Dwór Czarne - zbliża się finał (4)
Znają to Państwo? Wielu rodakom Wojciech Młynarski kojarzy się głównie z tym wezwaniem. Pragmatycznym i mądrym w swej prostocie
Jest w tej jego balladzie taki fragment. Oto gdy Noe komunikuje synom że nadchodzi potop, chce rwać szaty wołając że "już po nas", Młynarski taką snuje narrację:
"...A jeden z synów - zresztą Cham - rzekł: taką tacie radę dam: róbmy swoje! Pewne jest to jedno że... róbmy swoje! Póki jeszcze ciut się chce, skromniutko, ot, na własną miarkę, zmajstrujmy coś, chociażby arkę!"...
Utwór mistrza "śpiewanych felietonów" skojarzył mi się z sytuacją, w jakiej ugrzązł Dwór Czarne. Może to jeszcze nie katastrofa na miarę potopu, ale patologia i degrengolada oczywista.
Pisałem tu już, że nic nie usprawiedliwia totalnego zastoju i zaniechania sensownych działań, których bynajmniej nie blokuje kontredans procedur toczących się na sądowych wokandach.
Pisałem też o możliwych już dziś krokach, a teraz mam na myśli mocny i sensowny konkret.
* * *
Prezydent Miasta zachęcił jeleniogórzan do zgłaszania projektów do Jeleniogórskiego Budżetu Obywatelskiego na rok 2020. Inicjatywa niewątpliwie zacna. Na obywatelskie pomysły przeznacza się kwotę 2,4 mln. zł, w ramach której realizowane będą projekty inwestycyjne do 500 tys. zł. Jak również tzw. "miękkie" do 150 tys. zł. Dobór projektów do JBP-2020 jest wieloetapowy a jego finał to głosowanie plebiscytowe, do którego Miasto w październiku zaprosi jeleniogórzan. Wszystko na ten temat jest na internetowej witrynie Miasta. Można tam przeczytać, że zgłoszono kilkadziesiąt projektów, których wartości sumują się na, bagatelka, 10.833.878,15 zł. Co niestety ponad 4-krotnie przekracza rezerwowaną kwotę, ale... jest też sygnałem krzepiącym, bo mówi o zaangażowaniu obywatelskim i o kreatywności jeleniogórzan.
Gdy piszę ten tekst, trwa jeszcze procedura kwalifikacyjna. Ważą się losy m.in. mojego wniosku. Lista projektów, które wezmą udział w plebiscycie będzie ogłoszona do 4.10.b.r., zaś sam plebiscyt odbędzie się w tygodniu od 7.10 do 13.10.b.r.
Otóż, mili Państwo, złożyłem wniosek pod hasłem -
"Budowa ścieżki parkowej w centrum osiedla Czarne".
W czym rzecz, wyjaśnia podpięty niżej zestaw slajdów.
Zapoznajcie się z tym, proszę! Projekt dotyczy dość prostego zadania inwestycyjnego. Jest nim wykonanie skrótu dla pieszych zmierzających od przystanku MZK "Dwór Czarne" przy ul. Orzeszkowej w głąb starszej części osiedla. To już teraz ma sens w imię ich wygody. Ale projekt oznacza coś więcej. Chodzi o impuls startowy dla utworzenia tutaj, na działce miejskiej, niewielkiego ale atrakcyjnego osiedlowego parku. Nie muszę dodawać, że tym samym rozpocznie się wreszcie właściwe kształtowanie najbliższego otoczenia renesansowego Dworu.
Teraz tylko tyle na ten temat.
Jeżeli ten wniosek ostatecznie zostanie dopuszczony na listę plebiscytową, powiadomię Państwa o tym niezwłocznie.
I, rzecz jasna, będę liczył na Wasz wspierający "vox populi"...
Komentarze
Wieńczysław @ 176.114.235.*
wysłany: 2019-09-17 18:45
Szanowny Panie Jacku,
z przyjemnością oddam swój głos na Pański projekt. Bywam czasami w okolicach Dworu i zawsze uważałem, że to miejsce ma duży potencjał, tak jak zresztą całe Czarne. Pozdrawiam i życzę sukcesu! :)
JJ:
A mnie cieszy pojawienie się - po przerwie - PT Wieńczysława na tym forum. Też pozdrawiam!
Grzesiek @ 109.241.47.*
wysłany: 2019-09-18 13:05
a rok temu nie było tego samego projektu?
JJ:
Raczej dwa lata temu. Owszem był.
Wtedy był podział miasta na rejony i trzeba było w plebiscycie być na topie.
"Ścieżka" zebrała sporo głosów ale inny projekt w tym rejonie miał deczko więcej i wygrał.
Spróbujemy raz jeszcze...
Wieńczysław @ 5.173.225.*
wysłany: 2019-09-20 23:16
Przepraszam, że zakłócę sielankowy ton tego wątku, w którym na pierwszym planie jest interesująca wizja wzbogacenia i upiększenia okolic Dworu Czarne i wprowadzę ohydne elementy polityczne, ale... cóż, wybory idą wielkimi krokami, a wybory to - jako się rzekło - święto demokracji. Okres przedwyborczy to więc swego rodzaju adwent, który powinien przebiegać w atmosferze refleksji i zadumy nad losami naszego kraju. Moje preferencje są tutaj zapewne znane i wypowiadane bez cienia wahania tudzież zażenowania, zachęcam zatem zwolenników POKO do szerokiego wypowiadania się - myślę, że Pan Jacek jako osoba otwarta i tolerancyjna, też nie będzie miał nic przeciwko.
Ale "do ad remu", jak to mówią. Otóż zastanawia mnie pewnego rodzaju odwrócenie ról, które nastąpiło w ostatnich latach. Kiedyś bowiem to PiS uchodził za czarnego luda. Była to partia kojarzona z ciemnotą, głupotą, wiejskimi obyczajami, obciachem. Owszem, częściowo ten wizerunek został zachowany także w wyniku nieprzemyślanego postępowania samego PiS-u, który w telewizji państwowej promuje np. muzykę disco-polo itd. Różnica jednak polega na tym, że za poprzednich rządów Polacy, zgnębieni kompleksami wynikającymi z biedy, bezrobocia i poczucia materialno-egzystencjalnej beznadziei szukali oparcia w swoich elitach, który jawiły się, wyglądały - a to niewątpliwie efekt PR-u - na spolegliwe, bo nowoczesne, "światłe", europejskie. Ci "fajnopolacy" - często niczym się nie odróżniający od innych, pozostałych przy polskiej tradycji - uważali tych drugich za balast, od którego trzeba się wyzwolić. A jedynym sposobem na to jest położenie zaufania w światłych, proeuropejskich elitach, których symbolem był Tusk - dość młody, dobrze wyglądający, uprawiający sport, z korzeniami w Solidarności, antykomunista, "człowiek z zasadami", który chciał, w okresie kiedy jeszcze Polska nie zadomowiła się dość mocno w strukturach Unii Europejskiej, wprowadzić iście europejskie standardy, ale też naprawić to, co zniszczyła dyktatura pisowska w latach 2005-2007.
To, co im z tego wyszło, wyszło.. na taśmach, a także systematycznie wychodzi do dzisiaj i będzie wychodziło jeszcze długo. Rządy PO okazały się jednym wielkim partactwem. Partia ta nie spełniła prawie żadnej obietnicy. Budowa autostrad - częściowo tylko udana, okupiona wielkimi cierpieniami rodzin poszkodowanych przedsiębiorców - podwykonawców. Orliki - projekt słuszny - ale do dzisiaj eksperci oceniają stan boisk jako opłakany. Stadiony - w mojej prywatnej opinii w ogóle niepotrzebne - budowane dużo większym kosztem niż było to konieczne, generują straty związane z utrzymaniem. Na tym koniec. Dalej jest już tylko gorzej: partia, która miała obniżać podatki, podwyższała je. Pomimo podwyższania podatków, zabrała pieniądze z OFE, a i tak było jej mało. Dług urósł do niebotycznych rozmiarów, deficyt każdego roku liczony był w dziesiątkach miliardów. Mafie VAT-owskie, Amber Goldy i inni gangsterzy działali w najlepsze. Korupcja kwitła. W ramach "płynięcia w głównym nurcie europejskiej polityki" oraz "wzmacniania pozycji Polski na arenie międzynarodowej" szczyt w sprawie Ukrainy odbył się na Białorusi, gdyż nasi wspaniali zachodni "partnerzy" za bardziej racjonalnego i przewidywalnego rozmówcę w tej sprawie uważali Łukaszenkę. Pomimo tych autentycznych problemów impotentnego państwa i gospodarki "zielonej wyspy", z której wszyscy wyjeżdżali do Irlandii, ówczesna "obiektywna" TVP nie uważała za stosowne je poruszać i dyskutować. Zamiast tego w programie T. Lisa oferowano nieustanne dyskusje ideologiczne, w kółko wałkowanie problemu aborcji, feminizmu itd., oczywiście w kontekście takim oto, że już dawno bylibyśmy w pełni nowoczesnym, europejskimi krajem, gdyby nie ta straszna, zacofana, pisowska opozycja.
Dzisiaj opozycją są właśnie tamci "specjaliści" i "geniusze" i widzę ich kompletne bankructwo. Widzę, że nawet mimo piłek podawanych przez PiS sami się pogrążają w oczach Polaków. Z tym, że to już nie są ci sami Polacy.
To nie są już Polacy, którym nie wystarcza do pierwszego, to są Polacy, którym nie wystarcza miły uśmiech i okrągłe gadki premiera. To są Polacy, którzy otrzymali 500+ i ku wściekłości tzw. "elit" (buraczanych) nie wydali tych pieniędzy na wódkę, tylko na książki dla swych dzieci, na wakacje, wyjazdy, samochód, by dojeżdżać nim do pracy. Posunięcie PiS-u, aby nieco poprawić materialny byt ludzi wychowujących nowe pokolenia, przypomina podgrzanie garnka z wodą. Cząsteczki zaczynają się ruszać i z tego ruchu na pewno coś wyniknie, coś może w końcu wykipieć i tego elity buraczane bardzo się obawiają, bo może to wcale nie być po ich myśli.
Z pewnością są oni w stanie dostrzec prosty fakt: pomimo różnych wyjątków, tzn. pomimo tego, że tak jak w PO znaleźć można paru uczciwych i rozsądnych patriotów, jak i w PiS zasiadają ludzie spod ciemnej gwiazdy, a wokół pisowskiej władzy kręcą się podejrzani gostkowie od brudnych geszeftów, tak generalnie rzecz biorąc, ocenić należy PiS jako partię patriotyczną i ciężko pracującą na rzecz zrealizowania określonej wizji Polski, tak w PO wszelkie pomysły zarówno na rządzenie, jak i dojście do władzy, wypaliły się, jeśli kiedykolwiek istniały, w co zresztą wątpię. Jedyną zasadą działania tej partii był bowiem PR, czyli pudrowanie własnego nieudacznictwa i partactwa. Niestety, PO uważam za ekipę ludzi, która od początku szła do władzy tylko dla realizacji indywidualnych, szemranych interesów jej członków, a przykładów tego można by wymieniać bez końca.
Ale konstruktywna, patriotyczna, może nieco bardziej liberalna opozycja, wydaje się być potrzebna. Dopóki taka nie powstanie, źle wróżę notowaniom PO w obecnym kształcie. Co można więc na to poradzić?
PO, aby na powrót realnie myśleć o powrocie do władzy, musi spełnić kilka warunków:
1. Musi pozbyć się ze swych szeregów najbardziej skompromitowanych członków, takich jak: Grzegorz Schetyna, Donald Tusk, Ewa Kopacz, Sławomir Neumann, Borys Budka, Krzysztof Brejza, Marcin Kierwiński, Joanna Mucha, Radek Sikorski, Bartosz Arłukowicz, Małgorzata Kidawa-Błońska, Paweł Olszewski, Julia Pitera, Michał Boni, Kinga Gajewska, Arkadiusz Myrcha, Cezary Grabarczyk, Rafał Grupiński, Andrzej Halicki, Katarzyna Hall, Ireneusz Raś, Michał Szczerba, Krystyna Szumilas, Marcin Święcicki, Iwona Śledzińska-Katarasińska, Robert Tyszkiewicz, Jan Vincent-Rostowski, Mariusz Witczak.
2. Przeprosić Polaków za swe rządy w latach 2007-2015.
3. Zacząć poważną pracę nad programem dla Polski, przy udziale ekspertów i społeczeństwa i nie ustawać w tej pracy - w ciągu kilku lat mogą powstać zręby takiego programu, ale cały czas musi być on dostosowywany do zmieniających się realiów. Nie można tej pracy zastępować czy przesłaniać PR-owymi sztuczkami w rodzaju "szóstki Schetny" czy innych, coraz bardziej rozpaczliwych, durnych i populistycznych pomysłów na spadające wyniki sondaży.
Tylko pod tymi warunkami, społeczeństwo polskie, coraz bardziej wymagające i coraz poważniej myślące o swojej ojczyźnie, będzie mogło rozważać POKO jako realną konkurencję dla PiS-u.
Jacek Jakubiec @ 37.248.13.*
wysłany: 2019-09-21 09:16
Pozwoli Wieńczysław że najpierw podziękuję mu za miłą deklarację z 17.09. na temat "ścieżki parkowej". Dodam przy okazji, że w sprawach około-dworskich, a dokładnie w sprawie zamierzenia p/h CENTRUM RZEMIOSŁA, spędziłem wczoraj owocny pobyt w stolicy. Wspólnie z szefem muzeum wilanowskiego (szczególnie cenny sojusznik!) odbyliśmy rozmowy w Departamencie Ochrony Zabytków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Powiem tylko, że jest to już temat zdecydowanie i coraz bardziej rozwojowy. I tak będzie też na tym forum...
Ale skoro Wieńczysław poniekąd nalega, by w obliczu ważkich wydarzeń nie zaniedbywać tu dyskursu dot. materii politycznej, niech będzie. OK, pozostanę "otwarty i tolerancyjny". Do Pańskich wywodów odniosę się niebawem.
Jacek Jakubiec @ 46.76.25.*
wysłany: 2019-09-23 10:50
I już jestem.
To, co Wieńczysław tak klarownie wyłożył jest przekonujące. W każdym razie dla mnie. Ja może miałbym opory w serwowaniu imiennej listy, bez mała 30 pań i panów, którzy są dla PO obciążeniem i których ta dołująca dziś partia powinna - zdaniem Wieńczysława - we własnym interesie wyautować. Może ma Wieńczysław wiedzę o każdej z tych osób i o grzechach, które ją kompromitują. Ja nie, a przecież każde z indywiduów to inny przypadek. Więc może… nie tak hurtem? Tyle mojego czepialstwa, zresztą w kwestii tu drugorzędnej…
Wieńczysławowi, podobnie jak i mnie, nie jest dziś z Platformą po drodze, ale w eleganckim, szlachetnym geście radzi jej co czynić, aby nie zadołowała do końca i mogła kiedyś stać się realną konkurencję dla PiS-u.
Generalnie, zgadzam się z jego diagnozą. A puentująca ją teza, że w polskich realiach politycznych potrzebna jest sensowna, rozumnie działająca opozycja, to oczywista oczywistość. Może kiedyś do tego dojdziemy, niech żywi nie tracą nadziei…
A co dziś?
Plemienna wojna przeniosła się w sferę hejtu, w której to dziwnej branży każda ze stron wskazuje na drugą jako siewcę nienawiści. Fakty, także te najnowsze, wskazują, że symetrii tu nie ma i dużo więcej brudu za uszami ma opozycja zwana totalną. Na ile to na wyborców działa? Nie wiem. Ale jeśli sondaże dają w miarę wiarygodny obraz sytuacji, to już blisko połowa polskiej nacji docenia ekipę rządzącą i jej dorobek. Nie koniecznie z płomiennej miłości do Prezesa. Po prostu Polaków stać na obiektywną ocenę procesów, jakie uruchomiła Zjednoczona Prawica. Procesów i ich efektów.
Niezależnie od tego, jaki będzie finał wyborów (już za 3 tygodnie!) to ta formacja już dziś może mówić o naprawdę wielkim, może wręcz historycznym, sukcesie. Co mam na myśli? Otóż PiS-owi udało się wykorzystać tzw. „syndrom odbijającej sprężyny”. To reguła ze sfery fizyki, ale w tym przypadku odnoszona do sfery zjawisk społecznych.
Nie teoretyzując nadmiernie: jeśli potencjał tkwiący w danej wspólnocie jest przez jakiś czas blokowany przez niesprzyjające warunki, to wtedy, kiedy owe blokady ustąpią, skumulowana (jak w ściśniętej sprężynie) energia potencjalna zamienia się w kinetyczną. Pojawia się dynamika i ruch! Jak to działa, to w ciągu ostatnich czterech lat zaczęło być w Polsce, stopniowo, coraz bardziej widoczne. Ten sukces miał dodatkowy czynnik sprawczy. W istocie kluczowy. Nazwijmy go wizją, planem, strategią, czy jak chcemy. Polegającą na odważnym ale trafnym założeniu, że redukcja blokad i uruchamianie na różnych polach uśpionego potencjału, zaowocuje synergiami sumującymi się mnożnikowo. Także wzrostem społecznego optymizmu. Zmiany następowały na różnych polach, od kwestii socjalnych, od empatycznego pochylenia się nad potrzebami „zwykłego człowieka”, przez umacnianie finansów państwa, dbanie o dywersyfikację zaopatrzenia w energię, bezpieczeństwo, kończąc na zadbaniu o interesy Polski na arenie międzynarodowej i rzeczywiste budowanie naszej pozycji i przywracanie Polakom zbiorowego poczucia godności. To że na wielu polach znaczących postępów jeszcze nie ma, to też fakt. Ale nie zmienia to istoty rzeczy. Tego, że w krótkim czasie Polska mogła pokazać światu całkiem nowe oblicze. Polski dynamicznej, ambitnie kreatywnej i sprawnej. Nie wszyscy ją kochają, ale o tej "Polsce PiS-u" tu i ówdzie zaczyna się mówić w kategoriach gospodarczego cudu.
* * * * *
Na koniec, żeby nie było za słodko, wrzucam dodatkowy wątek.
Premier Morawiecki twierdzi, że PiS jest partią rodzącej się polskiej klasy średniej. Brawo, świetnie! Tymczasem prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, Cezary Kaźmierczak, w ostatnim „Do Rzeczy” w rozmowie zatytułowanej „Wyższa płaca minimalna to niewiadoma”, głosi coś co brzmi całkiem inaczej (cytat): „Jednocześnie mamy mocne uderzenie w tworzącą się klasę średnią”.
Czy metafora z „syndromem odbijającej sprężyny” także w tym kontekście ostatecznie się sprawdzi? Oby!
anonimous @ 83.22.243.*
wysłany: 2019-09-23 13:55
Do Wieńczysław @ 5.173.225.*
Czy PMM już dojrzał skały na horyzoncie czy dalej orkiestra i drinki na Titanicu ? Wskaźnik PMI dla przemysłu spadł w Niemczech do 41,4 najniżej od 2009 r. Cała gospodarka PMI 49,1. Frank po 4 zł, $ już prawie 4 no i £ po 5 czyli złotówka dostaje od wszystkich łomot. I to wszystko gdy za sprawa PiS przejadamy koniunktórę....
PS.
Przepraszam za wtręt polityczny Panie Jacku, ale aż się prosi.... Matrix PiS... I do tego bur*el Banasia, szefa NIK....
Jacek Jakubiec @ 46.76.25.*
wysłany: 2019-09-24 08:50
Wczoraj p. Banaś bardzo obszernie i przekonująco tę sprawę przedstawił w telewizji publicznej i radzę się nie spieszyć z przypisywaniem mu statusu burdelmamy czy -taty. Za to jak każdy Polak, także "anonimous" powinien mu być wdzięczny za osobisty wkład p. Banasia w odzyskiwanie wielomiliardowych kwot, wcześniej - za rządów PO-PSL - bezkarnie zawłaszczanych przez przestępcze mafie.
anonimous @ 83.22.243.*
wysłany: 2019-09-24 13:24
Panie Jacku - mniej TVP....Jeśli "odzyskano" takie kwoty gdzie akty oskarżenia, gdzie skazani...? PiS rządzi już 4 lata !
Kamienica Mariana Banasia za bezcen? Wynajmował wyraźnie taniej niż na rynku.
Od 3 do 4 tys. zł miesięcznie - tylko tyle średnio na wynajmie krakowskiej kamienicy zarabiał prezes Najwyższej Izby Kontroli Marian Banaś. Za podobną kwotę nie sposób znaleźć w Krakowie 400 metrów kwadratowych. Działający hostel można mieć za około 25 tys. zł miesięcznie. Rekordziści chcą kilkanaście razy więcej.
W 2015 zadeklarował, że w ciągu roku kamienica przyniosła mu 40 tys. zł dochodu. W dokumentach z 2016 roku jest kamienica - i pojawia sie informacja o planowanej sprzedaży, choć nie ma informacji o dochodzie z wynajmu.
To by oznaczało, że blisko 400 metrów kwadratowych wynajmował za niewiele ponad 3,3 tys. zł (a przynajmniej tyle na wynajmie zarabiał miesięcznie).
Za 2017 rok oświadczenia majątkowego Banasia już nie ma - nie było nigdy dostępne na stronach Ministerstwa Finansów, nie było też dostępne na stronach Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. To oświadczenie było już objęte kontrolą Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Pisaliśmy o tym w Wirtualnej Polsce i money.pl wielokrotnie w tym roku.
Z kolei w oświadczeniu majątkowym za 2018 rok - złożonym po objęciu stanowiska szefa Ministerstwa Finansów - Banaś z wynajmu wyciągał rocznie 67 tys. zł. Jest jednak spore "ale". W tym roku wynajmował łącznie trzy lokale: kamienicę oraz mieszkanie o powierzchni 40 metrów kwadratowych i lokal o powierzchni 76 metrów kwadratowych (w tym wypadku jest to współwłasność z żoną).
https://www.money.pl/gospodarka/kamienica-mariana-banasia-za-bezcen-wynajmowal-wyraznie-taniej-niz-na-rynku-6427619356182145a.html
anonimous @ 83.22.243.*
wysłany: 2019-09-24 16:36
A to ładne. Banaś wyremontował kamienicę, zanim ją dostał od zaprzyjaźnionego akowca. Czyli budżet państwa współfinansuje remont tej kamienicy, gdy Marian Banaś jest ... wiceministrem finansów. https://twitter.com/_UrbaniakJ/status/1176411989998022656?s=20
Wieńczysław @ 5.173.225.*
wysłany: 2019-09-24 21:14
"Panie Jacku - mniej TVP....Jeśli "odzyskano" takie kwoty gdzie akty oskarżenia, gdzie skazani...? PiS rządzi już 4 lata !"
Skazani są w więzieniach:
https://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/1375674,rosnie-liczba-skazanych-za-wyludzenia-vat.html
aninimous @ 78.8.4.*
wysłany: 2019-09-25 10:46
Do Wieńczysław @ 5.173.225.*
Tylko w pierwszej połowie 2018 r. w związku z przestępstwami dotyczącymi podatku od towarów i usług trafiło za kratki 51 osób.
I to te 51 osób zdefraudowało te miliardy ??????? To chyba żart....
Wieńczysław @ 5.173.225.*
wysłany: 2019-09-25 18:26
Panie anonimous,
o nadzwyczajnej skuteczności działań PiS-u ws. mafii VAT-owskich można przeczytać w wielu miejscach, także w mediach lewicowo-liberalnych. Mówi o tym także raport NIK za prezesa Kwiatkowskiego oraz raport Komisji Europejskiej.
Nie wiem, czy akurat te 51 osób zdefraudowało "te" miliardy, bo co roku jest to co najmniej kilkadziesiąt osób, a kwoty są wielomilionowe, o czym można przeczytać tutaj:
https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2016-08-30/olsztyn-13-skazanych-za-wyludzanie-podatku-vat-w-handlu-paliwami/
Jeśli jacyś przestępcy nie zostali jeszcze skazani, to raczej nie dlatego, że PiS kryje "największych" z nich, bo ma z nimi jakieś rzekome układy, tylko dlatego, że sądy w Polsce są "wolne", tzn. opieszałe, a to być może dlatego, że w ostatnich latach zbyt wielu ludzi domagało się "wolnych sądów".
Jedno jest pewne: niezależnie od zapadania kolejnych wyroków, luka VAT-owska znacznie się obniżyła i wraca do poziomu z czasów pierwszego rządu PiS-u, czego dość ciekawe przedstawienie znajdziemy tutaj:
https://businessinsider.com.pl/finanse/makroekonomia/luka-vat-w-polsce-raport-nik-ocenia-ministrow-finansow/zjql153
Oznacza to, że tych pieniędzy nie było, a teraz są, a więc, parafrazując klasyka: ktoś te pieniądze brał, a teraz ktoś te pieniądze przywrócił do budżetu. Chyba że ma Pan inny pomysł, skąd te pieniądze się wzięły w budżecie, jeśli nie z walki z przestępczością podatkową?
Mnie skądinąd zastanowił bardzo ten oto artykuł:
https://tvn24bis.pl/z-kraju,74/luka-w-vat-skad-bierze-sie-luka-w-vat-i-ile-wynosi,893193.html
w którym jest podana definicja owej luki VAT-owskiej:
"Luka VAT - w największym uproszczeniu - to różnica między tym, co wpływa do budżetu państwa z podatku VAT, a tym, co powinno do niego wpływać."
I dalej:
"Ile zatem naprawdę wynosi luka VAT? Oficjalne dane Ministerstwa Finansów przedstawiają ją w procentach. O tyle procent każdego roku dochody z VAT powinny być większe od dochodów, które realnie wpłynęły do budżetu."
Czy nie dostrzegacie Panowie w tej definicji pewnej... luki?
"O tyle procent" - ale od czego ten procent? Od tych dochodów, które realnie wpłynęły do budżetu, czy od tych, które powinny wpłynąć? Jeżeli to pierwsze, to dlaczego nazywane to jest "luką"? Powinno się to wtedy nazywać "niedomiarem", deficytem lub czymś podobnym. Słowo "luka" wskazywałoby na tą drugą interpretację, czyli jeżeli do budżetu powinno wpłynąć 100 zł, a wpłynęło 80zł, to luka wynosi 20 zł, czyli 20%. Jeżeli wpłynęłoby całe 100zł, to moglibyśmy powiedzieć o "nieistniejącej luce w wysokości 20%", czyli zakładalibyśmy, że jeżeli ktoś zabrałby 20 zł, luka wyniosłaby 20%, a nie 25% - liczone od pozostałych 80.
Fajne jest to nasze dziennikarstwo, które raczy nas sążnistymi artykułami o "luce", nie podając precyzyjnej definicji "luki". Może stąd ta cała propagandowa nawalanka, bo fakty i dane nie są ważne? Ważne jest, czy wykres ładnie wygląda, nieważne, czy jest prawidłowo wyskalowany i "wykadrowany".
Co Panowie sądzicie?
anonimous @ 83.22.243.*
wysłany: 2019-09-25 22:29
Upraszczanie i uszczelnianie VAT - prawda czy fałsz? https://www.salon24.pl/u/moklik7/865011,upraszczanie-i-uszczelnienie-vat-prawda-czy-falsz
Jacek Jakubiec @ 46.76.25.*
wysłany: 2019-09-26 09:02
Pozwolą Panowie, że zakłócę przez chwilę ten zasadniczy dyskurs "de publicis".
Są dwa niusy wiążące się z tematem mojego artykułu.
1)
Zmartwię może Wieńczysława: nie będzie Pan miał okazji zagłosować na mój projekt "Ścieżka parkowa". Został wyeliminowany w toku oceny merytorycznej. Uzasadnienie nie przekonało mnie, więc się odwołałem. Do Pana Prezydenta. Pan Prezydent tę ocenę pryncypialnie rozwinął i podtrzymał. Czy tym razem zostałem przekonany? Nie ważne. Jak mówią - Roma locuta, causa finita.
Mój głos w plebiscycie JBO 2020 oddam na projekt odbudowy Wieży Strzeleckiej na Górze Sołtysiej w Cieplicach.
Panów i wszystkich gości tego forum też do tego zachęcam.
2)
Właśnie wybieram się do Sądu Rejonowego na bardzo ważną rozprawę. Chodzi o rozstrzygnięcie kwestii własności Dworu Czarne. Prokurator Okręgowy wnosi o wykreślenie z księgi wieczystej wrocławskiej fundacji mającej tytuł własności, choć jest to podmiot utworzony przez przestępców z wyrokami skazującymi z procesu karnego sprzed czterech lat. Mam nadzieję, że wobec tej wieloletniej patologii, w sprawie dla Jeleniej Góry bardzo ważnej, sprawiedliwość wreszcie zatryumfuje. O wyniku rozprawy będę tu raportował.
Jacek Jakubiec @ 46.76.25.*
wysłany: 2019-09-26 16:40
Krótko w sprawie ad 2, j.w.:
Rozprawa się odbyła, wyrok zostanie ogłoszony jutro (piątek, 27.09.) o godz. 14-tej.
anonimous @ 78.8.4.*
wysłany: 2019-09-27 13:39
Panie Jacku, polecam tekst sąsiada a'propos Matrix-u PiS ! http://szymanski.jg24.pl/?txt=616
Jacek Jakubiec @ 46.76.25.*
wysłany: 2019-09-28 01:55
Z kronikarskiej powinności - no i nie bez satysfakcji - zamieszczam takiego oto niusa:
https://www.facebook.com/Przyjaciele.Dworu.Czarne/posts/1994760960625985?comment_id=1994763910625690¬if_id=1569618796881731¬if_t=feed_comment
Wieńczysław @ 5.173.225.*
wysłany: 2019-09-28 02:58
Szanowny Panie Jacku,
bardzo dziękuję za Pański tekst/odpowiedź. Muszę przyznać, że przebywając również na sąsiadujących blogach mam poczucie dużego kontrastu, gdy wracam na Pański. Mam wrażenie, że tam wszyscy powariowali, że żyją w jakimś matrixie, który sami utkali sobie ze swoich lęków i obaw przed PiS-em. Mnóstwo tam cynizmu i fałszywego tonu. Tak się wszyscy troszczą o gospodarkę! Tak im brakuje obiektywnych mediów publicznych! Tak ubolewają nad brakiem standardów, nad podziałami społecznymi! Ach, Polacy byli tak zjednoczeni w braterskim uścisku, aż przyszedł ten straszny Kaczor, podzielił ich i zasiał nienawiść! Ech...
Tymczasem u Pana widać spokój, logikę, dystans, rozwagę, kulturę słowa. Nie ukrywa Pan swoich sympatii - i to dobrze, bo nie ma się czego wstydzić, ale jednocześnie nie jest Pan fanatykiem.
Ja mam wprawdzie inny temperament, nie przebieram w słowach.. no, ale to już biorę na swoją odpowiedzialność.
Do rzeczy jednak, by wyczerpać tematykę polityczną.
Istnieje mnóstwo tematów kontrowersyjnych, które dzielą wyborców 2 szerokich stronnictw. Bieżączka medialna obfituje w Banasiów i jak nie jeden, to znajdzie się drugi i może trzeci. Ale głównymi, ogólnymi tematami przewijającymi się nieustannie od 4 lat są:
1. Kwestia tzw. łamania praworządności
2. Kwestia mediów publicznych i repolonizacji
3. Kwestia tzw. "zawłaszczania państwa" i nepotyzmu
4. Kwestia polityki historycznej i kulturalnej
Celowo nie umieszczam tutaj kwestii pt. "gospodarka". Te dyskusje oczywiście się toczą - ale to na zasadzie "aby się przyczepić", i tak źle, i tak niedobrze, "gdzie się nie obrócisz..." i tak dalej. Z tego samego powodu nie umieszczam też kwestii pt. "PiS buduje totalitaryzm i państwo policyjne". Ta narracja funkcjonowała w latach 2005-2007 i w jakiejś mierze przyczyniła się do pogonienia PiS-u. Dzisiaj, po tym jak to Platforma Obywatelska strzelała do górników i odbierała laptopy niezależnym dziennikarzom, już nikt w to nie wierzy, to wszystko złagodniało i przeistoczyło się w kwestię, którą umieściłem w pkt 1.
Ale zanim się wypowiem na te tematy (może niekoniecznie teraz, a w kolejnych wpisach), chciałbym opatrzyć to słowem ogólnego wprowadzenia, do którego niestety będę musiał jednak zaangażować nieszczęsnego pana Banasia, ale to tylko w celu zilustrowania pewnego problemu.
Mianowicie, ostatnio zastanawiałem się nad tym, na jakiej właściwie podstawie poszczególni uczestnicy dyskusji kształtują swoje opinie? Tzn. czy wynika to z jakiegoś wyznawanego przez nich systemu wartości, przekonań nabytych w drodze lektury, czy wynika to z wychowania, a może z interesów? Jak to jest, że np. w sprawie Banasia oraz dla kontrastu w sprawie Kropiwnickiego, w którego mieszkaniu też zalęgły się panie lekkich obyczajów, może istnieć kilka różnych skrajnych wersji ocen:
1. Banaś to alfons, a sprawy Kropiwnickiego nie znam
2. Banaś to alfons, a Kropiwnicki mógł nie wiedzieć
3. Banaś to alfons, a Kropiwnicki to człowiek zasłużony i hańbą jest go oczerniać
4. Banaś to alfons, ale Kropiwnicki też nie mniejszy alfons
5. Coś jest na rzeczy w obu przypadkach, ale ani Banaś, ani Kropiwnicki nie są alfonsami
6. Banaś popełnił błąd i Kropiwnicki też, ale Banaś to bohater walki z przestępczością VAT-owską i prawy konserwatysta, a Kropiwnicki to POwski rzezimieszek, który celowo spowodował kryzys konstytucyjny
7. Banaś mógł nie wiedzieć, a Kropiwnicki musiał wiedzieć
8. Banaś to uczciwy patriota i skuteczny urzędnik, a Kropiwnicki to szkoda gadać, alfons i łachmyta
9. U Banasia były tylko pokoje na godziny, a u Kropiwnickiego regularny burdel
Chyba wszyscy już czują, w czym rzecz. Można tak do woli tworzyć kolejne dziesiątki kombinacji. Z takich właśnie kombinacji składa się nasz dyskurs!
Interesuje mnie jednak, skąd tak radykalny rozstrzał, z czego takie podziały wynikają i czy te opinie można pogrupować wedle jakichś cech? Na przykład czy którąś z tych opinii możemy uznać za "obiektywną" i co to by miało znaczyć? Czy obiektywizm jest tym samym, co "bezstronność" albo "rzetelność"? Czy opinia może być "obiektywna" i czy wtedy znaczy to, że jest "słuszna"?
Jaki system wartości posłużył za podstawę do zbudowania każdej z tych opinii? Czy jeśli zdołalibyśmy go sformułować, to czy powstała w ten sposób miara oceny przyłożona do innego przypadku dałaby te same wyniki? Jeśli nie, to czy nazwalibyśmy to niekonsekwencją, hipokryzją lub relatywizmem moralnym?
Nie dam rady w tej chwili przedstawić żadnej ogólnej teorii konstruowania każdego rodzaju z tych opinii. Za punkt wyjścia przyjmę jednak swoje zasady, bo je znam najlepiej i mogę je łatwo przedstawić.
Według mnie na początku musimy możliwie precyzyjnie określić, co jest przedmiotem naszej oceny. Czy na przykład oceniamy całokształt dokonań pana Banasia, jego postać, życiorys? Czy może ten konkretny czyn, aferę, w której brał udział? Niestety jedną z tragedii polskiego dyskursu jest to, że uczestnicy obrzucają się czymkolwiek, co mają pod ręką, choć nie wiedzą właściwie, co jest przedmiotem sporu. Te porządki się mieszają i nakładają. Zaangażowanie emocjonalne po jednej stronie rzutuje na ocenę innych problemów, a argumenty dotyczące jednych spraw, mają posłużyć dla usprawiedliwienia pewnych zachowań w innych sprawach.
Precyzyjne określenie problemu nie jest jednak takie proste. O co właściwie pytamy? Czy pan Banaś słusznie postąpił, wynajmując kamienicę jakiemuś przestępcy? Czy może to, czy powinien podać się do dymisji? A może poddajemy do dyskusji kwestię tego, czy jest alfonsem i czy alfons powinien stać na czele NIK-u? A może Banaś to tylko pretekst do dyskusji o tym, dlaczego PiS zatrudnia takich złych ludzi na tak wysokich stanowiskach?
Kapituluję w tej chwili i czuję się zmuszony przyjąć arbitralnie, wręcz apriorycznie, że pytamy… o wszystkie te rzeczy naraz, pytamy o ogólną ocenę sytuacji, co skazuje nas na wszystkie bolączki ogólnikowości, ale pozwala mimo wszystko na lepsze wyprowadzenie pewnego rozumowania.
Otóż moja hierarchia wartości, której używam przy ocenie różnych zjawisk i postaci życia publicznego (bo inaczej to wygląda, gdy rzecz dotyczy sprawy prywatnej), jest następująca. Jestem patriotą, a więc na 1. miejscu stawiam ogólnie rozumiane dobro Polski, tzn. pomyślność naszego kraju, którą można rozumieć zwyczajnie: chcę, żeby Polska się rozwijała pod każdym względem, żeby panował w Polsce dobrobyt i pokój. A w szczególności zależy mi na tym, żeby Polska skutecznie realizowała idee takie jak: ustrój republikański, wolność, własność, sprawiedliwość, praworządność, zrównoważony rozwój, solidaryzm społeczny, tradycja katolicka i prawa człowieka.
Dopiero w drugiej kolejności rozważam interesy indywidualne oraz ogólnoludzkie, humanitarne wartości albo abstrakcyjne zasady, procedury. Staram się patrzeć na problemy pod kątem metapolitycznym, czyli pod kątem losów naszej polskiej wspólnoty widzianej z perspektywy wielu lat, nawet całego tysiąca lat istnienia naszego narodu. Oczywiście byłoby rzeczą dziwną wiązać sprawę Banasia z millenium Chrztu Polski, jednak chodzi tu o coś innego: o to, żeby stać na pewnym gruncie i nie popadać we wspomnianą hipokryzję i niekonsekwencję.
Czy skoro "dobro Polski" uznałem za wartość najwyższą, tzn. że staję się nieomal nacjonalistą, faszystą, który stosuje zasadę "cel uświęca środki"? Nie, dlatego, że stawianie pewnej wartości najwyżej w hierarchii nie oznacza absolutyzowania tej wartości. Wszyscy pamiętamy słowa Kornela Morawieckiego: dobro Polski stoi ponad prawem. Tak, dokładnie, w pełni się z tym zgadzam. Ale Pan Marszałek w jednej z debat, gasząc zapał jakiegoś "hunwejbina", stwierdził, że "żaden naród nie żyje sam dla siebie", że do pewnego stopnia musimy się liczyć z potrzebami, oczekiwaniami całej społeczności międzynarodowej. I w tym też tkwi głęboka mądrość. Odsyła nas to do odwiecznego, analogicznego sporu: jednostka czy wspólnota? Czy celem polityki, wszelkiego działania społecznego, jest zapewnienie tego, aby każda albo maksymalnie duża liczba jednostek cieszyła się jakimś dobrostanem, którego składniki różnie możemy określić, np. poprzez katalog praw człowieka? Czy może raczej należy wymagać od jednostek poświęcenia np. dla ratowania lub choćby tylko poprawy losu Ojczyzny?
Uważam, co może być tutaj zaskakujące, że zawsze ostatecznym celem jest dobro jednostki, jej prawa, wolności. Wielkim ostrzeżeniem historii jest dla nas mityczne postrzeganie Narodu, Państwa, zespolonego jedną Ideą, jako abstrakcyjnego, jednolitego, wsobnego konstruktu, który jest niejako celem samym w sobie, któremu wszyscy mają się podporządkować. Tego typu posunięta do skrajności ideologia była cechą państw totalitarnych, w których "jednostka niczym, jednostka - zerem". Ale uznając ów prymat jednostki nie myślę o tym na sposób liberalny, lecz personalistyczny. Stąd mój duży szacunek dla Kościoła (mimo całkowitego braku wiary) jako depozytariusza personalistycznej Katolickiej Nauki Społecznej. W świetle tej nauki prawdziwa wolność jednostki jest tylko wolnością "do" (a nie "od"), tzn. wolnością do czynienia rzeczy dobrych. W związku z tym właściwie wszystkie nasze spory możemy sprowadzić do dyskusji o tym, co jest dobre, a co złe, czyli do dyskusji etycznej. A etyczne jest to, co jest zgodne z etyką obowiązującą w ogóle danej społeczności, bo nie ma "indywidualnej etyki", etyka jest zawsze związana z konkretną wspólnotą. Prowadzi to do wniosku, że ta prawdziwa wolność może realizować się tylko we wspólnocie, dlatego właśnie wspólnota jest tak ważna i dlatego stawiam ją na 1. miejscu w hierarchii, ponieważ jest ona jedynym skutecznym środkiem do zapewnienia jednostce jej praw i wolności. Człowiek nie jest samotną wyspą, jest istotą społeczną. Traktowanie człowieka jako atomu, w pełni autonomicznego i wyzwolonego, wyemancypowanego, stanowi niebezpieczną, szkodliwą utopię, prowadzi to do wielu nieszczęść. Człowiek ma obowiązki, powinności, ale to właśnie realizacja tychże prowadzi do osiągnięcia pewnej równowagi między indywidualną wolnością, aspiracjami, a potrzebami, interesami wspólnoty. Jedno jest z drugim ściśle powiązane, dlatego że lekceważenie powinności prędzej czy później prowadzi do zaniku lub rozkładu wspólnoty, a to naraża człowieka na niebezpieczeństwo i tak naprawdę odbiera mu wolność.
Dla nas naturalną wspólnotą jest wspólnota narodowa, choć niedoskonała, ułomna, to jednak dla nas naturalna i żywa, w pewien sposób plastyczna i ponadczasowa. No i wystarczająco duża, silna, wieloskładnikowa, różnorodna wewnętrznie, by każdy mógł się w niej odnaleźć - choć ta akurat kwestia też jest zarzewiem konfliktu.
Taka dygresja: znany lewicowy politolog, prof. Markowski, powiedział kiedyś, że więcej łączy go z międzynarodową grupą politologów, niż z jakimś polskim chłopem z prowincji. Jestem w takim razie ciekaw, czy w przypadku, gdy Putin zdecyduje się na atak na Polskę, a prof. Markowski ucierpi i będzie musiał np. gdzieś się ukrywać, to czy z pomocą pośpieszy mu prędzej międzynarodowa grupa politologów, czy polski chłop, tylko dlatego, że mówi w tym samym języku (choć może nie z taką samą ogładą)?
Skoro zatem to Naród jest najważniejszy, to czy to oznacza, że wszystko ma być jego potrzebom podporządkowane? Niekoniecznie. Żadnej wartości nie można absolutyzować. Skoro nie można absolutyzować, czy to oznacza, że stajemy się zwolennikami relatywizmu? W zasadzie można powiedzieć, że tak, w tym sensie, że uznajemy za niebezpieczny wspomniany absolutyzm, który nakazywałby podporządkowywać każde zagadnienie tylko jednej, nadrzędnej wartości. Przykładowo, uznajmy, że nasza hierarchia wartości obejmuje:
1. Dobro Polski
2. Praworządność
3. Demokrację
4. Ogólnoludzkie, obiektywne zasady moralne
Na przykład ja uważam, jak już rzekłem, że dobro Polski stoi ponad prawem, ale czy to oznacza, że można łamać prawo? To zależy. W drobnych kwestiach można złamać prawo, jeśli prowadzi to do polepszenia sytuacji Polski, ale trzeba też się liczyć… z demokracją, bo to prawo można byłoby złamać tylko wtedy, gdyby istniał konsensus, iż przestrzeganie danego przepisu nie jest warte tego, by rezygnować z jakichś korzyści dla Polski, ale jeśli on nie istnieje, tzn. spora część obywateli byłaby temu przeciwna, to trzeba byłoby liczyć się z jej opinią, bo inaczej prowadziłoby to do narastającego konfliktu, a konflikt jest niszczący dla Polski. W trakcie dyskusji można się jednak powołać na "ogólnoludzkie, obiektywne zasady moralne"... i już jesteśmy w domu, polskie piekiełko gotowe.
Albo bardziej prymitywny i może szokujący przykład. Czy zabicie wszystkich Rosjan byłoby korzystne dla Polski? Tak, byłoby, bo Polska by na pewno na tym nie ucierpiała, a tylko skorzystała - mogłaby np. zająć ziemie na Wschodzie. Czy to jest jednak ogólnie słuszne? Nie, bo ważniejsze są w tej kwestii ogólnoludzkie, uniwersalne zasady moralne. Nie można zabijać ludzi, a już na pewno nie na taką skalę, zwykli Rosjanie nie zasłużyli na taki los. Do dyskusji na temat takiego pomysłu można byłoby wrócić tylko, gdyby Rosjanie na nas napadli i chcieli nas eksterminować - dopiero w sytuacji "my albo oni" można byłoby znowu uznać, że najważniejsze jest dobro Polski, niż piąte przykazanie.
Wydaje się, z punktu widzenia tych rozważań, że spór między PO, a PiS-em dotyka właśnie tych fundamentalnych kwestii i daje się doń sprowadzić.
Być może jest tak, że zwolennicy PiS-u wierzą w polską wspólnotę, w jej samosterowność, niezależność i że tradycyjna kultura polska jest źródłem pewnych korzyści, np. psychologicznych, materialnych, że jest czynnikiem spajającym, budującym. Z kolei zwolennicy PO wierzą, że świat jest pewnym polem gry indywidualnych jednostek i państwo służy tylko do tego, żeby zapewnić odpowiednie warunki rozwoju każdego, zgodnie z jego własnymi przekonaniami, a tzw. "polska wspólnota" jest śmiechu warta i nic nam nie może zaoferować. To tak w skrócie.
A w sprawie Banasia uważam, że najprawdopodobniej "wpadł". To znaczy gdyby od początku wiedział, że ma do czynienia z typami spod ciemnej gwiazdy, to wolałby nie ryzykować. Ale popełnił błąd, nie do końca zweryfikował osobników, z którymi zawiera transakcję, a potem liczył tylko, że sprawa nie ujrzy światła dziennego. I miał z tego korzyści, nie wnikał co dokładnie się tam dzieje i jaką przeszłość mają ci osobnicy - po prostu traktował to jako dodatkowy, legalny (bo jest to legalne) dochód. Nielegalne może być tylko oszukiwanie fiskusa, ale to raczej już sprawa tych gangusów, a nie samego Banasia. Wątpię, że Banaś popełnił tu jakieś przestępstwo.
Kluczowe z punktu widzenia "dobra Polski" jest to, że Banaś aktywnie zwalczał mafie VAT-owskie. To dzięki niemu to wszystko ruszyło. Pozbywanie się tak świetnego urzędnika odbyłoby się ze stratą dla Polski. Musimy się liczyć także z możliwością jakiejś prowokacji, zemsty ze strony tych przestępców. O tym, jednak, co jest "dobre dla Polski" decyzja zapaść może jednak zgodnie z pewnymi określonymi procedurami, dlatego Banaś zdecydował się pójść na urlop do wyjaśnienia sprawy. Trzeba jednak przyznać, że nie jest to sprawa, która by rzutowała na funkcjonowanie państwa. Skandalem byłoby, gdyby np. Banaś sam brał udział i zyskiwał na przekrętach vatowskich. Poseł Kropiwnicki też miał burdel w mieszkaniu, ale nie oceniamy go przez pryzmat burdelu, tylko przez pryzmat tego, że potrącił pierwszą kostkę domina, która uruchomiła kryzys konstytucyjny, co było działaniem haniebnym i szkodliwym.
Uważam, że oceniając każdą postać czy sprawę, powinno się uwzględniać wszystkie istotne fakty i przede wszystkim - umieszczać to we właściwym, prawdziwym kontekście, ale ostateczna ocena powinna zapadać na podstawie tzw. wyróżników, których dobór zależy od hierarchii wartości. Przykładowo, przeciwnicy PiS wskazują, że nie powinno się głosować na tę partię, ponieważ "zniszczyła" ona media publiczne. Właściwy kontekst tej sprawy to porównanie tej telewizji z tym, jak wyglądała np. za czasów Kwiatkowskiego i innych prezesów. Należy uwzględnić wszystkie istotne fakty, tzn. zarówno to, że TVP jest telewizją partyjną, pisowską i nieraz schlebia najniższym gustom, promując muzykę disco-polo, jak i to, że kanały TVP Kultura i TVP Historia zostały odbudowane i leci tam szereg wartościowych programów. Gdyby się kierować "dobrem Polski", takim jak ja go rozumiem, to ostateczny werdykt zapadłby jednak na korzyść TVP, ponieważ TVP promuje wartości.. korzystne dla Polski. Skoro na przykład uważamy (ja tak na pewno uważam), że rządy PiS są dobre, jak również stanowią zabezpieczenie przed złymi rządami PO, to fakt, że TVP radykalnie rozmija się z ogólnoludzkimi, uniwersalnymi zasadami obiektywizmu dziennikarskiego, nie powinien mieć większego znaczenia, a nawet powinien być uznany za atut. Pewnie wielu ludzi oburzy się na to, co piszę, "no jak to, panie Wieńczysław, to pan popierasz ten chłam, tę propagandę, jak pan możesz, czy pan nie dostrzegasz tych pasków, tego hejtu na PO?" Oczywiście, że dostrzegam, ale to nie jest takie proste. Nadal staram się na to patrzeć z szerszej perspektywy, z punktu widzenia metapolityki. Czasami trzeba działać niekonwencjonalnie, niejako wbrew regułom, by uzyskać coś więcej - byleby zawsze z korzyścią dla Polski.
AS @ 109.241.118.*
wysłany: 2019-09-28 07:27
"...dlaczego nie na przykład 10 tysięcy?"
Bo wiem na co mnie stać i nie bujam w obłokach!
"decyzja wodza-geniusza"
Nie śmiem wątpić,
że to o Jarosławie Kaczyńskim
tak ośmielił się pan RPS wyrazić.
Brawa za odwagę!
"Ekonomia to prosta nauka."
Komu pan to tłumaczy?
Kaczorowi?
To nieuk jakiś?
A Tomasi komentuje:
"przeraża mnie fakt,
że nikt nie myśli skąd te pieniądze na socjal się biorą"
Nie wiemy?
To się domyślajmy!
Może z pożyczek od Eskimosów?
Wieńczysław przypomina:
"4 lata temu głosili,
że gospodarka zostanie zrujnowana,
że deficyt wyniesie 100 mld zł."
No armagedon!
Jak Jahira trzynastego nie przejmie władzy,
to wszyscy poumieramy z głodu!
Inflacja wszystko zeżre!
Panie RPS!
Będzie dobrze!
PiS w wyborach uzyska 49 %
więc antyPiS wygra! Uzyska 51% poparcia
i będzie tak jak było!
JJ:
O, ładne to AS-ie! Diagnoza sytuacji w pigułce. Pozdrawiam - JJ.
Jacek Jakubiec @ 46.76.25.*
wysłany: 2019-09-28 09:15
Wieńczysławie, bardzo tu Pana brakowało, serdecznie pozdrawiam w sobotni poranek!
Nawiążę tylko do ostatniego akapitu. Narzekanie anty-pisiorów na TVP to jak mówią "himalaje hipokryzji". Grzeszy ta telewizja, oj grzeszy (pisze Pan o tym), ale na Bóg miły każdy, nawet średnio upolityczniony, rodak ma do dyspozycji inne stacje i anteny... Toż jest to stan rzeczy radykalnie inny niż za "onych" !!!
Ale nie od dziś męczy mnie myśl, że jakimś remedium na ten bezsensowny spór byłaby dość prosta zmiana nomenklaturowa. Przestańmy mówić o "telewizji publicznej" i nazwijmy ją "telewizją PAŃSTWOWĄ". Ganz einfach, jak mówią Niemcy. Będzie jasne i oczywiste, że ma ją w garści formacja rządząca. A ta przestrzega kluczowych reguł gry, ale nikt się nie gorszy, że jest to głos formacji aktualnie demokratycznie umocowanej ergo rządzącej.
Nie byłoby lepiej, klarowniej?...
Wieńczysław @ 5.173.225.*
wysłany: 2019-09-28 15:53
Panie Jacku, gratuluję pomyślnego rozstrzygnięcia sądowego! Otwarcie tego nowego rozdziału w dziejach Dworu uczciłem zakupem Pańskiej książki. Pierwsze wrażenie mega pozytywne, bardzo nowocześnie wydana rzecz.
A co do TVP, nie chcąc się znowu rozpisywać zbyt długo, przedstawię swój pogląd w punktowych hasłach:
1. Główne kanały, TVP1, TVP2, TVP Info schlebiają najniższym gustom, tandeta leje się z ekranu. Mam wrażenie, że "Sylwester Marzeń" trwa tam cały rok.
2. Trwa nieustanna, nachalna autopromocja. Obawiam się o dziennikarzy, którzy muszą czymś uśmierzyć ból egzystencjalny po całym dniu pracy.
3. TVP, rządzone przez największego partyjnego bulteriera, który, co nie jest bez znaczenia, nosi nazwisko Kurski (Jarosław zrobił z "Wyborczą" to co Jacek z TVP), prowadzi mecz "PiS kontra reszta świata". Jest to telewizja wściekle, do szpiku kości pisowska i nie ma tam miejsca na pluralizm, a propaganda głoszona jest bez cienia żenady.
4. Jednocześnie trzeba przyznać, że bez "Wiadomości" o wielu rzeczach, które na sumieniu ma PO, nikt by się w Polsce nie dowiedział. Przyznaję tutaj rację, że bez Kurskiego propaganda antypisowska, równie brutalna, a na pewno dużo bardziej zmasowana, nomen omen zmasakrowałaby PiS. A tego bym się obawiał.
5. Nawet jeśli paski i w ogóle podawane informacje, opinie są skrajnie anty-POwskie, anty-SLD-owskie itd. to trudno zarzucić TVP, że kłamie. Większość z tego jest niestety prawdą, tylko podawaną w sosie zajadle propagandowym.
6. Zgodnie z zasadą "dla każdego coś miłego", tak jak TVP odstawia cyrk ku uciesze prostych ludzi, tak ma wiele do zaoferowania dla ambitniejszego widza. Z niecierpliwością czekam na nowy sezon Teatru Telewizji i na premierę "Kritona" w reżyserii Dariusza Karłowicza! Poza tym, kto twierdzi, że TVP to tylko disco-polo i "Korona królów", ten jest w błędzie. Polecam TVP Kultura i świetne programy z udziałem Jakuba Moroza: "Sądy przesądy", "Tanie dranie", oraz "Kronosa" i "Powidoki" - dyskusje prowadzone przez prof. Piotra Nowaka. No i oczywiście mój ulubiony "Trzeci punkt widzenia", a na TVP Historia emitowane do niedawna, szkoda że już zarzucone, "Nowe Ateny".
7. TVP oczywiście nie może tak dłużej wyglądać. Rozumiem etap "rewolucyjny", w którym zachodzi potrzeba "walki z wrogiem" (piszę w cudzysłowiu, bo porównanie jest bałamutne - PiS wygrał wybory i jest partią demokratyczną), ale druga kadencja powinna wprowadzić inną jakość. Miałbym z tym problem, gdyby miał zostać wprowadzony pełen obiektywizm i pełen pluralizm, bo czy można zapraszać np. kogoś takiego jak Piotr Szumlewicz, który chwalił rewolucję bolszewicką i uważa, że komunizm nadal jest "nadzieją dla milionów ludzi na wyzwolenie od biedy i ucisku"? Przypomnę, że za rządów PO wydawcą w TVP Info został niejaki Dariusz Cychol, dziś piszący na Sputniku. Nie chcę takich ludzi widzieć w żadnej telewizji. Pluralizm nie może oznaczać, że dajemy głos złym ludziom, by propagowali zło. Niemniej jednak, w drugiej kadencji, media publiczne i myślę, że także media w ogóle, powinny zostać zreformowane, tak żeby widz miał dostęp do wielu opinii, żeby to było proporcjonalne do rozkładu poglądów w społeczeństwie. To w naszych rękach, wyborców PiS leży to, aby zmusić "naszą" władzę do refleksji i zmian. Na opozycję nie ma co liczyć, oni zajmują się głupotami i popadają w degrengoladę. Tak jak stosujemy zasadę "płacę i wymagam" powinniśmy stosować zasadę "głosuję i wymagam", oczekuję pracy i uczciwości. Wyborcom PO wystarczało to, że u władzy jest ich partia i może stąd ta niezachwiana wiara do samego końca, że Komorowski zwycięży, bo przecież jak może być inaczej? Pisowcy powinni wystrzegać się takiej naiwnej, optymistycznej wiary, a my musimy patrzeć im na ręce i wymagać.
JJ:
Pisze Pan że media powinny być zreformowane, ale nie odniósł się Pan do mojej sugestii, żeby TVP przechrzcić na "telewizję państwową". To jasne że musiałoby to oznaczać coś więcej, jak tylko formalną zmianę kategorii. Także jakieś korekty w formule, w warsztacie, klimacie etc. Ale po uczciwym powiedzeniu że to TV "tego rządu", może byłoby mniej czepiania się o nieobiektywne politykierstwo i "kręcenie własnych lodów".
Wieńczysław @ 5.173.225.*
wysłany: 2019-09-28 17:08
Panie Jacku, na pewno jest to jakiś pomysł. Uważam, że wart rozważenia. Choć mam nadzieję, że konflikt w Polsce z czasem złagodnieje i może zostanie przeprowadzona reforma, niekoniecznie "repolonizacja" (bo to nierealne), rynku medialnego, tak by zagwarantować równe szanse, transparentność i pluralizm. Wtedy może okaże się, że propaganda jest niepotrzebna i doczekamy się normalnego prezesa TVP? Jeśli to nie, to faktycznie byłoby to całkiem niegłupie, gdyby skończyć z udawaniem, że nie jest to telewizja państwowa lub po prostu rządowa.
Jacek Jakubiec @ 46.76.25.*
wysłany: 2019-09-28 21:31
Jako zwykły "konsument telewizora", w złożonej materii, jaką są wielkie media mam się za laika. To co napisałem to refleksja gdy także w tej dziedzinie kwitnie naparzanka wrogich plemion. Rekomenduję TV PAŃSTWOWĄ, co nie znaczy, że nie mam tu żadnych obaw i wątpliwości.
Na przykład: a co wtedy z misją TV? O ile w filozofii i praktyce rządów formacji PO/PSL trudno było dopatrzyć się cienia jakiejś misji, którą można by traktować serio, to Dobra Zmiana jest pod tym względem antytezą poprzedników. MISJA jest! Jest czytelna i znana, nie jest jakąś ściemą czy grą pozorów, bo nie tylko prezes PiS-u, ale pewnie 90% ludzi tej partii traktuje ją jako osobiste wyzwanie, nakaz serca i rozumu etc. A zatem? Jeśli mamy zmieniać Polskę to nie ma wyjścia: trzeba też mozolnie ale mądrze i empatycznie "formatować" Polaków. To kwestia wiedzy (także historycznej), kultury, szacunku dla tradycji, poczucia własnej godności, ale i tolerancji dla odmienności, etc. Dla owego "formatowania" w duchu słusznej MISJI, rola tak kluczowego i nośnego narzędzia jak TELEWIZJA jest ogromna! TVP Kurskiego, zwana nie bez racji TVPis, stara się temu zadaniu sprostać, sam Pan przywołuje jej bardzo wartościowe kanały: TVP HISTORIA, TVP KULTURA z Teatrem Telewizji. Dodałbym tu niektóre świetne fora publicystyczne.
I tu mam dylemat...
A co z MISJĄ, gdyby wolą wyborców było - apage satanas !!! - oddanie władzy w ręce tych, z którymi i mnie i Panu, jest dziś nie po drodze? Gdyby kulturą w TV mieli zarządzać artyści tak wybitni jak pan Mieszkowski, panie Stalińska i Janda czy gwiazda dni ostatnich Klaudia Jachira? A edukacją historyczną zajęliby się panowie Michnik, Schetyna, Komorowski, Tusk (sami historycy!) jeśli nie zgoła pan płk. Mazguła? Bo wtedy ta hipotetyczna TVP PAŃSTWOWA miałaby dla nas ofertę całkiem inną niż dzisiejsza TVPis. A kysz!
I co? Wola wyborców jest święta. Zresztą głupio byłoby usłyszeć "sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało"...
No więc ten mój pomysł nie jest tak całkiem doskonały.
AS @ 109.241.118.*
wysłany: 2019-09-29 10:03
Omskła mi się ręka i stąd komentarz dla RPS-a
znalazł się tutaj.
Po mojemu RPS stara się zaklinać rzeczywistość.
Może jest czarodziejem? Zobaczymy.
A pan Wieńczysław tu pisze że TVP:"
"Jest to telewizja wściekle, do szpiku kości pisowska"
A ja w TVP Info ciągle widzę takie postacie jak Mieszkowski,
który bredzi jak potłuczony
i bebechy się we mnie wywracają.
Wieńczysław @ 5.173.225.*
wysłany: 2019-09-29 13:44
No właśnie, widzi Pan jak to jest, Panie Jacku.
Z jednej strony my tutaj, jako sympatycy obecnej władzy, rozważamy, "czy aby na pewno" jest wszystko OK, czy misja jest, czy jej nie ma, czy jest wystarczająca, czy nie za mało jest misji przedstawiania rzeczywistości, a za dużo "misji" propagandowej, a z drugiej strony - nasi interlokutorzy nie biorą jeńców. Oni mówią jasno i to pomimo że 4 lata pokazały, że nic z tych prognoz się nie sprawdziło: w kolejnej kadencji PiS zamieni Polskę w katolicko-narodową, faszystowską dyktaturę, a gospodarka zostanie zniszczona, o mediach nie wspominając, bo te są już dawno "zniszczone". My tutaj dzielimy włos na czworo, oni rysują czarne, zerojedynkowe wizje, a jednocześnie wciąż żyją złudzeniami i nadziejami, że PO jest w stanie zawrócić Polskę na dobre tory.
Wydaje mi się kluczową sprawą to, że dla tej części społeczeństwa wszelka "misja" jest zagrożeniem. Oni są zdania, że żadna władza nie ma prawa "narzucać komuś jak ma żyć", czyli nie powinna przedstawiać żadnych wartości jako słusznych, ani nie powinna wskazywać antywartości, które mają destrukcyjne działanie. Sprawy powinny być pozostawione własnemu biegowi. Każdy powinien żyć jak chce, byle nie szkodził innym. Telewizja publiczna powinna być "obiektywna" i taka była rzekomo za rządów PO, a to że przy okazji pewne niewygodne sprawy ukrywano, a debata polegała głównie na sztorcowaniu Polaków "dlaczego jeszcze nie chcą się unowocześnić", "dlaczego Kościół kryje sprawców pedofilii", "skąd taki opór przeciwko aborcji" i tak dalej, i tak dalej.. to już sprawa dla nich nieistotna. Było to narzucanie jasnej, jednoznacznej agendy lewicowo-liberalnej pod płaszczykiem "obiektywizmu", no bo przecież tego typu iście "europejskie" poglądy są tak słuszne, że w zasadzie mają status obiektywnych prawd naukowych.
To jest mit, że da się zbudować państwo, nie tylko media, bez owej misji. Jak nie będzie misji, to będzie nihilizm i coraz większy rozkład społeczny. Społeczeństwa Zachodu porzuciły swoją tradycję, religię, a państwa dały ludziom "wolność" i efekt jest taki, że w Wielkiej Brytanii powołano Urząd ds. Samotności.
Wczoraj w "Faktach" TVN podali informację, że w Polsce organizowane są szkolenia dla położnych "z relacji międzyludzkich". Chodzi o to, że położne, pielęgniarki, lekarze muszą nauczyć się, jak nie obrażać pacjentów, jak być wobec nich miłym i kulturalnym, tak aby zapewnić nie tylko dobre standardy opieki, ale też pozytywną atmosferę, by pacjent - kobieta w ciąży - nie odczuwała lęku i dyskomfortu. To jest bardzo ciekawe. Zastanawiam się - jak to jest, to już wychowanie nie wystarcza? Myślałem, że taką elementarną empatię, szacunek do ludzi, można wynieść z domu i ze szkoły.
Ale chyba już tak nie jest, bo narzucanie dzieciom, żeby kierowały się empatią, a nie zasadą "silniejszy wygrywa" to już jest groźna, katolicko-narodowa, faszystowska ideologia. Ludziom trzeba dać żyć tak jak chcą żyć, a więc jeśli kogoś coś boli - to niech cierpi, widocznie chciał tego, nie dbał o siebie. O wszystkim powinny decydować procedury, a więc jedna z położnych zwróciła się do pacjentki z prośbą, żeby się pośpieszyła z tym rodzeniem, bo o 7. kończy pracę.
Takie są efekty rezygnacji z "misji". Tak to już jest, że albo mamy porządek, albo mamy chaos. Tertium non datur.
Wieńczysław @ 5.173.225.*
wysłany: 2019-09-29 16:23
"A ja w TVP Info ciągle widzę takie postacie jak Mieszkowski,
który bredzi jak potłuczony
i bebechy się we mnie wywracają."
I właśnie po to on jest zapraszany :D :D
Nawiasem mówiąc, Mieszkowski uważany jest w kręgach lewicowo-liberalnych za "człowieka kultury". A ja pamiętam, jak na pytanie bodajże redaktora Klarenbacha "czy wizerunek Matki Bożej może być umieszczany w toalecie" odpowiedział "tak". Nie jest to więc człowiek kultury, tylko człowiek chamstwa.
Jacek Jakubiec @ 37.7.25.*
wysłany: 2019-09-30 10:58
Cenię sobie dialog, w którym można być w różnych obozach, ale rozmawiać szanując się nawzajem.
Pewnie bywalcy tego forum pamiętają Wojtka, który swego czasu tu się wypowiadał. Potem tego zaniechał, ale to dla mnie człowiek o niekwestionowanej uczciwości, znany, nadal zaprzyjaźniony. Jego opinie zawsze traktuję jako ważne.
Ostatnio odbyła się między nami taka wymiana postów.
Druhu Jacku
Przeczytałem https://crowdmedia.pl/setki-miliardow-dlugu-w-dwa-lata-gus-ujawnil-szokujaca-dane-o-stanie-finansow-publicznych/?fbclid=IwAR2LoLo09IaVyfhFHPmN3iVPVI9UXrL5Y6G5x43mmKjS4DOnJhJOJRRcAu0
i naprawdę jestem przerażony. To naprawdę przypomina taniec na Titanicu, tylko czekamy, aż jakiś polski Zorba stwierdzi "jaka piękna katastrofa". Czy my (Polacy) zawsze musimy być "mądrzy po szkodzie"?
Patrząc na wyniki sondaży, myślę, że znów się okaże, że to powiedzenie niestety jest prawdziwe,
Trzymaj się
Wojtek
Druhu Wojtku.
Przeczytałem i ja. Wprawdzie na końcu jest adnotacja, że za to co pisze p. Piotr Lipiński Redakcja nie ponosi odpowiedzialności etc..." , ale to nie zmienia faktu, że wymowa tekstu wydaje się porażająca.
Co ja na to?
1) Materia tu omawiana jest mi - merytorycznie - totalnie obca, do tego mowa tu o roku 2060 który mógłby mi być obojętny, ale obchodzi mnie przecież o tyle, że np. nasz Maksio będzie wtedy 45-latkiem. A więc choćby jako dziadek szóstki wnucząt jestem zaniepokojony.
2) Zatem nie wdając się w dywagacje ad meritum, tj. o miliardach, bilionach etc., zbieram do kupy swoje własne ogólne refleksje i tak:
2/1 - Skoro to GUS ujawnił, to te rewelacje muszą co najmniej od 29.06.2018 (to data tej publikacji w "crowdmedia"), leżeć na biurku Mateusza Morawieckiego !!!
2/2 - I chyba nie mają gryfu "ściśle tajne"? Zatem jak to jest, że mimo wszystko jest na ten temat tak cicho? Chyba że jest to mina z opóźnionym zapłonem, którą Schetyna z Czarzastym i innymi Nitrasami odpalą na tydzień przed niedzielą wyborczą 13.10.? Jeżeli zrobią to nie tylko z hukiem i przytupem, ale też inteligentnie, to PiS będzie miał przechlapane. Wtedy beneficjentami zorbowskiej "pięknej katastrofy" nie będzie Platforma, ale na przykład... jakieś dziwaczne małżeństwo np. Konfederacji i PO czy SLD, o czym wróble ćwierkają. Ale to już inny temat...
2/3 - Jak wiesz, mnie klęska PiS-u nie ucieszyłaby. Podobnie jak pozostałych ze zbioru 45% (na dziś) Rodaków, którzy swoje głosy chcą oddać na ekipę "Dobrej Zmiany". No ale... jeśli oni wszyscy nie studiują (jak p. Piotr Lipiński) raportów GUS-owskich i jak bezwolna ciemna masa (w tym gronie i ja - JJ) dają się nabierać tej ekipie (jak wiadomo - żądnej władzy dla samej władzy, chorej z nienawiści do postkomuny, cynicznej, pozbawionej sumienia etc., w sumie drańskiej), to dobrze im, dobrze nam tak, gdy za chwilę dostaniemy pałą w łeb !!!
3) No dobra, mowa o ciemnej masie. Tej z Podkarpacia, Świebodzina czy Pułtuska, co to dała się kupić za "pincet +". Ale jak rozumieć milczenie i w ogóle postawę ludzi światłych, wyedukowanych i raczej przyzwoitych, często bardzo przekonująco występujących jako eksperckie zaplecze Zjednoczonej Prawicy? Też dali się kupić? Przestali używać rozumu? Nie wierzą GUS-owi? Pogłupieli? Scynicznieli?…
4) W tym kontekście serwuję Ci i polecam rozmowę z jednym z nich, świeżo opublikowaną w poniedziałkowym "Do Rzeczy".
Też się trzymaj -
Jacek
Wyjaśniam ad 4): rozmówca redaktorów z "Do Rzeczy" to Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju, eks-jeleniogórzanin, dziś w centrali. Rozmowa dotyczy aktualnych polskich imponderabiliów i została zatytułowana „Wierzę w inteligentny interwencjonizm”.
Na koniec, w nawiązaniu do pierwszego zdania: pani Kidawa-Błońska zaproponowała dialog „face to face” prezesowi Kaczyńskiemu. Mam nadzieję, że do tego dojdzie i jako zwolennik tego polityka, nie miałbym żadnych obaw o wynik rozmowy.
Wieńczysław @ 5.173.225.*
wysłany: 2019-09-30 15:44
Autor tego "artykuł", Piotr Lipiński, prezentuje się nam także jako kandydat z list PO w wyborach samorządowych:
https://www.facebook.com/okpiotrlipinski/photos/t.100002051868271/2130164047311691/?type=3&theater
Na wspomnianym portalu zajmuje się głównie propagandą antypisowską.
Nie sądzę, aby był to człowiek kompetentny w sprawach ekonomii i budżetu państwa. Nie mam też wrażenia, że ten portal profesjonalnie porusza tę tematykę.
Aby stwierdzić, która partia bardziej zadłuża kraj, można się posłużyć danymi z Licznika Długu Fundacji Obywatelskiego Rozwoju, dostępnego tutaj:
http://www.dlugpubliczny.org.pl/metoda-liczenia/
Zawarte są tam wszystkie aktualizacje długu. Można wziąć 3 punkty czasowe z danymi potwierdzonymi przez GUS, czyli nie są to dane szacunkowe, prognostyczne, lecz faktyczne: koniec grudnia 2011, koniec grudnia 2015 i koniec grudnia 2018.
Wynika z tego, że PiS zadłuża nas o 2,77 mld zł rocznie więcej niż robiła to Platforma. Ale trzeba też uwzględnić to, że Licznik Długu zaczął bić w 2011 roku, a najszybsze tempo zadłużania Platforma wykazywała wcześniej, co można zobaczyć na tym wykresie:
https://bit.ly/2mVAim0
Trzeba też uwzględnić to, że aktualnie PiS zmniejsza deficyt, czyli zmniejsza tempo zadłużania.
Także Pan Wojtek niepotrzebnie bije na alarm. Moim zdaniem sytuacja się nie pogarsza, tylko poprawia, w stosunku do rządów poprzednich.
Natomiast jeśli chodzi o dług ukryty, to mam wrażenie, że istnieje mnóstwo metodologii jego liczenia i sam FOR do końca nie wie, jakie dane powinno się tu uwzględnić. To wszystko są prognozy i raczej zapisy o charakterze księgowym.
Wieńczysław @ 5.173.225.*
wysłany: 2019-09-30 16:00
Niestety odszedł Pan Kornel Morawiecki. Dla mnie był niewątpliwie jednym z Bohaterów Wolnej Polski. Człowiek o barwnym, bogatym życiorysie. Nie bał się mówić prawdy o Okrągłym Stole. Zapamiętam go przede wszystkim jako autora najlepszego przemówienia w historii III RP - przemówienia, które inaugurowało mijającą kadencję Sejmu i mam nadzieję, że zapoczątkowało nowy, lepszy rozdział w historii Polski.
JJ:
Może Pana zaskoczę. Wojtek z którym dziś toczę polityczne spory, dobrze znał Kornela Morawieckiego. Wojtek najpierw był internowany jak tysiące "solidaruchów", a potem działał w "Solidarności Walczącej", za co też trafił na ileś miesięcy do pudła...
Wieńczysław @ 5.173.225.*
wysłany: 2019-09-30 20:20
Tak, kojarzę, że chyba Pan Wojtek wspominał o tym co nieco.
No cóż, Kornel Morawiecki to legenda, która, mam nadzieję, przetrwa w następnych pokoleniach.
Jacek Jakubiec @ 37.7.25.*
wysłany: 2019-10-03 10:25
Bardzo do mnie przemówił poruszający apel/testament jaki odchodzący na zawsze Kornel Morawiecki skierował do syna. Do syna Mateusza, Premiera RP. Apel o budowanie z g o d y n a r o d o w e j.
Wezwania o zaniechanie wyniszczającej polsko-polskiej wojny plemiennej, można usłyszeć z różnych stron. Trudno je wszystkie hurtem brać za dobrą monetę. Gry i harce polityków trwają w najlepsze, a w czasie wyborczym wciskanie kitu to stały element tych bojów.
A jednak, w wypowiedziach polityków tak „naszych” jak i „ichnich”, można wyłapać tony wskazujące że sprawa zgody narodowej - wyzwanie niewyobrażalnie trudne, to fakt !!! - leżała na sercu nie tylko ś.p. Marszałkowi Seniorowi. Gdy ostatnio mówi o tym np. p. Kidawa-Błońska czy p. Kosiniak-Kamysz, myślę że to wyraz ich szczerej troski.
Czy my Polacy, jesteśmy w stanie realnie i skutecznie zmierzyć się z tym problemem?
Na moim blogu kilkakrotnie pisałem o inicjatywie znanej od kilkunastu lat pod hasłem „Kongresów Obywatelskich”. To unikatowe zjawisko przekształca się w duży obywatelski think-tank. Dodajmy: stroniący od stricte politycznych afiliacji.
Inicjator Kongresów, dr Jan Szomburg (znany mi, był w Dworze Czarne) właśnie zaprasza chętnych, jak zawsze ponad wszelkimi podziałami, na XIV Kongres Obywatelski (Centrum Nauki Kopernik, 19.10.b.r.).
Polecam Państwu poniższy post.
Co o tym myślą PT Komentatorzy?
* * *
Szanowni Państwo, Drodzy Kongresowicze,
zdolność do myślenia i działania wspólnego (zbiorowego) jest najważniejszym testem dla naszej cywilizacyjnej dojrzałości i warunkiem poradzenia sobie przez Polskę z wyzwaniami przyszłości takimi jak zagrażające nam zmiany klimatyczno‑ekologiczne, cyberbezpieczeństwo, innowacyjność czy starzenie się społeczeństw. Kluczowym naszym zadaniem jest więc budowanie polskiego RAZEM w warunkach takich, jakie są – zróżnicowanych preferencji co do systemu wartości, współistnienia odmiennych odcieni polskiej tożsamości i ścierania się różnych interesów ekonomicznych.
Odpowiedzialność za to zadanie spada na liderów życia politycznego i społecznego, ale nie zwalnia z troski o jego realizację zwykłych obywateli, którzy mają wpływ na tę rzeczywistość zarówno przez akt wyborczy jak i poprzez stanowcze prezentowanie swoich opinii i przekonań – te nastroje społeczne są przecież przez partie polityczne stale i dokładnie monitorowane.
To najważniejsze pytanie: wokół czego, w jaki sposób i w jakich sferach budować polskie RAZEM będzie przedmiotem debaty zbliżającego się XIV Kongresu Obywatelskiego. Odbędzie się on 19 października w Centrum Nauki Kopernik w Warszawie pod hasłem Jakie „razem” Polaków w XXI wieku – wokół zasad, celów czy zagrożeń?
Musimy jasno odpowiedzieć na to, co generuje podziały oraz język nienawiści i wykluczenia. Czy to są „reguły gry” (system), w którym funkcjonujemy czy raczej świadczy to o naszej słabości i niedojrzałości jako ludzi (brak kultury społecznej i obywatelskiej)? Na ile budować to „razem” od góry, a na ile od dołu – zaczynając od codziennych zachowań poprzez zaangażowanie w sprawy lokalnej społeczności – gminy i regionu.
Obrady odbędą się w sprawdzonej w ubiegłym roku formule dwóch sesji plenarnych i dwóch rund sesji tematycznych, w ramach których każdy z uczestników będzie mógł wybrać spośród 5 różnorodnych tematów:
10:00 – 11:30 Sesja plenarna otwierająca: Wspólnota wokół wartości, zasad, celów czy zagrożeń?
11:30 – 12:00 Przerwa na kawę i odwiedzenie stoisk
12:00 – 13:30 Równoległe sesje tematyczne – Runda I
Sesja I. Kultura obywatelska – czym jest, jakie jest jej znaczenie i jak ją budować?
Sesja II. Zmiany klimatyczno‑środowiskowe – co nas czeka i jak się do tego wspólnie przygotować?
Sesja III. Rozwój proinnowacyjny Polski – jakich postaw i kompetencji oraz kultur współdziałania potrzebujemy?
Sesja IV. Sport – droga do polskiego „RAZEM”?
Sesja V. Polskie regiony – 20 lat doświadczeń samorządności (obchody 20‑lecia samorządu regionalnego)
13:30 – 14:00 Przerwa na kawę i odwiedzenie stoisk
14:00 – 15:30 Równoległe sesje tematyczne – Runda II
Sesja VI. Jaka demokracja lokalna? W kierunku demokracji partycypacyjnej
Sesja VII. Jakie „RAZEM” w edukacji po reformie i protestach nauczycieli?
Sesja VIII. Debata młodych: ratunek dla klimatu i powietrza – poprzez indywidualne zachowania czy zmiany systemowe?
Sesja IX. „RAZEM” dla czystego transportu
Sesja X. Polskie regiony wobec wyzwań przyszłości (obchody 20‑lecia samorządu regionalnego)
15:30 – 16:15 Przerwa obiadowa
16:15 – 17:30 Sesja plenarna zamykająca: Rola kultury w budowaniu polskiego „RAZEM”
Szczegółowy program Kongresu, aktualności oraz formularz rejestracji znajdą Państwo na naszej stronie internetowej www.kongresobywatelski.pl. Wstęp bezpłatny, rejestracja obowiązkowa, liczba miejsc jest ograniczona.
Zadbajmy, aby spotkanie, na które serdecznie wszystkich Państwa zapraszam odbyło się w atmosferze wzajemnego szacunku i poszukiwania tego, co nas łączy. W szczególności zachęcam matki i ojców, by wybrali się na Kongres wraz ze swoimi dziećmi, by zachęcili je do zabierania głosu (będzie do tego dużo okazji) oraz sami dali przykład swoim udziałem w debacie.
Z najlepszymi pozdrowieniami,
dr Jan Szomburg
Prezes Zarządu Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową
Inicjator Kongresu Obywatelskiego
AS @ 78.8.0.*
wysłany: 2019-10-03 11:02
Zgoda Polaków
z bolkiem, szlezwigiem i ostatnio jaździrą?
Jak?
JJ:
Odpowiadam jak: olewając takie egzemplarze równo!
Czy nienormalna mniejszość ma bezkarnie włazić na łeb większości?
Wieńczysław @ 5.173.240.*
wysłany: 2019-10-04 20:38
"Co o tym myślą PT Komentatorzy?"
Raczej mogę powtórzyć to, co już pisałem: inicjatywy zmierzające do "zakopania podziałów" tudzież "zjednoczenia" Polaków czy wypracowania jakiegoś konsensusu ponad tymi podziałami są podbudowywane dobrymi intencjami, ale trącą wszelako naiwnością. Należy raczej starać się realizować pewne ogólnopolskie projekty pomimo tych podziałów oraz działać w sposób inkluzywny, aniżeli wierzyć w to, że deliberatywnie uda się wypracować wspólne stanowisko.
Liczy się tylko to, kto przejmie odpowiedzialność za Polskę. Jeśli będzie to prawica, np. chrześcijańsko-demokratyczna centroprawica, czyli PiS, to - mam nadzieję - nie będzie robiła niczego na złość i przeciwko tej części obywateli, którzy nie głosują na PiS, lecz będzie działać inkluzywnie, czyli praktyką swoich rządów przekonywać do siebie niezdecydowanych lub wątpiących. Oczywiście chodzi o pewną część z nich, bo nie sądzę, aby dało się przekonać zdecydowanych przeciwników PiS-u do zmiany zdania.
Chodzi o to, że jeśli prawica jest przekonana, że działa dla dobra Polski, to powinna kontynuować swoje działania, wsłu****ąc się w głos racjonalnej, konstruktywnej krytyki, ale nie oglądając się na protesty tych, którzy protestują wyłącznie z antypisowskiej przekory i zacietrzewienia. Na wiernych pretorian POKO nie ma bowiem co liczyć. Gdy PiS coś reformuje lub realizuje inwestycje w rodzaju przekopu Mierzei Wiślanej, to po owocach będzie można ich poznać: wskaźniki ekonomiczne pokażą, czy było to opłacalne, czy nie. I można liczyć tylko na tych, którzy zyskają na tym lub dostrzegą te zyski, bo nawet jeśli obiektywnie one zostaną wykazane, to w oczach zajadłych antypisowców nigdy nie będą dostrzegalne. Po co więc starać się o jakieś pojednanie z takimi ludźmi?
Dlatego ma Pan rację, że trzeba "olewać" takie "egzemplarze"!
Z racjonalnymi opozycjonistami należy dyskutować, przekonywać ich, ale jednocześnie wystrzegać się pisowskiego hunwejbinizmu. Prawdziwą opozycją jesteśmy bowiem my, wyborcy PiS-u.
To my powinniśmy dla dobra "dobrej zmiany", dla jej pomyślnej kontynuacji prowadzić konstruktywną krytykę "naszej" formacji tak, by się ona nie degenerowała, by nie dochodziło w niej do patologii, by miała zdolność do kreowania nowych pomysłów.
Dlatego właśnie pisałem, że media publiczne w drugiej kadencji muszą się zmienić, dlatego nie można kryć żadnych afer, a reformy doprowadzić do końca.
Żadnej "zgody narodowej" nie będzie, bo podziały są zbyt głębokie i dotyczą tego, że część obywateli Polski ma tak negatywny stosunek do "tego kraju", że najchętniej widziałaby Polskę w roli niemieckiego landu. Polscy patrioci muszą zabezpieczyć państwo przed wpływem takich ludzi na politykę, ale to nie wystarczy. To praktyka i efekty ich rządów powinny pokazywać jasno, że tamci nie mieli racji i że sytuacja w wielu obszarach się poprawiła, że polski imposybilizm został przełamany i że można budować sprawne, nowoczesne państwo z silną gospodarką nie odwracając się od swojej tradycji i nie wykonując poleceń z obcych stolic. Tylko tak można "zamknąć im usta", tzn. odebrać im z ręki wszelkie argumenty. To jest odpowiedzialność nie tylko polityków PiS-u, ale nasza, ich wyborców.
Zatem dyskusja powinna przebiegać nie na temat sposobów poszukiwania mitycznej "zgody narodowej", tylko powinna być to dyskusja programowa: co konkretnie PiS ma zrobić, jak poprawić tę czy inną gałąź funkcjonowania państwa.
Jacek Jakubiec @ 37.7.25.*
wysłany: 2019-10-04 21:57
Rzeczywiście, przywołałem hasło "zgody narodowej", ale to raczej rodzaj skrótu myślowego. Aż tak naiwny nie jestem, a już na pewno nie przypisuję naiwności ś.p. Kornelowi Morawieckiemu. Jak dokładnie brzmiały Jego słowa skierowane wtedy do Mateusza nie wiemy, ale można być pewnym co do intencji, jakie Nim powodowały.
Między naiwną, lukrowaną wizją wspólnoty i powszechnej miłości Polaków a toksycznością stanu w jakim dziś tkwimy, jest bardzo szerokie pole do poszukiwania rozwiązań mądrych no i jednak możliwych. Tak rozumiem sens mozolnych wysiłków dr Jana Szomburga.
Całkiem na marginesie i deczko na luzie.
W trzecim akapicie Pańskiego wpisu, jest słowo, gdzie czterema gwiazdkami coś "wypikselowano". A w panelu administracyjnym mam oryginał, gdzie nie ma gwiazdek, a literki wyróżnione na czerwono. Ucieszne to...
A ponoć cenzury już nie ma.
Wieńczysław @ 5.173.240.*
wysłany: 2019-10-04 22:55
Dzieje się tak, ponieważ twórcy forum, chcąc ocenzurować brzydkie słowa, korzystają z funkcji preg_match_replace:
https://www.php.net/manual/en/function.preg-replace.php
czyli funkcji, która na podstawie pewnego określonego wzoru (pattern) - w tym przypadku słowa "rój" (oczywiście chodzi o inne słowo), wyłapuje w tekście wszystkie wystąpienia tego wzoru i zastępuje je jakimiś znakami (jakimi - to można wpisać w argumencie $replacement tej funkcji). Problem w tym, że określenie "rój" może występować także jako człon innego wyrazu np. "krój" albo "strój", by pozostać w poetyce krawieckiej. Należy więc zamiast ciągu znaków "rój" użyć jako wzoru do zastąpienia wyrażenia " rój " (ze spacjami), czyli zastępować tylko te wyrażenia, które występują jako osobne słowo, a nie jako człon innego wyrażenia.
Jak to dokładnie zrobić, można zobaczyć na przygotowanym przeze mnie przykładzie wykonanym za pomocą narzędzia Live Regex:
https://www.phpliveregex.com/p/tJj#tab-preg-replace
Należy tam tylko kliknąć na opcję "preg_replace", jeśli nie jest zaznaczona. Widzimy w wynikowym ciągu znaków, że wszystkie osobne wystąpienia słowa "rój" zostały zastąpione gwiazdkami, ale słowo, które nie jest wulgarne, pozostało nienaruszone.
Tego typu wzorce służące różnym funkcjom przekształcającym ciągi znaków nazywamy wyrażeniami regularnymi. Wyrażenie regularne, którego użyłem do wykrycia słowa "rój" nie jest wcale tak proste jak by się wydawało, bo nawet jeśli umieścimy słowo "rój" między spacjami, to przecież istnieją sytuacje, kiedy to słowo umieścimy na początku całego tekstu (jeśli użytkownik zacznie swoją wypowiedź od tego słowa, co może się zdarzyć niektórym jak zobaczą wyniki wyborów 13 października) i wtedy nie zostanie ono wykryte, bo nie spełnia kryteriów wzorca. Dlatego wzbogaciłem wzorzec o te przypadki.
Natomiast nadal nie jest on idealny, co można łatwo sprawdzić, usuwając w tekście spację między znakiem "-", a słowem "rój". Wtedy powstaje wyrażenie "-rój ", które nie zostanie wykryte, bo słowo "rój" nie jest poprzedzone spacją, lecz kreską "-" i już funkcja tego nie wykryje.
Polecam twórcom portalu rewizję użycia funkcji wyrażeń regularnych w całym kodzie, jak również korzystanie w tym celu z przydatnego i wygodnego narzędzia Live Regex.
JJ:
Oto świat obcej mi komputerowej magii, ale dzięki za wykład_
AS @ 109.241.118.*
wysłany: 2019-10-05 09:07
Czytam.
Czytam was, panowie!
I dzięki za to!
Wieńczysław @ 5.173.225.*
wysłany: 2019-10-05 12:47
Prawdziwy program Platformy Obywatelskiej:
1. Likwidacja CBA, aby upowszechnić korupcję w urzędach, tak jak za najlepszych czasów:
http://wyborcza.pl/1,75398,14987691,Rak_korupcji_w_MSZ__Sikorski__Niestety__chyba_tak.html
2. Likwidacja IPN, aby Polacy nie mogli “pisać swojej historii na nowo”. Historia bowiem została raz, a dobrze ustalona przez prof. Friszke z Gazety Wyborczej i nie można tych ustaleń podważać. Wyrocznia w sprawach historii mieści się na Czerskej.
3. Decentralizacja państwa, tak żeby grube afery na wiele milionów można było łatwiej zamieść pod dywan - lokalne sprawy nikogo wszakże nie interesują, lokalnych mediów też nie, bo te są podporządkowane PO
4. Ochrona sędziowska dla aferzystów z PO
5. Wprowadzenie zasady “kto nie z Mieciem, tego zmieciem” - nękanie tych, którzy nie chcą się podporządkować PO poprzez nasyłanie różnego rodzaju kontroli skarbowych, wezwań na przesłuchania itp.
6. Sprzedawanie działek za bezcen, by później zmienić plany zagospodarowania przestrzennego - najprymitywniejszy sposób, “jakby tu ukręcić jakieś lody”
7. Tęczowy music box - jak nie ma poparcia dla LGBT, to związki gejowskie nie będą wprowadzone, ale należy jak najwięcej promować różnych skrajnych oszołomów, i lewakich, i prawackich, by się wszyscy kłócili o kwestie ideologiczne i zapomnieli o poważnych aferach
8. Sprowadzenie kilkunastu tysięcy (więcej nie wolno, bo spadną sondaże) islamskich imigrantów do Polski, by potem oskarżać Polaków o nietolerancję, gdyby sprzeciwiali się agresywnym zachowaniom tychże imigrantów
9. Kult jednostki - pomnik Donalda Tuska w każdym mieście
10. Rezygnacja z programu 500+ z powodu “światowego kryzysu”
11. Rozwiązanie Krajowej Izby Skarbowej, oficjalnie z powodu skompromitowania sprawą Banasia, de facto - przywrócenie mafii vatowskich do działania
12. Prywatyzacja szpitali, by te oszczędzały na wszystkim lub bankrutowały
13. Likwidacja prowincjonalnych posterunków policji, urzedów pocztowych, przystanków autobusowych, sądow rejonowych - niech ludzie się przeniosą do dużych miast, bo szkoda na to pieniędzy
14. Podwyżki podatków z powodu “trudnej sytuacji budżetowej” spowodowanej oczywiście “światową dekoniunkturą”
15. Powrót Lisa, Kraśki i Tadli do telewizji, by uczyli Polaków nowoczesności, kultury i subtelności
16. Likwidacja 13-tych i 14-tych emerytur, zamiast tego przywrócenie wysokich emerytur SB-kom
O czymś zapomniałem?
Wieńczysław @ 5.173.225.*
wysłany: 2019-10-05 13:34
A propos wyżej podanego przeze mnie programu Platformy O., pamiętam, jak pewien "światły bloger" napisał ponad 4 lata temu, że Macierewicz ma zamiar "rozdać broń kibolom". Miał na myśli oczywiście utworzenie Wojsk Obrony Terytorialnej i przedstawiał ten pomysł w taki właśnie sposób, że polegać będzie to na tym, że w szeregi tego rodzaju wojsk wstępować będą małomiasteczkowi idioci, kibole, łysole, narodowcy, chuligani, którzy dostaną od ministra broń do ręki i będą ganiać na ulicach za "gejami" i platformistami.
Taki sposób opisywania powstającego wówczas WOT było wyjątkowo knajackie, ordynarne, obrażało bowiem Polskich Żołnierzy, dzielnych patriotów, którzy w obecnych czasach, kiedy mogliby wygodnie po pracy leżeć na kanapie i oglądać TV, wolą ćwiczyć, uczyć się obsługi broni, przygotowywać się do obrony kraju, w tym także posiadłości owego "światłego blogera". Jak można nie mieć żadnego szacunku do polskiego wojska?! Jak można pisać takie podłe sugestie, że są to jacyś "kibole"?
Otóż Wojska Obrony Terytorialnej składają się z bardzo przyzwoitych, normalnych ludzi, często z wyższym wykształceniem: są tam informatycy, prawnicy, nauczyciele, a cechą wspólną dla nich jest patriotyzm. A nawet jeśli są tam jacyś "kibole", to co w tym złego? Zawsze się zastanawiałem, gdy media po raz kolejny pokazywały ich stadionowe wybryki i bijatyki, dlaczego tym ludziom nie zostanie przedstawiona jakaś alternatywa, jakaś oferta? Dlaczego tych młodych, silnych, ale nie do końca piśmiennych mężczyzn po prostu nie wcieli się do wojska, nie zdyscyplinuje, nie skanalizuje ich lokalnego patriotyzmu i skłonności do przemocy na dobre tory, tam gdzie takie cechy są potrzebne? Dlatego jestem jak najbardziej za tym, aby w WOT byli także "kibole". Przecież nie będą nosić broni na ulicy, tylko na ćwiczeniach na poligonie i może nauczą się pewnej odpowiedzialności, a nie ślepej, ulicznej przemocy.
Gdybym miał dopisać jakiś punkt tego programu KO w takim samym stylu, jak ów światły bloger, mógłbym np. stwierdzić, że KO po wygranych wyborach "wpuści pedofili do szkół", czyli wprowadzi obowiązkową edukację seksualną już w najniższych klasach szkoły podstawowej, prowadzoną niekoniecznie przez wykształconych biologów, seksuologów, psychologów, ale młodych "edukatorów" po półrocznym kursie organizowanym przez organizacje LGBT. Stwierdzenie o "wpuszczeniu pedofili do szkół" również brzmi chamsko, podobnie jak "rozdanie broni kibolom", ale coś jednak jest na rzeczy, gdyż wystarczy posłuchać tego, co mają do powiedzenia ci "edukatorzy" na temat prowadzonych przez siebie zajęć, aby zacząć się bać o dzieci.
Wieńczysław @ 5.173.225.*
wysłany: 2019-10-06 23:15
Obejrzałem grillowanie Neumanna w TVP Info - bardzo ładne widowisko i bardzo słuszne. Tylko nie rozumiem, dlaczego całą zabawę zepsuto na końcu tym wywiadem z wiceministrem cyfryzacji Andruszkiewiczem? Nie byłem w stanie tego dłużej oglądać i wyłączyłem telewizor.
Muszę przyznać, że jest to jeden z nielicznych polityków PiS-u, który budzi we mnie coraz większą odrazę - nie mniejszą, niż politycy PO. Uosabia on ten rodzaj pseudopatriotyzmu, którego nie znoszę i który polega na gadaniu okrągłych, wzniosłych, patetycznych słów i wykazywaniu wielkiej determinacji w gębie, niepopartych żadnymi czynami ani realnymi kompetencjami. Andruszkiewicz zawdzięcza swoją posadę wyłącznie lizusostwu, bo na cyfryzacji zna się jedynie o tyle, że ma konto na TT, na którym wygłasza te same dyrdymały.
Jeśli takimi ludźmi "dobra zmiana" ma się otaczać i wyznaczać na odpowiedzialne stanowiska, to marnie wszyscy skończymy. Już nawet niezbyt przeze mnie lubiany Ryszard Czarnecki nie budzi we mnie aż takiego wstrętu, bo przynajmniej ma jakieś doświadczenie, jakąś wiedzę. To też karierowicz i lizus, ale przynajmniej potrafi powiedzieć coś z sensem, a gdzieniegdzie także coś podziałać. Andruszkiewicz to jest po prostu nikt, a patriotyczna, napompowana patosem retoryka w jego wykonaniu jest żenująca.
I o co jest pytany?! O hejt Platformy! Co ma do tego cyfryzacja? Czy on stoi na czele jakiegoś Departamentu Netykiety i Walki Z Hejtem? Ja myślałem, że cyfryzacja to wprowadzanie rozwiązań informatycznych w celu przyspieszenia pewnych procesów funkcjonowania państwa i jego obywateli, a od ścigania nienawistników jest prokuratura.
PiS powinien wygrać wybory - mam taką nadzieję, ale powinien też zachowywać się profesjonalnie. Taśmy Neumanna do pułapka, w którą może wejść każda partia. Dla mnie może ona być nawet wodzowska - niech lider decyduje nawet o losach pojedynczego członka partii w Tczewie - pod warunkiem, że tak stanowi statut partii. Gra polityczna, często cyniczna i brutalna - jest zrozumiała, ale pod warunkiem że mieści się w ustalonych regułach, a nie wg zasady "kto nie z Mieciem, tego zmieciem". Na PO nie ma co liczyć, oni wszystko zamiotą pod dywan, ale pora też zacząć wymagać wyższych standardów od PiS-u. Nie twierdzę, że działają podobnie, ale wszystkiego nie wiemy i mam nadzieję, że działacze PiS-u okażą się bardziej odporni na pokusy.
Jacek Jakubiec @ 46.76.93.*
wysłany: 2019-10-07 10:01
Był czas kiedy głosowałem na Platformę. To było wtedy, gdy wszystko wskazywało, że nadchodzi epoka PO-PiS-u. Jako stary solidaruch myślałem: no wreszcie, jedni i drudzy to nasi, ergo - będzie fajnie! Dlaczego wybierałem PO? Dziś już nie pomnę, ale chyba bardziej odpowiadał mi ich wyważony, inteligencki (wtedy bez cudzysłowu) język. Platformę tworzył przecież wielkiej zacności Maciej Płażyński. W którymś momencie zobaczył jednak żywą prawdę o tej formacji i miał dość tej zabawy. Nie wyobrażam sobie jak dziś reagowałby na porażający cynizm wierchuszki PO. Na dokonania i metody Gawłowskiego, Brejzy, Neummanna, zasilanych wyczynami Jachiry, czy - jak tylko wczoraj - Wałęsy.
Dla Polaków w miarę rozumnych, przyzwoitych, nie zacietrzewionych ale myślących praktycznie, ta formacja właśnie się skończyła. Wyciągnięcie dziś taśm Neumanna sprzed dwóch lat, to oczywiście zagrywka paskudna, ale przecież potrzebna. Ostatnie sondaże dawały tej formacji ponad 25%. W świetle jej dzisiejszego wizerunku wydaje się to niepojęte. Noooo, ale zoologiczna (przepraszam zwierzaki) fobia antypisizmu nie takie zawirowania weźmie "na klatę" i przetrzyma.
Już za sześć dni sporo się wyjaśni.
Co do Andruszkiewicza - mam podobne odczucia. Niechby chłop siedział za ministerialnym biurkiem i robił co do niego należy. Skądinąd bywają awanse, którymi można beneficjentowi zrobić krzywdę.
AS @ 109.241.118.*
wysłany: 2019-10-08 05:49
Trzeba podziękować
"ch....i, dooopie i kamieni kupie,
KODerastom, LGBTdałom, Stuhrom od tu polewu,
Jandom i pozostałym aktorskim świrom,
Budkom, Muchom (nie pucz!), Sławkom z Tczewa i Jahirom
także panu kosmicie zwanym OTUA,
za ich szczere wsparcie dla normalnej Polski,
na którą jest szansa.
Bez nich wszystkich skąd mielibyśmy wiedzieć co jest patologią i zagrożeniem?
Jak zobaczyć światełko w tunelu bez ciemności?
No nie da się!
A co do Andruszkiewicza to fakt.
Chłopak się nadyma i pęknie.
Może za młody?
U nas też był taki, co się zapowiadał.
Oliwer Kubicki mu było.
Znik.
No to
byle do niedzieli.
Oby nam się!
Jacek gospodarz @ 46.76.93.*
wysłany: 2019-10-08 09:56
Druhowie Komentatorzy, może odważymy się na mały wróżebny quizo-plebiscyt? Nie od razu, tylko np. jutro albo pojutrze (środa lub czwartek), o uzgodnionej co do minuty porze, każdy z nas równocześnie kliknie tu w formie komentarza swoją odpowiedź na trzy pytania o finał wyborczej niedzieli:
1) ile podmiotów wejdzie do Sejmu?,
2) ile w procentach głosów zbierze PiS & Co.?
3) ile zbierze PO-KO ?
Co Panowie na to?
AS @ 109.241.118.*
wysłany: 2019-10-08 11:18
OK!
Kiedy czas start?
Jacek gospodarz @ 46.76.93.*
wysłany: 2019-10-08 12:32
Proponuję: klikamy wszyscy w czwartek (10.10) o godz. 22:00. Wszyscy równocześnie a podyskutować możemy zaraz potem i jeszcze w piątek...
To zaproszenie kieruję zarówno do Panów AS-a i Wieńczysława jak i do wszystkich Pań i Panów, chętnych do tego plebiscytu.
Wieńczysław @ 5.173.225.*
wysłany: 2019-10-08 15:54
"Był czas kiedy głosowałem na Platformę"
Ja nie głosowałem, bo nie zdążyłem. Rzeczywiście pod koniec rządów SLD Platforma wydawała się partią, która chce zbudować IV RP, ale zanim nastąpiły wybory, zorientowałem się, że chodzi im tylko o kręcenie lodów. Wtedy byłem skrajnym liberałem czy libertarianinem i wyznawcą Korwina i głosowałem na UPR. Potem jednak przyszedł czas, kiedy sięgnąłem po podręcznik do ekonomii, dzięki czemu zrozumiałem, że tak jak astronomia nie sprowadza się tylko do teorii Kopernika, tak wiedza o gospodarce nie sprowadza się tylko do uproszczonego modelu "racjonalnego konsumenta" Adama Smitha.
Nie sądzę też, aby tzw. POPiS był kiedykolwiek możliwy. Wystarczy zrobić test:
https://latarnikwyborczy.pl/
aby się przekonać, że te dwie partie są na dwóch przeciwległych biegunach ideowych i zdecydowanie więcej je różni, niż łączy.
"Oliwer Kubicki mu było."
Ale on nie znikł, wręcz przeciwnie - wypłynął na szerokie wody i dość dobrze sobie radzi. Oliwera akurat bardzo cenię i życzę mu dalszych sukcesów. Szkoda, że nie kandyduje w wyborach parlamentarnych, byłby dobrym posłem.
"Co Panowie na to?"
Ja jestem za.
Jacek Jakubiec @ 46.76.93.*
wysłany: 2019-10-08 17:38
Napisał Wieńczysław:
(...) Nie sądzę też, aby tzw. POPiS był kiedykolwiek możliwy (...) te dwie partie są na dwóch przeciwległych biegunach ideowych i zdecydowanie więcej je różni, niż łączy (...).
Teraz to faktycznie dwa radykalnie różne światy, to wręcz antypody, ale wtedy kiedy anonsowano PO-PiS z Rokitą jako "premierem z Krakowa", wyglądało to jeszcze całkiem, całkiem. Przynajmniej dla mnie...
Wieńczysław @ 5.173.225.*
wysłany: 2019-10-08 17:45
Tak, wtedy tak, było wiele podobieństw, ale Rokity, Płażyńskiego szybko się pozbyto. Trzeba jednak przyznać rację Stefanowi Niesiołowskiemu, który już w 2001r. mówił o Platformie:
"Ugrupowanie nowe, programowo nieokreślone, udające, że nie jest partią polityczną i celowo unikające zabierania głosu we wszystkich ważnych kwestiach społecznych, ekonomicznych i politycznych – lecz za to dające popisy hipokryzji i cynizmu, dość skutecznie żerujące na znanych fobiach, ignorancji i naiwnej wierze ludzi zniechęconych do polityki."
"PO najprawdopodobniej skończy tak jak wszystkie ruchy, które spaja jedynie cynizm, hipokryzja i konformizm"
JJ:
I właśnie teraz najwyraźniej jesteśmy tego świadkami.
AS @ 109.241.118.*
wysłany: 2019-10-09 05:38
"Oliwer Kubicki mu było."
Ale on nie znikł, wręcz przeciwnie - wypłynął na szerokie wody i dość dobrze sobie radzi.
Pisze pan Wieńczysław.
OK był u Jakiego szefem jego komitetu wyborczego.
Efekt znamy.
Był czasem w TV. I znikł.
Jest radnym w Warszawie.
Pracuje w banku.
Moim zdaniem z polityki znikł na dobre.
Może za młody?
anonimous @ 78.8.168.*
wysłany: 2019-10-10 08:53
Tak czytam te wpisy i żałość ogarnia, bo czasu na czytanie szkoda... "Wieńczysław" jako tuba PiS i gospodarz wiernie mu współ-dmuchający.... samouwielbienie, egocentryzm i klapki na oczach... do czasu....
Jacek Jakubiec @ 5.60.11.*
wysłany: 2019-10-10 09:51
Oooo...
Świetnie !
No to mamy głos z przeciwnych okopów. Tylko że skoro anonimousowi czasu szkoda, to pewnie już i tego nie czyta. Jako gospodarz współ-dmuchający (sądinąd urocza fraza...) ubolewałbym.
Gdyby mimo wszystko anonimous - wiedząc, że tak się zmówiliśmy - uznał, że powinien zaszczycić nas swoją prognozą wyborczą, to gość w dom Bóg w dom.
Akcja dziś (czwartek) o g. 22:00.
Ale punktualnie plizzz...
anonimous @ 78.8.168.*
wysłany: 2019-10-10 10:58
To właśnie frazeologia PiS.... okopy, walka, przeciwnik, znakowanie innych (jak ? naszywki ? opaski ? - to znamy już z historii) i na koniec pistolecik z czekolady dla prezesa i cytat z Wodza: "...przyda się na totalsów..." Prognozę podam już teraz - wygra PiS, ale nie utworzy rządu, bo większość będzie po stronie "totalsów".... Może to otrzeźwi Pana, bo na "Wieńczysława" już nie liczę...
JJ:
A jednak Pan przeczytał, to miła niespodzianka.
Prognoza "anononimusa" idzie jak rozumiem w kierunku tworzenia przez totalsów RZĄDU RATUNKU NARODOWEGO. Brzmi to intrygująco, pomimo, że lansuje go jeden z liderów PO, ten który ostatnio zasłynął tym, że rzuca q-rwami w charakterze znaku przystankowego. No i coś chwiejna ta jego koncepcja: raz widzi sojusz z konfederatami, potem jednak takowy przekreśla. Trochę jak pewien autorytet moralny z Noblem w papierach i Matką Boską w klapie. Ten dopiero daje czadu, ale też jakoś niezdecydowany. Kogo by tu swym autorytetem wesprzeć - PO czy PSL, czy może jeszcze kogoś innego? Strach się bać...
AS @ 109.241.118.*
wysłany: 2019-10-10 13:10
Boję się, że wygra PiS np 49%
a Anty-PiS w sumie będzie miał 51% i zacznie tworzyć...
to, co potrafi tsunami czy inny cyklon.
Co wtedy?
To niby kogoś ma otrzeźwić?
Jacek gospodarz @ 5.60.11.*
wysłany: 2019-10-10 19:50
Jest g.19:50. Ponad dwie godziny do oddania głosu.
Mam już swoje odpowiedzi na zadane trzy pytania, ale jeszcze się nad nimi zastanawiam.
Jeszcze kilka refleksji z tej okazji.
Po pierwsze staram się dyscyplinować wobec tego zadania. To ma być moja prognoza. A prognoza to prognoza, nie zaś projekcja własnego myślenia życzeniowego. Czyli nie to, czego po tych mega-ważnych wyborach życzyłbym mojej Ojczyźnie, ale to, co analizując aktualną polityczną sytuację w RP i słuchając polityków różnych opcji, rysuje mi się jako n a j b a r d z i e j p r a w d o p o d o b n y efekt niedzielnych wyborów parlamentarnych, tu podany w konkretnych wielkościach liczbowych.
Można było dodać pytanie o prognozowaną frekwencję, od której sporo będzie zależało. Myślę że tym razem można się spodziewać, iż będzie wysoka, powyżej 50%.
Co do głównego frontu wyborczych zmagań mam taką hipotezę: liczba oddanych głosów na PiS (z koalicjantami) i na cały ANTYPIS, będzie proporcjonalna do liczebności dwóch głównych segmentów polskiego elektoratu: tych którzy oglądają TVP i tych od TVN-u. Jeśli żadna z sondażowni takich badania nie prowadziła (?), to może warto byłoby... Można dodać, ze segment pierwszy to też widzowie TV Republika a ten drugi to też kibice portalu ONET, może także choć chyba mniej zdecydowanie - POLSAT-u.
Są tacy, którzy - poszukując prawdy obiektywnej - mają nawyk zaglądania na wszystkie dostępne anteny. Postawa to może i chwalebna, ale któż ma tyle czasu? Moim źródłem informacji jest TVP. Już tu pisałem, że wolałbym tę telewizję nazywać nie „publiczną” lecz „państwową”. Nie uważam jej za idealną, dostrzegam jej pro-pisowski przechył, ale mam do niej zaufanie i tyle. Wieści, jakie mam z tego źródła, niekiedy dla równowagi konfrontuję z tym, co podaje portal ONET i to mi na co dzień wystarcza. Są jeszcze media papierowe, tu mam oparcie w tygodniku „Do Rzeczy”.
Na razie...
AS @ 109.241.118.*
wysłany: 2019-10-10 20:34
Chodzę spać o 20.00
O tej porze padam na pysk.
Panie Jacku.
Niżej proszę spojrzeć o godzinie 22.00
PiS - 53%
PO-KO 26%
LEWICA - 16%
PSL/Kukiz - 3%
Pozostali - 2%
JJ:
Wyjaśniam: głos Pana AS-a otrzymałem znacznie przed czasem, ale na blog skierowałem go o 22-giej.
Wieńczysław @ 5.173.225.*
wysłany: 2019-10-10 21:45
"Postawa to może i chwalebna, ale któż ma tyle czasu?"
Ja oglądam bardzo różne telewizje, często także produkcje TVN-owskie, dla porównania. Choć wolałbym w ogóle nie interesować się tym wszystkim, gdyż jest to jałowe i w gruncie rzeczy bezużyteczne, ale cóż.. jest to silniejsze ode mnie, od maleńkości lubiłem wiedzieć, co się dzieje w Polsce i na świecie, w tzw. życiu publicznym - z czystej ciekawości, choć właściwie nic nie mam z tej wiedzy.
Również towarzyszą mi i obawy, i nadzieje, ale o tym może po 22:00
Teraz może jeszcze słówko o TVP. Wielokrotnie przez lata można było zaobserwować zachowanie reporterów 3 dużych, antypisowskich telewizji: TVP, Polsatu i TVP, którzy chodzą za politykami PiS-u z kamerą w sejmowych korytarzach i znienacka krzyczą do nieprzygotowanego posła: "panie pośle, jak Pan skomentuje wypowiedź .... XYZ o tym, że ?!" albo "dlaczego nie chce Pan wyjaśnić..." albo "czy Pana zdaniem XYZ powinien podać się do dymisji?!" Zaskoczony i zniesmaczony poseł czuje się sprowokowany do kolejnej wypowiedzi, która w głównym wydaniu "Faktów" jest wykorzystywana do pokazania, że poseł PiS-u to wygaduje jakieś niestworzone, niehumanitarne brednie...
TVP pod wodzą Kurskiego postanowił odpowiedzieć chamówą na chamówę, często stosuje tę samą metodę. Ale posłowie PO jacyś tacy delikatni, wrażliwi...
Mówiłem już, że TVP kiedyś w końcu musi się opamiętać, ale nie dziwię się, że tak to u nich wygląda. Ostatnio przy okazji śmierci Kornela Morawieckiego ktoś wspominał jego wypowiedź o tym, dlaczego założył Solidarność Walczącą: bo nie może być tak, że społeczeństwo jest bezbronne. Dlaczego siła ma być tylko po stronie oprawców? Broniący się ma prawo stosować siłę.
No cóż, to temat-rzeka. Zastanawiałem się nie tak dawno nad problematyką istnienia przemocy w relacjach społecznych, tzn. interesowało mnie, skąd wynikały np. ludobójstwa, które znamy z historii? Doszedłem do wniosku, że przyczyną prawie każdej przemocy, zarówno indywidualnej, jak i masowej, jest przekonanie oprawcy, że w istocie jest ofiarą i że stosowanie przez nią przemocy jest sprawiedliwe. Oprawca tak naprawdę ma duże poczucie krzywdy. Ukraińcy byli przekonani, że pozbycie się Polaków, nawet w tak okrutny sposób (albo właśnie taki) to sprawa być-albo-nie-być dla powstania Samostijnej Ukrainy, o której marzyli przez tyle lat. Oczywiście to poczucie jest absurdalne i wyolbrzymione, ale chodzi jedynie o mechanizm psychologiczny. Myślę, że dotyczy to także przemocy np. w szkołach. Uczeń, który atakuje kolegę, ma poczucie, że zasłużył on na to, a on sam do przemocy jest uprawniony np. poprzez wcześniej doznane krzywdy lub swój wyższy status, który rzekomo uprawnia go do wymierzenia "sprawiedliwości".
Oczywiście czym innym jest przemoc fizyczna, a czym innym przemoc słowna i medialna, ale mechanizmy są podobne. Jak w wielu sytuacjach, trzeba tu znaleźć złoty środek, bo tak czy inaczej, ktoś wygra i ktoś na zwycięstwie tego drugiego będzie tracił. Ktoś, kto wygrywa, w dużej części narzuci swoje prawa innym.
O ile można się zgodzić, że są granice tej przemocy i trzeba zawsze być gotowym na kompromis, o tyle w ramach pewnych kalkulacji - jeśli wynika z nich duże prawdopodobieństwo zwycięstwa - można się dopuścić nawet złamania pewnych obiektywnych, ogólnoludzkich standardów.
Dlatego uważam, że dopóki propaganda TVP jest skuteczna, powinna przez jakiś czas mieć miejsce. Moim zdaniem toczy się wielka gra o Polskę. W tej walce dla dobra Polski można sobie pozwolić na różne chwyty i nie ma w tym nic złego.
I ja piszę to szczerze, bo tak uważam, czego chyba nie można powiedzieć o wielu wyznawcach PO na tym forum, u których daje się wyczuć ewidentnie fałszywy ton.
Oni tak się wszyscy zamartwiają: ach, ten zły Kaczyński, podzielił Polaków! Och, jakie to okropne! Z tych podziałów cieszy się tylko Putin!
Tak się teraz martwią Putinem, a przez lata wmawiali nam w TVNie, że Rosja się "demokratyzuje", że idzie na Zachód, a tych, którzy twierdzili, że to fałszywa gra i że Rosja nie zrezygnowała ze swoich imperialnych zapędów, nazywali ludźmi chorymi psychicznie. Największym trollem putinowskim w Polsce jest Gazeta Wyborcza, która udostępniła temu bandycie swoje łamy - i to kiedy? - tuż po Smoleńsku! (tak, tak wg mnie zamach bardzo, bardzo prawdopodobny), po to żeby mógł tam wygłaszać swoje sowieckie kłamstwa historyczne.
I teraz ci sami ludzie uważają, że głosowanie i popieranie PiS-u przyczynia się do podziałów społecznych, z których cieszy się Putin! No ciekawe! Tacy zatroskani, nagle wszyscy tropią ruskich trolli i agentów! A wcześniej mówili, że ruskich agentów nie ma, że to pisowskie wymysły, teorie spiskowe!
Czyż to nie są fałszywi cynicy?
I oni na kogo teraz chcą głosować?! Na tych, którzy chcieli podpisać z Putinem umowę gazową na kilkadziesiąt lat do przodu z rekordowo wysokimi cenami, przed czym tylko Komisja Europejska nas uratowała? Ci, którzy ruskiego trolla Cychola zatrudniali w TVP, oni teraz tak płaczą i obawiają się wpływów Putina?!
No trzymajcie mnie.
Jacek Jakubiec @ 5.60.11.*
wysłany: 2019-10-10 22:00
Wyniki wyborów w niedzielę 13.10.19 - obstawiam tak:
1) do Sejmu wejdą 4 podmioty/komitety,
2) PiS z koalicjantami uzyska 51% głosów (albo więcej),
3) PO-KO zbierze 17 % głosów
Wieńczysław @ 5.173.225.*
wysłany: 2019-10-10 22:15
Tak się rozpisałem, że przeoczyłem, że to już 22:00!
1) wejdą 4 podmioty (albo pomioty jak kto woli)
2) PiS uzyska niecałe 48%
3) POKO zbierze 27%
Pozwolę sobie dopisać od siebie punkty:
4) Lewica uzyska 14%
5) PSL lekko ponad 6%
4) Konfederacja niecałe 4%
5) reszta trochę ponad 1%
Nie wiem jaka będzie frekwencja, ale zapowiada się raczej wysoka.
Obawiam się oczywiście zwycięstwa AntyPiS-u, bo to będzie katastrofa dla Polski. Ci, którzy uważają, że Schetyna albo Czarzasty to są "partie prodemokratyczne", w przeciwieństwie do "antydemokratycznego" PiS, niech sobie przypomną, co było w latach 2007-2015 największym problemem. Nieudolność PO, afery? Skądże znowu. Przypomnijmy sobie słynną debatę z udziałem Adama Michnika pt. "Czy grozi nam faszyzm?" Głównym problemem był wtedy pełzający faszyzm, choć rządy demokracji przecież tak kwitły!
Zrozumcie proszę wreszcie, że nawet gdyby PiS miał tylko 3% w sondażach, a sojusz KO-Lewica 97%, to i tak największym problemem byłby dla nich faszyzm. Chodzi tylko o to, żeby wzbudzić w społeczeństwie strach przed patriotyczną prawicą i odwrócić uwagę od wszędobylskiej korupcji i "zinstytucjonalizowanej nieodpowiedzialności". Nie dajmy się zwieść tej cynicznej socjotechnice.
Wieńczysław @ 5.173.225.*
wysłany: 2019-10-10 22:54
Panie Jacku, chyba Pan trochę nie doszacował POKO. W wyborach do europarlamentu mieli 38%, wprawdzie z SLD, no ale nie sądzę, by im tak stopniało. Choć może prof. Dudek ma rację i uważa podobnie jak Pan (choć nie podaje konkretnego wyniku, ale twierdzi, że są znacznie przeszacowani w obecnych sondażach). Oby.
Na pewno w Tczewie będą mieli dobry wynik, jestem o to spokojny.
Ale z drugiej strony liczę na mobilizację tradycyjnego, żelaznego elektoratu PiS, czyli ludzi słabo wykształconych, starych, biednych, z mniejszych ośrodków.
Nasi wspaniali demokraci, przeciwnicy dyskryminacji i zwolennicy równości (ale co ciekawe, już nie egalitaryzmu, bo egalitaryzm to PRL, a PRL to PiS) często się powołują na taki opis tej grupy społecznej, tak jak by to miało charakter deprecjonujący i było powodem do wstydu. W takim razie jestem ciekaw, jak chcą zachęcić tę grupę do głosowania na POKO? Czy może nie jest czasem tak, że ostatecznym dowodem wykształcenia i wszelkich innych cnót nie jest właśnie poparcie dla Koalicji, tzn. jeśliby zagłosowali, to by przestali być głupi, biedni, starzy i ze wsi? Bo nie sądzę, by kiedykolwiek wodzowie KO narzekali na swój elektorat, jakikolwiek by on był. Narzekają tylko na cudzy.
Jacek Jakubiec @ 5.60.11.*
wysłany: 2019-10-10 23:48
Coś mi nie pasuje Szanowny Wieńczysławie.
Dwa dni temu cytuje Pan Niesiołowskiego o tym, że PO daje "(...) popisy hipokryzji i cynizmu, dość skutecznie żerując na znanych fobiach, ignorancji i naiwnej wierze ludzi zniechęconych do polityki (...) PO najprawdopodobniej skończy tak jak wszystkie ruchy, które spaja jedynie cynizm, hipokryzja i konformizm (...)", rozumiem że mniej lub bardziej podziela Pan to, co mówił Niesiołowski, a tu dzisiaj szanse wyborcze PO-KO (czytaj: de facto Platformy) szacuje Pan wysoko, bo na 27%.
Czyli że jednak przetrwają platfusy w stosunkowo niezłym zdrowiu? Coś w to nie wierzę. Po tak powalających przepałach, jak tylko te ostatnie :
- popisówki Jachiry
- występ troglodyty Wałęsy na ich konwencji
- nakryte polityczne hejterstwo (Brejzowie, Sokzburaka...)
- taśmy Neumanna
- "Czajka" i to dublowana (ścieki i spalarnia)
- Schetyna odsyłający Wojciechowskiego do narożnika, a wychodzi sukces!
Toż to seria strzałów w stopę, kompromitacje i wszystko inne tylko nie oferta dla Polaków. I jeszcze ten skompromitowany do spodu Neumann zapowiada... uwaga... że ich strzelista wizja i cel to... RZĄD RATUNKU NARODOWEGO.
Powtórzę za Panem: no trzymajcie mnie !...
Byłbym ciekaw ile z tych na szybko przeze mnie wyliczonych platfusich przepałów miało swoje kilka minut w TVN-ie, u red. Lisa czy u red. Olejnik?
Przeciętny obywatel (z tych wychowanych na "Wyborczej"), nie kochający PiS-u, ale choćby przeciętnie przyzwoity i czasem jednak zaglądający do TVP, zniesmaczony wobec takich faktów raczej zostanie w domu. Tak mi się wydaje i stąd moje 17% tam, gdzie Pan wycenia ich na 27%. Ano, zobaczymy.
Wieńczysław @ 5.173.225.*
wysłany: 2019-10-11 00:10
Moja zgoda z wypowiedzą Niesiołowskiego miała raczej charakter myślenia życzeniowego i dotyczyła wymienionych w niej cech Platformy, niż przewidywań co do jej ostatecznych losów.
Z naszego punktu widzenia rzeczywiście te sprawy mogą jeszcze dodatkowo zniechęcać do POKO, ale oni też mogą w odpowiedzi wymieniać: Banaś, kwestia ostatniej wypowiedzi Kaczyńskiego odnośnie śp. Jana Szyszki, wypowiedź dotycząca zmiany elit gospodarczych itd., choć po inne sprawy musieliby już sięgać do zamierzchłej przeszłości (nawet Sobieniowski z TVN musiał uciec się do ataków na Macierewicza, wyciągając wszystkie kwestie dotyczące Smoleńska, bo nic nowego się nie pojawiło - takie odgrzewane kotlety). Kluczowe jest to, że z Jachiry ten elektorat tylko się cieszy, a "Czajka" ani ich ziębi, ani grzeje. Tego twardego elektoratu wystarczy na 27%. No ale zobaczymy już niebawem.
AS @ 109.241.118.*
wysłany: 2019-10-11 04:25
Mając na uwadze
jakie ostatnio głupoty wygadywał Schetyna
i pani Kidawa - Błońska
mam wrażenie,
że wynik tych wyborów
a także frekwencja,
są nie do odgadnięcia.
anonimous @ 83.26.212.*
wysłany: 2019-10-11 07:14
Panie Jacku, symptomatyczne jest to że nie odniósł się Pan wcale do stygmatyzowania części Polaków przez PiS...Nawet sam Pan to robi pisząc " platfusy", "totalsi".... To miara upadku części klasy politycznej i Pańskiego... Liczę że zmiecie Was wiatr historii 13 października...
JJ:
Trochę to czepialstwo Panie "anonimous".
Lata ostatnie wprowadziły do obiegu publicznego określenia, i to "pa rawno" używane po obydwu stronach wojny polsko-polskiej, które nie muszą oznaczać brzydkiej stygmatyzacji. Są po prostu poręcznymi skrótami myślowymi. Ja sam mówię czasem o "pisiakach", "pisiorach", "kaczystach" czy "Kaczafim". Jak długo nie poddajemy się ślepej nienawiści i nie stosujemy naprawdę poniżających wulgarności - nie widzę problemu.
A co do kwestii zasadniczej: czeka Pan na ów wiatr historii, a to już pojutrze! Wolno Panu, choć podejrzewam, że się Pan nie doczeka.
Ale zapytuję: CZY NAPRAWDĘ ŻYCZY PAN SAM SOBIE, NAM WSZYSTKIM, NASZEJ OJCZYŹNIE, POWROTU DO TEGO WSZYSTKIEGO, CZEGO POLACY DOŚWIADCZYLI W LATACH 2007-15 ???
AS @ 109.241.118.*
wysłany: 2019-10-11 08:09
Ja to jeszcze tak widzę:
PiS - za mało!
PO-KO - za dużo!
Lewica czyli komuna - wielki wygrany bo wejdzie do sejmu po latach postu.
PSL/Kukiz - wejdzie albo nie.
Konfederacja - JKM i wszystko jasne.
Jacek Jakubiec @ 5.60.11.*
wysłany: 2019-10-11 12:07
Dziękuję Panom za udział w tej - trochę jednak - zabawie.
Gdybym miał podsumować, to cytując AS-a, powiem, "że wynik tych wyborów a także frekwencja, są nie do odgadnięcia".
Ale mimo to w sondażowniach praca wre. W przededniu ciszy wyborczej są już pierwsze wyniki badań. "Ariadnie" na przykład wychodzi 45% dla PiS-u i 24 % dla PO-KO. Oraz to, że do Sejmu wejdą 4 komitety. Bez Konfederacji. Ta, choć jest w niej parę sensownych postaci, jest dziś niczym więcej, jak dziwną menażerią, ubarwiającą polską scenę polityczną, ale bez perspektyw.
Generalnie, wypada się zgodzić z tymi z komentatorów, którzy mówią że niedzielne wybory, to - de facto - r e f e r e n d u m. Za lub przeciw odnowie Polski.
Wieńczysław @ 5.173.225.*
wysłany: 2019-10-11 13:15
Łzy wzruszenia zalały mi oczy!
Pan anonimous wznosi się na wyżyny humanitaryzmu - zobaczcie, jaki to wrażliwy człowiek, jak dzielnie walczy z pisowskim językiem nienawiści, ze stygmatyzacją! Nie wolno stygmatyzować, nie wolno mówić "totalsi" i "platfusy". Jest to okropne, chamskie, poniżej wszelkiego poziomu!
Wolno tylko mówić "mohery", "ludzie, którzy s***ą na głowę" (K. Janda) albo "szarańcza" (G. Schetyna), którą trzeba "strząsnąć ze zdrowego drzewa naszego państwa".
A najlepiej swoją dzielną, romantyczną walkę z mową nienawiści podsumował sam anonimous, wyrażając nadzieję, że "wiatr historii" nas - tzn. pisiorów - "zmiecie". To znaczy, że jesteśmy śmieciami.
Tej samej retoryki użył niedawno pewien świeżo nawrócony na demokrację (po latach przebywania w faszystowskim ugrupowaniu) radny, tytułując swój wpis "Czy film Patryka Vegi zmiecie PiS?". A więc PiS to śmieci albo w najlepszym przypadku liście na chodniku, które wiatr albo pracownik służb miejskich powinien "zmieść". To jest ta kultura języka, o którą tak walczycie w swojej wzruszającej trosce o jakość debaty publicznej?
Wieńczysław @ 5.173.225.*
wysłany: 2019-10-11 18:08
Niedługo zacznie się cisza wyborcza, toteż nie będziemy mogli komentować polityki, a zatem na te 2 dni chciałbym wszystkim Forumowiczkom oraz Forumowiczom, a także Dyskutantkom i Dyskutantom, jak również wszystkim Polkom i Polakom, którzy nas czytają na głos bądź bezgłośnie, polecić kilka książek do przeczytania i przemyślenia, które ja wziąłem za cel, aby je pochłonąć:
1. Zbigniew Stawrowski - "Wokół idei wspólnoty"
2. Zbigniew Stawrowski - "Budowanie na piasku. Szkice o III Rzeczypospolitej"
Tetralogia Andrzeja Szahaja:
3. "Kapitalizm drobnego druku"
4. "Neoliberalizm, turbokapitalizm, kryzys"
5. "Inny kapitalizm jest możliwy"
6. "Kapitalizm wyczerpania?"
7. Wojciech Roszkowski - "Uczniowie czarnoskiężnika"
8. Kazimierz M. Ujazdowski - "Polityka ambitna"
Oczywiście sukcesem będzie, jeśli przeczytam choćby 2 z tych pozycji, ale najbardziej ciekawi mnie książka Kazimierza Ujazdowskiego, bo mam takie podejrzenie, że pan Kazik dzisiaj broni praworządności, mimo że sam przez lata domagał się takich dokładnie reform, jakie przeprowadza PiS i dlatego przewiduję, że książka dostarczy mi mnóstwo radości, gdyż w kontekście obecnych poglądów autora ma ona charakter komediowy.
Zatem życzę sobie i Państwu udanego czuwania i czytania w te chłodniejsze już, październikowe wieczory...
Jacek Jakubiec @ 5.60.11.*
wysłany: 2019-10-11 18:31
Przez cały dzień nagłaśniana jest prognoza f-my "Ariadne". Zapewne w pełni profesjonalna i może miarodajna. Ale do końca dnia, tj. do ciszy wyborczej, zostało 5,5 godziny.
A gdzie prognozy innych pracowni?
Czy ktoś się orientuje: czy jeszcze będą podane?
Wieńczysław @ 5.173.225.*
wysłany: 2019-10-11 18:39
Polecam profil:
https://twitter.com/MarcinPalade
JJ:
SUPER, bardzo ciekawe, dzięki !
Wieńczysław @ 5.173.225.*
wysłany: 2019-10-11 21:08
Ostatnia, prosta, drogi Wyborco, to Ty zdecydujesz, czy:
1. o Twoim zdrowiu będzie decydował prof. Łukasz Szumowski, czy Bartosz Arłukowicz, Ewa Kopacz lub Sławomir Neumann
2. zostanie zlikwidowany IPN
3. zostanie zlikwidowane CBA
4. o kulturze będzie decydował prof. Piotr Gliński, dzięki czemu będą remontowane zabytki, tworzone i rozwijane muzea, odzyskiwane skradzione polskie dzieła sztuki, czy może zamiast tego będą dofinansowywane parady gejowskie i tzw. "sztuka nowoczesna", czyli tęczowa flaga w różnych wydaniach
5. Polska będzie kupowała gaz od Amerykanów, czy od Rosjan, finansując wrogą nam armię Putina
6. na arenie międzynarodowej będziemy tylko poklepywani po plecach i będziemy tzw. "przewidywalnym partnerem", który na wszystko się zgadza i o nic się nie upomina, na czym zyskują rządzący, ale nie obywatele, czy może jednak będziemy prowadzili własną, suwerenną grę
7. będzie pluralizm w mediach, czy może będą 3 duże telewizje lewicowe
8. w ogóle rząd będzie coś robił, coś próbował reformować, raz lepiej, raz gorzej, czy może nic nie będzie robił, tylko administrował, czerpał frukta z władzy i starał się utrzymać poparcie społeczne, atakując opozycję
Pamiętaj Wyborco, jeśli zostanie utworzony rząd Koalicji Antypisowskiej, to żadna "naprawa państwa" po rządach PiS-u nie nastąpi, nic nie zostanie odwrócone, żadna ustawa "przywracająca stan 2015" nie zostanie uchwalona, "prawowici" sędziowie nie zostaną przywróceni, Andrzej Duda nie zostanie postawiony przed Trybunbałem, to są wszystko bujdy! Po prostu nic nie zostanie tknięte, bo chodzi o władzę dla samej władzy, o trwanie, o korzystanie, o kombinowanie za kulisami, a nie w świetle kamer. Jedyna różnica jest taka, że nie dadzą się już tak łatwo nagrać, tylko tego się zdążyli nauczyć! Reszta pozostanie po staremu, czyli "ch**, d*** i kamieni k***".
Jacek Jakubiec @ 5.60.11.*
wysłany: 2019-10-11 21:54
Nic dodać, nic ująć Wieńczysławie Szacowny!
Ten Pański wpis pozwoliłem sobie upowszechnić na moim profilu "fejsbukowym". Pozdrawiam - JJ.
Wieńczysław @ 5.173.225.*
wysłany: 2019-10-11 22:17
Panie Jacku, to dla mnie zaszczyt, ale trzeba było uprzedzić, to bym się bardziej postarał literacko! Wszak jesteśmy narodem noblistów i to zobowiązuje, by nie pisać na kolanie ;)
JJ:
Na szczęście nie podałem Pańskiego n-ru Pesel... A poza tym - niech Pan rzuci okiem na komentarze, jakie mi na FB niektórzy znajomkowie serwują.
Wieńczysław @ 5.173.225.*
wysłany: 2019-10-11 23:29
No właśnie widzę, no cóż, trochę mi głupio, że przez moją wypowiedź - pisaną w pośpiechu "rzutem na taśmę" przed ciszą wyborczą, ma Pan nieprzyjemności. To każe mi podjąć refleksję na temat odpowiedzialności za słowo. Ale może efektami tej refleksji podzielę się po wyborach.
Ale te komentarze Pana znajomych wskazują na jedno: bycie przeciwnikiem PiS, jednocześnie zatem najprawdopodobniej zwolennikiem KO lub Lewicy, związane jest nieodłącznie z jakimś wyższym statusem człowieka.
To są komentarze w stylu "Jak, to? Jacku, naprawdę? Ty popierasz takie poglądy? Nie podejrzewałem Cię o to, wydawałeś się przecież taki mądry".
Trochę mnie one bawią, a trochę jednak przerażają. Już chyba lepiej byłoby, gdyby ktoś napisał "to są kompletne bzdury, facet nie wie o czym pisze". Ale tutaj jest coś więcej, tutaj jest wyraźne przekonanie, że jeśli ktoś wspiera PiS i przed wyborami uzasadnia swój wybór, opisuje jak postrzega ten dylemat wyborczy, to nawet "nie da się z tym polemizować", bo z góry trzeba założyć, że jest to właśnie niewarte polemiki, tzn. że osoba prezentująca pisowskie poglądy posiada jakiś niższy status człowieka czy traci "zdolność honorową", nie jest warta udziału w debacie przez sam fakt posiadania jakichś poglądów, które rzekomo mają rzutować na to, jakim jest człowiekiem. "Nie do wiary, że coś takiego można kiedykolwiek popierać", "Nie, to niemożliwe". Za tym kryje się właśnie przekonanie, że tylko jacyś gorsi ludzie, jacyś głupi, otumanieni, albo mający złą wolę, mogą tak postrzegać sprawy polityczne.
Tam, gdzie kończy się otwartość na polemikę, nawet polemikę złej jakości, pełną manipulacji, wzajemnego obrażania się, a zaczyna się retoryka wyższości i niższości i rodzaj pewnego wykluczania środowiskowego, tam budzą się demony.
Jacek Jakubiec @ 5.60.11.*
wysłany: 2019-10-12 11:52
Ależ, ależ!...
Panie Wieńczysławie, teraz mnie się robi głupio, że Pan może się czuć głupio. Całkiem niesłusznie. Biorę rzecz na klatę i spoko, jak mówią małolaty.
Nie rozwijam tego wątku, bo hamują mnie rygory ciszy wyborczej...
Te rygory nie bronią wszakże snuć refleksji nie tyle okazjonalnie politycznych, co - że tak powiem - obywatelskich czy społeczno-psychologicznych.
Pierwsza, tu dość praktyczna.
Przekonuję się, jak duża jest różnica między dwoma narzędziami z obszaru mediów społecznościowych: między blogiem a facebookiem. Nasz dialog na blogowym forum po miesiącu pozostał rozmową trzech czy czterech panów, za to przeniesienie jednego wątku na FB, z miejsca poderwało do czynu spory krąg rodaków. Efekt spektakularny: gromkie salwy komentarzy. Wniosek: całkiem inny zasięg wypowiadanego/pisanego słowa. Facebook górą!
Ot, spostrzeżenie z którego nic nie musi wynikać...
Refleksja druga.
Jak się Pan zapewne zorientował zostałem sflekowany także przez członków rodziny. Ani to zaskakuje, ani szczególnie przygnębia. My się nadal kochamy. Ale jest to kolejna ilustracja faktu, że okopy w wojnie polsko-polskiej biegną też przez polskie rodziny. Nic nowego. Mój średni syn sugeruje, że jego tata jest stale indoktrynowany przez KURSKIEGO JACKA, podczas gdy sam podlega edukacji KURSKIEGO JAROSŁAWA. Może to na swój sposób zabawne...
Refleksja trzecia.
Pański nocny komentarz do komentarza też jest przekonujący. Gdy już miną emocje wyborcze - chętnie przeniósłbym go na FB. OK?
Pana może to zdziwi, ale pasuje mi do tematyki głównej (tej "dworskiej"), która w najbliższym czasie musi powrócić na to forum.
Pozdrawiam - Jacek J.
Widz @ 185.25.122.*
wysłany: 2019-10-12 19:45
Szanowny Panie Jacku!
Szanowni Panowie Wieńczysławie, Asie oraz Anonimousie!
Postanowiłem się, mimo wszystko , odezwać, żeby jednak wyrazić swoją opinie na … „temat”.
Dlaczego „ mimo wszystko”?
Otóż już dosyć dawno, bo dokładnie 30 lat temu, zaprzyjaźniony z moją niemiecką częścią rodziny, polityk niezawodowy lecz ważny na poziomie landu i kraju, przekonał mnie, że przy demokratycznych wyborach rzeczowe argumenty są nieistotne.
Dawał mi przykład, że duża część pań deklaruje, iż zagłosuje na Kohla, bo jest on … wysoki.
Znamy to skądś ?
Decydujące są emocje, wzniecane i pielęgnowane przez wszystkie strony wyścigu.
Wzniecane przez tzw. media.
Mówił to jeszcze przed „ wybuchem „ internetu”, gdzie była prasa, radio i telewizja.
Już wtedy mówił o „ mediokracji” i o „ inżynierach dusz”, znanych skądinąd.
Dlaczego tym piszę?
Otóż zupełnie niedawno, w ramach „ czesania „ internetu, wpadłem znowu na Pana blog ( jakoś niedawno zauważyłem, że istnieje życie poza internetem ) i znowu byłem znowu pod wrażeniem bardzo wysokiej jakości i kultury dyskusji.
Merytorycznej jakości.
A dlaczego nie ma tu merytorycznych głosów tzw. opozycji albo może lepiej- przeciwników PiSu ?
Bo oni nie mają programu i nie mogą go znać skoro go nie ma.
No to jadą na emocjach typu faszyzm, druga Grecja itd. Itp.
Tylko antypis, jako jedyny napęd i spoiwo „ ideowe” tzw. opozycji.
Dlatego uważam Pana , Pana Wieńczysława i Pana Asa merytoryczne posty za „ syzyfowe prace”.
Sekty „ antypis” żadne argumenty, nawet księgowe, nie przekonają!
Chociaż je bardzo szanuję, bo są wysokiej próby merytorycznej.
Chciałbym przejść teraz do sfery emocji, którą zaznaczył Pan Wieńczysław w wątku , pozwolę sobie zacytować : Ale te komentarze Pana znajomych wskazują na jedno: bycie przeciwnikiem PiS, jednocześnie zatem najprawdopodobniej zwolennikiem KO lub Lewicy, związane jest nieodłącznie z jakimś wyższym statusem człowieka..
Mam swoje przemyślenia na temat tej zagrywki socjotechnicznej macherów, głównie z PO.
Właśnie o emocje tutaj chodzi.
„ Pogrążyć” i zirytować przeciwników , dać swoisty raj ( i jeszcze hurysy? ) dla swoich twardych wyborców, nawet idiotów oraz dla innych , w miarę normalnych i idiotów aspirujących do tej „ elity”.
Istnieje oczywiście wąska grupa naprawdę inteligentnych facetów i facetek, tych „ macherów”, którzy cynicznie i śmiejąc się w kułak, hodują w ten sposób swoje „ wyborcze mięso armatnie”.
Wmawiając im, że są intelektualną elitą, pod jednym wszakże warunkiem.
Warunek przynależności do „ elity „ brzmi: głosujcie na nas, nie na nich!!!
Bo będziecie ciemnogrodem!
Na wszelki wypadek,gdyby ktoś szukał " haka", nie jest to agitacja wyborcza, tylko historyczna opinia.
Pozdrawiam wszystkich dyskutantów.
Także tych, których poglądów nie podzielam.
JJ:
Oooo witam Widza! Pozdrowienia - JJ.
Wieńczysław @ 5.173.225.*
wysłany: 2019-10-13 11:45
"- chętnie przeniósłbym go na FB. OK?"
Jasne, nie ma problemu.
Przy czym ostatni akapit trochę bym przeformułował:
"Tam, gdzie kończy się otwartość na polemikę, nawet polemikę złej jakości, pełną ostrych słów, a zaczyna się retoryka wyższości i niższości i rodzaj pewnego wykluczania środowiskowego, tam budzą się demony."
Bo oczywiście nie popieram tego, by ludzie się obrażali - miałem na myśli to, że nawet jeśli już dochodzi do tego, to jest to lepiej, niż gdyby wykluczali kogoś z debaty i przylepiali komuś na stałe łatkę jako temu, kto nie jest wart udziału w dyskusji.
Celowo też trochę zapożyczyłem schemat retoryki lewicy, która lubi mówić o "wykluczaniu" np. mniejszości. Ale nie po to by, jak oni, proponować zaraz jakieś zakazy dla jednych i przywileje dla drugich, tylko stwierdzić, że jest to po prostu niszczące dla wspólnoty.
Jestem właśnie świeżo po lekturze książki prof. Zbigniewa Stawrowskiego "Wokół idei wspólnoty", w której, na podstawie rozległej znajomości m.in. filozofii Hegla, proponuje on rozwiązanie odwiecznego problemu współistnienia w ramach jednego państwa i jednego terytorium wielu wspólnot wyznających wzajemnie wykluczające się reguły etyczne lub religijne. Autor proponuje rozwiązanie tego problemu w postaci ustroju państwowego z instytucjami zabezpieczającymi podstawowe wolności obywatelskie (wolność słowa, prawo własności, nietykalność cielesna, prawo do ochrony własnego bezpieczeństwa), ale co ważne, ustrój ten powinien gwarantować każdemu wolność "do", a nie "od" (np. "od religii"), oraz że każdy ma prawo nawracać (tak jest to nazwane) innego na swoją "religię" czy też system etyczny lub inny zbiór przekonań, pod warunkiem, że nie stosuje przemocy.
A mówiąc prosto, chodzi o to, żeby toczyła się żywa debata, żeby nikt nikomu nie zamykał ust i żeby nie tworzyć jakichś "baniek" lub wspólnot równoległych. One mogą współistnieć, ale tylko wtedy gdy pokojowo się ze sobą konfrontują dzięki gwarancjom wolności słowa.
Wieńczysław @ 5.173.225.*
wysłany: 2019-10-13 21:14
Polacy nie dorośli do demokracji. Nie zdali egzaminu z europejskości. Znów dało o sobie znać ich chłopsko-folwarczne pochodzenie.
Co na to można poradzić? Otóż, tak naprawdę wszystko zaczyna się w szkole. Chociaż nauczycieli mamy wspaniałych i zasługują oni na podwyżki, to jednak wielu z nich nie rozumie, że jedną z funkcji szkoły jest kształtowanie postaw obywatelskich. Dlatego trzeba utworzyć sieć różnych organizacji pozarządowych, stowarzyszeń nauczycielskich i wywrzeć presję na nauczycieli, by do nich wstępowali i uczestniczyli w prowadzonych przez nie programach dokształcających. W ramach tych programów nauczyciele powinni nauczyć się, jak rozmawiać z uczniami i uczennicami, by uczulać ich na problemy mniejszości, zmian klimatycznych, a także jak wychowywać ich do świadomego korzystania ze swych praw wyborczych. Powinno się też zakończyć narastający konflikt między nauczycielami, a rodzicami. Rodzice powinni być włączeni w proces uświadamiania dzieciom swych praw obywatelskich, a także powinni być świadomi zagrożeń wynikających z podejmowania niewłaściwych wyborów politycznych przez tę część obywateli, która jeszcze nie miała okazji skorzystać z dobrodziejstw nowoczesnego systemu wychowania obywatelskiego. Musi minąć wiele lat ciężkiej, systematycznej pracy, by Polacy zrozumieli, że demokracja nie jest dana raz na zawsze, że trzeba nad nią pracować i w niej świadomie uczestniczyć, bo w przeciwnym razie szybko kończy się to utratą związanych z nią praw i instytucji.
Drugim koniecznym krokiem na drodze do pełnej demokratyzacji naszego życia jest lobbowanie na rzecz tego, aby przedsiębiorstwa, zwłaszcza zagraniczne korporacje mające swe siedziby i zakłady na terenach, na których istnieje największe poparcie dla ugrupowań antydemokratycznych (Małopolska, Podkarpacie) wycofywały swoje inwestycje z tych rejonów. Dzięki temu pracownicy będą szukać pracy gdzie indziej, a wiadomo przecież, że migracje i wykorzenienie ze swojego dotychczasowego środowiska powoduje, że człowiek bardziej podatny jest na wpływ nowych, modnych prądów i idei, dlatego łatwiej będzie go przekonać do aktywnego uczestnictwa w budowaniu demokracji liberalnej.
Wieńczysław @ 5.173.225.*
wysłany: 2019-10-15 15:27
Cieszę się, że PiS wygrał wybory, choć niewątpliwie będą to trudne 4 lata. Niekoniecznie dlatego, że nie ma większości w Senacie, bo w naszym ustroju Senat nie może niczego zablokować. Sądzę zresztą, że PiS tę większość uzyska dzięki zastosowaniu "korupcji politycznej"/"kuchni politycznej" (co kto woli).
Również nie dlatego, że do Sejmu weszła menażeria lewicowa (nie mam na myśli Zandberga, bo on jest merytoryczny i nawet w kwestiach socjalnych mógłby dogadać się z PiS-em, ale np. Jachirę) oraz prawicowa (niektórzy posłowie Konfederacji). Najbardziej PiS-owi będzie przeszkadzać tzw. opór materii oraz "wiatr zmian".
Żeby za 4 lata móc utrzymać lub powiększyć poparcie, trzeba będzie się bardziej postarać. Trzeba przeprowadzić reformy do końca. Elektorat PiS-u wcale nie jest bezmyślną masą roszczeniowych kretynów ze wsi - on naprawdę jest wymagający w kwestiach ogólnopaństwowych, a nie kieruje się tylko indywidualnymi korzyściami. PiS będzie pod ostrzałem i opozycji, i swoich. No i ośrodków zagranicznych.
PiS musi mieć na uwadze to, że w młodym pokoleniu idee lewicowe mają coraz większy posłuch. SLD to już nie skompromitowane komunistyczne dziady (pomimo wejścia do Sejmu Senyszyn i Dyducha). Oczywiście wśród młodych te głosy rozkładają się równomiernie na lewicę, KO, PiS i Konfederację i to nawet odzwierciedla typowy, książkowy podział sceny na lewicę, liberałów, chrześcijańskich demokratów i konserwatystów, ale wydaje mi się kluczowe to, że we wszystkich tych grupach sympatycy i działacze tych ugrupowań mają ugruntowaną "formację", tzn. są to ludzie naprawdę ideowi i przekonani do swego światopoglądu. Nawet reszta, czyli niezdecydowani, wydają się bardzo zdecydowani w swoim niezdecydowaniu. Niemniej jednak największy wzrost sympatii będzie można odnotować dla lewicy wskutek odchodzenia komuchów do przeszłości oraz wskutek bezradności prawicy wobec globalnych wyzwań: klimatycznych, i światopoglądowych, związanych np. z sekularyzacją.
PiS musi pokazać, że prawica może na te wyzwania dać profesjonalną i wiarygodną odpowiedź.
bu3las @ 176.114.236.*
wysłany: 2019-10-16 01:29
Z zaciśniętymi zębami (zaciśniętymi przez płacę minimalną, która to wywoła inflację, czyli uderzy w oszczędzających, czyli w pracowitych i zapobiegliwych) zagłosowałem na PiS i namawiałem kogo się dało. Bo trzeba zakończyć czyszczenie starych, postpeerelowskich sitw, a nikt tego lepiej nie zrobi niż Kaczyński. Ale to już ostatni raz.
PiS idzie w stronę rozbudzania w szerokich kręgach społeczeństwa postaw roszczeniowych. Znamy to: czy się stoi, czy się leży - tu rozbudowane o frazę, bo jestem Polakiem, to mi się należy; żołądki mamy równe itp. A ci co się dorobili, to ukradli.
Elektryczny samochód... Co z nim? Już Gierek z państwowych firm próbował zrobić koncerny, WOG-i kto pamięta?
Cieszy załapanie się do Sejmu prawicy, prawicy nie tylko obyczajowej, ale też ekonomicznej. Mam nadzieję, że nie powtórzy się degrengolada w stylu Kukiza.
Jacek gospodarz @ 5.60.36.*
wysłany: 2019-10-18 13:25
To, że treści na tym forum tak odbiegły od zadanego tytułem tematu, ani nie dziwi ani nie gorszy. Czas wyborów ma swoje prawa, wtedy każdy myślący obywatel reaguje - mniej lub bardziej aktywnie - na to, co obserwuje na scenie publicznej.
W przypadku tego blogowego forum, z przyjemnością konstatuję, że w polskim elektoracie dość dobrze ma się segment zwolenników Zjednoczonej Prawicy, ale zwolenników na pewno nie ślepych czy bezkrytycznych. To także „moja bajka”.
Dziś kończy się pierwszy tydzień powyborczy.
Pozwolę sobie na prywatne podsumowanie tego, co za nami.
Otóż PiS bardzo solidnie zapracował na prawo do swojej drugiej kadencji i ma ją zapewnioną.
Jak się ona potoczy? Czy pojawią się nieprzewidziane progi i bariery? Na czym teraz rządzący się skupią?
Poza utrzymaniem swojej flagowej specyfiki (pro-rodzinność, walka z biedą, panowanie - mimo różnych pułapek - nad finansami, łagodzenie dysproporcji między regionami, odkłamywanie historii, umacnianie pozycji Polski w świecie… dużo tego…) widzę dwie dziedziny, których PiS żadną miarą nie ma prawa zaniedbać i musi, bezwzględnie musi w najbliższych czterech latach uzyskać wyraźne sukcesy. Mógłbym dodać dwie dalsze, t.j. całą strategię makro-ekonomiczną oraz służbę zdrowia, ale w tej pierwszej czuję się laikiem, podobnie zresztą jak w sprawach służby zdrowia, przy czym w tej drugiej sferze intuicja mówi mi, że choć powoli, to jednak sprawy toczą się ku dobremu...
A dziedziny o które najbardziej się niepokoję to chronicznie chore sądownictwo i rozchwiany system edukacji.
Chyba nie muszę tego niepokoju detalicznie uzasadniać, ani stawiać prognoz dla sytuacji, w której na tych polach obecny stan rzeczy miał trwać bez końca. To byłby czarny scenariusz nie tylko dla PiS-u, bo dla Polski i wszystkich Polaków.
Każda z tych dwóch sfer dotyczy całkiem innej materii.
Nie można PiS-owi zarzucać, że tych wyzwań nie czuje. Ba, gdy mowa o systemie sprawiedliwości, wola zmian została z miejsca, i to z dużym impetem, zamieniona w czyn, tyle że doszło do fatalnego „przestrzelenia”, po którym cała reforma zabuksowała tracąc tzw. pauer. Z kolei edukacja okazała się dziedziną, która wyjątkowo nie miała szczęścia do kolejnych zrywów reformatorskich. Fatalnie, że tak się działo! Wystarczy przywołać nieklarowność w sferze podstaw programowych, zapaść edukacji zawodowej a teraz jeszcze całkiem nowe wyzwania wnoszone do szkół przez wojujące, lewackie ideologie genderowsko-elgiebetowskie.
Uważam, że w agendzie PiS-u i jego sojuszników, skuteczna naprawa zwłaszcza tych dwóch dziedzin musi odtąd i to pilnie!, skupić intelektualny wysiłek najlepszych, niezależnie i twórczo myślących ekspertów. A taki potencjał w Polsce przecież istnieje.
Tyle – z mojej strony - w sprawach, że tak powiem, mega-polityki.
Ze swej strony w najbliższym czasie zamierzam powrócić do głównego nurtu tego blogowego serialu.
Wieńczysław @ 176.114.235.*
wysłany: 2019-10-21 17:10
Reformy edukacji dokonanej w poprzedniej/mijającej kadencji wprawdzie nie nazwałbym "deformą", ani tym bardziej "zniszczeniem" tego systemu, jak chce totalna opozycja, ale jest to chyba stracona szansa. To dobrze, że powrócono do systemu 8+4, nie tylko ze względu na gimnazja, w których szerzyły się patologie, ale ze względu na to, że de facto 2,5-letnie liceum nie pozwalało na dobre przygotowanie się do matury. Jednak dlaczego koniecznie trzeba trzymać 14-letnich ludzi (ze względu na lepsze odżywianie dużo bardziej wyrośniętych niż kiedyś) wraz z pierwszakami? Może lepszy byłby system 7+5? 5-letnie liceum to już byłaby poważna sprawa. W zawodówkach, technikach zapewniłoby to lepsze przygotowanie do zawodu, a w ogólniakach pozwoliłoby na spokojne, ale solidne przygotowanie się do egzaminu dojrzałości, a przede wszystkim zastanowienie się nad przyszłością, nad wyborem swoich intelektualnych zainteresowań.
Mówi się, że w szkołach "program jest przeładowany" i że "szkoła uczy wielu rzeczy niepotrzebnych". Ja się z tym zgadzam o tyle, że program nauczania rzeczywiście jest zbyt, by tak rzec, scjentystyczny. Szkoła zmusza do zapamiętywania niekoniecznie np. "budowy pantofelka" (to jest chyba jakiś mit, nigdy czegoś takiego nie widziałem), ale np. budowy komórek roślinnych i rozróżniania mitochondrium od rybosomów (to akurat widziałem w podręczniku).
Nie chodzi mi o to, że szkoła powinna odejść od uczenia pamięciowego na rzecz umiejętności (to znany slogan, ale głoszący go chyba nie wiedzą o czym mówią), bo jeśli coś wiemy, to znaczy, że znamy to na pamięć, a jak mamy rezygnować z wiedzy, jeśli zamierzamy budować "gospodarkę opartą na wiedzy"? Jak mamy strzelać, jak nie mamy amunicji? Potrzebna jest i wiedza, i umiejętność jej praktycznego wykorzystania. Chodzi tylko o to, żeby to liceum wpajało wiedzę, która jest potrzebna każdemu oraz żeby struktura tej wiedzy i sposób jej odtwarzania nie były za każdym razem jednakowe.
Wiedza o tym, jak przebiega "reakcja redoks" będzie potrzebna tylko chemikom, a wiedza o mitochondrium tylko biologom.
Każdemu, niezależnie od płci, pochodzenia, statusu materialnego i dalszej kariery potrzebna jest następująca wiedza o tym:
- jak czytać po cichu, by rozumieć, co się czyta
- jak czytać głośno, by także inni rozumieli, co czytamy
- jak mówić z sensem
- jak pisać
- jak liczyć
- jak analizować dany problem, by następnie zaproponować jego algorytmiczne rozwiązanie
- jak spośród ogromu książek, materiałów w internecie, rozmaitych źródeł itd. skompletować zestaw informacji potrzebnych do rozwiązania danego problemu lub uzyskania wiedzy zaspokajającej ciekawość
- jak mówić dzień dobry, do widzenia, dziękuję, proszę i przepraszam
- jak być empatycznym i koleżeńskim, np. by podzielić się z kolegą kanapką albo reagować na widok człowieka leżącego na ulicy
- jak dbać o własne zdrowie, np. jak się odżywiać, jak uchronić się przed nałogami i niezdrowymi nawykami, jak regularnie uprawiać sport
- jaka jest polska historia i literatura, jacy są polscy bohaterowie?
- jak komunikować się w języku angielskim?
- co to jest prawda, co to jest wiedza, co to znaczy "rozumieć", co jest dobre, a co złe, co jest piękne, a co brzydkie?
Czyli wystarczy podstawowa nauka czytania, pisania, liczenia, później nieco bardziej zaawansowanej matematyki i algorytmiki (może być nauka programowania, choć nie chodzi o samo programowanie, tylko właśnie o algorytmikę), edukacja zdrowotna (większa liczba godzin WF), filozofia, angielski i odrobina normalnego wychowania, z którego szkoła chyba sama rezygnuje, bo też nauczycielami zostają ludzie, którzy sami się źle zachowują.
Moim zdaniem należy przestać zwracać uwagę na systematyzację w nauczaniu, tę pretensjonalną akademickość, szczególarstwo, a bardziej skoncentrować się na wychowaniu i na konkretnym uczniu. Szkoła nie może być XIX-wieczną fabryką liczb, testów, ocen, wyników, punktów, tej całej biurokracji, która niczego nie wnosi i o niczym nie świadczy. Lepiej jest porządnie nauczyć dzieci rozwiązywania układów równań z dwiema niewiadomymi, nawet jeśli mieliby powtarzać sprawdzian 10 razy, niż tylko wyłożyć im tę wiedzę i przejść do porządku dziennego nad tym, że nikt niczego nie umie.
Chodzi o to, żeby uczyć skutecznie, żeby stawiać na jakość, a nie ilość oraz znaleźć złoty środek między ostrymi wymaganiami, a otwartością na dyskusję, samodzielne poszukiwania i tak popularne "krytyczne myślenie". Trzeba kształtować człowieka, czyli wpajać mu taką wiedzę oraz taki system wartości, który mu się przyda, który go nie przytłacza, ale daje mu narzędzia intelektualne do ręki. Lepiej, żeby tej wiedzy było mniej i żeby była bardziej ogólna, ale za to, żeby była skutecznie, porządnie nauczana, niż żeby było jej dużo, była szczegółowa i nauczana byle jak.
Wiąże się z tym także system oceniania. W normalnym życiu nigdy nie ma tak, że coś się zrobiło "na trójkę". Zadanie można wykonać dobrze (ewentualnie z drobnymi błędami, na które można przymknąć oko), bardzo dobrze (całkowicie bezbłędnie, albo nawet z dodatkowymi "bonusami"), albo go w ogóle nie wykonać. I do tego trzeba uczniów przyzwyczajać, a nie uczyć ich, że można prawie nic nie zrobić i dostać ocenę "dopuszczającą".
Moim zdaniem taka szkoła byłaby i łatwiejsza do przejścia dla uczniów, bo nie zmuszała ich do zapamiętywania mnóstwa rzeczy niepotrzebnych, i ciekawsza, i bardziej pożyteczna, gdyż uzbrajałaby ich we wszystkie narzędzia niezbędne do tego, by odnaleźć się we współczesnym, skomplikowanym, cyfrowym świecie.
Jacek Jakubiec @ 5.60.36.*
wysłany: 2019-10-22 13:54
Interesujący komentarz!
Bardzo przekonujące jest to, co Pan tu wyłożył.
Nie mam wątpliwości, że gimnazja w obecnych realiach okazały się porażką. Przed wojną jakoś się sprawdzały, ale to inne epoki i raczej nieporównywalne sytuacje i warunki.
W kwestii 8+4 czy 7+5 . Ja uczyłem się w systemie 7+4, po podstawówce miałem w ogólniaku klasy VIII, IX, X i maturalną XI. Jeżeli dziś faktycznie w edukacji potrzebny jest dodatkowy rok, to – tak sobie myślę - że głównie z powodu tego, że mamy ów galopujący „cyfrowy świat”, który nie może nie wymuszać radykalnych korekt w systemie edukacji.
Jakich? Nie znam się na tym, ale na pewno takich, które pozwolą nie uronić niczego z tych kanonów nauczania i wychowywania („formatowania”), które Pan tak przejrzyście wylicza.
Nie zamierzam Wieńczysława rozszyfrowywać, ale nie po raz pierwszy konstatuję, że mam honor z profesjonałem z edukacyjnej branży.
Jeszcze uwaga: ten Pański komentarz dotyczył w zasadzie tylko edukacji ogólnej. Cieszyłbym się, gdyby Wieńczysław był równie dobrze zorientowany w sferze edukacji zawodowej. To tematyka, która teraz szczególnie mnie interesuje i jej na tym blogowym forum będzie coraz więcej.
Pozdrawiam.
Wieńczysław @ 5.173.225.*
wysłany: 2019-10-22 18:19
Niestety zawodowo nie mam nic do czynienia z branżą edukacyjną. Na edukacji ogólnej znam się o tyle tylko, że chodziłem do liceum ogólnokształcącego, no i moja specjalizacja zawodowa wymaga nieustannego podnoszenia kwalifikacji, zatem moje poglądy wynikają jedynie z własnych doświadczeń, obserwacji i przemyśleń. Dlatego też unikam wypowiadania się na temat szkół zawodowych, ponieważ jest on dla mnie jeszcze bardziej odległy.
Natomiast uważam, że edukacja to problem nr 1 w Polsce, bo wszystko zaczyna się w głowach. Słabość państwa, słabość służby zdrowia, jakość sądownictwa, to wszystko jest wtórne i wynika wprost z niskiej jakości intelektualnej polskich warstw przywódczych, klasy średniej i tzw. "inteligencji". A dwoma głównymi problemami polskiej edukacji jest to, że po pierwsze szkoła nie chce nikogo uczyć, ani tym bardziej wychowywać, za to lubi udawać, że uczy (oczywiście z pewnymi wyjątkami, bo nie chcę wrzucać wszystkich nauczycieli do jednego wora) oraz to, że system ten jest niedostosowany do realiów współczesnego świata (i nie mam na myśli to, że ma płynąć "z nurtem" zmian, on powinien ten nurt współkształtować i nawet kierować go na inne tory).
Wiśka @ 178.43.255.*
wysłany: 2019-09-16 22:22
Doskonały pomysł, mam nadzieję że się zmieści w puli przewidzianych do realizacji. Żałuję, że jako nie-jeleniogórzanka nie będę mogła nań zagłosować. Oby doszło do realizacji.