Rozmowy o Jeleniej Górze
Demografia jest tu bezlitośnie wymowna. Gdy w latach 1976-77 z moim zespołem pracowałem nad nowym planem ogólnym Jeleniej Góry, od niedawna wojewódzkiej, na jej obszarze (mniejszym niż dziś, bo później dołączył Jagniątków), było nas tu około 94 tysiące. Dzisiaj to już tylko 80 tysięcy obywateli. Redukcja 15-procentowa! Można się pocieszać, że inni nie mają lepiej. Choćby tuż za zachodnią miedzą: w niegdyś 90-tysięcznym, NRD-owskim Görlitz czy ponad 50-tysięcznym Zittau liczby mieszkańców zmalały o połowę. Remedium na demograficzny kolaps Niemcy upatrywali w napływie kolejnych gastarbeiterów czyli imigrantów, ale czy te transfuzje "świeżej krwi" rzeczywiście wyjdą im na zdrowie, można wątpić.
Zostawmy sprawy demografii, zresztą w Polsce jest to problem nie tylko jeleniogórski...
A w Jeleniej Górze trudno nie mówić o regresie widząc choćby, jak przybywa pustych lokali usługowych. Nawet na głównym ciągu handlowo-usługowym Miasta. Wrażenie jest przygnębiające. Podobnie jak przy smętnych konstatacjach, iż młodzi nadal uciekają ze "stolicy Karkonoszy", ciągle przecież pięknej i potencjalnie jakże atrakcyjnej.
Dlaczego tak się dzieje?
Nie można powiedzieć, że Miasto tych problemów nie widzi, albo że je lekceważy. Na oficjalnych stronach internetowych są obszerne dokumenty, solidnie opracowane przez fachowców. Sporo ich, by wymienić zwłaszcza "Strategię rozwoju Miasta Jeleniej Góry na lata 2014-2025" z roku 2014, czy "Lokalny program rewitalizacji Miasta Jelenia Góra na lata 2015-2023" z roku 2017. Jest tam dużo rzetelnej statystyki, są analizy, jest zwerbalizowana pro-rozwojowa wizja i misja, są też konkluzje ujęte w cele strategiczne i operacyjne. To efekt dużego, profesjonalnego wysiłku wielu osób i warto te dokumenty uważnie przeczytać.
Przeczytać i zapytać: czy to faktycznie działa?
Może jestem człowiekiem małej wiary, ale ja pozytywnego odbicia ciągle nie widzę. Są owszem, nowe inwestycje, jest niskie bezrobocie, a w sumie, w ocenie wielu moich zatroskanych współobywateli, trwa nadal niedobry dryf.
Czy to tylko jałowe malkontenctwo?
Czego Jeleniej Górze brakuje?
Czy można sobie wyobrazić przesilenie, które - przepraszam za kolokwializm - dałoby Jeleniej Górze tzw. kopa?
Przybliżeniem tego, co ja osobiście na ten temat myślę, niech będzie poniższy elaborat, który powstał wtedy, gdy trwały prace nad wspomnianą strategią rozwoju Miasta. Wprawdzie minęły cztery lata, dziś być może sam wprowadziłbym w tym tekście jakieś korekty, ale moje główne tezy, nadal uważam za aktualne. Dodam, że ich wyraźnego odbicia w zatwierdzonej strategii, nie dostrzegam.
Na pewno warto o tym wszystkim rozmawiać.
Jeśli będą chętni - także na tym forum. Do czego zachęcam i serdecznie zapraszam.
Jacek Jakubiec
--------------------------------------------------------------------------------------------------
Jelenia Góra, 6.02.2014
Głos w dyskusji nad Strategią Rozwoju Miasta Jelenia Góra na lata 2014-2025
Zapoznałem się z "Raportem z przeprowadzonych konsultacji społecznych (...)".
Lektura ta potwierdza że temat jest w ręku profesjonalistów.
Nie mam możliwości odnoszenia się do szczegółowych zapisów raportu, które zresztą generalnie nie budzą wątpliwości.
Poniższe uwagi pozwalam sobie przekazać zespołowi pracującemu nad strategią Miasta, a także tym, którzy zamierzają aktywnie uczestniczyć w końcowej fazie dyskusji nad jej projektem. Mam na myśli zwłaszcza radnych Gminy Jelenia Góra.
Moje uwagi dotyczą tzw. generaliów i mają charakter ogólny.
To refleksje a także rekomendacje kogoś, kto przez kilkanaście lat kierował pracami nad planem ogólnym Jeleniej Góry, skądinąd w realiach innych niż obecne. Tym niemniej znajomość Miasta i jego atutów oraz problemów skłania mnie, również jako - od 43 lat - mieszkańca Jeleniej Góry, do tej wypowiedzi.
Odnoszę ją do kwestii, które omawiam w trzech rozdziałach.
Tytułowe hasła rozdziału pierwszego i trzeciego uważam tu za kluczowe.
Rozdział drugi ("Rekomendacje") jest tylko ilustracją sposobu myślenia o przyszłości Jeleniej Góry, opartą tu o pięć przykładowych tematów.
1. JELENIA GÓRA POTRZEBUJE STRATEGII AKTYWNEJ
Rozumiem przez to taką jej formułę, która poza tym że w sposób ogólnie poprawny odpowiada na różne potrzeby rozwojowe Miasta, to równocześnie zawiera niezbędną dawkę wizjonerskiej kreatywności. A to powinno się przekładać na wyspecyfikowanie iluś (nie za wielu) całkiem nowych przedsięwzięć, które mogą w radykalny sposób wpływać na wizerunek Miasta, na jego atrakcyjność, na pozytywną synergię różnych wewnętrznych procesów... Krótko mówiąc, na celowo stymulowane dynamizowanie przemian w najbardziej pożądanych kierunkach.
"Raport" zawiera już elementy takiego podejścia. Myślę o końcowym rozdziale 3.2. zawierającym wypracowane w czterech grupach propozycje dotyczące wizji i misji Miasta. Jest tam szereg trafnych propozycji. Tyle że są one podane jedynie hasłowo, nieprecyzyjnie a przede wszystkim (jeszcze!) bez porządkującego rankingu co do ich ważności dla wizji i misji, jakie chcielibyśmy przypisać naszemu Miastu.
W podtekście pytań postawionych uczestnikom warsztatów można odczytać istotne pytanie: co konkretnie ma być "marką" Miasta? Bazując na jej największych walorach iluś respondentów markę tę słusznie postrzega w funkcji kurortu oraz w funkcjach związanych z turystyką. Ale czy tylko w nich leży szansa na pomyślną przyszłość Jeleniej Góry? W zestawie haseł są takie jak "Miasto innowacji", "Rozwinięty ośrodek akademicki", "Polska kotlina krzemowa". Przy pewnej dozie wyobraźni można w nich upatrywać odpowiedzi na dramatyczne pytanie: jak zatrzymać odpływ młodych ludzi z Jeleniej Góry? Te (przykładowe tu) hasła aż proszą się o rozwinięcie i przełożenie na bardzo już konkretne zapisy w strategii. Takie, które wskazują konieczne zadania organizacyjne i inwestycyjne, dając też odpowiedź na pytanie o ich koszty, co z kolei umożliwi aplikowanie o dotacje w nowej perspektywie budżetowej U.E. 2014-20.
Dobór takich, właściwie wyselekcjonowanych, konkretnych przedsięwzięć, powinien zyskać w strategii rozwoju Jeleniej Góry status p r i o r y t e t ó w, co do których musiałby istnieć polityczny konsensus ponad wszelkimi podziałami. Ich realizacja będzie bowiem następowała w tej i w następnych kadencjach samorządu lokalnego. Nie może więc podlegać huśtawkom takich czy innych czasowych koniunktur.
Bez zapisów trafnie wskazujących nowe "lokomotywy rozwojowe" Jeleniej Góry (nawiasem mówiąc: koniecznie i stale widzianej w powiązaniach z całą Kotliną Jeleniogórską!) strategia może być wprawdzie dokumentem poprawnym, ale nie stanie się źródłem przemian, jakich oczekujemy jako obywatele Jeleniej Góry.
2. REKOMENDACJE
Kontynuując te rozważania, przywołam kilka haseł, których trafność i realność wymagałyby odrębnych analiz.
Także dlatego formułuję je w postaci pytań :
Czy Jelenia Góra może być miastem targowym?
Pomysł taki pojawił się w dyskusjach tuż po przełomie z końca lat 80-tych.
Miał konkretne podłoże. Zamknięcie niszczącej środowisko i zdrowie ludzkie produkcji w zakładach "Chemitex-Celwiskoza" oznaczało także i to, że praktycznie z dnia na dzień, w centrum Kotliny Jeleniogórskiej pojawił się wielki, poprzemysłowy nieużytek.
Ponad 80 ha terenu uzbrojonego z szeregiem hal poprodukcyjnych, z bardzo dobrą dostępnością komunikacyjną, terenami rozwojowymi etc. Przekształcenie całego tego kompleksu w duże centrum targowe byłoby rozwiązaniem podwójnie korzystnym: po pierwsze - dla elementarnego ładu w krajobrazie Kotliny, po drugie - dla ogólnej struktury wiodących funkcji Jeleniej Góry, w której pojawiłby się element nowy, wnoszący szereg impulsów prorozwojowych i potencjalnie bardzo wydatnie podnoszący atrakcyjność Miasta. Co do profilu centrum targowego w dyskusjach przewijały się dwie opcje: nadanie mu specjalizacji związanej z ochroną środowiska (symboliczna "ekspiacja" po dziesięcioleciach działalności trucicielskiej), turystyką, sportem, uzdrowiskami etc... lub też utworzenie centrum uniwersalnego, pod różne możliwe "wynajmy". Jest oczywiste, że takie przeznaczenie pozostałości po w/w zakładach wymagało bardzo nowoczesnych rozwiązań architektonicznych a także dużych nakładów finansowych. Mimo to mogło być dla Miasta inwestycją wielorako pożyteczną i "per saldo" bardzo opłacalną. Po ponad 30 latach można żałować, że postulat ten nie doczekał się wdrożenia. Cały kompleks po byłej "Celwiskozie" dziś także stanowi problem. Nie tylko nie generuje takich korzyści, jakie mógł Miastu przynosić, ale pozostaje swoistym "wyrzutem sumienia", jako bardzo eksponowany, trudny do tolerowania dysonans w krajobrazie Kotliny Jeleniogórskiej.
Czy dziś możliwy jest powrót do tej wizji? Sadzę, że co najmniej warto to sprawdzić.
Można dodać, że hasło "Jelenia Góra miastem targowym" nie jest całkiem nowe. Myślę o targach TOUR-TEC, organizowanych na terenie stadionu przy ul. Złotniczej. Nie jest to jednak skala i ranga imprez targowych, o jakich mowa wyżej.
Powyższe hasło powinno być zarekomendowane do weryfikacji autorom studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego Jeleniej Góry, nad którym prace obecnie trwają.
Jak wykorzystać tradycje szybownictwa i sportów lotniczych?
To dziedzina, w której pozycja Jeleniej Góry (ściślej: Kotliny Jeleniogórskiej) jest jak wiadomo - wyjątkowa. Składają się na to: niemal stuletnia tradycja sportów szybowcowych, warunki klimatyczne ("kopalnia diamentów"), istniejące nadal zakłady szybowcowe, aktywny "Aeroklub" itp.
W tym kontekście można i należy brać równocześnie pod uwagę plany dotyczące komunikacji lotniczej. Tu godzi się wspomnieć, że w okresie przedwojennym Jelenia Góra (wtedy Hirschberg) miała dziennie dwa lotnicze połączenia z Wrocławiem. Lot trwał wtedy 45 minut.
Lotnisko sportowe jeleniogórskiego "Aeroklubu" obsługuje także loty pasażerskie, ale mowa tu o małych samolotach prywatnych, których ruch odbywa się na niewielką skalę. W sytuacji Jeleniej Góry, miasta o utrudnionej dostępności komunikacyjnej - tworzenie warunków dla rozwoju lotnictwa pasażerskiego staje się już wyzwaniem szczególnej wagi.
Ten postulat pojawia się zresztą w "Raporcie" w wypowiedziach uczestników warsztatów. Tu przywołuję go jako nawiązanie do użytego wcześniej określenia "lokomotywy rozwojowe". Rozważając c a ł o ś c i o w o te możliwości Jeleniej Góry (i Kotliny), jakie są związane ze specyficzną tematyką lotnictwa i sportów lotniczych można sobie wyobrazić wypracowanie programu, który wydatnie przyczyni się do pomyślnego rozwoju Miasta. I to w ujęciu szerszym niż korzyści, jakie mogłaby odnieść autonomicznie każda z dziedzin związanych z tą tematyką. A są to: sport, turystyka, transport a także przemysł, rynek pracy, w sumie - gospodarka. Przypomnę, że w czasach, gdy furorę w świecie robiły polskie szybowce ("Foka, "Zefir") budowane wtedy przez zakłady Delta-Bielsko, rozważane było częściowe przeniesienie tej produkcji do Jeżowa Sudeckiego, a nawet - o ile chodziłoby o jej większą skalę - do nowo budowanych dużych zakładów na tym terenie. Jednym z argumentów były właśnie wspomniane tradycje i pozycja regionu w dziedzinie sportów lotniczych.
Dziś, podobnie jak w przypadku funkcji targowej, także tu uzasadniony wydaje się postulat poddania tytułowego pytania głębszej, fachowej analizie.
Jelenia Góra polską stolicą Euroregionu Nysa; co z tego wynika?
23 lata temu Jelenia Góra była jednym z aktywnych "akuszerów" przy narodzinach pionierskiego euroregionu, pierwszego takiego eksperymentu na obszarze byłego bloku komunistycznego.
Jest to okoliczność dziś zapomniana, podobnie jak niedoceniany jest dzisiejszy status Jeleniej Góry jako polskiej stolicy ERN. Fakt, że na wszystkich granicach Polski działa dziś 16 euroregionów, z których kilka korzystało z doświadczeń "pioniera" - nie daje rzecz jasna tytułu do jakiegoś dyskontowania tamtego sukcesu. Ale to, że Euroregion Nysa ma się dobrze, stale ewoluuje, generuje w wielu dziedzinach nowe inicjatywy transgraniczne, nie musi wprawdzie ale może oznaczać istotne szanse dla Miasta. Nie tylko wizerunkowe (choć i one są ważne), ale pro-rozwojowe i to w szerokim ujęciu.
Tu można przypomnieć, że od kilku miesięcy trwają przygotowania do powstania bilateralnego, polsko-czeskiego podmiotu w formule tzw. EUWT (Europejskie Ugrupowanie Współpracy Terytorialnej) pod nazwą "Nowe Sudety" (ostatecznie przyjęto nazwę EUWT "Novum" i ten podmiot już działa - JJ). W tej sprawie podpisany już został list intencyjny sygnowany przez marszałka Dolnego Śląska, hejtmanów czterech krajów północno-czeskich oraz Euroregiony Nysa i Glacensis. Siedzibą nowego EUWT ma być Jelenia Góra. Uważam, że jest to dla Miasta decyzja potencjalnie bardzo korzystna, zasługująca na rzetelne przemyślenie i odpowiednie uwzględnienie w zapisach strategii.
Czy Jelenia Góra może być miastem uniwersyteckim ?
W diagnozach o stanie Miasta, funkcje edukacyjne już dziś stanowią jedną z mocnych stron Jeleniej Góry. Tym bardziej edukacja powinna tu być pielęgnowana i rozwijana.
Dotyczy to w szczególny sposób szkolnictwa wyższego. Miasto ma na swoim terenie kilka uczelni, które już wnoszą w życie Jeleniej Góry pozytywne impulsy, ale ich ograniczona (poza Karkonoską Państwową Szkołą Wyższą) samodzielność jako placówek filialnych, nie daje im pozycji odpowiednio znaczących.
Przyjęcie przez te placówki opcji integracyjnej i dążenie do utworzenia Uniwersytetu Karkonoskiego nie jest postulatem nowym. Nie wydaje się jednak, aby dziś jego realizacja miała jakieś szanse. Barierą nie jest wielkość miasta, bowiem ileś znanych uniwersytetów w Europie ma siedziby w ośrodkach o podobnej skali. Tu przede wszystkim działa brak gotowości po stronie samych uczelni. Można powiedzieć - trudno!
Czy jednak w strategii, która z natury rzeczy musi wybiegać w przyszłość, nie należy takiego wariantu uwzględnić? Dla rejonu, któremu chce się przypisać miano "silnego ośrodka akademickiego" nie byłoby to bez znaczenia. Oczywiście, utworzenie tu uniwersytetu samo z siebie nie jest gwarancją na powstanie "krzemowej kotliny". Ale to nie znaczy, że gdy chodzi o ambitne wizje, poprzeczka nie powinna być ustawiana możliwie wysoko.
Co ze szkolnictwem zawodowym ?
To też temat z dziedziny edukacji.
Sytuacja w szkolnictwie zawodowym jest dramatyczna w skali kraju. Tym bardziej godne uwagi są inicjatywy, które wnoszą tu nowe propozycje.
Ze swej strony za taką uważam projekt utworzenia w oparciu o zabytkowy zespól folwarczno-dworski na Czarnem wszechnicy rzemiosł konserwatorskich. Koncepcja taka została opracowana kilka lat temu, m.in. w oparciu o wypróbowane wzorce i doświadczenia saksońskie. W r. 2008, po rejestracji wszechnicy jako niepublicznego zakładu kształcenia zawodowego, nastąpiła wstępna faza jej rozruchu, przerwana później przez zbieg nieprzewidywalnych okoliczności i zdarzeń. Nie zmienia to faktu, że taka placówka, unikatowa w skali kraju, ma nadal rację bytu, zwłaszcza w regionie tak bogatym w zabytki jak nasz. Koncepcja ta ma wielu zwolenników. Jest popierana przez państwowe służby ochrony zabytków wszystkich szczebli, Dolnośląską Izbę Rzemieślniczą, branżowe środowiska uczelni krajowych. Także przez Euroregion Nysa który ochronę i pielęgnację zabytków traktuje jako jeden ze swoich priorytetów. Swój udział w dalszej realizacji projektu "wszechnicy" zadeklarowała znana ze swych dokonań Fundacja Doliny Pałaców i Ogrodów Kotliny Jeleniogórskiej, dzięki której przywracane są tu do życia kolejne zabytkowe założenia pałacowo-parkowe.
Otwarcie "wszechnicy", nastawionej na produkcję fachowców w tradycyjnym rzemiośle budowlanym oraz w specjalnościach rzadkich i zanikających, oznacza szansę nie tylko dla skutecznej, prowadzonej na szerszą niż dziś skalę renowacji zabytków, ale także dla prawidłowo wykonywanej sanacji miejskich zasobów starego budownictwa.
Ponadto, zważywszy że przez kilka powojennych dziesięcioleci konserwacja zabytków była jedną z cenionych na świecie polskich specjalności eksportowych, sygnalizowany tu projekt może przyczynić się do tego, by branża ta mająca dziś charakter "niszowy" zyskała na popularności, tworząc nowy atrakcyjny segment na lokalnym i nie tylko rynku pracy.
Konsekwentne działania w tym kierunku, mogą również pozytywnie oddziaływać na wizerunek Jeleniej Góry, jako miasta znanego w przyszłości nie tylko z licznych, prawidłowo pielęgnowanych zabytków, ale także z potencjału fachowców, którzy wiedzą jak należy z zabytkami postępować.
3. STRATEGIA ODNIESIE SUKCES, O ILE STANIE SIĘ "WŁASNOŚCIĄ" JELENIOGÓRZAN
Ta teza wydaje się oczywista.
Byłoby niedobrze, gdyby końcowy produkt obecnych prac, miał podzielić los różnych elaboratów, opracowanych wprawdzie w pełni fachowo, ale których istotne treści nie dotarły do społeczności, którym w istocie miały służyć. Zaleganie półek przez takie dokumenty, to nie są przypadki odosobnione. Dzieje się tak również dlatego, iż opracowania o takim charakterze są dla przeciętnego obywatela "niestrawne" i po prostu nieciekawe.
A mimo to konieczne jest znalezienie sposobów, aby strategia rozwoju Jeleniej Góry, mająca przez najbliższe 11 lat (i później) wpływać na pomyślność mieszkańców, na ich samopoczucie oraz stosunek do swojego "miejsca na ziemi" była im znana i przez nich akceptowana. Tylko wtedy można liczyć na to, że przynajmniej jakiś znaczący odsetek jeleniogórzan zostanie przekonany, że Miasto ma swoją atrakcyjną i realną wizję, z którą warto się utożsamiać i - na ile to możliwe - w której urzeczywistnianiu warto aktywnie uczestniczyć.
Jak to osiągnąć, to temat sam w sobie, którego teraz nie próbuję rozwijać.
Zakładam, że istnieją już w tym zakresie konkretne zamierzenia, o których uczestnicy grup roboczych będą jeszcze mieli możliwość wypowiedzieć się.
(-) Jacek Jakubiec
Komentarze
Jacek Jakubiec @ 37.248.179.*
wysłany: 2018-05-27 19:25
OK, można liczyć na przyzwoitych, oświeconych polityków, czasem nawet coś dobrego z tego wynika. Ale gdy mówimy o poziomie lokalnym, to dla pomyślności wspólnoty o niebo ważniejsze jest to, co ta wspólnota sobą reprezentuje. Czy jest prawdziwą wspólnotą, czy zbiorem wolnych elektronów? Na ile jest świadoma, jako zbiorowość, swoich interesów? Czy potrafi powiedzieć czego chce? Nie tylko na dziś, lecz także z myślą o dzieciach i wnukach. Dopiero taka postawa społeczności lokalnej (nie całej, to byłaby utopia, ale przynajmniej jej aktywnych segmentów) daje wspólnocie, ergo obywatelom, szanse bronienia swoich słusznych interesów i marzeń. Dopiero wtedy stają się oni faktycznymi gospodarzami swoich małych ojczyzn. Niewiele ma to wspólnego z trywialną polityką partyjniacką. Ta jeśli już musi, niech funkcjonuje na poziomie krajowym czy regionalnym, ale nie w gminie.
Robert Prystrom @ 82.83.30.*
wysłany: 2018-05-27 23:07
Szanowny Jacku, dziekuje Ci za ten glos i przyslowiowe wlozenia kija w morwisko:) Wspomniales o Jeleniej Gorze z lat 1976/77 - to byl czas prosperity miasta. Zyskiwalismy na statusie miasta wojewodzkiego. A ulica 1 Maja to byl tloczny trakt, po ktorym przechodzily tlumy ludzi. Tak bylo, chociaz dzisiaj wydaje sie to malo mozliwe. To jest jakas ironia losu, ze w czasie PRL-u nasze miasto rozkwitalo i mialo ambitne plany, a dzisiaj po 28 latach zmiany - slabo to wyglada. Dzieki swietnym urbanistom i architektom, jak Ty i inni jeleniogorscy projektanci, zamknieto produkcje chemiczna w Celwiskozie a w ramach wspanialych i madrych wizji rozwoju naszego miasta i regionu zaprojektowaliscie Zbornik Sosnowka, dzieki ktoremu rozwiazano problem zalewania Cieplic i przy okazji stworzono warunki dla miasta 120 tysiecznego! Bo przeciez wtedy tak kalkulowano szanse i wizje rozwoju. To byl zloty czas dla miasta. Jaka szkoda, ze to sie nie udalo, ze oodebrano Jeleniej Gorze statuts miasta wojewodzkiego. I tak wlasciwie wtedy zaczela sie Rownia Pochyla po ktorej stacza sie szansa naszego miasta. Chce sie mylic! Chce, aby sie okazalo, ze nie mam racji i ze sie myle, ale… z dalekiej perspektywy i po bardzo wielu wlasnych doswiadczeniach w ostatnich latach, kiedy moge na wlasne oczy zyc w miastach w innych krajach i na innych kontynentach, to obawiam sie, ze jestesmy w bardzo trudnej sytuacji.
Jacku, mysle, ze czasy o ktorach wspomniales byly takie, ze plany byly realizowane i posuwano sie do przodu. Ostatnia wielka ogolnoregionalna dysputa, ktora byla cenna i wazna to dyskusja o Tezach Karkonoskich, na wzor Tez Jeleniogorskich z lat 70-tych. To byl - to JEST NADAL - przeciez istnieje - cenny material (Background). Tak wiec uwazam, ze nie cierpimy na brak wizji i diagnozy. Nie cierpimy na brak swiadomosci naszych atutow jako miasta i regionu. Znamy je, wiemy o nich i po wielokroc odwolujemy sie do nich tak jak to zgrabnie zrobiles w swoim materiale z 2014r.
Jacku, paradoksalnie … wiemy jak jest, a proces staczania sie po rowni pochylej trwa. Wiec o co chodzi? Niestety, ulegamy iluzji dobrych checi. Przeceniamy znaczenie slow. Tkwimy w czasie, ktorego juz nie ma. Swiat sie wokol nas zmienil. Jelenia Gora traci dystans, bo inni maszeruja szybciej i ida w innym kierunku.
Sadze, ze potrzeba nam minimum slow, a maksimum dzialania. Jelenia Gora i caly region nie potrzebuje miast partnerskich w Chinach, Taksasie czy Meksyku. Musimy okreslic wlasna, oryginalna wizje naszego calego regionu. Jesli tego nie uczynia nowi radni i prezydent. Jesli nie zaczna myslec w kategoriach calego regionu i na tym tle o wizji naszego miasta, jesli nie zaczna myslec jak urbanisci myslacy o calym regionie w perspektywie 20-30 lat to bedziemy sie staczac nadal. Czas pojedynczych miast, takich jak Jelenia Gora i tysiace innych juz sie skonczyl. Potrzeba myslenia w skali regionu i naszego miejsca w nim. Potrzeba prawdziwego partnerstwa, a takze okreslenia naszego miejsca i roli w rzeczywistosci, kiedy kazdy z jeleniogorzan jest obywatelem swiata i w ciagu minuty moze polaczyc sie z Australia, czy Hawajami malym urzadzeniem w swojej kieszeni.
Jacku,
swiat sie skurczyl na naszych oczach, wiele osob robi zakupy w sieci i wielu prowadzi biznes w sieci. Swiat sie skurczyl do kilku klikniec, zeby zalatwiac swoje sprawy na drugim koncu swiata. Swiat sie zmienil i to trzeba wziac pod uwage myslac o regionie jeleniogorskim i naszym miescie. Paradookslanie to jest NAJWIEKSZA SZANSA NASZEGO ROZWOJU I SUKCESU. Ale do tego musimy zmienic WSZYSTKIE wektory wykorzystujac cala wiedze Tez Karkonoskich, a takze wszelkich poboznych zyczen zawartych w Strategiach i Planach Wieloletnich.
Jacku, mam nadzieje, ze Twoj wpis, wpis czlowieka, ktory wlasnymi rekoma buduje w Jeleniej Gorze pamiec o naszym regionie i ktory kreowal wizje jego rozwoju w czasie boomu gospodarczego miasta, bedzie wpisem ozywczym dla dyskusji i przede wszystkim CZYNOW!
Pawel Kucharski kilka lat temu popelnil tekst, ktory wzburzyl spokojna wode w stawie. Jego publikacja zrobila wiele dobrego. Pobudzila dyskusje, ktora przyniosla zmiane publicznego dyskursu w Jeleniej Gorze. Szkoda, ze wtedy nie powiodla sie ta zmiana, bo zar dyskusji wygasl,ale nie zgasl zupelnie.
Jacku, mam wielka nadzieje, ze byc moze dzisiaj Twoj wpis pokona sile statu quo i bedzie poczatkiem Nowego Otwarcia dla Jeleniej Gory - miasta sukcesu, na ktory zasluguje nasze miasto i za jakim sam tesknie od wielu lat.
Strasznie sie rozgadalem:) ale mam wielka nadzieje, ze Twoj tekst jest kamyczkiem uruchamiajacym "Dobra Lawine" czy "Oczyszaczajace Tsunami" ktore pchnie nas w kierunku sukcesu - ku Miastu Otwartemu, Miastu Obywatelskiemu ku Miastu, w ktorym kazdy turysta zakocha sie od pierwszego wejrzenia.
Dzisiaj moj pierwszy glos w dyskusji, ktora otworzyles to apel: "Nie przeceniajmy znaczenia slow. Liczmy na siebie!"
Pozdrawiam!
Jacek Jakubiec @ 37.248.177.*
wysłany: 2018-05-28 10:06
Witaj Robercie. Nie wiem gdzie Ty teraz jesteś, chyba gdzieś daleko, ale jak sam piszesz - świat się skurczył... Że też bardzo się zmienił i zmienia to wiemy. To że te zmiany niosą szanse (tak jest, także dla Jeleniej Góry!) to dobra wiadomość, ale że niosą też zagrożenia - tego mniej jesteśmy świadomi (na marginesie dałem temu wyraz w mojej "trylogii" o Wszechnicy).
Odniosę się do kilku wątków.
Po pierwsze: nie bardzo przekonuje mnie wołanie o CZYNY bez nadmiaru słów. Bo jednak "na początku było słowo". Sam zresztą dałeś tu wywód obfity w słowo, za co dzięki! Bez solidnej, obywatelskiej, sprawczej debaty trudno będzie o ów CZYN.
Po drugie: na tym forum kilkakrotnie agitowałem na rzecz Kongresów Obywatelskich odbywanych od kilkunastu lat co jesieni w stolicy. Były i u nas przymiarki do zorganizowania jego lokalnej edycji, ale to z różnych względów jakoś, niestety, usychało.
Po trzecie: można - zaiste, tak jak piszesz - z nostalgią wspominać lata po roku 1975, gdy Jelenia Góra zyskała status jednego z tzw. "ośrodków wzrostu o znaczeniu krajowym". To, że stało się to z komunistycznie-politycznego namaszczenia było dla nas (urbanistów) mało istotne. Ważne, że otwierało nie tylko możliwości a wręcz wyzwanie, aby na Jelenia Górę i jej dalsze losy spojrzeć z zupełnie nowej perspektywy.
Po trzecie: w tamtym szczególnym klimacie, także temat "Celwiskozy" musiał wreszcie stracić "taryfę ulgową". Ale uwaga, to nie tylko środowisko urbanistów (w tym Twój ś.p. ojciec) ten bój podjęło. Gdy w roku 1971 przyjechałem do Jeleniej Góry, szybko trafiłem tu na aktywne kręgi światłych jeleniogórzan: lekarzy, naukowców, miłośników regionu, którzy na ile to wtedy było możliwe, ten bolesny problem eksponowali. Nb. "Tezy Jeleniogórskie" to chyba dorobek lat 60-tych a nie 70-tych...
Wracam do tez mojego artykułu.
Myślę, że są klarowne: należy dostrzegać te atuty, jakimi Miasto i Region dysponują i różne cenne inicjatywy i pomysły jakich tu nie brakuje. To na nich budujmy pomyślność wspólnoty, bo jest źle gdy "sito gubi diamenty"!
Oto przykład. Właśnie młody kolega, nawiązując do moich rekomendacji nt. tradycji szybowniczo-lotniczych, przypomniał że to tu (konkretnie chodzi o Podgórzyn) istnieje dokonanie o unikatowym charakterze. Mowa o małym pasażerskim odrzutowcu "Flaris". Nie wiem dziś, jak to przedsięwzięcie się rozwija, ale tak czy inaczej, jest to "hit" o wielkim potencjale. Osobowy samolocik, któremu wystarczy 200-metrowy pas startowy! No właśnie, czy nie jest to dodatkowy argument, aby zdecydowanie przyspieszyć dostosowanie lotniska przy Łomnickiej do potrzeb indywidualnej komunikacji lotniczej? Autostrady zawsze będą omijały Kotlinę, zatem obok "Pendolino" to właśnie w "małym lotnictwie" jest szansa na szybki komunikacyjny kontakt ze światem.
Właśnie zajrzałem na portal "Nowin Jeleniogórskich" i szybko uzupełniam: nie brak tu ludzi z pomysłami i z wigorem do CZYNU. W Jeleniej Górze powstaje prawdziwe pole golfowe!
Polecam -> https://www.nj24.pl/article/smietnisko-zamienia-sie-w-pole-golfowe
Upsss..., teraz ja się rozgadałem.
Grzesiek @ 109.241.47.*
wysłany: 2018-05-28 17:16
Przepraszam, ale czy z tych tekstów obydwu Panów wynika coś konkretnego? Bo mój komentarz jest taki, że w 1977 roku byłem młody i piękny, ale to już nie wróci. Jelenia Góra 1977 to już historia. Zostawmy historykom to co im przynależne. Lecę na rower bo podobno tu jest rowerowa stolica Polski :)
JJ:
Popieram !!! Też miałem kiedyś rower...
Robert Prystrom @ 82.83.30.*
wysłany: 2018-05-28 18:42
Jacku, oczywiscie nie deprecjonuje potrzeby madrej i merytorycznej debaty obywatelskiej. Bez narzedzi programowych, misji i strategii trudno o dobrze wybrane wektory postepu, i madrze dokonywane czyny. Nie bez kozery podkreslam wage Twojego wpisu, ktory odwoluje sie do bazy merytorycznego programu na sukces calego regionu, w tym takze Jeleniej Gory.
Jednym slowem - nie ma miedzy nami sporu:):)
Jacku, dziekuje Ci za pamiec i wspomnienie mojego sp. Taty. Istotnie masz racje, Tato mowiac mi o Tezach Jeleniogorskich odwolywal sie do lat 60-tych. Za pomylke przepraszam.
Jacku, trafnie ujales problem. Chodzi o to aby sito nie tracilo diamentow. W pelni zgadzam sie z Toba co do watku lotniczego w Twoim artykule. To szansa i potencjal.
Co do zagospodarowania terenu dawnego miejskiego wysypiska smieci, przy ul. Wolnosci to jest to kapitalna informacja. Wszak tak dlugo ten teren lezal odlogiem. W 2006 roku zrobilem nawet Program w TV DAMI sygnalizujac ten problem bomby ekologicznej i nieuzytku. Jesli zapaleni golfiarze zutylizowali ten teren i urzadzaja "Raj" dla milosnikow kija i bialej pileczki to wspaniala wiadomosc:) To jest wlasnie przewaga czynow, nad slowami, o ktorej caly czas mysle:)
Byloby wspaniale, gdyby znalazl sie koncept i wizjonerzy na zagospodarowanie terenu betonowego szkieletu Hali sportowej przy Basenie na Sudeckiej.
Wyzwan jest wiele.
Jest pole do dzialania. Potrzeba pomyslu, koncepcji i czynow w realu, a nie tylko na papierze. Jeszcze raz dziekuje za Twoj glos i bardzo licze, ze jak zawsze madrze i z empatia bedziesz kontynuowal swoja inicjatywe.
Jacku, na koniec - Twoj pomysl z Kongresem Obywatelskim w Jeleniej Gorze kapitalny i zycze Tobie wytrwalosci w tej robocie organizacyjnej.
Pozdrawiam goraco!
anonimous @ 78.8.149.*
wysłany: 2018-05-29 13:45
Grzesiek @ 109.241.47.* To tylko takie bicie piany obu Panów..... Nie pierwszy raz.... Bez skutków ubocznych....
Wieńczysław @ 185.230.168.*
wysłany: 2018-05-31 09:56
Czytając Panów dyskusję przypomniała mi się ta oto piosenka z Kabaretu Olgi Lipińskiej:
https://www.youtube.com/watch?v=2fPDBbYZnJY
Tak więc na pytanie "Co z tą Jelenią Górą?" niezmiennie mogę odpowiedzieć: "a co ma być? Tylko lepiej!" :)
Lubimy snuć wielkie plany i być z nich dumni, gdy tymczasem pozostają z pozoru proste problemy do rozwiązania. Przykład: Pan Robert Prystrom wspomniał o tym, że dzisiaj świat się skurczył dzięki Internetowi, który wnika w coraz większe obszary naszego życia, a to, jak go wykorzystujemy, w coraz większym stopniu decyduje o naszych sukcesach i porażkach. Ale żeby ten Internet mieć, ktoś musi go dostarczyć. A w Jeleniej Górze bywają z tym problemy: są osiedla, gdzie sygnał LTE jest słaby, a światłowodu żadnemu dostawcy podkładać się nie opłaca. Pozostaje więc sygnał radiowy. Niektórzy dostawcy oferujący taką usługę, borykają się z poważnymi problemami: np. jeden z nich posiada anteny nadawcze na kominie Celwiskozy, jednak - podobno, bo sam tego nie jestem w stanie zweryfikować - ten komin jest w tak opłakanym stanie, że wejście na niego przekracza dopuszczalny poziom bezpieczeństwa, a na dodatek ktoś wielokrotnie podpala i niszczy założone tam instalacje. Przez to dostawca ten zmuszony jest zaniechać uruchamiania nowych łączy radiowych dla nowych klientów. Nie wiem kto odpowiada za tą sytuację i kto zarządza tym miejscem, ale nawet jeśli jest to prywatna spółka, nie sądzę, aby tę sprawę można było traktować jako zupełnie prywatną, skoro rodzi ona poważny problem dla jakiejś części mieszkańców i uniemożliwia rozwój lokalnych dostawców internetu. Czy chcemy płacić za internet (często dużo gorszej jakości) dużym zagranicznym koncernom, jak T-mobile czy Orange, czy może wolimy szerokopasmowe i stabilne łącza dostarczane przez nasze lokalne firmy, co dodatkowo wzmacnia gospodarkę regionu?
JJ:
Kabarety Olgi Lipińskiej to był majstersztyk na bardzo wysokim poziomie. Gorzej, gdy ich prześmiewcze przesłania przestały być neutralne politycznie. "Ucho Prezesa" drze łacha za wszystkich po równo, to jest lepsze.
Co do problemów z internetem, marnie się w tym orientuję, ale to chyba ważny sygnał dla tych, którzy na serio myślą o modernizowaniu Jeleniej Góry.
Robert Prystrom @ 82.83.30.*
wysłany: 2018-05-31 16:53
Szanowna Panie Wienczyslawie, jako juz stary czlowiek pamietam czas, kiedy nikt nawet nie marzyl o internecie, a szczytem szczescia, a nawet wrecz cudu, bylo podlaczenie mieszkania w Jeleniej Gorze pod siec telefoniczna TP SA:) Rzecz wrecz niemozliwa, chyba ze mialo sie "koneksje specjalne". Ilosc budek telefonicznych byla skromna, a w co drugiej permenentnie trwala awaria. Ja wiem, ze mlodzi ludzie pewnie tarzaja sie ze smiechu i nie moga sobie tego wyobrazic, ale ja jako starszy internauta pamietam tamte czasy, ktore w "Misiu" sportretowal genialny St. Bareja w scenie - Bronislaw Pawlik dzwoni do Prezesa Ochodzkiego zeby liczyc z Londynu":)
Na te okolicznosc przypominam genialna i ukochana przeze mnie Republike i jej Telefony z 1981r.
https://www.youtube.com/watch?v=beA4fh14GDU
Tak bylo:):)
A co do przyszlosci Jeleniej Gory, a w tym do rzeczywiscie NIEZWYKLE waznego problemu w miescie jakim jest BEZWZGLEDNA KONIECZNOSC dostepu dla kazdego mieszkanca do szybkiego internetu szerokopasmowego.
Bardzo dziekuje, ze ten problem Pan podnosi, bo to JEST FUNDAMENTALNA SPRAWA. I twierdze to bez cienia przesady. W roku 1999 uczestniczylem w pracach Zespolu Programowego, ktory utworzylismy z panami Wieslawem Gierusem i Jerzym Liberem. Owocem tego Zespolu byl Projekt Uchwaly Sprzedazy Mieszkan Komunalnych ich Najemcom za 99% bonifikaty, co po kilku latach udalo sie uczynic z wielka korzyscia dla Jeleniej Gory i sukcesywnego rozpoczecia odbudowy wygladu jej budynkow i podworek. Powstaly Wspolnoty Mieszkaniowe, Firmy Zarzadzajace - osobiscie oceniam to jako nasz wielki sukces wypracowany przez wiele tygodni rozwazan naszego Zespolu.
W ramach pracy naszego Zespolu zglosilismy rowniez koncepcje wybudowania przez Miasto ogolnomiejskiej sieci kanalizacji telekomunikacyjnej, ktorej wlascicielem byloby Miasto. Siec miala obejmowac absolutnie cale Miasto, ktore z racji swojego polozenia od Maciejowej, przez Goduszyn, Cieplice, Sobieszow, az do Jagniatkowa jest wrazliwe na docieranie silnego sygnalu radiowego do mieszkancow.
Siec kanalizacji komunikacyjnej bylaby komercyjna oferta dla wszystkich zainteresowanych operatorow, ktorzy mogliby wydzierzawiac kanaly do rozprowadzania swoich sieci swiatlowodowych dostarczajacych uslugi telekomunikacyjne (radio, tv, Internet szerokopasmowy i inne uslugi). Jelenia Gora skanalizowana telekomunikacyjnie przez Miasto bylaby Miastem, w ktorym do kazdego mieszkanca moglby docierac szerokopasmowy Internet w najwyzszej jakosci sygnalu. Wieloletnie dzierzawy operatorow splacilyby naklady Miasta na budowe i eksploatacje. W tym zakresie Miasto mogloby nawet zarabiac do budzetu pieniadze.
Strasznie trudno bylo sie przebic z tym pomyslem w tamtych latach 1999-2006. Twierdzono, ze Miasto nie moze zastepowac operatorow komercyjnych. Ja jednak czytajac Pana glos dzisiaj podnosze te sprawe ponownie, bo zgadzam sie z Panem, ze Jelenia Gore, jako Miasto stac na taki wysilek, aby w perspektywie kilku lat stac sie w pelni uzbrojona w siec kanalizacji telekomunikacyjnej wyposazona w swiatlowody z szerokopasmowym internetem, roznych opertorow, ktorzy beda ze soba konkurowac oferta.
Przy tej okazji warto podkreslic, ze koncepcja Miasta Otwartego w moim spojrzeniu to Miasto wyposazone w infrastrukture, ktora Miasto udostepnia komercyjnym operatorom, aby mogli oni dostarczac uslugi mieszkancom.
Na przyklad sluchalem informacji ze w Jeleniej Gorze Miasto chce budowac stacje ladowania samochodow elektrycznych. Miasto ma wybudowac ich kilka. Tylko po co Miasto angazuje sie w taki sposob? Czy nie lepsze byloby dzialanie wzorem innych panstw? A wiec wykonanie infrastruktury dla pelnej siatki miejsc przygotowanych do zalozenia PRZEZ OPERTOROW I DOSTAWCOW ENERGII stacji Stacjonarnego Ladowania i stacji Szybkiego Ladowania. Wyposazanie tych punktow w instalacje i urzadzenia, a takze ich obsluga i konserwacja powinny pozostac po stronie operatorow, ktorzy wydzierzawia je i beda na nich zarabiac.
Oczywiscie obecna akcja zbudowania Stacji Ladowania przez Miasto odbieram jako gest promocyjny, szczegolnie gdy maja one stanac przy Parku Norweskim, czy na ul. Jasnej - i co jeszcze smaczniejsze - ze bedzie tam mozna naladowac Auto na koszt Miasta!!!!! No coz stara to prawda - NIE MA DARMOWYCH OBIADOW. Kto zaplaci za te promocje? Mieszkancy???
Jednak jesli chodzi nie o jednostkowe gesty czy akcje, ale przemyslane i dlugofalowe dzialania na rzecz rozwoju Miasta to budowa infrastruktury jest dla Miasta kluczem do sukcesu.
Ergo wracajac do dostepu do internetu szerokopasmowego w Jeleniej Gorze dla kazdego mieszkanca - bez zbudowania miejskiej sieci kanalizacji telekomunikacyjnej i wspolpracy z wieloma opratorami - dzierzawcami - co cztery lata bedziemy utyskiwac.
Zaryzykuje twierdzenie, ze w dzisiejszej dobie dostep do szybkiego szerokopasmowego internetu jest tym samym co dostep do wody i pradu. To potrzeba bytowa i cywilizacyjna. Bez niej trudno mowic o szansach na sukces Regionu i Jeleniej Gory.
Zakoncze niesamowitym Tadeuszem Nalepa, bo zeby zmieniac potrzebujemy sily i szansy danej od Opatrznosci Boskiej:
https://www.youtube.com/watch?v=o7T40_CnOUg
Pozdrawiam serdecznie!
Wieńczysław @ 94.254.242.*
wysłany: 2018-05-31 23:09
Mam podobną ocenę Kabaretu Olgi Lipińskiej. Był on na pewno bardzo nierówny. Bywały takie skecze, które celnie i inteligentnie - korzystając zresztą z bogatego zasobu polskiej kultury i historii - punktowały nasze przywary narodowe oraz diagnozowały sytuację społeczno-polityczną w okresie tzw. transformacji ustrojowej. Ale bywały też takie, w których autorka szła na skróty, a na wierzch wychodziły jej uprzedzenia wobec szeroko rozumianej polskiej prawicy.
Zasadniczo nie ma niczego nagannego w krytycznym stosunku do własnego narodu, jeśli staramy się podchodzić do tego obiektywnie i z troską o jego pomyślność. Robili to przecież nasi najwięksi twórcy i intelektualiści. Gorzej, jeśli jedyną motywacją staje się pogarda, a tak niejednokrotnie można odczytywać niektóre skecze Olgi Lipińskiej. Niemniej jednak, takiego poziomu próżno już szukać na dzisiejszej tzw. scenie kabaretowej, która zaczęła się charakteryzować tym, że nie ma tam nic śmiesznego, za to często jest to żenujące.
Lubię Kabaret Moralnego Niepokoju głównie za fenomenalny "Tygodnik Moralnego Niepokoju", do którego jednak "Ucho Prezesa" niestety się nie umywa. Za dużo sucharów i niemiłosiernych dłużyzn. Te odcinki mogłyby być bardziej skondensowane, może wtedy częściej bym oglądał.
A z tymi instalacjami internetu to trochę jak z tymi pożarami śmieci - nie wiadomo kto i kiedy podpala i nie widać pomysłu ze strony władz, jak sobie z tym poradzić, choć wszyscy wiedzą, że można było temu zapobiec i nikt specjalnie nie chce o tym dyskutować, bo sprawa jest niejasna i tajemnicza. Ale mam nadzieję, że nikt nie ma wątpliwości, że to właśnie takie pozornie drobne sprawy składają się na jakość naszego codziennego funkcjonowania.
aparadygmat? @ 83.30.157.*
wysłany: 2018-06-02 14:08
Mniej mieszkańców w kotlinie spalinowej ,mniej raka i zgonów.A lud ucieka na wieś.Celwiskozeęzlikwidował Rakowski a Wilczek dał wolność gospodarczą ,którą debile po kolei ,do dziś zabierają.Jelenia to kopia Detroit po zlikwidowaniu przemysłu.Jak tam dziś sobie radzą?Składka i nie pan jedzie z,obaczy.Jak radzą miasta otoczone kurortami?Pokumajmy.Na dziś sypialnia nie ,bo smog.Na jutro ,skansen ,ale dla kogo.Szlag by to trafił!!!
Jacek Jakubiec @ 95.40.43.*
wysłany: 2018-06-07 19:07
Muszę przeprosić moich PT Gości/Komentatorów: przez kilka dni z powodu awarii routera nie miałem dostępu do panelu administracyjnego, stąd poślizgi w publikowaniu wpisów.
Jest w nich sporo istotnych refleksji i rekomendacji, wartych przemyślenia, są też - vide ostatni komentarz - przejawy frustracji i dziwnych emocji. Co do mnie - do Detroit się nie wybiorę. Ja, patriota jeleniogórski wierzę niezłomnie, że to Miasto najlepszy czas ma dopiero przed sobą.
Jacek Jakubiec @ 95.40.43.*
wysłany: 2018-06-08 17:09
Odejdę od tytułowego tematu, ale tylko trochę. Bo przecież Dwór Czarne to dla naszego Miasta obiekt znaczący. Ważny dla wizerunku Jeleniej Góry, dla jej atrakcyjności, nie tylko turystycznej, i dla szans rozwoju także! Krótko mówiąc: ten cenny, "rejestrowy" zabytek bardzo zasługuje na troskę o jego dalszy los.
Polecam Państwu filmik autorstwa Marcina Roszaka, dostępny pod linkiem:
https://www.facebook.com/jacek.jakubiec.798
Powstał bez mała półtora roku temu.
Przypominam go teraz, w czerwcu 2018 i informuję, że w międzyczasie nic się, niestety!, nie zmieniło. Dwór jest w coraz gorszym stanie. Organy ścigania, alarmowane wtedy przez konserwatora zabytków i Fundację Przyjaciele Dworu Czarne, nie znajdują skutecznego sposobu na właścicieli, ewidentnie łamiących ustawę o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami!
W tej sytuacji o ich wykreślenie z księgi wieczystej zawnioskowała Prokuratura Okręgowa. Sprawa jest w sądzie, kolejne rozprawy - w październiku.
Wieńczysław @ 176.114.235.*
wysłany: 2018-06-09 23:20
Szanowny Panie Robercie,
z tą ogólnomiejską siecią kanalizacji telekomunikacyjnej to całkiem ciekawy pomysł. Szkoda, że nie zostało to zrealizowane. Zastanawiam się tylko, czy położenie światłowodów w tamtym czasie byłoby opłacalne ze względu na ówczesne, dość niskie w porównaniu z dzisiejszymi, przepustowości łączy. Podejrzewam jednak, że nie zależą one od samego światłowodu, lecz urządzeń towarzyszących takiej instalacji, czyli nadajników, centralek, modulatorów, konwerterów itp. Wymiana tylko tego sprzętu - konieczna ze względu na wzrastające wymagania klientów - już nie byłaby tak kosztowna.
W ciągu kilkunastu lat typowe prędkości łączy zwiększyły się kilkudziesięciokrotnie. Zbliżamy się do granicy użyteczności, powyżej której nie odczujemy żadnej różnicy jakościowej. Jeśli bowiem w jednym gospodarstwie domowym będzie można jednocześnie oglądać telewizję w systemie 4K, grać na komputerze w trybie multiplayer, pobrać kilkugigabajtowy plik (np. film) w ciągu kilku minut - to więcej w tym względzie nie będzie potrzeba. Taką jakość może zapewnić tylko światłowód o przepustowości 300 Mb/s i do takiej sytuacji należy dążyć. Sensowne byłoby więc, gdyby położono sieć w technologii FTTC (Fiber To The Curb - światłowód do krawężnika) i na życzenie (za opłatą?) użytkownika - wykonywać odnogi do domu (FTTD - Fiber To The Desk).
Zresztą od dawna było wiadomo, w którym kierunku idą te technologie i jakie potrzeby mają za zadanie zaspokajać. Było też wiadomo, że tzw. cyfrowa telewizja naziemna to ślepa uliczka, o której niedługo wszyscy zapomnimy, bo dzięki łączu szerokopasmowemu dowolny kanał czy program telewizji możemy oglądać On Demand. Łącza radiowe też są dzisiaj OK jako uzupełnienie systemu, jako fallback tam, gdzie światłowód nie dociera, ale wiadomo było od zawsze, że stabilne, szerokopasmowe (zdolne osiągnąć wspomnianą granicę użyteczności), odporne na warunki atmosferyczne łącze to łącze światłowodowe.
Pytanie, czy dzisiaj taka inwestycja miałaby sens, bo światłowody w Jeleniej Górze są systematycznie kładzione np. przez Netię. Niestety, gdyż położyć przewód to jedno, a dostarczyć usługę to drugie, a z tym ostatnim - jak miałem okazję doświadczyć na własnej skórze - ta firma ma problemy. Tym bardziej szkoda, że pomysł nie został zrealizowany, gdyż posiadanie infrastruktury przez firmę świadczącą usługi czyni z niej praktycznie monopolistę, przynajmniej w segmencie związanym z tą technologią.
Zaś dzierżawa, obwarowana pewnymi wymogami co do jakości usługi i obsługi klienta - mogłaby okazać się na końcu dużo korzystniejsza dla klientów - mieszkańców.
Leszek Pieczyński @ 37.47.128.*
wysłany: 2018-08-03 09:47
Opinie i zapiski z przed lat, są dobrym przykładem ilustrującym permanentną i wręcz kompromitującą systemową bezradność modelu samorządu, który nie potrafi żadnego istotnego dla mieszkańców tematu doprowadzić do końca. Przykładem może być brak efektu konferencji z 12.II.2014 r., która odbyła się we Wrocławskim Ossolineum z udziałem władz regionu i Wrocławia a była poświęcona tematowi, który na Dolnym Śląsku narastał od dawna "JAK ZAPOBIEGAĆ WYLUDNIANIU SIĘ DOLNOŚLĄSKICH MIAST i MIASTECZEK", https://www.facebook.com/100001201041189/posts/1569086369808049/ W pierwszej chwili (2014 r.) uwierzyłem, że w końcu zaczynamy myśleć pozytywnie i skoro władze skupiły się na tym temacie - to zaczniemy działać, ale nie znalazłem po tej konferencji żadnych wniosków oraz żadnych rekomendacji. Zaprezentowane na konferencji przykłady działań, pokazują, że można zmienić miasta na lepsze. Obserwując toczące się debaty, nasuwa się proste pytanie; DLACZEGO MIESZKAŃCY (uczestnicy tych debat) NIE ZNAJĄ DOKUMENTÓW STRATEGICZNYCH MIEJSCOWOŚCI W KTÓRYCH OD LAT ŻYJĄ I DO KTÓRYCH POWINNI SIĘ ODWOŁAĆ, PROPONUJĄC ZMIANY ? Przecież od 1,5 roku prowadzone są prace nad aktualizacjami strategii w perspektywie 2030 r., niektóre dokumenty są już po konsultacjach społecznych i czekają już tylko na "przyklepanie" przez radnych.
Buniek @ 176.111.153.*
wysłany: 2018-05-27 16:40
Panie Jacku, dawno temu przeczytałem ten dokument i doceniam jego wartość. Niemniej jednak tam, o strategii nic nie ma. Strategia to jest dokument w którym są przedstawione alternatywne opcje działania oraz wybrana jedna z nich wraz z uzasadnieniem dlaczego ta, a nie inna. Strategia ma być przekonywująca i jednoczyć ludzi, którzy działają we wspólnym celu. Tego tam nie ma i nie może być! Dlaczego nie może? Bo rzecz dotyczy miasta! Miasto to przede wszystkim ludzie, a ludzie się różnią i przede wszystkim potrzebują wolności by działać. Co ogranicza wolność? Ograniczenia są naturalne, a więc przewidywalne oraz nieprzewidywalne czyli tworzone przez innych ludzi. Zatem by radzić sobie z tymi drugimi wystarczy zadbać by nie było elementów nieprzewidywalnych. Niby proste, ale przecież to jest największy problem każdego miasta w Polsce. Co władza to inne prawa i plany, często wzajemnie sprzeczne. A co! Teraz K...a My! A forsa poszła i mamy drogie, szerokie puste drogi i walące się budynki komunalne! Pamiętam jak za Obrębalskiego wybudowanie domu jednorodzinnego w mieście było poważnym problemem. Dwie działki na kwartał miasto w przetargach uwalniało. Koszmar i walka na przetargach. No i każdy który miał kasę wybudował się w okolicy. Okolica się rozrosła, a JG skarlała. Teraz nowy prezydent i nowe obyczaje: można się budować w mieście. No, i dobrze! Ale po co nam to było? A co w sprawie komunikacji. Tu, to chyba koszmar pozostanie. Zamiast udrażniać miasto dla ludzi czyli zwężać ulice i budować ścieżki rowerowe oraz dbać o komunikację miejską i ograniczać ruch samochodowy dbając przy tym o ulice stanowiące szkielet transportu samochodowego, w tym budując kładki nad trasą średnicową, to dalej nie wiadomo co i jak. Które drogi są szkieletowe dla samochodów, a które dla ludzi? Jak wszystkie dla samochodów, to ludzie dalej będą uciekać poza miasto i kasy zabraknie. Zresztą, faktycznie brakuje. Dlaczego brakuje? Bo nie dość, że wydaje się bez namysłu to zwolniono z podatków duże zagraniczne firmy, a u nas takich dużo. Podstawowy podatek to VAT, a ten to Warszawa dzieli i daje partyjnie, i po uważaniu. 500+, płaca minimalna i VAT no i mamy wzrost cen, a więc od razu mamy zalew przetargów i projektów które nie są realizowalne. Zostaje w budżecie i długi niektórych gmin maleją ale inwestycje stanęły. Co ważne dochody wybrańców tzw. "panów" wzrosły. Koryto+ ten program się nazywa i działa! Ale, do nas przecież te pieniądze nie spłyną, ale od nas wypłyną! Ostatnie wybory były pod znakiem konkurencji typu "rzut macicą do kibla" i chyba zanosi się na powtórkę. Nasza krajanka posłanka Pawłowicz stała się wzorem dla młodszych, bo oni wiedzą, że "homo sovieticus" lubi takie puste, chamskie teksty, a koryto jest. Horror! Panie Jacku, pański wpis jest ważny, ale nie dla tej strategii ale dla pobudzenia lokalnych polityków. Może rzeczywiście ktoś racjonalnie się odezwie i coś zaproponuje wyborcom. Może i o zabytkach będzie? Jak nie, to podczas wyborów wybierzemy mistrza wspomnianej konkurencji i zrobimy krok w stronę kopi ustroju wprowadzonego przez partię "Jedna Rosja", a będzie się to u nas nazywać "Polska jest Jedna", którą promował ostatnio w JG jeden minister. buractwo @ 78.88.138.* będzie przeszczęśliwe!