Kilka słów o mnie

Byłem ministrantem, harcerzem, żeglarzem, modelarzem lotniczym, lekkoatletą, asystentem na Politechnice Wrocławskiej, po Marcu '68 także więźniem komuny.

W 1971 r. życiowe wybory związały mnie z Jelenią Górą. Byłem głównym projektantem jej planu ogólnego. Ówczesna ekologiczna degradacja tych ziem, była impulsem do udziału w obywatelskim ruchu ekologicznym. Odbyłem roczny staż urbanistyczny w Hanowerze, potem studialny pobyt w Meksyku. Od 1977 roku jestem kustoszem Dworu "Czarne". Poza jego uratowaniem od zagłady, mój życiowy dorobek to: rekord Dolnego Śląska juniorów w dysku, kilkanaście nagród i wyróżnień w konkursach urbanistycznych, współorganizowanie Euroregionu Nysa, pierwszej transgranicznej wspólnoty na obszarze byłego bloku wschodniego. Cenię sobie tytuł Człowieka Roku '2006 uzyskany w plebiscycie "Nowin Jeleniogórskich".

Marzy mi się współczesna odmiana pozytywizmu.

Jestem żonaty, mam czwórkę dorosłej dziatwy i sześcioro wnucząt.

Podziel się z innymi

| |

Żegnając Alinę Obidniak...

2021-11-21 19:01
Wczoraj w jeleniogórskim Teatrze C.K. Norwida, miało miejsce bardzo szczególne, poruszające wydarzenie. Przyjaciele Aliny Obidniak, Osoby absolutnie wyjątkowej, zasłużonej dla Jeleniej Góry i szerzej - dla polskiej kultury, żegnali Ją osobistymi wspomnieniami. Poniżej moja wypowiedź, gdy zostałem poproszony o zabranie głosu w imieniu środowiska ekologicznego, które Alina z serdecznym zaangażowaniem współtworzyła.

* * *

Mądry kanon wyznawany przez ekologów nakazuje: "Myśl globalnie, działaj lokalnie". Alina myślała nie tylko globalnie. Można powiedzieć, że myślą i duchem sięgała wręcz kosmosu. Była ekologiem najprawdziwszym. Z nurtu zwanego ekologią głęboką. To, co wnosiła w klimat naszej aktywności, było niezwykle cenne. Dlaczego? Jako człowiek teatru i artystka miała prawo, tak trochę, unosić się o parę centymetrów nad podłogą. Serwowała nam kontakty z wybitnymi myślicielami, jak antropozof Jerzy Prokopiuk czy twórca eko-filozofii prof. Henryk Skolimowski. Ona poszerzała nasze duchowe horyzonty...

Ale tu w Jeleniej Górze to "myśl globalnie, działaj lokalnie", znaczyło jednak coś boleśnie konkretnego. Dziś zacierają się już w pamięci takie koszmary jak "Celwiskoza" czy katastrofa lasów sudeckich. Alina to wiedziała. Wtedy, do grona współpracowników zaprosiła architekta Zbyszka Oksiutę, mistrza pro-ekologicznych akcji bezpośrednich. Ubrany na biało i w masce przeciwgazowej, jeździł rowerem z tabliczką "nie smrodzę", produkował wymowne ulotki... To Zbyszek przedstawił nam wizję "warsztatu ekologicznego". Miejsca, gdzie o ekologii się nie tylko mówi, ale też jak najkonkretniej realizuje się ją w życiu. Wiosną "solidarnościowego" roku 1981 koło Polskiego Klubu Ekologicznego zjawiło się w zrujnowanym i zagrożonym rozbiórką renesansowym Dworze Czarne i - właśnie w imię owego "działaj lokalnie" - podjęło kampanię na rzecz uratowania tego zabytku. Jak wiadomo, kampania okazała się skuteczna...

W obliczu takich i podobnych wyzwań można było "nie mieć głowy" do filozofowania na wysokich diapazonach. Ale dzięki kochanej Alinie te dwie sfery udawało nam się harmonijnie łączyć. To wtedy, drążąc problemy ochrony bioróżnorodności, energii odnawialnych, osiedli ekologicznych, recyklingu surowców, eko-rolnictwa, holistyki... jako formuła scalająca te różne wątki, pojawiło się hasło "kultury ekologicznej". Gdy po przełomie politycznym rodził się sektor pozarządowy, Alina gorąco wsparła ideę utworzenia Fundacji Kultury Ekologicznej, będąc w latach 90-tych jej wiceprezesem.

Jeszcze słowo o Dworze Czarne. Teraz ma on za sobą niedobre kilka lat, ale jest już nadzieja, że ten czas się kończy.
Otóż Dwór sprawdził się już jako scena wydarzeń teatralnych. Pamiętają to chyba dyrektor Tadeusz Wnuk, Jacek Grondowy i inni aktorzy, których publiczność teatralna podziwiała na dworskim dziedzińcu w sezonach 2009 i 2010 w komedii "List" Aleksandra Fredry. A ja wtedy usłyszałem od Aliny Obidniak, że marzy jej się, aby w tym miejscu wystawić "Romea i Julię". Może ktoś, kiedyś urzeczywistni to marzenie Aliny...

Komentarze

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2021-11-21 20:49

Wielce Szanowny Panie Jacku, smutna to wiadomość ale korzystając z okazji przypomnę, że mąż pani Aliny pisał też książki. Książka autobiograficzna „Jak zostać generałem”, dawno temu, zrobiła na mnie ogromne wrażenie i moim zdaniem, powinna być to lektura obowiązkowa, zalecana młodym ludziom w szkołach.

AS @ 82.139.16.*

wysłany: 2021-11-22 05:21

Tak czytając pana Jacka:

Cejrowski mieszkając w Norwegii,
lata temu,
palił w piecu WSZYSTKO.
Piec był dwukomorowy.
To co spalone, wrzucał do drugiej komory,
z której to co nie dało się spalić
stanowiło kilogram popiołu,
który w specjalnym pojemniku
oddawał do utylizacji raz na dwa tygodnie.
Poza tym nie było żadnego dymu.

Chyba nie fantazjował.

"Jacek Grondowy".
Wczoraj grał rolę granatowego policjanta w serialu
"Wojenne dziewczyny",
gdzie przekupiony dużą sumą pieniędzy,
nie aresztował warszawskiego chłopca i jego starszego brata.
Rola BARDZO krótka.

Z panią Aliną Obidniak
razu pewnego wędrowaliśmy we dwójkę przez Szklarską Porębę.
To było przy okazji tzw "Akademii Pogodnej Szkoły".
Ile dziesięcioleci temu? Już nie wiem.
Rozmawialiśmy kompletnie się nie rozumiejąc.
Widywałem ją też, gdy organizowała spotkania
z Jerzym Prokopiukiem w Jeleniej Górze.
To dało początek mojej wielkiej przygodzie z antropozofią
i pozwoliło studiować przez trzy lata na Uniwersytecie Warszawskim
w połowie lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia.

Nie wiem czy Jadwiga Łopata i Julian Rose
(ekologiczna para na miarę światową!)
nie mieli kontaktu z Aliną Obidniak w Jeleniej Górze.
Nie pamiętam.

A w Stryszowie u Jadzi byłem.
W ramach ekologicznego szkolenia dla dziennikarzy.
Bo wtedy byłem dziennikarzem! Nie do uwierzenia.
Też bardzo dawno temu.

Mijamy.

"Zostanie po nas złom żelazny i głuchy, drwiący śmiech pokoleń"

I tylko dzieła nasze, nieprzemijające, zostaną.

Ot, taki Cyprian Kamil Norwid.
Umierał w Paryżu w przytułku,
zalany łzami wyrzucił z siebie ostatnie zdanie:
"Dajcie mi wszyscy święty spokój!"

Po ilu to latach Czesław Niemen Go wyśpiewał?
A ja chcę mieć Dzieła Zebrane Norwida w swojej biblioteczce.
Teatr im. C.K. Norwida nadal jest w naszym miasteczku...

Polecam opowiadanie Norwida pt "Cywilizacja".
Jest w Internecie.

Ekologia.
Jak to dzisiaj wygląda w skali światowej.
Oby nie była tylko twarzą Grety Thunberg.


JJ:
...albo pani europosłanki Spurek, ponoć z doktorskim tytułem.
A kysz!...

Jacek Jakubiec @ 37.249.234.*

wysłany: 2021-11-23 00:36

Do Pana Buńka.
Przeczytałem i tak jak Pan przewidywał nie zamieszczam Pańskiego dzisiejszego tekstu. Przede wszystkim dlatego, że dotyczy materii ważnej ale o lata świetlne odległej od tematu mojego artykułu. Nie jest mi ona obojętna, ale jeżeli mielibyśmy porozmawiać, to proszę o kontakt na "priv".

Jacek Jakubiec @ 31.1.51.*

wysłany: 2021-11-29 09:52

Zaangażowanie Aliny Obidniak w ruch ekologiczny było autentyczne i głębokie. W trakcie pożegnalnego spotkania w Teatrze przedstawiono film w którym Ona sama naświetliła to pięknie, szczerze i przekonująco. Był to film z końca lat 90-tych w reżyserii Henryka Szoki wykonany przez Zbigniewa Dygdałowicza. To ważny materiał, który powinien trafić do szerokiego kręgu odbiorców… To było wyznanie Aliny, w którym ku pewnemu zaskoczeniu przynajmniej niektórych słuchaczy, mówiła o tym jak w swojej życiowej agendzie dokonała pewnego przestawienia akcentów. Świat teatru ciągle przecież tak Jej bliski, zaczął jakby ustępować na rzecz ekologii. Takiej ekologii, jaką Alina miała w sercu i niemal ortodoksyjnie praktykowała. Bo powiedzieć należy, że w ciągu półwiecza, jakie obejmuje moje własne doświadczenie związane z troską o czyste środowisko, pojęcie ekologii (które wcześniej było zarezerwowane dla dość wąskiej dyscypliny z kręgu nauk przyrodniczych) najpierw zrobiło zawrotną karierę, a potem zaczęło przechodzić znamienną ewolucję. Taką, która sprawia, że na przestrzeni ostatnich lat ekologia wyradza się w dziwaczny ekologizm, tracąc znaczenie w oczach wielu jej wyznawców, coraz bardziej gubiąc klarowność i przekreślając sens poważnego traktowania. A szkoda.
To temat zasługujący na odrębne, bardziej wyczerpujące potraktowanie.

AS @ 82.139.16.*

wysłany: 2021-11-29 12:07

Panie Jacku.
"ekologia wyradza się w dziwaczny ekologizm.

W TV facet z Holandii bodajże
klarował,
że w sprawie globalnego ocieplenia nie należy robić NIC.
Tak wyliczył korzyści:
Nie robiąc nic, stracimy 2% PKB.
WALCZĄC z globalnym ociepleniem
stracimy 10% PKB,
ale problem zlikwidujemy w 0,15 procenta.
NIE OPŁACA SIĘ!
I na tym koniec.

To jak z plastikiem.
Ekologiczny, bo ratujemy drzewa!
A teraz jest na odwrót.
Plastik to ZŁO, które nawet z oceanów robi śmietnik,
A drewno?
Daje energię odnawialną!
Pali się, sadzimy nowe drzewa, te pochłaniają CO2 i szlus!

Piosenka"
"Różne są na świecie hasła:
"Margaryna zamiast masła"!
"PZU ochrania mienie"
"Jedz owoce przed ich myciem!" A nie! Na odwrót chyba.

Tak czy siak,
ogłupiają nas,
a my dajemy się ogłupiać.
Coraz bardziej.

Pani Aliny Obidniak spojrzenie na ekologię
"To temat zasługujący na odrębne, bardziej wyczerpujące potraktowanie."

Czekam!
Pozdrawiam!
AS

Wpisz swoje imię, pseudonim:

Wpisz treść: