Kilka słów o mnie

Byłem ministrantem, harcerzem, żeglarzem, modelarzem lotniczym, lekkoatletą, asystentem na Politechnice Wrocławskiej, po Marcu '68 także więźniem komuny.

W 1971 r. życiowe wybory związały mnie z Jelenią Górą. Byłem głównym projektantem jej planu ogólnego. Ówczesna ekologiczna degradacja tych ziem, była impulsem do udziału w obywatelskim ruchu ekologicznym. Odbyłem roczny staż urbanistyczny w Hanowerze, potem studialny pobyt w Meksyku. Od 1977 roku jestem kustoszem Dworu "Czarne". Poza jego uratowaniem od zagłady, mój życiowy dorobek to: rekord Dolnego Śląska juniorów w dysku, kilkanaście nagród i wyróżnień w konkursach urbanistycznych, współorganizowanie Euroregionu Nysa, pierwszej transgranicznej wspólnoty na obszarze byłego bloku wschodniego. Cenię sobie tytuł Człowieka Roku '2006 uzyskany w plebiscycie "Nowin Jeleniogórskich".

Marzy mi się współczesna odmiana pozytywizmu.

Jestem żonaty, mam czwórkę dorosłej dziatwy i sześcioro wnucząt.

Podziel się z innymi

| |

Moje esbeckie teczki

2017-05-03 18:29
Post-esbeckie zasoby Instytutu Pamięci Narodowej zostały odtajnione. Pierwszym vademecum po tych materiałach jest "Inwentarz archiwalny" dostępny w internecie pod linkiem: ://inwentarz.ipn.gov.pl
Jak czytamy na stronie głównej, ten "system informacji archiwalnej udostępnia 17.048.272 rekordów". I widać, że ma powodzenie! Na dzień dzisiejszy właściwe komórki Instytutu zrealizowały już 3.999.210 "wniosków, kwerend i sprawdzeń". Nie nudzą się tam...
Tak więc, drodzy Rodacy, w ważnej sferze naszego życia nastała nowa rzeczywistość. Jaka? O tym poniżej, na żywych konkretach.
I tu, żeby było jasne. Niezależnie od tego, jak ktoś skomentuje to co poniżej, byłem i jestem zdecydowanym zwolennikiem otwarcia tych archiwów. Rodzi to różne sytuacje, często kłopotliwe, nieraz bolesne, ale dla zbiorowej kondycji psychicznej polskiej nacji, było to po prostu konieczne.
Cała ta tematyka do niedawna nie absorbowała mnie zbytnio a goście tej witryny wiedzą, że nie brakuje mi problemów, z jakimi muszę się borykać.
Tak było do chwili, gdy całkiem niedawno, zaprzyjaźnieni ludzie zaczęli dopytywać, czy rzeczywiście byłem konfidentem SB. Trop wskazany w IPN-owskim inwentarzu jest enigmatyczny, ale wymowny. Vide link:
http://inwentarz.ipn.gov.pl/advancedSearch?q=Jacek+Jakubiec%2C+Jelenia+G%C3%B3ra&page=1
No i stoi tam jak wół: Jacek Stanisław Jakubiec, syn Ignacego, urodzony... (zgadza się!), to ni mniej ni więcej tylko T.W. (czytaj: tajny współpracownik) Służby Bezpieczeństwa, kryjący się pod ksywką "Jakub". Teczki obejmują lata 1976-79. Jest "teczka personalna" (47 kart) oraz "teczka pracy" (19 kart).
Niezłe, prawda ?
W tej sytuacji, gdy mnie moi młodzi koledzy wezwali bym się do kamery wyspowiadał, odmówić nie mogłem. I nie chciałem. To zeznanie znalazło się na facebookowym profilu Fundacji PRZYJACIELE DWORU CZARNE w cyklu "Wywiad rzeka" i na portalu YouTube. Filmik trwa ok 24 minut, dla chętnych link: https://www.youtube.com/watch?v=ADQb-GH69jo

Teraz retrospekcyjnie.
Moje kontakty z SB, niekoniecznie dobrowolne, zaczęły się w Marcu 68 i potem w czasie pomarcowej, nieco lewackiej, konspiry. Zaowocowało to dwumiesięczną odsiadką. W jej wspomnieniach akcent dla mnie szczególny to lipcowa noc roku 1969, gdy relacji radiowej z lądowania Apolla 11 na Księżycu, z pamiętnym "Orzeł wylądował", słuchałem uczepiony więziennej kraty. Klawisze z wieży strażniczej mieli gest, puścili relację na pełny regulator i niosła się po więziennym dziedzińcu... No więc trwało śledztwo, prokurator prorokował "trzy lata to masz pan jak w banku", ale procesu nie doczekałem się. Partia z okazji XXV-lecia PRL-u wykazała empatię wobec politycznych (w aresztach i więzieniach było ich do policzenia na palcach obu rąk) i zaznałem dobrodziejstwa amnestii. Kolejną interakcję z SB miałem 5 lat później. Nie mam powodów szczególnie źle ją wspominać. Był to krótki epizod związany z wygranym konkursem na roczny staż urbanistyczny w Hanowerze. Służbowy paszport odbierałem w Ministerstwie Gospodarki Przestrzennej, ale wydawał mi go w małym pokoiku gdzieś na uboczu myszowaty esbek, który pouczył mnie co do mnie należy i jak w kapitalistycznym kraju mam dbać o interes socjalistycznej ojczyzny. Uprzedzili mnie o tym bardziej doświadczeni koledzy z Towarzystwa Urbanistów Polskich. Do dziś pamiętam słowa sekretarza generalnego TUP, inż Leopolda Kummanta, dawnego oficera Kedywu AK: "nie przejmuj się tym, co esbek będzie ci wciskał, bo to my cię wysyłamy, a nie oni". Później było pamiętne 16 miesięcy określane mianem "karnawału Solidarności" (dla kogo brzmi to ironicznie, to jego sprawa...), czas stanu wojennego, potem lata smuty i wojny polsko-jaruzelskiej. Znów konspira, bo taki był czas i taki nakaz sumienia. Oddech SB czuło się na plecach, ale gazetki "Odroczenie", którą robiliśmy w niewielkim zespole (była w nim Monika Szwaja, po latach popularna, niedawno zmarła pisarka), choć tropili to nie wytropili. W tych latach byłem, podobnie jak moja rodzina, nieraz nachodzony przez esbecję. Przed wizytą Papieża (1987) zostałem zwinięty z budowy na Dworze Czarne i na 48 godz. z trzema kolegami uziemiony na tzw. dołku w Kowarach.
Potem historia nabrała przyspieszenia i czasy się zmieniły...

A jak to było z tym "Jakubem"?
To mógł być rok 1986 lub 1987. Dostałem wezwanie do esbecji na Nowowiejską, "w charakterze świadka". Przesłuchiwał mnie por. Ogrodowski. Najpierw słuchałem ogólników o sytuacji w kraju o potrzebie narodowej zgody, a potem pan esbek otwartym tekstem zaproponował mi stałą współpracę. Odpowiedziałem, że ani mi to w głowie, na co słyszę:
- Tak? A kiedyś to pan z nami chciał współpracować.
na to ja : Chyba pan żartuje !
On: - No to niech pan popatrzy.
Wyjął z szarej koperty kartkę papieru, podał mi i czytam. Pismo odręczne, jego treść przytaczam z ułomnej pamięci, ale sens był mniej więcej taki:
"Oświadczenie (albo "Zobowiązanie"?)
Ja niżej podpisany Jacek Jakubiec, zobowiązuję się informować służbę bezpieczeństwa o interesujących ją osobach i o faktach mogących mieć wpływ na sytuację społeczno-polityczną w kraju. Fakt współpracy z organami służby bezpieczeństwa zachowam w tajemnicy. W kontaktach z funkcjonariuszami służby bezpieczeństwa będę się posługiwał pseudonimem "Jakub". A poniżej widzę podpis "Jacek Jakubiec" !!!
Najpierw wpadłem w lekki stupor, ale rychło zebrało mi się na śmiech.
Dalszą rozmowę z porucznikiem Ogrodowskim dobrze zapamiętałem.
On: - Co się pan tak się śmieje?.
Ja: - Ktoś nawet mojego pisma nie próbował podrobić! (zaiste było rażąco różne od mojego),
On: - Nie pan to pisał?
Ja: - Zdecydowanie nie! Pierwszy raz to widzę.
On: - Wie pan, mamy niezłych grafologów, którzy mogą wykazać, że to jednak pan pisał. No, ale jeżeli nie pan, to kto to mógł napisać?
Ja: - Pojęcia nie mam, przypuszczam, że powstało gdzieś w tym budynku.
On: - Oj, tak źle wszyscy o nas myślicie !
Ja: - Bo na to zasługujecie.
Jako że ten kwitek wcześniej mu oddałem, poprosiłem by mi go dał ponownie. Dał z komentarzem: - to kopia, gdyby pan chciał to zniszczyć, to mamy oryginał.
I w tonie refleksji i zatroskania zaserwował mi taki wywód:
On: - Hm..., jeśli to rzeczywiście fałszywka, to może ma pan jakichś wrogów, którzy chcą panu w ten sposób zaszkodzić? Może się zdarzyć coś takiego: ten ktoś może ten dokument powielić i rozesłać pocztą na adresy pańskich znajomych. No i doczeka się pan dziwnych spojrzeń, albo że ktoś znajomy na pana widok przejdzie na drugą stronę ulicy... Nie byłoby to miłe, nie uważa pan?
Tu już trudno się było nie wkurzyć. Coś tam rzuciłem i powiedziałem, że nie mam ochoty dalej rozmawiać i wstałem.
On: - To co pan teraz zrobi?
Ja: - Jeszcze nie wiem. Miałem ojca prawnika, którego poprosiłbym o radę, ale on już nie żyje. Ale tak tej sprawy nie zostawię.
I wyszedłem bynajmniej nie zatrzymywany.
W domu, chyba jeszcze w tym samym dniu wysmażyłem pismo do prokuratury, w którym to wydarzenie jak najdokładniej opisałem, jako próbę szantażu ze strony funkcjonariusza Służby Bezpieczeństwa.
W konkluzji pisałem (to też z pamięci) :
"Jeżeli wykluczyć taką ewentualność, że istnieje inny osobnik o identycznych jak moje personaliach, który takie zobowiązanie złożył, to stwierdzam, że por. Ogrodowski, lub ktoś z jego współpracowników dopuścił się fałszerstwa. Wnoszę, aby prokuratura wyjaśniła kto i w jakim celu sporządził pismo, które rzekomo ja podpisałem".
Po jakimś czasie przyszło wezwanie do prokuratury. Raz jeszcze to samo opowiedziałem do protokołu, który podpisałem. Może po miesiącu zostałem tam znów wezwany.
No i słyszę od prokuratora:
- Przesłuchałem porucznika Ogrodowskiego. Potwierdził, że z uwagi na pańską postawę niejednoznaczną politycznie, odbył z panem rozmowę o charakterze ostrzegawczym. Ale kategorycznie zaprzeczył, jakoby miał panu pokazywać jakieś pismo. Tu jest protokół z jego zeznaniami, proszę przeczytać i odnieść się do tego. Bo muszę zapisać to, co pan teraz powie.
No więc przeczytałem. I mówię:
- Stwierdzam, że porucznik Ogrodowski łże jak pies.
- No nie! Tak w protokole pisać nie mogę.
- To niech pan prokurator napisze jakoś inaczej, ale ja tak właśnie uważam.
Podpisałem protokół i słyszę:
- No cóż, mamy słowo przeciw słowu, procesowe możliwości zostały wyczerpane, więc ja muszę to postępowanie umorzyć. Nie mam innego wyjścia.
Nie było to dla mnie zaskoczeniem.
Prokurator był kulturalny, pożegnałem się, ale gdy bylem już przy drzwiach słyszę:
- Dobrze pan zrobił, dadzą panu spokój.
I wyglądało potem, że się nie mylił.
Wtedy.
Bo jak widać, ta genetycznie wredna firma, której już nie ma, potrafi kąsać zza grobu...

* * *
Co może zrobić obywatel, który nieoczekiwanie staje wobec takiej sytuacji?
Co do mnie, rzecz jasna złożę w najbliższym czasie we wrocławskim oddziale IPN formalny wniosek o udostępnienie mi wszystkich akt jakie na mój temat, tam zgromadzono. Mam nadzieję, że dostanę je bez problemów i możliwie rychło. Tym czego się dowiem podzielę się tu rzecz jasna.
Jest to dla mnie tyleż ważne co intrygujące.
W przytoczonej wyżej skrótowej retrospekcji, wspominam różne okresy mojej - nazwijmy to tak - "politycznej" aktywności, w których SB mną się zajmowała. Ale... gdy chodzi o lata 1976-1979, za grosz nie kojarzę sytuacji, które mogły uzasadniać założenie właśnie wtedy mojej, jako owego T.W. "Jakuba", kooperacyjnej czy wręcz konfidenckiej "teczki pracy". To jest już sprawa poważna! Bo o ile "teczki personalne" zakładano masowo dla różnych kategorii osób, które na ogół nie miały o tym pojęcia: dla tzw. "figurantów" upatrywanych do pozyskania, dla nieświadomych plotkarzy/informatorów a zwłaszcza dla osób inwigilowanych, to "teczki pracy" miały już inną rangę. Praca to praca. Pracujący dla SB tajny współpracownik jest przeszkolony, ma oficera prowadzącego, czasem lokal kontaktowy, dostaje zadania, składa raporty czy własne donosy, no i bierze kasę.
Proszę mi wierzyć, jestem ogromnie ciekaw co zobaczę na owych 19 kartach.
Piszę o tym ze spokojem, bo wiem co było, a czego nie było, bo być nie mogło!

Ostatni wątek "w temacie".
Kilka lat temu moje opozycyjne dossier znalazło się w wydanym przez IPN (m.in.), drugim tomie Encyklopedii SOLIDARNOSCI pt. "Opozycja w PRL 1976-1989". To honor dla mnie, a dopowiem, że notka o mnie sąsiaduje tam z biogramami moich wrocławskich braci, Zbyszka i Marka. Redaktor Michał Orlicz, który przygotowywał mój biogram, informował mnie potem, że IPN przepatrzył esbeckie kwity na mój temat i nie widział przeszkód, abym w tym tomie się znalazł.
Pewnie niebawem dowiem się, jak to ma się do mojego pojawienia się także w mniej zaszczytnym kontekście, o którym mowa wyżej.
Wyjaśnienie najprostsze: dura lex sed lex!
Są teczki, trzeba je udostępnić...

Ciąg dalszy niewątpliwie nastąpi.

Jacek Jakubiec

Komentarze

Stirlitz @ 51.15.37.*

wysłany: 2017-05-04 13:53

Bolek tłumaczył się w podobnym tonie...

JJ:
Oj, chyba jednak w innym tonie.

AS @ 78.88.144.*

wysłany: 2017-05-04 19:40

Stirlitz szedł ulicami Berlina, coś jednak zdradzało w nim szpiega: może czapka-uszanka, może walonki, a może ciągnący się za nim smród?
Tym razem to nie była prawda. To był półgłówek z maczugą.
Udawał Stirlitza.

Mariusz Pełczyński @ 178.37.185.*

wysłany: 2017-05-04 20:33

No właśnie, Bolek i inni krzyczeli że bezprawie, zabetonować archiwa itd. Smutne, że nawet deklaratywni zwolennicy lustracji, gdy dochodzą do władzy to zwlekają z otwieraniem archiwów, pewnie żeby mieć "haki" na niepokornych...
Twoja, Jacku, transparentność jest zupełnym novum.

JJ:
A można inaczej?

Kazimierz Hołyszewski @ 176.114.235.*

wysłany: 2017-05-05 04:03

Jacku, pięknoduchu, ależ można, można!
Bywamy świadkami tak nieprawdopodobnych łamańców intelektualnych, że czasem czytać i słuchać hadko... Są ludzie, którzy w obronie swego "dobrego imienia" (w ich przekonaniu, rzecz jasna), w obronie "twarzy" i "honoru" zdolni są do każdej nikczemności. Sypnąć przykładami z "samej wierchuszki"? Mogę, ale po co? I tak każdy widzi. Nie idzie mi tu - bynajmniej - o problemy lustracyjne, choć - w jakimś sensie - także o nie. Jest taka prawidłowość, że gdy prostaczek czegoś nałga, bo przeskrobał - usprawiedliwiamy to "plebejskim instynktem kłamstwa", gdy zaś "umoczy" jakiś tuz, gruba ryba - specjaliści od człowieczego behavioru plotą wówczas o... "estetyce fantazji" a sam zainteresowany - pieprzy coś tam o "słowach wyrwanych z kontekstu", "pomroczności jasnej" itd. To tak dla zilustrowania zjawiska powszechnego przyzwolenia dla kłamstwa w codziennym życiu. Powszechność tego zjawiska nie oznacza jednak wcale, że wszyscy musimy się w ten sposób zachowywać. Niektórzy, tak, jak Ty, wybierają prawdę. Czynią tak ZAWSZE niezależnie od koniunktury, także (a zwłaszcza wtedy) gdy ta prawda bywa trudna, bolesna, często niewygodna, utrudniająca lub uniemożliwiająca karierę. Zapytaj panów Kryże, Piotrowskich czy innych ważniaków, co myślą o sobie, jaka jest ich samoocena, czy mogą patrzeć na swe gęby przy porannej toalecie. Nie musisz. Oni - MOGĄ! Tacy już są. A wracając do głównego wątku tego bloga -
Odmowa współpracy nie była w tamtych, złych czasach, aktem jakiejś szczególnej odwagi, to nie ta kategoria. Bo też nie o odwagę wtedy szło, raczej o elementarną przyzwoitość. O jej zachowanie. O zachowywanie się przyzwoite.
Pamiętam pewien wieczór na Starówce stołecznej. Spotkałem się tam z gronem znajomych dla uczczenia rocznicy ślubu przyjaciół. To był chyba lipiec'83 a więc w środku stanu wojennego. Impreza już dość dobrze się rozkręciła, gdy w drzwiach stanął jeszcze jeden gość. Znany dziennikarz, publicysta został spytany przez Panią Domu "R., co robi twoja gęba w sedesie?" (tak wtedy środowisko stołecznych dziennikarzy mówiło o telewizji) Na co on: "no, wiesz, jeśli nie ja, to przyjdzie tam kupa sku...syna i wtedy zobaczylibyście. A poza tym - no przecież muszę jakoś utrzymać rodzinę..." Tak powiedział ten Wallenrod jeden!
Wtedy podniosła się ze swego miejsca schorowana, sędziwa matka mojego przyjaciela, prawdziwa dama o nienagannych manierach, władająca kilkoma językami - ot, przedwojenna inteligentka - i tak rzecze do kolegi R: "Znam pana od chłopięcych lat, śledziłam pańską karierę dziennikarską i przyznam, że wiele razy zaimponował mi pan. Gdyby pan jeszcze był świadom, że w TYM DOMU nigdy takie zdanie z pańskich ust paść nie powinno!" On jednak chyba nie zrozumiał...
Wyjaśnię więc, że wszyscy (prócz mnie, rzecz jasna) obecni na tym spotkaniu, byli pozbawionymi środków do życia dziennikarzami. Dekret o stanie wojennym pozbawił ich pracy. Jednych hurtem, bo rozwiązywano tytuły czy redakcje, innych "bo im się należało".
W tym jednym, cichutko wypowiedzianym przez starszą panią zdaniu - kryje się właśnie sekret postawy, którą ja nazywam postawą inteligenckiej przyzwoitości. Pewnych rzeczy po prostu się NIE ROBI. A innych - nie mówi. Amen!
Wiem, Jacku, że to, co dotychczas napisałem - może być odczytywane, jako przykład postawy katońskiej, ale to złudzenie, zapewniam. Akurat Twój przypadek nie jest okazją dobrą (żadną zgoła!) do wygłaszania pogadanek o moralności. Całe Twoje życie zaświadcza o duchowej łączności z wartościami, jakie przypomniała spóźnionemu gościowi zacna Pani Weronika. Tobie nie potrzeba takich nauk.
Spyta ktoś, po co to piszę? Piszę, ponieważ świetnie znam mechanizm niszczenia człowieka przez urzędników i funkcjonariuszy tamtej rzeczywistości. Niezwykle łatwo było zostać uwikłanym, "zarobić" teczkę.
Tamten system wypracował skuteczne metody niszczenia ludzi. Była PROCEDURA łowienia dusz. Okazji ku temu upatrywano w tysiącach najróżniejszych okoliczności, w jakich człowiek mógł się znaleźć. Wykorzystywano ludzkie słabostki, czasem zupełnie niewinne, przypadki małżeńskiej niewierności, drobnych defraudacji, także wygórowane ambicje zawodowe itd. Szantaż był narzędziem głównym i wielu mu ulegało. Nie jestem Panem Bogiem i nie osądzam tych wszystkich ludzi. Nie wiem, jak sam bym się zachował w podobnych sytuacjach, choć dla równowagi ducha przyjmuję, że wstydzić się nie miałbym powodów. Ale - zaręczyć nie mogę... Wiele zależy od siły wywieranej presji. Nie istnieje MOJA TECZKA w IPN, ale... mogła powstać. Już sam fakt, że w pewnym okresie należałem do nieformalnej grupy wsparcia dla represjonowanych dziennikarzy - wystarczyłby do stworzenia takiej teczki. A to wsparcie dotyczyło przecież najzwyklejszych, codziennych potrzeb. Np. zepsuł się junkers, nawaliła maszyna do pisania, magnetofon reporterski czy po prostu - zabrakło papieru do pisania (wtedy kupno ryzy papieru graniczyło z cudem i można było dorobić się "ogona"). Bo ci ludzie (zupełnie tak, jak Ty dzisiaj) stale coś robili: pisali, nagrywali rozmowy, robili zdjęcia a większość z nich tylko to potrafiła. Jestem dumny, że mogłem w tym uczestniczyć choćby na minimalną skalę.
Tu, na naszych, jeleniogórskich śmieciach, szczycę się przyjaźnią z kilkoma TAKIMI ludźmi.
Jesteś pośród nich.

Error @ 78.10.92.*

wysłany: 2017-05-05 09:23

Nie przekonuje mnie swoimi wywodami Jacek Jakubiec. Zamiast snuć dziwną niesprawdzalną opowieść, należałoby odpowiedzieć na zasadnicze proste pytania. Czy JJ podpisał zobowiązanie do współpracy? Czy w teczkach TW Jakub są inne dokumenty podpisane przez JJ? Dlaczego do tej pory, chociaż upłynęło ponad 3 miesiące od opublikowania teczek, JJ nie był w IPN i nie zapoznał się ze swoimi teczkami i kiedy zamierza to zrobić? Czy JJ wyjawi wszystko co jest w jego teczkach?

JJ:
Wyjawi.
Zamierza to zrobić jak najszybciej.
Tyle że najpierw trzeba w IPN złożyć wniosek i to o s o b i ś c i e , a potem czeka się na wyznaczenie terminu.

Jacek Jakubiec @ 37.7.219.*

wysłany: 2017-05-05 09:49

Cieszy mnie bardzo, że są także Komentatorzy, nie unikający pisania pod nazwiskiem. Niechby to okazało się zaraźliwe.
Pozdrawiam, Mariuszu i Kaziu!

Kazimierz Hołyszewski @ 176.114.235.*

wysłany: 2017-05-05 12:26

"ERROROWI" - ad memoriam.

Skądś znam ten styl. Taki "pryncypialny", taki "zatroskany", ale nick - niestety - zdradza, kim jesteś, Anonimie. Jesteś więc Errorem, czyli po polsku - POMYŁKĄ. I niczym więcej, choć widać, jak bardzo pragniesz ZAISTNIEĆ...
Zaistniałeś? Spadaj! Nie oczekuj żadnych argumentów ad meritum, bo jestem człowiekiem starej szkoły mojego dziadka, u którego z hołotą rozmawiał ("po swojemu") jedynie karbowy. Hołoty na salony się nie wpuszcza i nie prowadzi dyskusji. Tylko hołota czerpie siły i satysfakcję z ANONIMOWEGO szczania innym po nogawkach. Amen.
A więc - WON!

mądrość @ 83.27.168.*

wysłany: 2017-05-05 13:19

KK.A ma już 2000 lat.Dogadali się i spalili teczki gengerystów.A jak mówią było ich 10%.I wsytuacji ,gdy wiedzieli po spowiedzi wszystko ,kto najwięcej uczynił szkody opozycji?dLATego należało wszystko spalić.A paranoja polega tez na tym ,że funkciunariusze partii ,nie mogli być agentami.Czyli donosili jawnie.A było ich tysiące i 3 miliony z legitymacjami.Z tego milion w Solidarnosci.Ale czy żądne krwi typy ,o tym pomyślały.A pan Morawiecki założył solidarnośc walczącą ,czyli tka ,co tej krwi chciał/Dziś błyszczy na salonach.Wszystko to nie trzyma się kupy i nie warte w sytuacji złamania prawa i Konstytucji ,otym dyskutować .cHyba ,że traktuje się to jako temat zastępczy wojny pisiaczej na górze?

Wieńczysław @ 176.58.22.*

wysłany: 2017-05-05 13:42

W przypadku 99% mniej lub bardziej znaczących agentów SB ich tłumaczenia zawierają podobne elementy:
- nic mi nie wiadomo o tym, żebym współpracował z SB
- może są tam jakieś kwity, ale ja nie mam z nimi nic wspólnego
- nie wiem, nie pamiętam, to było dawno, zarobiony byłem
- szantażowali mnie, to coś tam podpisałem
- takie były czasy, takie były warunki, co poradzić
- esbecja mnie nachodziła i miałem jakieś kontakty, ale tak ogólnie to byłem legendą "Solidarności"
- współpracowałem, ale nie donosiłem
- donosiłem, ale nie szkodziłem
- szkodziłem, ale nie brałem za to pieniędzy
- byłem młody, głupi i naiwny
- to są wszystko fałszywki albo brudna prowokacja esbecji lub IPN-u
- to nie mogłem być ja, taki sam pseudonim mógł mieć ktoś inny
- to jakaś gigantyczna pomyłka, mistyfikacja, fałszerstwo
- jakie to ma znaczenie po tylu latach? teczki trzeba zabetonować, po co babrać się w tym szambie?

Na szczęście nie wszystkich z tych argumentów Pan używa i bez wglądu w dokumenty trudno rozstrzygnąć, co miało miejsce, a co nie, jednakowoż zastanawiam się, czy doczekamy się po raz pierwszy takiego przypadku, kiedy agent SB (jeśli nim był w rzeczywistości) nie będzie się wił jak piskorz, tylko przyzna otwarcie: "tak, współpracowałem, bo wtedy uważałem, że nie ma innego wyjścia i że odmowa mogłaby przysporzyć mi problemów", bo sądzę, że to mógł być najczęstszy powód.

Oczywiście w miarę upływu czasu lustracja ma coraz mniejszy sens, natomiast dla jawności życia publicznego dobrze by było poznać prawdę, jakakolwiek by ona była. Gdyby próbować ją odtworzyć tylko na podstawie tłumaczeń domniemanych TW, to można by dojść do wniosku, że SB nic nie robiła, tylko fałszowała dokumenty, oszukując sama siebie (znany topos: esbecy chcieli pochwalić się przed przełożonymi).

JJ:
Może nie pochwalić się, tylko uzasadnić swoją przydatność. I nadal brać za swoją robotę (prawdziwą a pewnie czasem lipną) swoje etatowe /chyba niezłe/ pobory?

Duch Gór @ 85.255.234.*

wysłany: 2017-05-06 08:02

Mam nadzieje,że problem teczek minie w najbliższych latach, i będą się pojawiać wpisy o zabytkach , dziedzictwie kulturowym i o przyrodzie jak i okolicach , Pan, K,H, mieszka w ciekawej miejscowości , szkoda , że tam ludzie mają tak mało zwierząt chodowlanych, ciekawostką jest , że mają je starsze osoby , zastanawiające jest, czy jakiś młody! Człowiek , będzie tam miał kiedyś zwierzęta , Chodowlane!

JJ:
Ja też mam taką nadzieję, ale o hodowlanych zwierzątkach pisałbym inaczej.

Jacek Jakubiec @ 37.7.219.*

wysłany: 2017-05-06 16:06

Mój konfidencki "coming out" uzupełnię o ważny wątek. Dotyczy epoki już po-esbeckiej, konkretnie roku 1997. Dwadzieścia lat temu byłem kandydatem na posła RP spod szyldu Unii Wolności, bo to ta formacja przygarnęła na tę okoliczność kandydatów tzw. Koalicji Liderów Ekologicznych. To było bodaj 21 osób, które w różnych okręgach na terenie całego kraju zdecydowały się "startować w posły". Notabene z dalekich albo i z ostatnich miejsc listy UW. Co do mnie wstydu rodzinie ani tej formacji nie przyniosłem, moimi jeleniogórskimi ok. 1100 głosami przyłożyłem się do wyboru na drugą poselską kadencję Marcina Zawiły. Ale nie o to teraz chodzi. Otóż tenże Marcin, wówczas lokalny szef UW, gdy tworzone były listy wyborcze, tonem bynajmniej nie kumpelskim, zapytał mnie, czy aby nie współpracowałem z tzw. służbami, co zresztą trzeba było potwierdzić na piśmie. W najświętszym przekonaniu, zdecydowanie oświadczyłem, że ależ skąd?! Pojęcia nie miałem, że może istnieć coś takiego jak teczka pracy TW "Jakub".
Na szczęście posłem nie zostałem. Bóg ustrzegł! Toż to byłaby siara, gdyby mnie z parlamentu pogoniono, jako lustracyjnego kłamcę, zanim wytłumaczyłbym, że to jakaś granda. Marcin - którego lubię i szanuję, a któremu dziś w Jego 59-te urodziny ściskam prawicę - nigdy by mi takiej kompromitacji nie wybaczył. Tak czy inaczej, teraz po dwudziestu latach jest okazja, abym udowodnił, że ani teraz nie jestem, ani wtedy nie byłem wielbłądem. No więc cierpliwości...

Wieńczysław @ 176.58.22.*

wysłany: 2017-05-06 20:05

"Może nie pochwalić się, tylko uzasadnić swoją przydatność."

A ile było takich przypadków, w których historycy udowodnili, że czyjaś współpraca nie miała miejsca, bo dokumenty w jej sprawie są sfałszowane?

JJ:
To do mnie pytanie? Nie wiem ile ich było, nie jest to przedmiotem moich badań i dociekań.
Jestem pewny jak było w moim przypadku, ale chcę to skonfrontować z kwitami w IPN-ie.

Wieńczysław @ 176.58.22.*

wysłany: 2017-05-06 21:24

Czyli zaprzecza Pan, jakoby współpracował Pan z SB?

Mariusz Lewandowski @ 83.11.49.*

wysłany: 2017-05-06 22:06

Szanowny Panie Jacku !
Z racji odległości i tzw "zabiegania" rodzinno-zawodowego nie śledzę dolnośląskich, jeleniogórskich wydarzeń na bieżąco. Przeglądając jednak dzisiaj FB'ka przeczytałem Pana wpis i wszystkie źródła podane przez Pana. Chciałbym powiedzieć tylko tak: .... słusznie minione czasy odeszły do historii między innymi dzięki takim ludziom jak Pan ! Choć pamiętam czas Komuny jako dziecko i nastolatek to jednak wystarczająco dobrze i świadomie, żeby móc docenić postawę i działania opozycyjne jakie podejmował Pan wraz z nielicznymi wtedy. Pamiętając beznadzieję lat 80-tych (wyłączywszy wspaniały towarzysko czas liceum), brak nadziei na "lepsze jutro", masowe ucieczki za granicę, siermiężno-buraczany pejzaż polityczno-gospodarczy, dzisiaj jako dorosły człowiek oraz ojciec dwójki dzieci szczególnie doceniam Odwagę ludzi aktywnie wtedy stawiających opór. Ryzykowaliście wiele nie mając właściwie żadnej realnej przesłanki, że da się System zmienić, zreformować czy jakkolwiek przybliżyć do standardów świata cywilizowanego. Na pewno m.in za TO i szczególnie w tym momencie chciałbym Panu po prostu podziękować. W kwestii wątku głównego, który sprowokował mnie do wpisu, wyrazy Szacunku za godne stawienie czoła i sposób jaki Pan to robi ... merytorycznie, ze swadą i jak zwykle mądrym oraz wyważonym językiem. Życzę Panu wszelkiej pomyślności w tych wszelkich doczesnych zmaganiach bo w historii zajął Pan już z pewnością należne miejsce ! Serdecznie pozdrawiam Mariusz Lewandowski

Widz @ 82.139.14.*

wysłany: 2017-05-06 22:23

Panie Jacku, jak Pan się z pewnością zorientował, nie zabierałem dotychczas głosu w Pana „ sprawie „- specjalnie piszę w cudzysłowie, bo wierzę, że prawdziwej sprawy nie ma.

Panie Jacku, myślę, że baaaaardzo nieszczęśliwie dla siebie i dla sprawy rozgrywa Pan całą tą sytuację.

Rozumiem Pana zaskoczenie, szok, ale chyba ktoś podsunął Panu nieszczęśliwy pomysł z tymi nieszczęsnymi wywiadami – rzekami na Jelonce.

Myślę, że i teraz niepotrzebnie Pan podtrzymuje „ żar „.

Wiem, że mi łatwo, bo mnie nie ma w katalogu IPN, ale wydaje mi się, że od początku powinien Pan pójść drogą zasygnalizowaną w poście internauty o Nicku Error.

A mianowicie wydać oświadczenie mniej więcej takie :

Nic nie podpisałem, nie współpracowałem a więc nie donosiłem i nie pobierałem wynagrodzenia.

W dniu dd.mm.rrrr złożyłem w Oddziale IPN w mieście W. wniosek o udostępnienie mi moich pełnych akt.

Czekam na wyznaczenie terminu / wyznaczono mi termin na dzień ……

Po zapoznaniu się z materiałem podejmę stosowne kroki prawne, zmierzające do obrony mojego dobrego imienia.

Powiadomię wszystkich zainteresowanych moją sprawą w najszybszym możliwym terminie.

Tyle i TYLKO TYLE !!!

(...)

Jacek Jakubiec @ 37.7.219.*

wysłany: 2017-05-06 22:41

Nie zgadzam się z ocenami i sugestiami Widza, ale oczywiście pluralizm poglądów to fundament demokracji. Natomiast końcową część pana-widzowego komentarza wyciąłem, abyśmy tu nie schodzili poniżej standardów jakie mi się marzą.
Jeśli Widz reflektuje na wyjaśnienia to proszę na "priv".

Wieńczysław @ 176.58.22.*

wysłany: 2017-05-06 22:57

Zdecydowanie zgadzam się z Panem Widzem i nawet miałem napisać coś podobnego. Nie chodzi bowiem o to, że teraz jakaś internetowa banda trolli chce Pana zlinczować i tylko czeka na to, aż materiały pogrążą Pana. Ja np. znając mniej więcej Pana historię, poglądy, działalność, wierzę i zakładam, że nie współpracował Pan z SB, natomiast z czystej szatańskiej, przyznaję, ciekawości czekam na publikację materiałów.

Dopóki jednak tych materiałów nie ma, to od każdej osoby, która jakąś publiczną aktywność przejawia, a pojawiają się wokół niej tego typu zarzuty, oczekiwałbym przynajmniej tego, że powie: "tak, współpracowałem, z takich i takich powodów" albo "nie, nie współpracowałem". Pisanie o tym, że "za grosz nie kojarzę sytuacji z tamtego okresu" nic nie oznacza i tylko daje pretekst do kolejnych wątpliwości. Ja rozumiem, że można nie kojarzyć szczegółów, albo można rozmaicie definiować "współpracę", ale nawet jeśli przyjmie się własną, oryginalną definicję współpracy, to zawsze można stwierdzić: tak lub nie.

Nawet jeśli taka współpraca miała miejsce, to (przynajmniej moim zdaniem) ocena danej postawy zależy od wielu innych okoliczności i nie skreśla to człowieka całkowicie. Weźmy pod uwagę np. wyjątkowo nikczemnego agenta, jakim był Lesław Maleszka. Gdyby jednak uczciwie, zgodnie z prawdą opowiedział swoją historię, a jego przyjaciele mu wybaczyli, można by było już to ocenić inaczej. Nawet jeśli jednak tego nie zrobił, dużo gorzej powinno się ocenić pracę tych wszystkich oficerów prowadzących, którzy te kręgosłupy łamali. Skupianie uwagi na agentach, a pomijanie roli "firmy, która może kąsać zza grobu", to duży błąd. A dzisiaj jeszcze ta banda czerwonych pijawek domaga się emerytur po 7-15 tysięcy złotych.

Tak więc podsumowując: ja życzę Panu, żeby w tych materiałach znalazło się jakieś sfałszowane i niewiele znaczące g*** i zakładam, że żadnym współpracownikiem Pan nie był, jednak trudno wyrokować, gdy się ich nie zna.

Jacek Jakubiec @ 37.7.219.*

wysłany: 2017-05-06 23:32

Do Wieńczysława: w sytuacjach, gdy ktoś nie chciał ale musiał (jakiekolwiek nie byłyby okoliczności tego przymusu) wobec SB udawać że dla nich pracuje, jest taka ładna definicja odwołująca się do analogii "współpracy doopy z kijem". Ale to nie mój przypadek. Oświadczam po raz drugi po 20 latach (vide mój komentarz z g. 16:06), że nie współpracowałem. Wniosek o dostęp do moich teczek składam w IPN-ie w przyszłym tygodniu.

Wieńczysław @ 176.58.22.*

wysłany: 2017-05-06 23:41

"Oświadczam (...), że nie współpracowałem."

No i dobrze, o to właśnie chodziło :)

Obiektywny Analityk @ 176.58.22.*

wysłany: 2017-05-07 01:15

W Marszu Wolności uczestniczyło, na moje oko, 50 milionów osób - świetnie wykształconych, obiektywnie analizujących rzeczywistość, szlachetnych, mądrych i pełnych dobrych intencji, ale jednak zastraszonych i ciemiężonych przez faszystowską władzę.

Widać już, że z drugiej strony osób popierających PiS jest może tysiąc, dwa w całej Polsce i są to tylko te osoby, które mają z tego niezłe profity i tylko to ich trzyma przy oficjalnym poparciu, choć pewnie i oni w głębi duszy widzą, co się dzieje. Oznacza to, że ten rząd stracił już legitymację do rządzenia, a trwa jedynie z czystej żądzy bycia przy korycie. Myślę, że jeszcze parę takich marszów i już za chwileczkę, już za momencik opozycja wygra wybory, choć te mogą zostać sfałszowane.

Pisoscy dziennikarze zaczepiają działaczy opozycji i głupio pytają: "a gdzie konkretnie wolność jest odbierana?" albo "który artykuł konstytucji został złamany?". Ja przytoczę tutaj mądre słowa Pana Posła Szejnfelda, który stwierdził, że PiS złamał wszystkie artykuły Konstytucji.

No, jak wszystkie artykuły Konstytucji zostały złamane, to poważna sprawa, bo dotychczas myślałem, że złamano tylko 200 spośród 243 artykułów, a teraz okazuje się, że wszystkie, a to już nie przelewki. Jeśli do tego dodać - zapewne również wszystkie - spośród praw człowieka, które zostały złamane, to już mamy gotową podstawę do postawienia najwyższych czynników nie tylko przed polskim Trybunałem Stanu, ale i Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu.

No cóż, w każdym razie jedno jest pewne: tak dalej być nie może. PiS nie powinien dalej rządzić, bo odbiera ludziom w zasadzie wszystko, co mają, popełnia wszystkie możliwe błędy i robi wszystko źle, na przekór społeczeństwu, na przekór zdrowemu rozsądkowi i na przekór interesom Polski, głosząc przy tym populistyczną propagandę otumaniającą ciemny lud. Oczywiście Platforma Obywatelska też popełniała jakieś błędy, ale były to tylko drobne wpadki i niezręczności wizerunkowe, które w ogóle nie powinny obniżać zaufania do tej partii, która dzisiaj wyrasta na jedyną rozsądną alternatywę.

Zwłaszcza jak widzę Pana Posła Michała Szczerbę, to jestem zachwycony poziomem jego wypowiedzi, polotem, ogładą i intelektualną finezją. Rodzi się we mnie wtedy nadzieja, że obecne mroczne czasy przeminą, a nadejdą czasy rządów Pana Szczerby, Schetyny, Kijowskiego, Szejnfelda, Petru, Kosiniak-Kamysza. To napawa mnie optymizmem, bo już wtedy nikt nikomu nie będzie odbierał wolności, a wszystkie wskaźniki gospodarcze wreszcie poszybują w górę.

AS @ 78.88.144.*

wysłany: 2017-05-07 06:10

Jak rozumiem, TW Jakub jest produktem SB-ków.
Dowody są na 100%.
Pozostaje przekonać ludność, aby w to uwierzyła.
Da się?
Nie wiem.
W kontakcie z g@wnem da się nie ubabrać?

Wieńczysław:
"Skupianie uwagi na agentach, a pomijanie roli "firmy, która może kąsać zza grobu", to duży błąd. A dzisiaj jeszcze ta banda czerwonych pijawek domaga się emerytur po 7-15 tysięcy złotych."

Właśnie. Rozliczyć bandziorów. W Polsce niemożliwe. Dlaczego?

Do "Obiektywny Analityk @ 176.58.22.*":
Dzięki za tekst! Smaczny!

Swoją drogą, ciekaw jestem,
jak daleko można zajechać w polityce na absurdalnych wypowiedziach.
Wczoraj w niemożebny sposób popisywał się nimi
nieszczęsny senator Jan Rulewski
w programie "Minęła Dwudziesta" na TVP Info.

Światy równoległe!
Pozostaje operacja wymiany mózgu.
Tylko kto komu będzie wymieniał?

Widz @ 82.139.14.*

wysłany: 2017-05-07 09:46

PS . Napisałem coś w rodzaju Kaziu wychamuj ... Teraz nie jestem pewien, czy napisałem w cudzysłowie. Bo to nie była pomyłka.
Miało być " wychamuj " - od chama, nie hamowania !

Obiektywny Analityk @ 176.58.22.*

wysłany: 2017-05-08 10:17

Jak w marszu uczestniczyło od 90 tysięcy do 50 milionów ludzi, to rząd niechybnie powinien podać się do dymisji. Z tego co widzę, PiS jest w rozsypce, a Kaczyński jest wściekły, tupie nogami, wali pięściami, krzyczy i podejmuje nierozważne decyzje. W takim stanie PiS nie jest w stanie rządzić. Niestety każdy tam jest przerażony i panicznie boi się gniewu Prezesa z jednej strony, a z drugiej utraty stołków i przywilejów. Trwa wzajemna walka wszystkich ze wszystkimi, podgryzanie się, kopanie pod sobą dołków, opluwanie itd., tylko w mediach robią dobrą minę do złej gry. Ale nikt nie ma odwagi podnieść ręki na Prezesa, który panuje według zasady "dziel i rządź". Zamiast powiedzieć "dość", politycy PiS udają, że nic się nie stało i dalej bezmyślnie popierają główną linię partii. Do cholery, dlaczego nikt tam nie rzuca legitymacjami, dlaczego ministrowie nie podają się do dymisji! Nie rozumiem tego! Kurde, no! Głupie pisiory, no weźcie ustąpcie! Przecież widzicie, że opozycja maszerowała, był Kijowski, był Schetyna, byli dumni Polacy i Polki, którzy mają was dość! Jak możecie nie dostrzegać tych starań?! No weźcie już spływajcie, bo nie mogę wytrzymać, duszę się w tym kraju, ile jeszcze mamy maszerować?! Ile jeszcze mam pisać tych chłodnych i trzeźwych analiz politologicznych, żeby do was dotarło, że jesteście bandą populistów i uzurpatorów i powinniście zejść ze sceny politycznej?

Obiektywny Analityk @ 176.58.22.*

wysłany: 2017-05-09 12:43

http://tvn24bis.pl/pieniadze,79/bezrobocie-znow-spadlo-tak-dobrze-nie-bylo-od-26-lat,738210.html
http://tvn24bis.pl/z-kraju,74/polskie-firmy-wprowadzaja-innowacje-smart-industry-polska-2017,738096.html
http://tvn24bis.pl/z-kraju,74/resort-finansow-chce-nowej-ustawy-o-przeciwdzialaniu-praniu-pieniedzy,738082.html
http://tvn24bis.pl/z-kraju,74/wiecej-pieniedzy-z-podatkow-kornel-morawiecki-cytuje-syna,738069.html
http://tvn24bis.pl/z-kraju,74/pkp-intercity-informuje-o-rosnacym-trendzie-na-podroze-pociagami,738006.html
http://tvn24bis.pl/z-kraju,74/ing-podniosl-prognoze-dynamiki-pkb-w-17-do-3-8-proc,737379.html
http://www.money.pl/gielda/komentarze/artykul/wig20-najwyzej-od-22-miesiecy-bije,60,0,2306364.html

Rozwalą tę gospodarkę, rozwalą! Tak się kończą rządy populistów.

Obiektywny Analityk @ 176.58.22.*

wysłany: 2017-05-09 12:52

http://fakty.interia.pl/swiat/news-usa-ostrzegaja-nie-zgadzajcie-sie-na-nord-stream-2,nId,2391344

Tak właśnie wygląda egzotyczny sojusz dyplomatołków z PiS z Amerykanami. Zamiast przyłączyć się do Nord Stream i czerpać zyski w sojuszu z Niemcami, na polecenie Jankesów konfliktujemy się z Europą. Nic dziwnego, że przez to jesteśmy całkowicie zmarginalizowani i nikt nas nie traktuje poważnie. Teraz Duda musi jeździć do Etiopii, bo w poważnych krajach nikt go nie chce przyjąć.

Obiektywny Analityk @ 176.58.22.*

wysłany: 2017-05-09 13:39

Przeczytałem właśnie wypowiedź niejakiego ministra Patryka Jakiego, który był uprzejmy stwierdzić, cytuję: "zatrzymanie islamizacji to moje Westerplatte". Co za bezczelność i arogancja! Zamiast popierać islamizację, zamiast zaprosić islamistów do Polski, zamiast dać im po 2000 euro zasiłku (bo euro też powinniśmy przyjąć, dla naszego bezpieczeństwa!!), to śmie się im przeciwstawiać.

Ten wyjątkowo nieudolny pseudowiceminister odpowiadający za system penitencjarny ma już na koncie niejedną kompromitację. Przypomnę, że to za jego rządów liczba pracujących więźniów zwiększyła się o 1/3. Ma też współudział w tworzeniu tzw. komisji ds. reprywatyzacji, która jest niczym więcej jak tylko pisoską jaczejką do niszczenia przeciwników politycznych.

O różnicy klas między nim, a jego poprzednikami, może świadczyć fakt, że po mniej więcej podobnym czasie rządów Platformy - 1,5 roku - w styczniu 2009, po tym, jak w celi powiesił się jeden z morderców Olewnika, do dymisji podał się minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski, co zaowocowało rekonstrukcją rządu i przebiegło w dużo spokojniejszej atmosferze medialnej niż dzisiaj brak jakiejkolwiek rekonstrukcji. To wtedy świadczyło o jakości rządów tamtej ekipy zarówno w wyjaśnianiu samej sprawy Olewnika, w jakości systemu więziennictwa, jak i formacie osobistości sprawujących wtedy władzę.

Jeden z moich kolegów po fachu, tj. obiektywnych analityków, w związku z tą wypowiedzią nazwał ministra Jakiego "gnojkiem". No cóż, zważywszy na powyższy kontekst oraz na fakt, że minister Jaki prywatnie jest ojcem dziecka z zespołem Downa i daje świadectwo miłości do niego, apelując o zaniechanie wykonywania aborcji na dzieciach z tą chorobą, to określenie bardzo na miejscu, prawda?

Ja jednak takiego określenia bym nie użył, a to z powodów omówionych w tym artykule:

http://wyborcza.pl/1,75398,18866474,trybunal-zniewazanie-organow-panstwa-pozostaje-wykroczeniem.html

Skoro w czasach rozkwitu wolności słowa za słowa "Donald matole, twój rząd obalą kibole" zostały wymierzone grzywny 1 000 zł, to w obecnych czaasach faszyzmu za nazwanie ministra "gnojkiem" powinno grozić ciężkie więzienie.

Jacek Jakubiec @ 37.7.219.*

wysłany: 2017-05-09 19:08

Ważne jest to co pisze Obiektywny Analityk. Powiem też, że generalnie podzielam jego oceny.
Tyle że mają się te wywody nijak do tematu mojego artykułu, czyli do sprawy moich esbeckich teczek. One oczywiście nie muszą Obiektywnego Analityka interesować. Tylko że w takim razie... no, może nie będę kończył... A cała materia jest zaiste parszywieńka, mało kto ma ochotę grzebać się w esbeckich paskudztwach.
Mimo to, jeśli są tacy, których ten mój "coming out" zainteresował, jak na przykład Wieńczysława, to informuję ich, że jutro (środa, 10.05) składam we wrocławskim IPN-ie stosowny wniosek. Mógłbym prosić o całościowe prześwietlenie mojego życiorysu (było kilka różnych okresów, kiedy czułem oddech esbecji na plecach), ale wtedy przyszło by mi długo czekać.
Zatem teraz będę zabiegał przede wszystkim o szybki dostęp do teczek owego tewu-jakuba, wymienionych w IPN-owskim "Inwentarzu".

Obiektywny Analityk @ 176.58.22.*

wysłany: 2017-05-10 11:04

Rząd Beaty Szydło, pod wpływem spadających sondaży i nie mając lepszego pomysłu na rządzenie, postanowił wydać wojnę opozycji. W tym celu przedstawił 4 durne pytania do Platformy Obywatelskiej, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością i są mydleniem oczu wyborcom. Jednym z nich było pytanie o przyjęcie uchodźców. Platforma Obywatelska odpowiedziała, nad wyraz rzeczowo, spokojnie i kompetentnie, że jest przeciwko przyjęciu uchodźców do Polski. Na co PiS i ich propagandyści dostali ataku wścieklizny, oskarżając PO o rzekomą zmianę zdania. To jest mistrzostwo w odwracaniu kota ogonem, bo wiadomo, że pewne szczegóły mogą się zmieniać zawsze w zależności od sytuacji - tak samo jak np. rząd pani kanclerz Merkel też dostosowuje politykę w tej kwestii do bieżącej sytuacji. Na tym polega odpowiedzialna i mądra polityka. To tylko rasistowski i ksenofobiczny program PiS zakłada budowanie murów, zasieków i zatapianie pontonów. Teraz PiS wściekle atakując opozycję, koniunkturalnie i cynicznie podważa polski interes wyrażany przez znaczną część opinii publicznej. To są populistyczne, tanie zagrywki, które odbijają się negatywnie na naszym wizerunku w świecie.

AS @ 78.88.144.*

wysłany: 2017-05-11 05:44

Panie Jacku!
Mam tu może jakieś antidotum na analizy nie na temat:

http://myslkonserwatywna.pl/to-nie-jest-jeden-narod-ktory-sie-podzielil-tylko-to-sa-obcy-andrzej-kumor-rozmawia-z-prof-piotrem-jaroszynskim/

JJ:
Dzięki, może podziała...

Jacek Jakubiec @ 37.7.219.*

wysłany: 2017-05-11 08:50

Wczoraj (środa 10.05.17) złożyłem we wrocławskim oddziale IPN wniosek o udostępnienie mi teczek oznaczonych sygnaturami nr 0015/424 t.1 oraz 0015/424 t.2 , t.j. teczki personalnej i teczki pracy TW (tajnego współpracownika SB) pseudonim "Jakub".
Wniosek zakończyłem adnotacją: "Kategorycznie zaprzeczam jakobym był w latach 1976-79 tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa!". Według wstępnej informacji, jest szansa na zapoznanie się z esbeckimi kwitami za ok. 3 tygodnie.

Obiektywny Analityk @ 176.58.22.*

wysłany: 2017-05-11 19:12

http://myslkonserwatywna.pl/to-nie-jest-jeden-narod-ktory-sie-podzielil-tylko-to-sa-obcy-andrzej-kumor-rozmawia-z-prof-piotrem-jaroszynskim/

O, i to jest właśnie to pisoskie dzielenie Polaków na lepszy i gorszy sort, na naszych i obcych, których trzeba wytępić. Ja czekam na polskiego Macrona, który połączy Polaków. Naród powinien być bowiem zjednoczony, a nie podzielony. Powinien być jeden naród, jedna Rzeczpospolita i jeden polski Macron! Marzę o takim nowoczesnym przywódcy, za którym pójdą miliony - i już nie będzie żadnych podziałów, żadnych lepszych i gorszych sortów, żadnych kłótni, tylko spokój i porządek, jak w normalnych europejskich, tolerancyjnych krajach, gdzie żadne agresywne pisostwo się nie pałęta, a już na pewno nie zasiada w decydenckich gremiach.

http://wyborcza.pl/7,155287,21792831,pomysl-rzadu-zlikwidowac-uzytkowanie-wieczyste-ziemie-przekazac.html

O, a tu proszę: PiS chce wywłaszczyć Polaków. Toż to pomysł rodem z PRL - Bierut i Stalin tak robili! Czyżby Prezes pozazdrościł popularności pierwszym sekretarzom?!

Widzę, że sprawy posuwają się tak daleko, że bez masowych demonstracji się nie obejdzie. Korea Południowa dała nam przykład - tam masowo demonstrują przeciwko Kim Dzon Ulowi. My powinniśmy zrobić tak samo, póki jeszcze można.

(PS. Obiecuję, że to już ostatni post, bo zdaję sobie sprawę, że wytrzymałość Gospodarza i PT Czytelników na nowoczesno-normalno-europejską narrację ma swoje granice ;) )

JJ:
Dziękuję. Granice przede wszystkim ma tolerancja dla komentarzy nie na temat.

AS @ 78.88.144.*

wysłany: 2017-05-12 06:12

Obiektywny analityk zadanie wykonał.

Widz @ 82.139.14.*

wysłany: 2017-05-12 12:33

Mi osobiście trochę szkoda. Będę chyba musiał pomóc GW i kupować jąod czasu do czasu. A tu miałem to samo gratis.

Tylko, że w GW oni pisali to samo co Obiektywny analityk, ale na poważnie.

Może jednak, , od czasu do czasu, bo tak, jak gazetą można podobno zabić nie tylko muchę - śmiechem prawie każdego !

Jacek Jakubiec @ 78.8.58.*

wysłany: 2017-05-12 13:05

Powinienem głowę posypać popiołem, bo teraz i ja odejdę od głównego tematu.
Wczorajszy komentarz AS-a i wskazanie linku do rozmowy na konserwatywnym forum, był inspirujący. Poniżej mój komentarz, jaki skierowałem na portal "MYŚL KONSERWATYWNA " (bardzo odpowiada mi podtytuł "Tradycja ma przyszłość").

-----------------------------------------------------------------------------------------------

W końcowej części rozmowy profesor Jaroszyński formułuje niezwykle ważną myśl. Mianowicie postulat dotyczący „dekalogu”, który dla Polaków z diaspory stanowiłby – że tak to nazwę – aksjologiczny kanon pielęgnowania ich polskości.

Przypomniało mi to coś, o czym dawno temu mnie i mojemu rodzeństwu opowiadał nasz ś.p. Ojciec, Ignacy Jakubiec, który swój przedwojenny zawód notariusza kontynuował po wojnie we Wrocławiu, w całkiem innej już rzeczywistości. Wcześniej działał w Polskim Związku Zachodnim w Bielsku-Białej, za co już w pierwszych dniach września 1939 r. szukało go Gestapo.

Otóż PZZ upowszechniał może nie dekalog, ale Pięć Prawd, które wówczas stanowiły podstawę działania Związku Polaków w Niemczech.

Te prawdy, stanowiące wspaniały program na całe życie, brzmiały następująco:

1. Jesteśmy Polakami,

2. Wiara Ojców naszych jest wiarą naszych dzieci,

3. Polak Polakowi bratem,

4. Codziennie Polak narodowi służy,

5. Polska jest naszą Matką, o Matce nie wolno mówić źle.

W innej wersji, upowszechnianej przez PZZ, Polak miał codziennie Ojczyźnie służyć.

Jest to niezwykle lapidarnie a równocześnie jakże trafnie ujęty zestaw rekomendacji dla tych, których najbardziej dotyczył. Te Pięć Prawd można przeczytać na murze kościoła św. Marcina na Ostrowie Tumskim we Wrocławiu, gdzie do roku 1939, dla wrocławskiej Polonii odprawiane były msze w języku polskim.

Czy dziś po wielu dziesięcioleciach nie zasługują te Prawdy na to, aby je uznać za niepodważalne i uniwersalnie ponadczasowe ?…

Jeżeli idea „dekalogu” dla rozsianej po świecie Polonii, ma stać się przedmiotem poważnej, zbiorowej refleksji, to wręcz narzuca się postulat, aby zacząć ją od wczytania i wsłuchania się w zacytowane wyżej Pięć Prawd.

Jacek Jakubiec

Jelenia Góra, 12.05.17

Wieńczysław @ 176.58.22.*

wysłany: 2017-05-12 17:25

PiS odstrasza zagranicznych inwestorów:

http://www.rp.pl/Europejski-Kongres-Gospodarczy/305109845-Polska-na-radarze-firm-z-USA.html

Wieńczysław @ 176.58.22.*

wysłany: 2017-05-12 21:04

Panie Jacku, na temat Pańskiej lustracji nie ma co już się wypowiadać, bo jakże można to robić bez dokumentów? Czeka Pan na dokumenty, obiecał Pan ich publikację - i dobrze, nie ma sensu dalej "męczyć parówy", jak to mawia młodzież.

Wieńczysław @ 176.58.22.*

wysłany: 2017-05-15 14:34

Jak powszechnie wiadomo, wybory prezydenckie we Francji wygrał Emmanuel Macron. Kim jest Emmanuel Macron? Otóż, niestety jest on populistą i to w klasycznym sensie tego słowa. Czym jest bowiem populizm? Jest to taka strategia pozyskiwania poparcia szerokich mas społecznych, która bazując na niewiedzy, naiwności i rozbudzonych nadziejach większości ludzi, składa oferty polityczne i obietnice bez pokrycia, nie licząc się z realiami i uwarunkowaniami, które takie obietnice czynią niemożliwymi do zrealizowania. Oczywiście jest też druga definicja populizmu, która ostatnio stała się bardzo popularna, mianowicie że populizmem jest wszystko to, co głoszą ugrupowania prawicowe, czy też odwołujące się do konserwatywnych wartości. W takim sensie być może Emmanuel Macron faktycznie nie jest populistą. Dlatego podkreślam, że mam na myśli klasyczne znaczenie tego słowa.

Program Macrona jest mocno niespójny, jest to z jednej strony mieszanka haseł typowych dla lewicowo-liberalnego establishmentu, a z drugiej, gdy mówimy o konkretnych propozycjach, jest to zestaw w stylu "dla każdego coś miłego" - tutaj obniżymy podatki, tutaj podwyższymy, tutaj zaostrzymy jakieś kary, tam komuś ulżymy - mieszanka liberalizmu z socjalizmem. Oprócz tego nie omieszkał także sięgnąć po część haseł swojej konkurentki dotyczących imigrantów. Co z tego da się zrealizować i co zostanie zrealizowane - czas pokaże, natomiast jakikolwiek by ten program nie był, to nie to był on główną przyczyną jego sukcesu. Charakterystyczne, że dla większości jego zwolenników liczyły się jego cechy powierzchowne: to, że jest "młody, dynamiczny, wykształcony, piękny". No i ma wspaniałą, może nieco starszą, ale równie piękną żonę. No i last but not least - i tak trzeba na niego było zagłosować, żeby nie zwyciężyli "populiści" reprezentowani przez Marine Le Pen. Tymczasem może i Marine Le Pen jest populistką, ale to nie oznacza, że Macron nim nie jest.

Świadczy o tym także to, co mówił o Polsce, obiecując Francuzom, że za karę za to, że fabryka Whirlpoola została przeniesiona do Polski, nałoży na nasz kraj jakieś sankcje. Doskonale wszyscy wiedzą, że nikt na Polskę sankcji nie nałoży, a już na pewno nie ktoś tak miękki jak Macron. A to, że fabryka została przeniesiona, to jest przykład działania podstawowej zasady Unii Europejskiej, jaką jest swoboda przepływu towarów, kapitału i osób. Jeżeli Macron podważa tę zasadę, a jednocześnie głosi, że chce "uratować Unię Europejską", powstrzymać kolejne "exity" itd. to po prostu jest populistą, bo nie sądzę, by z tej prostej sprzeczności nie zdawał sobie sprawy. On liczy na łatwy poklask tłumów, jak typowy demagog.

Podsumowując, będzie to prezydent raczej niegroźny dla Polski, natomiast nie najlepszy dla Francji. Przykłady tego typu pięknych i gładko wypowiadających się, postępowo-nowoczesno-liberalnych polityków pokazują, że na koniec z tych haseł nic nie zostaje, a oni okazują się wyjątkowo słabymi przywódcami, bez żadnych sukcesów, a z wieloma porażkami na koncie. Takie przykłady to choćby Kennedy, Obama, czy Francois Holland, a w Polsce Tusk, który oprócz wybudowania za kwoty 2-krotnie wyższe niż normalne stadionów, paru odcinków autostrad i kilku tysięcy orlików (dzisiaj mało uczęszczanych) oraz pływalni, niczego istotnego nie zrobił.

Na koniec tylko taka ciekawostka. Z reguły nazwy partii politycznych odwołują się do ideologii politycznej lub wartości, które reprezentują, np. Sojusz Lewicy Demokratycznej, Unia Polityki Realnej, Prawo i Sprawiedliwość. Tymczasem w Europie powstało wiele partii o bliżej niesprecyzowanym programie, których nazwa jest specyficznym zabiegiem PR-owym i marketingowym, mającym na celu mobilizować lud i składać obietnicę jakiegoś dynamizmu, za którym jednak niewiele kryje się realnych treści programowych. W tych nazwach ma być tylko przekazana jakaś pozytywna energia i dość mgliste wskazanie drogi naprzód, którą ma obrać kraj. Np. partia Macrona nazywa się "En Marche", czyli właśnie "Naprzód", w Hiszpanii "Podemos" - "Możemy", grecka "Syriza" - "Jutrzenka", a w Polsce "Nowoczesna", czyli właściwie jaka?

Populizm zawsze miał się dobrze, tylko przybierał różne maski, przeobrażał się i teraz są to właśnie kolejne jego wcielenia.

Wieńczysław @ 176.58.22.*

wysłany: 2017-05-17 20:17

Duński instytut medyczny oraz władze tego kraju powtarzają bzdurną i szkodliwą tezę Kaczyńskiego o tym, jakoby uchodźcy przenosili jakieś drobnoustroje chorobtwórcze:

http://skandynawiainfo.pl/uchodzcy-moga-przyniesc-nowe-choroby-do-danii/

Jak widać ksenofobia ogarnia powoli także kraje dotychczas słynące z tolerancji, a wszechpotężny polski dyktator jest w stanie narzucić im swoją narrację.

Jacek Jakubiec @ 77.113.141.*

wysłany: 2017-05-20 10:40

do "bogdana": czytałem Pański wczorajszy (wieczorny) krótki wpis. Nie dałem go tu ale nie skasowałem.
Proszę o mailowy kontakt na "priv".

AS @ 78.88.144.*

wysłany: 2017-05-21 07:57

Jest w mieście taki wierszokleta. TW. Dwie teczki, sporo stron. Od lat siedemdziesiątych. Zawsze był anty. Nawet teraz taki jest antyKODowski, że pluje na PiS. Widziałem jego transparent w manifestacji przeciwko jeleniogórskim koderastom. Niby przeciw KOD-owi, a tak naprawdę przeciwko PiS. Chyba nadal zadaniowany. I co mu zrobisz?
Piszę to bo wydaje mi się, że wszystko na darmo.
Przecież ostatnio znowu głośno, że Bolek to nie Bolek.
I że Pyjas jednak spadł ze schodów.
Bolszewia nie zdycha! Bolszewia mutuje.
Wątpię, czy coś ostatecznie zostanie wyjaśnione.
To co napisałem powyżej wynika z impulsu, którego źródło jest w tekście Pana Jacka: do "bogdana".
Miało być wszystko jawne! I co?

JJ:
Za pełną jawnością jestem ja AS-ie nadal. Choć rzecz jasna, nie w okolicznościach znanych z rysunków Mleczki, gdzie jakiś zbok ujawnia się przed damą rozchylając poły jesionki.
A w tej konkretnej sprawie? Poprosiłem "bogdana" o kontakt na "priv", bo nie wydało mi się stosowne publikowanie jego wpisu, o dość zagadkowej treści, w którym (chyba nieopatrznie) podał numer swojego telefonu.

Wieńczysław @ 31.0.41.*

wysłany: 2017-05-21 15:48

Maryla Rodowicz oraz inni PRL-owscy artyści zaproszeni przez Kurskiego na festiwal w Opolu chcieli tam wystąpić, a potem przestali chcieć i rozpoczęli bojkot.
Co to oznacza? No ni mniej, ni więcej, tylko to, że PiS wprowadza cenzurę jak za PRL.
Dlatego zgadzam się z panią poseł Joanną Scheuring-Wielgus z .Nowoczesnej, że festiwal w Opolu powinien odbyć się w innym miejscu.

Wieńczysław @ 176.58.22.*

wysłany: 2017-05-22 17:00

Nie no, tak patrzę co się dzieje z tym Opolem, to myślę sobie: teraz to już po PiSie. Po takim łomocie się nie pozbierają. Niedawno było 27:1, a teraz jest 100:1, bo wycofało się już 100 artystów spośród 21, którzy mieli wystąpić, a został tylko Zenek Martyniuk, ale on nigdy nie wyglądał na szczególnie rozgarniętego, więc pewnie nie wie w ogóle o co chodzi z tym protestem. Wobec tak bezprecedensowej sytuacji, kiedy powodzenie tego najwspanialszego festiwalu muzycznego, jaki zna nasz kraj, stoi pod znakiem zapytania, jestem zmuszony zadeklarować, iż przyłączam się do bojkotu i również odmawiam występu w opolskim amfiteatrze. Wprawdzie i tak nie umiem śpiewać i nawet nie byłem zaproszony, ale to mnie właśnie łączy z większością uczestników protestu. Solidaryzuję się więc z nimi w bulu i nadzieji.

Widz @ 82.139.14.*

wysłany: 2017-05-22 22:36

Jak Pan tak Panie Wieńczysławie, to ja też. Nie tylko wykonawców będzie brakowało / 100:1 /, ale też widzów.

A miało być tyle co na Marszu Wolności 2017, czyli circa kilkaset tysięcy do miliona a nie będzie nawet jednego widza, czyli mnie.

Zresztą i tak nigdy nie oglądałem tego festiwalu, bo w radiu słabo widać.

I też przenika mnie przeszywający bul .


JJ:
Pan burmistrz Opola wykonał mało inteligentny, ale efektowny strzał w stopę. Opolanie go pokochają. A jeśli na tej rejteradzie wygrałyby np. Kielce, to będę się cieszył. To coraz bliżej mojego - po kądzieli - galicyjskiego Dzikowa.

Wieńczysław @ 176.58.22.*

wysłany: 2017-05-23 20:09

Festiwal w Opolu w Kielcach to dobry pomysł. Mogłoby tam wystąpić 4 wykonawców: Liroy - jako gospodarz, Kukiz, Martyniuk i Pietrzak - przedstawiciele różnych, odległych od siebie gatunków muzyki.

Jacek Jakubiec @ 78.8.58.*

wysłany: 2017-05-25 15:46

Jest świeży nius w temacie.
Właśnie odebrałem z wrocławskiego oddziału IPN pismo z 17.05.b.r. powiadamiające mnie (w związku z moim wnioskiem o udostępnienie mi akt TW „Jakub”), iż Oddziałowe Archiwum IPN we Wrocławiu rozpoczęło kwerendę w zasobie archiwalnym Instytutu Pamięci Narodowej.
W ramach głasnosti dodaję, że sprawa prowadzona jest tam pod sygnaturą BUWr-III-5310-244(4)/17.
Jeszcze istotny cytat: (…) pragnę powiadomić, iż przeprowadzenie kwerendy w zasobie archiwalnym IPN-KŚZpNP jest procesem czasochłonnym, jednakże OA IPN we Wrocławiu dołoży wszelkich starań, aby zrealizować Pana wniosek w jak najkrótszym terminie. O wynikach poszukiwań i trybie udostępnienia materiałów archiwalnych zostanie Pan zawiadomiony niezwłocznie po ich zakończeniu (…)”.

No to czekamy.
c.d.n.

Wieńczysław @ 176.58.22.*

wysłany: 2017-05-30 06:42

Serdecznie polecam tekst: http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,10116

Wpisz swoje imię, pseudonim:

Wpisz treść: