Kilka słów o mnie

Byłem ministrantem, harcerzem, żeglarzem, modelarzem lotniczym, lekkoatletą, asystentem na Politechnice Wrocławskiej, po Marcu '68 także więźniem komuny.

W 1971 r. życiowe wybory związały mnie z Jelenią Górą. Byłem głównym projektantem jej planu ogólnego. Ówczesna ekologiczna degradacja tych ziem, była impulsem do udziału w obywatelskim ruchu ekologicznym. Odbyłem roczny staż urbanistyczny w Hanowerze, potem studialny pobyt w Meksyku. Od 1977 roku jestem kustoszem Dworu "Czarne". Poza jego uratowaniem od zagłady, mój życiowy dorobek to: rekord Dolnego Śląska juniorów w dysku, kilkanaście nagród i wyróżnień w konkursach urbanistycznych, współorganizowanie Euroregionu Nysa, pierwszej transgranicznej wspólnoty na obszarze byłego bloku wschodniego. Cenię sobie tytuł Człowieka Roku '2006 uzyskany w plebiscycie "Nowin Jeleniogórskich".

Marzy mi się współczesna odmiana pozytywizmu.

Jestem żonaty, mam czwórkę dorosłej dziatwy i sześcioro wnucząt.

Podziel się z innymi

| |

Do czego zobowiązuje nas śmierć Pawła Adamowicza?

2019-01-20 14:53
Do źródła tej tak aktualnej refleksji, wrócę za chwilę.

* * *
Wielu Polaków wysłuchało wczoraj homilii, jaką do zgromadzonych w gdańskiej bazylice mariackiej i do nas wszystkich skierował arcybiskup Sławoj Leszek Głódź. Trafny w swym przesłaniu, mądry głos polskiego Kościoła hierarchicznego! Tym bardziej wymowny, że wsparty na gorąco, w tej samej świątyni, głosami przedstawicieli wszystkich religijnych wyznań obecnych w Polsce. I tym ważniejszy, że tego przesłania wysłuchali równocześnie obecny i poprzedni prezydenci RP, także politycy partii pozostających we wzajemnym, nieustannym zwarciu, w tym politycy, którym z polskim Kościołem bynajmniej nie jest po drodze. W wystąpieniach pożegnalnych padło wiele pięknych słów, które nie pozostawiają wątpliwości, że zamordowany prezydent Gdańska miał w jego mieszkańcach prawdziwe oparcie. Można wskazywać rysy na jego wizerunku, z jakichś swoich kalkulacji pozbyła się go Platforma Obywatelska, desygnując przecież innego niż Adamowicz kandydata na urząd prezydenta Gdańska. Cóż, jak mówią anglosasi - nobody is perfect, grzeszymy wszyscy, ale szacunek jaki dziś masowo okazują Pawłowi Adamowiczowi gdańszczanie wyraźnie pokazuje, że prawdziwego dobra, które przez 20 lat tworzył, musiało być zaiste nie mało.

Gdzie dzisiaj jesteśmy?
Za sprawą psychopaty-mordercy cała Polska przeżyła szok. Z trudem z niego wychodzimy. Analizuje się gruntownie jak ta zbrodnia, w warunkach takiej imprezy była w ogóle możliwa? To oczywiście bardzo ważne. Ale tym, co bardzo wyraźnie i coraz powszechniej jawi się jako rzecz fundamentalna, jest konstatacja iż polskie życie zbiorowe toczą groźne choroby, które stają się pożywką dla działań osobników takich jak ów Stefan W. Określenie "mowa nienawiści" pojawiło się parę lat temu, ale teraz - może na szczęście? - wręcz zdominowało publiczny dyskurs. Zatroskane, światłe autorytety wołają o opamiętanie, o poskramianie po obu stronach wojny polsko-polskiej, słów i uczuć nienawiści i pogardy...
Nie pierwszy raz przywołam tu, jakże dziś wymowny, song tercetu bardów "Solidarności" zatytułowany "Modlitwa o wschodzie słońca". Właśnie o pogardzie i o nienawiści. Song znany od dawna, a przecież jakże mocno w nim zabrzmiało to, o co wczoraj w gdańskiej bazylice dramatycznie wołał dominikanin o. Ludwik Wiśniewski. Jeżeli ktoś tego utworu nie słyszał, gorąco go polecam!... Oto nagranie z roku 1992:
https://www.youtube.com/watch?v=ooOFIMVFET0&list=RDooOFIMVFET0&start_radio=1

Wszyscy trzej: Gintrowski, Kaczmarski i Łapiński już nie żyją, ale ta modlitwa, którą sami określili jako ich solidarnościowe credo, zasługuje by ją znów emitować i żeby właśnie teraz jak najmocniej wybrzmiała. Może kogoś skłoni do refleksji, może zadziała jak lek oczyszczający organizm z toksycznych złogów. W tym wypadku z toksycznych emocji.
Świadomość, jak bardzo jest to konieczne - jest coraz powszechniejsza. Także w polskiej klasie politycznej. Oto, za portalem TVP-Info, fragment wypowiedzi Błażeja Spychalskiego, rzecznika Prezydenta RP:
(...) Spychalski, który był w sobotę gościem Radia Zet, pytany był o to, czy pogrzeb prezydenta Gdańska będzie momentem pojednania - także politycznego. - Pamiętam sprzed wielu lat taki moment pojednania narodowego po śmierci Jana Pawła II, później taki moment pojednania po katastrofie smoleńskiej. Jak to wszystko się skończyło, to wszyscy wiemy. Miejmy nadzieję, że tym razem rzeczywiście będzie inaczej - że zarówno politycy, osoby publiczne, ale także przedstawiciele mediów dojdą jednak do takiego wniosku, że gdzieś jest ta granica i że tej granicy po prostu przekroczyć nie można, i że to jest taki moment, który będzie pewną cezurą jeżeli chodzi o życie publiczne w Polsce - powiedział rzecznik prezydenta RP (...).

Jeżeli ta prawda dotrze do nas wszystkich, jeżeli jako narodowa wspólnota przyjmiemy jako kategoryczny nakaz słowa abp. Głódzia że "Trzeba nam braterstwa serc, dłoni otwartych, a nie zaciśniętych pięści", to może doświadczymy błogosławieństwa losu jakie niekiedy się zdarza, gdy wielkie ZŁO przynosi owoce w postaci wielkiego DOBRA.
Niektóre posunięcia głównych aktorów na narodowej scenie nabierają rangi symbolu. Tu zwłaszcza polski Kościół znów pokazuje swoją ogromną, pozytywną rolę w życiu publicznym. Oto urna z prochami Pawła Adamowicza umieszczona została po sąsiedzku z pochowanymi tuż obok doczesnymi szczątkami równie zasłużonego dla Gdańska i Pomorza Macieja Płażyńskiego, kiedyś współzałożyciela PO, byłego Marszałka Sejmu, też tragicznie zmarłego.
Przesłanki nadziei, że to DOBRO może się dokonać, są widoczne. Można je dostrzec w obozie rządzącym. Wypowiedzi prezydenta, premiera i ich otoczenia wyraźnie to potwierdzają. Ale były nie tylko słowa. Wysłanie rządowego samolotu do Londynu po żonę Adamowicza, ładny tweetowy wpis jego niedawnego konkurenta Płażyńskiego juniora, rezygnacja PiS-u z wystawiania kandydata w uzupełniających wyborach na osierocone stanowisko mera Gdańska, liczny i godny udział polityków tej formacji w uroczystościach pogrzebowych oraz wiele innych wymownych gestów. Nawet zauważalna zmiana narracji o owsiakowej Orkiestrze. To jakby całkiem nowe jakości w polskich realiach! Łącznie z klimatem i językiem, jaki w tych dniach dominuje w "rządowej" TVP, która żałobne uroczystości pięknie i ponad podziałami, pokazała wszystkim Polakom.
Czy są to już narodziny nowych standardów w życiu Polskiej Wspólnoty Narodowej i czy będzie to zjawisko trwałe?
Módlmy się o to, kto potrafi......

* * *
Tytuł tego artykułu jest zapożyczony.
To pytanie pada na wstępie tekstu, jaki w internecie opublikował przywoływany nieraz na tym blogu dr Jan Szomburg, twórca Kongresu Obywatelskiego.
Przytaczam go poniżej w całości.

"Wszystkimi nami wstrząsnęła tragiczna śmierć Prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, który od wielu lat był przyjacielem i sympatykiem Kongresu Obywatelskiego. Był on przykładem człowieka i polityka rozwijającego się, potrafił zmienić swoje podejście, wyciągnąć wnioski z doświadczeń, słuchać rad, przekraczać siebie. Lubił to swoje dojrzewanie, zakotwiczone jednak w tym samym zestawie wartości, które pchnęły go do walki o wolność w latach 80. Niejednokrotnie - czy to podczas Kongresów, czy to na łamach naszych mediów - dzielił się z nami swoją wizją Gdańska, Polski, naszej demokracji.
Zapamiętamy go chociażby z takich słów:

- Nikt z nas nie ma patentu na nieomylność i dlatego trzeba budować jak najwięcej kanałów komunikacji z mieszkańcami.(...) Musimy zmieniać swoją mentalność, zarówno ja jako prezydent, jak i obywatele, z roszczeniowo-malkontenckiej na obywatelską i zaangażowaną.
- Samorząd nie polega na powoływaniu raz na cztery lata władzy w postaci rady czy też wójta, burmistrza lub prezydenta. Musi być przestrzeń publiczna, w której obywatele mogą dyskutować ze swoimi przedstawicielami o sprawach ważnych dla miasta. Oczywiście w takiej dyskusji każda ze stron musi ograniczać swoje preferencje polityczne, oczekiwania czy wręcz roszczenia. Ma to być wspólne poszukiwanie dobra publicznego. (...) Dlatego musimy w naszym kraju i w naszym mieście zmienić postawy w elitach władzy oraz w obywatelach. Potrzebujemy więcej dialogu, więcej rozmowy, a mniej monologów, fasadowości i rytuałów.
- Obywatel nie może być wyłącznie konsumentem, który co cztery lata kupuje partię, program i prezydenta. Powinien przez cztery lata, a więc nieustannie, kontrolować, wywierać presję na tych, których wybrał. Natomiast premier, ministrowie, posłowie, radni, wójtowie, burmistrzowie i prezydenci powinni kontaktować się z obywatelami nie tylko przez konferencje prasowe czy występy w telewizji. Powinni się spotykać, rozmawiać i słuchać. Powinni poczuć prawdziwego obywatela, nawet jeżeli ten obywatel jest niezadowolony.
- Model "twardej ręki" jest nie tylko sprzeczny z naszym narodowym charakterem, ale też w dłuższym wymiarze nieefektywny. (...) Zmiany cywilizacyjne wymuszają zmianę modelu demokracji.


Prezydent Adamowicz pozostawił po sobie wspaniały dorobek, o którym nie wolno nam zapomnieć.
Do czego zobowiązuje nas jego śmierć?
- Do odpowiedzialności (troski) za język naszej komunikacji. Niech będzie szczery, niech wyraża nasze emocje, wartości, interesy, ale niech w jego tle będzie zawsze dobro wspólne i szacunek do drugiego człowieka. Na naszej drodze uczenia się demokracji musimy zbudować taką kulturę językową, która z jednej strony pozwoli jasno artykułować nasze interesy, odczucia i preferencje - czyli nie zamknie nam ust przez tzw. poprawność polityczną, a z drugiej - nie będzie prowadziła do języka nienawiści, odwetu, dominacji, dyskredytacji i do odczłowieczenia drugiego.
- Do twórczego podejścia do demokracji tak, by była ona prawdziwie obywatelska i partycypacyjna, by zaczynała się od spotkania i rozmowy oraz dążyła do kompromisu. Paweł Adamowicz wdrażał taki model demokracji w Gdańsku.
- Do otwartości i odpowiedzialności za Europę i świat, byśmy mogli z niego czerpać materialnie i duchowo, ale też go współtworzyli, nie tylko eksploatowali. By mógł on czerpać coś dobrego także od nas.
- Do odpowiedzialności za swój samorozwój, za swoje dojrzewanie, za nieustawanie w wysiłku bycia coraz lepszym.

Sposobem na to jest chrześcijański ideał widzenia w każdym innym człowieka, a jednocześnie patrzenie z empatią na CAŁOŚĆ, na wszystkich Polaków, a właściwie szerzej - wszystkich ludzi.

Z wyrazami solidarności w bólu i zadumie oraz nadzieją, że tragiczna śmierć Pawła Adamowicza wzmocni nas jako społeczeństwo -

dr Jan Szomburg
Prezes Zarządu Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową
Inicjator Kongresu Obywatelskiego

Komentarze

Alicja @ 62.78.192.*

wysłany: 2019-01-20 17:15

Przeczytałam zamyśliłem się ...
Wczoraj obejrzałam transmisję mszy pogrzebowej, przy Teresce i Tatulki popłakałam się na dobre.
Bardzo złe się dzieje w Polsce i obawiam się, że niepredko sie zmieni na lepsze.

anonimous @ 83.26.199.*

wysłany: 2019-01-20 20:17

Trafna w ocenie i przejmująca w przekazie była mowa dominikanina o. Ludwika Wiśniewskiego Panie Jacku.... Głódź reprezentuje najbardziej konserwatywny i zachowawczy nurt polskiego Kościoła i do niczego nie jest w stanie mnie przekonać... I Pan także ulega już narracji o psychopacie... Proszę jeszcze napisać że to był planowany zamach na Prezydenta RP, a Adamowicz zginał przez przypadek i będzie jak w TVPiS....

anonimous @ 83.26.199.*

wysłany: 2019-01-20 20:18

PS.

https://www.onet.pl/?utm_source=wiadomosci_viasg&utm_medium=nitro&utm_campaign=allonet_nitro_new&srcc=ucs&pid=661ec5d9-f5be-492a-ac13-e163b732bfbe&sid=b177a2c9-166f-4113-9b28-185bbe554807&utm_v=2

zBIGs @ 109.241.187.*

wysłany: 2019-01-20 20:34

Nie cieszmy się. Pojednanie teraz jest niemożliwe. Bo walka o koryta takiego pojęcia nie zna. NIESTETY

Jacek Jakubiec @ 31.1.174.*

wysłany: 2019-01-20 21:29

Jak widać, mało w nas wiary, że może być lepiej. Dlaczego? Niech żywi nie tracą nadziei!...
Przed chwilą wysłuchałem debaty w TVP (daruj sobie anonimousie bon-mocik o TVPiS-ie) sensownie i profesjonalnie prowadzonej przez red. Klarenbacha. Pięciu polityków z różnych opcji, zgodnie i kulturalnie rozmawiało o języku debaty publicznej w RP. Może jestem niepoprawnym optymistą, ale widziałem pełny konsensus. Że nad tym, co się dotąd na tej niwie wyprawia, trzeba - i to wspólnymi siłami - bezwzględnie zapanować. Słusznie! A są też konktretne, znaczące fakty. Chyba dotarło do Państwa, iż policja dostała zadanie namierzania internetowych popaprańców, których rajcuje kierowanie do takich czy innych osób (polityków, ale nie tylko) zapowiedzi fizycznej rozprawy. Można nie kochać Brudzińskiego, ale facet ostro podziałał. Można ubolewać, dlaczego dopiero teraz, tu zgoda, ale to fakt że pierwszych drani sprawnie namierzono a kilku jest już w aresztach. Znów: SŁUSZNIE !!! Wierzę, że stać nas wreszcie nie tylko na poważną refleksję ale i na skuteczną, ozdrowieńczą autoterapię.

Wieńczysław @ 78.9.29.*

wysłany: 2019-01-20 21:53

Wszystko fajnie, ale średnio w to wierzę.

To nie jest niestety tak, że oba stronnictwa polityczne dążą do tego samego celu: do wolnej, niepodległej, silnej i bogatej Polski, tylko różnią się sposobami dojścia do tego celu. Niektóre środowiska wprost deklarują, że ich celem jest budowa "federacji europejskiej z zachowaniem odrębności narodowych". Jak w praktyce by to wyglądało? Otóż byłoby to wielkie, sztucznie stworzone przez biurokratyczne elity superpaństwo europejskie z dominującą rolą Niemiec, a "odrębność narodowa" polegałaby na tym, że moglibyśmy sobie w domu pogadać po polsku i poczytać Żółkiewskiego o Mickiewiczu, ale już niekoniecznie w urzędzie. Czyli coś na kształt Związku Socjalistycznych Republik Europejskich, tylko z większym zakresem swobód gospodarczych oraz otwarciem granic wewnętrznych i zewnętrznych. Polska sprowadzona byłaby zatem do roli historyczno-kulturowej ciekawostki i nie stanowiłaby odrębnego bytu politycznego: wszystkie najważniejsze prerogatywy władzy znajdowałyby się w rękach Brukseli, czytaj: Berlina. A jak rządy poszczególnych państw zachodnich wyglądają, najlepiej pokazuje przykład ulic francuskich miast. Tak więc widmo faktycznej likwidacji suwerennego państwa polskiego jest dla mnie - parafrazując Herberta - "nie do zniesienia, ja tego nie wytrzymuję, uciekam przez okno z krzykiem".

Jasne, że lepiej by było, gdyby zapanowało pojednanie narodowe. Warto jednak zapytać naszych szanownych interlokutorów z liberalnej lewicy (sorry: oni nie wyznają żadnej ideologii, oni są przecież obiektywni, to my jesteśmy "prawicą" i to w dodatku "katolicko-narodową"): co macie do zaoferowania? Załóżmy, że PiS znika, a narodowcy chowają się do piwnicy. Otrzymujecie pełnię władzy. Co z nią robicie? Jaką Polskę budujecie? Jak chcecie poprowadzić polskie sprawy? Czy to na pewno jeszcze będą "polskie" sprawy, czy może już tylko "europejskie"?

Proszę, aby ci ludzie, sympatyzujący z PO, a atakujący PiS, fani Owsiaka itp. się wypowiedzieli, przedstawili swoją wizję Polski. Czy będzie to wizja podobna do tej autorstwa Jana Szomburga czy może jakaś inna? Obawiam się, że niestety będzie to wizja znana od lat, czyli "Polska otwarta i tolerancyjna", "niewykluczająca nikogo" (oprócz katolików i prawicowców) - dziś realizowana przez tęczowy klub facetów zasiadających w warszawskim Ratuszu.

Proponuję zatem, żeby w ramach tolerancji zdjąć z afiszów spektakl pt. "Klątwa", który nie dość, że cały jest w swej wymowie ordynarnie antykościelny, to jeszcze zawiera pożałowania godną scenę "zbiórki na rzecz zabójstwa Jarosława Kaczyńskiego". Dopóki ten nienawistny spektakl nie zostanie zdjęty, a Jarosław Kaczyński przeproszony przez dyrektora teatru, to obawiam się, że trudno będzie o pojednanie.

Sorry za to burzenie pojednawczego nastroju, ale jakoś nie mam na to ochoty. Mam swoje wykrystalizowane zdanie i nie jest moim celem obrażanie nikogo, a jedynie potrząśnięcie niektórymi moimi współrodakami i zawołanie: hej! macie tylko jedno państwo, budujcie go, żadna wspólna Europa nie przyjdzie wam z pomocą! To, co wam mówią ci z Brukseli, to mrzonka, oszustwo! Europa umiera i się rozpada, więc jeśli chcecie żyć w cywilizowanym kraju, to zbudujcie go tutaj, sami, na miejscu, pod biało-czerwoną flagą, i to z pomocą Kościoła, a nie wbrew niemu, bo tylko on przez wieki, nawet w najgorszych czasach spajał naród, pomagał mu przetrwać; nie jest on waszym wrogiem, tylko przyjacielem, zrozumcie to i wykorzystajcie to! Żadni Niemcy, ani Francuzi wam nie pomogą i nie zapewnią wam dobrobytu, zwiną swoje interesy w mgnieniu oka, gdy tylko przestaną im się opłacać, więc zadbajcie o swoje, a macie je tutaj, nad Wisłą!

anonimous @ 83.26.199.*

wysłany: 2019-01-20 22:12

"Można nie kochać Brudzińskiego, ale facet ostro podziałał. Można ubolewać, dlaczego dopiero teraz, tu zgoda, ale to fakt że pierwszych drani sprawnie namierzono a kilku jest już w aresztach." - szkoda że nie podziałał tak wcześniej... Może Paweł Adamowicz żyłby....? Co się zmieniło, że nagle zadziałał...? Sytuacja polityczna i zbliżające się wybory... A Andrzej Duda w imię miłości chrześcijańskiej nie podał reki na pogrzebie poprzednim Prezydentom.... A tak chciał organizować marsz przeciw nienawiści ! Hipokryzja do kwadratu...

przykro @ 83.30.159.*

wysłany: 2019-01-21 11:27

Ale należało wpierw zapytać czy biskup Głódż ,interweniował na ataki reżimowej szczujni i wymiaru sprawiedliwości wobec prezydenta.?Sytuację uratował Dominkanin,dzielny ,mądry ,ale takich w KK bardzo mało.

PK @ 87.105.8.*

wysłany: 2019-01-21 13:58

Dziwne, że szanowny Wieńczysław nadal i wytrwale atakuje "innowierców" używając "mowy nienawiści" w obronie przed "mową nienawiści".
Nadal udowadnia, że tylko jego środowisko ma rację i jak zwykle rzuca oskarżenia przeciwko "liberalnej lewicy.
Wymaga przeproszenia J. Kaczyńskiego, ale zapomina o oszczerstwa publikowanych we Wiadomościach TVP o Owsiaku i HGW, o ohydnych insynuacjach - niby żartem,ale dlaczego knajackim - lejących się codziennie z programu "W tyle wizji".
Demokracja, szanowny Wieńczysławie, polega na kulturalnym i rzeczowym ścieraniu się poglądami. Wskazana tym wpisem przez Pan droga nie zaprowadzi nas do wyeliminowania "mowy nienawiści".

PK @ 87.105.8.*

wysłany: 2019-01-21 14:11

uzupełnienie:

Jeśli państwowa telewizja nie przestanie tolerować takich "kwiatków", to o zgodzie narodowej możemy sobie tylko pogadać. To chwilowe wzmożenie Ziobry i aktywność prokuratury miną, bo nadal wieszający europosłów nie zostali ukarani, nadal toczy się proces w sprawie śmierci ojca ministra, nadal ministrm jest przedstawiciel MW.
Zmianę trzeba zacząć od własnych szeregów, dać przykład, nie tylko deklaracjami, ale czynami i wówczas na takich uroczystościach jak gdański pogrzeb będzie można zasiąść w pierwszym rzędzie, a nawet przemówić.

AS @ 80.55.134.*

wysłany: 2019-01-21 15:31

Piotr Wielgucki dziś:
„Święty” Paweł Adamowicz, skazany za „mowę nienawiści” i naruszenie nietykalności cielesnej
POLITYKA
/STYCZEŃ 21, 2019 14:49 /MATKA KURKA /
Właściwie w tytule zostało powiedziane wszystko i każdy przyzwoity człowiek, obdarzony kawałkiem rozumu, pojmie w lot, że mamy do czynienia z farsą. Po co w takim razie strzepię sobie klawiaturę? Ponieważ jestem święcie przekonany, że wyrok skazujący Adamowicza za znieważenie i naruszenie nietykalności cielesnej członka Młodzieży Wszechpolskiej, żeby było śmieszniej, kojarzy może 5% procent społeczeństwa, a i za to nie dałbym głowy.

O sprawie można przeczytać wszystko, na przykład tutaj http://wgospoda... jest opisany wyrok skazujący pierwszej instancji, tutaj https://www.tvn... podtrzymanie uznania winy i umorzenie postępowania ze wzglądu na znikomą szkodliwość społeczną czynu. Rozumiecie sens tego wyroku Szanowni „Hejterzy”? Jeśli nie, to krótko wyjaśnię, otóż sąd uznał, że napaść na drugiego człowieka i stosowanie „mowy nienawiści”, to nie jest żaden wielki problem społeczny. Farsa goni farsę i to się nie zmieni, bo ludzie nie połkną czegoś, co śmierdzi na kilometr i wywołuje odruch wymiotny. Ostatnie dni to istna fontanna hipokryzji, która ochlapuje wodą „świętego” Pawła wszystkich niewiernych i niedowierzających.

Polacy mają przyjąć do wiadomości, że to był wybitny gospodarz miasta, nieskazitelny i transparentny polityk, który padł ofiarą „mowy nienawiści”. Kto tej topornej i z gruntu fałszywej hagiografii nie przyjmie, temu Durczok, Schetyna i ojciec Wiśniewski zamkną mordę maczugą miłości, aż się zęby posypią. Krótko mówiąc wciska się Polakom na chama jedną wielką blagę i klucz do rozwiązania zagadki, jak to się wszystko skończy, znajduje się w zwrocie „na chama”. Polak potrafi zdzierżyć wiele, ale na chama niczego sobie wcisnąć nie da, taka to już przekorna natura, co skutecznie zniesie rozpoczęty proces zawracania Wisły kijem. O wyczynach Adamowicza w mediach będzie się mówić ostrożnie, ale Internet żyje pełną piersią i gębą, w Internecie nikt się nie będzie ograniczał.

Wyrok Adamowicza za znieważanie i naruszanie nietykalności cielesnej będzie podawany dalej i procent uświadomionych z 5 podniesie się do 85. Nie pomoże też wunderwaffe odpalona z taką samą nachalnością, jak wojna z „mową nienawiści”. Po KOD i Obywatelach RP. Nowym ruchem miało być „Murem za Owsiakiem”. Dziś odbyła się seria wieców w kilkunastu miastach i TVN24 podjął odważną próbę transmisji tego kuriozum, ale szybko zrezygnowali, gdy zobaczyli te „tłumy”, w dodatku nie udało się znaleźć nikogo, kto by powiedział sensownie po co tutaj jest. Mieszanie porządków nigdy nie kończy się dobrze.

Sekta WOŚP do tej pory miała wizerunek apolitycznej organizacji „ratującej miliony Polaków”. Prawie nikt nie uznawał WOŚP za siłę polityczną, co jest oczywiście błędem i wynikiem indoktrynacji, ale taki był stan faktyczny. Teraz sytuacja się zmieniła i nachalne używanie WOŚP, razem z Owsiakiem, do politycznej jatki jest moim marzeniem, niestety to marzenie na dłużą metę się nie spełni. Gdyby się ktoś bardzo upierał przy szaleństwie, to na starcie warto zauważyć, że na takich wiecach nie zobaczymy słodkich dzieci zawiniętych w szaliki, które stoją na mrozie ze skarbonkami.

Dzieci szybko zostałyby zastąpione „Rudą”, „Kudłatym” i innymi osobliwościami z półki „obrońcy konstytucji”. Za to będzie nieustanne wbijanie do łbów „narracji”, że Adamowicza zabił Kaczyński i paski na TVP Info. Mord polityczny stał się najbardziej modną zbitką słów i tutaj nie ma przypadku, jednak prawda o Adamowiczu, która na tle jego hagiografii po prostu go ośmiesza, wcale nie będzie się musiała bronić, ta prawda się rozleje po Internecie, również w formie memów i śmiesznych filmików. Beatyfikacja Adamowicza to już jest symbol obłudy i obciachu, a nie symbol walki z „mową nienawiści”.

Tu:
https://www.kontrowersje.net/wi_ty_pawe_adamowicz_skazany_za_mow_nienawi_ci_i_naruszenie_nietykalno_ci_cielesnej

HALO @ 83.30.101.*

wysłany: 2019-01-21 15:50

Zobowiązuje do tego aby nie stosować cenzury?Czego panu rzyczę.

PK @ 87.105.8.*

wysłany: 2019-01-21 16:13

Jacku drogi, bardzo by się chciało, by ta tragiczna śmierć przyniosła jakieś opamiętanie, ale już dziś pani Marszałek była uprzejma - w ramach zadekretowanej przez premiera walki z "mową nienawiści" - znów wspomnieć o "totalnej opozycji". Czyli powtarzam raz jeszcze:
żadne apele nie odniosą skutku, jeśli się nie zacznie od siebie.

A może niektórzy mają "mowę nienawiści" w DNA?

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-01-21 20:49

Panie Wieńczysław informuję, że mamy 21 wiek i kłamstwa mają krótkie nóżki. W sprawie sztuki teatralnej ukazało się dementi :"W odpowiedzi na pojawiające się w mediach interpretacje jednej ze scen spektaklu »Klątwa«, nazywanej »sceną zbiórki na zabójstwo Kaczyńskiego«, podkreślamy, że scena ta ma dokładnie przeciwny wydźwięk niż sugerowany w propagandowym i zmanipulowanym przekazie" - czytamy w przesłanym do Onetu oświadczeniu.
"Przedstawiane w niej pokusy do rozwiązywania konfliktów politycznych na drodze przemocy podlegają wyraźnemu ośmieszeniu i w rezultacie potępieniu. Scenę kończy dosłowne odczytanie paragrafów 2. i 3. z Artykułu 255. Kodeksu Karnego" - czytamy.
Zdaniem dyrekcji teatru, sztuka w reżyserii Olivera Frljicia jest "wnikliwą analizą problemów narastających w polskim społeczeństwie". W oświadczeniu czytamy, że spektakl "w sposób artystyczny antycypował główne tematy debaty publicznej ostatnich dwóch lat, takie jak: walka o prawa kobiet, ustawa dot. aborcji, problem pedofilii wśród księży i odpowiedzialności Kościoła katolickiego, a wreszcie zjawisko narastającej mowy nienawiści prowadzącej do przemocy fizycznej".
"Zaskakująco trafna i bolesna analiza artystyczna, która ukazała realne problemy polskiego społeczeństwa, dała pożywkę do wykrzywiania i w końcu przekłamywania przesłania spektaklu, również za pomocą nielegalnie nagranych i wyrwanych z kontekstu fragmentów spektaklu. Zdania nieprawdziwe padały zazwyczaj z ust polityków, przedstawicieli Kościoła i dziennikarzy, którzy spektaklu nie widzieli. Budziłoby to może tylko uśmiech zażenowania, gdyby nie przyczyniło się do fali gróźb pozbawienia życia, licznych manifestacji i blokad teatru, a w końcu ataków fizycznych na widzów i pracowników Teatru Powszechnego"
"W obliczu tych faktów (niektóre z ataków skończyły się hospitalizacją) oraz w obliczu tragedii, która wydarzyła się w Gdańsku, próby ponownego rozpętywania nagonki na Teatr Powszechny i spektakl "Klątwa" budzą nasz najwyższy sprzeciw".
"Nie zgadzamy się na przekłamywanie przekazu artystycznego w celach bieżącej walki politycznej, czy odwracania narracji dotyczącej poważnego kryzysu społecznego" - przekazała dyrekcja teatru.
Panie Wieńczysław, moim zdaniem twórca "kłamstwa Smoleńskiego" jest zdolny do kłamania w każdej sprawie. Zatem wystarczy tą sprawę wyjaśnić i wszystko dla nas wszystkich będzie jasne. Szkoda, że rzecz ucichła!
No, a o roli kościoła w budowaniu państwa to już kiedyś zaczęliśmy rozmawiać gdy zapytałem o przyczynę rozbiorów i wpływ polityki spalenia 150 cerkwi w latach 30-tych na to co się działo na Wołyniu (Wołyń był częścią II RP). Moja teza brzmiała kościół rzymsko-katolicki źle przysłużył się obywatelom Polski w naszej historii budowania nowoczesnego państwa i pokuszę się też o stwierdzenie, że i dziś też przyczynia się do powstania istotnych podziałów społecznych, a tym samym do osłabiania państwa. Oczywiście nasuwa się pytanie: w czyim interesie? Co ciekawe, kościół też jest zauważalnie podzielony.

Jacek Jakubiec @ 31.1.174.*

wysłany: 2019-01-21 21:51

Do Pana/Pani HALO: jeśli zarzut cenzury wynika z opóźnionego publikowania Państwa komentarzy, to wyjaśniam, że przyczyna jest banalna: nie mam możliwości monitorowania non-stop blogowej poczty. Zaglądam do niej 2 razy dziennie i wtedy klikam "publikuj". Na ogół, bo czasem korzystam z prawa gospodarza do eliminowania głosów nie na temat, czy naruszających standardy kultury dyskursu. O "mowie nienawiści" nie mówiąc! To temat bardzo aktualny. Ale, ale... póki ktoś nie poda definicji tej frazy, pozostaje kierować się intuicją. A co do ortografii: zamieszczam komentarze w wersjach oryginalnych. Nawet jeśli ktoś czegoś mi "rzyczy" a nie życzy...

Rozmodlony @ 176.114.236.*

wysłany: 2019-01-22 00:31

Panie Jacku ja do wszystkich z otwartymi rekamy, ale jak ktoś się wpier... z butami w moje sprawy, to trza mu niestety przyp... bo inaczej nie zrozumie. No takie so ludzie. Niech Pan sie nie da omamić.

Jacek Jakubiec @ 31.1.174.*

wysłany: 2019-01-22 09:20

O Boże ! A któż to mianowicie stara się mnie omamić? Ja tego nie czuję.

Hmora @ 83.30.238.*

wysłany: 2019-01-22 18:01

Mnie do niczego nie zobowiazuje patrzcie na siebie

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-01-23 13:34

Pozwolę sobie powrócić do ostatnio ukrywanego "kłamstwa smoleńskiego". Otóż pan "Jacek Żakowski w dzisiejszej Polityce: "To dziwne, że nowa książka Tomasza Piątka jeszcze nie wstrząsnęła światem (...) Podsumowując treść swojej najnowszej książki, Tomasz Piątek powiedział ostatnio, że 'Macierewicz był współpracownikiem Biura Studiów SB'. Wcześniej postawił wyprowadzoną z tej samej książki tezę, że Macierewicz na 95 proc. jest kłamcą lustracyjnym. W zasadzie z obu tymi tezami się zgadzam. Po lekturze "Macierewicz. Jak to się stało" trudno się z nimi nie zgadzać. Choć są szokujące, bo dotyczą największego demiurga lustracji, dekomunizacji, dezubekizacji itd. Cisza wokół tej książki wydaje się tym dziwniejsza. A może przeciwnie? Może raczej szok jest tak silny, że wywołuje paraliżujący lęk." Tyle cytat, a ja dodam też informację z innego medium, że zakupione samoloty za jedyne 2,5 mld złotych z budżetu MON z pominięciem procedur przetargowych z uzasadnieniem, że zakup bardzo pilny, sobie stoją w hangarze i nie latają, a rząd dalej czarteruje za jedyne 400 mln zł swoje loty od LOTu co by tego flagowego narodowego przewoźnika wspierać i tym samym działać patriotycznie. No i skoro o kasie, to zbulwersowany jestem nieskutecznością intelektualną naszych lokalnych polityków władz obecnych, bo ani nie przejęli pomysłu pana Prystroma by tunel pod Śnieżką kopać by S3 nam rozwój gospodarczy zapewniła ani też swojego pomysłu na wydanie milionów, którymi rząd tak łatwo by swoich wyborców przekonać szasta. Tu jeszcze raz przypomnę, że z racji konieczności patriotyczno-politycznej, pozbawienia spokojnego snu przywódcy, oficjalnie nielubianego mocarstwa (chociaż metody sprawowania tam władzy są u nas jak najbardziej w modzie) promuje się jako pilne wydanie w innym bardzo od JG odległym regionie kraju 1000 mln złotych na budowę toru wodnego dla upadającego z przyczyn naturalnych i politycznych portu mimo, że u nas wybrzeże długie i miejsc stosowniejszych nie brakuje. Wracając do tematu morderstwa politycznego to zaskoczył mnie logiką wywodu dawno u pana nie publikujący pan AS. Otóż pan AS na blogu naszego pana radnego wywodzi, że to wariat, i że był narzędziem mafii. Na mój rozum to mafie nie zabijają samorządowców, bo to dla nich żaden interes. Zatem, w czyim interesie była śmierć prezydenta? Kto Go najbardziej nie lubił i dlaczego? Moim zdaniem, najbardziej nie lubili Go ci, którzy nie mogli znieść Jego praktycznego wdrażania nauk JPII jak i obecnego papieża (zwanego przecież przez pana AS pogardliwie "towarzyszem") i tym samym uzyskanie zwycięstwa w wyborach.

AS @ 80.55.134.*

wysłany: 2019-01-24 06:12

Casus Buniek @ 176.111.153.*:
"Wracając do tematu morderstwa politycznego to zaskoczył mnie logiką wywodu dawno u pana nie publikujący pan AS. Otóż pan AS na blogu naszego pana radnego wywodzi, że to wariat, i że był narzędziem mafii."
To żaden wywód. To cytat z Matki Kurki.
Na tutejszych blogach nie będzie żadnych moich wywodów.
Gdy jakiś komentator wyznał, że już dawno temu "groziłem mu nożem", zrezygnowałem z własnych wpisów.
Buniek:
"Zatem, w czyim interesie była śmierć prezydenta? Kto Go najbardziej nie lubił i dlaczego? Moim zdaniem, najbardziej nie lubili Go ci, którzy nie mogli znieść Jego praktycznego wdrażania nauk JPII jak i obecnego papieża (zwanego przecież przez pana AS pogardliwie "towarzyszem").

Panie Jacku!
Jeśli Pan pozwoli, to czasem wrzucę tu jakiś adres teksu, z którym się identyfikuję.
Ale i to, jak widać powyżej, jest dla mnie niebezpieczne, choć mylenie mnie z Piotrem Wielguckim/Matką Kurką to niezasłużony dla mnie zaszczyt.
Na koniec pozwolę sobie zacytować znane powiedzenie:
"Największą klęską w przyrodzie jest wariat na swobodzie."
Na scenie w Gdańsku też. Jak się okazało.


JJ:
Pozwolę. To forum jest miejscem na rzeczowy dyskurs i na konfrontowanie różnych opinii. Dzisiaj kluczową kwestią jest JĘZYK, panowanie nad złymi EMOCJAMI, unikanie TOKSYCZNYCH słów i gestów, etc. Pozdrawiam serdecznie.

anonimous @ 78.10.94.*

wysłany: 2019-01-24 11:22

Widzę że AS @ 80.55.134.* to "lekarz" który już orzekł o niepoczytalności nożownika z Gdańska... Matrix PiS w pełnej krasie plus reklama Wielguckiego zamiast własnych poglądów !

AS @ 80.55.134.*

wysłany: 2019-01-24 21:34

"anonimous @ 78.10.94.*

wysłany: 2019-01-24 11:22

Widzę że AS @ 80.55.134.* to "lekarz" który już orzekł o niepoczytalności nożownika z Gdańska."

Bez komentarza.

AS @ 80.55.134.*

wysłany: 2019-01-25 06:38

Szanowny Gospodarzu tego bloga!
Na temat, znalezione w Internecie:

"48 godzin po śmierci męża, Magdalena Adamowicz krzyczy do tłumu: ,,Zwyciężymy!"

Jakby polityczna walka była dla niej ważniejsza, niż tragizm tej chwili.

Krzyczy do ludzi: ,,Siema!"

Jakby jej mąż nie został kilkadziesiąt godzin (!) wcześniej brutalnie zamordowany, tylko jakby skręcił kostkę upadając ze sceny.

,,Jurek, nie odchodź". Jakby najważniejszą i najpilniejszą kwestią w tym momencie było to, czy Jurek poprowadzi kolejny finał WOŚP, który odbędzie się... za rok.

Serio, mam wrażenie, że ja dłużej dochodziłem do siebie po śmierci sąsiada-pijaczka, którego zresztą znałem ledwie kilka lat. Może to kwestia wrażliwości, ale po prostu nie mieści mi się w głowie, że 2 albo 3 dni po stracie kogoś bliskiego, wszedłbym na Razprozę jakby nigdy nic i smarował wpisy o Wałęsie, rzucając do was dziarskie ,,siemacie" albo ,,no elo ziomeczki". Albo że ,,zwyciężymy". Tak jakby w chwili osobistej tragedii i żałoby nie było dla mnie nic pilniejszego niż to której partii skoczą sondaże.

Nie wiem, może to ja jestem jakiś dziwny? Może jestem zbyt staroświecki?

----

Uroczystości pogrzebowe. Przedstawiciele ,,katotalibanu" nie dopuszczający do uczynienia Polski świeckim państwem, pisowscy wojownicy zabobonu, na czele z prezydentem - dostają w kościele miejsca w dalekich rzędach.

Z przodu siada Wałęsa, znany z podpisania dokumentów komunistycznej bezpiece. Wałęsa, który w niedawnym wywiadzie nazwał księży językiem rasowego komunisty, czyli: ,,klechami". Stwierdził też, że Rydzyk go ,,załatwił kompletnie", i że... nie chce mu się do kościoła chodzić.

Obok Wałęsy, w honorowym pierwszym rzędzie, dostał miejsce Kwaśniewski - ten sam, który przy okrągłym stole reprezentował w negocjacjach komunistów. I ten sam, który ledwie MIESIĄC przed pogrzebem Adamowicza, narzekał w TVN na ,,bliskie, nierozerwalne" związki rządu z Kościołem.

Obok Wałęsy i Kwaśniewskiego, w pierwszym rzędzie w kościele katolickim - Tusk. Znany z zamiaru ,,przecięcia niezdrowej pępowiny" państwa i Kościoła.

Za nimi między innymi... Cimoszewicz i Kopacz. O Scheuring-Wielgus, domagającej się kilka tygodni temu ,,dymisji episkopatu", nie wspominam z litości. I oczywiście Jureczek, oklejony serduszkami jakby nie przyszedł na pogrzeb tylko na dożynki. Zabrakło w sumie tylko Urbana, Palikota, Smarzowskiego i Nergala.

Aż dziwne, że to nie Kwaśniewski odprawiał nabożeństwo, z Budką i Szczerbą w roli ministrantów, z Kijowskim zbierającym na tacę, i z księdzem sprzedającym ,,Wyborczą" i ,,Tygodnik NIE" przy wyjściu z kościoła.

----

Wirtualna Polska: ,,Jak wcześniej zapowiadano, w ostatnim pożegnaniu prezydenta Gdańska bierze udział prezydent Andrzej Duda i premier Mateusz Morawiecki. Urzędnicy państwowi zajmują dalsze ławy. To decyzja władz miasta. Podkreśla to jeszcze bardziej niepolityczny charakter wydarzenia."

Posadzenie Wałęsy, Kwaśniewskiego i Tuska w pierwszym rzędzie, a upchnięcie aktualnie urzędujących prezydenta i premiera gdzieś z tyłu, PODKREŚLA NIEPOLITYCZNY CHARAKTER WYDARZENIA.

Nie, ja nie żartuję. Oni naprawdę tak napisali.

Nie mogli nazwać się precyzyjniej, niż właśnie: Wirtualna Polska. Równie trafnie brzmiałaby nazwa: Polska Na Niby. Ewentualnie: Strefa Buforowa.

----

Jak już wdowa po Adamowiczu pokrzyczała do ludzi ,,SIEMA!", 2 dni po ostatnim oddechu męża - to po paru dniach poszła do TVN i upolityczniła jego śmierć, oskarżając o nią TVP i PiS. Nieważne, że to Platforma go zdradziła i próbowała odsunąć od władzy, a ,,Wyborcza" kilka miesięcy temu wysuwała pod jego adresem nie mniej napastliwe nagłówki, niż można było zobaczyć na paskach w TVP. Zaprogramowana do nienawiści wobec pisowców kobieta dostała okazję żeby dać upust swojej frustracji, więc ją wykorzystała."
w:
Raz prozą, raz rymem walczymy z propagandowym reżymem

AS @ 80.55.134.*

wysłany: 2019-01-25 06:46

"Prof. Zybertowicz do Olejnik: Przy "świetnym" od 20 lat prezydencie Adamowiczu rozkwitała mafia"

https://wpolityce.pl/polityka/431038-prof-zybertowicz-przy-adamowiczu-rozkwitala-mafia?fbclid=IwAR22b4nqOJzpVi_cdoUQYdQh2v0XUEcEhqNx6QP4FuxS53jgat_gfbJ5ybw

Wieńczysław @ 176.114.235.*

wysłany: 2019-01-26 10:53

"Demokracja, szanowny Wieńczysławie, polega na kulturalnym i rzeczowym ścieraniu się poglądami"

Oto kulturalne i rzeczowe poglądy p. Kucharskiego:

O urzędującym wiceministrze sprawiedliwości: "arogancki gnojek"
O wicemarszałku województwa śląskiego: "szmata"
O zasłużonym działaczu Solidarności, marszałku seniorze i ojcu obecnego premiera: "zidiociały tatusiek".

Jak Państwo myślą, jak zareagował p. Kucharski, gdy po śmierci prezydenta Adamowicza po obu stronach sceny politycznej pojawiły wezwania do opamiętania i do wyciszenia nastrojów i z tej okazji ktoś zwrócił mu uwagę, że nie jest on właściwą osobą, która mogłaby reprezentować nurt pojednawczy w polskim społeczeństwie, choćby ze względu na wspomniane wyzwiska, którymi rzucał w stronę wybranych przez siebie postaci? Czy zarumienił się ze wstydu i podzielił się słowami autorefleksji, czy wycofał się z tego, co napisał, czy obiecał poprawę formy swoich wypowiedzi? Nie, absolutnie! To by raczej nie było w jego stylu. W jego stylu było natomiast to, iż powtórzył z jeszcze większą dumą i pewnością siebie obraźliwe wyzwiska wobec pana Wojciecha Kałuży, stwierdzając, iż określenie go "szmatą" jest czymś, na co on sam sobie zasłużył i ma to stwierdzenie charakter "obiektywnego faktu", a nie opinii wyrażonej w chamski sposób.

Rozumieją Państwo? Bo ja chyba już rozumiem: po prostu według p. Kucharskiego osoby związane z PiS-em i sympatyzujące z tą partią można obrażać do woli, a także formułować wobec nich najróżniejsze, często wyssane z palca oskarżenia, natomiast krytyka (najróżniejsza, wiem, że czasami również przybiera ona niedopuszczalną postać) zawsze jest "mową nienawiści"!

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-01-26 23:24

Warto czytać co Internet niesie:
W kontekście użycia przez pana Wieńczysława słowa "Bizancjum" w temacie pana Owsiaka polecam "wyguglać" (https://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/tak-zyje-arcybiskup-slawoj-leszek-glodz) zdjęcie rezydencji - "Caritasu" i porównać. Ponadto, (Prezes) Jarosław Kaczyński: "W Polsce celowo i w wielkiej mierze sztucznie tworzony jest podział w społeczeństwie" (wie co mówi - każdy mu przytaknie), "Każda władza demoralizuje, a władza absolutna demoralizuje absolutnie. Władza bez kontroli jest władzą absolutną. Pracujcie nad tym, by władza była kontrolowana".
Od siebie dodam pytanie: kto ma kontrolować? W normalnych warunkach to media, służby i prokuratura. Tylko u nas w kraju z wolnymi mediami się walczy albo są już zawłaszczone. Służby są w rękach rządzących i służą do zbierania, a nawet do fabrykowania haków na opozycję (był wyrok w tej sprawie, a jakby go nie było), a prokuratura to może albo umorzyć jeżeli dotyczy ludzi władzy (bo każdy z nich to "człowiek wolności" i wszystko mu można) albo wszcząć jeżeli chodzi o opozycję. Niszczenie praworządności doprowadziło do tzw. "wybiórczego wymiaru sprawiedliwości" i nie tylko w kraju rzecz tą dostrzeżono, a UE planuje od właśnie praworządności uzależnić współpracę z nami. No i powtórzę pytanie inaczej: Skoro Prezes wie, że władza bez kontroli to władza skorumpowana i jednocześnie blokuje systemowo kontrolę to o co mu tak naprawdę chodzi?
A teraz inna osoba publiczna: "zasady "plujcie, plujcie, a zawsze przyschnie" To Lenin tak mówił. Inny mówił "kłamcie, kłamcie, a zawsze coś zostanie". I tak jest – dodał założyciel Radia Maryja i Telewizji Trwam."
Od siebie dodam, że to mówi człowiek którego media sfinansowane zostały wg. śp. bp. Pieronka za "pieniądze ze wschodu" i podlegają szczególnej ochronie, bo tam osoba "opluta" nie może powiedzieć "kłamstwo" o tym co się tam medialnie produkuje przeciwko wybranym celom - politykom. Krytyka prezentowania informacji przez te media to "obraza uczuć religijnych".
No i to z Onetu: " Od wielu miesięcy nurtuje mnie pytanie: dlaczego w ciągu ponad 3 lat rządów PiS, Centralne Biuro Antykorupcyjne nie znalazło żadnej poważne afery korupcyjnej w obozie władzy? Oczywiście, można założyć, że wszyscy nominaci PiS we wszystkich przejętych instytucjach państwa i spółkach skarbu to istne aniołki. Tyle, że to iluzja. Największą aferę korupcyjną w obozie PiS ujawnił miliarder Leszek Czarnecki, nagrywając korupcyjną propozycję szefa KNF Marka Chrzanowskiego. Dziś, gdy Chrzanowski po 2 miesiącach aresztu wychodzi na wolność, nurtuje mnie jeszcze jedno pytanie: skąd jego patron, prezes NBP Adam Glapiński wiedział o tym zwolnieniu już kilka tygodni temu? Przecież Chrzanowskiego zwalniał sąd, niezawisły, niezależny..."
Albo i ten kwiatek, też z Onetu ws. demoralizacji władzy tym razem ustawodawczej w ustawie (o repolonizacji bandery naszych statków):
"to wygląda na efekt lobbingu pod przykryciem pseudopatriotycznych pobudek niesionych falą tzw. dobrej zmiany – mówi Onetowi ekspert branży morskiej Rafał Zahorski. - Moim zdaniem wygląda to na działanie obcych armatorów w celu przejęcia polskich marynarzy na obce statki i zarazem opłacenia ich socjalu przez budżet państwa – tłumaczy."
Panie Jacku, słyszę cały czas ze strony władz centralnych strategię "PIS da". Dla naszej kotliny jakoś nic nie daje! Może pan coś wie na temat?

Wieńczysław @ 176.114.235.*

wysłany: 2019-01-27 12:04

Panie Buniek, w pełni się zgadzam ze wszystkim, co Pan pisze, a jako kontynuację mogę przytoczyć pewien ciekawy tekst, który znalazłem, autorstwa jednego z mędrców Europy, Prezydenta Lecha Wałęsy:

https://bit.ly/2FRnQvq

Jacek Jakubiec @ 95.40.123.*

wysłany: 2019-01-27 12:42

Hosanna! Ten ostatni wpis PT Wieńczysława sygnalizuje konsensus ponad podziałami, czy może zwodzi mnie chroniczny optymizm (na granicy naiwności)? Nawet ten głos mędrca Europy brzmi sensownie.
Tak czy inaczej - przepraszam za dłuższe milczenie, ale trwa sezon grypowy...
Tylko krótko w odniesieniu do panabuńkowego (frywolnego skojarzeniowo) "PIS da". Jeśli PiS dla Kotliny nic nie daje, to nie znaczy że tak nadal być musi. Myślę, że owocna okaże się współpraca rządu (pisowskiego) z samorządami (wszelakich maści jak rozumiem...). To właśnie taka, poniekąd nowa, strategia wyraźnie i mocno wybrzmiała wczoraj w głosie premiera Mateusza. Nic dodać nic ująć, nie uważacie panowie?

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-01-28 01:05

Pan Wieńczysław @ 78.9.29.* zaapelował by "ludzie, sympatyzujący z PO, a atakujący PiS, fani Owsiaka" przedstawili mu ich "wizję Polski". Nie należę do żadnej z tych grup ale z chęci grafomańskich mu odpiszę. Oczywiście nie na jego bzdurne pytania w stylu "kiedy skończyłeś bić żonę" ale o miłości do tak określonej żony, a właściwie o dobrobycie obywatela i mojej Ojczyzny. Napisał, że ktoś atakuje PIS. Moim zdaniem ludzie bronią się przed PISem, a PIS jest stroną mocniejszą i atakującą, używając przy tym niemoralnych ( w sensie moralności obywatelskiej) metod.
Najpierw wyjaśnię pojęcie "Bruksela". Jest to małe miasto-stolica Belgii, kraju katolickiego, które z racji uwarunkowań historycznych zostało wybrane na miejsce spotkań szefów krajów europejskich chcących z przyczyn pragmatycznych, czyli właśnie dobrobytu obywateli tych krajów podpisać stosowne umowy o współpracy. Tak się już przyjęło, że cały czas coś podpisują i znów podpisują, a skoro tak, to warto by jakaś infrastruktura do tego podpisywania powstała. A zatem Bruksele to hotele do spania, sale do spotykania się, knajpy do żywienia się, lotniska i dworce itd. Z takich samych przyczyn jest tam nie tylko centrum urzędnicze UE ale i NATO. Skora tak, to nasz kraj ma tam aż trzy ambasady i trzech ambasadorów i każdy z całym stadem urzędniczym. Co ciekawe, najmniejsza to ta przy królu Belgii. Tak, tak panie Wieńczysław! Belgia ma króla! No, a te dwie pozostałe? Obie całkiem nowe! Gdyby pan pytał: za czyje pieniądze te nowe wybudowane? To, mogę wyjaśnić. Za nasze, panie Wieńczysław, za nasze! Gdyby pan pytał czy wcześniej nie mieliśmy trzech ambasad to też odpowiem. Mieliśmy, ale my podobnie jak i inne nacje musimy się pokazać. No, a przecież te sale do spotykania się, to też za nasze pieniądze pobudowano. Skoro są budynki to i ludzie w nich pracujący też są nasi. Kilka tysięcy Polek i Polaków pracuje tam jako urzędnicy różnych szczebli. Tak, tak panie Wieńczysław, tam pracują nasi rodacy, którzy w procesach mniej lub bardziej, ale jednak przejrzystych konkursów dostali się do pracy i my im za tą pracę jak wszystkim innym urzędnikom, płacimy. Pewnie pan zazdrości wypłaty urzędnikowi Tuskowi? Ja nie. Niech tam popracuje. Może się czegoś dobrego nauczy i może jego wiedza przyda się w kraju. Zatem, mamy wyjaśnienie Komisji Europejskiej i Parlamentu EU, a twierdzenie, że Bruksela to Berlin i że Berlin rządzi to ohydne kłamstwo. Panie Wieńczysław tam rządzą Traktaty. Rządzą procedury i kultura polityczna. Od wielu lat w różnych krajach przywódcy się zmieniają, przyjeżdżają tam, pogadają pokrzyczą, walą pięścią w stół, odwalają różne numery, chlają i szukają nocnych rozrywek, a Bruksela trwa. Nie dlatego, że taka dobra ale dla tego, że nikt nic lepszego nie wymyślił. Są gminy, powiaty, województwa, stolice krajów i jest Bruksela. Czy zatem z Brukseli możemy zrezygnować? Pewnie tak, ale jakim kosztem i przede wszystkim po co? Pana Wieńczysława denerwują otwarte granice i swobody gospodarcze. Tu pana zaskoczę! Wielu przedsiębiorców i obywateli chciałoby aby te granice były jeszcze bardziej otwarte i swobody większe. Pan Wieńczysław ma coś przeciwko ulicom francuskich miast. Panie Wieńczysław! Ulice jak ulice. Zadymy jak zadymy. Terroryści u nas też bywają. Samochody też na ulicach naszych miast się palą. Kobiety u nas też są gwałcone (900 wyroków rocznie), a policja zabija na ulicach ludzi. O tym wszystkim pan dobrze wie, tylko panu duma i arogancja nie pozwala się do tego przyznać.
Panie Wieńczysław, napisał pan: "Mam swoje wykrystalizowane zdanie i nie jest moim celem obrażanie nikogo, a jedynie potrząśnięcie niektórymi moimi współrodakami i zawołanie: hej! macie tylko jedno państwo, budujcie go, żadna wspólna Europa nie przyjdzie wam z pomocą! " Nie za bardzo rozumiem o co chodzi w tym zawołaniu?
Podzielę ten tekst na tezy. Zatem, ogłosił pan, że ma pan swoje zdanie, i, że nie jest pana celem obrażanie kogoś. Słusznie! Niech ma pan swoje zdanie i niech pan nie obraża. To dobra i właściwa postawa, godna pochwały. Chce pan kimś potrząsnąć. Na wszelki wypadek informuję: proszę mną nie potrząsać. Nie życzę sobie! Żadnych rękoczynów! Co do tezy: "macie tylko jedno państwo" to mam wątpliwości czy jest ona poprawna w kontekście pana apelu. Najpierw pan twierdzi, że mogą być różne wizje państwa, a zatem każdy może postrzegać je inaczej. Państwo to coś bardzo wielkiego. Jest zbudowane z wielu rzeczy i każdy swoje państwo-ojczyznę widzi inaczej. Każdy coś dokłada do tego wspólnego projektu i nie da się tego wkładu osobistego każdego z nas wymyśleć za innych i wymusić na innych. Historia nie raz pokazała, że ci z zadęciem hurra - patriotycznym okazali się zdrajcami i tchórzami, a postacie znikąd, błyszczą do dziś i uczą nas jak być patriotą. Zdania "wspólna Europa nie przyjdzie wam z pomocą", nie rozumiem. Na jakiej podstawie pan tak twierdzi? Gdy coś jest wspólne to ludzie o tą wspólnie dbają. Np. bulimy ciężkie pieniądze na utrzymanie wspólnotowych budynków i urzędników w tej tak bardzo nielubianej Brukseli. Ba, napiszę to jeszcze jaśniej. Pana ulubiona obecna władza też to robi! Dlaczego? Bo te panie i panowie, którzy tam jeżdżą "gardłować" na tą złą Brukselę kochają tamto życie i nie chcą, by im tam się marnie żyło. Zresztą, podobnie jest u nas w Warszawie. Tak to już jest. Pisałem już o samolotach rządowych za 2.5 miliarda złotych co to stoją i nawet nie latają.
Dalej pisze pan "To, co wam mówią ci z Brukseli, to mrzonka, oszustwo!". Którzy ci? Polacy czy jacyś inni? Np. europosłowie: Szymański, Czarnecki, itd.. W ich przypadku mogę się zgodzić z tą tezą. Kolejna teza: " Europa umiera i się rozpada" Panie kochany! Kompletna bzdura. Europa to my! Później napisał pan "jeśli chcecie żyć w cywilizowanym kraju, to zbudujcie go tutaj, sami, na miejscu, pod biało-czerwoną flagą". Ten tekst mi się podoba! Chcę żyć w takim kraju i budować taki cywilizowany kraj pod biało-czerwoną flagą. Panie Wieńczysław, nie przeszkadza mi budowa kraju " z pomocą Kościoła, a nie wbrew niemu". Niestety, z tezą "bo tylko on (krk) przez wieki, nawet w najgorszych czasach spajał naród, pomagał mu przetrwać; nie jest on waszym wrogiem, tylko przyjacielem" nie mogę się zgodzić. Po prostu, różnie bywało w historii i nie kościół było ostoją narodu i państwa. Ta pańska teza jest niezgodna z prawdą historyczną. Wielu twórców i zacnych obywateli naszego kraju budowało pomyślność naszych przodków w oparciu inne wartości i wielu prominentnych postaci kościoła historia zaliczyła do zdrajców ojczyzny. Z tezą "Niemcy, ani Francuzi wam nie pomogą i nie zapewnią wam dobrobytu, zwiną swoje interesy w mgnieniu oka, gdy tylko przestaną im się opłacać, więc zadbajcie o swoje", panie Wieńczysławie się zgadzam. Trzeba dbać o własny interes. Na szczęście, nasze interesy i ich interesy są zbieżne. Współpraca nam się opłaca. Dlatego zbudowaliśmy te trzy ambasady w Brukseli. Wydaliśmy kupę forsy i powiązaliśmy nasze gospodarki. Ten który będzie chciał to zniszczyć wywoła wojnę. A wojna, jak wojna. Nigdy w historii nikt nie przewidział skutków wojny. Bitwy można planować ale nie wojny. Tego uczy historia.

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-01-28 16:46

Panie Jacku pozwoli pan, że dodam jeszcze moją reakcję na opisy francuskich ulic prezentowane przez pana Wieńczysława. Otóż w Newsweeku znalazłem taki tekst pochodzący z 2002 roku: "Reporterzy szwajcarskiej telewizji uchwycili działania nieumundurowanego policjanta. Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, funkcjonariusz kopie jednego z zatrzymanych mężczyzn w brzuch i w głowę. Innemu chłopakowi siedzącemu na śniegu wymierza kopniaka w głowę. Z kolei w innym ujęciu widać, jak policjant kopie młodą uczestniczkę koncertu w brzuch." Jaki z tego inne wnioski? Z WOŚP walczono od zawsze i co ciekawe WOŚP wciąż gra oraz to, że czasami więcej można się dowiedzieć oglądając szwajcarską telewizję niż krajową. No i dalej inny cytat "Wysokie stanowisko w kluczowym wydziale komendy wojewódzkiej otrzymuje policjant, który miał problemy z przestrzeganiem prawa – powiedział „Wyborczej” doświadczony funkcjonariusz. – Normalny policjant wyleciałby ze służby, a on kopał skrępowane osoby, został nagrany, a teraz otrzymuje awanse – dodaje inny policjant". Dalej, cytat "Problem w tym, że funkcjonariusz kilkanaście lat temu brutalnie kopał uczestników koncertu WOŚP." Wniosek co do czasów obecnych mogą sobie panowie sami wyciągnąć. No i skoro o sprawie bicia przez policję, to mam pytanie: jak się zakończy sprawa pobicia pani Agnieszki? Też można film obejrzeć. Z tego co pamiętam, to ona nie skierowała do sądu oskarżenia przeciwko duszącemu ją funkcjonariuszowi, a on skierował i pozwał na świadków naszą panią poseł i panią minister. W takiej sytuacji jej sprawa wydaje się nieciekawa. W końcu ona to chyba gorzej niż WOŚP, bo Strajk Kobiet. No, a jak nasz pan radny nie poszedł po linii partii i przeprosił jedną panią za SWOJE zachowane względem pani mającej poglądy zgodne z prezentowanym przez panią Agnieszkę to go z partii wywalili. Ciekawe czasy!

Widz @ 87.105.71.*

wysłany: 2019-01-29 10:23

Panie Jacku, pozwalam sobie na krótką odpowiedź na „ tombakowe myśli ' niejakiego Buńka.

Jedyne , co napisał i w mojej ocenie jest zgodne z prawdą, to to, że powoduje nim „ chęć grafomańska”.

I udało mu się ją spełnić w 110 % !

Zacznę może od tego, że ten nasz „ zatroskany losem ...”,” nienależący nigdzie”, „ dowcipas”, w swojej „ mowie miłości”, oprócz prymitywnych „ PiS da”, wielokrotnie „ rozwijał „ skrót „ PiS „ jako np. „ Podli i Skundleni”.

Taka z niego „ rozwielitka”.

Dowcipny czy żałosny?

Pominę już litościwym milczeniem jego rewelacje o Brukseli, o tym, jak tam rządzą „ Traktaty”.

Żadnych indywidualnych, narodowych interesów, samo dobro wspólne i równość.

I dalej tępa propaganda, że wszelkie próby reformy UE, powrotu do ustaleń właśnie traktatowych, to Polexit i wręcz wywołanie wojny.

Nie zamierzam nawet tłumaczyć komuś, kto z infantylną pewnością siebie pisze, że wszystko jest, względne i w sumie ... OK ...bo :

Pan Wieńczysław ma coś przeciwko ulicom francuskich miast. Panie Wieńczysław! Ulice jak ulice. Zadymy jak zadymy. Terroryści u nas też bywają. Samochody też na ulicach naszych miast się palą. Kobiety u nas też są gwałcone (900 wyroków rocznie), a policja zabija na ulicach ludzi.

Trzeba mieć też „ dialektyczne „ podejście do prawdy, żeby ignorować łagodny wyrok, jaki zapadł

w sprawie „ pani Agnieszki”, której to losem pan Buniek żyje od dłuższego i bez przerwy

dramatycznie pyta: : jak się zakończy sprawa pobicia pani Agnieszki?

Pomogę panu Buńkowi, gratis:

https://www.jelonka.com/zapadl-lagodny-wyrok-dla-dzialaczy-kodu-78268

A na zakończenie „ totalny panabuńkowy kapiszon” z jądra jeleniogórskiego PiS:

No, a jak nasz pan radny nie poszedł po linii partii i przeprosił jedną panią za SWOJE zachowane względem pani mającej poglądy zgodne z prezentowanym przez panią Agnieszkę to go z partii wywalili. Ciekawe czasy!

A ja myślałem, że za niesubordynację przy wyborze wiceprzewodniczącego RM.

Ciekawe czasy?

Niektórzy blogerzy jeszcze ciekawsi.

Z naukowego punktu widzenia i to wielu specjalności!

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-01-29 16:11

O, szanowny pan Widz się odezwał! Jak zwykle mnie zwyzywał. Zostałem nazwany "rozwielitką". Zresztą nie po raz pierwszy takie wyzwiska. Jeżeli to nie jest podłość to co jest podłością?
Później padło kłamstwo, że ja napisałem jakoby państwa nie kierowały się "żadnymi indywidualnymi i narodowymi interesami". Absolutna bzdura. Napisałem :" Trzeba dbać o własny interes" i w tym kontekście jest to przecież tożsame z pojęciem "interes narodowy". No, ale warto ten interes sprecyzować!
Otóż "interes narodowy" nie jest tożsamy z interesem nawet najbardziej wyszczekanych i wyświęconych przez "rydzyjko" polityków. Poza tym bp. Pieronek będąc w Jeleniej Górze ostrzegał, że wspomniane "rydzyjko" to za pieniądze ze wschodu powstało i warto przemyśleć co tam jest promowane i kogo tam się promuje. A jak jeszcze obywatel jest świadom, że i media publiczne są obsadzone przez dziennikarzy z tego źródła, to warto, gdy przez przypadek włączy się to źródło informacji, a tam tylko "plucie i szczucie" rozważyć czy to też nie jest tak zwana przez, nielubianego przeze mnie polityka "szczujnia" i tu też może być jak najbardziej fałszywie formułowany i promowany "interes narodowy". Tu pozwolę sobie np. powrócić do sprawy (poruszonej już na blogu pana Kucharskiego) "rury północnej", która swego czasu stanęła na forum jakiejś salki obrad w Brukseli. Podjęto tam z udziałem naszego narodowego decydenta decyzję, że to jest w naszym interesie i już. Teraz jednak, od pewnego czasu twierdzi się coś zupełnie przeciwnego i wini to miasto za to, że tak się stało . To ja się pytam: Kogo my tam do tej Brukseli i tych setek pomieszczeń ze stołami i krzesłami posyłamy?
Oczywiście to samo dotyczy się sal i salek w Warszawie, gdzie trwają procesy decyzyjne dotyczące spraw krajowych. Przecież u nas, nasza właśnie "skundlona" kultura polityczne promuje kierowanie tam osób głosujących w tej samej sprawie różnie co chwilę i to nawet osiem razy! Osobiście, nie wierzę, że te osoby same z siebie tak robią. Ktoś, kto wyrósł na silnego w trwającym od lat procesie psucia demokratycznego ustroju państwa im tak każe i przy tym sam nie myśli o naszym, bo kieruje się tylko własnym interesem, nie bacząc na interes publiczny i tym samym narodowy. Gdy po czasie wychodzi, że decyzja była zła to głosuje się od nowa. I tak OSIEM razy! W Brukseli tak nie można robić i wpisy panów Wieńczysława i Widza świadczą o tym, że to strasznie naszym obecnym władzom się nie podoba. Czyżby chcieli żeby tam było jak u nas w Warszawie?
Pan Widz nawet proponuje by jakieś Traktaty pozmieniać. Nie napisał jakie. Może napisze?
Zatem, w dzisiejszej atmosferze mogę kpiąco zapytać: czy chodzi o to by traktatem nakazać budowę w każdej stolicy europejskiej bliźniacze wieże nazwane tajemniczo budynek "L" i budynek "K", a słuchaczom i protegowanym szefa pewnej uczelni od razu dawać samochody do rozbijania się i władzę uprawniającą do zarządzania miliardami i dostęp do wszelkich tajemnic państwowych?
Zatem używając pojęcia "podli i skundleni" pisałam o zdobywaniu władzy przy pomocy podłości w walce z oponentem politycznym proponującym być może dla nas wszystkich lepsze rozwiązania i skundleniu gdy samemu jest się wybranym jako reprezentant społeczeństwa i jednocześnie jak kundel wyłącza się myślenie o interesie społecznym kierując się tylko zachciankami swojego pana.
Wracając do podłych metod to informuję pana Widza, że metoda "prokuratorem i sędzią" w procesie "selektywnej sprawiedliwości" do takich też należy. Bardzo bym się uradował gdyby sprawa pani Agnieszki skończyła się uniewinnieniem i pana wpis mnie troszkę pocieszył, że wyrok łagodny . Ale wciąż to wyrok i "efekt mrożący" jest, a atmosfera jest niemiła.

Widz @ 185.25.122.*

wysłany: 2019-01-29 20:04

Po następnej porcji " podłychi skundlonych", oraz " pełnego " kultury": tóż "interes narodowy" nie jest tożsamy z interesem nawet najbardziej wyszczekanych i wyświęconych przez "rydzyjko" polityków, powinienem zignorować chama.

Ale nie tylko cham, ale też ...

Albo " inteligentny inaczej", albo cyniczny manipulant.

Albo i jedno i drugie jednocześnie.

Bo jak można przeczytać, coś czego nie napisałem?

Jak można moje zdanie: " I dalej tępa propaganda, że wszelkie próby reformy UE, powrotu do ustaleń właśnie traktatowych, to Polexit i wręcz wywołanie wojny ", przeczytać w ten sposób: ( Buniek ) cytuję: .Pan Widz nawet proponuje by jakieś Traktaty pozmieniać.

Posłużę się teraz błyskotliwym zwrotem Buńka: Zatem, w dzisiejszej atmosferze mogę kpiąco zapytać: czy chodzi o to by traktatem nakazać budowę w każdej stolicy europejskiej bliźniacze wieże nazwane tajemniczo budynek "L" i budynek "K", a słuchaczom i protegowanym szefa pewnej uczelni od razu dawać samochody do rozbijania się i władzę uprawniającą do zarządzania miliardami i dostęp do wszelkich tajemnic państwowych?

Zatem, w tej " kpiarskie" atmosferze, równie kpiąco zapytam:

w jakim podstawówce Buniek szlify z czytania ze zrozumieniem zdobywał?

Kończę i nie zamierzam odpowiadać na bełkot Buńka.

Szkoda mojego czasu i klawiatury.

Widz @ 185.25.122.*

wysłany: 2019-01-30 19:44

Panie Jacku, wszystko w porządku, Pana prawo nie publikować.

Ale trochę dziwna ta Pana " wrażliwość".

" Podli i skundleni" i " Zatem używając pojęcia "podli i skundleni" pisałam o zdobywaniu władzy przy pomocy podłości w walce z oponentem politycznym proponującym być może dla nas wszystkich lepsze rozwiązania i skundleniu gdy samemu jest się wybranym jako reprezentant społeczeństwa i jednocześnie jak kundel wyłącza się myślenie o interesie społecznym kierując się tylko zachciankami swojego pana.

Czyli mojemu " chamowi " i " inteligentnemu inaczej" mówi Pan pryncypialnie: "Stanowcze NIE"!?

Ale chamskiego i obraźliwego bełkotu Buńka nie raczył Waść nawet słowem skomentować.

Czy ja mogę zatem, ponieważ tak mi się " widzi", podobnie jak Buńkowi, że opozycja to " Platalfonsy", Popieprzone osły, zaś sam Buniek, to Baardzo Unikalny Idiota, Ewidentnie Kretyn?

Rozwijam tak sobie skróty, bo podobnie jak on ocenia " Podłych i Skundlonych", tak ja oceniam opozycję i jego osobiście.

Nie ma symetrii?

Jeżeli Pan tego z jakichś przyczyn nie widzi, to polecam dobrego optyka.

Widz @ 185.25.122.*

wysłany: 2019-01-30 19:57

I jeszcze jedno.

Pouczył Pan As-a, po jego wpisie:

Panie Jacku!
Jeśli Pan pozwoli, to czasem wrzucę tu jakiś adres teksu, z którym się identyfikuję.
Ale i to, jak widać powyżej, jest dla mnie niebezpieczne, choć mylenie mnie z Piotrem Wielguckim/Matką Kurką to niezasłużony dla mnie zaszczyt.
Na koniec pozwolę sobie zacytować znane powiedzenie:
"Największą klęską w przyrodzie jest wariat na swobodzie."
Na scenie w Gdańsku też. Jak się okazało.


JJ:
Pozwolę. To forum jest miejscem na rzeczowy dyskurs i na konfrontowanie różnych opinii. Dzisiaj kluczową kwestią jest JĘZYK, panowanie nad złymi EMOCJAMI, unikanie TOKSYCZNYCH słów i gestów, etc. Pozdrawiam serdecznie.

Buńka Pan hołubi i toleruje przynajmniej jego prostackie odzywki typu " PiS da" jako świetny, chociaż " frywolny skojarzeniowo" dowcip.

Gratuluję obu panom naprawdę wysublimowanego poczucia ....humoru ??????????????????????????????????????????????????????????

----------------------------------------------------------------

JJ:
No właśnie Widzu, jeśli publikuję to zaraz "hołubię"? I gdzie to Widz wyczytał, że tę frazę (z ginekologią w tle) traktuję jako "świetną"? Bez przesady. Dla mnie frywolna ona, ale jeszcze dopuszczalna. To tylko Pańskie fejsowa przeginki, czy ustawianie sobie interlokutora? Nieładnie. Pozdrawiam.

Wieńczysław @ 176.114.235.*

wysłany: 2019-01-30 21:46

No i wykryli aferę! Kaczyński na taśmach okazał się jeszcze straszniejszy niż wszyscy podejrzewaliśmy. Okazuje się, że mimo nieposiadania konta w banku ogarnia całkiem duże biznesy i co gorsza - chce robić to uczciwie! GW i TVN kreowały go przez lata na safandułę, który nie ma zielonego pojęcia o tzw. prawdziwym życiu, o gospodarce itd., a tu proszę - dał się nagle poznać jako trzeźwo myślący prawnik, twardy negocjator, nie dający się wyprowadzić w pole, na wszystko musi mieć papiery, ale gotów jest uczciwie zapłacić za wykonaną pracę. O dziwo, nawet przejawia pewne zaufanie do warszawskich sądów. A i jeszcze potrafi z humorem zagadać do młodszej koleżanki. No jak tu nie lubić Prezesa?!

GW we współpracy z byłym "faszystą" Giertychem usiłowali przekonać nas, że to będzie "bomba", która wysadzi PiS, tymczasem najprawdopodobniej wysadzą sami siebie, gdyż wielu z ich czytelników wykupiło nawet internetową prenumeratę w nadziei, że otrzymają solidny i historycznie ważki materiał. A teraz muszą publikować co rusz artykuły, w których "wyjaśniają, o co chodzi w artykule, który wyjaśnia o co chodzi w artykule, który wyjaśnia, na czym polega afera", bo nikt oprócz nich tego nie kuma.

Najbardziej mnie śmieszy jednak Giertych, który okazał się koniem trojańskim PiS-u. Stwierdził, iż Kaczyńskiemu będzie można postawić zarzut "oszustwa wielkich rozmiarów". Ha, ha, ha!

Ja bym Giertychowi (przypominam, że na słynnych taśmach chciał założyć grupę przestępczą szantażującą nagraniami znanych biznesmenów - jak widać na pierwszy ogień poszedł "biznesmen" Kaczyński) postawił zarzut współudziału w próbie wyłudzenia pieniędzy w znacznej ilości przy wykorzystaniu nielegalnych nagrań!

Wieńczysław @ 176.114.235.*

wysłany: 2019-01-30 22:01

"jest JĘZYK, panowanie nad złymi EMOCJAMI, unikanie TOKSYCZNYCH słów i gestów,"

Szanowny Panie Jacku, Pan wie, że zawsze podziwiałem ten pojednawczy ton w Pańskim wykonaniu. Podziwiałem, ale nie podzielałem. Jasne, że nie powinniśmy przekraczać granic, poza którymi jest już tylko chamstwo, bezsensowne i do niczego dobrego nie prowadzące. Ale z drugiej strony - sam Pan widzi, co się dzieje. Nasza, patriotyczna i niepodległościowa strona nie może tylko milczeć jak baranki i "szukać drogi porozumienia" za wszelką cenę. Pewnym niedopuszczalnym rzeczom, kłamstwom, oszczerstwom, głupocie i cynizmowi obecnym w przestrzeni publicznej trzeba dać stanowczy odpór. Nie dajmy się zwariować - wcale nie prowadzi to do żadnych zbrodni. Ostry, cięty język, emocje, są wpisane w tego typu dyskusje - ważne tylko, żeby zawsze pozostało w nich dostatecznie jasne dla wszystkich merytoryczne sedno. To, że ktoś w kogoś czasami rzuci kawałkiem mięsa na forum, nie oznacza, że będzie to robił w czasie spotkania face to face, a już na pewno nikt nikogo nie będzie dźgał nożem.

Dyskusje wokół tzw. mowy nienawiści już dawno przekroczyły barierę absurdu. Doszliśmy już do sytuacji, kiedy faceta łażącego po ulicy z pióropuszem w d*** nie można nazwać kretynem. Czyli nie można "właściwego dać rzeczy słowa". Dowolnie można zaś obrażać tylko pisiorów.

Nie powinniśmy się na to zgadzać.

Jacek Jakubiec @ 37.248.6.*

wysłany: 2019-01-30 23:14

Dzięki Panie Wieńczysławie. Nie tylko dlatego, że w pełni się z Panem zgadzam, ale i za - no właśnie! - za ton i język komentarza. Tak można i warto rozmawiać. Ów cytat z któregoś z moich wpisów (o języku, emocjach, toksycznych słowach), gdybym miał potraktować ortodoksyjnie, to ileś ostatnich wpisów, tak pana Buńka (z bajki antypisiej) jak i Pana Widza (z którym chyba gram w jednej drużynie) - powinienem skierować ad kosz. Ale się dyscyplinuję, bo nie tracę nadziei na naprawdę cywilizowany dyskurs.
Bo przecież jest o czym dyskutować. Vide tytuł artykułu!!!
W tym konkretnym przypadku wydawało mi się, że publikując artykuł Jana Szomburga z jego bardzo konkretnymi - jak odbieram - rekomendacjami, mam prawo od PT Komentatorów oczekiwać odniesienia się do tego co napisał. Co do mnie - też marzy mi się, aby to wielkie ZŁO (Gdańsk, 13.01), mogło z czasem zaowocować równie wielkim DOBREM. Że samo to nie przyjdzie - to oczywiste. Chciałaby dusza do raju... A co mamy? Wojny polsko-polskiej ciąg dalszy. I tyle.

Wieńczysław @ 176.114.235.*

wysłany: 2019-01-31 00:32

Ja mam swoją receptę na zażegnanie wojny polsko-polskiej. Stanie się to wtedy, gdy zostanie zniwelowana podstawowa różnica dzieląca oba obozy Polaków, z których jedni Polskę kochają, a drudzy kochają ją okradać albo obrażać i poniżać. Ci drudzy robią tak moim zdaniem dlatego, że nie wierzą, iż kiedykolwiek Polska może stać się państwem wielkim, dumnym i godnym szacunku. Według nich w tej chwili jest ona nic nie wartym, śmiesznym, żałosnym kraikiem, "ratlerkiem" i nic nie wskazuje na to, by miało się to zmienić. Ponadto nasza historia to pasmo klęsk, głupot i zbrodni. Jak w sławnym skeczu Salonu Niezależnych Polska widziana z ich perspektywy to taka zmokła kura, a dowolny kraj zachodni to "bażant" wywołujący podziw i uznanie oraz stanowiący wzorzec do naśladowania. Można to oczywiście określić jako zwyczajne kompleksy i zrzucić na karb ich nieznajomości historii oraz świata, w którym żyją i pewnie tak jest, ale gdybyśmy na tym tylko poprzestali - nic by się nie zmieniło.

Zatem co należy robić? Otóż nie będzie chyba zaskoczeniem stwierdzenie, że dla tej właśnie części Polaków najważniejszą wartością w życiu są pieniądze, dobrobyt. Jako przykład podam choćby ich reakcję na słowa prezydenta Dudy o Unii Europejskiej jako "wyimaginowanej wspólnocie". No jak to - wyimaginowana wspólnota?! - przecież dostajemy z tej Unii tyle kasy!

No więc kasa, misiu, kasa. Postarajmy się zatem, aby pojawiła się kasa, a jestem na 100% pewien, że panowie Buniek, pan Kucharski i reszta naszych sympatycznych współrodaków zmieni swój światopogląd o pi radianów. Chyba nie muszę przekonywać nikogo, że gdyby to Polska miała 7-krotnie większą gospodarkę niż Niemcy i gdyby to Syrenka była symbolem luksusowego samochodu, a nie Mercedes, to pan Kucharski nie pisałby tekstów w rodzaju: "można krytykować Niemcy, ale tylko w sposób rzetelny, dobrze udokumentowany i bez niemieckiego kompleksu"? Nie, on wtedy pisałby: "można krytykować Polskę, ale tylko w sposób rzetelny, dobrze udokumentowany i bez polskiego kompleksu". Wyobrażam sobie, jak pięknie by śpiewał w naszym biało-czerwonym chórze, jak chętnie oskarżałby Niemców o antypolonizm i antysemityzm, jak zachęcałby swoich zagranicznych znajomych do poparcia przyjęcia euro - waluty zarządzanej przez Europejski Bank Centralny w Warszawie, jak mówiłby o "wspólnej Europie", pod warunkiem oczywiście, że Trybunał Konstytucyjny orzekłby o wyższości naszej konstytucji nad wszelkimi traktatami. Tego całego arsenału publicystycznego, którego dzisiaj używa dla obrony Niemców przed polską swołoczą, używałby dla obrony Polski i jej dobrego imienia.

Jak sprawić, by Polska osiągnęła taki status? Czy to w ogóle możliwe? Przecież mamy dziesiątki lat zapóźnień. Owszem, teraz to wydaje się niemożliwe, ale spójrzmy na to w szerszej perspektywie historycznej. Przez setki lat Niemcy były krajem podzielonym na księstwa i wcale nie silniejszym od Polski. Rosja ma nad nami przewagę dopiero od początków XVIII wieku. Polska potęga miała miejsce w historii i niewykluczone, że się odrodzi. Wszystko zależy od nas oraz od koniunktury międzynarodowej, którą albo wykorzystamy, albo nie. Oczywiście nie nastąpi to w ciągu 10 lat, ale już w ciągu 100 - czemu nie?

Co należy zatem robić? Dawać przykład. To znaczy:
- dbać o rozwój polskiej kultury, tzn. musi ona przekazywać konkretne, pozytywne wartości. Na przykład polski romantyzm fascynował wielu Europejczyków, bo związany był z dążeniem narodów do wolności. Musimy w naszej kulturze uwydatniać to, co może być wartościowe dla świata. np. fenomen Solidarności. Musimy zdecydowanie odrzucać chamstwo przebrane za sztukę, np. wszelkiego rodzaju "Klątwy" i rzeczy, które kulturę niszczą, zamiast ją budować. W konflikcie między syntezą, a analizą powinna zwyciężać synteza, budowanie, konstruowanie, a nie dekonstrukcja i podważanie.
- musimy zastanowić się, co jest fundamentem naszej kultury. Może to być wolność (jak pisze o tym prof. Nowak), może to być Solidarność. Ale cały czas powinniśmy się nad tym zastanawiać, pisać o tym i czytać, a przede wszystkim - realizować. Na przykład możemy zadać sobie pytanie, skoro Polacy kochają wolność, to co z naszą wolnością gospodarczą, czy łatwo u nas prowadzić biznes, czy nie? Gospodarka jest mocno uwikłana w kulturę i od tych pytań i dylematów nie uciekniemy - trzeba wziąć byka za rogi. Albo kwestia polskiego katolicyzmu. Z pewnością jest to mocny fundament naszej kultury. Ale musimy zwrócić uwagę, że na świecie Kościół katolicki, delikatnie mówiąc, nie ma dobrej prasy. Czy i jak jesteśmy przygotowani na proces laicyzacji, który - mamy prawo podejrzewać - będzie się pogłębiał? Kościół jest w odwrocie. Kultura polska czerpała z niego przez setki lat życiodajne soki - co się z nią stanie, gdy Kościół "zwiędnie", tj. kiedy stanie się z nim mniej więcej to, o czym pisze Paweł Lisicki w swojej książce? Czy mamy przygotowaną jakąś alternatywę? Na czym chcemy w przyszłości oprzeć nasz świat wartości?
- musimy dbać o wykształcenie nasze i naszych dzieci. Musimy polecać im www.madreksiazki.pl i sami je czytać. Musimy zachęcać wszystkich do nauki matematyki oraz czytania poezji, zamiast oglądania bzdur i idiotycznych kłótni polityków w TV. Musimy specjalizować się w swoich dziedzinach i wykonywać swoją robotę solidnie.
- musimy zakładać innowacyjne przedsięwzięcia i wspierać je. Skandalem było to, co stało się z szefami spółki Ammono. Taki projekt poszedł się j**** tylko i wyłącznie z powodu tzw. "polskiego piekiełka" i urzędniczej mitręgi! Mogliśmy produkować wysoko zaawansowane materiały, ale jak zwykle będą to robić Koreańczycy, Chińczycy, Amerykanie, tylko nie my! Kłania się tutaj Olga Lipińska ze swoim "my kochamy symbole, choć pusto w stodole"! Nie dyskutujmy już o tym, czy ważna jest religia, czy ważna jest produkcja elektroniki, bo ważne jest i jedzenie, i picie, a myć trzeba i ręce, i nogi - to wszystko się ze sobą wiąże i uzupełnia.
- musimy podczas dyskusji opierać się na faktach, przedstawiać argumenty na rzecz jakichś rozwiązań, a niekoniecznie atakować i dezawuować innych (tak, wiem, że powinienem to zastosować wobec siebie, ale to nie jest łatwe i może stąd tyle problemów i podziałów)
- musimy głosować na polityków, którzy wierzą w Polskę, którzy są uczciwi i mają wizję jej wszechstronnego rozwoju, a także opowiadają się za korzystnymi dla Polski sojuszami, a nie sojuszem z niedemokratycznymi reżimami takimi jak Rosja, Iran itp.

Przede wszystkim jednak to my, obywatele, musimy uwierzyć w to, że Polska ma sens, że nie jest to jakiś zapyziały kraik skazany na porażkę i łaskę obcych mocarstw. Polska może pełnić rolę podmiotową, tylko musimy się wziąć do roboty i przestać się oglądać na innych: Niemcy to, Niemcy tamto, w Niemczech jest tak, to u nas też musi być tak, albo jak zbudujemy drogę do Berlina, to będzie tak wspaniale, jak w Republice Weimarskiej i wszystkim będzie się żyło dobrze. Na Zachodnie postępują bardzo niekorzystne procesy i tylko czekać, aż rodzimi Francuzi czy Niemcy się wkurzą i będą chcieli odzyskać swoje kraje dla siebie. My tym procesom musimy nie tylko się przyglądać, ale w pewnym stopniu także je wykorzystać. Warto przypomnieć, że podczas zaborów w XIXw. nierzadkie były przypadki, kiedy to przybywające do nas zagraniczne rodziny, np. z Prus czy Francji, polonizowały się do tego stopnia, że już synowie uczestniczyli w polskich powstaniach. Jakżeż musiała być wielka wtedy siła polskiej kultury, że pomimo nieobecności Polski na mapie ci przybysze decydowali się zostawać Polakami i ginąć za swoją nową "ojczyznę"! Jak to jest, że dzisiaj mamy sytuację odwrotną, gdy wielu Polaków, wywodzących się z rodzin polskich, ucieka za granicę, by z Polską nie mieć już nic wspólnego? Mimo że podobno III RP to taki wielki sukces i najlepsza wersja państwowości polskiej w historii. Ciekawe.

Myślę, że te osoby, które nie bardzo wierzą w Polskę, a chcą nam ją urządzać na jakąś niemiecką modłę, tak aby uczynić z niej kadłubowe, podporządkowane Niemcom państewko, powinny sobie odpuścić, bo wykonują bardzo złą działalność. Lepiej już, żeby otwarcie zadeklarowali się jako Niemcy reprezentujący interes naszego zachodniego sąsiada, a nie udawali, że bardzo im zależy na rozwoju Polski, tylko tak jakoś akurat się dziwnie składa, że ten rozwój upatrują w "ścisłym partnerstwie", jakoś tak przypadkowo akurat sprowadzonym do ścisłego podporządkowania, bo "Polska nie ma kapitału i nie ma innego wyjścia", jak tylko czekać na inwestycje z Zachodu.

Oczywiście nie chodzi mi o to, że Polska ma się "zamykać" i "izolować" albo "obrażać" - chodzi mi jedynie o to, by ta część Polaków, o której mówię, się w końcu zdecydowała i zadeklarowała lojalność wobec którego z krajów. Ja mogę zadeklarować od siebie - bardzo mi zależy na wewnętrznym rozwoju Polski, na uzyskaniu przez nasz kraj przewagi nad innymi krajami, chciałbym aby Polacy skupili się na sobie, na poprawie tego, co sami robią w Polsce i dla Polski, a nie na tym, gdzie wyjechać albo skąd skopiować jakieś pomysły na rozwój. Chciałbym, żeby Polacy stanowili wspólnotę zwartą, wierzącą sama w siebie, pozbawioną kompleksów, skoncentrowaną na swoim rozwoju, realizującą dynamiczne przedsięwzięcia na wielu polach, a nie czekającą z założonymi rękami na to, co przywieje "wiatr historii".

Jacek Jakubiec @ 37.248.6.*

wysłany: 2019-01-31 08:40

Mój komentarz do Pańskiego komentarza: toż wszystko co Wieńczysławie piszesz, gdy pytasz "Co należy zatem robić?" - ma na sztandarach i w programach, w słowach i w czynach - obecna, in gremio, formacja Dobrej Zmiany! Więcej, ma to w sercach. Gdy słucham Morawieckiego juniora, Rafalskiej, Beaty Szydło, Glińskiego, Ardanowskiego, Błaszczaka, Brudzińskiego (ten czasem mnie drażni)..., to nie mam wątpliwości, że mówią do mnie ludzie z pasją i z misją. I z klasą, co dobitnie pokazali postawą i czynem w obliczu tragicznej śmierci Pawła Adamowicza, a nie trzeba dodawać, że nie było to dla nich łatwe. To naprawdę nowa jakość w zbiorowym życiu polskiej nacji! Wreszcie!
Co do mnie mogę się tylko dziwić, że ciągle posłuch znajdują zafiksowani na antypisie tacy mędrcy jak Tomasz Lis, Czuchnowski i im podobni...
A propos Lisa. Lat temu ileś wydał książkę "Co z tą Polską?". Zna ją któryś z Panów? Przyznaję że jej nie czytałem i nie bardzo mam ochotę to teraz nadrabiać, ale ten tytuł brzmi uniwersalnie i aktualnie na dziś. Tyle że drążąc ten rzeczywisty dylemat, wolałbym oprzeć się na innych mentorach...
Na pytanie co robić? - odpowiada Wieńczysław "dawać przykład!". W gruncie rzeczy - nic dodać nic ująć. I w tym miejscu należałoby - nie tracąc z optyki - problemów globalnych, unijnych czy krajowych, przenieść rozważania na poziom lokalny. Jeszcze tu do tego powrócę.

Widz @ 87.105.71.*

wysłany: 2019-01-31 10:50

Nie do publikacji.

Pana skarga? oskarżenie?, jest dla mnie średnio zrozumiała.



Wobec braku, ( przez 23 godziny i 45 minut0 publikacji mojego posta, przy jednoczesnych publikacji obraźliwego bełkotu Buńka i braku do niego komentarza, to chyba, zwłaszcza w świetle Pana " postulatów" w odpowiedzi AS-owi - zwątpiłem i zirytowałem na tyle, że nawet nie wpisałem w pierwszej kolejności, że uległ Pan, w dobrej wierze, lewackiej pałce tzw. poprawności politycznej.

Nie mogłem bowiem zrozumieć, dlaczego poddał się Pan terrorowi i publikuje Buńka, i to bez komentarza, zaś cenzuruje moją ostrą, ale adekwatną do jego " tfurczości" ripostę.

Pozdrawiam


JJ:
No właśnie Widzu, jeśli publikuję to zaraz "hołubię"? I gdzie to Widz wyczytał, że tę frazę (z ginekologią w tle) traktuję jako "świetną"? Bez przesady. Dla mnie frywolna ona, ale jeszcze dopuszczalna. To tylko Pańskie fejsowe przeginki, czy ustawianie sobie takimi insynuacjami interlokutora? Nieładnie. Pozdrawiam.

AS @ 31.11.216.*

wysłany: 2019-01-31 14:58

"Do czego zobowiązuje nas śmierć Pawła Adamowicza"
Żeby brać przykład z wdowy?

Wieńczysław @ 176.114.235.*

wysłany: 2019-01-31 17:22

1. Ho ho hooo co to się tu porobiło! Nasz Stefek ze Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego nieźle sobie pofolgował. Czekam, aż któryś z jego medialnych obrońców - podobnie jak przy okazji sprawy Piniora, powołując się na długoletnią znajomosćć, powie: "znam Stefka wiele lat i wiem, że to nie może być prawdą - Stefek nie mógłby spotykać się z dziwkami, bo jest impotentem" (na przykład, choć może być też inny powód, np. że jest uczciwy, wierny swej żonie lub cokolwiek innego).

2. Zgadzam się z oceną, że większość ludzi PiS-u to ludzie "z pasją i misją" i że mają dobre intencje. Nie zmienia to jednak faktu, że to właśnie my, sympatycy PiS-u (choć ja w niektórych wyborach głosowałem także na inne partie prawicowe) powinniśmy stanowić realną opozycję, bo na tę "totalną" nie ma co liczyć. Bliska mi jest tutaj postawa prof. S. Cenckiewicza, który zachowuje do własnego środowiska zdrowy dystans i krytycyzm. Bo ważne są pewne obiektywne kryteria i wartości, którymi kierujemy się przy ocenie poczynań władzy. Nazwiska są drugorzędne albo trzeciorzędne. Choć lubię Kaczyńskiego, to nie zależy mi na władzy akurat jego - równie dobrze mógłby to być ktoś inny, ale pod warunkiem, że realizowałby podobny program. Zbliża się końcówka pierwszej kadencji i tutaj postawiłbym dobrej zmianie ocenę dostateczny z plusem. Wiele rzeczy zabrakło, pewnych potrzebnych działań nie podjęto lub nie dokończono. Ale o tym szerzej może przy innej okazji.

3. Książkę "Co z tą Polską" nie tylko czytałem, ale i do dzisiaj uważam - co może być dla Panów zaskakujące - że jest to jedna z najważniejszych, jeśli nie najważniejsza książka, którą przeczytałem w życiu. Wcześniej bowiem byłem kimś w rodzaju leminga - brałem tę szarą rzeczywistość III RP taką, jaka była, z całym złodziejstwem inwentarza, a też niespecjalnie wtedy interesowałem się polityką. Wydawało mi się, że jeśli coś szwankuje, to widocznie już tak musi być, bo taka jest ta nasza Polska. Tomasz Lis otworzył mi oczy - tak nie musi być, nad Polską można się zastanawiać inaczej, niż stosując jedynie słuszny paradygmat nieomylności elit GW i SLD oraz bezalternatywności procesu tzw. transformacji. Dzisiaj ta książka uznana byłaby przez samego autora jako prawicowa, może nawet oszołomska. Znajdują się tam fragmenty, w których Lis krytykuje imprezę Owsiaka, wspomina o komunistycznej przeszłości Kwacha i Millera, broni braci Kaczyńskich i generalnie demaskuje cały ten syf III RP, a na końcu snuje pewne swoje wizje na przyszłość. Wtedy Lis nawet wymieniany był jako potencjalny kandydat na prezydenta i rzeczywiście stanowił wówczas ciekawą alternatywę dla komuszków. Ale to były inne czasy, choćby np. Ziemkiewicz miał swoją audycję w TOK FM - dzisiaj niewyobrażalne, bo Czerska nawet lewicowców wyrzuca z pracy, jeśli tylko powiedzą coś dobrego o 500+.

Generalnie ta publicystyka Lisa i wtedy, i dzisiaj nie była wcale odkrywcza, ani wnikliwa, ale właśnie dlatego trafiła pod strzechy i dla czytelników głupich i o ograniczonych horyzontach jak ja wtedy mogła stanowić nie lada sensację i atrakcję. Pamiętajmy, że to dopiero wraz z aferą Rywina front krytyków III RP zaczął się konsolidować i książka Lisa była jedną z pierwszych tak popularnych publikacji z tego nurtu.

Jacek Jakubiec @ 37.248.6.*

wysłany: 2019-01-31 17:58

Dla porządku dwa komunikaty w kwestii niepublikowania, co dotyczy wpisów:
1) PT Widza z g. 10:50 - zgodnie z życzeniem, że to "nie do publikacji".
2) PT Buńka z g. 12:18 - decyzją gospodarza forum.

Wieńczysław @ 176.114.235.*

wysłany: 2019-01-31 19:31

Hahahaha, no i wszystko się sprawdza, pierwszy w sukurs przyszedł dawny kumpel z ZChN-u:

https://opinie.wp.pl/marcinkiewicz-niesiolowski-to-prawy-czlowiek-nie-zna-sie-na-biznesie-wszystkim-chce-pomagac-6344496618375297a

"Na prostytutkach się nie znam co prawda, ale nie daję temu wiary. Powtarzam, znam Stefana jako bardzo prawego człowieka."

Widz @ 185.25.122.*

wysłany: 2019-01-31 21:42

Czy ten Kazimierz Marcinkiewicz, to nie jest przypadkiem ten słynny, były mąż tej słynnej poetki Isabel?

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-01-31 22:38

Szanowny panie Jacku z optymizmem zauważam, że i pan poczuł się zażenowany poziomem wypowiedzi panów Widza i XY. Skasował pan te wpisy, ale pragnę szanownemu panu zwrócić uwagę, że mój zawierał tylko cytaty. Ponadto, ja obu panom, jak przystało na lokalnego patriotę, życzyłem dobrze i nawet posadki z zarobkami kilka tysięcy euro miesięcznie. Czego nie może jednak powiedzieć o nich, bo przecież oni nie są dla mnie tak mili, gdy w prostych słowach wyjaśniam im zawiłości historii, geografii, a nawet ekonomii i systemów politycznych. W związku z powyższym, jeżeli to pan nie chce by ludzie o takiej kulturze osobistej i poglądach zajmowali wysokie stanowiska to niech pan bardziej krytycznie podejdzie do analizy prostych faktów. Pan, jak i miliony naszych rodaków, musi sobie odpowiedzieć na bardzo proste pytanie, ale odpowiedź, mimo że prosta, bo albo ci albo tamci, niesie bardzo poważne konsekwencje dla postrzegania rzeczywistości. To pytanie brzmi: Kto kłamie w sprawie tego co się stało w Smoleńsku!
Pan Wieńczysław napisał tak cyt:" Ja mam swoją receptę na zażegnanie wojny polsko-polskiej. Stanie się to wtedy, gdy zostanie zniwelowana podstawowa różnica dzieląca oba obozy Polaków, z których jedni Polskę kochają, a drudzy kochają ją okradać albo obrażać i poniżać."
Panie Jacku kto obraża i poniża to pan już wie, bo posty o takiej treści kasuje!
Na czym ma polegać to niwelowanie?
Wypraszam sobie nazywanie mnie "swołoczą".

JJ:
I tak można w nieskończoność. Tylko, że tak uparcie pozostając w swoich okopach, niczego nie posuniemy do przodu. Wolałbym, aby PT Buniek skupił uwagę na pytaniu tytułowym i sformułował swoje stanowisko wobec rekomendacji Jana Szomburga. Są w moim blogowym artykule.

Widz @ 185.25.122.*

wysłany: 2019-02-01 18:24

( Buniek ): Ponadto, ja obu panom, jak przystało na lokalnego patriotę, życzyłem dobrze i nawet posadki z zarobkami kilka tysięcy euro miesięcznie. Czego nie może jednak powiedzieć o nich, bo przecież oni nie są dla mnie tak mili, gdy w prostych słowach wyjaśniam im zawiłości historii, geografii, a nawet ekonomii i systemów politycznych.

:))

Zawiłości powiadasz panie Buniek?

I wyjaśniasz nam w " prostych słowach" czy w prostackich?

Chciałeś być dowcipny? Nie wyszło. Chciałeś być złośliwy? Nie wyszło. Chciałeś się ośmieszyć? Nie chciałeś, ale to akurat wyszło ci najlepiej.

Wieńczysław @ 176.114.235.*

wysłany: 2019-02-01 21:09

Panie Buniek, ja do tej pory myślałem, że Pan gmatwasz proste sprawy, a teraz okazuje się, jako powiadasz, że wyjaśniasz nam zawiłości "historii, geografii, a nawet ekonomii". To już jest Pan drugim ekspertem od tych obszarów wiedzy po Panu Kucharskim. Chyba muszę zacząć czytać Pańskie wypowiedzi, bo inaczej nic nie będę wiedział i będę chodził jak po... tłuczony.

Wieńczysław @ 176.114.235.*

wysłany: 2019-02-02 09:08

1. Wzorem kolegi Buńka chciałem wyjaśnić Państwu zawiłości prehistorii. O co chodzi z tymi dinozaurami, o których ostatnio usłyszeliśmy w mediach? Otóż chodzi o to, że pani premier Ewa Kopacz ma doradcę wizerunkowego w postaci pana posła spin doktora Michała Kamińskiego. Nietrudno przy okazji wyjaśnić, dlaczego akurat właśnie jego - bo tylko ona jest skłonna wykupić jego usługi i tylko on jest skłonny zaoferować to właśnie jej. Doradził jej zatem, aby posługiwała się w swoich wypowiedziach taką oto metaforą: PiS jest jak tak taki wielki mamut, którego ludzie pierwotni, nie dysponując nowoczesnymi technikami, aby powalić, musieli długo rzucać kamieniami. No i uczennica pomyliła mamuty z dinozaurami.

Co z tego wszystkiego wynika? Wcale nie to jest najważniejsze, że była premier popełniła - jak to pewien nasz interlokutor określa zwykle swoje błędy merytoryczne - "literówkę" (sama mówiła o "freudowskiej pomyłce", he, he, he) - lecz to, że w tej metaforze politycy i sympatycy POKO są przyrównani do ludzi pierwotnych. Są przyrównani w tym sensie, że ponoć nie dysponują nowoczesną bronią i zmuszeni są rzucać kamieniami. Ja myślałem, że Gazeta Wyborcza, Radio Zet, TVN i TVN24, częściowo Polsat, Newsweek, Wprost, TOK FM i wiele innych mediów to wystarczające (co pokazała najnowsza historia polityczna Polski) środki masowego rażenia, by powalić pisowskiego mamuta. Okazuje się, że nie, że potrzebna jest skomasowana akcja rzucania kamieniami przez antypisowskich troglodytów.

Oto program opozycji: rzucanie kamieniami w PiS.

2. Roman Imielski z Gazety Wyborczej zapowiada, że to nie koniec taśm. Do tej pory byliśmy przekonani, że Unabomberem był Kaczyński (Teodor), a tu się okazuje, że specjaliści z Czerskiej szykują kolejne detonacje. Czyli jednak mają te nowoczesne bronie!

3. Nie lada gratka dla wszystkich rzucających kamieniami w PiS - oto europosłowie Michał Boni oraz Róża Thun zapraszają na konferencję:

https://twitter.com/_nazimno/status/1091229948004712448

nie będę tego przytaczał, trzeba to obejrzeć! Przekładając to z Boniego z na polski: "Generalnie mamy was w d***, ale zapraszamy was na konferencję, na której opowiemy, jak wydajemy waszą kasę na lewacką i i antypisowską propagandę".

Jacek Jakubiec @ 5.174.248.*

wysłany: 2019-02-02 14:26

Dwa wątki, nad którymi trudno przejść do porządku dziennego.

Pierwszy wprost na aktualny temat: czy jesteśmy w stanie poprawić standardy publicznego dyskursu? Właśnie mamy żałosną, wizerunkową katastrofę posła Niesiołowskiego. Człowiek to światły, naukowiec z profesorskim tytułem a przy tym niegdyś tak zasłużony w walce z komuną. Dla iluś – jedna z ikon polskiej walki o wolność i niezależność. Niestety, gdy z impetem wszedł do polityki, stał się ofiarą własnego temperamentu. Jeden z politycznych fighterów, taki pełnokrwisty, atrakcyjny dla mediów, typ politycznego bulteriera. Chcąc wskazać polityków, którzy najbardziej „zasłużyli się” w dewastowaniu standardów kultury politycznej w Polsce, to m.in. w tym polityku mieliśmy exemplum wręcz podręcznikowe. I oto… mamy to, co mamy. Niczego nie przesądzając, bo stawiane Niesiołowskiemu zarzuty nadal są pod lupą właściwych organów, trudno oprzeć się refleksji, że ten polityk się skończył. Zważywszy jego wcześniejsze zasługi to smutne. Ale cóż, jak mawiali starożytni - sic transit gloria mundi… W tym przypadku, dla kultury życia zbiorowego w RP to zysk a nie strata.

Wątek drugi to egzotyczna „inicjatywa europejska” siódemki znanych polityków. Ależ grotecha !!! No i urocza zbieżność z sentencją byłej premier o dinozaurach. A onaż eks-premier (premiera?) z szóstką politycznych dinozaurów różnej maści, właśnie głoszą Polakom w światłach jupiterów poruszające, bardzo europejskie przesłanie. Miny marsowe, osobnicy dobrze znani, wydawałoby się poważni, bo nie jakieś z choinki urwane indywidua… A tu internet pełen memów, mnóstwo komentarzy, wśród których dominująca wykładnia, że tych państwa zwyczajnie interesują przyszłe apanaże europarlamentarzystów, wydaje się szczególnie bliska prawdzie. Bo o co w warstwie rzeczowej apelują do Polaków, trudno pojąć. Czy ktoś rozumie o co im chodzi? Panie Buniek, pomoże Pan to „rozkminić” (młodzieżowe)? Panu powinno być łatwiej, bo to jakby Pańska formacja... Że jest to kolejna inkorporacja wojującego antypisu – to oczywiste, ale moja interpretacja jest bardziej złożona. Tu chyba chodzi o jeszcze większą stawkę. Tylko patrzeć, jak Koalicja Europejska przełoży ten apel na ileś języków obcych i ruszy z nim w Europę. To przecież, było nie było, figury nieźle w Europie rozpoznawalne. Co ich poderwało do czynu? Ależ to jasne: wybory do europarlamentu! Nie są ślepi i widzą, jakie to zaraźliwe widmo krąży po starym kontynencie. Nastroje nie tyle anty-europejskie co anty-unijne, coraz wyraźniej buzują w kolejnych krajach Unii. Mobilizacja sił liberalno-lewicowych nie dziwi. Tylko że tacy obrońcy obecnego, unijnego status quo jak ta polska „siódemka wspaniałych”, muszą widzieć, że czeka ich ogrom roboty i chyba narastający opór materii! Bardzo trudno jest dmuchać pod wiatr…

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-02-03 14:45

Szanowny panie Jacku napisał pan, że czuje pan iż nie posuwamy się do przodu. Zgoda, ja nawet dodam, że my się cofamy! Zatem, po pierwsze musimy ustalić o jakie "my" panu chodzi. Bo jeżeli chodzi o nas dwóch, to łączy nas to, że jesteśmy starszymi panami mieszkającymi w okolicy. Zatem w tym przypadku do powstania słowa "my" potrzebna jest akceptacja faktu wynikającego z geografii oraz podtrzymywanie konwersacji na tematy lokalne, co jest zresztą jak najbardziej zalecane (pan tu użył słowo: "rekomendowane") przez pańskiego profesora. Niestety z żalem zauważam, że te zalecenia i tematy dywagacji takie jak np. lokalne obwodnice, podział administracyjny, wspólne dla gmin i powiatów spółki komunalne (np. KCGO, KSWiK, MZK), szkolnictwo, komunikacja międzyludzka, plany zagospodarowania przestrzennego, prywatyzacja zysków i uspołecznianie strat przez lokalne władze, a przede wszystkim ekologia to niestety tematy przez pana na blogu odrzucane. Nie lubi pan też konwersacji na tematy powrotu "komuny" i represjonowania lokalnych polityków przez aparat policyjny na wniosek władz wyższego szczebla, bo mamy przecież trwający proces polityczny pani Agnieszki (co prawda pan Widz twierdzi, że nie, ale byłbym mile zaskoczony ce Jacku, świadomie i z rozmysłem, zdradzając przy tym ideały pańskiego profesora niszczy pan relację "my" w kontekście naszej lokalności i z radością wpisuje się po jednej ze stron wojny polsko-polskiej głosząc "prawdy" jednej strony nie bacząc na błyszczące jak słońce na niebie kłamstwa tejże strony. Korzystając z okazji przypomnę panu znaną od wieków prawdę, że "na wojnie prawda umiera pierwsza".
Tu powstaje pytanie: czy mamy już wojnę? Oczywiście nie, ale gdy z perspektywy historii patrzymy na jakąś prawdziwą wojnę, to bardzo trudno dostrzec moment początkowy wojny tzn. taki moment w czasie, gdy już bez rozlewu krwi się nie uda trwać w jakimś układzie politycznym, bo tylko metoda rozlewu krwi innych daje szanse przetrwania "grupie trzymającej władzę" wśród swoich. Istotny jest podział inni/swoi albo inaczej my/wy. Zatem panie Jacku my już nie jesteśmy "my" ale jeszcze długo nam do tego byśmy byli w sensie wojny "wy". Kolejne pytanie: czy jest to możliwe i czy komuś by się to opłacało by taki podział zaistniał? Odpowiedź jest zdecydowanie na tak, bo już nie raz w historii tak bywało i w świecie współczesnym nie brakuje przykładów krwawych wojen. W tym kontekście zacytuję pańskie słowa: "Nastroje nie tyle anty-europejskie co anty-unijne, coraz wyraźniej buzują w kolejnych krajach Unii." i uświadomię panu fakt geograficzny mieszkania na terenach na których Polacy są u siebie tylko od 1945 roku.
Niby wszyscy wiedzą, że lepiej byłoby aby ludzie polityki z innymi politykami o sprawach obywateli rozmawiali, a nie o innych ludziach polityki. Niestety, tak nie jest i teraz mamy wysyp takich rozmów. Skoro pan cytuje gadki, którymi się niezdrowo ekscytuje, to ja panu zacytuję inną, w kontekście PIS czyli "Prezes i Srebrna". Z mediów poszedł przekaz, że "ta Srebrna" to dzierżawa wieczysta bo tam w stolicy własności ustalić się nie udało i proces trwa od 1947 roku. W związku z powyższym, w całym kraju likwidujemy dzierżawę wieczystą, a ewentualne koszty ewentualnym właścicielom zapłaci podatnik. Czy to nie jest "prywatyzacja zysków i uspołecznianie strat"? Nie wiem też czy pana nie zabolało jak przedstawiciele stosownych służb przesłali do społeczeństwa taki komunikat: wiedzieliśmy że to wariat, wiedzieliśmy, że może kogoś zabić ale skazaniec powiedział, że nienawidzi PO, chce by Kaczyński był dyktatorem i go wypuściliśmy! Przecież niebezpiecznych dla zdrowia i życia mieszkańców wariatów w okolicy nie brakuje. Osobiście wiem gdzie jeden taki mieszkał z rodzicami. Jest teraz w zakładzie zamkniętym i podlega leczeniu. Zrobiono to zgodnie z prawem, a więc takie prawo istnieje.
W dalszym ciągu uważam, że poniżanie ludzi wyzwiskami to "podłość" i zarówno pańskie twierdzenie, że "lewak" to nie wyzwisko oraz cały prezentowany przez innych "pisolubów" zestaw słów obraźliwych też. To jest "mowa nienawiści" i prowadzi złych rzeczy czego dowód mieliśmy w Gdańsku.
No i na koniec tego wpisu na pańskim blogu informacja na temat mojej osoby: nie należę do żadnej frakcji i staram się podchodzić do wyborów politycznych z rozwagą. Dlatego też wyczulony jestem na oczywiste kłamstwa.

Jacek Jakubiec @ 5.174.248.*

wysłany: 2019-02-03 20:16

Namnożył Pan Buniek wątków i nie powinien oczekiwać, że do każdego się odniosę.
Wszakże w paru kwestiach spróbuję.
1)
Z całym szacunkiem, ale powtarzane przeze mnie "my" nie odnosi się do układu p. Jacek & p. Buniek. Myślę w kategoriach wspólnoty. Także lokalnej, ale głównie narodowej, bo to ona jest adresatem "rekomendacji" Jana Szomburga.
2)
Mowa o jakimś procesie politycznym pani Agnieszki, zupełnie nie wiem co to za sprawa, pewnie coś przeoczyłem...
3)
Wylicza Pan multum tematów, które jakoby "odrzucam" na moim blogu. Jeśli czasem coś odrzucam (w sensie "wycinam") to z powodu języka czy formy wypowiedzi (bełkot nie na temat, prymitywny hejt). Tematy przywołane przez Buńka są niewątpliwie istotne i nie mam nic przeciwko dyskutowaniu na tym forum o ekologii, obwodnicach, szkolnictwie, spółkach komunalnych etc. Jeżeli tylko są na to chętni, dysponujący aktualną wiedzą i orientacją; ja nie bardzo mam czas.
4)
Wątek anty-unijności. Nie bardzo rozumiem, co ma tu do rzeczy fakt, iż na tych ziemiach jesteśmy dopiero od roku 1945. Dla Ojców Założycieli, najpierw Wspólnoty Węgla i Stali, potem EWG a wreszcie Unii Europejskiej powojenny kształt granic (także naszych) był constans. I dla takiego właśnie powojennego kształtu Europy - choć wtedy jeszcze dzielonej żelazną kurtyną - marzyła im się mocna, stabilna, demokratyczna, sprawiedliwa, świadoma swoich korzeni i tradycyjnych wartości, nastawiona na rozwój, wspólnota narodów, żyjących w swoich suwerennych państwach. Upadek komunizmu otwierał tu nowe możliwości. Dziś widać jakiemu zwichrowaniu uległy tamte kluczowe kanony. Brexit jest na to bolesnym dowodem. Jeśli wynalazek z ostatnich dni, owa Koalicja Europejska chce galwanizować ten chory brukselski układ, to mnie się to właśnie kojarzy z dmuchaniem pod wiatr. Unia Europejska nadal ma sens!!! I przetrwa. Może być silniejsza i atrakcyjniejsza niż dziś, ale wymaga powrotu do źródeł i mądrych, gruntownych modyfikacji.
5)
Przedostatni akapit jest nieklarowny. Jeżeli dostrzega Pan u mnie przejawy "mowy nienawiści", to proszę jednak uważniej przeczytać mój artykuł i moje komentarze na ten właśnie temat. Jeśli gdzieś zbłądziłem, mea culpa, poprawię się. A czy zabójstwo prezydenta Adamowicza to efekt mowy nienawiści, czy raczej działania zdeformowanej psychiki Stefana W.? Nie wiem. To zapewne będzie jeszcze wyjaśnione. Natomiast namacalny przykład mowy nienawiści i to w jej najgorszym wydaniu, bo na granicy linczu, mieliśmy wczoraj pod siedzibą TVP. Obiektem chamskiego ataku ze strony frustratów, stała się nieoczekiwanie p. Magda Ogórek, osoba zdecydowanie na takie traktowanie nie zasługująca, erudytka dużej wiedzy, kultury, taktu i wrażliwości. Tego, co ją spotkało nijak usprawiedliwić się nie da!

Widz @ 185.25.122.*

wysłany: 2019-02-03 20:55

Panie Jacku, jeżeli Pan pozwoli, to chciałbym tylko w kilku słowach skomentować

kuriozalny post pana Buńka.

Jest on, ten wpis, jak zwykle, w „ stylu”.

Mętny tok wywodu, zwłaszcza we wstępnej „ wariacji” na temat „my/wy”, POprzez

( a co - teraz ja !!!:)) pretensje do Pana, że nie robi Pan za BIP dla pana Buńka,

skończywszy na tym, że nie jest Pana blog ramieniem GW, Lisweeka czy też TVN 24 –

całą dobę.

Pan Buniek ma chyba wszystkich za idiotów, za głupszych od siebie, bo po zadaniu Panu

kilku dramatycznych pytań o domniemane niegodziwości PiS –u, pisze w ostatnim

zdaniu:

No i na koniec tego wpisu na pańskim blogu informacja na temat mojej osoby: nie należę do żadnej frakcji i staram się podchodzić do wyborów politycznych z rozwagą. Dlatego też wyczulony jestem na oczywiste kłamstwa.

Ja też mogę o sobie powiedzieć, że jak byłem młody, to byłem sporo ponad

dwumetrowym Afroamerykaninem , grałem w Los Angeles Lakers i zdobywałem

kilkukrotnie mistrzostwo NBA.

Teraz jestem człowiekiem rasy białej.

Ponieważ pamięć mam dobrą i doskonale pamiętam „ całokształt „ dokonań pana

Buńka w krytyce PiS – u, jako opozycji i rządzących, KK, zachwyty nad PO, KOD –em

itd., to ten fragment autoprezentacji pana Buńka : „nie należę do żadnej frakcji i staram się podchodzić do wyborów

politycznych z rozwagą.

powalił mnie na kolana.

Ze śmiechu.

Nie wiem czy u pana Buńka to tylko przekonanie, że wszyscy są głupsi od niego, czy też

liczy, że mają Alzheimera, czy może powinienem się POważnie o jego pamięć martwić.

Oto zestawienie wpisów pana Buńka, z tego samego, czyli obecnego odcinka Pana,

Panie Jacku, bloga :
1. No i skoro o sprawie bicia przez policję, to mam pytanie: jak się zakończy sprawa pobicia pani Agnieszki? Też można film obejrzeć. Z tego co pamiętam, to ona nie skierowała do sądu oskarżenia przeciwko duszącemu ją funkcjonariuszowi, a on skierował i pozwał na świadków naszą panią poseł i panią minister. W takiej sytuacji jej sprawa wydaje się nieciekawa

wysłany: 2019-01-28 16:46

2. Wracając do podłych metod to informuję pana Widza, że metoda "prokuratorem i sędzią" w procesie "selektywnej sprawiedliwości" do takich też należy. Bardzo bym się uradował gdyby sprawa pani Agnieszki skończyła się uniewinnieniem i pana wpis mnie troszkę pocieszył, że wyrok łagodny . Ale wciąż to wyrok i "efekt mrożący" jest, a atmosfera jest niemiła.

wysłany: 2019-01-29 16:11

3. Nie lubi pan też konwersacji na tematy powrotu "komuny" i represjonowania lokalnych polityków przez aparat policyjny na wniosek władz wyższego szczebla, bo mamy przecież trwający proces polityczny pani Agnieszki (co prawda pan Widz twierdzi, że nie, ale byłbym mile zaskoczony ce Jacku, świadomie i z rozmysłem, zdradzając przy tym ideały / ... /.

wysłany: 2019-02-03 14:45

Tu jest jakiś niezrozumiały bełkot PO / :) / słowach: (co prawda pan Widz twierdzi, że nie …

Miałbym więc radę dla pana Buńka, a mianowicie POmyśleć , co się

pisze.

Nigdy nie odwrotnie.

Pamiętać, co napisało się kiedyś kiedyś, zwłaszcza niedawno!

WIĘCEJ SZACUNKU DLA CZYTELNIKÓW i nie liczyć szczególnie na ich amnezję !

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-02-03 22:19

Szanowny panie Jacku ze zdziwieniem przeczytałem bardzo klarowny i wypunktowany pański komentarz dotyczący ostatniego mojego wpisu. Zatem:
Ad.1 "my" to np. też pan Kucharski. To jest pański ale nie mój sąsiad z jednego osiedla. Obaj panowie aż buzujecie od obywatelskości skoro obaj bloga prowadzicie. Jak wasza obywatelskość wpływa na budowę "zaufania społecznego"? Wasz przykład to przykład brzydkiego różnienia się. To na pańskim blogu padają słowa, które w debacie publicznej nie powinny padać. Te słowa nic nie wnoszą do życia wspólnoty i tylko ją niszczą. Waszą, tą lokalną, osiedlową też.
Ad.2 Panie Jacku pełny odjazd i zapatrzenie w propagandę jednej strony. W Jeleniej Górze toczy się proces polityczny przeciwko działaczce, która zorganizowała u nas tzw. "Czarny Marsz". Oczywiście oficjalnie chodzi o pobicie policjanta białym pomponikiem. Film z zajścia dostępny w Internecie ale policjantów pan tam nie uświadczy. Ba, pobity policjant tego nawet przez pół roku nie zauważył. Podobnych procesów w kraju jest ponad 400 i wymiar sprawiedliwości ma z tym problem bo tak jak np. w Radomiu pan który został skopany przez młodzieńca (też jest film dostępny) ma postawione zarzuty o udział w bójce. Ludzie protestujący są bici po twarzy, opluwani, kopani, a media publiczne zniekształcają obraz tych wydarzeń (np. pan nic nie wie o sprawie pani Agnieszki).
Ad.3 Pan prowadzi bloga i żadnej inicjatywy lokalnej nie ma do zaproponowania? Pan Prystrom promował tunel pod Karkonoszami dla trasy S3. Pan Kucharski inny przebieg dróg łączących nas z S3. Mój apel aby zbudować oczyszczalnię i skończyć wreszcie ze spuszczaniem surowych ścieków do rzeki Bóbr też panem nie poruszył. (Temat chyba związany z ekologią?)
Ad. 4 Skora napisał pan, że Unia Europejska ma sens to niech się pan tego trzyma i przestanie trzymać z tymi, którym zależy by się rozpadła.
Ad.5 Podzielam pańską opinię, w sprawie: "czy zabójstwo prezydenta Adamowicza to efekt mowy nienawiści, czy raczej działania zdeformowanej psychiki Stefana W.? Nie wiem." Niemniej jednak, upartyjnienie prokuratury i sądów spowodowało, że ja w przeciwieństwie do pana nie jestem pewien czy ta władza jest w stanie wiarygodnie rzecz wyjaśnić. Ponadto, wiarygodność mediów publicznych jak widać po incydencie z panią Ogórek też słaba. Pełna zgoda, że to byli frustraci ale ta frustracja istnieje i narasta, a pani Ogórek się do tego przyczynia przez brak obiektywizmu w swojej pracy. Przecież ci ludzie płacą na media publiczne, a otrzymują media propagandowe jednej partii, zakłamujące rzeczywistość, której przecież do końca zakłamać w dobie Internetu i konkurencyjnych mediów się nie da.

JJ:
ad 2) W tym, co Buniek pisze jest trochę racji. Chcąc eliminować słowa, które na publicznym forum padać nie powinny, musiałbym bardziej radykalnie cenzurować głosy komentatorów. Podkreślam: z obydwu stron. Także iluś wpisów Buńka tu nie opublikowałbym.
Być może - ale tego nie wiem - mój szanowny i ceniony przeze mnie sąsiad Paweł Kucharski tak właśnie czyni?. Pawle, może zechcesz to jednym słowem skomentować?
ad 3) Jakby Buniek, choćby pobieżnie, przejrzał moje blogowe artykuły, a przez siedem lat było ich tu sporo, to może jednak na jakieś postulowane (według mnie ważne!) inicjatywy lokalne tu trafiłby...
ad 4) Nie widzę w Ojczyźnie, w każdym razie wśród ludzi używających rozumu, nikogo komu zależy na tym, aby Unia się rozpadła. Wprawdzie jest p. Janusz Korwin-Mikke, który do europarlamentu wszedł z hasłem "zlikwidować Unię!", ale to przypadek specjalny.

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-02-03 22:44

O, jest dobrze! Pan Widz się nam przydał. Wyłapał literówkę! Dziękuję!
W tekście powinno być "ale byłbym mile zaskoczony). Panie Jacku, świadomie....".

Widz @ 87.105.71.*

wysłany: 2019-02-04 09:37

Szanowny " nienależący" do żadnej frakcji ...

Pan Widz się nie tylko do " literówki" przydał.

Pan Widz wykazał ponadto głównie deficyty w pamięci, logice i bezstronności.

Mimo TRZECH zacytowanych postów o wyraźnej obsesji na tle" pani

Agnieszki " (czyżby Zygmunt Freund ???), POpełnia pan Buniek POisowy

wpis CZWARTY:

Ad.2 Panie Jacku pełny odjazd i zapatrzenie w propagandę jednej strony. W Jeleniej Górze toczy się proces polityczny przeciwko działaczce, która zorganizowała u nas tzw. "Czarny Marsz". Oczywiście oficjalnie chodzi o pobicie policjanta białym pomponikiem.
wysłany: 2019-02-03 22:19

POdkreślam:

W Jeleniej Górze toczy się proces polityczny przeciwko działaczce / pani Agnieszce !!!/.

Myślę, że POwinien pan jednak zacząć ćwiczyć pamięć, chyba,że to objaw

przesycenia normalną " paszą duchową" , łykaną z mediów " ****o nurtu".

Sorry panie Buniek, staje się pan w swojej antypiosowskiej krucjacie wręcz

groteskowy.

Tyle, że też jest pan POtencjalnie groźny.

Taki wpis:

" Ponadto, wiarygodność mediów publicznych jak widać po incydencie z panią Ogórek też słaba. Pełna zgoda, że to byli frustraci ale ta frustracja istnieje i narasta, a pani Ogórek się do tego przyczynia przez brak obiektywizmu w swojej pracy. Przecież ci ludzie płacą na media publiczne, a otrzymują media propagandowe jednej partii, zakłamujące rzeczywistość, której przecież do końca zakłamać w dobie Internetu i konkurencyjnych mediów się nie da.",

to zupełna aberracja umysłowa.

I myślenie systemem wartości Kalego.

Jeżeli POszarpią KOD-owcy Magdalenę Ogórek, to wg. Buńka widocznie

sobie zasłużyła, bo ma odmienne zdanie niż on, ale ...

Ale gdyby POprzednio, też płacący abonament, zwolennicy PiS też

POszarpali, jednak, nawet nie kobiety, a mężczyzn, Lisa i Kraśkę, którzy byli

wybitnie " obiektywni", to co by się działo ???

Wiadomo, " faszyści ", „ naziole” itd. itp. ?

Tak myślących i piszących, jak niejaki „ Buniek”, trzeba POkazywać nie tylko

w celu ośmieszenia, ale ostrzeżenia przed buńkoPOdobnymi społeczeństwa.

Są groźni, bo ich cynizm lub " deficyty intelektualne" oraz moralne mogą

doprowadzić do nieszczęścia!

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-02-04 13:21

Szanowny panie Jacku wpisy pana Widza ubawiły mnie. Teksty jak z filmu Bareji. O sobie mówi, że jest sporo ponad dwumetrowym Afroamerykaninem, a o mnie, że zachwycam się PO co jest oczywistym KŁAMSTWEM, bo sam się kiedyś obruszył się gdy napisałem "PIS-PO jedno zło" w jakimś tam kontekście. Przeszedł jednak sam siebie tekstem o tym "co by było gdyby" ktoś poszarpał pana Lisa tak jak została POSZARPANA pani Ogórek. Pan Widz po prostu KŁAMIE, bo pani Ogórek NIE została poszarpana! Dzięki mediom innym niż siejącym kłamstwa i propagandę obecnie rządzącej partii można znaleźć opis tych wydarzeń.
Otóż od tygodni przed siedzibą telewizji partyjnej zbierają się ludzie i protestują przeciwko temu procederowi (zakłamywaniu rzeczywistości przez media utrzymywane z naszych pieniędzy). Do takiej pikiety dołączył się pracownik z programu pani Ogórek w przebraniu i został rozpoznany jako prowokator. Pewnie coś miał głupiego zrobić, a operatorzy mieli to sfilmować i puścić w jej programie.
Panie Jacku, już kiedyś prezentował pan tekst na swoim blogu o prowokatorze który miał ośmieszyć protestujących w oczach widzów. Wtedy też się nie udało i pracownik wpadł i został zdemaskowany z imienia i nazwiska, a przede wszystkim z informacją KTO mu za to płaci, ale pan komentarz na swoim blogu, bardzo nieprzychylny w stosunku do protestujących na swoim blogu zamieścił. Zatem efekt osiągnięto.
Teraz też został prowokator został zdemaskowany i po tym fakcie zaatakował niektórych protestujących trąbiąc im w uszy jakąś chyba chińską zabawką-megafonem. Można założyć, że nie byli zadowoleni z tego co ich spotkało, a później protestujący dostrzegli panią Ogórek. Pozwolę sobie tu zacytować tekst z innych niż uwielbiane przez pana Widza media :"I oto co zobaczyłam: z budynku redakcji wychodzi pani Magdalena Ogórek. Z pewnością już z okna widziała, że pod TVP stoją ludzie i protestują. Nie czuje chyba jednak żadnego zagrożenia, bo po pierwsze – Obywatele RP ani inni przedstawiciele opozycji ulicznej nigdy wobec nikogo nie stosują przemocy (sami natomiast są bici po twarzach, kopani i znieważani), a po drugie – policji jest takie mrowie, że o żadnym zagrożeniu dla Narodowej Gwiazdy być nie może.
Pani Ogórek wsiada do swojego samochodu. Ludzie krzyczą: „Wstyd!”, „Kłamczucha!” i jeszcze coś, co musiało zaboleć najbardziej: „Zatrudnijcie dziennikarzy!” Jedyne mocniejsze określenie, które pada pod adresem kobiety brzmi: „Ty kłamliwa babo obrzydliwa!” Rozumiemy, że chodzi o sposób wykonywania pracy zawodowej, bo przecież nie o wygląd pani Magdaleny, który jako żywo obrzydliwy nie jest.
Na transparentach widnieją napisy „TVP KŁMIE”, „TVP WSTYD”, „TVoja WINA” itp. I takie też hasła naklejono w kilku miejscach na samochodzie. Ktoś położył się przed maską auta, co później zostało uznane za manifestację agresji i przemocy. Policja przeniosła tę osobę na chodnik. Po kilku chwilach utarczek słownych typu :”Stoi pani na ulicy, wie pani? a ja chcę odjechać!”, „Tak, na naszej ulicy!”, pani Magdalena Ogórek odjeżdża. Wcześniej zrobiwszy swoim telefonem filmik czy fotki rejestrujące wydarzenie.
Nikt tej pani nawet palcem nie tknął. Nikt nie używał wulgaryzmów, nikt nie wygłaszał żadnych gróźb.
Ludzie krzyczeli, co myślą o postawie pani Magdaleny Ogórek i o jej roli w budowaniu propagandy na antenie TVP. Zwracali się do niej jako przedstawiciela rządowej tuby – przedstawiciela rozpoznawalnego i dość znaczącego w tej układance. I mają do tego pełne prawo. Taki to zawód, proszę państwa. Zbiera się i laurki i cięgi. I dopóki nikt na nikogo ręki nie podnosi, dopóki nie nazywa go słowami wulgarnymi, nie obraża ad personam, trzeba to znosić i już. Doskonale wiem o tym, bo nieraz spotykałam się z najróżniejszymi reakcjami, i w Internecie i w realu.
Kiedy Magdalena Klim została spoliczkowana przez Dominikę Arendt-Wittchen, nie było tylu słów oburzenia. Kiedy dziewczyny z Obywateli RP były bite a kopiący je młodzieńcy krzyczeli „Ale te k..wy są brzydkie!”, kiedy upuścili jedną z nich tak, że uderzyła głową o asfalt i straciła przytomność, krzyczeli „Udaje, k..wa!”, nie było aż takiej medialnej burzy. Stacje telewizyjne nie pisały oświadczeń, politycy wszystkich stron nie wyrażali na wszystkich portalach swojego świętego oburzenia. "
Pana Widza denerwuje podnoszenie przeze mnie sprawy pani Agnieszki. Ale to jest sprawa lokalna, a zatem ja tylko stosuję się do rekomendacji profesorskich zalecanych przez pana Jacka. Wojenki warszawskie mnie interesują zdecydowanie bardziej gdy dotykają ludzi z mojego miasta. Pani Agnieszka została poszarpana naprawdę. Jest dostępny film. Pani Agnieszka protestowała przeciwko deformie czyli zmarnowaniu miliardów złotych, polegającym na tworzeniu infrastruktury i organizacji, a następnie porzuceniu tego i budowie od nowa. Pani Agnieszka została zaatakowana! Trafiła do szpitala i poddała się obdukcji. Niemniej jednak, gdy przekonała się, że atakującym był policjant nie złożyła sprawy do sądu.
Panowie bijatyki o politykę to na Ukrainie! Mogą być też w Warszawie ale nie u nas! (Brawa dla pani Agnieszki, za to że policjanta do sądu o politykę nie podała!) Dlatego też apeluję: panie Widz nie kłam pan i nie wyzywaj! Może sąsiada wyzywasz!!!

Widz @ 185.25.122.*

wysłany: 2019-02-04 21:46

Może ja nie lubię aż tak pana Buńka, jak on mnie i nie będę mu życzył żadnej posady w JG, bo też jestem prawdziwym patriotą lokalnym i szkoda mi dla niego Jeleniej Góry, nawet tak zapuszczonej przez dotychczasowe " układy ", ale ...

Mimo wszystko, chcę pomóc, bo sądząc po wpisach pana Bunka i ich " jakości' oraz zapiekłej odporności na argumenty i fakty, myślę, że to może pomóc:

"Terapia obywatelska" odbywa się w wielu ośrodkach na terenie Warszawy, a także przez Skype'a. Jak informuje "Gazeta Wyborcza" rozpoczęła się niedługo po protestach, które miały miejsce w lipcu 2017 r. - To terapia dla osób, które "w życiu codziennym nie potrafią poradzić sobie z politycznymi wydarzeniami ostatnich dwóch lat w Polsce" – kwituje redakcja z Czerskiej.

http://niezalezna.pl/207696-to-sie-dzieje-naprawde-psychologowie-prowadza-terapie-obywatelska-dla-ludzi-ktorzy-nie-radza-sobie-z-rzadami-pis

To było dwa lata temu ale może dalej to działa i jeszcze są miejsca???

Jacek Jakubiec @ 5.174.248.*

wysłany: 2019-02-04 21:54

Tak się składa, że jestem jednym polskich "Ashoka fellows". Co to takiego - można się dowiedzieć z internetu. Właśnie dotarł do mnie tekst jednego z ashokowych pedagogów społecznych Jacka Jakubowskiego. Polecam Panom tę lekturę, jest pod linkiem :
https://mail.google.com/mail/u/0/?js=RAW&maximize=true&hide=true&position=absolute&hl=pl&emailsLink=true&sk=true&titleBar=false&border=NONE&eventCallback=ParentStub1264667144388&zx=kwkkzjwesp92#inbox/FMfcgxwBVWMvVWgXjpFFDHrgFNmxtJfh?projector=1&messagePartId=0.1

AS @ 31.11.216.*

wysłany: 2019-02-05 04:49

Obszerne wypowiedzi komentatorów mogą zrażać potencjalnych czytelników.
Zazdroszczę pieniaczom energii,
ale ja nie daję rady tego czytać.
Poza tym proszę o więcej pana Wieńczysława,
o ile się nie prztyka z pozostałymi.

Jacek Jakubiec @ 5.174.248.*

wysłany: 2019-02-05 09:07

Właśnie! Ja np. byłbym ciekaw opinii Pana Wieńczysława, zwłaszcza na temat tego co pisze mój zatroskany imiennik, światły pedagog i psychoterapeuta.
Vide link w moim wczorajszym wpisie. Polecam wszystkim dyskutantom.

AS @ 178.37.184.*

wysłany: 2019-02-05 10:38

Link mi nie działa

Jacek Jakubiec @ 5.174.248.*

wysłany: 2019-02-05 17:53

Może uda mi się wkleić tu sam apel Jacka Jakubowskiego:
----------------------------------------------------------------

JAC JAKUBOWSKI
Byłem w Gdańsku. Wracałem ze Słupska, pomyślałem – przejadę
przez Gdańsk, zanocuję, spotkam się z miłymi sercu ludźmi,
posłucham.
Nie mogłem tam nie pojechać. Właściwie trochę bez sensu, bo
Gdańsk dzisiaj jest wszędzie. W całej Polsce miliony ludzi jest
smutnych, przerażonych, poruszonych nieprawdopodobnym
wydarzeniem – połączeniem koszmaru morderstwa na urzędującym
prezydencie z cudowną kumulacją dobra światełka do nieba WOŚP.
W Gdańsku setki osób zgłasza się po pomoc psychologiczną, bo nie są
w stanie poradzić sobie z rozdartym sercem.
Rozmawiałem ze znajomą, która była wtedy przed sceną. Cieszyła się,
bawiła, ale sceny za dobrze nie widziała. Na ramionach męża siedział
syn. „Tato, a ten pan powiedział, że zabił” – usłyszała od dziecka i w
pierwszym momencie myślała, że dziecięca wyobraźnia płata figla…
Wstrząs przeżyła masa ludzi. Rozlała się po kraju fala smutku, żałoby.
Nawet hejt taki jakiś niewyraźny, a manipulacje żałosne. I zewsząd
bezradne pytanie – co robić. Przecież nie można tego tak zostawić.
Niestety trzeba się zmieścić w paradoksie, w sprzeczności właściwie.
Bo rzeczywiście trzeba działać. Nie pozostawać biernym, aktywnie
przeciwstawić się złu. Jednocześnie musimy poradzić sobie z
wściekłością, bezradnością, fizycznym czasem bólem. I ze
świadomością, że rozhuśtane procesy będą się dalej jakoś się dziać.
To, co się stało, będzie także dzielić. Będzie „zagospodarowywane”,
wbudowywane w dzielące ludzi narracje.
Pierwsze pole już się pojawiło. Wszyscy, z każdej strony wszelkich
podziałów, nawołują do zwalczenia mowy nienawiści. Rzeczywiście
paskudna to rzecz, ale… to tylko objaw, wierzchołek góry lodowej. To
konsekwencja różnych form przemocy słownej, która wyrasta z
bezbrzeżnego przekonania o własnej racji. To syndrom pustej mocy,
ucieczki przed własnym lękiem, sztywnym autorytaryzmem. Samo
obrażanie, hejtowanie, poniżanie to próba idiotycznego
odreagowania, które nie uwalnia, tylko poniżającego poniża.
To trudne, bo rzeczywiście każda agresja naruszająca godność
powinna być zakazana i trzeba jakoś z nią walczyć. Trzeba jednak
poradzić sobie z tym, każda walka ze złem jest bardzo
nieprzewidywalna. W walkę trzeba się zaangażować. Trzeba być
skutecznym, więc szybko zaczyna się nie przebierać w środkach.
Łatwo wtedy znienawidzić tych paskudnych wrogów, poczuć swoją
wyższość, skutecznie ich ranić. Trzeba niezwykłej samoświadomości,
głębokiej dojrzałości emocjonalnej, żeby się w to nie wkręcić. Po
politykach wszelkich stron widać najlepiej jakie to trudne. Bardzo im
współczuję..

Tak na marginesie – bardzo mnie niepokoi pomysł na lekcje w szkołach o
mowie nienawiści. Wyobrażam sobie nielicznych nauczycieli, którzy będą
potrafili coś takiego sensownie przeprowadzić. Boję się, że większość
zastosuje stereotypowe przemocowe metody mówiąc, że… przemoc jest
niedobra. Albo wydeklamuje jakieś wyuczone formułki, co rozśmieszy
uczniów i spowoduje, że potraktują to jako kolejne pieprzenie dorosłych.
Zajmowanie się objawem nie leczy przyczyn.
Trzeba działać z sensem. A najsensowniejsze działanie, moim zdaniem, to
generowanie dialogu i współpracy. To kreowanie działań na rzecz dobra
wspólnego. To budowanie kultury konfliktu opartego na sporze i
konstruktywnej konfrontacji, a nie walce. To rozwijanie umiejętności
przeżywania wątpliwości, ciekawość innego spojrzenia na coś, co wydaje się
oczywiste. Brzmi to w tym czasie smutku jak jakaś bajka, a jest realnością.
W Polsce (jak zresztą na całym świecie) „ludzi dobrej woli jest więcej”. W
biznesie, organizacjach pozarządowych, społecznościach lokalnych, a
nawet w oświacie, urzędach, czy służbie zdrowia jest masa ludzi, którzy
konsekwentnie poszukują sensu, uruchamiają rozwój, podejmują różne
formy pracy nad sobą. Podejmują współpracę, pomagają sobie nawzajem,
uczą się uważnego słuchania.
Ważnym jest to, że coraz więcej jest działań skutecznych, przemyślanych,
opartych na sprawdzonych metodykach. Coraz więcej profesjonalistów
wchodzi w swoje emocje, pogłębia samoświadomość, buduje cykle działań
dających prawdziwą zmianę na lepsze. Robią to w oparciu o różne
koncepcje, autorskie podejścia, wieloletnie doświadczenia.
Jestem głęboko przekonany, że to najlepszy kierunek działania.
Ja będę to robił w ramach AKCJI-EMPATIA. Przygotowujemy FESTIWAL, na
którym spotkają się ludzie budujący w różnych sferach i w różny sposób
współpracę opartą na empatii. Jestem też gotów wziąć udział we wszelkich
działaniach WOŚP, dniach skupienia obywatelskiego, działaniach
związanych z akcją p. n. ROK WOLNOŚCI, działaniami ASHOKI i wszelkimi
innymi sensownymi działaniami, o których jeszcze nie wiem.
Apeluję do Ciebie, czytającego ten tekst, żebyś zaaranżował coś
autorskiego, Twojego, albo włączył się głęboko w któryś z nurtów
budowania dobra wspólnego. Zrób spotkanie, warsztat, happening, koncert
– coś, co ludzi zbliża, pozwala zrozumieć innego, pomaga potrzebującym,
rozwija współpracę. Zrób to w swojej firmie, szkole, kościele, organizacji
pozarządowej, uczelni, urzędzie,
placówce pomocy socjalnej czy w szpitalu. To prawdziwa odpowiedź na
koszmar zła, które się wydarzyło.
Zapraszam do kontaktu. Może mnie zainspirujesz, może ja Ci pomogę
znaleźć jakieś miejsce. Jeszcze raz podkreślam – niech politycy robią
swoje, a Ci, którzy chcą walczyć z nienawiścią nich robią to jak
najmądrzej. Podkreślam tylko – trzeba kreować sens, dobro,
porozumienie i głębokie spotkania międzyludzkie. Bo bez tego nie
uda się nic.

Jac Jakubowski
jac.jakubowski@grupatrop.pl
M: 602 551 045
www.akcja-empatia.pl

Wieńczysław @ 176.114.235.*

wysłany: 2019-02-07 22:58

" Ja np. byłbym ciekaw opinii Pana Wieńczysława"

Zasadniczo zgadzam się i popieram przesłanie tekstu Pana Jakubowskiego. Zwłaszcza podoba mi się zdanie: "Trzeba niezwykłej samoświadomości, głębokiej dojrzałości emocjonalnej, żeby się w to nie wkręcić.".

Sądzę, że za każdym takim głosem, który pojawił się po zabójstwie prezydenta Adamowicza, stoją dobre intencje. Mam jednak wrażenie, że ja nie jestem odpowiednią osobą, która mogłaby się przyłączyć do akcji zaproponowanych przez autora, gdyż nie jestem osobą koncyliacyjną, za to jestem niepoprawnym pesymistą. Uważam, że w tego typu odezwach tkwi zbyt dużo romantyzmu i pięknoduchostwa. Raczej postrzegam realia społeczno-polityczne jak grę w szachy, gdzie potrzebny jest spokój i intelekt (choć tego ostatniego oczywiście Panom nie odmawiam), a niekoniecznie wielkie akcje i sztandary z hasłami "kochajmy się" albo "zgoda buduje". Wiem, że może trochę opacznie interpretuję w tej chwili ten tekst, ale wyrażam tutaj pewne swoje ogólne zdanie. Natomiast oczywiście nawet w duszy politycznego "szachisty" buzują emocje różnego rodzaju, w zależności od jego poglądów i wrażliwości, od patriotyczno-niepodległościowo-konserwatywnych po liberalno-europejskie. Będąc pesymistą sądzę jednak, że na końcu i tak decyduje siła.

Aby to uzasadnić, przedstawię pewien pomysł, który mogą Panowie uznać za prowokację intelektualną. Otóż sądzę, że PiS mógłby zaproponować stronie opozycyjnej nowy Okrągły Stół w celu uzgodnienia pewnego "historycznego kompromisu" czy też konsensusu ustalającego podstawowe założenia ustrojowe, gospodarcze i nawet kulturowe, na których oparte miałoby być nasze państwo w przyszłości.

Sądzę, że mogłoby się to spodobać szczególnie tym, którzy chwalą Okrągły Stół z 1989r. i uznają to wydarzenie za historyczny sukces, który posunął polskie sprawy do przodu. Skąd taki pomysł i na czym miałby polegać? Otóż nietrudno dowieść, że mamy obecnie do czynienia z tak napiętą sytuacją społeczną z powodu podziału politycznego na obóz PiS i anty-PiS, że da się to porównać jedynie z sytuacją sprzed 30 lat, kiedy to właściwie cały naród był zjednoczony przeciwko władzy PZPR. Dzisiaj przeciwnicy PiS-u też uważają, że PiS buduje państwo niedemokratyczne, że właściwie mamy powrót komuny, PRL-bis. Jak powiadają - zniszczono "fundamenty państwa prawa" i naruszono kardynalne zasady demokracji. Właściwie wszystkie instytucje zostały podporządkowane władzy jednego człowieka - Jarosława Kaczyńskiego. Można też wspomnieć o kryzysie gospodarczym, w który wpędziła nas ekipa PiS-u swoją nieodpowiedzialną, populistyczną polityką. Skoro te analogie są tak oczywiste, to oczywiste powinny być następne posunięcia obu zwaśnionych stron.

W praktyce mogłoby wyglądać to bardzo podobnie jak przed 30 laty, tzn. strona rządowa pragnie "oddać władzę" i wyciąga rękę do opozycji, a opozycja przyjmuje ten gest z wdzięcznością i nadzieją. Wtedy najważniejszą osobą po stronie rządowej był gen. Czesław Kiszczak, od którego w największym stopniu zależało to, kto siądzie do rozmów zarówno ze strony rządowej, jak i opozycyjnej. Skoro tak, to dzisiaj tę rolę mógłby pełnić Jarosław Kaczyński, który mógłby do okrągłego stołu zaprosić światłą część opozycji, np. Roberta Biedronia, Pawła Kowala, Bogusława Sonika, Marka Jurka, Kazimierza Ujazdowskiego, Władysława Kosiniak-Kamysza, Adriana Zandberga, a jeśli ten ostatni by się nie zgodził, to może Janusza Korwin-Mikkego. Ci ludzie zasiedliby do rozmów i przy dobrym trunku uzgodnili kształt ustrojowy nowej Polski oraz zasady nowych wyborów. Te wybory zakładałaby, że PiS ma zagwarantowane 65% miejsc w Sejmie.

Absurdalne? A niby dlaczego? Skoro komunistyczny zbrodniarz, który własnymi rękami mordował niewinnych ludzi mógł tak zrobić i został z tego powodu przez niektórych swoich "partnerów" mianowany "człowiekiem honoru", to czemu miałby tego nie zrobić Jarosław Kaczyński, który wygrał wybory i nikogo nie mordował? Owszem, nawet jeśli przyjmiemy, że władza PiS jest odpowiedzialna za zabójstwo Adamowicza, to raczej nie w wyniku bezpośredniego rozkazu; nawet jeśli założymy, że PiS "podkręcał" wybory, to ich nie fałszował od początku do końca i trudno uznać, że 30%-owy elektorat PiS-u jest wymyślony i nieistniejący, podczas gdy PZPR miała realne poparcie wielokrotnie mniejsze. Dlaczego zatem mając takie poparcie społeczne nie mieliby mieć zagwarantowanych 65% mandatów? PZPR jakoś mogła.

Odpowiecie: bo komuniści mieli silną władzę, wszystkie resorty i należało się cieszyć, że w ogóle coś od nich uzyskaliśmy, bo to nie były żarty i w przeciwnym razie, tzn. gdyby nie doszło do porozumienia, mogłoby się to skończyć rozlewem krwi. Należało więc przystać nawet i na takie warunki i czekać na rozwój sytuacji i należy Bogu dziękować, że poszło to w kierunku pokojowych rozstrzygnięć i w kierunku demokracji. (Ciekawe, że w innym kontekście ci ludzie mówią o wielkiej dobroduszności komunistów, którzy oddali dobrowolnie władzę w imię przyszłości Polski - to trzeba się zdecydować, albo byli kryminalistami, którzy dali się tylko przekonać do oddania broni, albo wielkimi patriotami, którym zawdzięczamy wolność).

OK, ale skoro dzisiaj mamy "powrót do PRL", a PiS przypomina wam tak bardzo PZPR, to stąd właśnie pojawia się moja propozycja, dlaczego w takim razie - jak przypuszczam - uznajecie ją za absurdalną? PiS powinien "oddać władzę" tak, jak zrobiła to PZPR, czyli tak, aby dotychczasowi "towarzysze" mogli zostać "obywatelami" i tak, żeby pod innym szyldem mogli wygrywać następne wybory, już w charakterze "demokratów". Idziecie na taki deal? Czy może PiS jest dla was gorszy od PZPR, a Jarosław Kaczyński, w przeciwieństwie do Kiszczaka, niegodzien nawet podania ręki?

Widać, że cała ta narracja o "totalitarnych zapędach" PiS jest o kant okrągłego stołu rozbić. GW w 2015 pisała: "stawką tych wyborów jest demokracja" i już wiemy, że nie o żadną demokrację chodzi, tylko o konfitury. Nie tak się bowiem umawiano. Umowy były takie, że PZPR dogaduje się ze "światłą częścią opozycji" tak, żeby obie te frakcje mogły sobie naprzemiennie rządzić tym zdegenerowanym parapaństwem zwanym III RP i spijać całą śmietankę wynikającą z uprzywilejowanej pozycji ekonomicznej dawnych funkcjonariuszy, PZPRowców, agentów i in., którzy momentalnie stali się "rekinami biznesu" w nowej rzeczywistości postkomunistycznego kapitalizmu, w którym 80% społeczeństwa ciężko pracuje na to, by pozostałe 20% mogło mieć willę z basenem. W ramach tak sprytnie pomyślanej "demokracji" niedopuszczalne jest, aby pojawiła się siła polityczna, która chce reprezentować owe 80% ludzi.

W tekście Pana Jakubowskiego przewija się myśl, iż debata społeczna w Polsce powinna przebiegać w duchu wzajemnego zrozumienia. Otóż ja próbuję zrozumieć intencje i motywacje strony liberalno-lewicowej i dochodzę do wniosku, iż na ich pogląd na Polskę składają się następujące tezy:
1. Zdecydowana większość Polaków to osoby głupie, słabo wykształcone, pochodzące ze wsi, prymitywne, które nie znają świata i nie znają się właściwie na niczym.
2. Dodatkowo są oni ogłupieni przez Kościół, który narzuca im staroświecki styl życia, przez co narażają się oni tylko na śmieszność, a nas - na wstyd za nich.
3. Zachód jest wspaniały, jest tam pięknie, bogato i różnorodnie. Ludzie tam są bogaci i szczęśliwi.
4. Jest tam tak dlatego, że hołdują oni swoim europejskim wartościom, takim jak np. tolerancja, otwartość i wszystko to, co składa się na "nowoczesność".
5. Polacy oczywiście do pewnego stopnia mogą zarządzać własnym krajem, ale nie można z tym przesadzać. Biorąc pod uwagę punkt 1. oraz fakt, że za każdym razem, gdy tzw. "naród" "wstawał z kolan" oraz "brał sprawy w swoje ręce" kończyło się to tragicznie: utratą niepodległości na 123 lata oraz klęską podczas II wojny światowej oraz 45-letnim zniewoleniem pod butem Moskwy, należy uznać, że przyczyną naszych nieszczęść jest nasza niemądra tradycja polityczna, która wiąże się z megalomanią, ułańską fantazją, która nas ponosi i sprowadza na manowce, wpycha nas prosto pod koła "pociągu historii". Zamiast więc rzucać się pod ten pociąg, powinniśmy do niego wsiąść!
6. Ale kto powinien o tym zdecydować? Kto jest na tyle mądry, przewidywalny, roztropny, żeby postanowić o tym, że do tego pociągu "wsiadamy", zamiast próbować taranować go głową? Oczywiście światłe elity! Tylko Mazowiecki, Geremek i Kuroń! Byle nie ten oszołom Macierewicz! Przecież "jeżeli PiS dojdzie do władzy", to właśnie skończy się to tragedią, "skłóceniem nas z naszymi partnerami, sąsiadami" i tak dalej. Czyli pod rządami PiS-u jesteśmy w najlepszym razie jak drezyna, na której dumne z siebie towarzystwo pod biało-czerwoną flagą krzyczy "jedziemy!!", gdy tymczasem po tych samych torach zbliża się do niej pociąg pancerny.
7. Skoro tak, to jedynym sposobem uniknięcia zderzenia jest "wyrzucenie za burtę" kierujących drezyną, wywieszenie białej flagi na wszelki wypadek, aby maszynista pociągu litościwie zwolnił, pospieszne dojechanie drezyną do najbliższego przystanku "Nowoczesność", tak aby pasażerowie mogli się ewakuować i wsiąść tam do pociągu.
8. Jeśli kierujący drezyną nie chcą dobrowolnie oddać sterów, to trzeba ich do tego przekonywać wszelkimi dostępnymi metodami, a nawet ich do tego zmusić, bo sprawa jest nadzwyczaj poważna: grozi nam katastrofa.
9. A może ta metafora jest nie do końca trafna i może niesłusznie zakłada, że intencją osób myślących w ten sposób o położeniu naszego kraju jest troska o jego przyszłość? Może te osoby doskonale zdają sobie sprawę z tego, że nie jesteśmy żadną "drezyną", a całkiem sporym pociągiem, może niekoniecznie TGV, ale PKP ze składem produkcji Pesy lub Newagu? A zanim się przesiądziemy do Pendolino, które wcale nie jedzie prosto na nas, tylko w różnym czasie w różnych kierunkach, można wyjeść zapasy, które zostały w Warsie? Może chodzi właśnie o te konfitury?

Może jest więc tak, że jedno drugiego nie wyklucza, może te osoby wiedzą, że Polska to w rzeczywistości taki średnio-stary skład kolejowy, w którym można jeszcze coś wyjeść z Warsu (aby zdjąć z siebie podejrzenia, uśpić czujność "pasażerów", wymyślili do tego pretekst w postaci opowieści o "drezynie", czyli o tym, że "Polska nie ma/nie miała kapitału") ale który tylko czeka na serwisantów z Alstomu oraz maszynistów z Deutsche Bahn i którym dopiero wtedy będzie można normalnie jeździć? Pytanie za jaką cenę i w jakim kierunku?

Sądzę, że tak wygląda sposób myślenia tych ludzi i należy nad tym ubolewać. W skrócie mówiąc, jest to typ myślenia zupełnie mi obcy, dlatego że:
- jest kompletnie nieprawdziwy, tj. niezgodny z wiedzą o stosunkach międzynarodowych, o gospodarce, o historii, o prawdziwym położeniu Polski w świecie
- oparty na naiwnych, infantylnych, uproszczonych wyobrażeniach, zamiast na wiedzy
- oparty na braku wiary w Polskę i Polaków, a więc niesłuszny w swych założeniach historiozoficznych, gdyż nie jest prawdą, jakoby "samosterowność" polskiego narodu musi prowadzić do jakichś nieszczęść, np. ponownej utraty niepodległości lub zahamowania rozwoju gospodarczego. Nie takie zresztą były tego przyczyny i też nie istnieje tego rodzaju determinizm. Wręcz przeciwnie, ja uważam, że większa partycypacja przełożyłaby się na zwiększenie siły państwa
- oparty na kompleksach, nieuzasadnionym poczuciu niższości względem mitycznego Zachodu i przekonaniu, że jesteśmy tylko "ratlerkiem" i jedyne, co możemy, to prosić o litość i dawać innym "przysmaki"
- nieciekawy, nieporywający, niefascynujący, żenujący i głupi
- niemoralny, bo oparty wyłącznie na ekonomicznych motywacjach, czy wręcz instynktach (lecimy jak muchy tam gdzie jest większa kasa) i oparty na indywidualizmie, a nie poczuciu obowiązku np. względem przeszłych pokoleń
- bezsensowny, bezcelowy, gdyż nie jest nigdzie udowodnione, że życie w biedniejszej, nawet zacofanej Polsce miałoby być mniej szczęśliwe niż np. życie w Austrii.

Tak więc podstawowy podział w Polsce, podział na Polskę PiS-u i Polskę PO, to w rzeczywistości podział na ludzi wierzących w Polskę oraz niewierzących w Polskę. Parafrazując Jarosława Kurskiego, sądzę, że stawką najbliższych wyborów parlamentarnych będzie niepodległość, gdyż jeśli znowu przestawimy wektor naszej polityki zagranicznej na Niemcy, realizując jakąś "piastowską" wizję Polski, to skończymy jako niemiecka przystawka. Proszę się więc nie dziwić, że w swoich opiniach jestem ostry i próbuję kimś "potrząsnąć" mimo że ten sobie tego nie życzy. Jak nie ja, to potrząśnie nim ktoś inny, jakiś Jurgen, Iwan albo Muhhamad.

AS @ 31.11.216.*

wysłany: 2019-02-08 10:49

Panie Wieńczysławie!
Kto tu Panu dorówna?
Toż to rzucanie pereł przed wieprze!
Bez mała.
Czy nie szkoda Panu czasu na PK?
Ja chcę Pana czytać na Pańskim blogu!
A jak nie, to przynajmniej u pana Jacka.

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-02-08 13:41

Panie Jacku, ależ panu Wieńczysław "tekst" wysmarował! Zarówno Wałęsowskie "tak bardzo za, że aż przeciw" tam można znaleźć, jak i podstawy leninizmu czyli "mówić jedno, robić drugie, a krytyków w mordę lać, byle przy korycie trwać". Mnie najbardziej ubodły jego tezy, że liberał czyli osoba ceniąca wolność osobistą swoją i innych nie może być patriotą i to, że jak ktoś chce by Polska uznawała wartości europejskie czyli należała do UE, to też nie patriota. Pan Wieńczysław jest wzburzony, że nie wszyscy akceptują, że tylko on i jemu podobni mają wiedzę o wszystkim, tylko śmią ci inni myśleć po swojemu. Chwali się, że posiada wiedzą o stosunkach międzynarodowych, o gospodarce, o historii, o prawdziwym położeniu Polski w świecie. W tym ostatnim przypadku to mu przypomnę, że to ja, osobiście Go uczyłem podstaw geografii i nakazałem mu w ramach pracy domowej otworzenie atlasu. Ci inni, to według niego naiwni, infantylni, o uproszczonych wyobrażeniach i z jakichś powodów nie wierzący w swoje możliwości, bo brak im wiary w Polskę i Polaków. W ogóle poglądy tych ludzi wg pana Wieńczysława są nieciekawe, nieporywające, niefascynujące, żenujące, głupie i niemoralne. A sam pan Wieńczysław z tymi ludźmi nie chce mieć nic wspólnego bo nie jest osobą koncyliacyjną. Na koniec to przeszedł chyba nawet Wałęsę, bo zamiast innego jakiegoś kraju, to o Austrii wspomina, czyli kraju z którego pochodzi biznesmen, słynny ostatnio z trzymania swoich pieniędzy w "rajach podatkowych" (Panama). Ten pan przecież ujawnił i to w sposób bardzo głośny, że robi ciemne interesy z najbardziej przez pana Wieńczysława uwielbianym politykiem w celu wypracowania jak największej ilości "srebrników" (tak chyba należy nazywać profity z firmy o nazwie Srebrna?) by opłacać "mizerię" dziennikarską, pracującą dla firm medialnych, nazywanych przez niegdyś bardzo katolickiego działacza, a dziś potępianego za kontakty z płcią, po prostu "szczujnią". Oczywiście rozbawił mnie też pan AS twierdząc, że ten tekst to perła dla niego. Panie Jacku jak pan pogodzi opisywany tekst z poglądami pana Jakubowskiego?

JJ:
A mam obowiązek godzić albo nie godzić? To obywatelska wolna trybuna, Panie Buniek...

Widz @ 185.25.122.*

wysłany: 2019-02-08 17:03

No i co pan , panie AS teraz zrobi z tymi perłami przed panem???

Bez mała.

Wieńczysław @ 176.114.235.*

wysłany: 2019-02-08 19:08

Panie Buniek,

1. Owszem, w mordę lać to bardzo bym chciał, bo taki już mam temperament i nic na to nie poradzę. Ale proszę się nie obawiać, przez łącze internetowe jest to niemożliwe, a też dla Pana mam wyjątkowo dużo łaskawości.
2. Nie napisałem, że liberał nie może być patriotą i nie uważam tak. Stwierdziłem tylko, że w Polsce obecnie większość osób posiadających takie poglądy i angażujących się w jakimś stopniu w życie publiczne trudno nazwać patriotami. Sam mam poglądy w wielu sprawach zróżnicowane, w niektórych także liberalne, a to czy jestem patriotą - niech oceniają inni, choć ja uważam patriotyzm za podstawę wszelkiego myślenia o polityce. Całokształt moich poglądów jest w sumie zgodny z programem PO, przynajmniej tym z 2005r. Problem w tym, że już wtedy wiedziałem, że oni szykują tylko wielki skok na kasę i nic poza tym.
3. Nie jestem wzburzony tym, że inni mają odmienne od moich poglądy, lecz tym, że niektórzy nie wykazują odpowiedniej lojalności wobec państwa polskiego, za to chętnie wykazują pogardę wobec zwykłych Polaków.
To nie znaczy, że ci ostatni nie podlegają krytyce, bo doskonale zdaję sobie sprawę, jakimi cechami charakteryzuje się naród, w którym ponad 60% ludzi nie przeczytało ani jednej książki w roku, natomiast jeśli to krytykuję - to w trosce o to społeczeństwo, a nie z pogardą dla niego.
4. Nie posiadam dużej wiedzy w wymienionych przez Pana dziedzinach, natomiast, cytując klasyka, czyli Pana Kucharskiego, mam w nich "minimum wiedzy" - wystarczającej do rozpoznania kluczowych problemów Polski.
5. Pan jest śmieszny, gdy twierdzi Pan, że uczył mnie Pan czegokolwiek, np. geografii. Chyba nie byłem zbyt pilnym uczniem, bo wydaje mi się, że jeżeli coś wiem na ten temat, to nie od Pana. Bardzo mi przykro.

Ja Panu w tej chwili nakazuję w ramach pracy domowej otworzenie podręcznika do analizy matematycznej. W następnym wpisie będę się chwalił, jak to wprowadziłem Pana w arkana tej wdzięcznej gałęzi królowej nauk. Pasuje?

Widzę, że płynnie przeszedł Pan do sprawy Srebrnej. Ale to chyba nie ma wiele wspólnego z meritum mojej wypowiedzi, także odpuszczę sobie komentowanie akurat tej sprawy.

"Ja chcę Pana czytać na Pańskim blogu!"

Ja też wolałbym pisać na swoim blogu, ale staram się przestrzegać zasady, by więcej czytać, niż pisać.

Widz @ 185.25.122.*

wysłany: 2019-02-08 19:27

Chciałbym też napisać tylko kilka słów w tej, interesującej w tym

momencie, dyskusji.

Ja również, zasadniczo zgadzam się, podobnie jak Pan Wieńczysław, z

przesłaniem Pana Jakubowskiego.

Bardziej niż zasadniczo, zgadzam się z tezami Pana Wieńczysława.

Moje uwagi, są spowodowane tym, iż podzielam pogląd Pana

Wieńczysława, wyrażony pod koniec w zdaniu, które pozwolę sobie

zacytować:

„Parafrazując Jarosława Kurskiego, sądzę, że stawką najbliższych wyborów parlamentarnych będzie niepodległość, gdyż jeśli znowu przestawimy wektor naszej polityki zagranicznej na Niemcy, realizując jakąś "piastowską" wizję Polski, to skończymy jako niemiecka

przystawka."

I dlatego, w moim rozumieniu świata, w tym świata polityki, tą droga

proponowana przez Pana Jacka Jakubowskiego, jest drogą „

niepraktyczną” w krótkim okresie.

Bardzo mi odpowiadające tezy Pana Wieńczysława, niemal

pokrywające się z moimi, zakładają posiadanie przez wyborcę pewnego

przygotowania historycznego, politologicznego, ekonomicznego, itd.

A także, co wydaje mi się kluczowe, wychowania w duchu

patriotycznym.

Dlaczego o tym piszę?

Otóż wydaje mi się, że obecnie wybory, może mniej niż

dotychczasowe, ale jednak, będą zdominowane przez tzw. marketing

polityczny.

Z pewnością każdy spotkał się z takimi „ kwiatkami”, że ktoś wybrał

kogoś, obiektywnie wbrew swoim interesom, bo był ładny/ przystojny,

bo wybór konkretnego kandydata, według naiwnego wierzenia

wyborcy, to jego awans do elity intelektualnej, itd. itp.

Oczywiście dochodzą jeszcze bardzo ważne interesy ekonomiczne

poszczególnych grup społecznych czy jednostek, związane ze

sprawowaniem władzy przez określone siły polityczne.

Żeby nie rozwijać dalej wywodu, chciałbym tutaj stwierdzić, że taka

długofalowa praca, jak ta proponowana przez Pana Jakubowskiego,

kształtowanie świadomości wyborców przez Pana Wieńczysława,

muszą być jednymi z instrumentów, które z jednej strony

„ucywilizują” naturalny dla demokracji spór polityczny, zracjonalizują

go, a z drugiej strony przyczynią się do wyborów korzystnych dla

Polski i większości jej obywateli.

Czego życzę sobie i wszystkim Polakom!

AS @ 31.11.216.*

wysłany: 2019-02-09 09:13

Zmarł Jan Olszewski.
Do czego zobowiązuje nas Jego śmierć?

AS @ 31.11.216.*

wysłany: 2019-02-09 09:17

Panie Widz!
Nie jesteś pan dla mnie wieprzem!
Pana też z przyjemnością czytuję.

Widz @ 185.25.122.*

wysłany: 2019-02-09 10:01

Panie AS, pewnie zbyt ostro Pana potraktowałem.

Był to wyjątkowy u Pana , ale jednak " wypadek".

Przy pracy.

Jacek Jakubiec @ 37.7.86.*

wysłany: 2019-02-09 11:34

Pyta AS - do czego zobowiązuje nas śmierć Jana Olszewskiego. Do pamięci, bo na trwały szacunek Polaków zasłużył jak mało kto. Chciałoby się też pomarzyć, że także do naśladownictwa, ale był to w polityce przypadek w gruncie rzeczy unikatowy, nie do powielenia. Niestety! Jest pod Paryżem w Sevres wzorzec metra. Gdyby ktoś uznał, że warto pokazać wzorzec Człowieka Prawego, niezłomnego w pełnieniu służby publicznej - to Olszewski byłby tu mocnym kandydatem. Padło już na Jego temat mnóstwo słów. Opinie te układają się dziś w jeden zbiorowy akt hołdu. Mam nadzieję, że Polacy dadzą temu wyraz w dniu pogrzebu premiera Jana Olszewskiego.

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-02-09 23:20

Pan Jacek, nasz blogowy gospodarz akceptuje z radością ustrój w którym rządzący mają prawo w obronie swojej pozycji sfabrykować dowolne oskarżenia przeciwko osobom kontestujących ich kompetencje, a następnie w procesie selektywnego wymiaru sprawiedliwości, poprzez rządowych prokuratorów i sędziów (PIS) takie osoby wyeliminować z życia politycznego. Ponadto większość osób tu zamieszczających posty też jest szczęśliwa, z powodu powrotu tego systemu. Niemniej jednak, w kontrze do tego co napisałem w pierwszym zdaniu nasz gospodarz napisał "to jest wolna trybuna", a ponadto promuje myśli pana Jakubowskiego więc mam nadzieję, że moje niektóre przemyślenia zamieści, mimo, że ja absolutnie nie akceptuję tego obrotu koła historii. Zresztą, nie tylko ja ale np. Pan Bogdan Klich napisał: "W czasie gdy siedzieliśmy w komunistycznych więzieniach KUJDA donosił SB, PIOTROWICZ oskarżał opozycję, a KRYZE sądził opozycję. To symbole obecnej władzy i powstaje pytanie: Kto stoi tam, gdzie stało wtedy ZOMO?"
Oczywiście dyskusje z panami Widzem, Wieńczysławem, którzy sobie ślinią oraz niektórym innymi ich nie przekonają do moich argumentów ale mam nadzieję, że to spowoduje u nich dysonans poznawczy czyli inaczej lekkie zaniepokojenie, że mogą nie mieć racji we wspieraniu odnowy zamordyzmu bo pewnego dnia i ich mogą sięgnąć skutki radosnej akceptacji powrotu tego ustroju.
Z żalem zauważam brak pomysłu jakiejś wielkiej idei, która mogłaby połączyć blogowiczów JG24 w sensie wspólnego interesu mieszkańców kotliny w walce o fundusze krajowe czy unijne.
Kiedyś próbowałem dyskutować tu na temat tez wyczytanych w Internecie, że kościół poprzez doprowadzenie poprzez szczucie na wyznawców innych religii do rozbiorów, rzezi Wołyńskiej oraz eksterminacji obywateli - wyznawców religii Mojżeszowej źle się przyczynił historii naszej państwowości i dlatego zbytnie ufanie w mądrości głoszone z ambony, a szczególnie wydawanie pieniędzy budżetowych na kościół to głupota ale oprócz wyzwisk w stosunku do mojej osoby ciekawych argumentów nie wyczytałem. W związku z powyższym, że ja wiążę śmierć Prezydenta z działalnością obecnych "szczujni" niejednokrotnie wspieranych przez ludzi kościoła proszę o opinię szanownych dyskutantów czy kościół coś robi by wojna polsko-polska się zakończyła czy wręcz przeciwnie?
No i skoro piszemy o panu Olszewskim to się pochwalę, że osobiście go spotkałem i wymieniliśmy uprzejmości. Otóż, będąc w Warszawie jechałem z nim w tramwaju. Nie było to w godzinach szczytu więc w wagoniku było kilka osób. Zagadałem "Dzień Dobry, panie premierze", a on mi odpowiedział z uśmiechem: "Dzień Dobry, panu". Była szansa pogadać ale jakaś starsza pani też podeszła do niego i niestety straciłem możliwość. Dlaczego o tym piszę? Ano, dlatego, żeby panom uświadomić, że pan premier, pomimo burzliwego obalenia jego rządu (m. in. przez obecnego posła przez duże P) nie obawiał się i bez ochrony w tramwaju jeździł.

Widz @ 185.25.122.*

wysłany: 2019-02-10 11:41

Właściwie, to miałem napisać tylko, że pan Buniek pisze w myśl zasady: „ nie mam nic do powiedzenia, więc piszę”.

Ale …„ Pisać każdy może, trochę lepiej lub gorzej …”.

Pan Buniek, pisze gorzej …niż beznadziejnie.

Bełkot intelektualny, bełkotliwa forma, pozbawiona logicznego ciągu, logicznego podziału

wątków, nie mówiąc już o logicznym podziale zdań.

Z litości już nie wspomnę o nieznajomości takiej „ instytucji”, jak znaki interpunkcyjne.

Totalny, jak opozycja, bełkot.

Przykład?

Pomijając już fobie pana Bunka na tle KK i jego obsesyjne zaczepki „ intelektualne”, bez

żadnego związku, ani z tematem, ani logiką, to pada takie tu zdanie :

„ Kiedyś próbowałem dyskutować tu na temat tez wyczytanych w Internecie, że kościół poprzez doprowadzenie poprzez szczucie na wyznawców innych religii do rozbiorów, rzezi Wołyńskiej oraz eksterminacji obywateli - wyznawców religii Mojżeszowej źle się przyczynił historii naszej państwowości i dlatego zbytnie ufanie w mądrości głoszone z ambony, a szczególnie wydawanie pieniędzy budżetowych na kościół to głupota ale oprócz wyzwisk w stosunku do mojej osoby ciekawych argumentów nie wyczytałem”.

O co się autorowi „ rozchodzi”?

Że oczekuje on, zupełnie bezpodstawnie, iż każdy musi „ empatyczne” razem z nim przeżywać,

bez względu na okoliczności jego „ problemy” …

psychiczne ???

Ale tak naprawdę, to do zajęcia mojego cennego czasu dla pana Buńka, sprowokowała mnie jego

prowokacyjna, ale szkodliwa teza:

„ Pan Jacek, nasz blogowy gospodarz akceptuje z radością ustrój w którym rządzący mają prawo w obronie swojej pozycji sfabrykować dowolne oskarżenia przeciwko osobom kontestujących ich kompetencje, a następnie w procesie selektywnego wymiaru sprawiedliwości, poprzez rządowych prokuratorów i sędziów (PIS) takie osoby wyeliminować z życia politycznego”.

Nieżyjący poznański filozof nauki i metodologii, prof. Leszek Nowak, powiedział, że są takie wypowiedzi, z którymi nie warto dyskutować, gdyż nic nie wnoszą do meritum sprawy. Niestety wśród nich są też takie, z którymi choć nie warto dyskutować, zarazem koniecznie trzeba. Są to wypowiedzi nieprawdziwe i niekompetentne, ale przybierające formułę sądów prawdziwych i merytorycznych

Mimo, iż pan Buniek, moim skromnym zdaniem, tutaj zachowuje się , jak Renata Dancewicz, która

kokietuje: „Uwielbiam się wypowiadać. Chociaż nie powinnam, bo nie znam się tak naprawdę

na żadnej rzeczy dobrze”, to trzeba go tutaj zapytać, czy ma dowody na swoje tezy?

Znowu jego obsesja, jeleniogórska Joanna d’ Arc, niejaka pani Agnieszka, która skazana za ewidentne

przestępstwo na baaaaardzo łagodną karę, dalej płonie na buńkowym „ pisowskim stosie”???

Czy „ obiektywny inaczej” Buniek, mógłby skomentować , lub przedstawić swoje historyczne

komentarze na temat „ reżimu peowskiego”, który zamykał bez POwodu, niejakiego „ Starucha”, czy

próbował zamykać usta wraz z ich właścicielem, Robertem Fryczem, twórcą strony AntyKomor?

A może reżim peowski zupełnie POważnie ścigał i sądził człowieka, który się „ zamachnął „ krzesłem

na prezydenta Komorowskiego???

Nie mógł mu Bul Komorowski oddać „ dechą”, tylko do sądu ciągać ???

A już szczytem, wisienką na …jest buńkowy oksymoron : „i sędziów (PIS)”

Sędziów PiS ???


BUHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA !!!

Jacek Jakubiec @ 37.7.86.*

wysłany: 2019-02-10 12:10

Bardzo krótko do Pana Buńka.
Jeśli Pan rzeczywiście dostrzega u wypowiadających się tu zwolenników PiS przejawy "wspierania odnowy zamordyzmu", to - sorry! - ale jest to już jakaś niepojęta aberracja!
A co do powodów mojej atencji dla Dobrej Zmiany, już raz to próbowałem zwerbalizować, ale (cytując sam siebie) raz jeszcze:
"(...) toż wszystko co Wieńczysławie piszesz, gdy pytasz "Co należy zatem robić?" - ma na sztandarach i w programach, w słowach i w czynach - obecna, in gremio, formacja Dobrej Zmiany! Więcej, ma to w sercach. Gdy słucham Morawieckiego juniora, Rafalskiej, Beaty Szydło, Glińskiego, Ardanowskiego, Błaszczaka, Brudzińskiego (ten czasem mnie drażni)..., to nie mam wątpliwości, że mówią do mnie ludzie z pasją i z misją. I z klasą, co dobitnie pokazali postawą i czynem w obliczu tragicznej śmierci Pawła Adamowicza, a nie trzeba dodawać, że nie było to dla nich łatwe. To naprawdę nowa jakość w zbiorowym życiu polskiej nacji! Wreszcie! (...)"
W działaniach ich poprzedników ani sensownego programu ani pasji, wizji czy poczucia służebnej misji - nie widziałem. A klasę światowców pokazywali na wykwintnych salonach u "Sowy i Przyjaciół" degustując wykwintnie egzotyczne ośmiorniczki. Bo już jeśli chodzi o słownictwo, to z tą światową klasą bywało różnie...

Wieńczysław @ 176.114.235.*

wysłany: 2019-02-10 13:16

Sprawa Srebrnej to rzeczywiście wielka afera i niebywały skandal. Kaczyński powinien oddać mandat posła i rozwiązać partię. Oczywiście na scenie politycznej ma prawo istnieć partia prawicowa, ale pod warunkiem, że będzie ona działać uczciwie i transparentnie. Wszyscy, którzy są zamieszani w tę aferę, powinni odejść. Ewentualni następcy powinni zaś brać przykład z Platformy Obywatelskiej. Ludzie angażujący się w taki czy inny sposób na rzecz PO nie bawią się w jakieś tam szemrane spółki. Oni po prostu zakładają różnego rodzaju fundacje, stowarzyszenia, instytuty, finansowane z różnych źródeł, takich jak Soros, Niemcy (niemiecki rząd, niemieckie fundacje, przedsiębiorstwa itp.), Unia Europejska, a działające na rzecz "ochrony praworządności", "rozwoju społeczeństwa obywatelskiego" albo "promowania tolerancji dla różnorodności" i tak dalej. Czyli nie ma to wymiaru stricte partyjnego, ale wszyscy wiedzą o co chodzi: po prostu my, obywatele, składamy się na walkę z PiS-em, toczoną przez PO i inne przybudówki w rodzaju Biedronia. Prawda, że to uczciwsze i bardziej przejrzyste niż jakaś tam Srebrna?

Dzięki temu różnego rodzaju autorytety w rodzaju mgra Stępnia mają się gdzie przechować na czas totalitaryzmu, a także, cytując Kwacha, "zarobić parę groszy". Mam nadzieję, że tak się właśnie stanie i że nie będzie potrzebna żadna Srebrna.

AS @ 31.11.216.*

wysłany: 2019-02-11 07:19

Byzmesnem Kaczyński ma w Warszawie dwie stupiętrowe wieże,
z których czerpie rocznie kilkadziesiąt milionów (dużo srebra!)
i będzie rządził do końca świata i o jeden dzień dłużej!
Sam widziałem!
W telewizorze mówili!

Atakującą wściekłość totalsów
trza powstrzymać siłom i godnościom
bo inaczej w końcu dogryzą się do kości.
500+ dla emerytów przed wyborami wystarczy?

A "wiosna" to łódka do przeskoku dla bystrych z PO.

I jak tu chodzić do opery, teatru, albo kina?
Nudy panie!
Nie to, co w polityce.

A żałoba narodowa po śmierci Jana Olszewskiego
to bez różnicy, czy taka sama jak po zbrodni w Gdańsku?
Gdy się coś strywializuje, trudno potem o szacunek.

AS @ 78.88.147.*

wysłany: 2019-02-14 03:54

Świat się zmienia.
W 1964 roku, w zrujnowanych piwnicach domów w Jeleniej Górze,
chyba co tydzień dochodziło do ustawek, w których bili się chłopacy,
mający po trzynaście lat. W rękawiczkach skórkowych, do pierwszej krwi,
albo do uznania przez kibiców, że "no, już dosyć dostał!"
Dość często bywałem "na ringu".
Pies z kulawą nogą o tym nie wiedział.

A teraz dziewuchy w przejściu podziemnym obok "Mechanika".

JJ:
One mówią: jak uprawnienie to uprawnienie i znajdują w sobie jakąś atawistyczną potrzebę deformowania piąchami swoich facjatek, AS-ie. Ja nie lubię boksu w ogóle, a już gdy biorą się za boks panie (czy to są nadal damy?), to czuję już nie dyskomfort lecz zwykłe obrzydzenie. Wiem, wiem, jestem w tym bardzo niedzisiejszy...

Ale odbiegliśmy od tematu. Dziś pogrzeb Premiera mec. Jana Olszewskiego. Zapytał o Polskę: czyja ONA ma być?
I nadal o to pyta!

Wieńczysław @ 176.114.235.*

wysłany: 2019-02-16 19:48

O Panu Premierze, Mecenasie Janie Olszewskim aż niezręcznie mi się wypowiadać, gdyż była to tak wspaniała, olśniewająca swym życiorysem i cechami osobistymi postać, że chyba niegodzien jestem się na Jego temat wypowiadać. "Prawnik w czasach bezprawia", jak również człowiek wielki w czasach wszędobylskiej małości.

Chcąc jednak być obiektywnym i krytycznym, muszę przyznać, że pewną "skazą" na jego życiorysie może być to, że za mało mu dane było porządzić i za mało był obecny w naszej rzeczywistości już po upadku jego rządu. Czyja wtedy byłaby Polska, wiadomo by było: nie agentów, aferzystów i zaprzańców, lecz jego najbliższych współpracowników, którzy kontynuują jego misję tworzenia wolnej i suwerennej Polski, takich jak Antoni Macierewicz, Lech i Jarosław Kaczyńscy, Jan Parys, Piotr Naimski, a także Mariusz Kamiński. Jaka by była, też można byłoby sobie wyobrazić: w pełni włączona w sojusz z Zachodem, wolna od komunistycznego dziedzictwa, dużo uczciwsza, bogatsza.

Niestety koalicja strachu w 1992, w której roiło się od agentów bezpieki, w imię swoich własnych interesów, wybrała inaczej, ze szkodą dla Polski. Jeśli ktoś narzeka na to, że Polska nie jest krajem silnym, że jest "ratlerkiem", to pretensje proszę kierować do tych, którzy wtedy "liczyli głosy".

Jacek Jakubiec @ 95.40.19.*

wysłany: 2019-02-16 22:32

Tak jest Panie Wieńczysławie. Ale spróbujmy uczynić pewien przeskok myślowy.
Czy ma Pan jakieś wyobrażenie, jak Jan Olszewski odpowiedziałby na fundamentalne dziś pytanie: jak zakończyć wojnę polsko-polską? Wojnę dla najżywotniejszego interesu Polski - w istocie morderczą. O tym, że Olszewski ten problem widział, wiemy. Właśnie w tej sprawie biskup-celebrans przywołał dzisiaj w warszawskiej katedrze Jego niedawne słowa po zabójstwie Pawła Adamowicza. I zacytował apel Olszewskiego, wybitnego patrioty, do rodaków "Pojednajcie się!". To jakże mocne, ostatnie przesłanie Jana Olszewskiego, wypowiedziane - o czym dziś wiemy - już na łożu śmierci. Tyle zdążył nam przekazać. Czy ktoś z tych, którzy w dniach ostatnich towarzyszyli Janowi Olszewskiemu, zadał Mu pytanie, jak do tego pojednania doprowadzić? Co k o n k r e t n i e uczynić? Wśród Polaków, był mec. Olszewski może jedynym tej klasy Autorytetem, od którego można było oczekiwać dobrej odpowiedzi na to mega-trudne pytanie. Bo chyba nie uważał, że to nierozwiązywalna kwadratura koła... Niestety, już Go o to nie zapytamy.

Wieńczysław @ 94.254.249.*

wysłany: 2019-02-16 23:22

"jak zakończyć wojnę polsko-polską?"
"apel Olszewskiego (...) Pojednajcie się!"

Myślę, że apel Jana Olszewskiego wynikał z jego łagodnego, "ewangelicznego" usposobienia, a niekoniecznie trwałych i najistotniejszych cech jego charakteru czy elementów jego światopoglądu. Nie uważam, jakoby tzw. "pojednanie narodowe" było najważniejszym przesłaniem jego politycznej drogi. Nie sądzę, żeby był on "człowiekiem dialogu i kompromisu". Gdyby był człowiekiem dialogu i kompromisu, to szedłby na jakieś układy z komunistami, jak Mazowiecki. I co by z tego Polska miała? Niewiele. Dlatego właśnie tak bardzo cenię Jana Olszewskiego, bo tą najważniejszą wartością, o którą zabiegał w swojej działalności, była niepodległość Polski, a nie "pojednanie".

Jeśli komuś tak bardzo zależy na "pojednaniu", to najlepszą drogą do niego jest... utrata niepodległości przez Polskę, bo historia uczy, że nigdy polski naród nie jest tak zjednoczony i solidarny, jak w warunkach okupacji, zaborów czy jednoznacznego uzależnienia. Nie potrzeba nam pojednania za wszelką cenę, potrzeba nam wzmocnienia suwerenności i wszechstronnego rozwoju Polski: gospodarczego, kulturalnego, wszelkiego. Jeśli się walczy o takie wartości i o żywotne interesy Polski, to zawsze będzie się miało przeciwko sobie armię tych, którym bliżej do Moskwy, Berlina, Brukseli czy jakiejkolwiek innej stolicy.

Nie wiem zatem, co by na zadane przez Pana pytanie odpowiedział śp. Pan Premier, mam jednak swoją odpowiedź na poprzednie pytanie: "do czego zobowiązuje nas Jego śmierć?".

Otóż zobowiązuje nas do stworzenia Wielkiej Orkiestry Solidarnej Pomocy na rzecz ufundowania budowy specjalnej uczelni (która oczywiście nosiłaby imię Jana Olszewskiego), która działałaby na specyficznych zasadach, a kształciłaby specjalistów w 4 kluczowych dziedzinach, w których cierpimy na brak odpowiednio profesjonalnych kadr: administracja, bezpieczeństwo narodowe, zarządzanie i dyplomacja.
Administracja - byśmy mieli sprawny aparat urzędniczy kierujący się misją służenia państwu i społeczeństwu
Bezpieczeństwo narodowe - aby kształcić ludzi, którzy wiedzą, jak profesjonalnie i z pożytkiem dla naszej armii zorganizować przetarg na sprzęt wojskowy oraz którzy odpowiednio pokierują działaniem naszych służb specjalnych
Zarządzanie - by "wychować" kadrę sprawnych menedżerów polskich firm, którzy stosują nowoczesne metody zarządzania, którzy działają w duchu społecznej odpowiedzialności biznesu, którzy kierują się patriotyzmem gospodarczym, etyką biznesu i którzy potrafią poprowadzić ekspansję swoich firm na zagraniczne rynki
Dyplomacja - by nasi dyplomaci potrafili pomóc menedżerom w promocji polskiego biznesu za granicą, byśmy odeszli w naszym MSZ od geremkowszczyzny i zakompleksienia pod hasłem Polski jako "brzydkiej panny bez posagu".

Taka uczelnia mogłaby rekrutować tylko najlepszych, najinteligentniejszych kandydatów, nawet jeśli miałoby być ich tylko kilkuset rocznie. Mogłaby utrzymywać się częściowo z budżetu państwa, częściowo z datków polskich firm oraz zbiórek obywateli. Skoro obywatele są w stanie zrzucać się na polityczną zabawkę w rodzaju ECS, to dlaczego nie na uczelnię, dzięki której Polska odniosłaby wymierne korzyści? Kształciłaby w duchu bliskim ideałom Jana Olszewskiego, czyli niepodległości Polski, solidarności między klasami i grupami społecznymi, wierności tradycji Polski, sprzeciwu wobec komunizmu, imperializmu, totalitaryzmu. Program obejmowałby w pierwszych latach polską i zagraniczną literaturę, historię, jeden język obcy oraz łacinę, później doszłyby także przedmioty właściwe dla konkretnego kierunku. Ważniejszy niż realizowany program byłby jednak sposób jego realizacji, polegający niekoniecznie na tradycyjnej formie wykładów, lecz na wyjazdach, spotkaniach, uczestnictwie w konferencjach i rozmowach z politykami, przedsiębiorcami, dyplomatami. Uczono by wszechstronnie - nie tylko "ścisłej" treści poszczególnych zagadnień, lecz także pewnego obycia, kultury a przede wszystkim - patriotyzmu oraz zasad etyki społecznej, która wiąże absolwenta ze swoim społeczeństwem, uczy go wierności Polsce.

Takie mam marzenie i chciałbym, żeby pojawił się taki "Owsiak", który taką inicjatywę poprowadzi.

JJ:
Piękne! Tu tylko mi ten showman od orkiestry i polskich Woodstocków średnio pasuje. Chyba że ma Wieńczysław na myśli skuteczność lobbingowo-marketingową? Ta, przy tak zarysowanym przedsięwzięciu zaiste byłaby na wagę złota...
A co do samej akademii (uniwersytetu?) im. Jana Olszewskiego. To, co od lat głosi, postuluje i próbuje wdrożyć Jan Szomburg, jest - tak przynajmniej to widzę - strzelistym wizjonerstwem o zbliżonym azymucie. Choć oczywiście copyright dla opisanej uczelni pozostaje przy Wieńczysławie, i tego mu nikt nie odbierze...
Zaś co do Pańskiego sceptycyzmu w kwestii apelu ś.p. premiera Olszewskiego o pojednanie: no, nie wiem!... To, że "pojednanie narodowe" nie było tym, co go przez całe Jego zacne życie motywowało, to oczywiste. Ale jeśli się wczuć (a przynajmniej próbować) w to, jakie myśli i refleksje towarzyszyły Mu, gdy u schyłku swoich dni (a był do końca bardzo sprawny intelektualnie) widział co się w Polsce wyrabia, jakiego bezsensownie toksycznego nasilenia nabiera plemienna wojna "naszych z onymi", nie wykluczałbym, że to go naprawdę bolało. Kto wie, może teraz jeszcze bardziej niż obawa o los naszej niepodległości, o którą skutecznie i - oby! - na trwałe zadbał, stawiając wtedy blokadę wobec groźby tworzenia w Polsce kagebowskich przyczółków.
A ironizowanie, że tylko utrata niepodległości prowadzi do jednoczenia się Polaków jest nie na miejscu. Nie lekceważyłbym apelu Jana Olszewskiego o pojednanie. On to mówi teraz!

AS @ 78.88.136.*

wysłany: 2019-02-17 06:48

Ja, jako zwykły polski zjadacz telewizji wiedziałem, że Olszewski to nieudacznik i safanduła, który z Macierewiczem chcieli podpalić Polskę, wierzyłem w to, co o jego rządzie mówił Jacek Kuroń, a "olszewiki" były zagrożeniem dla demokracji w Polsce.
Ilu było takich durniów?

Tak że: "Media i prawda głupcze!"
I ta bidna prawda musi mieć propagandę po swojej stronie.
I nie gebelsowską.

Komu więc w Warszawie należy się pomnik?
Mazowieckiemu?

A co do pojednania, to chyba Brzeziński rzekł był,
że wychodzenie z komuny jako choroby będzie trwać tyle,
ile ona sama trwała.
Jak organizm ma się pogodzić z francą, która go zaatakowała?
Tu nie ma co godzić, tu trzeba leczyć!
I faktycznie, zamiast wypalać komunę gorącym żelazem, co by im się należało,
są sposoby choćby takie, jakie powyżej przedstawił Wieńczysław.
Ja na początek, dla swoich wnuków, (przedszkolaki) kupiłem
Polski Kodeks Honorowy Władysława Boziewicza.
Uczelnia zaproponowana przez pana Wieńczysława to ważna rzecz,
ale czym pisklę w gnieździe nasiąknie, w późniejszym czasie będzie jak znalazł.
Co więc nam czynić, bracia i siostry, aby wyrosło nam nowych ludzi plemię?
Bo sam Boziewicz, to oczywiście za mało.

Wieńczysław @ 176.114.235.*

wysłany: 2019-02-17 10:15

" Tu tylko mi ten showman od orkiestry i polskich Woodstocków średnio pasuje."

Mnie też nie pasuje, ale to tak w ramach "pojednania narodowego" - jeśli ustylizowałoby się taką akcję na owsiakowopodobną, to może znalazłaby zainteresowanie także wśród osób nie do końca podzielających wizji państwa proponowanej przez śp. Jana Olszewskiego?

" Nie lekceważyłbym apelu Jana Olszewskiego o pojednanie"

OK, ale ja sądzę, że to nierealne. Moim zdaniem jest względnie spokojnie, nie ma ruchawek takich jak we Francji, nie ma tak silnych separatyzmów jak w Hiszpanii, takiej destabilizacji jak w Belgii, takich waśni narodowych jakie powstały w wyniku zaludnienia krajów Europy islamistami, którzy teraz prześladują choćby tamtejszych Żydów. Z tego należy się cieszyć i to na razie wystarczy. Nie widzę szans na polepszenie stosunków polsko-polskich, dlatego ważniejsze od "pojednania" wydaje mi się, to co będzie robić "dobra zmiana". A dobra zmiana musi przede wszystkim zwyciężyć w tegorocznych wyborach, by później kontynuować odważne reformy. Skuteczność w tym działaniu jest dla mnie ważniejsza niż to, czy nastąpi jakieś nadzwyczajne złagodzenie nastrojów.

AS @ 78.88.136.*

wysłany: 2019-02-17 10:30

Pan Jacek Jakubiec:
>...bezsensownie toksycznego nasilenia nabiera plemienna wojna "naszych z onymi"...<

Pojednanie?
Wczoraj na FB pan L.W.:

"Lech Wałęsa
16 godz. ·
To są stare teksty wydane w tamtym czasie .Dziś chcą popisać się tymi kłamstwami kolejny raz

Nocna Zmiana . to fałsz , urojenia Kurskiego i popaprańców

Premier Olszewski chciał pozostać przy korycie nie mając szans więc uruchomił teczki po to ,byśmy się tak podzielili , by zniszczyć mądrą lustrację ,by nie można powołać długo żadnego rządu ,to prowokator nieodpowiedzialny , tym ruchem zniszczył wszystkie struktury Państwa , nie mając i nie proponując niczego na następny dzień , miał szczęście ,że byłem ja i zapanowałem nad kretynami nieodpowiedzialnymi ,pchającymi za wszelką cenę do wojny domowej ,było bardzo blisko .

Taka jest prawda o tych szaleńcach

Nagranie powstało na moje polecenie ,zdobyte od kamerzystów i przerobione , pod popaprańców urojenia , z lekceważone jako śmieszne , chodzi do dziś w tej kłamliwej , bzdurnej koncepcji , prędzej czy później prawda się obroni . L.Wałęsa

Obalenie Rządu Olszewskiego --To był najbardziej nieudany rząd w historii najnowszej

.Właściwie nigdy nie był z kompletowany zawsze brakowało kilku ministrów , byli w zamian kierownicy .

Robił wszystko ,ale to co było mniej potrzebne na ten czas ..Same konflikty i złe decyzje .

To doprowadziło do zebrania podpisów przez posłów w celu odwołania tego rządu .

Zbieranie podpisów trochę trwało , bo się nie spieszono , to doszło do uszu Olszewskiego i Macierewicza .

Postanowili ratować się poprzez skłócenie sceny politycznej rzucając nie przygotowaną lustracje .

Skłócenie by nie mógłby długo powstać nowy rząd a Oni by sobie rządzili .

Gdzie tu interes Polski .Paraliż kraju kompletny .

Wszystkie ogniwa władzy sparaliżowane .Nic nie przygotowane .

Tylko w tej sytuacji musiałby być w prowadzony stan wojenny , ale kto i jak miał go wykonać .

Ta sytuacja kwalifikowała się pod trybunał .Zapanowałem nad szaleńcami i ich nieodpowiedzialnymi pomysłami udało się mieliśmy szczęście .

Kiedyś historia w wolniejszy czasie to udowodni .

Nie było ordynacji wyborczej , nie było ustalonych terminów ,a kto i kiedy miął to zrobić kto podpisać przy paraliżu teczkowym wszystkich struktur Państwa .Pełna anarchia ."

Pisownia oryginalna, ale to pikuś.
Treść oryginalna i najświeższa.
Najświeższa.
No bo jak nieocennie napisać?
A L.W. to pisze teraz!

Marnie to rokuje.


JJ:
O takich osobnikach lud prosty mówi krótko "panie, on jest psychiczny!". Nooooo, ale to, światowa figura i... kurde..., NOBLISTA !

Jacek Jakubiec @ 95.40.19.*

wysłany: 2019-02-17 11:55

Że to pojednanie, jak pisze Wieńczysław, jest nierealne - zdaje się potwierdzać "lista nieobecności" na pogrzebie Jana Olszewskiego. To już jakaś paranoiczna zawziętość! Czy to się nigdy nie skończy? Czy jako remedium mamy już tylko kodeks Boziewicza, zwłaszcza że AS pisze, że i to za mało?
Ale przy okazji: widać różnice klasy między partnerami.
W analogicznej sytuacji pogrzebu Pawła Adamowicza - strona pisowska zachowała się jak należy, za to pogrzeb Olszewskiego - z udziałem ogromnej rzeszy rodaków! - dla antypisu był już nie do przełknięcia.
Jakież to żałośnie małe !...

B+ @ 83.7.52.*

wysłany: 2019-02-17 13:20

Co do listy nieobecnych.Znamiennym jest to że bardzo wielu nieobecnym na pogrzebie Jana Olszewskiego, nic nie przeszkadzało z TW "Bolkiem" na czele, żeby w 2014 roku być na pogrzebie komunisty Wojciecha Jaruzelskiego, który wprowadził stan wojenny i miał na sumieniu ofiary swoich rządów.To faktycznie pokazuje jak żałośni, mali i podli są ci ludzie.

Wieńczysław @ 176.114.235.*

wysłany: 2019-02-17 16:34

Martwi mnie jednak sytuacja związana z tzw. konferencją bliskowschodnią. Uważam to za porażkę rządu PiS, z której musimy wyciągnąć poważne wnioski. Sytuacja jest jednak tutaj trudna i skomplikowana, a każdy nieostrożny ruch może nieść za sobą dalekosiężne i trudne do przewidzenia skutki.

Dobrego porównania użył lewicowy publicysta Jakub Majmurek, który stwierdził, że zachowano się wobec nas jak nieraz uczniowie szkół przedstawionych w amerykańskich filmach. W klasie zawsze jest jakaś "elita" uczniów tworzących paczkę tudzież towarzystwo wzajemnej adoracji, które bawi się na najlepszych imprezach, a prześladuje "looserów" - klasowych niedorajdów. W pewnym momencie towarzystwo wpada na pomysł, aby korzystając z nieobecności rodziców "fajtłapy" nakłonić go do zorganizowania imprezy w jego domu. Fajtłapa naiwnie wyobraża sobie, że dzięki temu urośnie w oczach "elity" i że będzie go to nobilitować, zatem zgadza się bez większego wahania. Elita wpada na chatę, robi imprezę, której gwoździem programu jest dalsze naigrywanie się z tegoż nieszczęsnego ucznia, występującego tym razem w roli gospodarza. Po imprezie rozjeżdżają się do domów, a naiwniakowi zostaje tylko sprzątanie i ambiwalentne uczucia: śmieją się ze mnie nadal, ale jakoś mnie nawet lubią, skoro chcieli u mnie zorganizować imprezę. Polska przypomina właśnie tego naiwnego, klasowego niedorajdę.

Nie łudźmy się, że na takim zachowaniu cokolwiek zyskamy. Musimy na to wszystko patrzeć realnie, wręcz cynicznie.

Sam kiedyś myślałem, że np. istnieje lub powinno istnieć coś takiego jak przyjaźń polsko-izraelska. W końcu "łączy nas wspólna historia", wspólny los itd. Dzisiaj wiem, że ta historia nas dzieli.

Polacy niestety są narodem romantycznym, pełno u nas pięknoduchostwa, szlachetności, dobrej woli. Chcielibyśmy wobec każdego zachować się honorowo, tak żeby nikt o nas źle nie myślał. Polscy dyplomaci np. stronią od występowania za granicą w interesie rodzimych firm, "no bo jak to tak? Przecież każdy powinien mieć w gospodarce równe szanse, nie wolno mi faworyzować polskich firm, to nieuczciwe wobec naszych partnerów". Polacy są też filosemitami. W Polsce można dowolnie obrażać Polaków, nikt tak bardzo nie ocenia ich negatywnie jak sami Polacy. Natomiast najgorszą obelgą, dyshonorem i powodem do publicznej anatemy jest zostać antysemitą. Ulubionym zajęciem Polaków jest ściganie innych Polaków za antysemityzm, tropienie antysemitów, żądanie usunięcia wypowiedzi uważanej za antysemicką, żądanie przeprosin w imię dobrego samopoczucia "społeczności żydowskiej". Sądzę, że Polacy są bardziej przewrażliwieni na punkcie potencjalnych antysemitów niż sami Żydzi. Podczas gdy w Żydzi masowo wyjeżdżają z Niemiec, gdyż dochodzi tam do zabójstw na tle antysemityzmu, podczas gdy premier Izraela stwierdza, że "Hitler nie chciał eksterminacji Żydów", u nas byle Rybak z jego kukłą wywołuje wściekłość większej części naszych "elit".

Dzieje się na naszych oczach jakaś gigantyczna niesprawiedliwość i totalne odwrócenie proporcji, które normalnie nakazałoby nam otrzeźwieć i zacząć prowadzić politykę realną, opartą na kalkulacji zysku i strat, jednak nie sądzę, by było to możliwe, gdyż myślenie romantyczne jest u nas tak głęboko zakorzenione, że nie da się tak szybko wyplenić.

W naszym położeniu geopolitycznym widzę tylko jeden rozsądny dogmat, jakim jest potrzeba skutecznej obrony przeciwko Rosji. Nie da się ukryć, że takie kraje jak Iran, Syria, Chiny łączy pewna wspólnota interesów z Rosją i że są to kraje o kulturze, w której byśmy się nigdy nie odnaleźli. Są to po prostu niedemokratyczne reżimy, które łamią prawa człowieka. Z tego względu jedynym rozsądnym wyjściem jest sojusz strategiczny z USA. Realnym wymiarem tego sojuszu byłoby utworzenie stałych amerykańskich baz wojskowych. Z historii wiemy, że kraje, które posiadają takie bazy, nigdy nie zostały zaatakowane i o to powinniśmy się starać.

Problem w tym, że nie wiadomo, jakimi środkami mamy to robić. Jedno jest pewne: Amerykanie zgodzą się na to, jeśli sami będą widzieli w tym interes, np. jeśli zrozumieją, że wycofanie się z Europy Środkowo-Wschodniej, utrata kontroli nad tą częścią świata będzie miało daleko idące, niekorzystne skutki dla USA, zwłaszcza w kontekście zbliżenia niemiecko-chińskiego. Trzeba Amerykanom to uświadamiać.

Tymczasem my próbujemy zachować się jak ten niedorajda i wyobrażamy sobie, że jeżeli damy się kilka razy uderzyć po głowie, to Amerykanie się w końcu nad nami zlitują i rzucą nam te bazy choćby z nudów. Min. Szczerski, którego dotej pory uważałem za rozsądnego człowieka, stwierdził, że kwestia baz w ogóle nie była podnoszona podczas konferencji i jej celem nie było zabieganie o nie. To co było jej celem? Co uzyskaliśmy? Na czym ma w tym przypadku polegać "wstawanie z kolan"?

Oczywiście nie chcę przez to zasugerować, że dobrą alternatywą są Iran i Chiny. Przeciwnicy konferencji wskazują, że w Iranie panuje wielka "sympatia do Polaków" i że nigdy nie mieliśmy z nimi żadnych kwestii spornych. Owszem, to wystarczy do tego, żeby nie organizować konferencji, ale czy wystarczy do tego, by lokować swoje nadzieje na polepszenie naszego statusu w świecie w sojuszu z takim egzotycznym państwem, tylko dlatego, że "ma wspaniałą historię"? To jest przejaw tego samego, romantycznego myślenia. Z Iranem żadne interesy nas nie łączą, a z Chinami owszem, ale tylko do czasu - bo inwestycje chińskie prędzej czy później skończyłyby się uzależnieniem gospodarczym i wprowadzaniem u nas chińskich standardów. To byłoby całkowita, gruntowna zmiana o charakterze kulturowym, wyjątkowo niebezpieczna z punktu widzenia wyznawanych przez nas, europejskich wartości.

Z kolei o Izraelu myślimy dość podobnie jak zwolennicy ewentualnego sojuszu z Iranem, że to wspaniały przyczółek cywilizacji zachodniej, z którym "łączy nas historia". Tymczasem jest to wyłącznie "sojusznik naszego sojusznika", który specjalnie naszym sojusznikiem nie jest. Elity tego państwa są nam ewidentnie wrogie i nieustannie dają nam to do zrozumienia, natomiast my ciągle łudzimy się, że... "łączy nas wspólna historia".

Tutaj może pojawić się pewna wątpliwość: skoro mamy kierować się wyłącznie zasadami tzw. polityki realnej, czyli jedynie chłodną kalkulacją i cynicznym rozgrywaniem różnych interesów, to po co dawać wyraz swojemu rozgoryczeniu pożałowania godnym przypadkom oskarżania nas na arenie międzynarodowej o różne bezeceństwa, zbrodnie? Jeżeli plują nam w twarz, stawiając za wzór bohaterstwa niejakiego Blajchmana lub oskarżając o współsprawstwo w Holocauście, to może trzeba zwyczajnie na to przymknąć oko, bo w gruncie rzeczy są to nieważne detale, które nie mają wpływu na istotne, strategiczne sprawy, np. kwestię baz?

Moja odpowiedź na to pytanie jest taka, że zauważona tutaj sprzeczność jest tylko pozorna. Kwestie moralno-tożsamościowo-historyczne do pewnego stopnia są ważne, tzn. są ważne o tyle, że sumarycznie składają się one i wpływają na stopień naszej "wsobnej" integracji jako narodu, wpływają na nasze poczucie własnej wartości. Jeśli byliśmy antysemickimi zbrodniarzami, to jakież teraz mamy moralne prawo występować o cokolwiek, pełnić jakąś istotniejszą rolę w regionie? O ten wizerunek musimy więc dbać niekoniecznie ze względu na dbałość o prawdę obiektywną i "uniwersalne, humanistyczne wartości", do czego przejawamy zwykle niespotykaną nigdzie indziej skłonność, ale ze względu na własną "higienę" psychiczną jako zbiorowości.

Tyle że przyczyną naszego poczucia upokorzenia w tej kwestii jest właśnie to, że zbyt wielką wagę przywiązujemy do takich szczegółów i robimy to z nieracjonalnych powodów. Na tym właśnie nasi przeciwnicy korzystają i na tym żerują, usiłując co jakiś czas rzucać w naszą stronę rozmaite prowokacyjne wypowiedzi. Wiedzą, że nam zależy bardzo na prawdzie historycznej, że jesteśmy uczuleni na to, aby wobec wszystkich zachowywać się w porządku. Czujemy się przez to trochę lepsi od tych, którzy historią manipulują, którzy rozsiewają różne kłamstwa, którzy nie znają kontekstu i odpowiednich proporcji, w których poszczególne kwestie dadzą się osadzić. Dlatego pokornie i cierpliwie tłumaczymy swoje racje, choć nikt tego nie słucha. Zatem dalej wpędzamy się w kompleksy i upokorzenie. Dobrym przykładem tej postawy jest działalność naszego ambasadora w Izraelu, p. Marka Magierowskiego, skądinąd człowieka świetnie przygotowanego do pełnienia takiej funkcji.

Ale w jego ostatnim artykule, łaskawie opublikowanym przez jedną z izraelskich gazet, znalazły się asekuracyjne stwierdzenia zapewniające Żydów o tym, że ich kochamy i że deklarujemy stanowczą walkę z antysemityzmem. Oprócz tego pan ambasador stwierdził także, że "nie chcemy stawiać znaku równości między antysemityzmem, a antypolonizmem" - a niby dlaczego nie? oraz że "Holocaust był ludobójstwem nieporównywalnym z żadnym innym znanym z historii" - i to drugie stwierdzenie też jest kontrowersyjne, bo Wielki Głód na Ukrainie pochłonął jeszcze większą liczbę ofiar, którzy ginęli w o wiele straszniejszych okolicznościach niż Żydzi w obozach. Tak więc i my tutaj trochę manipulujemy historią, byleby tylko przypodobać się Żydom.

A gdyby zachować się inaczej, gdyby czerpać "najlepsze, zachodnie wzorce", np. z Austrii? Austriacy zapisali niesamowitą wręcz kartę z historii II wojny światowej, gdyż obsadzili załogi obozów koncentracyjnych i zagłady w stopniu wynoszącym kilkadziesiąt procent. Tymczasem wiele z tych miejsc męczeństwa zostało w Austrii zamienionych na jakieś budynki gospodarcze lub prywatne działki i wille, w których nie ma ani śladu tego, co się tam działo.

Oczywiście sama myśl o tym, żeby można było "sprywatyzować" np. obóz w Auschwitz, budzi jak najgorsze skojarzenia i sprzeciw wobec takiego barbarzyństwa, no ale problem w tym, że Austriacy właśnie tak zrobili i jakoś nie słyszę o tym, by byli oskarżani o niszczenie pamięci o Holocauście.

Tak działa właśnie międzynarodowy system niesprawiedliwości i nierównego traktowania. Musimy się w tym jakoś odnaleźć i wypracować własną, skuteczną strategię działania.

Powinniśmy zagrać sprytnie, mądrze i cynicznie, ale po cichu, bez żadnych fajerwerków. To będzie trudne, bo przeciwnicy są głośni i rozhisteryzowani, gotowi każde posunięcie nagłośnić i wyolbrzymić na arenie międzynarodowej. Przede wszystkim jeżeli chodzi o nasz sojusz z USA, to musimy w tej chwili traktować go priorytetowo i starać się o bazy wojskowe, przy czym musimy żądać od Amerykanów jednoznacznego stanowiska w tej sprawie, a nie kluczenia i mydlenia oczu. Musimy im zagrozić, że jeżeli w ciągu najbliższego roku, dwóch, nie zapadnie decyzja o bazach, to nasz sojusz staje się papierowy i Polska nie mając szczególnego wyboru zmuszona jest do przejścia do opcji nr 2 w naszej geopolityce, jaką jest koncepcja Sikorskiego sojuszu z Niemcami w ramach UE - koncepcja kiepska, ale na pewno lepsza niż od tych jeszcze skrajniejszych, czyli tzw. "polityki wektorowej", w której polepszamy nasze stosunki z Iranem, Rosją, Chinami. W żadnym razie nie możemy narażać na szwank swoich relacji z innymi państwami tylko dlatego, że USA oczekują od nas czegoś, z czego my nie mamy wymiernych korzyści.

Z Izraelem natomiast powinniśmy rozegrać sprawę tak, że wyrażamy stanowczy, jednoznaczny (co nie znaczy: głośny medialnie) sprzeciw wobec barbarzyńskich i niezgodnych z jakimkolwiek cywilizowanym prawem oraz etyką roszczeń finansowych. Oczywiście reakcją będą dalsze upokorzenia i tutaj musimy odpowiedzieć upokorzeniem na upokorzenie, tzn. np.:
- wpłynięciem na program Muzeum Getta Warszawskiego tak, aby podkreślić i uwypuklić rolę Polskiego Państwa Podziemnego w pomocy walczącym Żydom
- przekształceniem Muzeum Polin w Muzeum Narodów Rzeczypospolitej, które jasno wskazywałoby pozytywne postawy różnych mniejszości narodowych i religijnych w dawnej Polsce (lojalność wobec władzy w Warszawie) oraz te negatywne (np. udział Żydów w strukturze UB)
- promowaniem określonych, sprzyjających Polsce kandydatur na członków Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej tak, aby można było stopniowo uwypuklać męczeństwo polskich ofiar oraz aby w programach wycieczek Żydów znalazła się także wizyta w Muzeum Powstania Warszawskiego, a także poznawanie historii polskich Sprawiedliwych
- obcięciem środków na Żydowski Instytut Historyczny oraz Centrum badań nad Zagładą Żydów PAN, chyba że zaczną promować polską wersję historii
- wstrzymaniem finansowania renowacji żydowskich cmenarzy (niech je finansuje rząd Izraela, jeśli tak bardzo mu na tym zależy, ale chyba nie zależy)
- decyzją o ekshumacji w Jedwabnem (osobiście jestem przekonany, że tego mordu dokonali Niemcy i nawet jeśli brali w tym udział Polacy, to tylko pod przymusem)

Oczywiście w żadnym razie nie możemy otwarcie przyznawać, że robimy to ze względu na nasze interesy, a jedynie w trosce o dobre relacje polsko-żydowskie, z potrzeby walki z antysemityzmem, rasizmem i mową nienawiści. Wszelkie pytania ministrowie powinni zbywać stwierdzeniem, że te decyzje zostały podjęte niezależnie od nich, na niższym szczeblu i że nie mają zamiaru tak głęboko ingerować w decyzje urzędników, którzy mają w Polsce autonomię. I tak dalej, i tak dalej..

Oczekuję od polskiego rządu więcej cynizmu i twardej gry o interesy. Obawiam się, że tacy ludzie jak np. min. Sellin, którzy pół życia spędzili na pisaniu o tym, jak to wspaniała jest przyjaźń polsko-izraelska, nie są do tego zdolni.

Jacek Jakubiec @ 95.40.19.*

wysłany: 2019-02-17 19:53

Wieńczysławie, czy Premier Mateusz M. nie prosił Pana ostatnio o radę? Bo wygląda na to, że przyjmuje proponowaną przez Pana linię wobec Izraela. Cieplutko, w miłych słowach (tak to referują w mediach ludzie premiera) powiadomił ichniego Premiera Beniamina N., żeby się bujał, bo on właśnie zmienił plany i na spotkaniu grupy V4 go nie będzie. Ani jego ani nikogo z trójki wicepremierów. Tak trzymać Nasz Panie Premierze...

Widz @ 87.105.71.*

wysłany: 2019-02-19 09:40

Nie wiem czemu, ale po ostatnich ekscesach, chodzą za mną jakieś takie

skojarzenia:

1.Kiedyś antysemitą był ten, który nie lubił Żydów, dzisiaj antysemitą jest

ten, którego nie lubią Żydzi.

2. Jak nie wiadomo o co chodzi, to z całą pewnością chodzi o … pieniądze.

A w kwestii tego, że Polska jest najbezpieczniejszym, nie tylko w Europie,

krajem dla Żydów, z różnych zresztą względów …

Gdy u nas spada liczba drobnych w sumie, bo z reguły słownych

incydentów, a na tzw. zachodzie narasta fala antysemityzmu, zwłaszcza

zagrożenia fizyczną napaścią i utratą zdrowia lub życia, to

… przypomina mi się powiedzenie, że plucie lub siusianie pod wiatr jest

... nieroztropne.

Podobnie chyba myślą niektóre diaspory żydowskie, które dystansują się lub

wręcz odrzucają agresywne, rasistowskie wręcz kłamstwa polityków z

Izraela.

AS @ 78.88.145.*

wysłany: 2019-02-20 04:43

W Polsce właśnie wydarzyło się coś dobrego!

"Przekop Mierzei Wiślanej – pełen profesjonalizm i bezradność Komisji Europejskiej"

https://www.kontrowersje.net/przekop_mierzei_wi_lanej_pe_en_profesjonalizm_i_bezradno_komisji_europejskiej

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-02-20 21:20

Panie AS zacznij pan myśleć! Przekop mierzei to głupota. Kosztuje, a gospodarczo to klęska. Zwróci się za 450 lat. Czy na 400 km otwartego morza brakuje miejsca na port? Czy obecne porty nie są w stanie zapewnić obsługi towarowej? Problem z Komisją polega na otwartym nieprzestrzeganiu prawa unijnego w zakresie obszarów Natura 2000. W tej sprawie dzięki antyunijnej propagandzie w którą pan tak uwierzył rząd powinien przestrzegać procedur, a przecież nie przestrzega. Radość obywateli z tego, że rząd nie przestrzega prawa i umów to też głupota, bo wcześniej czy później rząd to wykorzysta przeciw obywatelom. Poza tym wyprowadzanie Polski z UE to sabotaż i działanie w interesie Rosji. No i jeszcze jedna rzecz skoro Elbląg dostanie mld złotych to ktoś za to zapłaci. Czytając o planach zamknięcia u nas Politechniki, utrzymywanej z budżetu państwa, mam wrażenie, że to nasze miasto i nasze dzieci mają za to zapłacić!

AS @ 78.88.145.*

wysłany: 2019-02-21 03:26

Panie Buniek! Wystarczy, że pan myślisz.
Poza tym szkoda pańskiej fatygi bo ja nie rozumiem nic z tego, co pan piszesz. Od bardzo dawna.
Ja czytam pana Wieńczysława i nijak nie mogę skumać,
dlaczego wszystko rozumiem.
No taką przypadłość mam.

AS @ 78.88.145.*

wysłany: 2019-02-21 03:50

Panie Jacku!
Pozwalam sobie:

"Intersubiektywność.
Przykładowym alternatywnym światem jest świat według Tuska."
Albo Qnia. :-)

Prof. Zybertowicz:
"Trudne słowo. Po łacinie inter znaczy „między”, subiectivus – „podmiotowy”. Zazwyczaj intersubiektywność określa ten aspekt poznania, który powoduje, że poznanie przekracza wymiar jednostkowy. To problem z pewnością filozoficzny, ale fundamentalny dla życia społecznego. W wielkim uproszczeniu można by powiedzieć, że intersubiektywność, to sedno podstawowego porozumienia między ludźmi. To istotny warunek wspólnego funkcjonowania ludzi, współ-działania i współ-tworzenia."

https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/434863-intersubiektywnosc

Jacek Jakubiec @ 46.76.16.*

wysłany: 2019-02-21 17:42

Od osobnika, z którym jesteśmy raczej w przeciwnych okopach, otrzymałem tekst, który poniżej wklejam. Ot tak tylko, "dla paddierżki razgawora". Ja do niego odniosę się w wolnej chwili. Na razie puszczam go tu "saute", czyli bez komentarza.
Oto on. Znaczy się ten tekst:

(...) Wszyscy pytają mnie, dlaczego nie śmieszy mnie serial "Ucho prezesa"?
Powiem Wam, dlaczego.
PiS praktycznie zlikwidował Trybunał Konstytucyjny, jedną z najważniejszych instytucji państwa demokratycznego, broniącą nas, przed samowolą ustawodawczą władzy, a my śmiejemy się z posła Suskiego i jego Katarzyny Wielkiej.
PIS zmienił Telewizję publiczną, mającą największy zasięg antenowy w kraju, w ordynarną tubę propagandową, układając sobie w ten sposób, większą cześć społeczeństwa po swojej myśli, a my pokazujemy sobie memy z Pawłowicz, jak żre sałatkę w parlamencie.
PiS przejął wszystkie spółki Skarbu Państwa, obsadzając je oddanymi sługami bez kompetencji, a my śmiejemy się z łodzi podwodnej Macierewicza.
PiS tworzy partyjną armię, złożoną z młodocianych faszystów, a my nabijany się z San Eskobar.
PiS oddał kibolom i bandytom, najświętsze symbole polskiego patriotyzmu, a my wyśmiewany broszki pani premier.
PiS dąży do zmian w prawie wyborczym, gwarantujące mu objęcie władzy na wszystkich jej szczeblach, a my śmiejemy się z drabinki prezesa.
PiS sprowadza polski Sejm do roli maszynki do głosowania, bez prawa do dyskusji i zadawania pytań przez posłów opozycji, grożąc przy okazji nieposłusznym karami i interwencją służb mundurowych, a my lejemy z kota Alika.
PiS wypowiada ustawę antyprzemocową, zlikwidował już niebieską linię i chce nadal wprowadzić, zupełny zakaz aborcji oraz zakaz sprzedaży środków antykoncepcyjnych, a my śmiejemy się z orderu Misiewicza.
PiS zmierza do zmarginalizowania lub całkowitego usunięcia mediów prywatnych, zastępując je np. rządowymi broszurami typu "W sieci" czy "Fronda", a my kpimy z głupoty Terleckiego.
PiS zadłużył Państwo w stopniu dotąd niewyobrażalnym, a my przesyłamy sobie zdjęcia z durną miną Błaszczaka.
PiS przejął prokuraturę i chce mieć realny wpływ na wybór, a w konsekwencji na prace sędziów, a my posyłamy sobie link do kolejnego odcinka "Ucha prezesa".
I za każdym razem, śmiejąc się do rozpuku, zadajemy sobie pytanie, jak oni - rządzący, muszą się czuć, oglądając to wszystko i czytając żarty na swój temat?
Otóż czują się doskonale, konsekwentnie i metodycznie realizując swój marsz ku władzy absolutnej, totalitarnej. Mają w **** nasze inteligentne żarty i wyjątkową biegłość w obsłudze Photoshopa, umożliwiającą nam dorobienie Brudzyńskiemu małpiej gęby.
Więc kiedy pokazuje mi ktoś kolejnego mema, na którym Kaczyński kiwa się na drabince, albo prezydent Duda stoi w kasku Maliniaka, mnie przypomina się Gogol i jego Rewizor: "Z czego się śmiejecie? Z samych siebie się śmiejecie".""
znalezione w necie (...).

Wieńczysław @ 176.114.235.*

wysłany: 2019-02-21 20:08

1. Panie Buniek, na jakiej podstawie Pan sądzi, że przekop Mierzei to "gospodarcza klęska"? Ma Pan na to jakieś wyliczenia?

2. Dlaczego uważa Pan, że nieprzestrzeganie unijnych przepisów jest złe? Czy nie powinniśmy uczyć się od najlepszych?

https://forsal.pl/artykuly/1106119,ranking-panstw-ktore-najbardziej-lamia-przepisy-prawa-ue-liderem-sa-niemcy.html

Czy uważa Pan, że Niemcy, będąc liderem w nieprzestrzeganiu unijnych przepisów, chcą wyprowadzić się z UE i działają w ten sposób na korzyść Rosji?

Dlaczego akurat tylko to ma być działaniem na korzyść Rosji? Czy płacenie Rosji za przepływ przez Mierzeję na ich terytorium nie jest działaniem na jej korzyść?

A może należało się zachować jak Platforma, która przegłosowała ustawę o przekopie Mierzei, w której jasno zadeklarowała wycinkę drzew - na cały projekt wydano 5 mln zł, ale oczywiście żadne prace nie zostały zaczęte. Panie Buniek, gdzie Pan był wtedy, bo jakoś nie widziałem Pańskich utyskiwań na to, że wszyscy płacimy za nieudolność i niegospodarność PO?

3. Panie Jacku, odnośnie nieobecności premiera Morawieckiego na szczycie V4 w Izraelu (formalnie to chyba już nie był szczyt), to mam ambiwalentne uczucia. Ja na jego miejscu bym przyjechał i wywołał mały skandalik. Zwykle jest bowiem tak, że kłamstwa na temat Polski odbijają się szerokim echem na całym świecie, a ewentualne sprostowania można przeczytać tylko po polsku w dolnym prawym rogu na którejś z podstron izraelskiej ambasady lub strony jakiegoś pisma, która dopuściło się tego kłamstwa. Należałoby więc w tej sytuacji rzucić jakąś kontrnarracją, niekoniecznie równie kłamliwą. Ja bym podczas konferencji prasowej szczytu stwierdził np., że Holocaust nie był największym ani też wcale najstraszniejszym ludobójstwem w historii, bo znamy większe, np. Wielki Głód, rzeź Ormian czy liczone w dziesiątkach milionów ofiary tzw. "wielkiego skoku" w Chinach. Rzucenie takiej prawdy prosto w oczy w jaskini lwa mogłoby wywołać - przynajmniej tak sobie wyobrażam, może naiwnie - międzynarodową debatę.

4. To, że spora część zwykłych ludzi nadal myśli, że "PiS buduje państwo totalitarne", to jedna sprawa, a druga, że uważają tak ludzie z tytułami profesorskimi. Na przykład prof. Tadeusz Gadacz. Swoimi "wspaniałymi" wypowiedziami dzieli się z publicznością na swoim, łatwym do odnalezienia, profilu facebookowym. Nie powiem, nawet kiedyś faceta lubiłem, napisał kilka ciekawych książek filozoficznych, np. "O ulotności życia", dwa tomy historii filozofii XX wieku. I co? Na nic to całe jego wykształcenie! Na nic zdaje się lewicowo-liberalna wrażliwość i nauki pod okiem księdza Tischnera. Co to jest za poziom!

Myślałem, że od takiego człowieka można oczekiwać czegoś więcej, niż od internetowego trolla, a tu się okazuje, że niekoniecznie. Pana Profesora stać bowiem było na uwagi (chyba je już skasował, ale są inne, równie ciekawe) o tym, że polityka Kaczyńskiego wynika z tego iż wyżywa się on na Polsce z powodu osobiście przeżywanej żałoby. Ciekawe zatem, czy te niemądre i oderwane od rzeczywistości, często podszyte pogardą wpisy Pana Profesora też wynikają z jego osobistych przeżyć, którymi swego czasu podzielił się publicznie? Nie chcę w to wnikać, natomiast mam wrażenie, że prof. Gadacz różni się od pana Buńka tylko klarownością i jakością języka, a niekoniecznie wyższym poziomem rzetelności czy zgodności z faktami. Smutne.

Widz @ 185.25.122.*

wysłany: 2019-02-21 21:11

Janda jest lepsza.

Ostatecznie to aktorka DRAMATYCZNA!


Nowy status Jandy

Oto moje świadectwo. Ciemno było i ponuro. Wiatr jęczał. Las stawał się coraz bardziej gęsty. Ptaki umilkły, w zaroślach słychać było niepokojące trzaski, a czasem krótki, urwany pisk, jakby coś małego i niewinnego zakończyło właśnie swój żywot. Było coraz zimniej. Nie pamiętałam, co tam robię. Wieczór zaczynał się tak miło.
Ciepłe światło knajpy w centrum Warszawy. Brałam do ust kieliszek wina. A potem... błysk i ciemność. I byłam już tu. Sama, wśród ciemnych drzew, włóczących się nisko mgieł, zawodzącej wichury. Wciągnęłam mocno powietrze w nozdrza. Wilgoć, pleśń, butwiejące drzewo. Tak pachnie Polska B. Tak pachnie PiS i śmierć demokracji. Nie czułam strachu. Wiedziałam, że ten dzień nadejdzie. Że reżim mnie dopadnie. „Tfu” – aż splunęłam z wściekłości. I wtedy to się stało. Zawyła czarna bestia. Sekunda i leżałam przygnieciona ciężarem czarnego wilka. W ciemności widziałam tylko czerwone płomienie jego oczu. I wtedy błysnęło światło. Srebrny dysk unosił się nad moją głową. Usłyszałam słowa przemawiające wprost do mojego umysłu: „Nie bój się. Jesteśmy, by wam pomóc. Wstrząśnięci łamaniem konstytucji w Polsce – przybyliśmy. Przynosimy wam dar, Krystyno, a ty będziesz niosła o nim wieść przez narody”. Poczułam ciepło w sercu. Dysk zrobił „pyyyk”, a zamiast niego pojawiła się mała różowa wróżka o niebieskich skrzydełkach w gwiazdki. Miała twarz Tomka Lisa. Wręczyła mi najnowszy numer „Newsweeka” i księgę ze złota. Na jej obwolucie widniał napis: „Wszechświatowa konstytucja wolnych ludów z białka albo i nie – ze wstępem Gersdorf”. Wtedy już wiedziałam. To koniec PiS. Koniec nocy. Wyjdę z lasu. Odwróciłam się i spojrzałam na wilka. Nie miał już czerwonych ślepi, ale mądre, niebieskie oczy Rzeplińskiego. Odetchnęłam. A potem chwyciłam za rękę wróżkę, drugą mocniej ścisnęłam dar z niebios i bez strachu ruszyłam w kierunku świtu…

Drodzy Czytelnicy, to oczywiście kpina z wypowiedzi Jandy, w której opowiada, że była świadkiem, jak cały autobus ludzi zaczął spontanicznie klaskać i wołać: „Konstytucja”. Bo jak inaczej reagować na te kolejne wylewy naszych „celebrytów”, rodem z najdurniejszej propagandy socrealizmu, niż po prostu czerpiąc przyjemność z robienia sobie z nich jaj?

Tekst Dawida Wildsteina z Niezależnej

AS @ 78.88.139.*

wysłany: 2019-02-22 05:24

Do czego zobowiązuje nas śmierć Pawła Adamowicza?

Do wojny na pomniki,
jak to dał nam przykład red. Sekielski?

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-02-23 13:19

Pan Wieńczysław zapytał czy mam jakieś wyliczenia dotyczące portu w Elblągu! Ja nie, ale przecież w Internecie jest dostępnych wiele analiz włącznie ze Studium Wykonalności. Inwestycja się ma opłacać, bo po wydaniu 1 mld złotych do 2045 r. zarobi 3 mld złotych. Eksperci przeciwni tej inwestycji wskazują na niedoszacowanie kosztów i przeszacowanie zysków. Zakłada się, że Skandynawowie nie będą korzystali z promów na trasie Helsinki - Tallin (80km) i Sztokholm -Ryga (400km) tylko ruch towarowy przejmą małe (do 4m zanurzenia statki do Elbląga. Niemniej jednak, Litwa, Łotwa i Estonia bedą przecież miały dostęp do tej samej Via Carpatia co port Elbląg i kto im zabroni zarabiania na ich portach?. Ponadto, według twórców Studium, Ukraińskie towary zamiast po załadowaniu na TIRy być przewiezione autostradami polskimi i słowackimi do Zachodniej Europy to zostaną najpierw dostarczone tylko do Elbląga i dalej małymi statkami tam dotrą do np. Hamburga, a tam przeładuje się je na TIRy. Patrząc na mapę ta logika wydaje się bez sensu. Największy śmiech wzbudza zapis, że zostanie z Elbląga do Gdańska (70km) statkami dostarczonych 5100 samochodów rocznie (!) podczas gdy przepustowość dzienna (!) dla A1 wynosi 10000 samochodów. Transport morski ma sens gdy jest masowy, prowadzony jest na duże odległości i dużymi statkami. Jeżeli kolej i TIRy są w stanie do tych samych miejsc dotrzeć szybciej i w porównywalnej cenie to klienci wybiorą taki rodzaj transportu. Teraz nawet z Chin wiele towarów jest dostarczanych pociągiem w porównywalnej do transportu morskiego cenie, a wiele bardziej cennych, jest przewożonych samolotem. Małe statki służą do przewozu węgla, cementu, piasku, wapna, nawozów, itd. ale tylko wtedy gdy już inwestycje w rozwój transportu wodnego zostały poczynione. Transport oceaniczny ma sens ale tylko dużymi statkami, a takie do Elbląga nigdy nie wpłyną. O tym czy inwestycja ekonomicznie ma naprawdę sens dowiemy się za 10 lat. Teraz pozostają eksperci i jest słowo przeciw słowu. W takim przypadku trzeba wyciągać swoje wnioski. Ja patrzę na mapę, a pan Wieńczysław słucha "rydzyjka".
Pozostaje aspekt środowiskowy. Nie została ujawniona oficjalna opinia ekspertów, ale skutki ciągłej pracy bagrownic w poprzek zalewu by utrzymać 3 metrowy rów w dnie, w poprzek przynoszącego namuły prądu, można sobie wyobrazić. Zatem, należy się liczyć z reakcją organów unijnych broniących środowiska. Niestety, u nas w kraju świadomość obywateli w tym zakresie to dno. Bóbr to ściek i nikomu to nie przeszkadza więc kto by tam się przejmował śmiercią milionów ptaków na Zalewie Wiślanym.
Port Elbląg i przekop to pomysł jeszcze niemiecki. W tamtych czasach gdy nie było autostrad miał ekonomiczny sens. Mieli możliwości i budowali kanał przez Mazury, ale mimo wszystko świadomość skutków środowiskowych przekopania mierzei i ciągłej pracy bagrownic spowodowała, że oni tego nie zrobili! Zawsze władze Elbląga o tym projekcie głośno mówiły i zawsze rozsądek wynikający ze spojrzenia z szerszej perspektywy wygrywał. Dlaczego teraz w Sejmie wynikiem 401 głosów za, postanowiono rzecz wykonać? Moim zdaniem, to skutek skutecznej kampanii medialnej, zagłuszającej głos ekspertów. Na pewno "rydzyjko", jak wspominał bp. Pieronek pracujące za "wschodnie pieniądze", wiele w tym względzie uczyniło.
Zatem, ale to już moja własna analiza, po co ten port? Skoro spojrzymy na mapę to jest wyjaśnienie. To węgiel!!! Czy tędy będziemy eksportować? Nie, bo taniego węgla już w Polsce nie ma, a poza tym świat odchodzi od węgla. Zatem, skoro nie mamy węgla na eksport to będziemy mogli tędy węgiel przywozić, bo przecież budujemy wciąż elektrownie węglowe. Oczywiście to nie będzie tani węgiel z Australii bo mały statek tam nie dopłynie. Ale przecież to może być węgiel ruski z Królewca. Ktoś spyta, dlaczego ruscy mieliby z Donbasu przez Królewiec węgiel wozić skoro mogą przez Białoruś? No tak ale może zdarzyć się, że będzie trzeba nacisnąć na ten kraj w celu obniżenia kosztów transportu lub z innych przyczyn. Ktoś może skrytykować moją teorię, że to my budujemy dla Putina narzędzie nacisku na Białoruś ale ja mogę przypomnieć wiele przykładów kiedy obecne władze działały na Jego korzyść. Przecież budowa elektrowni węglowych w sytuacji gdy nie mamy węgla i rocznie przywozimy z Rosji 20 mln ton jest na to koronnym przykładem. Cieszy się Putin i Stalin by się cieszył. Ot po prostu PIS!

Widz @ 185.25.122.*

wysłany: 2019-02-23 21:22

Bunie raczył:
" Zatem, ale to już moja własna analiza, po co ten port? Skoro spojrzymy na mapę to jest wyjaśnienie. To węgiel!!! Czy tędy będziemy eksportować? Nie, bo taniego węgla już w Polsce nie ma, a poza tym świat odchodzi od węgla. Zatem, skoro nie mamy węgla na eksport to będziemy mogli tędy węgiel przywozić, bo przecież budujemy wciąż elektrownie węglowe. Oczywiście to nie będzie tani węgiel z Australii bo mały statek tam nie dopłynie. Ale przecież to może być węgiel ruski z Królewca. Ktoś spyta, dlaczego ruscy mieliby z Donbasu przez Królewiec węgiel wozić skoro mogą przez Białoruś? No tak ale może zdarzyć się, że będzie trzeba nacisnąć na ten kraj w celu obniżenia kosztów transportu lub z innych przyczyn. Ktoś może skrytykować moją teorię, że to my budujemy dla Putina narzędzie nacisku na Białoruś ale ja mogę przypomnieć wiele przykładów kiedy obecne władze działały na Jego korzyść. Przecież budowa elektrowni węglowych w sytuacji gdy nie mamy węgla i rocznie przywozimy z Rosji 20 mln ton jest na to koronnym przykładem. Cieszy się Putin i Stalin by się cieszył. Ot po prostu PIS!"

Taaaa, teoria co się zowie.

Żeby Putinowi, Stalinowi, Pol Potowi, Mao Zedongowi, Hitlerowi, Czyngiz - chanowi i innym, " zaprzyjaźnionym", według Buńka z PiSem, zrobić Radkową " laskę", tenże PiS robi tzw. Przekop Mierzei Wislanej.

A po co ?

Ano po to, żeby " pisowcy", sprowadzali rosyjski węgiel z Donbasu przez pisowski przekop i port w Elblągu.

Dlaczego nie tenże sam rosyjski węgiel przez rosyjską Cieśninę Pilawską i ten sam port w Elblągu?

Ano na złość ruskim eksporterom.

I panu Buńkowi, żeby jego teoryjka poszła tam, gdzie jej miejsce?

Czyli " czochrać się ".

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-02-24 00:52

No i znowu pan Wieńczysław nie doczytał i na mapę nie popatrzył. Od cieśniny do Elbląga to 45 mil morskich jest. Połowa z tego po ruskiej stronie. Przez cieśninę mogą przechodzić statki o nośności 35 tys. ton, i o zanurzeniu do 12 m. Teraz na torze wodnym od cieśniny do Elbląga to ruscy ograniczyli zanurzenie do 180 cm i stwierdzili, że nie pogłębią po swojej stronie. Zalew Wiślany charakteryzuje się bardzo szybkimi zmianami poziomu wody, dochodzącymi do 1,5 m w ciągu doby i dlatego też i po naszej stronie może być bezpiecznie użytkowany przez jednostki o zanurzeniu do ok. 1,5 m. (Kiedyś było więcej, bo dbano o tor wodny) Po co ruscy mają na bagrownice wydawać? Jest PIS, a wiadomo "PIS da".
Jednocześnie, wyrażam po raz kolejny żal, że nasi z PISu nic dla nas mieszkańców Kotliny nie załatwili za miliarda albo i dwa. Takiej szansy, bo wpływy do budżetu wzrosły, długo nie będzie, bo teraz czeka nas niestety dołek.
Ci z Elbląga dostaną i na pewno niektórych mieszkańców to ucieszy, ale wielu zasmuci i dla tego, mam nadzieję, że u nich podczas wyborów do PE oraz Sejmu będzie tak samo jak w samorządowych.

Widz @ 185.25.122.*

wysłany: 2019-02-24 10:18

Ja też, POdobnie, jak obiektywny, taki bez uprzedzeń, pan Buniek,

wyrażam żal, że nasi z PO, załatwili wprawdzie pierdyliardy dla nas ,

mieszkańców Kotliny, ale zostawili ten Zalew Wiślany tam, gdzie w tej

chwili jest.

I tak kolejny miliard, tym razem od PiS-u, nam , mieszkańcom Kotliny,

przepadł.

I dlatego mam nadzieję, iż wyniki wyborów będą dla PiS-u jeszcze

lepsze, niż w 2015 roku!

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-02-24 12:01

Wypada się odnieść do słów pana AS! Pan Michał Szułdrzyński napisał tak: " Po zabójstwie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza nie ustawały apele o to, by nasze życie publiczne stało się bardziej cywilizowane, by agresję zastąpiła merytoryczna debata, wzajemne oskarżenia ustąpiły miejsca dyskusji o programach i racjach, zaś nienawiść została całkiem wyrugowana. Nie minęło sześć tygodni od tej makabrycznej zbrodni, a już po raz kolejny przemoc wdarła się do naszego życia. Bo samowolne zdemontowanie w nocy pomnika księdza prałata Henryka Jankowskiego w Gdańsku to nie tylko złamanie prawa, dobrych obyczajów, ale też kolejny akt agresji brutalizujący nasze życie publiczne."
Pan profesor Friszke to co się stało aktem "Niech Będzie Obalony, ..." skomentował tak: "Obalenie pomnika Dzierżyńskiego symbolizowało zakończenie komunizmu w Polsce oraz upadku świętej figury dla tego systemu. Tego rodzaju pomniki są symbolem wrogiego reżimu, który uciskał społeczeństwo i jest symbolem triumfu niechcianej władzy. Ich obalenie wiąże się z procesem pokonania reżimu oraz związanych z nim systemów wartości. Natomiast obalenie pomnika ks. Jankowskiego to zupełnie co innego. Tutaj mamy do czynienia z działaniem samowolnym, z zorganizowaną, spontaniczną akcją kilku osób, która nie była wymierzona w system, lecz w konkretnego człowieka. Faceta, który był pedofilem. A Ksiądz Jankowski był pedofilem i o tym wszyscy wiemy, ponadto był agentem bezpieki zwłaszcza w latach 1980- 1981, a na te wszystkie zarzuty mamy dowody, więc jest ponurą postacią tamtych czasów. W specyficznych, polskich warunkach jest on czczony. Abp Głódź zablokował możliwość dochodzenia prawdy na drodze sądowej. To wszystko wpływa na ostrą reakcję na to, dlaczego taka postać ma pomnik. W konsekwencji to wywołało działania bezprawne. Tu powstaje pytanie jak do tego doszło. Z drugiej strony procedury dochodzeń na drodze prawnej zostały zablokowane przez Głódzia." No a dalej, na pytanie dziennikarza: Skoro mamy tak dużo dowodów na negatywną przeszłość ks. Jankowskiego, dlaczego środowisko Solidarności tak go broni? Odpowiada: "To jeden z elementów obecnej sytuacji. To jest nasz człowiek, więc jego nie tykają się żadne dowody. Wszystkie świadectwa są nieważne. Cała dokumentacja UB jest nieważna, ponieważ jest to nasz człowiek. Odrzucamy wszelkie dowody podważające nasze głębokie przekonania. Taka jest polityka grupy, która stoi za tym pomnikiem. W wielu sytuacjach mamy problem z tym samym, czyli odrzucanie dowodów, świadectw i dokumentów tylko po to, aby było nasze na wierzchu. Jest cała grupa ludzi, którzy nie chcą przyjąć faktów do świadomości."
W tej ostatniej wypowiedzi zawarte jest wyjaśnienie dlaczego obalenie pomnika z ogromnym poparciem społecznym poprzez czyn kilku panów o których pisze się "Chwała Bohaterom" musi być realizowane w procesie "nieposłuszeństwa obywatelskiego" wobec nieudolnej władzy. Prawo skutecznie niszczone przez władze krajowe nie działa. Anarchia zagląda nam w oczy, bo zarówno biskup i inni pedofile z tej kasty są ponad prawem jak i działacze "S". Oczywiście cieszy się Putin i Stalin by się cieszył. Po prostu PIS.
Na szczęście u nas po przeniesieniu "Iwana" i po uniemożliwieniu postawienia "szkarady" (dziecka na widelcu) takiego kontrowersyjnego pomnika nie ma. Ale, może "Porwanie Europy" na Pocztowej stanie się takim. W końcu to pod tym pomnikiem działacze proeuropejscy gromadzą się i śpiewają "Odę do radości". Obecnej władzy, tej warszawskiej, która o fladze maryjnej mówi szmata i flagi unijne swego czasu usuwała gdzie się tylko dało ku uciesze swoich wyborców, może się to nie podobać i takie nastroje poprzez tzw. "szczujnie" wywołać. Niektórych, szczególnie tych którym w sercu wciąż gra hymn ZSRR może to boleć, zwłaszcza, że teraz tylko słowa się zmieniły, a melodia ta sama. Przecież ucieszyłby się z tego Putin i Stalin byłby też zadowolony.

Jacek Jakubiec @ 46.76.16.*

wysłany: 2019-02-24 13:09

Co do obalenia pomnika ks. Jankowskiego: jeżeli jego grzechy są rzeczywiście ponad wszelką wątpliwość udowodnione (pisze Pan Buniek "o tym wszyscy wiemy", no nie wiem...), to w sumie ta pozaprawna akcja, zwłaszcza dlatego, że przeprowadzona z ostentacyjną jawnością, może spotkać się z zrozumieniem szerszym niż mogłoby się wydawać. Także moim...
Ale sformułowanie - jak rozumiem odnoszące się do biskupa Głódzia - "biskup i inni pedofile" - ma znamiona karalnego zniesławienia. Panie Buniek, tak nie wolno! Chyba, że Pan i tu ma nie budzące wątpliwości dowody?

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-02-24 14:27

Szanowny panie Jacku, przedstawiłem tekst profesora Friszke, który ma dostęp do dokumentów IPN i to jest JEGO opinia o księdzu Jankowskim, wynikająca z dostępnych dla NIEGO dokumentów!. O tym zaś, że jest różnica w wykazie pedofili pomiędzy raportem zawiezionym teraz do Papieża i wykazem stworzonym przez MS, to chyba nie ma wątpliwości. Jeżeli zaś, moja wypowiedź, wprowadzała w błąd i w jakiś niezrozumiały sposób wychodziło z niej, że Biskup powinien na tej liście być to PRZEPRASZAM. Chodziło mi o to, że moim zdaniem, w praktyce, biskupi są ponad prawem i mogą ukrywać, a pedofile księża też. Przecież pan profesor wyraźnie napisał: "procedury dochodzeń na drodze prawnej zostały zablokowane przez Głódzia". Zatem w tej sprawie tylko cytowałem autorytet. Nie sądzę też, że użyte słowo "kasta" w jakiś sposób obraża duchownych. Przecież wszyscy sobie zdajemy sprawę, że kościół w Polsce ma ogromną władzę i że ludzie kościoła to jednak inna kategoria obywateli i to że są ponad prawem może boleć tych którzy nie chcą "selektywnego wymiaru sprawiedliwości".

Wieńczysław @ 176.114.235.*

wysłany: 2019-02-25 00:17

" to w sumie ta pozaprawna akcja, zwłaszcza dlatego, że przeprowadzona z ostentacyjną jawnością, może spotkać się z zrozumieniem szerszym niż mogłoby się wydawać. Także moim... "

Ale na pewno nie moim. Tego typu akty "samosądu" są dopuszczalne tylko wtedy, gdy są "jedyną deską ratunku" lub wynikają ze szczególnych okoliczności, warunków historycznych, społecznych. Zawsze jednak są aktami barbarzyństwa. Tak było np. gdy w jakiejś miejscowości na Mazurach grupa mieszkańców zabiła terroryzującego ich od lat faceta, który unikał sprawiedliwości i wobec którego policja była bezradna. Państwo wtedy ewidentnie zawiodło i to stanowi istotną okoliczność łagodzącą, jak również podstawę do ewentualnego ułaskawienia przez prezydenta, natomiast nie zmienia to faktu, iż takie historie są przejawem barbaryzacji, swego rodzaju "ukrainizacji" życia społecznego. Zawsze w takich przypadkach należy jasno orzec o winie tego, kto się dopuszcza się takich czynów, choć okoliczności mogą pozwalać na łagodniejsze potraktowanie.

Ale niekoniecznie w tym przypadku, kiedy pomnik prałata można było "obalić" wykorzystując legalne procedury, co zresztą popieram, gdyż prałat był - wedle wszelkiego prawdopodobieństwa - i agentem SB, i pedofilem i choćby już tylko jedna z tych ciemnych jego kart jest dyskwalifikująca.

JJ:
Nie studiuję zbyt gruntownie przypadku tego prałata, ale do opinii publicznej dotarło sporo sygnałów, że na legalne "obalenie" monumentu nie ma co liczyć.

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-02-25 15:56

Panie Wieńczysław, czy zatem czyn katolickiego działacza o nazwisku Niesiołowski polegający na próbie obalenia pomnika twórcy leninizmu, (który z moich obserwacji jest pańską ulubioną ideologią) to był przejawem barbaryzacji? No i jeszcze inne pytanie: co pan sądzi o książkach profesora Timothy Snyder?

Wieńczysław @ 176.114.235.*

wysłany: 2019-02-25 21:39

Panie Buniek,

1. Niesiołowski nie był żadnym "katolickim działaczem", tylko działaczem opozycji demokratycznej w PRL.
2. Niesiołowski nie próbował "obalić pomnik twórcy leninizmu", tylko chciał podpalić Muzeum Lenina w Poroninie, co miało się wiązać z obaleniem pomnika i czynił do tego pewne przygotowania, jednak do żadnej próby nie doszło. Rozumie Pan różnicę między pomysłem, a próbą?
3. Nawet gdyby doszło do takiej próby, to nie byłaby ona przejawem barbaryzacji, gdyż zgodnie z tym co napisałem, tego typu akcje dadzą się usprawiedliwić tylko szczególnymi okolicznościami. PRL nie był legalnym państwem, więc należało prowadzić walkę z władzą PRL. Barbaryzacja polegałaby w tym przypadku na tym, gdyby opozycjoniści dopuszczali się metod mafijnych, np. gdyby porywali dzieci PRLowskich dygnitarzy i znęcali się nad nimi, szantażując rodziców.
4. Nie czytałem książek Timothy'ego Snydera, natomiast niedawno czytałem ich opis i zdaje się, że są to znane nam wszystkim wynurzenia na temat "wzbierającej fali populizmu" itd. Najnowsza jego książka traktuje zaś chyba o zagrożeniu ze strony Rosji. To dobrze, że prof. Snyder opisuje to zagrożenie, ale jestem ciekaw, czy przekona to naszą platformianą elitę, która począwszy od roku 2000 postrzegała Putina jako wielkiego przywódcę, reformatora, wizjonera, męża stanu, który czyni wielkie kroki na rzecz demokratyzacji Rosji, jej pojednania z Zachodem i która wszystkich tych analityków oraz polityków prawicy, którzy nie wierzyli w te brednie, nazywała oszołomami i rusofobami, którzy sieją rozmaite teorie spiskowe, szukają wszędzie wroga w postaci jakichś wyimaginowanych "ruskich agentów" tudzież "ruskich agentów wpływu" itd. Jak Pan myśli - przekona?

Wieńczysław @ 176.114.235.*

wysłany: 2019-02-25 22:16

Zapomniałem o pkt 5. Wielokrotnie dawałem wyraz swojemu przekonaniu, że komunizm (w tym jedna z jego postaci jaką był leninizm) jest najgorszą z możliwych ideologii, jeżeli zatem zrozumiał Pan z tego tyle, że jest ona "moją ulubioną" ideologią, to niestety zasłużył Pan sobie w moich oczach na opinię kogoś, kogo można by określić trafnie tylko przy użyciu "mowy nienawiści", a tego przecież należy unikać.

Jacek Jakubiec @ 46.76.16.*

wysłany: 2019-02-26 00:06

Ja do Pana Buńka.

W tym kameralnym gronie dyskutantów jest Pan chyba jedynym stronnikiem formacji „antypisiej” (bywali tu inni tacy, ale się wykruszyli). W każdym razie to, co da się wyczytać z Pańskich licznych wpisów to wyraźna niechęć do tzw. Dobrej Zmiany, czyli do PiS-u wraz z jego koalicjantami uosabianymi przez Gowina i Ziobrę (czy tych dwóch darzy Pan identycznym uczuciem jak Kaczyńskiego, to nieistotny szczegół).
Jeśli się mylę, to proszę sprostować. Oczywiście: to wolny kraj, ergo ta Pańska niechęć (awersja?, brak akceptacji?, niechby i nienawiść…) jest Pańskim prawem.
Ale byłbym ciekaw, czy ze swoimi politycznymi sympatiami sytuuje się Pan zdecydowanie na przeciwległym wobec PiS biegunie (to „Platforma & Przyjaciele”, czytaj: świeżutki sześciopak p/t „Koalicja Europejska”), czy przy którejś z pozostałych, mniej lub bardziej „kanapowych” partyjek/ruchów? A jest w czym wybierać. Idąc od prawa do lewa mamy: Winnickiego, Piotrowskiego, Korwina, Kukiza, Gwiazdowskiego, Zandberga i pewnie na tym nie koniec, bo jeszcze nie wiemy co wykroi liberalny guru z odzysku, czyli Tusk.

Tak czy inaczej, Panu jest w tym towarzystwie najbliżej do tych, którzy PiS-u nie kochają.
Zatem moje pytanie mogę skierować tylko do Pana.
Oto ono:
CO, TAK NAPRAWDĘ, OFERUJE POLAKOM „KOALICJA EUROPEJSKA” ?
Pytanie pomocnicze:
CZY ONI NAPRAWDĘ WIERZĄ, ŻE PiS ZAMIERZA WYPROWADZIĆ POLSKĘ Z UNII?
Proszę mnie oświecić, jak Pan to widzi?...
Ja próbuję to jakoś na swój rozum „rozkminić” (młodzieżowe) i póki co, wychodzi mi, że rację ma Kukiz. A on mówi że to, co rajcuje tych zorganizowanych ostatnio przez Schetynę polityków różnej maści, z komuszymi weteranami, to tylko i wyłącznie unijne synekury…
Ale może czegoś nie zauważam?
Może oni rzucają nam perły, a my jak te wieprze… etc...
Wyłoży nam to Pan, Panie Buniek?

Kończąc: skoro nakłaniam Pana do politycznego samookreślenia, czuję obligo, by samemu też się określić.
Otóż moje obywatelskie preferencje nazwałbym dziś jako konserwatywno-republikańskie, więc raczej prawicowe. Podkreślam to „dziś”, bo kiedyś byłem „po-marcowym lewakiem”, ubogacając nawet biografię krótkim epizodem w PZPR, przerwanym (na szczęście) aresztem i odsiadką. Pół wieku zleciało, lat przybyło, Ojczyzna pokonała w międzyczasie kilka zakrętów i przesileń dziejowych i jestem tu, gdzie jestem.
Co tak mocno przekonuje mnie do obozu Dobrej Zmiany?
Powtórzę to, co już tu pisałem (31.01.19, 8:40) :
(…) Gdy słucham Morawieckiego juniora, Rafalskiej, Beaty Szydło, Glińskiego, Ardanowskiego, Błaszczaka, Brudzińskiego (ten czasem mnie drażni), to nie mam wątpliwości, że mówią do mnie ludzie z pasją i z misją. I z klasą, co dobitnie pokazali postawą i czynem w obliczu tragicznej śmierci Pawła Adamowicza, a nie trzeba dodawać, że nie było to dla nich łatwe. To naprawdę nowa jakość w zbiorowym życiu polskiej nacji! Wreszcie! Co do mnie, mogę się tylko dziwić, że ciągle posłuch znajdują zafiksowani na antypisie tacy mędrcy jak Tomasz Lis, Czuchnowski i im podobni (…).

Panie Buniek, czy mam się i Panu dziwić?
Pozdrawiam.

AS @ 109.241.46.*

wysłany: 2019-02-26 01:38

"Buniek @ 176.111.153.*
wysłany: 2019-02-24 12:01
Wypada się odnieść do słów pana AS!"

Dalej już nie czytałem.
Jak wcześniej pisałem, pana Buńka nie mogę czytać.
No nie mogę!
No co mam robić?
Nie i już!
Próbowałem!

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-02-26 20:21

Szanowny panie Jacku, określa się pan jako zwolennik obecnej władzy warszawskiej, a właściwie tego co MÓWI premier i jeszcze kilka osób z tego środowiska. Jednocześnie używa pojęć „lewak” i prawica jak by było oczywiste co one oznaczają. Niestety, tak nie jest i niektóre pojęcia mają różne znaczenie dla umownej większości zarówno w czasie jak i w zależności od konkretnej osoby. Pojęcie „lewak” jest rusycyzmem (od słowa durak, czyli idiota) i pierwotnie oznaczało odszczepieńca dla ludzi partii umownie nazywanych komunistycznymi w latach słusznie minionych. Po prostu osoba miała na wiele spraw poglądy podobne do oficjalnie głoszonych, a nie zgadzała się albo z pierwszym sekretarzem albo w ogóle dążyła do jakichś socjalistycznych celów, które partia oficjalnie popierała. Lenin na przykład głosił, że ziemię trzeba rozparcelować i dać chłopom, a byli wokół niego tacy którzy naprawdę chcieli to zrobić, bo nie uznawali akurat ziemi jako „środka produkcji”. Nazywano taką osobę „lewakiem”, skutecznie sekowano, a zatem wpływ tej osoby na bieg spraw był neutralizowany. Mechanizm „na lewaka” polegał na stłamszeniu poprzez m.in. wyzwiska osób o poglądach lewicowych, którzy potencjalnie mogli osiągnąć poparcie polityczne wśród osób deklarujących poparcie dla układu rządzącego.
Mechanizm wyzwisk i szyderstw stosowano w polityce od zawsze przeciwko przeciwnikom politycznym, a za „komuny” epitety typu „zapluty karzeł” były normalne. Przed wojną stosowano inne epitety. Teraz Okrągły Stół miał szansę to zmienić ale oczywiście nie zmienił, bo takie chwyty to norma w polityce i niestety naszym politykom oraz współobywatelom wcale nie zależy by rozwijać coś takiego jak „poprawność polityczna”. Ba, teraz z poprawnością polityczną się walczy! To pojęcie czyli „opakowanie norm zachowań” politycznych też jest inaczej rozumiane przez różne grupy obywateli i polityków, a szkoda.
Zatem pojęcia „lewactwo”, lewica, prawica to tylko opakowania, które mogą zawierać różne treści i w zależności od kraju i czasu znacz zwykle co innego.
Pytał pan o moje poglądy, ale na to pytanie, w kontekście tego co powyżej napisałem nie da się łatwo odpowiedzieć i użyć takiego słowa klucza, bo te znane słowa klucze są już zniszczone.
Zatem, skoro nie ma sensu nazywać moich poglądów to zawsze można napisać o reprezentowaniu interesów czy zaspokajaniu potrzeb. Każdy ma potrzeby i da się zauważyć, że większość ma takie same jak inni ale przecież zawsze istnieją potrzeby mniej powszechne. Ponadto, potrzeby można sztucznie wytworzyć i sztucznie demonstrować ich ważność w społeczeństwie zaburzając tym samym obraz realnych potrzeb społecznych. (Ja na przykład nie potrzebuję podpasek albo szminki do ust ale gdy kobieta mnie o to poprosi nie widzę problemu w tym by sprzedawcom tych towarów wydawało się, że to są moje potrzeby. Nieświadomie oszukuje sprzedawcę w tej sprawie, zakładając z 99% pewnością, że sprzedający mi ten towar zna prawdę! Zręczny handlowiec jednak korzystając z mechanizmów medialnych i społecznych mógłby przecież zrobić kampanię z moim udziałem pod tytułem faceci kupują szminki i podpaski firmy X.)
Zatem mamy potrzeby, ale umiejętna gra polityków, a więc przybranych autorytetów zaburza obraz potrzeb, a więc i prawdziwy obraz interesów obywateli, bo ludzie czasem bronią sztucznych, zaimplementowanych im przez polityków potrzeb bardziej niż swoich naturalnych.
Tu powrócę do pojęcia „polityk”. Nie neguję potrzeby istnienia klasy politycznej, bo jest potrzebna. Ktoś przecież musi podejmować decyzje w imieniu grupy i taką osobę nazywamy politykiem. Jednak oczekuję od polityka by przede wszystkim dbał o mój interes, nawet zaniedbując swój własny.
Niestety, dla polityków od zawsze podstawową działalnością było dbanie o własny interes czyli: identyfikowanie swoich wrogów, sprzedawanie obrazu wroga rządzonym i likwidowanie wrogów z użyciem narzędzi jakie mu dostarczają właśnie jego rządzeni i to nawet najbardziej okrutnych i podłych. Tą na pozór absurdalną z punktu widzenia potrzeby istnienia klasy politycznej (unicestwiając innych, kłamią, że istnieją by inni mogli istnieć!), ale podstawową sprzeczność interesów rządzących i rządzonych od zawsze próbuje rozwiązać wymarzony system zwany „demokracją”.
Zatem panie Jacku, ja nie jestem prawicowcem ani lewicowcem tylko demokratą, bo w historii ludzie siedzący zarówno po lewej jak i po prawej stronie w parlamencie coś dobrego dla swoich wyborców albo i współobywateli uchwalili. Demokrata, z definicji, to osoba która przedkłada interesy obywateli nad interesy polityków, którzy rządzą w imieniu tych obywateli! Demokrata nie akceptuje modnego ostatnio „nam się należało!”. Demokrata ocenia rządy po efektach, a nie po słowach. Niemniej jednak, potrafi też ocenić które obietnice są dobre, a które złe dla współobywateli, bo uczy się historii i ceni wiedzę pozyskaną przez poprzednie pokolenia oraz słucha ludzi nauki. Demokrata chce aby politycy lepsi zastępowali u steru polityków gorszych. Zatem, oczekuje akceptacji przez rządzących faktu istnienia innych poglądów. Zdaję sobie sprawę, że to marzenie, bo rzecz jest bardzo trudna, ale ludzie mają marzenia, mimo, że wiele spełnień marzeń odbiega od oczekiwań marzycieli.
Dochodzimy to sedna sporu, który obecnie trwa w naszym kraju. To znaczy do szukania odpowiedzi na pytania: jakie potrzeby mamy naturalne czyli takie, dzięki zaspokojeniu których będzie nam obywatelom się lepiej żyło i jak je można zaspokajać by innym jeszcze ważniejszym zaspokajaniu naszych potrzeb to nie szkodziło oraz jakie potrzeby są nienaturalne i sztucznie wmówione nam przez obecnych polityków.
Naturalne potrzeby, jako że wszyscy jesteśmy ludźmi, znajdują zawsze akceptację większości w państwie normalnym. Niemniej jednak historia uczy, że zdarzają się takie nienormalne sytuacje, że politycy skutecznie dzielą obywateli w taki sposób, że istnieje zjawisko akceptacji nienaturalnej dla gatunku ludzkiego odmowy zaspakajania potrzeb innych obywateli w tym nawet odmawianie prawa do życia dyskryminowanej mniejszości przez znaczącą politycznie grupę. Kiedyś przy okazji obalania króla we Francji spisano nawet w tej sprawie stosowny dokument. Wiadomo, że w XX wieku w skrajnych przypadkach zwolennicy Stalina akceptowali masowe mordowanie Polaków, za to, że byli Polakami, a zwolennicy Hitlera akceptowali pozbawienie wszelkich praw swoich żydowskich współobywateli, w czym zresztą otwarcie cieszyli się poparciem niektórych środowisk również w Polsce. Był okres, że się tego wstydzono, a teraz niektórzy już nie. Ba, uważa się, że to jest nawet taka potrzeba. Dla mnie to przykład sztucznej i złej potrzeby, ale o tym jakie potrzeby są dla mnie potrzebami sztucznymi, to nie teraz.
Inny przykład moich poglądów brzmi tak: „miedzy Bugiem i Nysą to MY są” czyli wszyscy obywatele w Polsce mają takie same prawa. Zjawisko „selektywnego wymiaru sprawiedliwości” dla mnie jest nie do zaakceptowania.
Obecna „dobra/dojna zmiana” nie krępuje się z demonstrowaniem chęci pogłębienia podziału obywateli. Obecna „dobra/dojna zmiana” nie krępuje się w tworzeniu oligarchii i system dalej pracuje na korzyść pogłębienia podziałów na bogatych-rządzących i biednych-rządzonych. Obecna „dobra/dojna zmiana” rozwija system „selektywnego wymiaru sprawiedliwości” - dążąc do „zamordyzmu”. Obecna „dobra/dojna zmiana” blokuje i zniekształca przepływ informacji w mediach publicznych wybielając swoich polityków i oczerniając innych (nawet pan Wieńczysław kiedyś zauważył ten fakt tu na blogu!!!). Obecna „dobra/dojna zmiana” nie krępuje się używać podłych metod walki ze swoimi przeciwnikami, jak wspominane tu na pańskim blogu już przeze mnie, „kłamstwo smoleńskie”.
Pewnie pan zapyta: dlaczego zatem, skoro tak obawiam się „zamordyzmu” to piszę co myślę? Moja odpowiedź brzmi: przed zamordyzmem w tej kadencji obroniła nas skuteczna reakcja UE wywołana powszechnymi protestami obywatelskimi! (a ja mam swoje latka) Ta odpowiedź też definiuje odpowiedź na kolejne pytanie: co łączy ludzi, chcących powstania „Koalicji Europejskiej”? Oczywiście obawa przed przyłączeniem Polski do Unii Euroazjatyckiej. Pan pewnie stwierdzi, że to całkowita bzdura, ale ja w sprawie niby zamachu w Smoleńsku też jestem przekonany, że to bzdura, a pan wciąż w jakiś sposób wierzy, że hel, sztuczna mgła, spisek, dobijanie ofiar, itd.. bo przecież na tej sprawie oparto kampanię wyborczą! Moim zdaniem sprawa gruba i ktoś kłamie. Dla demokraty, kłamcy u steru państwa są nie do zaakceptowania!
Moja teza o anyunijności obecnych władz ma też poparcie w przeszłości. Ostentacyjne usuwanie flag unijnych, 27:1, całkowite negowanie Traktatu Lizbońskiego (pani mgr miała przecież ogłosić, że to tylko papierek), itd.. Przecież nawet jak obecne władze warszawskie będą twierdzić, że to teraz, w obliczu tych wyborów nic nie znaczy, to wywiad czołowego polityka i bardzo medialnej pani urodzonej u nas w okolicy, dostępny w sieci, rozwieje wszelkie wątpliwości. Otóż pani Krystyna na wizji i otwarcie stwierdziła: „Unia Europejska to szmata, SZ-MA-TA”. Dla mnie panie Jacku, takie słowa z ust czołowego polityka są nie do przyjęcia i dla tego namawiam do uczciwej obywatelskiej rewizji poglądów. Tu nie ma teraz żadnych niejasności albo UE albo Rosja!
Władza głosi: damy ci emerycie 1000 złotych na 1 Maja i głosuj na nas, bo to nasz program na te wybory. Panie Jacku toż to bzdura! Co te 1000 zł ma do tego o czym się decyduje w Brukseli? Czy to nie jest kupowanie głosów ludzi o obniżonej świadomości znaczenia głosu w wyborach? (dla mnie słynne 27:1 to było właśnie takie głosowanie!)
Poza tym, namawiam do przeczytania książki pana Snyder’a gdy się ukaże.

Jacek Jakubiec @ 37.249.61.*

wysłany: 2019-02-27 10:23

Zdecydował się Pan na wyjątkowo obszerny wywód. Wielowątkowy, zawierający interesującą (dla mnie w każdym razie) materię do polemik, tylko że bez klarownej odpowiedzi na moje pytania. Te dwa pytania wyróżnione dla czytelności dużymi literami. W trzech ostatnich akapitach zbliża się Pan do odpowiedzi, ale jej nie formułuje.
Teraz kilka uwag w odniesieniu do Pańskiego tekstu.

1) O tym, że w konfrontacji opcji "lewica vs. prawica" zrobiło się mętnie, bo wręcz zapanował tu pojęciowy chaos i że nie jest to diagnoza tylko dla Polski - to dziś jasne. Mimo to etykietowanie się tymi pojęciami weszło przez dziesięciolecia w krwioobieg publicznych sporów, trwa nadal w najlepsze i tak będzie nadal, bo jest to jakoś tam poręczne, choć istotnie dość bezsensowne.
Lewactwo, do którego się poniekąd (genetycznie, kiedyś tam...) przyznaję to jednak wyraźniejszy, nie tak mgławicowy, konkret. To temat na odrębny esej, ale krótko: moje niegdysiejsze zauroczenie ideami np. Gramsciego czy filozofią hipisowską ("dzieci kwiaty") to przeszłość, choć nie ukrywam, że z nawyków pacyfisty nie wyleczyłem się do końca. Skąd taka zdradziecka wolta? Mówi pismo "po owocach ich poznacie". Otóż patrząc na obecne efekty tamtych prądów ideowych w krajach Zachodu, na głęboką, wszechogarniająca erozję w wymiarze aksjologicznym, niszczącą fundamentalne kanony cywilizacji, a do tego widząc jej skutki np. w postawach i działaniach "zarządzających Europą" brukselskich aparatczyków - posypuję głowę popiołem i tyle o tym.

2) Jest pewne nieporozumienie. Nie tyle pytałem Pana o poglądy (ale dzięki za deklarację żeś Pan demokrata), co o przybliżenie niżej podpisanemu, a pewnie i innym gościom tego forum, racjonalnych przesłanek przemawiających na rzecz wezwań dziwacznego gremium, które dopiero co wygenerowało "Koalicję Europejską". O to Pana pytałem. I raz jeszcze pytam. Gdyby Pan to wiedział, to się polecam...

3) Słusznie Pan zakłada, że uznam za bzdurę opcję przyłączenia Polski do Unii Euroazjatyckiej. Niby czyja miałaby być to opcja? Prezesa? Morawieckiego? Czaputowicza? Zważywszy realia aktualne - bzdura i to piramidalna! Powtarzam: realia aktualne, AD 2019, bo gdyby - co daj Boże, amen - Rosja wyleczyła się kiedyś z ciągot imperialnych, to może nie byłoby źle gdyby Unia Europejska ją przytuliła. Natomiast kontrowanie tego bzdurami dot. katastrofy smoleńskiej to nadużycie. Toż to dwie bardzo różne sprawy! Ja nadal czekam na rzetelne wyjaśnienie tamtej tragedii i niechże mi Pan nie wciska (cytat) "pan wciąż w jakiś sposób wierzy, że hel, sztuczna mgła, spisek, dobijanie ofiar, itd."

4) Co do antyunijności Zjednoczonej Prawicy i przypisywania jej dążenia do polexitu - myślę że ta formacja zbyt słabo eksponuje to, o co jej faktycznie chodzi. Tu przydałby się bardziej zdecydowany, klarowny polityczny marketing. Toż lud polski w ponad 80 procentach jest za członkostwem Polski UE! Poza paroma odmieńcami (egzemplum Korwin) nikt w RP, zwłaszcza spośród "pisiorów" nie próbuje dmuchać pod wiatr. Unia tak!, ale j a k a U n i a ?!!! Że ona wymaga już nie tylko liftingu, ale bardzo gruntownych modyfikacji to przecież widać. No i kto ma się tym zająć? Dla mnie przekonujące jest to co najwyraźniej formułują "kukizowcy". Tak jak w poszczególnych krajach UE, tak i w niej samej, powinna nastać epoka "obywatelskości". Zapewne w konkretach można to różnie postulować, ale w sumie sprawa wydaje się jasna i oczywista. Nie przypadkiem w kilku już krajach nasila się parcie ku takim właśnie zmianom. Mali ludzie mogą nazywać to populizmem, ale ta tendencja jest zrozumiała i ma większy sens.
26 maja zagłosujemy. Liczę na zbiorowy sukces unijnych "moderatorów".

Na koniec: stosuje Pan idiotyczny epitet "dobra/dojna zmiana". Cóż on ma oznaczać? Nie pytam. Wypraszam sobie!

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-02-27 14:45

Rozmowa polega na tym, że omawia się fakty i oczekuje od innych przedstawienia ich osobistego osądu tych faktów. Czasami podpieramy się autorytetami i twierdzimy, że myślimy podobnie jak te autorytety albo w pewnym aspekcie jak oni, a w innym jak inni. Wchodząc tu na tego bloga, a więc czytając teksty innych autorów oraz publikując swoje robimy to. Po czasie przeglądając nasze wspólne teksty można zauważyć ewolucję, zatem pisanie i czytanie innych mieszkających w okolicy ma sens. Dla mnie problemem jest, że o sprawach lokalnych pisuje tylko pan Kazimierz.
Teraz zaatakował mnie pan i ma pretensje, że mamy inny aparat pojęciowy. Ale to jest fakt. Jako obywatele możemy nad tym ubolewać, bo ludzie w jednym kraju powinni mówić jednym językiem ale może komuś na tym zależy byśmy nie mówili jednym językiem? Na pewno PIS się cieszy i tu znów, dla pana ten skrót oznacza co innego niż dla mnie. W zakresie "lewica vs. prawica" przyznaje pan, że teraz ich używanie jest "poręczne, choć istotnie dość bezsensowne". No i tu się z panem zgadzam.
Inne pojęcie "kłamstwo smoleńskie" możemy wspólnie używać ale, znów, rozumiemy je inaczej. Dla mnie kłamią ci którzy twierdzą, że raport Komisji Millera to kłamstwo. Pan oczywiście wierzy w raport Komisji Macierewicza. Oba raporty są jak najbardziej państwowe czyli dla patriotów podparte najwyższym autorytetem. Ale przecież skoro są sprzeczne to znów mimo, że obie strony chcą być patriotami, to te raporty nas dzielą i skoro istnieją to może komuś na tym zależy byśmy byli podzieleni. No i znów wypadałaby powtórzyć tekst o tym kto się cieszy!
Pojęcie "dobra/dojna" to uproszczenie, którego jak w przypadku użycia słowa "kłamstwo" nie dało się uniknąć. Po prostu każdy z nas uznaje, że jest zmiana ale jaka, to każdy z nas przyjmuje jedno z tych słów. Skoro sobie pan wyprasza ten łamaniec, to będę używał "obecna władza".
Pyta pan o racjonalne przesłanki przemawiające na rzecz "dziwacznego gremium", które dopiero co wygenerowało "Koalicję Europejską". No to ja zapytam dlaczego ludzie, którzy chcą by Polska była w UE są wg. pana dziwaczni? Przecież nazwa jednoznacznie wskazuje, że ta grupa chce by Polska była w Unii Europejskiej. Moim zdaniem, ten punkt ich programu politycznego jest jasny. Moim zdaniem, ci ludzie po prostu wiedzą, że katastrofy lotnicze się zdarzają i że je trzeba badać metodami powszechnie w świecie cywilizowanym uznanymi, by zapobiegać takowym w przyszłości. I tu przypomnę, bo pan na coś czeka, ale protokół został wykonany i zalecenia zostały wydane. Niestety, nie dotyczyło to kierowców limuzyn obecnej władzy. Historia idiotyzmów jakie się wydarzyły to jeden wielki serial komediowy. Bez uprawnień i bez doświadczenia, a przede wszystkim ulegający zachciankom. I właśnie te zachcianki świadczą o obecnej władzy. I to są owoce do powąchania. Bo, napisał pan "po owocach ich poznacie". Tu to się zgadzamy. Po trzech latach obecnych rządów wiele owoców jest już na tyle dojrzałych, że smak czuć. Panie Jacku, to gorycz i trucizna jest! Ale kolejne słowa dla mnie niewiele znaczą, bo są ocenne tylko z pańskiej perspektywy.
Pisze pan o "głębokiej, wszechogarniającej erozji, niszczącej fundamentalne kanony cywilizacji". Dla mnie panie Jacku to to są słowa "samouwielbienia" i przypisuje sobie pan wiedzę w zakresie podstaw cywilizacji europejskiej. Ja na to mogę śmiało napisać, że oczekuje pan, że ci ludzie których pan wybierze w wyborach, odetną Polskę od tej erozji i tych zniszczeń i zgliszczy. Ta pańska szczera wypowiedź, dla mnie zabrzmiała jak słowa szefa telewizji propagandowej obecnych władz, cyt.: "ciemny lud to kupi". Albo słowa obecnego premiera na tzw. "taśmach Morawieckiego" cyt.: "trzeba słuchać ludu, obiecać im co potrzebują, a potem wygaszać te oczekiwania", później było o misce ryżu, a kończyło się tak: "ludzie są tacy głupi, że to działa - niesamowite". Użył pan też słów obrażających tysiące Polaków, cyt.: "zarządzających Europą brukselskich aparatczyków". Przecież jest pan świadom tego, że tam właśnie te tysiące naszych rodaków pracują. Ostatnio jeden z nich zginął w ataku terrorystycznym tam właśnie. Poza tym, przecież ludzie obecnej władzy wybierają się tam i będą prosili o pana głos w wyborach. Czy nie zauważa pan tej fałszywej nuty? Taka erozja, taka zgnilizna, a oni tam chcą!! Będą aparatczykami? Czyimi?
Zatem panie, Jacku warto dyskutować ale niestety musimy uzgadniać zarówno pojęcia jak i rozumienie naszego interesu, bo moim zdaniem obecna władza nie dba o NASZ interes tylko "rusyfikuje życie publiczne" w Polsce.

AS @ 78.88.146.*

wysłany: 2019-02-28 04:13

Pan Wieńczysław próbuje rozmawiać z blogerem PK (od dawna),
a pan Jacek teraz z Buńkiem.
Jakie mogą być tego rezultaty? To widać. Żadne.
PK i Buniek mielą swoje od zawsze,
a Wieńczysław i pan Jacek tracą na próżno multum energii.
Taka sytuacja z tą strona przeciwną.
Pat w rozmowie.
PK i Buniek na tym nie tracą.
Kto traci?
Normalni!
Po co?
Taki jest cel buńków.
To jak LGBT w akcji.
Widać rezultaty.
To jest wojna, a nie rozmowa przy kawie i torcie!

Jacek Jakubiec @ 37.249.61.*

wysłany: 2019-02-28 09:08

Pan AS nie widzi sensu w wymianie poglądów. To co my tu właściwie robimy?
Toż taka między innymi, jeśli nie głównie, jest natura czy wręcz misja blogosfery. Ja tak już mam, że staram się rozumieć świat, który mnie otacza i to, co się wokół mnie dzieje. Siłą rzeczy także moich bliźnich, także tych których zrozumieć trudno. Ale czy nie należy próbować?

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-02-28 09:59

Pan AS stwierdził, że moich tekstów nie czyta. W zasadzie się dziwię. Od zawsze "Ci co mają rację są nudni". Właściwe zachowania są też nudne. Rozsądek też jest nudny. Tak to już jest. Nie nudne są przeciwne postawy i zachowania. Lubimy oglądać głupie zachowania i lubimy czytać o głupotach. Cyrkowcy nie są nudni. Kto by poszedł do cyrku czy do teatru po to by się nudzić! Oszust i aferzysta jeżeli kogoś chce obrobić, czy naciągnąć nie może być nudny. Pan AS chce czytać i czyta takie teksty ale odradzam porządnym obywatelom i patriotom ufanie takim treściom.

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-02-28 10:39

Panie Jacku, a jak pan skomentuje gest "pupila władz" podczas LEGALNEGO marszu w Hajnówce? Przypomnę, że ten marsz spowodował też reakcję w postaci zgromadzenia ludności prawosławnej na grobach ofiar tych którzy tym marszem byli czczeni. Filmik trwa bardzo krótko ale gest jest wymowny. https://www.facebook.com/krystyna.kosciewicz/videos/2564770523588938/

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-02-28 18:50

Ot złośliwy chochlik przy kopiowaniu! Miało być tak: "Pan AS stwierdził, że moich tekstów nie czyta. W zasadzie się NIE dziwię. Od zawsze "Ci co mają rację są nudni". Właściwe zachowania są też nudne. Rozsądek też jest nudny. Tak to już jest. Nudnymi nie są przeciwne postawy i zachowania. Lubimy oglądać głupie zachowania i lubimy czytać o głupotach. Cyrkowcy nie są nudni. Kto by poszedł do cyrku czy do teatru po to by się nudzić! Oszust i aferzysta jeżeli kogoś chce obrobić, czy naciągnąć nie może być nudny. Pan AS chce czytać i czyta takie NIE NUDNE teksty ale odradzam porządnym obywatelom i patriotom ufanie takim treściom."

Widz @ 185.25.122.*

wysłany: 2019-02-28 20:47

Panie Jacku, nie wiem naprawdę, dlaczego od pewnego czasu,"chodzi" za mną ...

Podobno Mark Twain powiedział: „ nie dyskutuj z głupkiem , bo najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu a następnie pokona doświadczeniem „.

Jeżeli to faktycznie On powiedział, to ... szacun za przenikliwość !

Pozdrawiam.

AS @ 78.88.138.*

wysłany: 2019-03-01 07:49

"Pan AS nie widzi sensu w wymianie poglądów.
To co my tu właściwie robimy?"

Ot, choćby to:
MY: 2+2=4
ONI: 2+2=3,976398756432...
Taka wymiana poglądów.
Do upęku.

Jaka na to rada? Oto jest pytanie!

Przeczytałem panabuńkowy tekst dwa razy bo krótki i był chochlik
i znów to samo.
Nic nie zrozumiałem.

Nie chciałbym też bez końca czytać pana Wieńczysława tekstów wyjaśniających jak krowie na rowie panu blogerowi PK i panu Buńkowi
jaka jest rzeczywistość.
Skrętu kiszek dostaję od tego.
Nie wiem co dalej.
W tym polskim i światowym diabelskim młynie.

Jacek Jakubiec @ 37.249.61.*

wysłany: 2019-03-01 09:52

Gorzko i dość bezradnie brzmią te konstatacje Pana AS-a, który nie wie co dalej. Zaiste, wojny polsko-polskiej rychło skończyć się nie da. Mojżesz przez 40 lat wodził lud izraelski po pustyni, bo to czas dwóch pokoleń i to miało wystarczyć, aby zresetować zbiorową pamięć i odmienić mentalność jego ludu. Od kiedy trwa podobne (???, oczywiście zachowując proporcje...) uwalnianie Polaków od złogów ponurej pamięci o złych, często koszmarnych, doświadczeniach? Dla jednych od roku 1989, dla innych od 1980, a to właśnie czas dwóch pokoleń. I końca wojny nie widać. Najlepszą ilustrację tego stanu rzeczy miałem przed chwilą w dyskusji w TVP z okazji Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Niby wymiana poglądów a faktycznie wulkany emocji. Z obydwu stron... Każdy z nas, tu spotykających się, ma własny stosunek do tej sprawy. Ja nie jestem w stanie zaakceptować tego, co właśnie usłyszałem od posła na Sejm R.P. Mieszkowskiego ("Nowoczesna"), że jest święto s z k o d l i w e.
A przecież jakaś część polskiej nacji tak dziś uważa !!!
To nierozwiązywalna kwadratura koła i nie tylko AS-a trapi pytanie co dalej. Pewne jest jedno: gdy rozum śpi budzą się demony.

AS @ 78.88.138.*

wysłany: 2019-03-02 05:38

"Zaiste, wojny polsko-polskiej rychło skończyć się nie da."

Bo jej nie ma!

To wojna obcych z Polakami.
Zaczęło się od tych, przywiezionych tu na sowieckich bagnetach.
Sowiecka swołocz pełniąca obowiązki polaka.
No i tak się ciągnie ten smród.
Udawanie, że to perfumy nic nie da.
A ten z Nowoczesnej wczoraj w "O co chodzi"?
"Jacy żołnierze niezłomni! To antysemici dokonujący czystek etnicznych na Żydach Białorusinach! Mordowali całe niewinne wsie!"
Z kim rozmawiać?

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-03-02 15:45

Panie Jacku swego czasu napisał pan, że "poznaje się po owocach". Czy zatem czczenie "Żołnierzy" to głoszenie prawdy/ tworzenie mitu/fałszowanie historii (wybrać właściwe) i przynosi nam dobre czy gorzkie i trujące owoce? Gdyby pan twierdził, że to słodycz i dobro to ja się z panem nie zgadzam.
Pani Lichocka informowała podczas swojego spotkania w Jeleniej Górze, że telewizja publiczna kłamie i że trzeba prawdy szukać w innych źródłach. Dlatego w tej sprawie sięgnę do swojej pamięci.

Gdy byłem dzieckiem nie było telewizji. Dorośli spotykali się i dla rozrywki opowiadali. Miałem w rodzinie osobę która z pewnością kwalifikuje się by go nazywać takim "Żołnierzem". Nie złożył broni, ukrywał się i siedział za to. Nie wstydził się tego co go spotkało i opowiadał. Po 1991 roku został kombatantem za to, że był w oddziale. Z tego co pamiętam to uzasadnienie wstąpienia do partyzancki nie brzmiało, że chciał wojować o boga, honor czy Ojczyznę. Po prostu wioska potrzebowała ochrony przed "bandami" i "państwo podziemne" tworzyło oddziały zbrojne. W sprawie walki z okupantem mieli "stać z bronią u nogi" ale z bandami walczyli naprawdę. Broniąc świń, krów i czci matki, siostry oraz sąsiadki. Nie żeby jakiejś tam potyczki z okupantem nie było ale obie strony wiedziały, że nie warto przesadzać. Okupowanym otwarta walka groziła spaleniem wsi i rozstrzelaniem kogo popadnie, a okupantowi utratę zbieranych płodów rolnych tzw. kontyngentu. A przecież okupant okupował by ziemia dla niego przynosiła plon. Swoich do uprawy ziemi nie mieli. Dla okupanta, życie okupowanych nie miało znaczenia ale zbierane plony były bezcenne.
Front przeszedł i na każdym słupie ogłoszeniowym pojawiły się dwie istotne informacje: reforma rolna i pobór. Jedna dobra, a druga już niekoniecznie.
Tu sobie pozwolę na dygresję. Reformę rolną uchwalono w Sejmie gdy armia sowiecka atakowała w dniu 15 lipca 1920 r. (Dz.U. nr 70, poz. 462) bez dyskusji. I co z tego? W latach trzydziestych do chłopów, którzy domagali się. Strzelano! Zatem reforma rolna z 1944 roku dała nadchodzącej władzy legitymizację na wsi. Kwestia czy to nowy okupant czy jednak nowa władza była otwarta. Chłopcy siedzieli w lesie ale do tych co ziemię parcelowali nie strzelali, a innym nie pozwalali bo po prostu byli. Jednocześnie, nowa władza nie była w stanie zabezpieczyć wsi przed bandami. Dylemat zgłosić się do poboru i pozbawić wieś ochrony przed bandami istniał w sensie takim, że wieś dbając o własny interes nie doniosła na ukrywającego się. (Nowa władza nie tylko dała ziemię ale uczyła chłopów pisać i czytać! To, a nie ziemia przekonało moja babcię do chwalenie nowej władzy gdy mi opowiadała o tamtych czasach.) Powoli nowa władza przyciągnęła zachętami ludzi do milicji i sytuacja się zmieniła. Termin poboru minął, wojna się kończyła, no i trzeba było iść do pierdla za to właśnie ukrywanie się.
W pierdlu nie siedział tylko pracował. Trochę w kopalni i trochę w kamieniołomie. W tych miejscach spotkał innych skazanych takich jak Niemców - zbrodniarzy wojennych, folksdojczów, szmalcowników i zwykłych bandytów. Niektórzy, ale na pewno większość z nich, opierali się nowej władzy mając broń przy sobie. Podobnie jak i oni zanim trafił do pierdla przeszedł procedurę przesłuchań i na pewno bolało bo władza się nie patyczkowała. (Podobnie jak i teraz z tymi co broń mają nasza Policja ale wtedy paralizatorów nie było.)
Czy ta biografia to nie jest biografia takiego właśnie "Żołnierza"? Czy ci którzy z im siedzieli to nie tacy "Żołnierze"? Jak ich dziś rozróżnić? Pewnie można ale trzeba by tym zajęli się historycy. Niestety teraz to sprawa polityczna i historykom się knebluje usta. Takich było tysiące ale nasza władza promuje postacie które nas skłócają z Białorusią, Ukrainą, Słowacją i Izraelem, itd... Panie Jacku, czy może pan wyjaśnić po co? Komu to służy?
Obraz tego co się stało w Hajnówce, to znaczy przemarsz narodowców z flagami i ich szefem paradującym z hitlerowskim pozdrowieniem, ostentacyjna msza w Cerkwii, no i równie ostentacyjne zgromadzenie prawosławnych Polaków na cmentarzu, na którym spoczywają szczątki pomordowanych przez "Żołnierza", budzi moje zaniepokojenie.
Czy zatem to jest na pewno dobry owoc?
Panie Jacku, ja uważam, że "miedzy Bugiem a Nysą to my są" zaś pan AS twierdzi, że jest u nas w kraju "swołocz". To samo twierdzi jakiś ukraiński ksiądz który jeszcze wzywa do zbrojnego zwalczania tej "swołoczy" gdyby się w jego kraju pojawiła. Moim zdaniem to chyba jakiś przekaz dnia dla zwolenników zmian obecnej sytuacji i wydaje się, że jest tworzony na Kremlu.
Pan Kaczyński podkreślił, że Zjednoczonej Prawicy służy uspokajanie emocji, podczas gdy opozycja chce jak najbardziej zaostrzyć spór polityczny. Co w praktyce oznaczało, że Pani Krystyna ogłosiła, że myślący inaczej o tych "Żołnierzach" to Patologia, a pan Terlecki, że Szmaciarstwo. Ponieważ ja od czasów zabaw w piaskownicy wiem, że kto innych przezywa, to tak się nazywa. Śmiało mogę pisać: Patologia i Szmaciarstwo. Oczywiście z tego cieszy się Putin i Stalin by się cieszył, ot po prostu PIS.

Widz @ 185.25.122.*

wysłany: 2019-03-02 22:27

Panie Jacku, najpierw chciałbym odnieść się do wyraźnie

artykułowanej przez Pana tęsknoty za Polaków „ dogadaniem się „ i

mówieniem „jednym głosem”.

Uważam, że jest to nie tylko nierealne, ale uważam też, że

niepotrzebne w demokratycznym kraju.

Pomijając już naturalne podziały polityczne, światopoglądowe,

religijne, ekonomiczne, itd. itp.to rywalizacja o władzę, w ostatnim

czasie, zaowocowała transferami socjalnymi, które spowodowały takie

zmiany, które w logice praktyki politycznej powinny być już
nieodwracalne.

Przecież wszystkie programy zrealizowane przez PiS, to wg. opozycji,

to ich programy.

Konspiracyjne !?

Zasadnicze różnice w programach, w debacie czy walce politycznej o

poparcie w drodze do władzy, to nic nowego, nie tylko w Polsce.

Tylko u nas stosowana jest tzw. pedagogika wstydu i różne siły,

interesowne i idealistów, czasami zwanymi „pożytecznymi idiotami”,

służący siłom wschodnim lub zachodnim, każą nam przeżywać traumę.

A to my faszyści , a to antysemici , a to ciemnogród, a to homofoby, a

to …

U nas widzą w naszym oku źdźbło, belki u siebie – nie !

Nie mam żadnych obiekcji więc do tego, że nie ma u nas jedności,

zwłaszcza fałszywej w sprawach wewnętrznych.

Boli mnie to, że nie potrafimy, jako państwo, jego siły polityczne i

obywatele ustalić, co jest polską racją stanu.

I jej przestrzegać, nie zdradzać w imię partykularnych interesów.

Ale to dłuższy historia, może przy innej okazji.

Jedyne co mi w tej „ demokratycznej młocce „ nie odpowiada, to jej

poziom.

Nie tylko merytoryczny, odporność niektórych , z obu stron zresztą,

nie tylko na argumenty, ale nawet na fakty.

A także poziom pogardy dla interlokutora lub szerzej grupy o innych

poglądach.

Mogę zrozumieć, że pan Buniek inaczej widzi świat niż ja, ale nie mogę

zrozumieć, dlaczego ktoś, kto oburzony jest nazwaniem go lewakiem, j

jest na tyle bezczelny, lub głupi, lub tylko infantylny, ale jednocześnie

cyniczny i prymitywny, że dalej uprawiać,zupełnie nieobraźliwe :

„Ponieważ ja od czasów zabaw w piaskownicy wiem, że kto innych przezywa, to tak się nazywa. Śmiało mogę pisać: Patologia i Szmaciarstwo. Oczywiście z tego cieszy się Putin i Stalin by się cieszył, ot po prostu PIS.”.

Pogardliwych słów tuzów opozycji na temat Żołnierzy Wyklętych nie

słyszał ?

Im wolno, a pisowcy mają milczeć?

Różne standardy dla buńkopodobnych i innych ???

Czy te jego słowa wszystko tłumaczą, że jest prawdopodobnie dalej na

etapie rozwoju „ w piaskownicy”?

Czy jego kolejny irytujący, prymitywny, szmaciarski wpis, upoważnia

mnie do określeń typu:

Bardzo Unikalny Niespotykany Idiota Ewentualnie Kretyn ?

Bo … ja też „wiem, że kto innych przezywa, to tak się nazywa.” ???

Buhahahahahahahahaha.

Z istnienia takiego, skrótowo Buńka, cieszy się nie tylko Putin, ale i

Timmermans i Trunker.

Pewnie też cieszyłby się Stalin i Lenin.

PiS natomiast się cieszy, że ma taką mizerną opozycje i w dodatku ma operetkowego

Buńka.


JJ:
Ależ Widzu Szanowny, cóż to za insynuacja, jakoby gospodarz tego forum optował za "dogadaniem się" czy mówieniem "jednym głosem" W KAŻDEJ SPRAWIE, BEZWARUNKOWO i ZA WSZELKĄ CENĘ?!

Staram się używać rozumu, bo - jak przypomniałem - gdy rozum śpi budzą się demony. Poza tym, Pański wywód (poza mało eleganckim wyzłośliwianiem się nad Panem Buńkiem) jest dla mnie przekonujący.

Widz @ 185.25.122.*

wysłany: 2019-03-02 22:45

W uzupełnieniu poprzedniego wpisu, to jeżeli ktoś się zastanawia,

dlaczego nie odnoszę się detalicznie do " tez " pana Buńka, to są trzy

główne powody:

1. Są znacznie lepiej uargumentowane i napisane lepszą polszczyzną w

GW, Lisweeku czy też w der Onet, że posłużę się tutaj prymitywną

"poetyką " i " Witzem" pana Buńka,

2. Szkoda mi czasu, nie jestem Syzyfem.

3. Pamiętam Marka Twaina.

AS @ 78.88.138.*

wysłany: 2019-03-03 05:26

Pamiętając Marka Twaina
nie czytam buńkopodobnych.
Czytam m.in. Ryszarda Legutkę i Andrzeja Nowaka. profesorów.

Czekam też na zakupioną książkę
https://bialykruk.pl/ksiegarnia/ksiazki/roztrzaskane-lustro-upadek-cywilizacji-zachodniej

Może tu się coś chętnym rozjaśni.
j
Jak tylko dostanę, zaraz będę czytał i podzielę się jakąś myślą pozytywną dotyczącą przyszłości Polski.

Na razie polecam
https://wnet.fm/2019/02/27/prof-ryszard-legutko-trwa-wielka-wojna-cywilizacyjna-ktora-dotyczy-przede-wszystkim-fundamentalnych-kwestii-moralnych/?fbclid=IwAR0fuE-IU_MBPD1A6prltocEfla5LMvB2K-Ld53XMY49OIm2S4g7ZGQqS1U

Ostatni teks Buńka obiecuję, że przeczytam i zastanowię się nad nim, jeśli w trakcie nie będzie mi się przewracało w żołądku.
Na razie nie ma na to szans.

Widz @ 185.25.122.*

wysłany: 2019-03-03 18:05

Na wstępie mojego „ listu”:), … nie będzie o pieniążkach, które są tak „ kochane” na koloni, tylko o literówkach i dziwnym układzie tekstu.

Ale mi się Word, zwłaszcza poprawiany, przy kasowaniu i wpisywaniu w to miejsce nowego teksu, jakoś rozjeżdża. Przepraszam.

Panie Jacku, nie posądzałem Pana o bezwarunkowe dążenie do Frontu Jedności Narodu.

Podobne tęsknoty, o wspólnocie Polaków mam też i ja.

Myślę, że nie tylko Pan i ja.

Ja sam uważam się za pesymistę, który wg definicji jest „ dobrze poinformowanym optymistą” :)

Jeżeli zaś chodzi o moje, nieeleganckie wyzłośliwianie się … to ma Pan rację.

Bo to miało być ”nieeleganckie”, „ to „ miało „ boleć”.

Nie mogą Buńki i inni , buńkopodobni spodziewać się, że mogą bezkarnie obrażać innych, a sami liczyć na pobłażliwość lub zaniechanie działania adekwatnego do ich działań.

W imię ich cynicznie narzucanej „ zgody „ „politpoprawności”, empatii dla nich, dla przywoływanego przez nich nader chętnie : "chrześcijańskiego miłosierdzia „, itp.. itd.

Ja zawsze staram dostosować środki mojego przekazu, mój język , do możliwości percepcji mojego rozmówcy.

” Jeżeli komuś mówisz , że chcesz tylko przejść i nie szukasz zwady, a on cię nie rozumie, to mu przyp… przywal, powinien wtedy błyskawicznie pojąć, o co ci chodzi”.

Pan Buniek powinien zrozumieć , że nie tylko on może być złośliwy.
Powinien zrozumieć, że mogą być złośliwsi.

Jacek Jakubiec @ 37.249.61.*

wysłany: 2019-03-03 19:13

Myślę, że tytułowa materia wyczerpuje się. Przynajmniej w dialogu, prowadzonym tu w kameralnym, 5-osobowym gronie. W dość naturalny sposób rozszerzyła się ona na parę innych wątków. Tych ogólnopolitycznych, a mniej obywatelskich. Trudno.
Ale nie zamierzam Panów zniechęcać do dalszego wypowiadania się. Tym bardziej, że Pan AS zapowiada podzielenie się uwagami po lekturze dzieła prof. Wojciecha Roszkowskiego „Roztrzaskane lustro - upadek cywilizacji zachodniej”. Tytuł zapowiada diagnozy może nie dotyczące wprost Kraju Nad Wisłą a bardziej cywilizacyjnej mega-skali, co sygnalizuje głębsze refleksje historyczne czy aksjologiczne, a to wyższa półka, niż trywialna polityka. To produkt wydawnictwa „Biały Kruk”, które ma szereg cennych dokonań, jak choćby trzy pierwsze tomy „Dziejów Polski” prof. Andrzeja Nowaka.
Ja w każdym razie będę czekał na uwagi AS-a.

Czy z naszej dyskusji da się, w sensie jakiejś wartościowej syntezy, cokolwiek wywieść?
Ja mam z tym kłopot i nie sądzę, choć mogę się mylić, żeby było to skutkiem asymetrii (4:1) dającej o sobie znać w reprezentowanych tu opcjach. Ale może mimo wszystko komentarze Panów Wieńczysława, AS-a i Widza z jednej strony a Pana Buńka z drugiej, pomagają w wyostrzeniu diagnozującego spojrzenia na polskie realia? Czyli na kwestie już na tym forum stawiane, także przez niżej podpisanego (vide artykuł „Polska Anno Domini 2018 – o co tu chodzi?” z 07.08.2018).
Gdybym miał rysować scenariusz p/t „co dalej?”, to nie mam wątpliwości, że my, zwolennicy dobrej zmiany, z uznaniem witający „piątkę Kaczyńskiego” i z nadzieją, że (nie tylko z tego powodu) większość rodaków da wsparcie tej formacji w wyborach do europarlamentu a jesienią do Sejmu i Senatu RP, i że Pan Buniek nadal nie wykrzesze z siebie dla PiS-u dobrego słowa, choćby dobre owoce tej polityki były już „do bulu” oczywiste. Nachodzi mnie takie skojarzenie. To, jak antypis traktuje Kaczyńskiego „and his boys”, przypomina zmodyfikowaną (pardon, to dzieło złych ludzi) historię Hioba. Był Hiob człowiekiem prawym i wiele dobra czynił, a mimo to Bóg srodze go doświadczał. Hiob mimo wszystkich nieszczęść jakie na niego spadały, ciągle nie złorzeczył Panu. Ale u kresu rozpaczy gorzko zapłakał „czemuż o Panie mój, tak srodze mnie doświadczasz?” I usłyszał głos Pana: „bo ja cię nie lubię!”. Iluś moich rodaków, tak całkiem po prostu, PiS-u nie lubi...

A na pytanie „o co tu chodzi?” trafiłem właśnie na wypowiedź, bardzo przekonującą.
To felieton Sławomira Cenckiewicza w ostatnim „Do Rzeczy”. Tytuł: „Ja, „olszewik” !” Autor pisze o pierwszym, jeszcze nie bezpośrednim, zetknięciu się z Janem Olszewskim. W czasie jego premierostwa był maturzystą, ale już wtedy jak sam mówi, radykałem z Federacji Młodzieży Walczącej.
Podejrzewam, że w naszym gronie nie wszyscy zaglądają do „Do Rzeczy”, więc pozwólcie Panowie, że przytoczę fragmenty felietonu Cenckiewicza.
„(…)
Pamiętam takie późnojesienne spotkanie na Uniwersytecie Gdańskim z byłym już premierem Janem K. Bieleckim, który brutalnie atakował świeżo upieczonego premiera. Próbowałem – pamiętam – zadać pytanie na temat patologii gospodarczych i finansowych, o których mówił wówczas publicznie Olszewski, ale w czasie formułowania pytania zaczęto mnie wytupywać, klaskać i rechotać. Pomyślałem sobie, że coś w tym Olszewskim musi być superpozytywnego, skoro już na wstępie budzi taką nienawiść! (…)
Tak więc w noc z 4 na 5 czerwca 1992 r. wchodziłem już jak pełnoprawny „olszewik”, żeby użyć pogardliwego języka środowiska niszczącego rząd i Olszewskiego jako człowieka. Byłem tym wszystkim przybity, ale i szczęśliwy – zwłaszcza po słowach Kazimierza Świtonia z trybuny sejmowej o współpracy Wałęsy z SB – że od teraz wiem na 100 proc., na czym polega spór o Polskę! I co miał na myśli premier Olszewski, pytając, czyja będzie Polska.
To wszystko wydaje mi się ważne, bo wtedy się zrodziłem jako przyszły historyk i badacz kulis III RP. W czerwcu byłem maturzystą i marzyłem o studiach historycznych. Pamiętam, że w tę straszną noc z 4 na 5 czerwca 1992 r. pomyślałem sobie, że kiedyś chciałbym to wszystko opisać, pokazać jak było naprawdę. I tak się stało! W 2008 r. ukazała się nakładem IPN książka „SB a Lech Wałęsa”, w której wspólnie z Piotrem Gontarczykiem opisaliśmy tajemną kuchnię zniszczenia rządu Jana Olszewskiego. Książka ta pozostaje wciąż najpełniejszym naukowym opracowaniem tamtego spisku, w którym chodziło o dwie kwestie: ochronę interesów rosyjskich w Polsce i ratowanie agentury przed dekonspiracją (w sumie na jedno wychodzi).
(...)”
Czy istotnie na jedno wychodzi, to można drążyć i niuansować, ale po co? Ten felieton klarownie i wiarygodnie wskazuje źródła polskiego zapętlenia, z którego z takim trudem i oporem materii wychodzimy.

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-03-03 20:11

Panie Jacku, po ostatnim występie pana Widza odpływam. Pański wpis dotyczy "Śmierci Prezydenta" i hejtu. Przeczytałem w "theatlantic.com" "Ostrzeżenia z Europy - gorsze nadejdzie" i ostatnio w Rzeczpospolita "Zybała: Zabójczy hejt polityczny". Włączyłem się u pana do dyskusji w reakcji na "ordynarne kłamstwa" które tu niektórzy promują. No i oczywiście jestem ofiarą hejtu. Staram się nie wyzywać, a ostatnio cytuję tylko "tuzy" obecnie obowiązującej kultury politycznej. Zamiast za cytowanie tych "krynic poprawności języka polityki" zostać w jakiś sposób pochwalony, nazwany zostałem kretynem i idiotą. Zresztą nie pierwszy raz. Panowie, można używać w dyskusji argumentów merytorycznych! W dyskusji panie Jacku, staram się nie używać nazwisk autorytetów tylko cytuję ich teksty. Tak jest lepiej bo oponent ma dla niego kontrowersyjną treść na ekranie i jest się w stanie do tego odnieść. Niestety w odpowiedzi tylko wyzwiska! Dla mnie gdy ktoś wyzywa to oznacza, że ta osoba po prostu nie ma żadnych kontrargumentów w dyskusji. Jakaś logika w tym wyzywaniu musi być. Moim zdaniem to jest logika odstraszania od prezentacji odmiennych poglądów od wybranego "guru". Zresztą wspomniane zabójstwo też odstrasza od zajmowania się polityką! Panie Jacku, pan AS zapodał link do wystąpienie, wg niego interesującego polityka, a tam taki tytuł: "Cejrowski: Socjalizm to mniej więcej to samo co syfilis. Jest chorobą społeczną, której u Morawieckiego jest mnóstwo". Pozwolę sobie na przypomnienie, że socjalistów kiedyś nazywano "lewakami". Czy jest pan w stanie to skomentować na spokojnie czy wzburza pana ten komentarz pana Cejrowskiego - osoby znanej z tzw. prawicowych poglądów?

JJ:
Ogromnie cenię talenty popularyzatorskie podróżnika Cejrowskiego. Ale sposób w jaki "werbalizuje" swoje opinie o niektórych bliźnich, czy środowiskach zdecydowanie mi nie odpowiada. Zwłaszcza, że nie harmonizuje to z eksponowaną przez niego przynależnością do wspólnoty religijnej, nakazującej miłować bliźniego a nawet "nieprzyjacioły swoje".

Widz @ 185.25.122.*

wysłany: 2019-03-03 22:08

No popłakałem się.

Łzy lecą mi za koszulę oraz na klawiaturę.

Przeczytał, następnie włączył się, w reakcji na " na "ordynarne

kłamstwa" które tu niektórzy promują".

Stara się nie wyzywać, cytuje tuzy, ale bez nazwisk, tylko teksty.

Teraz to jakaś nowa " myśl"?: Dla mnie gdy ktoś wyzywa to oznacza,

że ta osoba po prostu nie ma żadnych kontrargumentów w dyskusji".

Jak tutaj autor " wydoroślał".

To już może nawet gimnazjum, nie piaskownica?

Poprzednio było na ten sam temat, czyli kto się przezywa:

"Ponieważ ja od czasów zabaw w piaskownicy wiem, że kto innych przezywa, to tak się nazywa. Śmiało mogę pisać: Patologia i Szmaciarstwo. Oczywiście z tego cieszy się Putin i Stalin by się cieszył, ot po prostu PIS."

No tak się starał nie przezywać i cytował tuzy, krynice ...

I zamiast zostać pochwalony, został kretynem i idiotą.

To smutne.

Będę płakał dalej.

Ze śmiechu.

PS. panie Buniek, kończ pan i wstydu sobie oszczędź.

Przynajmniej na dzisiaj!

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-03-03 22:22

Panie Jacku przeczytałem pański tekst o rządzie Olszewskiego i informuję pana, że wiele w tym jest po prostu mitu wytworzonego przez partyjne środki medialne. W praktyce w Sejmie jest tak, że albo się ma większość albo nie. Rząd pana Olszewskiego takiej większości nie miał. Później padło jeszcze bardzo wiele rządów z tego samego powodu. Obecny przetrwa do wyborów bo ma ponad 23O posłów.
Moim zdaniem powinniśmy pamiętać o dwóch przysłowiach: "Nie oglądaj się za siebie bo Ci z przodu ktoś uderzy w coś" i "nie bądź taki do tyłu bo ci z przodu zabraknie". Rząd ocenia się za rządzenie, a nie o "historii ględzenie". Obecny rząd twierdzi i tego uczy dzieci w szkołach, że miliony ludzi, którzy wzięli się za odbudowę kraju po wojnie to zdrajcy zaś wybrana według wielce tajemniczego klucza garstka która nie pracowała tylko dalej ludzi zabijała to bohaterowie. Mają tego uczyć nauczyciele. Ale w tym zawodzie zanosi się na strajk. Przeczytałem o horrendalnej ustawie powodującej tragedie rodziców "zapomnianego rocznika szkolnych sześciolatków". Wcześniej czytałem o tym jak ta sama ustawa dla gimnazjalistów i ośmioklasistów spowoduje na jesieni spiętrzenie roczników. Z tego wychodzi, że już za chwilkę rodzice ale i dziadkowie tych dwóch roczników będą bardzo niezadowoleni. Jak do tego dojdzie ten strajk nauczycieli będzie rządzącym trudno powstrzymać spadki sondażowe. Zatem ci "Żołnierze" to raczej panom z prawdziwej, a nie tzw. zjednoczonej prawicy się przysłużą w zakresie głosów wyborczych pozyskiwania.

W sprawie pana Cejrowskiego to uważam, że chyba jednak ma kilka zasad w życiu, których przestrzega. Może być też tak, że czuje pismo nosem i wie, że ten rząd długo nie pociągnie. Zatem mości sobie gniazdko u potencjalnie nowej władzy.

Widz @ 185.25.122.*

wysłany: 2019-03-04 09:47

I jeszcze jedno stwierdzenie Pana Buńka z cyklu „ wszyscy wiemy”

czyli „ PiS jest bardzo zły, PiS ma bardzo ostre kły”.

I tak, „ wszyscy wiemy, że PiS jest antysemicki, PiS popiera faszystów,

dąży do Polexitu, konfliktuje ( tylko on !!!), Polaków wzajemnie i

Polskę z całym światem, itd. itp.

Cytuję pana Buńka:

Obecny rząd twierdzi i tego uczy dzieci w szkołach, że miliony ludzi, którzy wzięli się za odbudowę kraju po wojnie to zdrajcy zaś wybrana według wielce tajemniczego klucza garstka która nie pracowała tylko dalej ludzi zabijała to bohaterowie. Mają tego uczyć nauczyciele.

Czekam na dowody.

Czekam na takie zapisy o milionach zdrajców i bandytach jako

bohaterach w programach nauczania, podręcznikach czy choćby

wytycznych ministerialnych dla nauczycieli.

Zwłaszcza o tych milionach zdrajców.

Gdyby nie było, to chociaż jakiś link do wypowiedzi jakiegoś „ tuza

PiS” o tych „ milionach zdrajców” i o obowiązku czczenia bandytów.

Jeżeli nie poda mi pan, panie Buniek nic, to czy będę mógł, tak jak

pan, śmiało napisać, że Putin się z pana cieszy, Goebbels byłby

dumny, a Urban ma kompleksy ???

Jacek Jakubiec @ 37.7.0.*

wysłany: 2019-03-07 09:34

Jak Panowie pewnie zauważyli, staram się tu raczej łagodzić ostrość sporów, niż je podgrzewać. Pewnie nie zawsze jest to słuszne, ale "ten typ tak ma" i tyle.
Pisałem już, że materia dyskursu (na tle morderstwa prezydenta Gdańska) chyba się tu wyczerpała. Ten koszmarny casus musi być do końca zbadany i wyjaśniony, to oczywiste. Tego normalni rodacy na pewno chcą, podobnie jak - w zupełnie innej skali - nie odpuszczą tematu katastrofy smoleńskiej...
Ale nie proponuję tu dyskusji o tym, bo się rychło zapętlimy.

Myślę, że ukontentuję Pana Buńka, który upominał się o podejmowanie tematów lokalnych.
Wytykał mi ich unikanie. Nie do końca słusznie, bo ich na tym forum nie brakowało, choć nie w takim wymiarze, jak np. u kolegi Kazika Piotrowskiego, gdzie sprawy lokalne to motyw główny, praktycznie jedyny. I świetnie!

To, co chcę zasygnalizować to rychły, a do tego raczej głośny, powrót do sprawy Dworu Czarne.
Cisza jaka wokół niego panuje, to może nie cisza przed burzą, ale stan napiętego wyczekiwania. Nie sposób sobie wyobrazić, że bezruch i postępująca, fizyczna degrengolada tego zabytku, z którą "harmonizuje" porażający stan bezpańskich po-pegeerowskich ruin, mogłyby trwać w nieskończoność. To nie tylko kwestia estetyki. To również marnowanie ogromnej szansy! Wystarczy wyobrazić sobie, czym dla Jeleniej Góry może być to miejsce, sumując takie potencjalności jak atrakcyjność turystyczna, kulturowa, wizerunkowa a także inwestycyjna (kompleks "folwarczny" to ca. 12.000 m.kw. nowej powierzchni użytkowej i min. 100 nowych miejsc pracy) i dodając synergiczne efekty tych atutów po pełnej modernizacji i rewitalizacji tego martwego dziś fragmentu Miasta, żeby nie mieć wątpliwości, iż chodzi o wyzwanie szczególnej skali i wagi.
Obecnie trwają w tych sprawach ważne konsultacje i uzgodnienia i - nie wchodząc w szczegóły - chcę wyrazić przekonanie, że jeleniogórzanie mogą być dobrej myśli. Bardziej konkretnie zamierzam to przedstawić na tym blogu odrębnie, ale jeszcze nie teraz.

Na dziś ważna informacja jest taka, że kolejna, oby już finalna, rozprawa przed Sądem Rejonowym w sprawie własności Dworu Czarne, odbędzie się 15.04.br. Wskazane jest cierpliwe odczekanie do ogłoszenia wyroku.

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-03-14 10:43

Panie Jaku polecam przeczytanie artykułu "Witold Jurasz: Polska-Białoruś, czyli o sztuce przegrywania na własne życzenie". Autor nie krępuje się i jednoznacznie formułuje wnioski: " Polska, która niczym marionetka sterowana przez Łubiankę od 25 lat robi wszystko, by z Mińskiem nie móc się porozumieć, również szykuje się do sukcesji, w ten jednak perwersyjny sposób, że intensywnie pracuje nad tym, jak sprowokować nowy konflikt z Mińskiem. Działania Warszawy są albo wynikiem infiltracji państwa polskiego przez rosyjską agenturę albo wyrazem skrajnej głupoty. Trudno powiedzieć, która opcja jest gorsza." oraz " Najuczciwsze nawet opracowania naukowe IPN, w których mowa będzie o szmalcownictwie, ale zarazem padną stwierdzenia o tym, że Polska jednak czymś od Francji, która miała reżim Vichy i aktywnie współpracowała w Holokauście się różniła, będą wykpione lub zbyte milczeniem. Brak reakcji kierownictwa IPN oraz przywódców państwa na wybryki grupki ekstremistów z IPN trudno nazwać inaczej niż sabotażem interesów państwa również na zachodnim kierunku."
Ponadto polecam też: Manfred Weber dla „Newsweeka”: "PiS wycofał Polskę do drugiego szeregu UE. W wyborach Polacy zdecydują, czy chcą tam zostać".
Panie Jacku ponieważ pan pisze o tym, że ważne dla pana sprawy są rozstrzygane w sądzie to może pan ocenić skutki podjętych przed wielu laty reform przez obecną władzę. Jest lepiej czy gorzej? Jak gorzej to w już maju jest szansa zagłosować przeciw ludziom, którzy mówią, że zrobią lepiej, a robią tak by było gorzej. No i pozostaje sprawa: Kto kłamie w sprawie tego co się stało w Smoleńsku? No i po co rozkopano już dawno temu groby?

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-03-14 14:26

Panie Jacku wracając do spraw sądów to polecam przeczytanie artykułu na onet.pl pt.:"Przełomowy wyrok Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. "W Polsce nikt nie będzie mógł spać spokojnie"
-Europejski Trybunał Praw Człowieka (ETPC) wczoraj uznał, że wyrok wydany przez sędziego powołanego wadliwie narusza Konwencję Praw Człowieka, bo "nie gwarantuje prawa do rozpatrzenia sprawy przez niezawisły sąd ustanowiony przez prawo";
-W Polsce - na co zwraca uwagę znaczna część prawników - za wadliwie powołanych uznać można wszystkich sędziów nowych Izb w Sądzie Najwyższym - Dyscyplinarnej i Kontroli Nadzwyczajnej. Ta wadliwość powołania dotyczyć może też wszystkich sędziów, o awansach których decydowała nowa KRS;
-Jeśli więc Europejski Trybunał Sprawiedliwości - badający legalność wyboru nowej Rady w świetle prawa unijnego - uznałby, że całą KRS wybrano wadliwie, za równie wadliwe uznać można by wszystkie jej decyzje, dotyczące awansów sędziów;
- Nas, Polaków czekałby wtedy gigantyczny chaos prawny, bo mnóstwo wyroków trzeba byłoby unieważnić. Ale to jedyna droga - mówi nam prezes "Iustitii" prof. Krystian Markiewicz.
Zatem gdyby się panu wyrok w jakiś sposób nie spodobał to jest droga. No chyba, że wybrani w maju europosłowie PIS skutecznie Polskę z UE wyprowadzą.

AS @ 31.11.217.*

wysłany: 2019-03-15 05:16

Aj chew e drim:

Staruszka zaczepiła mnie na ulicy:
"Oj! Trzeba zmienić górę! Rząd znaczy!
Jakich sędziów zniszczyli! A jacy to mądrzy i wykształceni ludzie byli!
I konstytucję! I nic, tylko każą się rozmnażać tym młodym!
Już nawet po pińcet dajom na pierwsze dziecko!
Państwo zdewastowane! No już po nas!"
Ja:
- Co pani ogląda?
- jak to co? TVN!
- A Onet?
- Też!
- No, to jak prawie wszyscy.
- A gdzie tam! Panie! Z sąsiadkom się wczoraj pokłóciłam! Ona nic, tylko kaczor i kaczor.
- A kot?
- Co kot?
- O kocie nic nie mówiła?
- A tak! Nie! Ale wszyscy wiedzom, że kaczor z kotem ożeniony! I bez piniendzy oba żyjom panie! Istna hatakumba! I ergiebete! Czy jakoś tak.
- No fakt! Ale, ale! Jak ma pani na nazwisko?
- Buniek, a pan?
- Ja? Normalny!
- No! Chyba świnia! A idź pan w cholerę!
- Do widzenia się szanownej pani! :-)

Wiosna idzie! Nie ma na to rady!

AS @ 78.8.128.*

wysłany: 2019-03-15 11:06

"– Chciałbym, żeby Polska odnalazła w końcu swoją rolę w czołówce UE. Francja i Niemcy czekają na proeuropejską Polskę – mówi w ekskluzywnych wywiadzie dla "Newsweeka" Manfred Weber

Niemiecki polityk ostro atakuje rząd PiS za łamanie praworządności i upartyjnienie mediów publicznych. Opowiada się za powiązaniem kwestii praworządności z unijnym budżetem.

Victor Orban musi natychmiast zakończyć antyunijną kampanię na Węgrzech. Musi przeprosić i zapewnić, że już więcej nie dojdzie do ataków na Brukselę – dodaje Weber, świeżo po wtorkowych rozmowach z premierem Węgier. 20 marca zapadnie ostateczna decyzja, czy Europejska Partia Ludowe wyrzuci ze swoich szeregów Fidesz - partię Victora Orbana.

dla mnie najważniejsze decyzje Unii Europejskiej muszą zapadać w Parlamencie Europejskim. Demokracja działa dzięki mocnym parlamentom. Tak jest w Austrii, Francji, Polsce, i tak powinno być w Unii Europejskiej.

Dziennikarz:
W Polsce już tak nie jest. U nas o wszystkim decyduje jeden człowiek.
(mówimy partia - w domysle kaczor! Of course!)

Redaktor:
Jak pan jako szef Komisji Europejskiej prowadziłby procedurę praworządności uruchomioną przeciwko Polsce?

Z całą stanowczością.

Redaktor:
Co to znaczy?

Unia Europejska jest zbudowana na wartościach, nie na interesach gospodarczych, czy wojskowych. Łączą nas wartości, które znalazły swoje odzwierciedlenie w traktatach, które podpisaliśmy, a każdy musi je zaakceptować przy akcesji. Dlatego nie istnieje dla mnie żadna ulga w kwestii praworządności i europejskich wartości."

( Wartosci! No kruca bomba! Jakież te "wartości na Miłość Boską?)

Dalej już nie dałem rady.
Ale próbowałem!
Onety, Newsweeki i tem podobne elGIEbambetle
mamy chyba już rozpracowane.
Teraz pora na wygranie wyborów przez POKOSPOKO,
Rabiej na prezydenta Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, jego partner na prezydentową, "małżeństwa" homoseksualne w każdej wiosce i ich pierwszeństwo w adopcji dzieci.
Można? Można!
Byle z wolna i z ostrożna!
Kto pamięta jak z tolerancja dla homoseksualistów było w Polsce na początku?

To dzieje się tu i teraz:

https://wpolityce.pl/polityka/438092-rabiej-zwiazki-partnerski-a-na-koniec-adopcja-dzieci

"Najpierw przyzwyczajmy ludzi, że związki partnerskie to nie jest samo zło, że nie niszczą tkanki społecznej i polskiej rodziny. Potem łatwiej będzie o kolejne kroki, o równość małżeńską z adopcją"
— powiedział Paweł Rabiej w rozmowie z Robertem Mazurkiem na łamach „Dziennika Gazety Prawnej”.

"Wiceprezydent Warszawy mówił wprost, że chce wprowadzenia w Polsce „małżeństw” gejowskich i adopcji przez nie dzieci.

Jestem zwolennikiem małżeństw homoseksualnych, bo jest to rozwiązanie w gruncie rzeczy bardzo konserwatywne. W sytuacji, w której trudno ludziom być ze sobą, nie chcą budować relacji opartej na zaufaniu, tworzenie takich małżeństw sprzyja stabilizacji społecznej

— stwierdził.

Konserwatywność "małżeństw" homoseksualnych.
I toto jako fundament stabilizacji społecznej.
No niech mnie Rabiej nie osłabia.

Jeszcze raz:
"W sytuacji, w której trudno ludziom być ze sobą, nie chcą budować relacji opartej na zaufaniu, tworzenie takich małżeństw sprzyja stabilizacji społecznej"

Ktoś mi to wyjaśni?
Tylko to.
Bo ja tu ni w ząb.

Na deser cytuję jednego z komentatorów pod artykułem:

"kilim_zk@kilimall
10 minut temu

Warszawka teraz w herbie powinna mieć zarys d.i członka z PZPR.Warszawka przoduje w syfie duchowym i moralnym,ale prowincja nie skorzysta tych złych i skażonych propozycji ,bo chce być zdrowa : duchowo,moralnie,psychicznie i fizycznie."

To nie sen! To jawa!

Jacek Jakubiec @ 5.60.232.*

wysłany: 2019-03-17 12:21

Wyłożył AS klarownie, jak chłop krowie na rowie to, co wszyscy widzimy. Ale czy takie wywody dotrą do niemyślących, zacietrzewionych (zwłaszcza w swym antypisizmie) segmentów masowej gawiedzi?

AS @ 31.11.217.*

wysłany: 2019-03-18 05:17

Kto to powiedział?

"Fakty zostały już dawno ustalone i żadna prawda ich nie zmieni!"

To według mnie język Marksa, Lenina, lewactwa, czyli komunizmu wiecznie mutującego, który jak nie bronił robotnika, to broniarz (sic!) LGBTQ.
A więc ABCDE, czyli prawda o czymkolwiek, dla tego czegoś, co chce mieć władzę nad zdurniałymi masami nie jest potrzebna. Szukają tzw proletariatu zastępczego i go mają. Kobieta uciśniona przez męża, części rowerowe zdobne w tęczowe piórka to dzisiejszy uciskany proletariat.
Wszystko jest wyłożone jak krowie na rowie. Prawda w oczy kole, ale nie! Oni chcą władzy nad zidiociałym motłochem. W tym celu wszystkie chwyty dozwolone, a prawda tylko zawadza. A jak ktoś się z tym nie zgadza i uparcie chce prawdy u fundamentów jakiegokolwiek zjawiska? Aaaa! To wtedy, żeby prawda triumfowała, trzeba mieć nie tylko siłę argumentu, ale i argument siły! Bo biez pałlitra nie razbieriosz! Tu potrzebny jest czysty spirytus! Duch, który ma moc stuprocentową!
A jeśli nie, no to se gadamy z panem PK tutejszym blogerem albo i z panem Buńkiem. I możemy se tak gadać do ursanej śmierci.

Prosty przykład:

Matka Kurka/Piotr Wielgucki, bloger codzienny jak chleb powszedni,
napisał, a ja zacytowałem:
"Kościół ciągle jest istotną kotwicą ładu społecznego,
czy jak kto woli fundamentem polskości."
Na to mądrala, co od wielu lat od czasu do czasu mi przyrsywa na różne tematy, skomentował:
"Pogięło gościa."
Na to ja pokornie:
Bardzo proszę o uzasadnienie sformułowania "Pogięło gościa."
"Pogięło gościa"
to to samo co
"piedrolicie Hipolicie"
"Ojuchał żeś" itp.
Jeśli nie, to uznam,
że się panu pogorszyło.

Odpowiedział ten co wszystkie rozumy pozjadał,
bo to i prawnik i znawca gospodarki i co tam jeszcze,
w te słowa:
"IMO Kościół Katolicki nigdy nie był fundamentem żadnej opcji etnicznej czy państwowej. To leży w jego istocie - z nazwy jest "powszechny" (czyli katolicki), a nie autokefaliczny, lokalny, gatunkowy. Takie myślenie katolicko-narodowe wali na kilometr Ruskiem. (z resztą wśród wielkich piewców mamy takich np. Dmowski - poseł do carskiej dumy, rusofil). Polacy niczym Kościołowi nie zasłużyli, żeby być przez niego szczególnie fundamentowani. I nie są. Wręcz przeciwnie - za swoje łajdactwa byli przykładnie sklepywani. Łajdactwem ostatnich lat jest relatywizm (pierwszy milion trzeba ukraść, sprawiedliwość musi być po naszej stronie) oraz apoteoza egoizmu i zaprzedanie się żądzy władzy i pieniądza. Za to jest oklep i nic innego."

Według mnie tekst jak z bu... no mniejsza z tym.
Jak ty tak, to ja tak. Zawziąłem się i napisałem do osoby:

KK
"kotwicą ładu społecznego,
fundamentem polskości".
Napisał MK

"Pogięło gościa" Napisałżeś TY.
I dalej:
"Kościół Katolicki nigdy nie był fundamentem
żadnej opcji etnicznej czy państwowej"

To co stało się fundamentem
polskiej opcji państwowej
u jej początków?

"Polacy niczym Kościołowi nie zasłużyli,
żeby być przez niego szczególnie fundamentowani."

Czy Polacy byli przez KK fundamentowani,
czy raczej z inicjatywy Polaków
KK ( konkretna wiara)
stanął u fundamentów polskiej państwowości?

"Polacy niczym Kościołowi nie zasłużyli, żeby być przez niego szczególnie fundamentowani. I nie są. Wręcz przeciwnie - za swoje łajdactwa byli przykładnie sklepywani."

Polacy za swoje łajdactwa "byli przykładnie sklepywani"
Przez KK?
Za co konkretnie?
Bo napisać "łajdactwa"
to jak napisać "kuwerstwo".
A wypadałoby pisać poważnie a nie to,
co się tam właśnie, stukając w klawiaturkę, pomyśli.
Co do reszty, to ręce opadają.

Takem właśnie napisał.
I co gość na to?

Grozi mi pozwem do sądu
bo zacytowałem jego tekst pisany do mnie na priv (fakt!)
na forum publicznym. (fakt)
Bo chciałem dialog przyspieszyć bom szedł właśnie do kościoła.

Przyłapał mnie!

Próbowałem nakłonić go do jakiejkolwiek odpowiedzi merytorycznej
ale zdolny był tylko do tego:

"Ręce to opadają > pierwszy raz zdarzyło mi się, żeby ktoś do mnie napisał na priv celem opublikowania mojej prywatnej odpowiedzi do niego na publicznej ściance. Tak w ogóle - życzę zdrowia.

Rozumiem, że jak uczyli kultury w szkole, to Pan akurat biegał maratony.

Poza tym używa Pan sporo prostych wulgaryzmów jak na Katolika w drugą niedzielę Wielkiego Postu.

Ja na to:
Ale może jednak zechce pan merytorycznie?
Bo "pogięło gościa"
świadczy oczywiście,
żeś pan bezgrzeszny?

A osoba na to:
"Najmocniej przepraszam, jeśli czuje się Pan atakowany. Taka sytuacja po prostu zdarza mi się pierwszy raz od 2006 odkąd tutaj bezmyślnie troluję. W zasadzie - powinienem Pana pozwać."

Ja mu na to:
Całe życie sądy mnie mierziły.
Największych bydlaków
pozywałem, ale jedynie na argumenty.
A panu widzę, niewiele trzeba.
Rozumiem, że się nawzajem kasujemy?

On na to:
"Ja Pana już skasowałem. Jak mawiał gen. Jaruzelski "Są granice..."

No, tośmy sobie pogwarzyli.

I tak by można do, jak mawiam także w Wielkim Poście,
ursanej śmierci.

Co pozostaje?
Wybory?
Toż to nowy temat na poemat!
Szkatułka, Mikołajczyk, Gomułka,
Gierek, Bolęsa, Jaruzelski, Kwaśniewski, Komoruski,
i teraz Broniarz.

W kółko Macieju i dookoła Wojtek.
Jaruzel of course.
Kolejne mutacje.
Pozostaje Ivan Mladek na Jozina z bazin.

https://www.youtube.com/watch?v=FuOhQZP821o

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-03-18 11:00

Panie AS, pan sobie żartujesz! Wartości i podstawy UE są bardzo łatwe do znalezienia w tekstach Traktatów, które są przecież powszechnie dostępne. Jednak, bez sensu jest mówienie gdy nie mówimy o szczegółach. Traktatów co niemiara i przez lata były podpisywane, a więc szczegółów jest za dużo by o wszystkich naraz. Zawsze problem jest w szczegółach! Ci co mówią ogólnie i nie wchodzą w detale to zwykle kręcą i ściemniają.
Wspomnę teraz o jednej sprawie. Otóż pan Z. który nam swego czasu posłował w Brukseli zwany też przez jednego z byłych premierów "zerem" zwrócił się do ustanowionego staraniem jego i pana K. (który do innych zwraca się per "kanalia") niby ciała prawnego aby uznać zapisy pewnego Traktatu, który został podpisany z wielkim halo przez brata tego ostatniego polityka za nieważne. O jaką wartość może chodzić w tym przypadku panie AS? Aby to odcyfrować proponuję przeczytać:
"DEKLARACJE DOŁĄCZONE DO AKTU KOŃCOWEGO KONFERENCJI MIĘDZYRZĄDOWEJ, KTÓRA PRZYJĘŁA TRAKTAT Z LIZBONY podpisany w dniu 13 grudnia 2007 roku
----------------------------------------------------------------------------
17. Deklaracja odnosząca się do pierwszeństwa
Konferencja przypomina, że zgodnie z utrwalonym orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej Traktaty i prawo przyjęte przez Unię na podstawie Traktatów mają pierwszeństwo przed prawem Państw Członkowskich na warunkach ustanowionych przez wspomniane orzecznictwo.
Ponadto Konferencja postanowiła, że do niniejszego Aktu końcowego Konferencji zostanie załączona opinia Służby Prawnej Rady dotycząca pierwszeństwa, w wersji zawartej w dokumencie 11197/07 (JUR 260):
„Opinia Służby Prawnej Rady z dnia 22 czerwca 2007 r. Z orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości wynika, że pierwszeństwo prawa wspólnotowego stanowi podstawową zasadę tego prawa. Według Trybunału zasada ta jest nieodłącznie związana ze szczególną naturą Wspólnoty Europejskiej. Kiedy wydawany był pierwszy wyrok zapoczątkowujący to obecnie już utrwalone orzecznictwo (wyrok z dnia 15 lipca 1964 r. w sprawie 6/64, Costa przeciwko ENEL ( 1 )), w Traktacie nie było żadnej wzmianki o zasadzie pierwszeństwa. Sytuacja ta do dziś nie uległa zmianie. Fakt, że zasada pierwszeństwa nie zostanie włączona do przyszłego Traktatu, w żaden sposób nie narusza samej zasady ani obowiązującego orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości.
___________ ( 1 ) „wynika (…), [że] prawu utworzonemu na podstawie traktatu, pochodzącemu z niezależnego źródła, nie można, ze względu na jego wynikającą stąd szczególną naturę, przeciwstawiać w postępowaniu sądowym jakiegokolwiek wewnętrznego aktu prawnego, gdyż oznaczałoby to utratę przez to prawo charakteru wspólnotowego i zakwestionowanie samych podstaw prawnych Wspólnoty"
Zatem ten fakt świadczy o tym, że prawo unijne, które przede wszystkim chroni nas przed WOJNĄ miedzy państwami przeszkadza obecnym władzom. O tym, że Unia Europejska powstała by więcej WOJEN w Europie nie było jest jasno i klarownie wyjaśnione w Traktacie. To jest PIERWSZY punkt i właśnie dlatego jest PIERWSZY! Czy POKÓJ nie jest wartością?
Moje poglądy o tym co teraz się dzieje:
- PIS idzie do Brukseli po to by osłabiać instytucje unijne;
- PIS wysyła tam ludzi którzy będą tylko potrafić szydzić z instytucji unijnych, głosowanie 27:1 było takim szyderstwem! nazywanie flagi unijnej i UE "szmatą" było takim szyderstwem!
- PIS w TVPIS stosuje zasady "Russia Today" i przedstawia UE jako zło;
- PIS nie ma żadnego punktu programowego w zakresie osiągnięcia celów UE wyznaczonych w PODPISANYCH już Traktatach.
W sprawie wypowiedzi pana Rabieja informuję, że to bzdurny temat zastępczy, a ponadto:
- pan Rabiej jest gejem i pomimo tego wygrał wybory;
- geje i lesbijki to normalni współobywatele żyjący wśród nas i jest ich ponad 6%, a ich poglądy w tej sprawie są powszechnie znane;
- pan Trzaskowski jako prezydent dużego miasta obiecał w wyborach (i z tego powodu je wygrał) zajęcie się sprawą prześladowań części dzieci oraz wsparciem dla rodzin z takimi problemami i swą obietnicę wypełnia;
- sprawy spektakularnych porwań dzieci przez rodziców to kolejny dowód że LUDZIE CHCĄ MIEĆ i WYCHOWYWAĆ dzieci. Jeżeli ktoś uznaje, że geje i lesbijki są LUDZMI to musi uznać, że mają do tego PRAWO. Zatem odmawianie im tego prawa na podstawie ich orientacji seksualnej jest NIELUDZKIE, jest BESTIALSTWEM i PODŁOŚCIĄ;
- pan Rabiej powiedział to co ON i jemu podobni myślą. NIESTETY jeszcze żadna DUŻA partia nie może mieć zalegalizowania ADOPCJI DZIECI w swoim programie politycznym ale fakt, że ZWIĄZKI PARTNERSKIE popiera wyraźna większość społeczeństwa świadczy o tym, że to możliwe i pan Rabiej to właśnie powiedział;
- w Polsce tysiące, a w okolicy JG pewnie kilkanaście par wychowuje swoje dzieci bo jakie to ma znaczenie, że mama jest lesbijką i często u niej bywa czy zamieszkuje ciocia albo tatuś jest gejem i często w domu bywa wujek? Zwykle gdy dzieci starsze to pewnie sprawę znają ale rodziców rozumieją i sytuację też, bo nie można pod wpływem opinii PODŁYCH ludzi przestać KOCHAĆ swojego tatusia czy mamusi jeżeli byli KOCHAJĄCYMI rodzicami;
- to, że ludzie w niby wolnym kraju się ukrywają jak za okupacji to wstyd i hańba, a to że okupanta już teraz ludzie wprost nazywają okupantem to nadzieja na lepszą przyszłość.
Wypowiedź pana K. który innych nazywa "kanalia" jest kuriozalna i śmieszna bo sam dzieci nie ma, a zdjęcia z panem Rabiejem gdy obaj byli młodsi i w jednej partii dla niektórych jest doskonałym wyjaśnieniem dlaczego. Jednocześnie pan Biedroń, też otwarcie gej, słowa "precz od naszych dzieci" uznał za przekaz do biskupów ogłaszających raport o pedofilii. Pan Gwiazdowski też coś w tym duchu wyartykułował ale w stosunku do aparatu ideologicznego obecnych władz. Jeszcze inni zastanawiają się jakie inne polityczne dzieci mogły być owocem działalności których broni pan K. mocnym słowem "precz". Na pewno z posłem Antonim panowie spłodzili "kłamstwo smoleńskie", a z panią Krystyną "mowę nienawiści" w postaci otwartego wyzywania przeciwników politycznych. Na pewno ich dzieckiem są głębokie i bezsensowne podziały w społeczeństwie, które i nas tutaj dotykają, skoro panowie do mnie zwracają się per "krowa" czy "świnia". Na pewno dzieckiem obecnych władz jest zniszczenie znaczenia pojęć "lewica" i "prawica" o czym nawet pan Cejrowski swoimi tekstami informuje. Na pewno też wraz z ludźmi "mediów sfinansowanych za pieniądze ze wschodu" spłodzono podział w kościele tak głęboki, że nie wiem czy gdy demokracja jednak przetrwa i każdy będzie mógł swobodnie mówić co czuje w sprawie swojej wiary to w ciągu lat kilkunastu zostanie tam 30% wyznawców, . Niemniej jednak, ten podział może spowodować też wyjście Polski z UE i w konsekwencji jeszcze większe podziały, koniec demokracji i zamordyzm oraz konieczność szukania pomocy w Moskwie, a więc i podział kraju, bo tak już kiedyś było.Teraz tamten mechanizm podziału nazywamy "Targowica". Atak na gejów i lesbijki w wykonaniu aparatu władzy w Rosji jest dzięki pomocy Cerkwii skuteczny i tam działa ale pan K. jest w tym zakresie mało wiarygodny czego nie można powiedzieć o władcy na Kremlu i dlatego u nas nie zadziała. Panowie, "tu jest Polska"!

AS @ 31.11.217.*

wysłany: 2019-03-19 04:13

Mącić.
Co to jest mącenie.
Kim są mąciciele?

Zacytuję Wyspiańskiego
bo muszę, inaczej się uduszę:

"ale Świętości nie szargać,
bo trza, żeby święte były,
ale Świętości nie szargać:
to boli.

DZIENNIKARZ
Tragediante...

STAŃCZYK
Commediante,
dla ciebie błazeńska laska.

DZIENNIKARZ
Piastujesz ją, piastun stary;
znasz tylko: status quo ante;
błazeństwo z tobą się zrosło.

STAŃCZYK
Oto naści twoje wiosło:
błądzący w odmętów powodzi,
masz tu kaduceus polski,
mąć nim wodę, mąć.


DZIENNIKARZ
Fatum nas w obłędy wodzi:
u rozstajnych dróg zły Duch!
Tu moje rozstajne drogi;
ty mój Duch-zły - demon, Szatan;
błazeństwem ja z tobą zbratan,
byłem ci duszą poswatan,
nim dusza stała się trup; -
a teraz mi pachnie grób,
czuję trąd.

STAŃCZYK
Naści; rządź!
Masz tu kaduceus polski,
mąć nim wodę, mąć.

DZIENNIKARZ
Nie chcę żadnych więcej prób.
Serce miałem kiedyś młode,
porwałeś mi serce młode,
wlałeś jad goryczny w krew.
Nie widzę, nie widzę dróg,
zaćmił mi się Bóg...

STAŃCZYK
Fata pędzą, pędzą Fata ?
Wielkość ? Nicość ? pusty dzwon,
serce strute ?
uderzyłeś błazna ton:
moją nutę.
Kłam sercu, nikt nie zrozumie,
hasaj w tłumie!
Masz tu kaduceus, chwyć!
Rządź!
Mąć nim wodę, mąć!
Na Wesele! Na Wesele!
Idź!
Mąć tę narodową kadź,
serce truj, głowę trać!
Na Wesele! Na Wesele!
Staj na czele!!!"





"prawo unijne, które przede wszystkim chroni nas przed WOJNĄ miedzy państwami przeszkadza obecnym władzom. O tym, że Unia Europejska powstała by więcej WOJEN w Europie nie było jest jasno i klarownie wyjaśnione w Traktacie. To jest PIERWSZY punkt i właśnie dlatego jest PIERWSZY! Czy POKÓJ nie jest wartością?"


"geje i lesbijki to normalni współobywatele żyjący wśród nas i jest ich ponad 6%"

"- pan Trzaskowski jako prezydent dużego miasta obiecał w wyborach (i z tego powodu je wygrał) zajęcie się sprawą prześladowań części dzieci oraz wsparciem dla rodzin z takimi problemami i swą obietnicę wypełnia;"

"- to, że ludzie w niby wolnym kraju się ukrywają jak za okupacji to wstyd i hańba, a to że okupanta już teraz ludzie wprost nazywają okupantem to nadzieja na lepszą przyszłość."

"Na pewno z posłem Antonim panowie spłodzili "kłamstwo smoleńskie", a z panią Krystyną "mowę nienawiści" w postaci otwartego wyzywania przeciwników politycznych. Na pewno ich dzieckiem są głębokie i bezsensowne podziały w społeczeństwie, które i nas tutaj dotykają, skoro panowie do mnie zwracają się per "krowa" czy "świnia"."

Myślałem, że będę przynajmniej powyżej cytowane treści komentował, ale nie.

Zacisnąłem zęby i przeczytałem tekst.

Mam kolegę w realu, który mi takie teksty wygłaszał.
Rzekłem do niego:
Mam poglądy przeciwne do twoich.
Nie masz kolegów o takich samych poglądach?
Odpowiedział mi, że ma mnóstwo.
Więc zaproponowałem mu, żeby z nimi rozmawiał, nie ze mną.

Zakończę Wyspiańskim:

"Kłam sercu, nikt nie zrozumie,
hasaj w tłumie!
Masz tu kaduceus, chwyć!
Rządź!
Mąć nim wodę, mąć!
(...)
Mąć tę narodową kadź,

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-04-04 09:19

Panie Jacku, cisza wpisowa męczy czytelników! Pozwolę sobie na powrót wydawałoby się że ulubionego pańskiego tematu czyli spraw wymiaru sprawiedliwości. Pan do sądów z racji konieczności życiowych chodzi! Nie chce się pan wypowiedzieć czy w ramach "dobrej/dojnej zmiany" jest lepiej czy gorzej. W tejże kwestii ukazał się tekst na portalu "http://europa.eu/rapid/press-release_IP-19-1957_pl.htm". Proszę o komentarz.
Komisja Europejska wszczyna postępowanie w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego, aby chronić sędziów w Polsce przed kontrolą polityczną
Bruksela, 3 kwietnia 2019 r.
Komisja wszczyna dzisiaj postępowanie w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego, wystosowując do Polski wezwanie do usunięcia uchybienia dotyczące nowego systemu środków dyscyplinarnych wobec sędziów. Rząd polski ma 2 miesiące na udzielenie odpowiedzi.
Nowy system środków dyscyplinarnych podważa niezawisłość polskich sędziów, nie zapewniając niezbędnych gwarancji pozwalających chronić ich przed polityczną kontrolą, wymaganych zgodnie z orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
Po pierwsze, Komisja jest zdania, że Polska uchybiła zobowiązaniom wynikającym z art. 19 ust. 1 Traktatu o Unii Europejskiej w związku z art. 47 Karty praw podstawowych Unii Europejskiej, które ustanawiają prawo do skutecznego środka prawnego przed niezależnym i bezstronnym sądem.
Polska ustawa umożliwia objęcie sędziów sądów powszechnych dyscyplinarnymi czynnościami wyjaśniającymi i procedurami, a także, ostatecznie, nakładanie na sędziów kar z uwagi na treść wydanych przez nich orzeczeń sądowych. Nowy system środków dyscyplinarnych nie zapewnia także niezależności i bezstronności Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, która kontroluje decyzje podjęte w postępowaniach dyscyplinarnych przeciwko sędziom. W skład Izby Dyscyplinarnej wchodzą wyłącznie nowi sędziowie wybrani przez Krajową Radę Sądownictwa, której sędziów-członków mianuje teraz Sejm.
Nowy system środków dyscyplinarnych nie gwarantuje ponadto, że w sprawie dyscyplinarnej dotyczącej sędziego sądu powszechnego w pierwszej instancji orzekał będzie „sąd ustanowiony na mocy ustawy”, gdyż system ten uprawnia Prezesa Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego do wyznaczenia – ad hoc i z niemal nieograniczoną swobodą – sądu dyscyplinarnego pierwszej instancji właściwego do osądzenia danej sprawy. Nowy system środków dyscyplinarnych wobec sędziów ogranicza również prawa procesowe sędziów obwinionych w postępowaniu dyscyplinarnym. Nowy system nie gwarantuje już, że sprawy będą rozpatrywane w rozsądnym terminie, poprzez umożliwienie Ministrowi Sprawiedliwości i Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej ciągłego podtrzymywania zarzutów przeciwko sędziom sądów powszechnych przez powoływanie rzeczników dyscyplinarnych. Nowy system wpływa także na prawo sędziów do obrony.
Komisja uważa wreszcie, że Polska uchybiła zobowiązaniom ciążącym na niej na mocy art. 267 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej (TFUE), ustanawiającego prawo sądów do kierowania do Trybunału Sprawiedliwości wniosków o wydanie orzeczenia w trybie prejudycjalnym. Ze zmian okoliczności faktycznych, jakie zachodzą w Polsce, wynika, że nowy system środków dyscyplinarnych umożliwia objęcie sędziów postępowaniem dyscyplinarnym ze względu na treść wydanych przez nich orzeczeń. Dotyczy to również decyzji o wystąpieniu z pytaniami do Trybunału Sprawiedliwości. Sędziowie nie są chronieni przed sankcjami dyscyplinarnymi za skorzystanie z tego prawa przewidzianego w art. 267 TFUE, co wywołuje efekt mrożący, zniechęcając ich do korzystania z tego mechanizmu. Funkcjonowanie odesłania prejudycjalnego – będącego podstawą unijnego porządku prawnego – wymaga, by sąd krajowy miał swobodę zwrócenia się do Trybunału Sprawiedliwości z każdym pytaniem prejudycjalnym, jakie uważa za niezbędne i to na każdym etapie postępowania.
Rząd polski ma teraz 2 miesiące na udzielenie odpowiedzi na wezwanie do usunięcia uchybienia.
Przebieg procedury
Praworządność jest jedną ze wspólnych wartości, na których opiera się Unia Europejska i za którymi opowiadają się wszystkie państwa członkowskie. Została ona zapisana w art. 2 Traktatu o Unii Europejskiej. Dla funkcjonowania UE jako całości ważna jest również, na przykład w odniesieniu do rynku wewnętrznego, współpraca w obszarze wymiaru sprawiedliwości i spraw wewnętrznych oraz zapewnienie, aby sędziowie w poszczególnych państwach, którzy są także „sędziami UE”, wypełniali swoje zadania polegające na zapewnieniu stosowania prawa Unii i aby odpowiednio kontaktowali się z Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej w kontekście postępowania prejudycjalnego. Na mocy traktatów Komisja Europejska wraz innymi instytucjami i państwami członkowskimi odpowiadają za zagwarantowanie praworządności jako fundamentalnej wartości Unii, jak również za zapewnienie przestrzegania prawa, wartości i zasad UE.
W odpowiedzi na zdarzenia w Polsce, w styczniu 2016 r. Komisja Europejska rozpoczęła dialog z rządem polskim na podstawie ram na rzecz praworządności. Proces ten polega na stałym dialogu między Komisją a danym państwem członkowskim. Komisja informuje na bieżąco Parlament Europejski i Radę o przebiegu tego procesu.
Ze względu na brak postępów w zakresie ram na rzecz praworządności, w dniu 20 grudnia 2017 r. Komisja po raz pierwszy uruchomiła procedurę na podstawie art. 7 ust. 1, przedkładając uzasadniony wniosek dotyczący decyzji Rady w sprawie określenia wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia praworządności przez Polskę. Przeprowadzono już szereg dyskusji (26 maja i 16 października) i trzy wysłuchania Polski przez państwa członkowskie w Radzie do Spraw Ogólnych na temat praworządności w Polsce (26 czerwca, 18 września i 11 grudnia).
Ponadto w dniu 2 lipca 2018 r. Komisja wszczęła postępowanie w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego dotyczące polskiej ustawy o Sądzie Najwyższym, ze względu na zawarte w niej przepisy emerytalne i ich wpływ na niezależność Sądu Najwyższego. W dniu 24 września 2018 r. Komisja skierowała sprawę do Trybunału Sprawiedliwości UE. W dniu 17 grudnia 2018 r. Trybunał Sprawiedliwości wydał ostateczne orzeczenie nakładające środki tymczasowe mające na celu wstrzymanie wdrażania polskiej ustawy o Sądzie Najwyższym.
W dniu 29 lipca 2017 r. Komisja wszczęła postępowanie w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego dotyczące polskiej ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych, ze względu na zawarte w niej przepisy emerytalne i ich wpływ na niezawisłość władzy sądowniczej. W dniu 20 grudnia 2017 r. Komisja skierowała sprawę do Trybunału Sprawiedliwości UE.
http://europa.eu/rapid/press-release_IP-19-1957_pl.htm

Jacek Jakubiec @ 5.60.13.*

wysłany: 2019-04-06 11:05

Nie powiedziałbym, że sprawy wymiaru sprawiedliwości to mój ulubiony temat. Bywalcem wokand stałem się z konieczności. To raczej moi przeciwnicy, a de facto - prześladowcy, reprezentują dziwaczną kategorię pasjonatów sądowych rozgrywek. To ich hobby i żywioł, czego efektem jest to że boje o lepszy los Dworu Czarne ciągną się od siedmiu lat i diabli wiedzą jak długo ta patologia jeszcze potrwa.
Oczekuje Pan ode mnie komentarza w sprawach rozgrywanych na poziomie Komisji Europejskiej. Proszę mnie do tego nie namawiać. Nie mam po temu przygotowania ani szczególnej ochoty, by całą tę materię gruntownie zgłębiać.
Stosunek do tych problemów mam taki, jak chyba większość rodaków z tej strony politycznych sporów, z którą się utożsamiam.
W wielkim skrócie:
1) Wymiar sprawiedliwości w RP wymaga bardzo gruntownych zmian,
2) Zabrano się za to z werwą, ale nie bez pomyłek i wchodzenia na miny,
3) Wykorzystuje to ochoczo opozycja, mająca mocnego alianta we wszechwładnej eurobiurokracji, przesyconej doktrynalną wrogością wobec aksjologii, reprezentowanej przez polską Zjednoczoną Prawicę.
No i mamy to, co mamy.
Cała nadzieja w tym, że jakieś sensowne przeorientowanie na poziomie UE nadejdzie wraz ze zmianami, które oby przyniosły majowe wybory do europarlamentu.
A że polski wymiar sprawiedliwości wymaga radykalnych zmian, dowodów nie brakuje. Jak choćby głośne przypadki nieetycznych, czy wręcz kryminalnych zachowań sędziów. O przewlekłości procedur nie mówiąc, w czym lokalnym exemplum staje się niestety przedłużający się kontredans w/s Dworu Czarne.

AS @ 78.88.147.*

wysłany: 2019-04-07 04:15

Wyspiański i jego demaskacja mącicieli to za mało.

Urabiacz. Znany od dawna typ
aktywisty - komsomolca, czekisty i enkawudzisty.
Urobić nowego człowieka.

Na jakiego? Na człowieka radzieckiego.
Najpierw go oczywiście wyzwolić! Od wszelkiej tyranii!
Ale po co? Ktoś zapyta?
O to trzeba by zapytać tzw komunistów z Leninem i Stalinem na czele.
Próbowali uszczęśliwić proletariat.
Nie udało się, natomiast efektem były gułagi i morderstwa na masową skalę.
No to zabrali się za "wyzwalanie"
kobiety z opresji małżeństwa i rodzenia,
tęczowych od normalnych. Itp.
Po co?
Żeby urobić
Na co?
Na człowieka "wolnego" a nawet wyzwolonego
z wszelkich okowów,
w szczególności z "okowów" normalności.
Po co?
Żeby nim zarządzać, jako bezwolną, ogłupiałą, zidiociałą masą.
Po co?
Żeby się nie przemęczać, żeby rządzić i dla kasy.
Trzeba więc go urabiać.
W tym celu istnieją mąciciele i urabiacze.
Tutejszy "bloger" ciekawie na tej niwie pracuje.
Mógłby coś o tym napisać pan Wieńczysław,
ale on chyba już wymiękł na drodze szarpania się z blogerem.
Niemniej praca urabiaczy wre.
Jak widać, bez końca i równie beznadziejnie.
Obserwować to było można i obserwować jej efekty wczoraj.
Na konwencji Schetyny
i na konwencji w Kadzidle.
Kto oglądając nie widział to ślepy.
Kto się na to da nabrać?
Spora część wyborców.
Smutne.

JJ:
No więc dla mnie to też smutne i niepojęte, że w tym wyścigu jest nadal 39% z haczykiem (dla moich) do nieco ponad 36% (dla tamtych). Skąd aż tyle (tych drugich)??? To chyba ci już skutecznie urobieni AS-ie. Słucham Ardanowskiego i myślę, że na przykład tego faceta lewa strona powinna prawicy szczerze zazdrościć. Gdyby stać ją było na przyzwoitość.

AS @ 78.88.147.*

wysłany: 2019-04-07 11:53

Tak.
Ardanowskiego da się słuchać.
To mężczyzna.

Skąd tyle tych drugich?
Urabianie człowieka radzieckiego dało jednak spore wyniki, niestety.

Trzeba też posłuchać (również wczoraj!):
Braun, Liroy, Korwin, Narodowcy! MEGA KONWENCJA KONFEDERACJI PROPOLSKIEJ!
A w TVP Info chyba ani słowa na ten temat!!!

https://www.youtube.com/watch?v=QhpMieBIiuo

Hymn Polski od 2,22,00
Potem Kaja Godek i następni przemawiali.

Ile % dostaną? Mówią, że 30%.
A jak okaże się, że 3%?

Tak trochę se spisywałem:
2,29,13 - przesłanie Stanisława Michalkiewicza. Nagranie.
Strasznie słabe to, co powiedział.

2,31,36 - Janusz Korwin - Mikke:
"Przyłącza się do nas cała kupa ruchów" zagaił zgrabnie na początek najinteligentniejszy brydżysta na kuli ziemskiej. No pora zapłakać.
Jest partia kierowców, partia obudzonych, partia okradzionych; tak mniej więcej prawił. No sama wiarygodność. Czy to politycy, czy dzieci w piaskownicy? Dalej: PiS - PO jedno zło.
PiS nie robi nic w sprawie LGBT (np ustawa) bo PiS tylko udaje.

Robert Winnicki, Ruch narodowy:
Tradycja, rodzina, silny naród, wolność.
Europa to Rzym, Grecja i chrześcijaństwo, to cywilizacja łacińska.
Polacy to europejczycy!
Pakiet klimatyczny do wypowiedzenia.
Sprawiedliwe podatki też dla zagranicznych koncernów.
Zatrzymamy zalew imigrantów z Ukrainy i z Azji!
4 czerwca - kolejny krok do obalenia okrągłego stołu.
W Warszawie PZPR-owiec Cimoszewicz z PO kandydat do PE, a z PiS były członek PO Jacek Saryusz -Wolski.
Solidarność narodowa wokół prawdy, tradycji, odwagi.
I Maja - w stolicy: Wielki Marsz Suwerenności w imię Polski niepodległej.
Polska narodowa, Polska wolnych obywateli.

Rafał Ziemkiewicz z telebimu:
Konieczny sojusz wolnościowców i narodowców
aby nie poddać Polski kolonizacji przez obcych.
Do 2,50,18

Na więcej na razie czasu mi nie starczyło.

Trzeba ich słuchać.
Nie można udawać, że ich nie ma.

Mam nadzieję, że pan Wieńczysław też nie zniknął. :-)

Jacek Jakubiec @ 5.60.13.*

wysłany: 2019-04-07 19:37

Piszę to w momencie, gdy w Centrum Dialogu Społecznego zaczęła się rozmowa ostatniej szansy rządu z nauczycielami. Sytuacja zrobiła się zero-jedynkowa i nie ma praktycznie szans, żeby pojawił się rozsądny kompromis, po którym można by odetchnąć i powiedzieć że nie ma zwycięzców ani pokonanych a jest dobry finał. Może brak mi wyobraźni, ale czuję że taka błogosławiona sytuacja nie wchodzi w rachubę.
Dlaczego? Bo jest to ewidentna konfrontacja polityczna dwóch stron nieszczęsnej wojny polsko-polskiej. Jeśli ktoś ma wątpliwości, to niech mi wyjaśni, co znaczą słowa Grzegorza Schetyny, który wczoraj, totalnie negując dobrą wolę strony rządowej (oczywistą dla tych nie zacietrzewionych), gromko zagrzewał do boju formację p. Broniarza słowami "Jesteśmy z wami!".

Uwaga z boku @ 83.26.231.*

wysłany: 2019-04-08 17:03

Panie Jacku, był Pan naiwny oddając władze w fundacji złodziejom, jest Pan nadal naiwny zakładając dobrą wolę złodziei z Dojnej Zmiany. Czegóż jeszcze potrzeba by przejrzał Pan na oczy? Wiek zobowiązuje (nie żebym Panu wypominał) do trzeźwego oglądu rzeczywistości i pozbycia się złudzeń.

JJ:
Zamieszczam w ramach wolności słowa i przekonań, zdecydowanie nie zgadzając się z polityczną wymową tego komentarza. Jeżeli pan "Uwaga z boku" ceni dokonania i wiarygodność moralnych autorytetów z Koalicji Europejskiej to pogratulować...

Uwaga z boku. @ 83.26.231.*

wysłany: 2019-04-09 01:09

Nic nie napisałem o Koalicji Europejskiej, to Pan sobie sam dopowiedział. Po prostu trzeba wielkiej naiwności by dziś wciąż wierzyć w Dojną Zmianę. Rozumiem 3 lata temu, nawet 2 czy rok. Ale dziś? Przecież PiS miał być Dobrą Zmianą a kradną więcej i bardziej bezczelnie jak poprzednicy. Pan tego naprawdę nie widzi?
Na szczęście takich dobrych, naiwnych i ślepych na własne życzenie jak Pan jest coraz mniej. Jak człowiek z Pana doświadczeniem i wiekiem może nabierać się na toporną propagandę TVPiS (ostatnio na temat strajku nauczycieli)? To już Urban miał więcej przyzwoitości i finezji niż obecny Dziennik Telewizyjny zwany dla niepoznaki Wiadomościami. Psioczy Pan na komunę i nie widzi że komuna wróciła pod postacią pseudo prawicy. Tak czy siak, życzę Panu dużo zdrowia i silnych nerwów, jak już prawda o bandzie Kaczyńskiego do Pana świadomości dotrze. Bo dotrze wcześniej czy później. Na dziś przypomina mi Pan moją nauczycielkę rosyjskiego ze szkoły podstawowej. Zacna i uczciwa to była kobieta i do końca ślepo wierzyła w Związek Radziecki. Jak przyszła "Pieriestrojka" i prawda o tym zbrodniczym systemie wyszła na jaw, świat jej się zawalił. Ale miała odwagę to przyznać i dostrzegła jak szalenie naiwna była. Takiej odwagi życzę Panu. Udanego Życia Panie Jacku.

AS @ 78.88.136.*

wysłany: 2019-04-09 05:55

Uwaga zboku.

Może coś konkretnego, merytorycznego na temat,
jak to pięknie żeś napisał:
"jest Pan nadal naiwny zakładając dobrą wolę złodziei z Dojnej Zmiany."

Bo przywalić pięścią w ryj zza węgła, po cichu, to trochę za mało.

A w związku z Adamowiczem:
Polecam "Warto rozmawiać" z 08.04.2019 roku.
O tu namiar:

https://vod.tvp.pl/video/warto-rozmawiac,08042019,41805294

Jacek Jakubiec @ 5.60.13.*

wysłany: 2019-04-09 08:59

Ależ AS-ie! Pan "Uwaga z boku" to jakiś wrażliwy, boży osobnik. Proszę zobaczyć ileż czułej troski wykazuje o zdrowie, kondycję i stan ducha starszego pana, gospodarza tego forum...
A że widzi to czego ja i Pan nie widzimy, że mianowicie Polskę niszczy jakaś złodziejska banda Kaczyńskiego, że pod postacią pseudo prawicy wróciła komuna, że Urban to szczere złoto w porównaniu z TVP, etc. itp., może to rzeczywiście jakaś moja/nasza ślepota? Może rzeczywiście brak mi odwagi? Muszę to przemyśleć.

Uwaga z boku @ 83.26.231.*

wysłany: 2019-04-09 09:51

Nie napisałem że Urban to szczere złoto. Bożym osobnikiem też nie jestem, jestem Agnostykiem.
Co do konkretów to prasa, portale, telewizje (poza TVPiS) uginają się od opisów kolejnych afer PiSu. Trzeba tylko czytać coś więcej poza niezależną.pl i podobnymi portalami, oglądać coś więcej poza TVPiS, które trzymając z obecną władzą przemilczają niewygodne dla niej fakty i wprost bezczelnie i bez żadnych hamulców kłamią. Kłamią tak jak Urban nie kłamał.
Każdy z nas ma internet pod ręką, wychodzę z założenia że jak ktoś CHCE się dowiedzieć to drogę do informacji znajdzie. Trochę nie wypada żebym wklejał Wam linki do artykułów. Zresztą tyle tego jest, że nie wiadomo od czego zacząć. Oo wież Kaczyńskiego i łapówek, czy może od Łapińskiego i ustawianych przetargów KGHM, czy może od afery okradania PCK na dolnym śląsku, czy może od SKOKów i Biereckiego, czy może złotych spadochronów dla prokuratorów Ziobry, którzy przechodzą na emeryturę w wieku 30paru lat z dożywotnimi świadczeniami, czy od premii dla członków rządu (a przepraszam, im to przecież się należało), czy od afer męża szanownej Pani Szydło (jemu też się pewnie należało), czy może od złodziejstwa i słupów panów Morawieckich, młodszego i starszego itd. itd. itd.
"Z czego się śmiejecie? z siebie samych się śmiejecie!" cytując klasyka, Panie Jacku.
Pozdrawiam i bez obaw, nie będę zaśmiecał Pana bloga moimi kolejnymi wpisami. Nie ma to sensu. Jak ktoś chce być ślepy to będzie, a jak będzie chciał zobaczyć to zobaczy bez mojej pomocy. Pozdrawiam i jeszcze raz życzę odwagi w ściąganiu zasłon z oczu. Będzie bolało, niestety.

AS @ 78.88.136.*

wysłany: 2019-04-09 18:09

Trzy liczba doskonała!

Ja tu obstawiam tak:
1. Blogier tutejszy PK,
2. Buniek,
3. Uwaga dojna zmiano.

Jedność w istocie, równość w majestacie. (panie Boże przebacz)

Dziś byłem u szewca.
- Panie! W tym rządzie co jeden to głupszy!
- To kogo zamiast ich?
- Geremka gdyby wskrzesić... bo jak zaglądam poza TVN24,
do TVP Info na ten przykład, to tam całkiem inny świat!

No inny.

Broniarz właśnie się usztywnił.
jest ciekawie. Jak w chińskim przekleństwie.
Bodajbyś cudze dzieci uczył!
Czy jakoś tak...

Jacek Jakubiec @ 5.60.13.*

wysłany: 2019-04-09 22:55

A tu, dla chętnych, jest zaproszenie na najbliższą sobotę:
https://www.facebook.com/marcin.roszak.spolecznie/videos/820697678284973/

AS @ 78.88.136.*

wysłany: 2019-04-10 05:47

U Rafała Szymańskiego na blogu pan PK wrzucił takie zdanko:

"Na dziś Solidarność oświatowa zdaje się wyrażać zgodę na rolę łamistrajków, a to jest sprzeczne z etosem związku zawodowego."

Taka to jest ichnia rzeczywistość.
Uważam, że możliwości rozmowy, argumentowania, polemiki są ZEROWE.
Może trzeba! Ale ja nie mam siły.

Dziś i w następne dni nauczyciele - "łamistrajki" staną u boku uczniów
podchodzących do egzaminu.
Także maturalnego.

Coście skur....ny uczynili z tą krainą?
Piosenka Kazika - obraz Polski sprzed paru dobrych lat.
Chyba widział na zamówienie.

Może z uporem godnym lepszej sprawy trzeba rozmawiać?
Ale jaka sprawa jest lepsza, czy ważniejsza?
Bezsilność.

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-04-13 22:47

Znowu cisza w dyskusji o podziałach i ich skutkach! Pan AS jest za opcją Biereckiego ale historia dowiodła, że to nie takie proste i też posłużę się słowami piosenki T.LOVE: "Nie wszystkich możesz zabić. To niemożliwe - uwierz mi...." Trzeba rozmawiać! Innych współobywateli nie mamy. Trzeba szanować ludzi takimi jacy są, a gdy wierzą w jakieś kłamstwa i ich wiara nam szkodzi trzeba o tym mówić, wyjaśniać, informować i pisać. Ja tak robię i tego też oczekuje od pana AS.
Co do zaproszenia na wiece wyborcze obecnych władz to nie skorzystam. Lekcję pana Józefa Pawłowskiego zapamiętałem. Poszedł zobaczyć pana Sellina i mało go nie pobili. Tam nie można pytać o trudne sprawy. Tam albo się klaszcze albo klaszcze ręka, tych co klaszczą, o twarz zadającego trudne pytania. To tzw. "plaskacz patriotyczny". Takie czasy!
Sprawę strajku i egzaminów będzie można oceniać po czasie ale zdjęcia z egzaminów i komentarze na stronach internetowych odnośnie udziału zakonnic, księży, strażaków, leśników i strażników więziennych jako łamistrajków sa naprawdę "porażające". Zdjęcie stojących w rozkroku zakonnicy i księdza na tle piszących egzamin gimnazjalistów z różnymi memami ma szansę na jakąś nagrodę w konkursie fotograficznym i może się tylko równać ze zdjęciem Papieża całującego stopy polityków z Sudanu.
Panie Jacku jak pan ocenia pomysł i wykonanie sprzątania Czarnego?
No i cały czas czekam na wyrok pani Agnieszki. Zamkną ją czy nie zamkną? Jak pan myśli?
Wiem, wiem. Pana i pana AS to nie interesuje! No cóż, chyba poglądy pana Biereckiego stają się popularne?

Jacek Jakubiec @ 37.7.33.*

wysłany: 2019-04-14 10:29

W tej wymianie opinii brakuje mi głosu Pana Wieńczysława. Mistrzu Wieńczysławie, jest Pan gdzieś w okolicy?

Pomysłu sprzątania, którego byłem współautorem nie wypada mi oceniać, a co do wykonania już wczoraj się wypowiedziałem.
Tu jest link: https://www.facebook.com/marcin.roszak.spolecznie/videos/388714645053737/UzpfSTEwMDAwMDA3MzY3MDY2OToyNDE3MDkwMjA4MzAzNDEx/

Nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej, ale i ja i koledzy z Fundacji Przyjaciele Dworu Czarne (polecam ich stronę na FB) jesteśmy kontenci.

AS @ 78.88.136.*

wysłany: 2019-04-15 05:15

"Pan AS jest za opcją Biereckiego

Nie wszystkich możesz zabić. To niemożliwe - uwierz mi...." Trzeba rozmawiać! Innych współobywateli nie mamy. Trzeba szanować ludzi takimi jacy są, a gdy wierzą w jakieś kłamstwa i ich wiara nam szkodzi trzeba o tym mówić, wyjaśniać, informować i pisać. Ja tak robię i tego też oczekuje od pana AS.

Co do zaproszenia na wiece wyborcze obecnych władz to nie skorzystam.

Lekcję pana Józefa Pawłowskiego zapamiętałem. Poszedł zobaczyć pana Sellina i mało go nie pobili.

Zdjęcie stojących w rozkroku zakonnicy i księdza"

Bez komentarza.
AS

Widz @ 185.25.122.*

wysłany: 2019-04-15 21:27

Ja też bez komentarza.

Ma Pan Panie AS 100 % racji.

Nie ma co komentować.

Dlatego ... j a też bez komentarza.
Takie sobie tam ...

Mark Twain

Lepiej jest się nie odzywać wcale i wydać się głupim , niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości .

Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą.

Autor: Joseph Goebbels
i
„ Fakt , iż meduza przeżyła 650 milionów lat bez posiadania mózgu , niesie nadzieję milionom ludzi .”

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-04-18 21:57

Szanowny panie Jacku, w sprawie sprzątania na Czarnym to zdjęcia mnie zachwyciły. Pan jako zwolennik "d... zmiany", narodowcy, KODowcy z ich szefem, no i prezydent miasta wraz ze strażą miejską. Wniosek: PIS dzieli, a rozum łączy! Szanowni państwo, potrzeby Osiedla Czarne są ważniejsze niż polityka narzucana nam przez ludzi z "warszawki"! Mieszkacie razem i macie ważniejsze sprawy niż uleganie zachciankom tych z "góry"! Na zdjęciach nie widać było "lewactwa" i "plaskaczy patriotycznych"! Tam byli mieszkańcy i porządni obywatele. Tak trzymać!
Ubaw miałem czytając pana Widza tzn. tego komentatora pańskiego bloga, którego kiedyś m.in uczyłem geografii gdy twierdził, że Niemcy graniczą z Turcją. Teraz przyznał, że nie komentuje moich wpisów bo: " Lepiej jest się nie odzywać wcale i wydać się głupim , niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości" (chyba w kwestii swojej głupoty) . Później zacytował istotny punkt programu popieranej przez niego partii: " Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą" podkreślając, że ich " Autor: (to) Joseph Goebbels.
Swoim wpisem przyznał, że w moich poglądach nie widzi nic z czym mógłby szczerze polemizować i mieć w tej polemice silne merytoryczne argumenty. Dlaczego tak sądzę? Otóż kiedyś (2016-12-04 21:19) stwierdził, że kieruje się zaleceniami pana profesora Nowaka i czuje się zmuszony do polemiki gdy "wypowiedzi (są) nieprawdziwe i niekompetentne, ale przybierają formułę sądów prawdziwych i merytorycznych". Zatem moje uwagi i wpisy są prawdziwe i kompetentne. Panie Widz, dziękuję!
Wtedy też wyjaśnił nam pan Widz inny punkt programu partii którą popiera. Otóż w sprawie "Kłamstwa Smoleńskiego", "przyjmuje się założenie , (...) że im bardziej nieprawdopodobne tzw. fakty – tym lepsze ! Człowiek bowiem odruchowo zakłada , że skoro nikt przy zdrowych zmysłach nie mógłby tak bezczelnie kłamać , to musi to być prawda".
W sprawie wizyty pani Kempy i pana Gowina to cieszę się z tego, że frekwencja na spotkaniach z nimi była mizerna. Jest szansa na normalność i na to, że jednak pozostaniemy w UE i obecna władza warszawska mimo usilnych starań nie skłóci nas z mieszkańcami innych krajów, bo my obywatele i prawdziwi patrioci tego po prostu nie chcemy i kłamstwom produkowanym przez nachalną propagandę władz nie ulegamy.

Widz @ 87.105.71.*

wysłany: 2019-04-19 10:42

Wywołany do odpowiedzi, jednak skomentuję " sieczkę" " intelektualną " pana Buńka :

Mark Twain

Lepiej jest się nie odzywać wcale i wydać się głupim , niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości .

Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą.

Autor: Joseph Goebbels

i ... zwłaszcza,

„ Fakt , iż meduza przeżyła 650 milionów lat bez posiadania mózgu , niesie nadzieję milionom ludzi .”

PS. panie Buniek, kiedy pan wreszcie zerwie " kajdany " z pani Agnieszki ???

Ona gnije w tym PiS-owskim lochu ! !!!

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-04-19 15:22

Panie Jacku, poziom ignorancji pana Widza poraża. To, że marzy o powrocie prawa stosowania lochów względem przeciwników politycznych to dla mnie oczywiste ale na szczęście czasy inne i metody też. Teraz wystarcza by metodami sądowymi i poprzez kłamliwe nagonki w zawłaszczonych mediach eliminować z życia politycznego. Dlatego mamy wciąż trwający zamach na system wymiaru sprawiedliwości, ale sprawy sądowe, choćby takie jak dotyczące "Dworu" są tu gdzie były, a może nawet się i cofnęły, bo sprawa nie ma wymiaru politycznego.
Sprawa pani Agnieszki jest polityczna i chodzi o to by nie startowała i się nie udzielała. Wyborów sporo to i czas jej grillowania musi się dłużyć. Dotyczy oświaty, a to ostatnio hit sezonu bo i nawet nauczyciele na ulicach z transparentami się pojawiają. Swoją drogą to jestem ciekaw czy szanowny Gospodarz bloga zapytał w czasie tego wspólnego sprzątania Szefa KODu JG o sprawę pani Agnieszki? Wcale bym się nie zdziwił gdyby nie, bo temat nudny jak flaki z olejem dla osób o innej wrażliwości. W końcu to kobieta i to ostentacyjnie demonstrująca pogląd, że w niektórych sprawach kobiety mają inne poglądy od głoszonych przez obecne władze.
Panie Widz kolejna rozprawa przeciwko pani Agnieszce odbędzie się w dniu 10 maja. Szczerze wątpię by kogoś to jednak obchodziło i dla tego, pańska reakcja w pewien sposób umożliwiająca informowanie o trwającym politycznym procesie sądowym w Jeleniej Górze, utwierdza mnie w przekonaniu, że NIE jest pan PŁATNYM trollem obecnych władz. Pan w swojej ignorancji jest szczery i wierzy obecnym władzom. Dlatego z panem warto dyskutować. Podobnie jak nasz gospodarz jesteśmy mieszkańcami okolic i wiele nas łączy.

Widz @ 185.25.122.*

wysłany: 2019-04-19 17:09

" dla tego ", pisze po polsku? " prawdziwy patriota ", pan Buniek.

Pisze, nomen omen, freudowsko, o ignorancji.

" Dla tego ", dodam, do poprzednich, " słowo" komentarza :

„ nie dyskutuj z głupkiem , bo najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu a następnie pokona doświadczeniem „.

Podobno powiedział to Mark Twain.

A ja będę go słuchał.

I nie będę z panem Buńkiem " dyskutował", bo to jest de facto " młócenie słomy".

Będę tylko od czasu do czasu, życzliwie, tak jak obecnie, komentował.

Widz @ 185.25.122.*

wysłany: 2019-04-20 14:33

„Jaj przepięknie malowanych,
Świąt słonecznie roześmianych,
W poniedziałek dużo wody,
Zdrowia, szczęścia oraz zgody
Z okazji Świąt Wielkanocnych życzy wszystkim

Widz

JJ:
Miłe, dzięki, odwzajemniam. Ale zaraz wstawię tu większy materiał... Gospodarz JJ.

Jacek Jakubiec @ 46.169.107.*

wysłany: 2019-04-20 19:31

Jest czas świąteczny.
Może uda się nam znaleźć chwilę luzu na refleksję nad materiałem, którym chciałbym na tym forum zaproponować nowe spojrzenie na sens tego co tu robimy. To wątek niezbyt optymistyczny, niestety.
Mam nadzieje, że nie narażę się Panom Komentatorom.
Czytając wpisy, zwłaszcza te ostatnie, mam narastające poczucie, że uprawiamy tu dyskurs pozorny a przede wszystkim beznadziejny. Bowiem główny podział jaki tnie dziś Polskę na pół, polega na tak silnym zafiksowaniu zwolenników PiS oraz AntyPiS na swoich opcjach, że i po jednej i po drugiej stronie narracje, niechby nawet trafne (ja większość takowych widzę po stronie prawej) mają sens i skuteczność taką, jak w ludowym porzekadle „gadał dziad do obrazu”. Jałowa strata czasu i energii...
Przygnębiające to! Zwłaszcza dla tzw. „symetrystów”, którzy chcą zachować trzeźwy osąd tego co się w Ojczyźnie dzieje i nie fiksować się ślepo na wyborach dyktowanym przez emocje, skądinąd zrozumiałe.

Mam przed sobą celną diagnozę realiów polskiej sceny politycznej doby obecnej.
Tygodnik „Do Rzeczy” (nr 16/2019) zamieścił rozmowę Kamili Baranowskiej z prezesem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, Krzysztofem Skowrońskim. To oczywiście rozmowa zwolenników prawicy, ale nie widać w niej zacietrzewienia ani tępego nawyku przywalania stronie przeciwnej. To chłodne, eksperckie wywody i oceny formułowane z pozycji, którą socjologia określa jako „obserwacja uczestnicząca”.
Oto fragmenty tej rozmowy:

(…) Tożsamość mediów niekoniecznie musi być tożsamością polityczną, może być tożsamością wartości. Wówczas oceniamy polityków, czy spełniają te standardy, czy nie. Ważne, aby ten system wartości był określony, byśmy zaglądając do konkretnych mediów, dokładnie wiedzieli, czego się spodziewać.

- Coraz częściej tak właśnie jest. Nie wiem, czy to dobrze.
Dobrze. Poglądy dziennikarzy powinny być jawne. Był taki czas, kiedy wierzyłem w doktrynę obiektywnego dziennikarstwa, ale okazało się, ze zawsze jest w tym wszystkim ukryty pewien system aksjologiczny. Dlatego dziś uważam, że dziennikarzy powinno się podpisywać tak, by widz wiedział z kim ma do czynienia, np. „dziennikarz liberalny”, „ateista”, „zwolennik tego lub owego”. Wtedy widz zyskuje, bo wie, kto jest kim i dlaczego zadaje takie, a nie inne pytania, dlaczego akurat w tę stronę. Wtedy byłoby uczciwie.

- Nie byłoby bardziej uczciwie, gdyby czytelnik czy widz nie był w stanie rozszyfrować poglądów dziennikarza?
Taka postawa dziennikarska ma swoje zalety, ale ona w którymś momencie się wyczerpała. Kiedy politycy i ich PR-owcy wytworzyli między ludźmi mur nie do przeskoczenia, to zanim się człowiek zorientował, już był po tej, a nie innej stronie muru. I niespecjalnie ma dziś wybór. Choćby nie wiem, jak się starał, i tak zostanie przyporządkowany którejś stronie, więc w tej sytuacji uczciwiej jest stanąć z otwartą przyłbicą.

- Dlaczego środowisko dziennikarskie pozwoliło się tym murem podzielić? I który moment można nazwać kluczowym?
Podział w środowisku dziennikarskim był bardzo mocny właściwie od początku transformacji. Od Okrągłego Stołu, a potem jeszcze mocniej od 1992 r. Ten podział był wówczas bardzo asymetryczny, mainstream dziennikarski był dużo szerszy, a dominacja „Gazety Wyborczej” i mediów publicznych była prawie absolutna. Po drugiej stronie stała grupa dziennikarzy obozu prawicy, która była mało słyszalna i łatwo się ja pomijało w dyskusji. Podziału więc nikt nie zauważał. Ta sytuacja ewoluowała i miała kilka istotnych punktów. Takim punktem była historia z listą Wildsteina, potem rok 2005, wygrana PiS i decyzja Platformy, by każdego, kto się jakoś kojarzy z PiS, uczynić wrogiem, a następnie rok 2010, który był kluczowy, bo wtedy wybudowano i zabetonowano definitywnie mur, który od tamtej pory jest coraz większy i mocniejszy. Tego się doświadcza tak po ludzku, na każdym kroku.

- Jak?
Ja np. nie spotykam już swoich dawnych kolegów, nawet przypadkowo. Nasze drogi są dziś tak różne, że nawet przypadkowych spotkań jest niewiele, a już spotkań w czasie jakichkolwiek uroczystości nie ma wcale, bo lewa strona ma swoje uroczystości, a prawa swoje. Z wyjątkiem urodzin Roberta Mazurka nie ma okazji, by spotkać się nie w swoim, ale w bardziej wymieszanym gronie.

- Coraz bardziej zamykamy się w swoich bańkach informacyjnych.
A może po prostu spór jest głęboki, prawdziwy, aksjomatyczny? To znaczy mamy tak różne spojrzenie na świat, że już nie ma o czym dyskutować. Tego doświadczamy także w życiu towarzyskim. Jeżeli chcemy z naszymi przyjaciółmi, którzy mają inne poglądy, nadal się przyjaźnić, to nie możemy rozmawiać o polityce, bo każda taka rozmowa kończy się awanturą. Zbiory faktów, do których się odnosimy, są bowiem tak różne, że coraz trudniej się porozumieć.

- SDP, któremu pan szefuje, nie kryje się specjalnie z tym, że wspiera prawą stronę. Tak być powinno?
To sytuacja podobna do tej z 2015 r., gdy politycy obrazili się na wyborców, że w Polsce demokratycznie wygrał PiS. Tak samo było w stowarzyszeniu. Zostałem szefem, a ci którzy przegrali, obrazili się i postanowili pójść gdzie indziej. W związku z tym, że sami zdecydowali się na amputację lewej nogi, niech się nie dziwią, że nasze stowarzyszenie chodzi na nodze, którą ma. SDP jest demokratyczne, co trzy lata są wybory, trzykrotnie je wygrałem. Staram się prowadzić sprawy stowarzyszenia rzetelnie. Przy czym nie mogę zawiesić na kołku myślenia o tym, co uważam za rzetelne, ani tego, co uważam za najbliższe prawdy. W tym sensie rzeczywiście bardziej przyglądamy się negatywnym rzeczom po lewej stronie. Chociaż przyznam, że wielokrotnie mieliśmy ochotę na krytykę tego, co się dzieje w mediach publicznych, ale ostatnio np. wyprzedziła nas Platforma, która postanowiła TVP bojkotować. Nie chcieliśmy wpisywać się w scenariusz opozycji.

- Może należało to zrobić, aby zyskać wiarygodność w oczach drugiej strony środowiska dziennikarskiego?
Przecież to nie miałoby specjalnego znaczenia, bo cały spór jest zideologizowany. Nieważne, co zrobimy, i tak zarzuci się nam upolitycznienie. Dlatego robimy to, co uważamy za słuszne. (…)


Polecam tę rozmowę w całości, jak zresztą, nie od dziś, cały tygodnik „Do Rzeczy”.
Zadałem sobie trud przepisując spory fragment rozmowy, głównie z myślą o p. Buńku, którego nie podejrzewa, aby sięgał do tego prawicowego pisma.
Według mnie poglądy i oceny red. Skowrońskiego zasługują na uwagę. Nie uważają panowie?

AS @ 78.88.138.*

wysłany: 2019-04-21 08:10

Ci, którzy byli ze Stalinem - np Stefan Michnik.
Ci, którzy byli z Gomułką - PZPR-owcy.
Ci, którzy byli z Jaruzelskim i Kiszczakiem - np Jerzy Urban i mordercy księdza Popiełuszki.
Ci którzy pili wódkę w Magdalence - np Bolek i Aaaadaś.
Ci, którzy są z Balcerowiczem - np Janusz Lewandowski.
Ci, którzy są z Tuskiem - np PO KO.
Ci, którzy są z Gender i LGBTQ - np Biedroń.

Czytelnicy Wyborczej.
Czytelnicy... jaką gazetę codzienną czytają PiS-owcy?
Czytelnicy FAKT-u brukowca niemieckiego, codziennie lejącego pomyje w ich głowy.
Czytelnicy Naszego Dziennika. Ilu ich?
Tygodniki też są równo podzielone...
Tak więc kto z kim ma gadać?

Kim Ir Sen
Kim Dzong Il,
Kim Dzong Un

Kaczyńscy - bracia bliźniaki,
Wyszkowscy, Gwiazdowie, Anna Walentynowicz,
Morawieccy, ojciec i syn,
Karnowscy, też bliźniaki

Pogodzić ogień z wodą?
Diabeł z aniołem się dogada?

Nie ma takiej opcji.

Śmierć trzeba pokonać, albo zginąć.

Zwycięzca śmierci, piekła i szatana
jest jeden!

Jeśli On nie zmartwychwstał, to wszystko jest diabła warte.

JJ:
Ale On zmartwychwstał, ALLELUJA!
Do tej Pańskiej Szanowny AS-ie, szybkiej, czarno-białej (zerojedynkowej?) wyliczanki dziwnie nie pasuje casus braci Kurskich. Albo właśnie pasuje, bo potwierdza, że podziały biegną w poprzek rodzin. Wiem coś o tym...

Wpisz swoje imię, pseudonim:

Wpisz treść: