Kilka słów o mnie

Byłem ministrantem, harcerzem, żeglarzem, modelarzem lotniczym, lekkoatletą, asystentem na Politechnice Wrocławskiej, po Marcu '68 także więźniem komuny.

W 1971 r. życiowe wybory związały mnie z Jelenią Górą. Byłem głównym projektantem jej planu ogólnego. Ówczesna ekologiczna degradacja tych ziem, była impulsem do udziału w obywatelskim ruchu ekologicznym. Odbyłem roczny staż urbanistyczny w Hanowerze, potem studialny pobyt w Meksyku. Od 1977 roku jestem kustoszem Dworu "Czarne". Poza jego uratowaniem od zagłady, mój życiowy dorobek to: rekord Dolnego Śląska juniorów w dysku, kilkanaście nagród i wyróżnień w konkursach urbanistycznych, współorganizowanie Euroregionu Nysa, pierwszej transgranicznej wspólnoty na obszarze byłego bloku wschodniego. Cenię sobie tytuł Człowieka Roku '2006 uzyskany w plebiscycie "Nowin Jeleniogórskich".

Marzy mi się współczesna odmiana pozytywizmu.

Jestem żonaty, mam czwórkę dorosłej dziatwy i sześcioro wnucząt.

Podziel się z innymi

| |

Lipiec 1988 - Gorbaczow i Rosiewicz na Wawelu

2022-11-17 12:29
To było wydarzenie niezwykłe. Działo się na wawelskim dziedzińcu 12. lipca 1988 roku. Estrada, ogromna rzesza widzów i słuchaczy a w pierwszym rzędzie... super-VIPy. Nie tylko PRL-u ale też Sowieckiego Sojuza. Jaruzelski z Czyrkiem i innymi ale i Gorbaczow, szef dyplomacji Szewardnadze no i małżonka genseka, urodziwa Raisa. Wszyscy świetnie bawiący się i gromko, chyba szczerze oklaskujący artystyczną ofertę wokalno-choreograficzną zaserwowaną im z estrady przez Andrzeja Rosiewicza. A on sam, trzeba przyznać, był w tym dniu świetnie dysponowany !...
Jeśli ktoś się z tym nie zetknął, albo jeśli te trzy dziesięciolecia z kawałkiem zresetowały mu ten występ w pamięci, polecam go dziś na przykład pod linkiem:
https://www.youtube.com/watch?v=XM2FSf5IQa8&list=RDQJT8mcF7Xyc&index=7
I na historycznych już fotkach (sorry, nieostre, zdjęte z ekranu...):

img


img


img


img


img



Kochani, posłuchaliście? Co to właściwie było ???...
Czy dziś, po trzydziestu czterech latach nie nachodzą Was jakieś refleksje? Jak w ogóle do tak ekstraordynaryjnego ewentu doszło? No i jakie było przesłanie tego, co pan Andrzej wyśpiewał, i co - rzec można - cały świat usłyszał? O tym można się dowiedzieć z rozmowy zatytułowanej "Spasiba Andriej", jaką z Rosiewiczem w lutym 2008 r. przeprowadziła dla "Rzeczpospolitej" Maja Narbutt. Oto fragment:

"(...)Dlaczego uznał pan, że trzeba śpiewać o Gorbaczowie i wiośnie, która wieje od wschodu? Taka potrzeba serca?
Moje piosenki zawsze komentują rzeczywistość w humorystyczny sposób. Dziś słowa "pieriestrojka", "głasnost" są już zapomniane, ale wtedy była to wielka sprawa. Gorbaczow jako sekretarz KPZR jeździł po Związku Radzieckim, tłumaczył nomenklaturze partyjnej: "Towarzysze, tak dłużej nie można". Zachód patrzył na niego z zachwytem. Ja poczekałem trochę dłużej niż zachodni politycy, poprzyglądałem się Gorbaczowowi. Uznałem, że to odważny człowiek, bo to naprawdę był z jego strony akt odwagi, i postanowiłem popełnić pieśń.
Czyli wszystko zgodnie z obowiązującą wówczas linią?
Niezupełnie, bo stworzyłem nowy sposób mówienia o tym, co się działo. Jeśli chodzi o stronę muzyczną, to doskonale znam te wszystkie pieśni rosyjskie, wplotłem więc w swój utwór wiele cytatów i zakończyłem "ech uchniem". A jeśli chodzi o słowa, to naprawdę nie było do tej pory piosenki, która w taki sposób mówiłaby o tym, co się dzieje w ZSRR. Dlatego o "Michaił, Michaił" dyskutowali towarzysze w Komitecie Centralnym PZPR, cenzura to było za mało, by zdecydować, czy mogę wykonywać tę piosenkę.
Nie sądzi pan, że skoro piosenka była z punktu widzenia partii kontrowersyjna, mogła się nie spodobać Gorbaczowowi?
- No, najpierw sprawdzili, czy mu się spodoba. Wojciech Jaruzelski, lecąc na Krym, gdzie spotkał się z Michaiłem Gorbaczowem, zabrał moje nagranie. Gorbaczow posłuchał i powiedział: "Eto poddierżka dla mienia", czyli, uznał, że go poparłem. (...)"


To tamte polityczne elity, a jak to odebrali Polacy?
Zadałem sobie trochę fatygi i przepatrzyłem internet i opinie jakimi to wydarzenie było już po latach komentowane. Po latach, bo przez długi okres czasu nie tylko ten występ, ale też sam Andrzej Rosiewicz, dziwnie zniknął z mediów i szerzej - z przestrzeni publicznej. Jakże niesłusznie, o czym świadczy multum entuzjastycznie pochlebnych komentarzy, gdy już został przypomniany na portalu You Tube. Tu tylko pięć przykładowych wpisów:

10 lat temu Andrzej Rosiewicz jest piosenkarzem wyklętym, to znaczy jest na zakazanej liście w mediach publicznych, a przecież jest, był i zawsze będzie wspaniałym artystą i tym bardziej będziemy go wspierać,,, ON WIE CO ZNACZY OJCZYZNA,,, pozdrawiam anna

3 lata temu Super Panie Andrzeju !!! Był Pan i jest, bardzo odważnym człowiekiem, patriotą i wspaniałym Artystą. Podziwiam Pana. Coś wspaniałego ! Jest Pan Geniuszem Panie Andrzeju ! Dużo zdrowia życzę

2 lata temu To jest piękne!!!! Żadnej polityki!!!!!!!! Tylko geniusz Andrzej Rosiewicz mógł tego dokonać!!!!!!!!

2 lata temu Miał odwagę Pan Andrzej, żeby coś takiego napisać i zaśpiewać przed najpotężniejszą osobą na Starym Kontynencie i to z obróconą do góry nogami gwiazdą. Sama piosenka to arcydzieło i kunszt doboru słów, niedopowiedzeń w kluczowych miejscach, aby obrócić przekaz w żart i aby przeszło przez cenzurę.

1 rok temu Nie mogę się nasłuchać pana, wciąż mi brakuje takich piosenek, pomiędzy wierszami wszystko możemy wyczytać, wielkie brawa dla pana

Ale były i takie komentarze:
(...) Owszem, niby tam się naśmiewał z władzy (najdelikatniej jak się tylko dało) ale generalnie miał opinię pajaca. Tu coś o władzy zaśpiewa, a za chwilę o podrywaniu lasek... taki typ wiejskiego wesołka.
A władzy to pasowało. Nastroje społeczne trochę rozładowywał i mogła oficjalnie twierdzić ze w Polsce jest wolność słowa skoro taki Rosiewicz śpiewa co chce i nikt go nie szarpie.
Owszem, był moment że się pajacyk trochę rozzuchwalił. Chociaż "rozzuchwalił" to zbyt mocne słowo. Ot tu i tam jakiś tekst palnął, czy w głupiej wspomnianej już wcześniej koszulce wystąpił. Nie wiadomo było co z nim zrobić, bo już zbyt znany był i lud go lubił. A co gorsze, co niektórzy traktowali go jako wywrotowca i różne legendy o nim krążyły. To co zrobiła władza? Zaprosiła go na występy w Rosji. I czar wywrotowca prysł bo jak to niby jest, ze z jednej strony taki anty ruski, a przed pierwszym sekretarzem na kremlu się wdzięczy. Mogło by się wydawać ze pazurki pokazał, tą piosenką i gwiazdą do góry nogami. Ale to wszystko za przyzwoleniem władz, żeby pokazać że i ona razem z ludem z pajaca się śmieje dobrodusznie.
Na prawdę ktoś sądzi ze w tamtych czasach uszło by otwarte, ostre naśmiewanie się z Ruskich??? (...)


Pisze ten ktoś, że Rosiewicz naśmiewał się z władzy "najdelikatniej jak się tylko dało". No nie wiem... Po pierwsze naśmiewał się z władzy, ale wtedy nie koniecznie z tej ruskiej. Kolejne zwrotki śpiewał na zmianę, po polsku i po rosyjsku. Pierwsza z nich tak się kończy : "Może wiosna na dobre/ także u nas zagości/może wreszcie zrejterują/ stróże kłamstwa i ciemności...". A kilka zwrotek dalej: "Wieje wiosna, a wiosną / Wiosną żyje się zdrowiej / Może skończą się pozory / I haseł pustosłowie?". A potem jeszcze: "Wieje wiosna, wieje ze wschodu/ Wieje, że aż miło/ Trzeba okna otworzyć/ Żeby klimat był zdrowy/ Trzeba wreszcie przewietrzyć/ Gabinet figur woskowych?". Niby lekkie frazy, ale... on to śpiewał stojąc o kilkanaście metrów przed Jaruzelskim i jego świtą. Śpiewał im po prostu w oczy!... Może i delikatnie... A oni łykali te w istocie oskarżycielskie słowa bez sprzeciwu, bo widzieli, że koniec ich PRL-u jest już naprawdę nieuchronny? Może tak, może nie, dziś to już zresztą mało ważne.

Filmik z wawelskim występem Rosiewicza znalazł się w ostatnich latach na profilu You Tube pod tytułem "Po co nam to było?". Proszę go obejrzeć do samego końca. Jest tam początek rozmowy jaką prowadzili Jan Pietrzak i Andrzej Rosiewicz. W końcówce filmiku był dworski ukłon artysty z estrady w kierunku Gorbaczowa a Pietrzak mówi: "No, trochę to dwuznaczny jest utwór. Wtedy kiedy to śpiewałeś, nie byłem zwolennikiem tego...", i tu rozmowa niestety się urywa. Bo może dowiedzielibyśmy się, czy w międzyczasie Pietrzak zmienił w tej kwestii zdanie. Jeśli ktoś z Państwa ma cały zapis tej rozmowy - proszę o niego.

* * *

Ów Michaił, bohater śpiewanego przez polskiego artystę "adresu", odszedł niedawno na zawsze. W końcu sierpnia tego roku.

Dlaczego dziś, po trzydziestu czterech latach przywołuję tamto wawelskie wydarzenie? Otóż nie tylko dlatego, że samo w sobie było czymś niezwykłym w wymiarze najnowszych dziejów polskich, bo to historia. Dość świeża, ale jakby zamknięta i odłożona na półki. No właśnie! To zależy w jakim sensie. Bo gdy chodzi o Rosję a zwłaszcza o realia na styku polsko-rosyjskim, to tu nastąpiło gwałtowne tąpnięcie. Życie przyniosło nowe złe doświadczenia. Z koszmarną grozą nuklearnej apokalipsy w tle.
Ale wróćmy do schyłku lat osiemdziesiątych. Rosiewicz ma rację, mówiąc że Zachód zauroczony Gorbaczowem, był skłonny szczerze go do serca przytulić. Niechby ten Michaił budował swój "nowyj mir". Nie anglijskij nie francuskij... Ale jaki miał być ten "mir"? To kluczowe, także dziś, pytanie. Historiozoficzne wyjaśnienie podpowiada XIX-wieczna teoria Feliksa Konecznego o wielowiekowej cywilizacji turańskiej. To ona, z jej mongolskim dziedzictwem, formatowała i nadal formatuje rosyjski mental i behawior. Efekt tego nie jest zerojedynkowy. Przecież ma ten naród swój niezaprzeczalny, światowej rangi dorobek w nauce a zwłaszcza w kulturze: znakomitych kompozytorów i poetów, cudowny balet... Ale gdy się przyjrzeć twórczości Dostojewskiego, Tołstoja, Bułhakowa czy Sołżenicyna, owa turańszczyzna daje się wyczuć. Gorbaczow też nie był na to dziedzictwo immunizowany, ale kto wie, czy go jakoś nie uwierało? A na pewno zaczynała uwierać go bolszewia w jej tępym, zerowo kreatywnym, wręcz destrukcyjnym wydaniu. Co nie znaczy, że nie chciał Sojuza ratować przed upadkiem! Chciał, ale był w klinczu. Chciał dobrze, aplauz dla Rosiewicza i jego "spasiba Andriej" tego dowodzą, ale w sumie jednak mu nie wyszło. Czego z dzisiejszej perspektywy można chyba żałować... Tamte klimaty i naiwne nadzieje, także te wyśpiewane przez Pana Andrzeja, jak mówi młodzież - poszły się trzaskać. Mógł facecjonista Rosiewicz w historycznie polskiej scenerii zafundować w jak najlepszej wierze ciepły, niemal czołobitny pijar Gorbaczowowi, ale było, minęło. Nasz środkowoeuropejski świat stanął na głowie i to na długie lata. Czy dziś, ktoś jako tako wrażliwy, mógłby wyobrazić sobie Rosiewicza z podobnym gestem wobec Putina, postsowieckiego cara kagiebowskiego chowu? No, wolne żarty!...
Właśnie to zderzenie tamtej i obecnej sytuacji skłania do głębokiej zadumy. Narzuca się nieuchronne pytanie, co dalej z Rosją? Czas Putina prędzej czy później dobiegnie końca, ale czy Polacy mogliby spać spokojniej, gdyby zmienił go Aleksiej Nawalny, czy inny rasowy "turańczyk"? Bo innych chyba tam nie ma. Nie wiem, niech się historycy i eksperci głowią.

My możemy się krzepić takim jak w piątek przebiegiem Święta Niepodległości, wizytą w tym dniu prezydenta Litwy a zwłaszcza radykalną, i to w historycznym wymiarze, poprawą relacji polsko-ukraińskich.

Komentarze

Tedi @ 89.64.7.*

wysłany: 2022-11-17 17:28

Pan Andrzej miał zamiar przypiąć swoją ogromną kokardę Panu Gorbaczowowi.
Dobrze że do tego nie doszło.

JJ:
Ale Raisa ją zabrała.

anonimous @ 178.37.185.*

wysłany: 2022-11-18 08:37

Rosiewicz jest już tylko popłuczyną PiS.....A zmiana relacji polsko-ukraińskich jest wynikiem zdrowego rozsądku Polek i Polaków, którzy spontanicznie ruszyli im z pomocą w obliczu wojny...Rząd Morawieckiego kalkulował i nadal kalkuluje, co bardziej sie opłaca...Teraz ma zamiar wprowadzić opłaty za pobyt uchodźców w ośrodkach.... Taka to "pomoc rządu"....

Jacek Jakubiec @ 37.249.183.*

wysłany: 2022-11-18 09:09

Jak przystało na anonimousa, anonimowe obrażanie to standard. Jeszcze ten wpis w ramach "głasnosti" pozostawiam. Tylko dla udokumentowania, że tacy też są wśród nas...

Gospodarz komunikuje @ 37.249.221.*

wysłany: 2022-11-19 16:03

Wobec żalów jednego z PT Komentatorów potwierdzam: eliminuję wpisy podważające sens funkcjonowania tego forum: wulgarne, bełkotliwie głupie oraz takie, które miałyby czynić z niego miejsce politycznego jazgotu i partyjniackich naparzanek. Dyskurs o poglądach i wyborach politycznych to istota demokracji. Ale pod nazwiskami a nie anonimowo.

anonimous @ 178.37.185.*

wysłany: 2022-11-21 08:36

Zostawia Pan jedynie słuszne, zgodne z linią matki-partii !!! Gratuluję !!!

Jacek Jakubiec @ 37.249.221.*

wysłany: 2022-11-21 11:12

Daj Pan spokój z prowokacjami. Tematem artykułu jest Rosiewicz w konkretnym historycznym (realia 1988, upadająca peerelowska komuna, pierestrojka etc...) kontekście.
Anonimous niby do tego nawiązał, ale tylko poprzez idiotyczne i obraźliwe flekowania tego znakomitego artysty. Oczekiwałbym - choćby od "anonimousa" - więcej rzeczowych odniesień do tego co opisałem. Zestawienie tego jak (prawdopodobnie) miał wyglądać "ruski mir" w wizjach Gorbaczowa z nowym "ruskim mirem" Putina, to naprawdę temat do głębszych, poważnych przemyśleń.
A co do Rosiewicza.
Wystarczy odszukać jego rewelacyjny występ (słynna "Propaganda sukcesu") na Festiwalu Piosenki Prawdziwej (Oliwa 1981), żeby wiedzieć, co miał wtedy rodakom do powiedzenia. I to mu stale w duszy gra. Jego wbijająca w fotel, urocza piosenka "Pytasz mnie" to chyba najpiękniej wyśpiewane credo artysty-patrioty. Wyśpiewane na serio z duszy i z serca. Gdy się tego słucha, można mu wybaczyć różne dziewczyny od witamin czy chłopców radarowców. A od czasu do czasu, dla poprawy nastroju, posłuchać o polskich bankierach, o miłości żabki do jeża, czy o fiaciku, co się w syrence zakochał. Toż to perełki !
Panie Andrzeju, serdecznie pozdrawiam...

anonimous @ 178.37.185.*

wysłany: 2022-11-22 08:40

Mój wpis dotyczył w 90% Ukrainy i naszego do niej stosunku, bo Pański post "niby" o Rosiewiczu tez stanowił o tym.... "Znaj proporcjum mocium Panie !"
A że zmięnia Pan i modyfikuje swój post po komentarzach to już "nie moja broszka" jak mawia młodzież ! Dygresje o Ukrainie zniknęły... A to ciekawy temat z uwagi na PiS.... Odważy się Pan opublikować link tekstu o tym jak PiS pozwoliło wpaść w pułapkę propagandową Prezydentowi Żełenskiemu...???
https://resetobywatelski.pl/jak-pis-dalo-zelenskiemu-wpasc-w-pulapke-z-pozytkiem-dla-siebie-i-kremla/

JJ:
Otóż odważam się, choć to bzdury. Kto chce, niech czyta i ma swoje zdanie.

Grzesiek @ 89.151.33.*

wysłany: 2022-11-24 12:17

Cytuję:
"W rozmowie z Agnieszką Gozdyrą Rosiewicz powiedział także, że "poprzednie rządy uważa za zdradzieckie".
Artysta estradowy ma także żal, że aktualnie jest niedoceniany. - Media słabo przypominają historyczne momenty, jak np. moje przeboje. Żałuję tego, że młode pokolenie tego nie zna - powiedział.
W programie Rosiewicz zaprezentował także piosenkę o powrocie Antoniego Macierewicza do polityki.
- Macierewicz robi bardzo dobrą robotę, jego działania są pozytywne. Napadają na niego, bo on dochodzi do prawdy. Do prawdy zamachu.Zapytany, czy uważa, że w Smoleńsku doszło do zamachu, powiedział, że tak"
Koniec cytatu.
A jeszcze zacytuję komucha Millera: „Prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym, jak zaczyna, ale jak kończy.“
Niestety, ale Rosiewicz świetnia zaczął, dobry środek, ale beznadziejny koniec. Obecnie to żaden autorytet.

bu3las @ 185.237.142.*

wysłany: 2022-11-27 03:02

Panie Jacku niech Pan odpuści anonimousowi. Opozycja musi się gdzieś wypłakać, dać upust frustracji. Inaczej zaczną wariować. Trzeba docenić, że mają świadomość zagrożenia Kacapią. To dużo w ich stanie świadomości.

Ja im współczuję. Też byłem mocno poirytowany, gdy rządziła PO, ta partia oszustów i blagierów. I cynicznych, nihilistycznych złodziei wystawiających kraj jako żerowisko różnym cwaniakom.

Rosiewicza pamiętam i śmieszy mnie jego występ do dziś. Wyszedł na scenę i zaczął śpiewać o poznanej dziewczynie, którą namówił by przykryli się kocem i pod tym kocem... I akompaniująca orkiestra zaczęła cichnąć aż przestała grać. Artysta zwrócił się do orkiestry:
- Panowie, no czemu nie gracie? - Wtedy jeden gruby od dużego saksofonu, w okularkach lenonkach odparł:
- A nie będziemy grać do takiej piosenki, bo to świństwa jakieś są. -
Sala w śmiech. A gruby:
- A wy co się śmiejecie, za robotę jakąś byśta sie wzieli. - I wyszli ze sceny.

Za moich, naszych czasów zaganianie młodzieży do roboty było nagminne, trzeba było pomagać rodzicom. Był w tej reprymendzie swoisty, dziś chyba utracony smaczek.

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2022-11-28 20:32

Zdrówka Wielce Szanowny Panie bu3las @ 185.237.142.* Ciszę, że Pana tu czytam.

bu3las @ 185.237.142.*

wysłany: 2022-11-30 01:38

A pozdrawiam Szanownego Buńka i wzajemnie zdrowia życzę nie zapominając o gospodarzu. I ogólnie, obyśmy zdrowi byli.

Zdrowie - odpukać - dopisuje, że pomyślałem czy nie zaciągnąć się na tą wojnę, by ustrzelić choć jednego Kacapa. Ale na pomyśleniu się skończyło, rodzina w panice. Stary jestem i nie dali by mi użytecznego narzędzia, bym mógł doznać tej satysfakcji. Ciurą nie chciałbym być.
Jeszcze raz pozdrawiam.

Wpisz swoje imię, pseudonim:

Wpisz treść: