sensu, uruchamiają rozwój, podejmują różne
formy pracy nad sobą. Podejmują współpracę, pomagają sobie nawzajem,
uczą się uważnego słuchania.
Ważnym jest to, że coraz więcej jest działań skutecznych, przemyślanych,
opartych na sprawdzonych metodykach. Coraz więcej profesjonalistów
wchodzi w swoje emocje, pogłębia samoświadomość, buduje cykle działań
dających prawdziwą zmianę na lepsze. Robią to w oparciu o różne
koncepcje, autorskie podejścia, wieloletnie doświadczenia.
Jestem głęboko przekonany, że to najlepszy kierunek działania.
Ja będę to robił w ramach AKCJI-EMPATIA. Przygotowujemy FESTIWAL, na
którym spotkają się ludzie budujący w różnych sferach i w różny sposób
współpracę opartą na empatii. Jestem też gotów wziąć udział we wszelkich
działaniach WOŚP, dniach skupienia obywatelskiego, działaniach
związanych z akcją p. n. ROK WOLNOŚCI, działaniami ASHOKI i wszelkimi
innymi sensownymi działaniami, o których jeszcze nie wiem.
Apeluję do Ciebie, czytającego ten tekst, żebyś zaaranżował coś
autorskiego, Twojego, albo włączył się głęboko w któryś z nurtów
budowania dobra wspólnego. Zrób spotkanie, warsztat, happening, koncert
– coś, co ludzi zbliża, pozwala zrozumieć innego, pomaga potrzebującym,
rozwija współpracę. Zrób to w swojej firmie, szkole, kościele, organizacji
pozarządowej, uczelni, urzędzie,
placówce pomocy socjalnej czy w szpitalu. To prawdziwa odpowiedź na
koszmar zła, które się wydarzyło.
Zapraszam do kontaktu. Może mnie zainspirujesz, może ja Ci pomogę
znaleźć jakieś miejsce. Jeszcze raz podkreślam – niech politycy robią
swoje, a Ci, którzy chcą walczyć z nienawiścią nich robią to jak
najmądrzej. Podkreślam tylko – trzeba kreować sens, dobro,
porozumienie i głębokie spotkania międzyludzkie. Bo bez tego nie
uda się nic.

Jac Jakubowski
jac.jakubowski@grupatrop.pl
M: 602 551 045
www.akcja-empatia.pl

Wieńczysław @ 176.114.235.*

wysłany: 2019-02-07 22:58

" Ja np. byłbym ciekaw opinii Pana Wieńczysława"

Zasadniczo zgadzam się i popieram przesłanie tekstu Pana Jakubowskiego. Zwłaszcza podoba mi się zdanie: "Trzeba niezwykłej samoświadomości, głębokiej dojrzałości emocjonalnej, żeby się w to nie wkręcić.".

Sądzę, że za każdym takim głosem, który pojawił się po zabójstwie prezydenta Adamowicza, stoją dobre intencje. Mam jednak wrażenie, że ja nie jestem odpowiednią osobą, która mogłaby się przyłączyć do akcji zaproponowanych przez autora, gdyż nie jestem osobą koncyliacyjną, za to jestem niepoprawnym pesymistą. Uważam, że w tego typu odezwach tkwi zbyt dużo romantyzmu i pięknoduchostwa. Raczej postrzegam realia społeczno-polityczne jak grę w szachy, gdzie potrzebny jest spokój i intelekt (choć tego ostatniego oczywiście Panom nie odmawiam), a niekoniecznie wielkie akcje i sztandary z hasłami "kochajmy się" albo "zgoda buduje". Wiem, że może trochę opacznie interpretuję w tej chwili ten tekst, ale wyrażam tutaj pewne swoje ogólne zdanie. Natomiast oczywiście nawet w duszy politycznego "szachisty" buzują emocje różnego rodzaju, w zależności od jego poglądów i wrażliwości, od patriotyczno-niepodległościowo-konserwatywnych po liberalno-europejskie. Będąc pesymistą sądzę jednak, że na końcu i tak decyduje siła.

Aby to uzasadnić, przedstawię pewien pomysł, który mogą Panowie uznać za prowokację intelektualną. Otóż sądzę, że PiS mógłby zaproponować stronie opozycyjnej nowy Okrągły Stół w celu uzgodnienia pewnego "historycznego kompromisu" czy też konsensusu ustalającego podstawowe założenia ustrojowe, gospodarcze i nawet kulturowe, na których oparte miałoby być nasze państwo w przyszłości.

Sądzę, że mogłoby się to spodobać szczególnie tym, którzy chwalą Okrągły Stół z 1989r. i uznają to wydarzenie za historyczny sukces, który posunął polskie sprawy do przodu. Skąd taki pomysł i na czym miałby polegać? Otóż nietrudno dowieść, że mamy obecnie do czynienia z tak napiętą sytuacją społeczną z powodu podziału politycznego na obóz PiS i anty-PiS, że da się to porównać jedynie z sytuacją sprzed 30 lat, kiedy to właściwie cały naród był zjednoczony przeciwko władzy PZPR. Dzisiaj przeciwnicy PiS-u też uważają, że PiS buduje państwo niedemokratyczne, że właściwie mamy powrót komuny, PRL-bis. Jak powiadają - zniszczono "fundamenty państwa prawa" i naruszono kardynalne zasady demokracji. Właściwie wszystkie instytucje zostały podporządkowane władzy jednego człowieka - Jarosława Kaczyńskiego. Można też wspomnieć o kryzysie gospodarczym, w który wpędziła nas ekipa PiS-u swoją nieodpowiedzialną, populistyczną polityką. Skoro te analogie są tak oczywiste, to oczywiste powinny być następne posunięcia obu zwaśnionych stron.

W praktyce mogłoby wyglądać to bardzo podobnie jak przed 30 laty, tzn. strona rządowa pragnie "oddać władzę" i wyciąga rękę do opozycji, a opozycja przyjmuje ten gest z wdzięcznością i nadzieją. Wtedy najważniejszą osobą po stronie rządowej był gen. Czesław Kiszczak, od którego w największym stopniu zależało to, kto siądzie do rozmów zarówno ze strony rządowej, jak i opozycyjnej. Skoro tak, to dzisiaj tę rolę mógłby pełnić Jarosław Kaczyński, który mógłby do okrągłego stołu zaprosić światłą część opozycji, np. Roberta Biedronia, Pawła Kowala, Bogusława Sonika, Marka Jurka, Kazimierza Ujazdowskiego, Władysława Kosiniak-Kamysza, Adriana Zandberga, a jeśli ten ostatni by się nie zgodził, to może Janusza Korwin-Mikkego. Ci ludzie zasiedliby do rozmów i przy dobrym trunku uzgodnili kształt ustrojowy nowej Polski oraz zasady nowych wyborów. Te wybory zakładałaby, że PiS ma zagwarantowane 65% miejsc w Sejmie.

Absurdalne? A niby dlaczego? Skoro komunistyczny zbrodniarz, który własnymi rękami mordował niewinnych ludzi mógł tak zrobić i został z tego powodu przez niektórych swoich "partnerów" mianowany "człowiekiem honoru", to czemu miałby tego nie zrobić Jarosław Kaczyński, który wygrał wybory i nikogo nie mordował? Owszem, nawet jeśli przyjmiemy, że władza PiS jest odpowiedzialna za zabójstwo Adamowicza, to raczej nie w wyniku bezpośredniego rozkazu; nawet jeśli założymy, że PiS "podkręcał" wybory, to ich nie fałszował od początku do końca i trudno uznać, że 30%-owy elektorat PiS-u jest wymyślony i nieistniejący, podczas gdy PZPR miała realne poparcie wielokrotnie mniejsze. Dlaczego zatem mając takie poparcie społeczne nie mieliby mieć zagwarantowanych 65% mandatów? PZPR jakoś mogła.

Odpowiecie: bo komuniści mieli silną władzę, wszystkie resorty i należało się cieszyć, że w ogóle coś od nich uzyskaliśmy, bo to nie były żarty i w przeciwnym razie, tzn. gdyby nie doszło do porozumienia, mogłoby się to skończyć rozlewem krwi. Należało więc przystać nawet i na takie warunki i czekać na rozwój sytuacji i należy Bogu dziękować, że poszło to w kierunku pokojowych rozstrzygnięć i w kierunku demokracji. (Ciekawe, że w innym kontekście ci ludzie mówią o wielkiej dobroduszności komunistów, którzy oddali dobrowolnie władzę w imię przyszłości Polski - to trzeba się zdecydować, albo byli kryminalistami, którzy dali się tylko przekonać do oddania broni, albo wielkimi patriotami, którym zawdzięczamy wolność).

OK, ale skoro dzisiaj mamy "powrót do PRL", a PiS przypomina wam tak bardzo PZPR, to stąd właśnie pojawia się moja propozycja, dlaczego w takim razie - jak przypuszczam - uznajecie ją za absurdalną? PiS powinien "oddać władzę" tak, jak zrobiła to PZPR, czyli tak, aby dotychczasowi "towarzysze" mogli zostać "obywatelami" i tak, żeby pod innym szyldem mogli wygrywać następne wybory, już w charakterze "demokratów". Idziecie na taki deal? Czy może PiS jest dla was gorszy od PZPR, a Jarosław Kaczyński, w przeciwieństwie do Kiszczaka, niegodzien nawet podania ręki?

Widać, że cała ta narracja o "totalitarnych zapędach" PiS jest o kant okrągłego stołu rozbić. GW w 2015 pisała: "stawką tych wyborów jest demokracja" i już wiemy, że nie o żadną demokrację chodzi, tylko o konfitury. Nie tak się bowiem umawiano. Umowy były takie, że PZPR dogaduje się ze "światłą częścią opozycji" tak, żeby obie te frakcje mogły sobie naprzemiennie rządzić tym zdegenerowanym parapaństwem zwanym III RP i spijać całą śmietankę wynikającą z uprzywilejowanej pozycji ekonomicznej dawnych funkcjonariuszy, PZPRowców, agentów i in., którzy momentalnie stali się "rekinami biznesu" w nowej rzeczywistości postkomunistycznego kapitalizmu, w którym 80% społeczeństwa ciężko pracuje na to, by pozostałe 20% mogło mieć willę z basenem. W ramach tak sprytnie pomyślanej "demokracji" niedopuszczalne jest, aby pojawiła się siła polityczna, która chce reprezentować owe 80% ludzi.

W tekście Pana Jakubowskiego przewija się myśl, iż debata społeczna w Polsce powinna przebiegać w duchu wzajemnego zrozumienia. Otóż ja próbuję zrozumieć intencje i motywacje strony liberalno-lewicowej i dochodzę do wniosku, iż na ich pogląd na Polskę składają się następujące tezy:
1. Zdecydowana większość Polaków to osoby głupie, słabo wykształcone, pochodzące ze wsi, prymitywne, które nie znają świata i nie znają się właściwie na niczym.
2. Dodatkowo są oni ogłupieni przez Kościół, który narzuca im staroświecki styl życia, przez co narażają się oni tylko na śmieszność, a nas - na wstyd za nich.
3. Zachód jest wspaniały, jest tam pięknie, bogato i różnorodnie. Ludzie tam są bogaci i szczęśliwi.
4. Jest tam tak dlatego, że hołdują oni swoim europejskim wartościom, takim jak np. tolerancja, otwartość i wszystko to, co składa się na "nowoczesność".
5. Polacy oczywiście do pewnego stopnia mogą zarządzać własnym krajem, ale nie można z tym przesadzać. Biorąc pod uwagę punkt 1. oraz fakt, że za każdym razem, gdy tzw. "naród" "wstawał z kolan" oraz "brał sprawy w swoje ręce" kończyło się to tragicznie: utratą niepodległości na 123 lata oraz klęską podczas II wojny światowej oraz 45-letnim zniewoleniem pod butem Moskwy, należy uznać, że przyczyną naszych nieszczęść jest nasza niemądra tradycja polityczna, która wiąże się z megalomanią, ułańską fantazją, która nas ponosi i sprowadza na manowce, wpycha nas prosto pod koła "pociągu historii". Zamiast więc rzucać się pod ten pociąg, powinniśmy do niego wsiąść!
6. Ale kto powinien o tym zdecydować? Kto jest na tyle mądry, przewidywalny, roztropny, żeby postanowić o tym, że do tego pociągu "wsiadamy", zamiast próbować taranować go głową? Oczywiście światłe elity! Tylko Mazowiecki, Geremek i Kuroń! Byle nie ten oszołom Macierewicz! Przecież "jeżeli PiS dojdzie do władzy", to właśnie skończy się to tragedią, "skłóceniem nas z naszymi partnerami, sąsiadami" i tak dalej. Czyli pod rządami PiS-u jesteśmy w najlepszym razie jak drezyna, na której dumne z siebie towarzystwo pod biało-czerwoną flagą krzyczy "jedziemy!!", gdy tymczasem po tych samych torach zbliża się do niej pociąg pancerny.
7. Skoro tak, to jedynym sposobem uniknięcia zderzenia jest "wyrzucenie za burtę" kierujących drezyną, wywieszenie białej flagi na wszelki wypadek, aby maszynista pociągu litościwie zwolnił, pospieszne dojechanie drezyną do najbliższego przystanku "Nowoczesność", tak aby pasażerowie mogli się ewakuować i wsiąść tam do pociągu.
8. Jeśli kierujący drezyną nie chcą dobrowolnie oddać sterów, to trzeba ich do tego przekonywać wszelkimi dostępnymi metodami, a nawet ich do tego zmusić, bo sprawa jest nadzwyczaj poważna: grozi nam katastrofa.
9. A może ta metafora jest nie do końca trafna i może niesłusznie zakłada, że intencją osób myślących w ten sposób o położeniu naszego kraju jest troska o jego przyszłość? Może te osoby doskonale zdają sobie sprawę z tego, że nie jesteśmy żadną "drezyną", a całkiem sporym pociągiem, może niekoniecznie TGV, ale PKP ze składem produkcji Pesy lub Newagu? A zanim się przesiądziemy do Pendolino, które wcale nie jedzie prosto na nas, tylko w różnym czasie w różnych kierunkach, można wyjeść zapasy, które zostały w Warsie? Może chodzi właśnie o te konfitury?

Może jest więc tak, że jedno drugiego nie wyklucza, może te osoby wiedzą, że Polska to w rzeczywistości taki średnio-stary skład kolejowy, w którym można jeszcze coś wyjeść z Warsu (aby zdjąć z siebie podejrzenia, uśpić czujność "pasażerów", wymyślili do tego pretekst w postaci opowieści o "drezynie", czyli o tym, że "Polska nie ma/nie miała kapitału") ale który tylko czeka na serwisantów z Alstomu oraz maszynistów z Deutsche Bahn i którym dopiero wtedy będzie można normalnie jeździć? Pytanie za jaką cenę i w jakim kierunku?

Sądzę, że tak wygląda sposób myślenia tych ludzi i należy nad tym ubolewać. W skrócie mówiąc, jest to typ myślenia zupełnie mi obcy, dlatego że:
- jest kompletnie nieprawdziwy, tj. niezgodny z wiedzą o stosunkach międzynarodowych, o gospodarce, o historii, o prawdziwym położeniu Polski w świecie
- oparty na naiwnych, infantylnych, uproszczonych wyobrażeniach, zamiast na wiedzy
- oparty na braku wiary w Polskę i Polaków, a więc niesłuszny w swych założeniach historiozoficznych, gdyż nie jest prawdą, jakoby "samosterowność" polskiego narodu musi prowadzić do jakichś nieszczęść, np. ponownej utraty niepodległości lub zahamowania rozwoju gospodarczego. Nie takie zresztą były tego przyczyny i też nie istnieje tego rodzaju determinizm. Wręcz przeciwnie, ja uważam, że większa partycypacja przełożyłaby się na zwiększenie siły państwa
- oparty na kompleksach, nieuzasadnionym poczuciu niższości względem mitycznego Zachodu i przekonaniu, że jesteśmy tylko "ratlerkiem" i jedyne, co możemy, to prosić o litość i dawać innym "przysmaki"
- nieciekawy, nieporywający, niefascynujący, żenujący i głupi
- niemoralny, bo oparty wyłącznie na ekonomicznych motywacjach, czy wręcz instynktach (lecimy jak muchy tam gdzie jest większa kasa) i oparty na indywidualizmie, a nie poczuciu obowiązku np. względem przeszłych pokoleń
- bezsensowny, bezcelowy, gdyż nie jest nigdzie udowodnione, że życie w biedniejszej, nawet zacofanej Polsce miałoby być mniej szczęśliwe niż np. życie w Austrii.

Tak więc podstawowy podział w Polsce, podział na Polskę PiS-u i Polskę PO, to w rzeczywistości podział na ludzi wierzących w Polskę oraz niewierzących w Polskę. Parafrazując Jarosława Kurskiego, sądzę, że stawką najbliższych wyborów parlamentarnych będzie niepodległość, gdyż jeśli znowu przestawimy wektor naszej polityki zagranicznej na Niemcy, realizując jakąś "piastowską" wizję Polski, to skończymy jako niemiecka przystawka. Proszę się więc nie dziwić, że w swoich opiniach jestem ostry i próbuję kimś "potrząsnąć" mimo że ten sobie tego nie życzy. Jak nie ja, to potrząśnie nim ktoś inny, jakiś Jurgen, Iwan albo Muhhamad.

AS @ 31.11.216.*

wysłany: 2019-02-08 10:49

Panie Wieńczysławie!
Kto tu Panu dorówna?
Toż to rzucanie pereł przed wieprze!
Bez mała.
Czy nie szkoda Panu czasu na PK?
Ja chcę Pana czytać na Pańskim blogu!
A jak nie, to przynajmniej u pana Jacka.

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-02-08 13:41

Panie Jacku, ależ panu Wieńczysław "tekst" wysmarował! Zarówno Wałęsowskie "tak bardzo za, że aż przeciw" tam można znaleźć, jak i podstawy leninizmu czyli "mówić jedno, robić drugie, a krytyków w mordę lać, byle przy korycie trwać". Mnie najbardziej ubodły jego tezy, że liberał czyli osoba ceniąca wolność osobistą swoją i innych nie może być patriotą i to, że jak ktoś chce by Polska uznawała wartości europejskie czyli należała do UE, to też nie patriota. Pan Wieńczysław jest wzburzony, że nie wszyscy akceptują, że tylko on i jemu podobni mają wiedzę o wszystkim, tylko śmią ci inni myśleć po swojemu. Chwali się, że posiada wiedzą o stosunkach międzynarodowych, o gospodarce, o historii, o prawdziwym położeniu Polski w świecie. W tym ostatnim przypadku to mu przypomnę, że to ja, osobiście Go uczyłem podstaw geografii i nakazałem mu w ramach pracy domowej otworzenie atlasu. Ci inni, to według niego naiwni, infantylni, o uproszczonych wyobrażeniach i z jakichś powodów nie wierzący w swoje możliwości, bo brak im wiary w Polskę i Polaków. W ogóle poglądy tych ludzi wg pana Wieńczysława są nieciekawe, nieporywające, niefascynujące, żenujące, głupie i niemoralne. A sam pan Wieńczysław z tymi ludźmi nie chce mieć nic wspólnego bo nie jest osobą koncyliacyjną. Na koniec to przeszedł chyba nawet Wałęsę, bo zamiast innego jakiegoś kraju, to o Austrii wspomina, czyli kraju z którego pochodzi biznesmen, słynny ostatnio z trzymania swoich pieniędzy w "rajach podatkowych" (Panama). Ten pan przecież ujawnił i to w sposób bardzo głośny, że robi ciemne interesy z najbardziej przez pana Wieńczysława uwielbianym politykiem w celu wypracowania jak największej ilości "srebrników" (tak chyba należy nazywać profity z firmy o nazwie Srebrna?) by opłacać "mizerię" dziennikarską, pracującą dla firm medialnych, nazywanych przez niegdyś bardzo katolickiego działacza, a dziś potępianego za kontakty z płcią, po prostu "szczujnią". Oczywiście rozbawił mnie też pan AS twierdząc, że ten tekst to perła dla niego. Panie Jacku jak pan pogodzi opisywany tekst z poglądami pana Jakubowskiego?

JJ:
A mam obowiązek godzić albo nie godzić? To obywatelska wolna trybuna, Panie Buniek...

Widz @ 185.25.122.*

wysłany: 2019-02-08 17:03

No i co pan , panie AS teraz zrobi z tymi perłami przed panem???

Bez mała.

Wieńczysław @ 176.114.235.*

wysłany: 2019-02-08 19:08

Panie Buniek,

1. Owszem, w mordę lać to bardzo bym chciał, bo taki już mam temperament i nic na to nie poradzę. Ale proszę się nie obawiać, przez łącze internetowe jest to niemożliwe, a też dla Pana mam wyjątkowo dużo łaskawości.
2. Nie napisałem, że liberał nie może być patriotą i nie uważam tak. Stwierdziłem tylko, że w Polsce obecnie większość osób posiadających takie poglądy i angażujących się w jakimś stopniu w życie publiczne trudno nazwać patriotami. Sam mam poglądy w wielu sprawach zróżnicowane, w niektórych także liberalne, a to czy jestem patriotą - niech oceniają inni, choć ja uważam patriotyzm za podstawę wszelkiego myślenia o polityce. Całokształt moich poglądów jest w sumie zgodny z programem PO, przynajmniej tym z 2005r. Problem w tym, że już wtedy wiedziałem, że oni szykują tylko wielki skok na kasę i nic poza tym.
3. Nie jestem wzburzony tym, że inni mają odmienne od moich poglądy, lecz tym, że niektórzy nie wykazują odpowiedniej lojalności wobec państwa polskiego, za to chętnie wykazują pogardę wobec zwykłych Polaków.
To nie znaczy, że ci ostatni nie podlegają krytyce, bo doskonale zdaję sobie sprawę, jakimi cechami charakteryzuje się naród, w którym ponad 60% ludzi nie przeczytało ani jednej książki w roku, natomiast jeśli to krytykuję - to w trosce o to społeczeństwo, a nie z pogardą dla niego.
4. Nie posiadam dużej wiedzy w wymienionych przez Pana dziedzinach, natomiast, cytując klasyka, czyli Pana Kucharskiego, mam w nich "minimum wiedzy" - wystarczającej do rozpoznania kluczowych problemów Polski.
5. Pan jest śmieszny, gdy twierdzi Pan, że uczył mnie Pan czegokolwiek, np. geografii. Chyba nie byłem zbyt pilnym uczniem, bo wydaje mi się, że jeżeli coś wiem na ten temat, to nie od Pana. Bardzo mi przykro.

Ja Panu w tej chwili nakazuję w ramach pracy domowej otworzenie podręcznika do analizy matematycznej. W następnym wpisie będę się chwalił, jak to wprowadziłem Pana w arkana tej wdzięcznej gałęzi królowej nauk. Pasuje?

Widzę, że płynnie przeszedł Pan do sprawy Srebrnej. Ale to chyba nie ma wiele wspólnego z meritum mojej wypowiedzi, także odpuszczę sobie komentowanie akurat tej sprawy.

"Ja chcę Pana czytać na Pańskim blogu!"

Ja też wolałbym pisać na swoim blogu, ale staram się przestrzegać zasady, by więcej czytać, niż pisać.

Widz @ 185.25.122.*

wysłany: 2019-02-08 19:27

Chciałbym też napisać tylko kilka słów w tej, interesującej w tym

momencie, dyskusji.

Ja również, zasadniczo zgadzam się, podobnie jak Pan Wieńczysław, z

przesłaniem Pana Jakubowskiego.

Bardziej niż zasadniczo, zgadzam się z tezami Pana Wieńczysława.

Moje uwagi, są spowodowane tym, iż podzielam pogląd Pana

Wieńczysława, wyrażony pod koniec w zdaniu, które pozwolę sobie

zacytować:

„Parafrazując Jarosława Kurskiego, sądzę, że stawką najbliższych wyborów parlamentarnych będzie niepodległość, gdyż jeśli znowu przestawimy wektor naszej polityki zagranicznej na Niemcy, realizując jakąś "piastowską" wizję Polski, to skończymy jako niemiecka

przystawka."

I dlatego, w moim rozumieniu świata, w tym świata polityki, tą droga

proponowana przez Pana Jacka Jakubowskiego, jest drogą „

niepraktyczną” w krótkim okresie.

Bardzo mi odpowiadające tezy Pana Wieńczysława, niemal

pokrywające się z moimi, zakładają posiadanie przez wyborcę pewnego

przygotowania historycznego, politologicznego, ekonomicznego, itd.

A także, co wydaje mi się kluczowe, wychowania w duchu

patriotycznym.

Dlaczego o tym piszę?

Otóż wydaje mi się, że obecnie wybory, może mniej niż

dotychczasowe, ale jednak, będą zdominowane przez tzw. marketing

polityczny.

Z pewnością każdy spotkał się z takimi „ kwiatkami”, że ktoś wybrał

kogoś, obiektywnie wbrew swoim interesom, bo był ładny/ przystojny,

bo wybór konkretnego kandydata, według naiwnego wierzenia

wyborcy, to jego awans do elity intelektualnej, itd. itp.

Oczywiście dochodzą jeszcze bardzo ważne interesy ekonomiczne

poszczególnych grup społecznych czy jednostek, związane ze

sprawowaniem władzy przez określone siły polityczne.

Żeby nie rozwijać dalej wywodu, chciałbym tutaj stwierdzić, że taka

długofalowa praca, jak ta proponowana przez Pana Jakubowskiego,

kształtowanie świadomości wyborców przez Pana Wieńczysława,

muszą być jednymi z instrumentów, które z jednej strony

„ucywilizują” naturalny dla demokracji spór polityczny, zracjonalizują

go, a z drugiej strony przyczynią się do wyborów korzystnych dla

Polski i większości jej obywateli.

Czego życzę sobie i wszystkim Polakom!

AS @ 31.11.216.*

wysłany: 2019-02-09 09:13

Zmarł Jan Olszewski.
Do czego zobowiązuje nas Jego śmierć?

AS @ 31.11.216.*

wysłany: 2019-02-09 09:17

Panie Widz!
Nie jesteś pan dla mnie wieprzem!
Pana też z przyjemnością czytuję.

Widz @ 185.25.122.*

wysłany: 2019-02-09 10:01

Panie AS, pewnie zbyt ostro Pana potraktowałem.

Był to wyjątkowy u Pana , ale jednak " wypadek".

Przy pracy.

Jacek Jakubiec @ 37.7.86.*

wysłany: 2019-02-09 11:34

Pyta AS - do czego zobowiązuje nas śmierć Jana Olszewskiego. Do pamięci, bo na trwały szacunek Polaków zasłużył jak mało kto. Chciałoby się też pomarzyć, że także do naśladownictwa, ale był to w polityce przypadek w gruncie rzeczy unikatowy, nie do powielenia. Niestety! Jest pod Paryżem w Sevres wzorzec metra. Gdyby ktoś uznał, że warto pokazać wzorzec Człowieka Prawego, niezłomnego w pełnieniu służby publicznej - to Olszewski byłby tu mocnym kandydatem. Padło już na Jego temat mnóstwo słów. Opinie te układają się dziś w jeden zbiorowy akt hołdu. Mam nadzieję, że Polacy dadzą temu wyraz w dniu pogrzebu premiera Jana Olszewskiego.

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-02-09 23:20

Pan Jacek, nasz blogowy gospodarz akceptuje z radością ustrój w którym rządzący mają prawo w obronie swojej pozycji sfabrykować dowolne oskarżenia przeciwko osobom kontestujących ich kompetencje, a następnie w procesie selektywnego wymiaru sprawiedliwości, poprzez rządowych prokuratorów i sędziów (PIS) takie osoby wyeliminować z życia politycznego. Ponadto większość osób tu zamieszczających posty też jest szczęśliwa, z powodu powrotu tego systemu. Niemniej jednak, w kontrze do tego co napisałem w pierwszym zdaniu nasz gospodarz napisał "to jest wolna trybuna", a ponadto promuje myśli pana Jakubowskiego więc mam nadzieję, że moje niektóre przemyślenia zamieści, mimo, że ja absolutnie nie akceptuję tego obrotu koła historii. Zresztą, nie tylko ja ale np. Pan Bogdan Klich napisał: "W czasie gdy siedzieliśmy w komunistycznych więzieniach KUJDA donosił SB, PIOTROWICZ oskarżał opozycję, a KRYZE sądził opozycję. To symbole obecnej władzy i powstaje pytanie: Kto stoi tam, gdzie stało wtedy ZOMO?"
Oczywiście dyskusje z panami Widzem, Wieńczysławem, którzy sobie ślinią oraz niektórym innymi ich nie przekonają do moich argumentów ale mam nadzieję, że to spowoduje u nich dysonans poznawczy czyli inaczej lekkie zaniepokojenie, że mogą nie mieć racji we wspieraniu odnowy zamordyzmu bo pewnego dnia i ich mogą sięgnąć skutki radosnej akceptacji powrotu tego ustroju.
Z żalem zauważam brak pomysłu jakiejś wielkiej idei, która mogłaby połączyć blogowiczów JG24 w sensie wspólnego interesu mieszkańców kotliny w walce o fundusze krajowe czy unijne.
Kiedyś próbowałem dyskutować tu na temat tez wyczytanych w Internecie, że kościół poprzez doprowadzenie poprzez szczucie na wyznawców innych religii do rozbiorów, rzezi Wołyńskiej oraz eksterminacji obywateli - wyznawców religii Mojżeszowej źle się przyczynił historii naszej państwowości i dlatego zbytnie ufanie w mądrości głoszone z ambony, a szczególnie wydawanie pieniędzy budżetowych na kościół to głupota ale oprócz wyzwisk w stosunku do mojej osoby ciekawych argumentów nie wyczytałem. W związku z powyższym, że ja wiążę śmierć Prezydenta z działalnością obecnych "szczujni" niejednokrotnie wspieranych przez ludzi kościoła proszę o opinię szanownych dyskutantów czy kościół coś robi by wojna polsko-polska się zakończyła czy wręcz przeciwnie?
No i skoro piszemy o panu Olszewskim to się pochwalę, że osobiście go spotkałem i wymieniliśmy uprzejmości. Otóż, będąc w Warszawie jechałem z nim w tramwaju. Nie było to w godzinach szczytu więc w wagoniku było kilka osób. Zagadałem "Dzień Dobry, panie premierze", a on mi odpowiedział z uśmiechem: "Dzień Dobry, panu". Była szansa pogadać ale jakaś starsza pani też podeszła do niego i niestety straciłem możliwość. Dlaczego o tym piszę? Ano, dlatego, żeby panom uświadomić, że pan premier, pomimo burzliwego obalenia jego rządu (m. in. przez obecnego posła przez duże P) nie obawiał się i bez ochrony w tramwaju jeździł.

Widz @ 185.25.122.*

wysłany: 2019-02-10 11:41

Właściwie, to miałem napisać tylko, że pan Buniek pisze w myśl zasady: „ nie mam nic do powiedzenia, więc piszę”.

Ale …„ Pisać każdy może, trochę lepiej lub gorzej …”.

Pan Buniek, pisze gorzej …niż beznadziejnie.

Bełkot intelektualny, bełkotliwa forma, pozbawiona logicznego ciągu, logicznego podziału

wątków, nie mówiąc już o logicznym podziale zdań.

Z litości już nie wspomnę o nieznajomości takiej „ instytucji”, jak znaki interpunkcyjne.

Totalny, jak opozycja, bełkot.

Przykład?

Pomijając już fobie pana Bunka na tle KK i jego obsesyjne zaczepki „ intelektualne”, bez

żadnego związku, ani z tematem, ani logiką, to pada takie tu zdanie :

„ Kiedyś próbowałem dyskutować tu na temat tez wyczytanych w Internecie, że kościół poprzez doprowadzenie poprzez szczucie na wyznawców innych religii do rozbiorów, rzezi Wołyńskiej oraz eksterminacji obywateli - wyznawców religii Mojżeszowej źle się przyczynił historii naszej państwowości i dlatego zbytnie ufanie w mądrości głoszone z ambony, a szczególnie wydawanie pieniędzy budżetowych na kościół to głupota ale oprócz wyzwisk w stosunku do mojej osoby ciekawych argumentów nie wyczytałem”.

O co się autorowi „ rozchodzi”?

Że oczekuje on, zupełnie bezpodstawnie, iż każdy musi „ empatyczne” razem z nim przeżywać,

bez względu na okoliczności jego „ problemy” …

psychiczne ???

Ale tak naprawdę, to do zajęcia mojego cennego czasu dla pana Buńka, sprowokowała mnie jego

prowokacyjna, ale szkodliwa teza:

„ Pan Jacek, nasz blogowy gospodarz akceptuje z radością ustrój w którym rządzący mają prawo w obronie swojej pozycji sfabrykować dowolne oskarżenia przeciwko osobom kontestujących ich kompetencje, a następnie w procesie selektywnego wymiaru sprawiedliwości, poprzez rządowych prokuratorów i sędziów (PIS) takie osoby wyeliminować z życia politycznego”.

Nieżyjący poznański filozof nauki i metodologii, prof. Leszek Nowak, powiedział, że są takie wypowiedzi, z którymi nie warto dyskutować, gdyż nic nie wnoszą do meritum sprawy. Niestety wśród nich są też takie, z którymi choć nie warto dyskutować, zarazem koniecznie trzeba. Są to wypowiedzi nieprawdziwe i niekompetentne, ale przybierające formułę sądów prawdziwych i merytorycznych

Mimo, iż pan Buniek, moim skromnym zdaniem, tutaj zachowuje się , jak Renata Dancewicz, która

kokietuje: „Uwielbiam się wypowiadać. Chociaż nie powinnam, bo nie znam się tak naprawdę

na żadnej rzeczy dobrze”, to trzeba go tutaj zapytać, czy ma dowody na swoje tezy?

Znowu jego obsesja, jeleniogórska Joanna d’ Arc, niejaka pani Agnieszka, która skazana za ewidentne

przestępstwo na baaaaardzo łagodną karę, dalej płonie na buńkowym „ pisowskim stosie”???

Czy „ obiektywny inaczej” Buniek, mógłby skomentować , lub przedstawić swoje historyczne

komentarze na temat „ reżimu peowskiego”, który zamykał bez POwodu, niejakiego „ Starucha”, czy

próbował zamykać usta wraz z ich właścicielem, Robertem Fryczem, twórcą strony AntyKomor?

A może reżim peowski zupełnie POważnie ścigał i sądził człowieka, który się „ zamachnął „ krzesłem

na prezydenta Komorowskiego???

Nie mógł mu Bul Komorowski oddać „ dechą”, tylko do sądu ciągać ???

A już szczytem, wisienką na …jest buńkowy oksymoron : „i sędziów (PIS)”

Sędziów PiS ???


BUHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA !!!

Jacek Jakubiec @ 37.7.86.*

wysłany: 2019-02-10 12:10

Bardzo krótko do Pana Buńka.
Jeśli Pan rzeczywiście dostrzega u wypowiadających się tu zwolenników PiS przejawy "wspierania odnowy zamordyzmu", to - sorry! - ale jest to już jakaś niepojęta aberracja!
A co do powodów mojej atencji dla Dobrej Zmiany, już raz to próbowałem zwerbalizować, ale (cytując sam siebie) raz jeszcze:
"(...) toż wszystko co Wieńczysławie piszesz, gdy pytasz "Co należy zatem robić?" - ma na sztandarach i w programach, w słowach i w czynach - obecna, in gremio, formacja Dobrej Zmiany! Więcej, ma to w sercach. Gdy słucham Morawieckiego juniora, Rafalskiej, Beaty Szydło, Glińskiego, Ardanowskiego, Błaszczaka, Brudzińskiego (ten czasem mnie drażni)..., to nie mam wątpliwości, że mówią do mnie ludzie z pasją i z misją. I z klasą, co dobitnie pokazali postawą i czynem w obliczu tragicznej śmierci Pawła Adamowicza, a nie trzeba dodawać, że nie było to dla nich łatwe. To naprawdę nowa jakość w zbiorowym życiu polskiej nacji! Wreszcie! (...)"
W działaniach ich poprzedników ani sensownego programu ani pasji, wizji czy poczucia służebnej misji - nie widziałem. A klasę światowców pokazywali na wykwintnych salonach u "Sowy i Przyjaciół" degustując wykwintnie egzotyczne ośmiorniczki. Bo już jeśli chodzi o słownictwo, to z tą światową klasą bywało różnie...

Wieńczysław @ 176.114.235.*

wysłany: 2019-02-10 13:16

Sprawa Srebrnej to rzeczywiście wielka afera i niebywały skandal. Kaczyński powinien oddać mandat posła i rozwiązać partię. Oczywiście na scenie politycznej ma prawo istnieć partia prawicowa, ale pod warunkiem, że będzie ona działać uczciwie i transparentnie. Wszyscy, którzy są zamieszani w tę aferę, powinni odejść. Ewentualni następcy powinni zaś brać przykład z Platformy Obywatelskiej. Ludzie angażujący się w taki czy inny sposób na rzecz PO nie bawią się w jakieś tam szemrane spółki. Oni po prostu zakładają różnego rodzaju fundacje, stowarzyszenia, instytuty, finansowane z różnych źródeł, takich jak Soros, Niemcy (niemiecki rząd, niemieckie fundacje, przedsiębiorstwa itp.), Unia Europejska, a działające na rzecz "ochrony praworządności", "rozwoju społeczeństwa obywatelskiego" albo "promowania tolerancji dla różnorodności" i tak dalej. Czyli nie ma to wymiaru stricte partyjnego, ale wszyscy wiedzą o co chodzi: po prostu my, obywatele, składamy się na walkę z PiS-em, toczoną przez PO i inne przybudówki w rodzaju Biedronia. Prawda, że to uczciwsze i bardziej przejrzyste niż jakaś tam Srebrna?

Dzięki temu różnego rodzaju autorytety w rodzaju mgra Stępnia mają się gdzie przechować na czas totalitaryzmu, a także, cytując Kwacha, "zarobić parę groszy". Mam nadzieję, że tak się właśnie stanie i że nie będzie potrzebna żadna Srebrna.

AS @ 31.11.216.*

wysłany: 2019-02-11 07:19

Byzmesnem Kaczyński ma w Warszawie dwie stupiętrowe wieże,
z których czerpie rocznie kilkadziesiąt milionów (dużo srebra!)
i będzie rządził do końca świata i o jeden dzień dłużej!
Sam widziałem!
W telewizorze mówili!

Atakującą wściekłość totalsów
trza powstrzymać siłom i godnościom
bo inaczej w końcu dogryzą się do kości.
500+ dla emerytów przed wyborami wystarczy?

A "wiosna" to łódka do przeskoku dla bystrych z PO.

I jak tu chodzić do opery, teatru, albo kina?
Nudy panie!
Nie to, co w polityce.

A żałoba narodowa po śmierci Jana Olszewskiego
to bez różnicy, czy taka sama jak po zbrodni w Gdańsku?
Gdy się coś strywializuje, trudno potem o szacunek.

AS @ 78.88.147.*

wysłany: 2019-02-14 03:54

Świat się zmienia.
W 1964 roku, w zrujnowanych piwnicach domów w Jeleniej Górze,
chyba co tydzień dochodziło do ustawek, w których bili się chłopacy,
mający po trzynaście lat. W rękawiczkach skórkowych, do pierwszej krwi,
albo do uznania przez kibiców, że "no, już dosyć dostał!"
Dość często bywałem "na ringu".
Pies z kulawą nogą o tym nie wiedział.

A teraz dziewuchy w przejściu podziemnym obok "Mechanika".

JJ:
One mówią: jak uprawnienie to uprawnienie i znajdują w sobie jakąś atawistyczną potrzebę deformowania piąchami swoich facjatek, AS-ie. Ja nie lubię boksu w ogóle, a już gdy biorą się za boks panie (czy to są nadal damy?), to czuję już nie dyskomfort lecz zwykłe obrzydzenie. Wiem, wiem, jestem w tym bardzo niedzisiejszy...

Ale odbiegliśmy od tematu. Dziś pogrzeb Premiera mec. Jana Olszewskiego. Zapytał o Polskę: czyja ONA ma być?
I nadal o to pyta!

Wieńczysław @ 176.114.235.*

wysłany: 2019-02-16 19:48

O Panu Premierze, Mecenasie Janie Olszewskim aż niezręcznie mi się wypowiadać, gdyż była to tak wspaniała, olśniewająca swym życiorysem i cechami osobistymi postać, że chyba niegodzien jestem się na Jego temat wypowiadać. "Prawnik w czasach bezprawia", jak również człowiek wielki w czasach wszędobylskiej małości.

Chcąc jednak być obiektywnym i krytycznym, muszę przyznać, że pewną "skazą" na jego życiorysie może być to, że za mało mu dane było porządzić i za mało był obecny w naszej rzeczywistości już po upadku jego rządu. Czyja wtedy byłaby Polska, wiadomo by było: nie agentów, aferzystów i zaprzańców, lecz jego najbliższych współpracowników, którzy kontynuują jego misję tworzenia wolnej i suwerennej Polski, takich jak Antoni Macierewicz, Lech i Jarosław Kaczyńscy, Jan Parys, Piotr Naimski, a także Mariusz Kamiński. Jaka by była, też można byłoby sobie wyobrazić: w pełni włączona w sojusz z Zachodem, wolna od komunistycznego dziedzictwa, dużo uczciwsza, bogatsza.

Niestety koalicja strachu w 1992, w której roiło się od agentów bezpieki, w imię swoich własnych interesów, wybrała inaczej, ze szkodą dla Polski. Jeśli ktoś narzeka na to, że Polska nie jest krajem silnym, że jest "ratlerkiem", to pretensje proszę kierować do tych, którzy wtedy "liczyli głosy".

Jacek Jakubiec @ 95.40.19.*

wysłany: 2019-02-16 22:32

Tak jest Panie Wieńczysławie. Ale spróbujmy uczynić pewien przeskok myślowy.
Czy ma Pan jakieś wyobrażenie, jak Jan Olszewski odpowiedziałby na fundamentalne dziś pytanie: jak zakończyć wojnę polsko-polską? Wojnę dla najżywotniejszego interesu Polski - w istocie morderczą. O tym, że Olszewski ten problem widział, wiemy. Właśnie w tej sprawie biskup-celebrans przywołał dzisiaj w warszawskiej katedrze Jego niedawne słowa po zabójstwie Pawła Adamowicza. I zacytował apel Olszewskiego, wybitnego patrioty, do rodaków "Pojednajcie się!". To jakże mocne, ostatnie przesłanie Jana Olszewskiego, wypowiedziane - o czym dziś wiemy - już na łożu śmierci. Tyle zdążył nam przekazać. Czy ktoś z tych, którzy w dniach ostatnich towarzyszyli Janowi Olszewskiemu, zadał Mu pytanie, jak do tego pojednania doprowadzić? Co k o n k r e t n i e uczynić? Wśród Polaków, był mec. Olszewski może jedynym tej klasy Autorytetem, od którego można było oczekiwać dobrej odpowiedzi na to mega-trudne pytanie. Bo chyba nie uważał, że to nierozwiązywalna kwadratura koła... Niestety, już Go o to nie zapytamy.

Wieńczysław @ 94.254.249.*

wysłany: 2019-02-16 23:22

"jak zakończyć wojnę polsko-polską?"
"apel Olszewskiego (...) Pojednajcie się!"

Myślę, że apel Jana Olszewskiego wynikał z jego łagodnego, "ewangelicznego" usposobienia, a niekoniecznie trwałych i najistotniejszych cech jego charakteru czy elementów jego światopoglądu. Nie uważam, jakoby tzw. "pojednanie narodowe" było najważniejszym przesłaniem jego politycznej drogi. Nie sądzę, żeby był on "człowiekiem dialogu i kompromisu". Gdyby był człowiekiem dialogu i kompromisu, to szedłby na jakieś układy z komunistami, jak Mazowiecki. I co by z tego Polska miała? Niewiele. Dlatego właśnie tak bardzo cenię Jana Olszewskiego, bo tą najważniejszą wartością, o którą zabiegał w swojej działalności, była niepodległość Polski, a nie "pojednanie".

Jeśli komuś tak bardzo zależy na "pojednaniu", to najlepszą drogą do niego jest... utrata niepodległości przez Polskę, bo historia uczy, że nigdy polski naród nie jest tak zjednoczony i solidarny, jak w warunkach okupacji, zaborów czy jednoznacznego uzależnienia. Nie potrzeba nam pojednania za wszelką cenę, potrzeba nam wzmocnienia suwerenności i wszechstronnego rozwoju Polski: gospodarczego, kulturalnego, wszelkiego. Jeśli się walczy o takie wartości i o żywotne interesy Polski, to zawsze będzie się miało przeciwko sobie armię tych, którym bliżej do Moskwy, Berlina, Brukseli czy jakiejkolwiek innej stolicy.

Nie wiem zatem, co by na zadane przez Pana pytanie odpowiedział śp. Pan Premier, mam jednak swoją odpowiedź na poprzednie pytanie: "do czego zobowiązuje nas Jego śmierć?".

Otóż zobowiązuje nas do stworzenia Wielkiej Orkiestry Solidarnej Pomocy na rzecz ufundowania budowy specjalnej uczelni (która oczywiście nosiłaby imię Jana Olszewskiego), która działałaby na specyficznych zasadach, a kształciłaby specjalistów w 4 kluczowych dziedzinach, w których cierpimy na brak odpowiednio profesjonalnych kadr: administracja, bezpieczeństwo narodowe, zarządzanie i dyplomacja.
Administracja - byśmy mieli sprawny aparat urzędniczy kierujący się misją służenia państwu i społeczeństwu
Bezpieczeństwo narodowe - aby kształcić ludzi, którzy wiedzą, jak profesjonalnie i z pożytkiem dla naszej armii zorganizować przetarg na sprzęt wojskowy oraz którzy odpowiednio pokierują działaniem naszych służb specjalnych
Zarządzanie - by "wychować" kadrę sprawnych menedżerów polskich firm, którzy stosują nowoczesne metody zarządzania, którzy działają w duchu społecznej odpowiedzialności biznesu, którzy kierują się patriotyzmem gospodarczym, etyką biznesu i którzy potrafią poprowadzić ekspansję swoich firm na zagraniczne rynki
Dyplomacja - by nasi dyplomaci potrafili pomóc menedżerom w promocji polskiego biznesu za granicą, byśmy odeszli w naszym MSZ od geremkowszczyzny i zakompleksienia pod hasłem Polski jako "brzydkiej panny bez posagu".

Taka uczelnia mogłaby rekrutować tylko najlepszych, najinteligentniejszych kandydatów, nawet jeśli miałoby być ich tylko kilkuset rocznie. Mogłaby utrzymywać się częściowo z budżetu państwa, częściowo z datków polskich firm oraz zbiórek obywateli. Skoro obywatele są w stanie zrzucać się na polityczną zabawkę w rodzaju ECS, to dlaczego nie na uczelnię, dzięki której Polska odniosłaby wymierne korzyści? Kształciłaby w duchu bliskim ideałom Jana Olszewskiego, czyli niepodległości Polski, solidarności między klasami i grupami społecznymi, wierności tradycji Polski, sprzeciwu wobec komunizmu, imperializmu, totalitaryzmu. Program obejmowałby w pierwszych latach polską i zagraniczną literaturę, historię, jeden język obcy oraz łacinę, później doszłyby także przedmioty właściwe dla konkretnego kierunku. Ważniejszy niż realizowany program byłby jednak sposób jego realizacji, polegający niekoniecznie na tradycyjnej formie wykładów, lecz na wyjazdach, spotkaniach, uczestnictwie w konferencjach i rozmowach z politykami, przedsiębiorcami, dyplomatami. Uczono by wszechstronnie - nie tylko "ścisłej" treści poszczególnych zagadnień, lecz także pewnego obycia, kultury a przede wszystkim - patriotyzmu oraz zasad etyki społecznej, która wiąże absolwenta ze swoim społeczeństwem, uczy go wierności Polsce.

Takie mam marzenie i chciałbym, żeby pojawił się taki "Owsiak", który taką inicjatywę poprowadzi.

JJ:
Piękne! Tu tylko mi ten showman od orkiestry i polskich Woodstocków średnio pasuje. Chyba że ma Wieńczysław na myśli skuteczność lobbingowo-marketingową? Ta, przy tak zarysowanym przedsięwzięciu zaiste byłaby na wagę złota...
A co do samej akademii (uniwersytetu?) im. Jana Olszewskiego. To, co od lat głosi, postuluje i próbuje wdrożyć Jan Szomburg, jest - tak przynajmniej to widzę - strzelistym wizjonerstwem o zbliżonym azymucie. Choć oczywiście copyright dla opisanej uczelni pozostaje przy Wieńczysławie, i tego mu nikt nie odbierze...
Zaś co do Pańskiego sceptycyzmu w kwestii apelu ś.p. premiera Olszewskiego o pojednanie: no, nie wiem!... To, że "pojednanie narodowe" nie było tym, co go przez całe Jego zacne życie motywowało, to oczywiste. Ale jeśli się wczuć (a przynajmniej próbować) w to, jakie myśli i refleksje towarzyszyły Mu, gdy u schyłku swoich dni (a był do końca bardzo sprawny intelektualnie) widział co się w Polsce wyrabia, jakiego bezsensownie toksycznego nasilenia nabiera plemienna wojna "naszych z onymi", nie wykluczałbym, że to go naprawdę bolało. Kto wie, może teraz jeszcze bardziej niż obawa o los naszej niepodległości, o którą skutecznie i - oby! - na trwałe zadbał, stawiając wtedy blokadę wobec groźby tworzenia w Polsce kagebowskich przyczółków.
A ironizowanie, że tylko utrata niepodległości prowadzi do jednoczenia się Polaków jest nie na miejscu. Nie lekceważyłbym apelu Jana Olszewskiego o pojednanie. On to mówi teraz!

AS @ 78.88.136.*

wysłany: 2019-02-17 06:48

Ja, jako zwykły polski zjadacz telewizji wiedziałem, że Olszewski to nieudacznik i safanduła, który z Macierewiczem chcieli podpalić Polskę, wierzyłem w to, co o jego rządzie mówił Jacek Kuroń, a "olszewiki" były zagrożeniem dla demokracji w Polsce.
Ilu było takich durniów?

Tak że: "Media i prawda głupcze!"
I ta bidna prawda musi mieć propagandę po swojej stronie.
I nie gebelsowską.

Komu więc w Warszawie należy się pomnik?
Mazowieckiemu?

A co do pojednania, to chyba Brzeziński rzekł był,
że wychodzenie z komuny jako choroby będzie trwać tyle,
ile ona sama trwała.
Jak organizm ma się pogodzić z francą, która go zaatakowała?
Tu nie ma co godzić, tu trzeba leczyć!
I faktycznie, zamiast wypalać komunę gorącym żelazem, co by im się należało,
są sposoby choćby takie, jakie powyżej przedstawił Wieńczysław.
Ja na początek, dla swoich wnuków, (przedszkolaki) kupiłem
Polski Kodeks Honorowy Władysława Boziewicza.
Uczelnia zaproponowana przez pana Wieńczysława to ważna rzecz,
ale czym pisklę w gnieździe nasiąknie, w późniejszym czasie będzie jak znalazł.
Co więc nam czynić, bracia i siostry, aby wyrosło nam nowych ludzi plemię?
Bo sam Boziewicz, to oczywiście za mało.

Wieńczysław @ 176.114.235.*

wysłany: 2019-02-17 10:15

" Tu tylko mi ten showman od orkiestry i polskich Woodstocków średnio pasuje."

Mnie też nie pasuje, ale to tak w ramach "pojednania narodowego" - jeśli ustylizowałoby się taką akcję na owsiakowopodobną, to może znalazłaby zainteresowanie także wśród osób nie do końca podzielających wizji państwa proponowanej przez śp. Jana Olszewskiego?

" Nie lekceważyłbym apelu Jana Olszewskiego o pojednanie"

OK, ale ja sądzę, że to nierealne. Moim zdaniem jest względnie spokojnie, nie ma ruchawek takich jak we Francji, nie ma tak silnych separatyzmów jak w Hiszpanii, takiej destabilizacji jak w Belgii, takich waśni narodowych jakie powstały w wyniku zaludnienia krajów Europy islamistami, którzy teraz prześladują choćby tamtejszych Żydów. Z tego należy się cieszyć i to na razie wystarczy. Nie widzę szans na polepszenie stosunków polsko-polskich, dlatego ważniejsze od "pojednania" wydaje mi się, to co będzie robić "dobra zmiana". A dobra zmiana musi przede wszystkim zwyciężyć w tegorocznych wyborach, by później kontynuować odważne reformy. Skuteczność w tym działaniu jest dla mnie ważniejsza niż to, czy nastąpi jakieś nadzwyczajne złagodzenie nastrojów.

AS @ 78.88.136.*

wysłany: 2019-02-17 10:30

Pan Jacek Jakubiec:
>...bezsensownie toksycznego nasilenia nabiera plemienna wojna "naszych z onymi"...<

Pojednanie?
Wczoraj na FB pan L.W.:

"Lech Wałęsa
16 godz. ·
To są stare teksty wydane w tamtym czasie .Dziś chcą popisać się tymi kłamstwami kolejny raz

Nocna Zmiana . to fałsz , urojenia Kurskiego i popaprańców

Premier Olszewski chciał pozostać przy korycie nie mając szans więc uruchomił teczki po to ,byśmy się tak podzielili , by zniszczyć mądrą lustrację ,by nie można powołać długo żadnego rządu ,to prowokator nieodpowiedzialny , tym ruchem zniszczył wszystkie struktury Państwa , nie mając i nie proponując niczego na następny dzień , miał szczęście ,że byłem ja i zapanowałem nad kretynami nieodpowiedzialnymi ,pchającymi za wszelką cenę do wojny domowej ,było bardzo blisko .

Taka jest prawda o tych szaleńcach

Nagranie powstało na moje polecenie ,zdobyte od kamerzystów i przerobione , pod popaprańców urojenia , z lekceważone jako śmieszne , chodzi do dziś w tej kłamliwej , bzdurnej koncepcji , prędzej czy później prawda się obroni . L.Wałęsa

Obalenie Rządu Olszewskiego --To był najbardziej nieudany rząd w historii najnowszej

.Właściwie nigdy nie był z kompletowany zawsze brakowało kilku ministrów , byli w zamian kierownicy .

Robił wszystko ,ale to co było mniej potrzebne na ten czas ..Same konflikty i złe decyzje .

To doprowadziło do zebrania podpisów przez posłów w celu odwołania tego rządu .

Zbieranie podpisów trochę trwało , bo się nie spieszono , to doszło do uszu Olszewskiego i Macierewicza .

Postanowili ratować się poprzez skłócenie sceny politycznej rzucając nie przygotowaną lustracje .

Skłócenie by nie mógłby długo powstać nowy rząd a Oni by sobie rządzili .

Gdzie tu interes Polski .Paraliż kraju kompletny .

Wszystkie ogniwa władzy sparaliżowane .Nic nie przygotowane .

Tylko w tej sytuacji musiałby być w prowadzony stan wojenny , ale kto i jak miał go wykonać .

Ta sytuacja kwalifikowała się pod trybunał .Zapanowałem nad szaleńcami i ich nieodpowiedzialnymi pomysłami udało się mieliśmy szczęście .

Kiedyś historia w wolniejszy czasie to udowodni .

Nie było ordynacji wyborczej , nie było ustalonych terminów ,a kto i kiedy miął to zrobić kto podpisać przy paraliżu teczkowym wszystkich struktur Państwa .Pełna anarchia ."

Pisownia oryginalna, ale to pikuś.
Treść oryginalna i najświeższa.
Najświeższa.
No bo jak nieocennie napisać?
A L.W. to pisze teraz!

Marnie to rokuje.


JJ:
O takich osobnikach lud prosty mówi krótko "panie, on jest psychiczny!". Nooooo, ale to, światowa figura i... kurde..., NOBLISTA !

Jacek Jakubiec @ 95.40.19.*

wysłany: 2019-02-17 11:55

Że to pojednanie, jak pisze Wieńczysław, jest nierealne - zdaje się potwierdzać "lista nieobecności" na pogrzebie Jana Olszewskiego. To już jakaś paranoiczna zawziętość! Czy to się nigdy nie skończy? Czy jako remedium mamy już tylko kodeks Boziewicza, zwłaszcza że AS pisze, że i to za mało?
Ale przy okazji: widać różnice klasy między partnerami.
W analogicznej sytuacji pogrzebu Pawła Adamowicza - strona pisowska zachowała się jak należy, za to pogrzeb Olszewskiego - z udziałem ogromnej rzeszy rodaków! - dla antypisu był już nie do przełknięcia.
Jakież to żałośnie małe !...

B+ @ 83.7.52.*

wysłany: 2019-02-17 13:20

Co do listy nieobecnych.Znamiennym jest to że bardzo wielu nieobecnym na pogrzebie Jana Olszewskiego, nic nie przeszkadzało z TW "Bolkiem" na czele, żeby w 2014 roku być na pogrzebie komunisty Wojciecha Jaruzelskiego, który wprowadził stan wojenny i miał na sumieniu ofiary swoich rządów.To faktycznie pokazuje jak żałośni, mali i podli są ci ludzie.

Wieńczysław @ 176.114.235.*

wysłany: 2019-02-17 16:34

Martwi mnie jednak sytuacja związana z tzw. konferencją bliskowschodnią. Uważam to za porażkę rządu PiS, z której musimy wyciągnąć poważne wnioski. Sytuacja jest jednak tutaj trudna i skomplikowana, a każdy nieostrożny ruch może nieść za sobą dalekosiężne i trudne do przewidzenia skutki.

Dobrego porównania użył lewicowy publicysta Jakub Majmurek, który stwierdził, że zachowano się wobec nas jak nieraz uczniowie szkół przedstawionych w amerykańskich filmach. W klasie zawsze jest jakaś "elita" uczniów tworzących paczkę tudzież towarzystwo wzajemnej adoracji, które bawi się na najlepszych imprezach, a prześladuje "looserów" - klasowych niedorajdów. W pewnym momencie towarzystwo wpada na pomysł, aby korzystając z nieobecności rodziców "fajtłapy" nakłonić go do zorganizowania imprezy w jego domu. Fajtłapa naiwnie wyobraża sobie, że dzięki temu urośnie w oczach "elity" i że będzie go to nobilitować, zatem zgadza się bez większego wahania. Elita wpada na chatę, robi imprezę, której gwoździem programu jest dalsze naigrywanie się z tegoż nieszczęsnego ucznia, występującego tym razem w roli gospodarza. Po imprezie rozjeżdżają się do domów, a naiwniakowi zostaje tylko sprzątanie i ambiwalentne uczucia: śmieją się ze mnie nadal, ale jakoś mnie nawet lubią, skoro chcieli u mnie zorganizować imprezę. Polska przypomina właśnie tego naiwnego, klasowego niedorajdę.

Nie łudźmy się, że na takim zachowaniu cokolwiek zyskamy. Musimy na to wszystko patrzeć realnie, wręcz cynicznie.

Sam kiedyś myślałem, że np. istnieje lub powinno istnieć coś takiego jak przyjaźń polsko-izraelska. W końcu "łączy nas wspólna historia", wspólny los itd. Dzisiaj wiem, że ta historia nas dzieli.

Polacy niestety są narodem romantycznym, pełno u nas pięknoduchostwa, szlachetności, dobrej woli. Chcielibyśmy wobec każdego zachować się honorowo, tak żeby nikt o nas źle nie myślał. Polscy dyplomaci np. stronią od występowania za granicą w interesie rodzimych firm, "no bo jak to tak? Przecież każdy powinien mieć w gospodarce równe szanse, nie wolno mi faworyzować polskich firm, to nieuczciwe wobec naszych partnerów". Polacy są też filosemitami. W Polsce można dowolnie obrażać Polaków, nikt tak bardzo nie ocenia ich negatywnie jak sami Polacy. Natomiast najgorszą obelgą, dyshonorem i powodem do publicznej anatemy jest zostać antysemitą. Ulubionym zajęciem Polaków jest ściganie innych Polaków za antysemityzm, tropienie antysemitów, żądanie usunięcia wypowiedzi uważanej za antysemicką, żądanie przeprosin w imię dobrego samopoczucia "społeczności żydowskiej". Sądzę, że Polacy są bardziej przewrażliwieni na punkcie potencjalnych antysemitów niż sami Żydzi. Podczas gdy w Żydzi masowo wyjeżdżają z Niemiec, gdyż dochodzi tam do zabójstw na tle antysemityzmu, podczas gdy premier Izraela stwierdza, że "Hitler nie chciał eksterminacji Żydów", u nas byle Rybak z jego kukłą wywołuje wściekłość większej części naszych "elit".

Dzieje się na naszych oczach jakaś gigantyczna niesprawiedliwość i totalne odwrócenie proporcji, które normalnie nakazałoby nam otrzeźwieć i zacząć prowadzić politykę realną, opartą na kalkulacji zysku i strat, jednak nie sądzę, by było to możliwe, gdyż myślenie romantyczne jest u nas tak głęboko zakorzenione, że nie da się tak szybko wyplenić.

W naszym położeniu geopolitycznym widzę tylko jeden rozsądny dogmat, jakim jest potrzeba skutecznej obrony przeciwko Rosji. Nie da się ukryć, że takie kraje jak Iran, Syria, Chiny łączy pewna wspólnota interesów z Rosją i że są to kraje o kulturze, w której byśmy się nigdy nie odnaleźli. Są to po prostu niedemokratyczne reżimy, które łamią prawa człowieka. Z tego względu jedynym rozsądnym wyjściem jest sojusz strategiczny z USA. Realnym wymiarem tego sojuszu byłoby utworzenie stałych amerykańskich baz wojskowych. Z historii wiemy, że kraje, które posiadają takie bazy, nigdy nie zostały zaatakowane i o to powinniśmy się starać.

Problem w tym, że nie wiadomo, jakimi środkami mamy to robić. Jedno jest pewne: Amerykanie zgodzą się na to, jeśli sami będą widzieli w tym interes, np. jeśli zrozumieją, że wycofanie się z Europy Środkowo-Wschodniej, utrata kontroli nad tą częścią świata będzie miało daleko idące, niekorzystne skutki dla USA, zwłaszcza w kontekście zbliżenia niemiecko-chińskiego. Trzeba Amerykanom to uświadamiać.

Tymczasem my próbujemy zachować się jak ten niedorajda i wyobrażamy sobie, że jeżeli damy się kilka razy uderzyć po głowie, to Amerykanie się w końcu nad nami zlitują i rzucą nam te bazy choćby z nudów. Min. Szczerski, którego dotej pory uważałem za rozsądnego człowieka, stwierdził, że kwestia baz w ogóle nie była podnoszona podczas konferencji i jej celem nie było zabieganie o nie. To co było jej celem? Co uzyskaliśmy? Na czym ma w tym przypadku polegać "wstawanie z kolan"?

Oczywiście nie chcę przez to zasugerować, że dobrą alternatywą są Iran i Chiny. Przeciwnicy konferencji wskazują, że w Iranie panuje wielka "sympatia do Polaków" i że nigdy nie mieliśmy z nimi żadnych kwestii spornych. Owszem, to wystarczy do tego, żeby nie organizować konferencji, ale czy wystarczy do tego, by lokować swoje nadzieje na polepszenie naszego statusu w świecie w sojuszu z takim egzotycznym państwem, tylko dlatego, że "ma wspaniałą historię"? To jest przejaw tego samego, romantycznego myślenia. Z Iranem żadne interesy nas nie łączą, a z Chinami owszem, ale tylko do czasu - bo inwestycje chińskie prędzej czy później skończyłyby się uzależnieniem gospodarczym i wprowadzaniem u nas chińskich standardów. To byłoby całkowita, gruntowna zmiana o charakterze kulturowym, wyjątkowo niebezpieczna z punktu widzenia wyznawanych przez nas, europejskich wartości.

Z kolei o Izraelu myślimy dość podobnie jak zwolennicy ewentualnego sojuszu z Iranem, że to wspaniały przyczółek cywilizacji zachodniej, z którym "łączy nas historia". Tymczasem jest to wyłącznie "sojusznik naszego sojusznika", który specjalnie naszym sojusznikiem nie jest. Elity tego państwa są nam ewidentnie wrogie i nieustannie dają nam to do zrozumienia, natomiast my ciągle łudzimy się, że... "łączy nas wspólna historia".

Tutaj może pojawić się pewna wątpliwość: skoro mamy kierować się wyłącznie zasadami tzw. polityki realnej, czyli jedynie chłodną kalkulacją i cynicznym rozgrywaniem różnych interesów, to po co dawać wyraz swojemu rozgoryczeniu pożałowania godnym przypadkom oskarżania nas na arenie międzynarodowej o różne bezeceństwa, zbrodnie? Jeżeli plują nam w twarz, stawiając za wzór bohaterstwa niejakiego Blajchmana lub oskarżając o współsprawstwo w Holocauście, to może trzeba zwyczajnie na to przymknąć oko, bo w gruncie rzeczy są to nieważne detale, które nie mają wpływu na istotne, strategiczne sprawy, np. kwestię baz?

Moja odpowiedź na to pytanie jest taka, że zauważona tutaj sprzeczność jest tylko pozorna. Kwestie moralno-tożsamościowo-historyczne do pewnego stopnia są ważne, tzn. są ważne o tyle, że sumarycznie składają się one i wpływają na stopień naszej "wsobnej" integracji jako narodu, wpływają na nasze poczucie własnej wartości. Jeśli byliśmy antysemickimi zbrodniarzami, to jakież teraz mamy moralne prawo występować o cokolwiek, pełnić jakąś istotniejszą rolę w regionie? O ten wizerunek musimy więc dbać niekoniecznie ze względu na dbałość o prawdę obiektywną i "uniwersalne, humanistyczne wartości", do czego przejawamy zwykle niespotykaną nigdzie indziej skłonność, ale ze względu na własną "higienę" psychiczną jako zbiorowości.

Tyle że przyczyną naszego poczucia upokorzenia w tej kwestii jest właśnie to, że zbyt wielką wagę przywiązujemy do takich szczegółów i robimy to z nieracjonalnych powodów. Na tym właśnie nasi przeciwnicy korzystają i na tym żerują, usiłując co jakiś czas rzucać w naszą stronę rozmaite prowokacyjne wypowiedzi. Wiedzą, że nam zależy bardzo na prawdzie historycznej, że jesteśmy uczuleni na to, aby wobec wszystkich zachowywać się w porządku. Czujemy się przez to trochę lepsi od tych, którzy historią manipulują, którzy rozsiewają różne kłamstwa, którzy nie znają kontekstu i odpowiednich proporcji, w których poszczególne kwestie dadzą się osadzić. Dlatego pokornie i cierpliwie tłumaczymy swoje racje, choć nikt tego nie słucha. Zatem dalej wpędzamy się w kompleksy i upokorzenie. Dobrym przykładem tej postawy jest działalność naszego ambasadora w Izraelu, p. Marka Magierowskiego, skądinąd człowieka świetnie przygotowanego do pełnienia takiej funkcji.

Ale w jego ostatnim artykule, łaskawie opublikowanym przez jedną z izraelskich gazet, znalazły się asekuracyjne stwierdzenia zapewniające Żydów o tym, że ich kochamy i że deklarujemy stanowczą walkę z antysemityzmem. Oprócz tego pan ambasador stwierdził także, że "nie chcemy stawiać znaku równości między antysemityzmem, a antypolonizmem" - a niby dlaczego nie? oraz że "Holocaust był ludobójstwem nieporównywalnym z żadnym innym znanym z historii" - i to drugie stwierdzenie też jest kontrowersyjne, bo Wielki Głód na Ukrainie pochłonął jeszcze większą liczbę ofiar, którzy ginęli w o wiele straszniejszych okolicznościach niż Żydzi w obozach. Tak więc i my tutaj trochę manipulujemy historią, byleby tylko przypodobać się Żydom.

A gdyby zachować się inaczej, gdyby czerpać "najlepsze, zachodnie wzorce", np. z Austrii? Austriacy zapisali niesamowitą wręcz kartę z historii II wojny światowej, gdyż obsadzili załogi obozów koncentracyjnych i zagłady w stopniu wynoszącym kilkadziesiąt procent. Tymczasem wiele z tych miejsc męczeństwa zostało w Austrii zamienionych na jakieś budynki gospodarcze lub prywatne działki i wille, w których nie ma ani śladu tego, co się tam działo.

Oczywiście sama myśl o tym, żeby można było "sprywatyzować" np. obóz w Auschwitz, budzi jak najgorsze skojarzenia i sprzeciw wobec takiego barbarzyństwa, no ale problem w tym, że Austriacy właśnie tak zrobili i jakoś nie słyszę o tym, by byli oskarżani o niszczenie pamięci o Holocauście.

Tak działa właśnie międzynarodowy system niesprawiedliwości i nierównego traktowania. Musimy się w tym jakoś odnaleźć i wypracować własną, skuteczną strategię działania.

Powinniśmy zagrać sprytnie, mądrze i cynicznie, ale po cichu, bez żadnych fajerwerków. To będzie trudne, bo przeciwnicy są głośni i rozhisteryzowani, gotowi każde posunięcie nagłośnić i wyolbrzymić na arenie międzynarodowej. Przede wszystkim jeżeli chodzi o nasz sojusz z USA, to musimy w tej chwili traktować go priorytetowo i starać się o bazy wojskowe, przy czym musimy żądać od Amerykanów jednoznacznego stanowiska w tej sprawie, a nie kluczenia i mydlenia oczu. Musimy im zagrozić, że jeżeli w ciągu najbliższego roku, dwóch, nie zapadnie decyzja o bazach, to nasz sojusz staje się papierowy i Polska nie mając szczególnego wyboru zmuszona jest do przejścia do opcji nr 2 w naszej geopolityce, jaką jest koncepcja Sikorskiego sojuszu z Niemcami w ramach UE - koncepcja kiepska, ale na pewno lepsza niż od tych jeszcze skrajniejszych, czyli tzw. "polityki wektorowej", w której polepszamy nasze stosunki z Iranem, Rosją, Chinami. W żadnym razie nie możemy narażać na szwank swoich relacji z innymi państwami tylko dlatego, że USA oczekują od nas czegoś, z czego my nie mamy wymiernych korzyści.

Z Izraelem natomiast powinniśmy rozegrać sprawę tak, że wyrażamy stanowczy, jednoznaczny (co nie znaczy: głośny medialnie) sprzeciw wobec barbarzyńskich i niezgodnych z jakimkolwiek cywilizowanym prawem oraz etyką roszczeń finansowych. Oczywiście reakcją będą dalsze upokorzenia i tutaj musimy odpowiedzieć upokorzeniem na upokorzenie, tzn. np.:
- wpłynięciem na program Muzeum Getta Warszawskiego tak, aby podkreślić i uwypuklić rolę Polskiego Państwa Podziemnego w pomocy walczącym Żydom
- przekształceniem Muzeum Polin w Muzeum Narodów Rzeczypospolitej, które jasno wskazywałoby pozytywne postawy różnych mniejszości narodowych i religijnych w dawnej Polsce (lojalność wobec władzy w Warszawie) oraz te negatywne (np. udział Żydów w strukturze UB)
- promowaniem określonych, sprzyjających Polsce kandydatur na członków Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej tak, aby można było stopniowo uwypuklać męczeństwo polskich ofiar oraz aby w programach wycieczek Żydów znalazła się także wizyta w Muzeum Powstania Warszawskiego, a także poznawanie historii polskich Sprawiedliwych
- obcięciem środków na Żydowski Instytut Historyczny oraz Centrum badań nad Zagładą Żydów PAN, chyba że zaczną promować polską wersję historii
- wstrzymaniem finansowania renowacji żydowskich cmenarzy (niech je finansuje rząd Izraela, jeśli tak bardzo mu na tym zależy, ale chyba nie zależy)
- decyzją o ekshumacji w Jedwabnem (osobiście jestem przekonany, że tego mordu dokonali Niemcy i nawet jeśli brali w tym udział Polacy, to tylko pod przymusem)

Oczywiście w żadnym razie nie możemy otwarcie przyznawać, że robimy to ze względu na nasze interesy, a jedynie w trosce o dobre relacje polsko-żydowskie, z potrzeby walki z antysemityzmem, rasizmem i mową nienawiści. Wszelkie pytania ministrowie powinni zbywać stwierdzeniem, że te decyzje zostały podjęte niezależnie od nich, na niższym szczeblu i że nie mają zamiaru tak głęboko ingerować w decyzje urzędników, którzy mają w Polsce autonomię. I tak dalej, i tak dalej..

Oczekuję od polskiego rządu więcej cynizmu i twardej gry o interesy. Obawiam się, że tacy ludzie jak np. min. Sellin, którzy pół życia spędzili na pisaniu o tym, jak to wspaniała jest przyjaźń polsko-izraelska, nie są do tego zdolni.

Jacek Jakubiec @ 95.40.19.*

wysłany: 2019-02-17 19:53

Wieńczysławie, czy Premier Mateusz M. nie prosił Pana ostatnio o radę? Bo wygląda na to, że przyjmuje proponowaną przez Pana linię wobec Izraela. Cieplutko, w miłych słowach (tak to referują w mediach ludzie premiera) powiadomił ichniego Premiera Beniamina N., żeby się bujał, bo on właśnie zmienił plany i na spotkaniu grupy V4 go nie będzie. Ani jego ani nikogo z trójki wicepremierów. Tak trzymać Nasz Panie Premierze...

Widz @ 87.105.71.*

wysłany: 2019-02-19 09:40

Nie wiem czemu, ale po ostatnich ekscesach, chodzą za mną jakieś takie

skojarzenia:

1.Kiedyś antysemitą był ten, który nie lubił Żydów, dzisiaj antysemitą jest

ten, którego nie lubią Żydzi.

2. Jak nie wiadomo o co chodzi, to z całą pewnością chodzi o … pieniądze.

A w kwestii tego, że Polska jest najbezpieczniejszym, nie tylko w Europie,

krajem dla Żydów, z różnych zresztą względów …

Gdy u nas spada liczba drobnych w sumie, bo z reguły słownych

incydentów, a na tzw. zachodzie narasta fala antysemityzmu, zwłaszcza

zagrożenia fizyczną napaścią i utratą zdrowia lub życia, to

… przypomina mi się powiedzenie, że plucie lub siusianie pod wiatr jest

... nieroztropne.

Podobnie chyba myślą niektóre diaspory żydowskie, które dystansują się lub

wręcz odrzucają agresywne, rasistowskie wręcz kłamstwa polityków z

Izraela.

Wpisz swoje imię, pseudonim:

Wpisz treść: