Kilka słów o mnie

Byłem ministrantem, harcerzem, żeglarzem, modelarzem lotniczym, lekkoatletą, asystentem na Politechnice Wrocławskiej, po Marcu '68 także więźniem komuny.

W 1971 r. życiowe wybory związały mnie z Jelenią Górą. Byłem głównym projektantem jej planu ogólnego. Ówczesna ekologiczna degradacja tych ziem, była impulsem do udziału w obywatelskim ruchu ekologicznym. Odbyłem roczny staż urbanistyczny w Hanowerze, potem studialny pobyt w Meksyku. Od 1977 roku jestem kustoszem Dworu "Czarne". Poza jego uratowaniem od zagłady, mój życiowy dorobek to: rekord Dolnego Śląska juniorów w dysku, kilkanaście nagród i wyróżnień w konkursach urbanistycznych, współorganizowanie Euroregionu Nysa, pierwszej transgranicznej wspólnoty na obszarze byłego bloku wschodniego. Cenię sobie tytuł Człowieka Roku '2006 uzyskany w plebiscycie "Nowin Jeleniogórskich".

Marzy mi się współczesna odmiana pozytywizmu.

Jestem żonaty, mam czwórkę dorosłej dziatwy i sześcioro wnucząt.

Podziel się z innymi

| |

Rozmowy o polityce

2018-06-09 13:51
W nawiązaniu do tytułu poprzedniego artykułu ("Rozmowy o Jeleniej Górze") - mam dziś dla PT Jeleniogórzan bardzo dobrą wiadomość.
Otóż od kilku dni istnieje nowe forum poważnego dialogu nad przyszłością naszego Miasta. Cenne także dlatego, że jest to inicjatywa ludzi młodych.
To w życiu zbiorowym jeleniogórskiej wspólnoty wielce krzepiąca, nowa jakość!
Nie rozpisując się, bo jestem tu tylko kibicem z boku, polecam moim Gościom stronę internetową etos.jgora.pl

***

Inny charakter, bo odnoszący się do spraw i imponderabiliów ogólnopolskich, mają działania KONGRESU OBYWATELSKIEGO, o których tu już nieraz pisałem. Jeżeli dziś znów je przypominam i to w kontekście informacji o jeleniogórskim ETOS-ie, to dlatego iż obydwie inicjatywy, i ta ogólnopolska, kilkunastoletnia już, i ta całkiem świeża lokalna - wydają mi się genetycznie zbliżone. W jakim sensie? Znając animatorów i "heroldów" obydwu zjawisk cenię istotne, klarowne motywacje, jakie nimi powodują. I tu i tu widzę rzeczywistą troskę do dobro wspólne. Wiem, wiem! Zawsze, gdy wchodzimy na grunt polityki, tej wielkiej czy tej lokalnej, określenia takie jak "bezinteresowność", "czystość intencji", brzmią podejrzanie. Typowa reakcja: baju, baju... Historyczne doświadczenia polskiej nacji, zwłaszcza te z niedawnej epoki komunizmu, dostatecznie zwichrowały naszą zbiorową mentalność, aby poziom wzajemnego zaufania wśród Polaków, nie był tak rozpaczliwie niski. Szereg badań potwierdza, że pod tym względem wśród europejskich narodów jesteśmy "w dolnych strefach stanów niskich". To konstatacja porażająca, ale niestety prawdziwa.
Czy nasze narodowe DNA (pojęcie usłyszane na jednym z Kongresów) jest i pozostanie po wsze czasy naznaczone tym fatalnym obciążeniem? Czy polska polityka i polityczny dyskurs, może przenieść się na poziom, na początek, choćby o oczko wyższy? Chciałoby się w to wierzyć. Próbować warto.

***

Po tym podwójnym wstępie chcę moim PT Gościom i Komentatorom polecić poniższy esej dr Jana Szomburga - twórcy KONGRESU OBYWATELSKIEGO. To też będzie o etosie.
Życzę miłej, uważnej lektury!
Jacek Jakubiec

-------------------------------------------------------------

Gdańsk, 5 marca 2018 r.

W kierunku partnerskiej i wspólnej Polski
dr Jan Szomburg, Prezes Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową,
Inicjator Kongresów Obywatelskich

Wokół fundamentów rozwoju - myśl Kongresu Obywatelskiego w latach 2005 - 2015

Hasła przewodnie kolejnych Kongresów Obywatelskich pokazują drogę myślową, jaką podążaliśmy wspólnie z uczestnikami naszych obywatelskich spotkań.
Do 2015 roku - roku zasadniczej zmiany polityczno-ustrojowej - szukaliśmy tematów ważnych, a jednocześnie świeżych, skłaniających do nowych pytań i odpowiedzi. Tematów "meta", które dotykały fundamentów naszego rozwoju, a nie odnosiły się do bardzo konkretnych, bieżąco ważnych spraw. Chodziło nam o to, by - wspólnie z różnymi środowiskami zawodowymi i ideowymi - stworzyć płaszczyznę myślenia całościowego (zintegrowanego) o rozwoju Polski.
Szczególną uwagę zwracaliśmy od początku na "miękkie" czynniki rozwoju - na sferę wartości, tożsamości, wspólnotowości, podmiotowości, kultury dialogu, kompetencji społecznych itd. Zależało nam, by do refleksji o rozwoju społeczno-gospodarczym włączać kwestie systemu wartości i infrastruktury kulturowo-mentalnej, czyli naszych kodów kulturowych.
Daliśmy temu wyraz już podczas pierwszego Kongresu Obywatelskiego, który odbył się w październiku 2005 roku i był naszą swoistą deklaracją ideową. Przewodnim hasłem uczyniliśmy frazę; "W stronę rozwoju opartego na wartościach i dialogu", a pierwszej sesji daliśmy tytuł: "Wartości, tożsamość i rozwój".
Dlaczego właśnie takie akcenty? Skąd czerpaliśmy pewność, że ramy prawne to za mało, że demokracja i rynek potrzebują jeszcze wartości i etosu, np. etosu obywatelskiego? Warto przypomnieć ówczesny kontekst. Byliśmy wtedy 15 lat po rozpoczęciu wielkiej transformacji ustrojowej w 1989 r. Przygotowywaliśmy pierwszy Kongres w klimacie kształtowanym przez doświadczenie tzw. afery Rywina i wynikającej z niej potrzeby odnowy moralnej. Równolegle rysował się drugi "solidarnościowy" zryw, nastawiony na korektę dotychczasowego przebiegu naszej transformacji - w szczególności wzmocnienie państwa.
Siłą sprawczą miała być koalicja partii postsolidarnościowych, czyli tzw. POPIS. Jak wiadomo, z koalicji nic nie wyszło. Rok później, przy okazji wyborów prezydenckich, nastąpiła ostateczna dekompozycja obozu solidarnościowego na liberalno-demokratyczny i konserwatywno-narodowy.
Wiosną 2005 roku żyliśmy jeszcze perspektywą powstania realnej siły politycznej, która będzie dążyć do naprawy państwa (z premierem J. Rokitą w roli wykonawczej). Kongres Obywatelski miał pełnić rolę komplementarną wobec tych działań. Dlatego kierowaliśmy nasze myślenie "naprawcze" bardziej na sferę budowy fundamentów etycznych i tkanki społecznej, na uszlachetnienie samego społeczeństwa.
Słowem "dialog" w haśle I Kongresu sygnalizowaliśmy postawę otwartą, potrzebę swobodnej artykulacji wartości i interesów, a z drugiej strony - potrzebę ich mediacji oraz pokojowej koegzystencji na zasadzie wzajemnego szacunku i zdolności do konsensusu w ramach szerszego dobra - rozwoju Polski.
Myślenie kategoriami dobra wspólnego i budowania wspólnoty całej zbiorowości Polaków pozostało nam bliskie przez cały okres działania Kongresu. To właśnie w budowie wspólnotowości i tożsamości widzieliśmy drogę do przezwyciężania naszego największego deficytu - kapitału społecznego (zaufania i współpracy).
Dwa lata później, w 2007 roku, zaprosiliśmy uczestników Kongresu do refleksji nad "Rozwojem przez wspólnotę i konkurencyjność". Dlaczego taki temat? Po wejściu do Unii Europejskiej jako społeczeństwo zapamiętaliśmy się w konsumpcji, indywidualnym sukcesie oraz czysto ekonomicznym podejściu do rozwoju. Na te cele nastawione były również polskie strategie spożytkowania środków UE. Chcieliśmy zaakcentować, że konkurencyjność jest dobra, ale musimy pojmować ją bardzo szeroko i równoważyć poprzez budowanie wspólnoty. Już wtedy upatrywaliśmy we wspólnocie element długofalowej konkurencyjności, ale i cel sam w sobie.
Nasz krytyczny stosunek do jednostronnego, ekonomiczno-centrycznego, widzenia modernizacji Polski przedstawialiśmy w 2008 roku, pytając gości III Kongresu: "Jaka modernizacja Polski?". Technokratyczne podejście do strategii rozwojowych trzymało się jednak w kolejnych latach mocno, dlatego na VIII Kongresie w 2013 roku, powtórzyliśmy pytanie, sugerując jednocześnie odpowiedź: "Jaka modernizacja Polski? - Od budowy infrastruktury do nowych postaw i zachowań".
Dostrzeżmy - apelowaliśmy wtedy - infrastruktura techniczna, w którą tak mocno poszliśmy w pierwszych latach absorpcji unijnych funduszy, sama się nie utrzyma, nie
zapewni nam dalszego rozwoju, jeśli nie zmienimy naszych wzorców zachowań i budowania relacji. Wyższa produktywność przedsiębiorstw i instytucji oraz proinnowacyjny rozwój wymagają zmian mentalnych, zdolności do dialogu i współpracy, otwartości, zaufania, odpowiedzialności. Zarządzanie w myśl kultury folwarcznej powinno ustępować modelom bardziej partnerskim.
Tę myśl akcentował w szczególności VII Kongres Obywatelski, który przebiegał pod hasłem "Postawy i umiejętności kluczem do rozwoju Polaków i Polski" (2012 r.). To wtedy zrodziła się idea "przewrotu kopernikańskiego" w edukacji, której założeniem było "ruszenie" ucznia jako aktywnego i centralnego podmiotu edukacji.
Kategoria podmiotowości należała do jednych z najważniejszych w całej linii myślowej Kongresu. Poświęciliśmy jej m.in. V. Kongres Obywatelski (2010 r.), który odbył się pod hasłem "Idea Polski XXI wieku. Podmiotowi Polacy - podmiotowa Polska".
Aksjologicznym punktem wyjścia dla takiego myślenia było podejście personalistyczne - wiara w osobę ludzką, z jej wolną wolą i sumieniem, którą m.in. wyznawał Jan Paweł II. Podmiotowi i samodzielnie myślący Polacy będą dobrymi, wymagającymi i angażującymi się obywatelami zdolnymi do zbudowania dojrzałej demokracji, skutecznego państwa, zdolnego do podmiotowego działania również na arenie międzynarodowej.
OBYWATELSKI, czyli jaki?
Tytułowe określenie naszego Kongresu zawsze rozumieliśmy w sposób szczególny. Większość kongresów zwykle kieruje swe postulaty do rządzących. My debatowaliśmy głównie "w poziomie" - między sobą - w ramach różnych środowisk i pokoleń, całego społeczeństwa. Wypracowaliśmy model horyzontalnej debaty obywatelskiej.
Dlaczego obywatelskiej? Bo wynikała ona z troski o dobro wspólne, a nie jest nią wyłącznie rzeczywistość polityczna. Można by nawet stwierdzić, że niektóre dobra wspólne, takie jak habitusy społeczne, sfera symboli i narracji zbiorowych, "oprogramowanie kulturowe" powstają przede wszystkim w procesie ucierania się "wewnątrz" społeczeństwa, a nie jako wytwór polityki.
Zainteresowanie tą sferą i chęć jej współkształtowania jest wyrazem postawy obywatelskiej. Czuć to bardzo wyraźnie w atmosferze Kongresów: gromadzą one niezwykłych ludzi z całej Polski, którzy gotowi są poświęcić wolną sobotę (a często też niemałe pieniądze na dojazd), by spotkać się na Politechnice Warszawskiej z innymi członkami wspólnoty Polaków, zaangażować swą energię, czas, umysł.
Nasze podejście do Kongresu jako "równego" spotkania wszystkich Polaków, niezależnie od poglądów politycznych, ideowych, środowiskowych i generacyjnych, wyrażało się m.in. w tym, że zapraszaliśmy mówców reprezentujących zróżnicowane opcje. W okresie dominacji opcji liberalno-demokratycznej swoimi refleksjami podczas Kongresów dzielili się przedstawiciele nurtu konserwatywno-narodowego m.in. Mateusz Morawiecki, Jarosław Gowin, prof. Piotr Gliński, prof. Andrzej Nowak, prof. Krzysztof Szczerski, prof. Zdzisław Krasnodębski, prof. Piotr Legutko, Paweł Lisicki, Piotr Zaremba, prof. Andrzej Zybertowicz, dr hab. Dariusz Gawin i wielu innych. Stale reprezentowani byli również przedstawiciele opcji ludowej m.in. Waldemar Pawlak, Janusz Piechociński, Władysław Kosiniak-Kamysz.
Kongres był więc od zarania bardzo "ekumeniczny", krzewił kulturę dialogu, który szanuje odmienności, który jest otwarty na zrozumienie emocji i racji innych, a jednocześnie cały czas stara się wychwycić to co wspólne.
Wspólnota Kongresowiczów liczy obecnie ponad 7 tys. osób (tych, którzy fizycznie choć raz wzięli udział w Kongresie). To chyba jedyna taka zbiorowość w Polsce, która obejmuje osoby z opcji liberalno-demokratycznej, konserwatywno-narodowej i socjaldemokratycznej, "metropolitalsów" i "lokalsów", zwolenników i sceptyków transformacji, itd.
Ten "ekumenizm" jest wartością, która powstała w okresie 2005 - 2015, niezależnie od - a nawet wbrew - narastającej polaryzacji politycznej. Dlatego zdefiniowanie hasła Kongresu w 2016 r. było szczególnie trudne. Miało być ono ważne, ale jednocześnie łączące - by nie rozerwało Wspólnoty Kongresowej.
Kreślenie idei Polski na przyszłość - Kongres po 2015 roku
Sytuacja polityczna po wyborach parlamentarnych w 2015 r. gwałtownie się zaostrzyła. Radykalnie zmienił się również klimat społeczny - pojawiły się silne podziały i zamykanie się we własnym kręgu ideowo-politycznym. Nawet w rodzinach przestawano ze sobą rozmawiać.
Stanęliśmy przed dylematem - czy nakierować debaty kongresowe na bezpośrednią ocenę tych radykalnych (w istocie ustrojowych) zmian, jakie się właśnie dokonywały, ryzykując rozpad konsensusu dialogicznego w ramach wspólnoty Kongresowiczów? Wybraliśmy inną drogę - rozważań nad ideałem Polski, które pozwalałyby spojrzeć "z góry", tak na okres transformacji i rozwoju z lat 1989 - 2015, jak i na ostatnie zmiany polityczno-ustrojowe. Stąd narodziło się hasło "Dojrzali Polacy - lepsza Polska" i wiążące
się z nim pytania - co oznacza dojrzałość w życiu indywidualnym i zbiorowym, co to znaczy "dojrzała Polska".
Sformułowaliśmy wówczas 10 drogowskazów procesu dojrzewania Polaków i Polski. Ułatwiają one ocenę i wybór, niezależnie od bieżących uwarunkowań, trendów czy sentymentów politycznych.
Najważniejsze z nich to: zrozumienie siebie jako całej zbiorowości narodowej i społecznej (naszej tożsamości w różnych jej odcieniach), samoakceptacja tego, jacy jesteśmy jako Polacy (czyli zarówno naszych blasków, jak i cieni) oraz podmiotowość czyli swego rodzaju samosterowność w sensie intelektualnym, emocjonalnym i wolicjonalnym.
Przygotowania do XII Kongresu w 2017 r. przebiegały w atmosferze narastających podziałów i pęknięć, już nie tylko politycznych, ale także kulturowych - dotyczących zwłaszcza sfery wartości i tożsamości. Na znaczeniu zyskało pojęcie wykluczenia kulturowego, a także godności i szacunku. Reprezentanci myślenia konserwatywno-narodowo-katolickiego ujawnili swe poczucie "odrzucenia", czy też wykluczenia w okresie 1989 - 2015. Również oceny transformacji po 1989 uległy silnej polaryzacji - jedni oceniali ją jako największy sukces Polaków w historii, inni jako okres, który doprowadził Polskę do "ruiny". Silnie zachwiana została także ciągłość i pamięć instytucjonalna. Dla jednych dotychczasowe instytucje i ludzie nim kierujący byli całkowicie skompromitowani, dla innych uosabiali cenny dorobek demokratycznej, integrującej się ze światem Polski.
Słuchając debaty - tak publicznej, jak i tej rodzinno-przyjacielskiej - można by odnieść wrażenie, że Polska byłaby po wsze czasy krainą mlekiem i miodem płynącą, gdyby tylko usunąć z niej element liberalno-demokratyczny* lub konserwatywno-narodowy* (*niepotrzebne skreślić).
Całościowe myślenie o rozwoju podpowiadało nam jednak, że dla każdego organizmu wycieńczająca (ale też nieproduktywna) jest konieczność oddychania zamiennie tylko jednym płucem, podczas gdy drugie idzie w odstawkę. Stały, szybki rozwój i doganianie krajów wysoko rozwiniętych wymaga wykorzystywania całego potencjału Polaków, wszystkich zasobów, talentów, umiejętności, wiedzy i energii.
Idea partnerskiej Polski
Jak zapewnić możliwość rywalizacji i zmian, zachowując jednocześnie klimat współpracy oraz racjonalną ciągłość? Ten wymóg może spełnić tylko ideał partnerskiej Polski. Partnerstwo oznacza bowiem akceptację podmiotowości drugiej osoby i wzajemny szacunek.
Różnice potencjałów i możliwości stają się wtedy szansą na realizację wspólnych celów - w tym rozwoju Polski.
Partnerstwo opiera się na idei gry o sumie dodatniej: win-win. Nie wyklucza rywalizacji i ciągłego wzajemnego pozycjonowania się, ale nie zakłada też dążenia do eliminacji bądź całkowitego zdominowania drugiej strony. To wiązałoby się bowiem z utratą zasobów, możliwości i energii, którymi dysponował potencjalny partner.
W swojej istocie idea partnerstwa opiera się na idei osoby ludzkiej - wszyscy rodzimy się równi, wszyscy mamy przyrodzoną godność. W nauce katolickiej - wszyscy jesteśmy dziećmi Bożymi, stworzonymi na obraz i podobieństwo Boże.
Idea partnerskiej Polski, wyznaczając kierunek naszego dojrzewania zbiorowego, może nam pomóc w rozwiązaniu wielu zasadniczych konfliktów i napięć, które nas trapią jako naród i społeczeństwo. W jakich więc sferach warto ją zastosować? Właściwie we wszystkich. Potrzebujemy partnerstwa kapitału i pracy, władzy i obywateli, pokolenia srebrnych z młodymi, Polski metropolitarnej z lokalną, kobiet i mężczyzn, itd. Jednak naszym węzłem gordyjskim jest wyzwanie, jak budować partnerstwa w sferze wartości i tożsamości.
Tu potrzebujemy świeżego spojrzenia i otwarcia na nową jakość. Jeśli chcemy, by trapiące nas różnice stały się szansą, musimy w sobie wyrobić zdolność do patrzenia na CAŁOŚĆ bo - jak mówią mędrcy - tylko całość jest prawdą.
Jeśli nam to się uda, inaczej spojrzymy na kwestię różnic w sferze wartości i tożsamości. Będziemy tam szukali koegzystencji, swoistego "podziału pracy" i partnerstwa. Dojrzała równowaga w różnorodności pozwoliłaby lepiej wykorzystać cały nasz potencjał i ułatwiłaby grę ze światem zewnętrznym.
Zacznijmy od wartości. To właśnie w tej sferze wiele osób o nastawieniu bardzo patriotycznym upatruje źródeł nieprzezwyciężalnego konfliktu polsko-polskiego. Jeśli jednak przyjąć, że wszyscy jesteśmy patriotami i mamy na uwadze dobro rozwojowe Polski, ostrość sporu o wartości powinna się bardzo zmniejszyć.
Czy takie wartości, jak wolność, solidarność, sprawiedliwość, porządek i hierarchia można traktować zamiennie, myśląc o dobru Polski? Przecież Polska dla swojego rozwoju potrzebuje wszystkich tych wartości. Co by było, gdyby całkowicie zwyciężyła wolność, kosztem innych wartości? Pewnie pogrążylibyśmy się w chaosie. Gdybyśmy postawili na hierarchię, ład i porządek, zafundowalibyśmy sobie w nieodległym czasie stagnację i zniewolenie.
Hasło wolności i solidarności obecne w naszej Wielkiej Solidarności początku lat 80-tych wyrażało odwieczną mądrość ying i yang. Zawsze bowiem potrzebujemy i napędu, i pewnej równowagi. Inaczej mówiąc, dla rozwoju całości - Polski - potrzebujemy wszystkich wartości moralnych, ich przyjaznej rywalizacji, koegzystencji i partnerstwa. Oczywiście, struktura "popytu" społeczeństwa na pewne wartości może zmieniać się w czasie (np. w czasach dobrej koniunktury gospodarczej i geopolitycznej w cenie będą wolność i otwartość), ale w naszym wspólnym interesie jest zasadnicze utrzymanie całego systemu wartości. Każda z nich jest bowiem potrzebna dla zachowania równowagi.
Chcąc rozwoju Polski, nie możemy więc patrzeć na rywalizację wartości w sposób dogłębnie antagonistyczny czy konfliktowy - patrzmy na nie ze zrozumieniem i spolegliwie. Tym bardziej, że odzwierciedlają one rzeczywiste, tkwiące w naszej naturze różnice, nasz portret psychologiczny. Każdy zna osoby otwarte i nastawione z natury wolnościowo oraz zamknięte i nastawione wspólnotowo czy wręcz hierarchicznie, itd.
Cieszmy się, że mamy aktywnych promotorów wolności, osoby, które swoim życiem dają świadectwo troski o innych, czy też takich członków wspólnoty, którzy przypominają o tym, jak ważne są autorytety lub dążenie do życia w zgodzie z Dekalogiem. Szanujmy się nawzajem i współpracujmy przy ograniczaniu postaw nihilistycznych. Budujmy wspólnie Polskę partnerstwa wartości, posadowioną w sposób "nieobronny" na naszej historii, atrakcyjną dla Polaków i zagranicy, szanowaną w świecie.
Drugą kluczową przestrzenią budowania narodowego partnerstwa jest kwestia tożsamości. Tu sytuacja jest w istocie podobna. Jest rzeczą oczywistą, że nasza polska dusza - indywidualna i zbiorowa - jest "złożona" z różnych zakamarków. Nikt nie ma jednej, homogenicznej duszy - jak wiemy, nawet siostra z Kalkuty takiej nie miała. My, Polacy, mamy gen słowiański, mamy gen szlachecki, mamy gen chłopski i - z racji swojej niezwykłej historii - niezliczone ślady innych wpływów. Jesteśmy kulturowo "zakręceni", "dualistyczni", "dwupółkulowi", "dwubiegunowi", nadal zróżnicowani chociażby według granic zaborowych. Mamy różne składowe tożsamościowe, które musimy dostrzec i zaakceptować, jeśli chcemy szukać równowagi.
Dotychczas zdecydowanie największy wpływ na narrację i symbolikę narodową miał nurt szlachecko-inteligencki w swoich dwóch odmianach: konserwatywno-narodowej i liberalno-demokratycznej. Nie daje mu to jednak pełnej "reprezentatywności" i nie prowadzi nas ku zrównoważonemu spojrzeniu na polską tożsamość i polskie etosy.
Potrzebna jest nowa synteza, która uwzględniałaby również perspektywę chłopską (postchłopską) - pragmatyczną, opartą bardziej na kategorii interesów, niż symboli i oddalonych od rzeczywistości, wielkich narracji narodowych. Użyteczne może już być myślenie o partnerstwie postszlacheckiego genu wolności i postchłopskiego genu przetrwania. Ale jeszcze lepsze jest myślenie o nowej inkluzywnej narracji narodowej przez pryzmat trójkąta:

img



Przykładem skutecznego partnerstwa tych trzech etosów był ruch "Solidarności". Gdyby nie gen sprytu i pragmatyzmu chłopskiego (a właściwie chłopsko-robotniczego) kierownictwa ruchu, zamiast, w sumie dość pokojowej, zmiany ustrojowej, mielibyśmy kolejne powstanie narodowe, zakończone porażką. Sukces "Solidarności" wynikał z faktu, że każdy z naszych etosów był tam obecny, ale żaden nie zdominował jej działania. W Gdańsku było to widać szczególnie wyraźnie, gdy wolnościowy zapał "Wilniuków" zderzał się z robotniczo-chłopskim pragmatyzmem i sprytem "lokalsów" (głównie Kaszubów).
Wizja partnerskiej Polski może się dzisiaj wydawać bardzo abstrakcyjna. Żyjemy w okresie tęsknoty za silnym państwem. Trudno się temu dziwić. Po pierwsze, nasze państwo rzeczywiście było - po zrealizowaniu impetu transformacyjnego - zbyt słabe. A po drugie, czasy stały się niepewne, co zawsze podnosi znaczenie roli państwa. Po trzecie - przez lata narastało zapotrzebowanie na pewną prosocjalną oraz proinkluzywną korektę, w tym bardziej opiekuńcze i mocniej angażujące się w dystrybucję godności państwo.
Życie zweryfikuje, czy obecnie realizowany model państwa (i w pewnym stopniu też społeczeństwa) przysłuży się pełnemu wykorzystaniu potencjału wszystkich Polaków i rozwojowi naszego kraju. Wydaje się, że wizja partnerskiej Polski może być dobrą ideą na przyszłość, budowaną na bazie lekcji z okresu 1989-2015, jak i tego, który teraz przeżywamy.
Pamiętajmy, że stawką w tej grze jest nie tylko lepsze wykorzystanie mądrości i energii zbiorowej po to, by radzić sobie z wyzwaniami rozwojowymi, ale także odporność na manipulacje i wpływy zewnętrzne (wojny komunikacyjne w internecie). Silne podziały tożsamościowe są dla nich bardzo sprzyjającym gruntem.
Ważne jest, aby myśleć o tej wizji, jednocześnie nieustannie budując wspólnotę. Dokładnie to przesłanie zawarliśmy w haśle XII Kongresu Obywatelskiego w 2017 roku: "Partnerska i wspólna Polska". Sieć partnerstw musi mieć wspólną podstawę - dobrze, by stał się nią etos wspólnoty losu i rozwoju.

Biuro Kongresu Obywatelskiego - Instytut Badań na Gospodarką Rynkową
ul. Do Studzienki 63, 80-227 Gdańsk
tel. (48) 58 524-49-00
e-mail: kongres@ibngr.pl
www.kongresobywatelski.pl


Kongres Obywatelski to długofalowy projekt Instytutu Badań nad Gospodarką, którego celem jest uczynienie z Polski lepszego miejsca do pracy i życia. Chcemy to czynić poprzez autorefleksję, spotkania, wymianę dobrej energii i budowanie polskiej wspólnoty losu i rozwoju w duchu wzajemnego szacunku. Chcemy być razem, pomimo tego, że pochodzimy z różnych miejscowości i działamy w różnych branżach i środowiskach. Mamy często odmienne poglądy i reprezentujemy wszystkie pokolenia. Łączy nas to, że Polska nie jest nam obojętna - wspólnie "wyprzedzamy przyszłość", zastanawiamy się nad naszymi wyzwaniami rozwojowymi i wierzymy, że jest w Polsce możliwe partnerstwo wartości i tożsamości.

Komentarze

Jacek Jakubiec @ 5.60.162.*

wysłany: 2018-06-12 09:33

Polecam:
https://www.facebook.com/etos.jgora/photos/gm.809427172588870/390679814764837/?type=3&theater

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2018-06-13 12:33

Czekam na wpisy dyskutantów pod pańskim wpisem i nic! Moim zdaniem tandem PIS-PO rozłożył całkiem poczucie bycia obywatelem. PO poprzez atmosferę polityk-aferzysta, a PIS polityk-kryminalista. Niewielu ma ochotę wejść w taką rolę. Co pan na to?

JJ:
Aferzysta i kryminalista to zbliżone kategorie w obrębie gatunku homo sapiens. Obydwie wredne, gdziekolwiek by się nie gnieździły.
Teraz uwaga: czegoś w Pana słowach nie rozumiem. Panie Buniek, jeżeli matecznik polityków-kryminalistów widzi Pan w PiS-ie (???!), to sorry, ale się nie porozumiemy. Wierzę, że to tylko nieprzemyślany lapsus.
Generalnie zgadzam się, że atmosfera w polskiej polityce jest fatalna, niekiedy wręcz toksyczna. Skąd się to wzięło, komu to zawdzięczamy - o tym można do upęku dyskutować. Kilkanaście lat temu jednym z kluczowych haseł na Kongresie Obywatelskim było wezwanie "zbadajmy nasze narodowe DNA!" No i były głosy światłych psychologów społecznych, były panele dyskusyjne, ciekawe publikacje, ale... przekonywujących konkluzji i rekomendacji jak nie było, tak niema. Kwadratura koła ?...
Myślę że dopiero zasadnicza zmiana generacyjna w polskim życiu zbiorowym, otworzy szanse głębokiej sanacji, uwalniającej nas od tej zabójczej toksyczności. Potrzebne jest, cytując Pana - poczucie bycia obywatelem.
Między innymi dlatego, ucieszyły mnie niedawne narodziny stowarzyszenia ETOS w Jeleniej Górze. To inicjatywa ludzi młodych, których - takie mam wrażenie - nie interesują gry polityczne (czytaj partyjniactwo w wydaniu lokalnym) a raczej to, jak w imię wspólnego dobra krzewić skuteczną obywatelskość. A za swoją misję uznali rozpowszechnienie idei etosu służby społeczeństwu. To naprawdę pięknie brzmi!

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2018-06-14 13:09

Panie Jacku całkowicie się z panem zgadzam, że nigdzie nie ma "matecznika kryminalistów" jeżeli pan tak myśli. Niemniej jednak, napisałem, że retoryka polityk-aferzysta i polityk-kryminalista niszczy chęć bycia politykiem. Obie te retoryki stosuje obecna władza, czyli ci co kiedyś byli w opozycji. Ponadto, o tym, że bycie politykiem dla człowieka uczciwego i pracowitego to problem znany od tysięcy lat bo już Platon to zauważył. Przecież tacy ludzie znajdują chleb w inny sposób bez problemów. Jednocześnie, to nam obywatelom powinno na tym zależeć by właśnie tacy byli nasi politycy. Zatem ważny jest system wspierający udział porządnych obywateli w polityce. Ostatnio mamy jednak powrót do metod jednowładztwa i napuszczania jednych na drugich czyli właśnie odstraszania takich. Dla mnie to przejaw albo głupoty albo działalności agentury obcego, a nam wrogiego mocarstwa. Skutkiem tego w polityce zostaną tylko źli i zakłamani. Pomyje i Szambo wylewane na wszystkich, którzy mają wątpliwości co do pomysłów rządzących, a do tego napuszczanie na nich Policji i Sądów właśnie do tego prowadzi. Totalna Vizualna Propaganda zaburza obraz rzeczywistości ale przecież gdzieś ta rzeczywistość niezakłamana jest opisywana i obywatele mogą mieć do niej dostęp i inne zdanie. Powszechne kłamstwo rządzących oraz bicie, łamanie rąk i wyroki sądowe za protesty tych którzy to widzą i protestują to jest zła droga i wiemy gdzie prowadzi bo to moje i pana pokolenie pamięta. Problemem są ci młodsi. Oni myślą, że tak można bo widzą, że tak się dzieje. Czytałem na stronie tego "etosu", a więc młodych taki mniej więcej zapis wybierzcie nas to zmniejszymy opłatę za wodę, ścieki i śmieci o 50%. Jeżeli brakuje opisu jak to zrobią to jest to czyste kłamstwo i populizm. Oczywiście można to zrobić poprzez dotację albo pozyskanie jakiś funduszy z zewnątrz ale niech to ci młodzi politycy napiszą i wtedy nie będzie to populizm ale program działania. A tak jedynie pozostaje apelować do młodych "nie idźcie tą drogą" droga Podłości i Skundlenia to ślepa uliczka.

JJ:
Coś mi Pan imputuje. Toż nie powiedziałem, że "nigdzie (? JJ) nie ma matecznika kryminalistów". Ależ są takie mateczniki ! Bo czymże innym, jak nie wylęgarnią kryminalnego draństwa są różne mafie?
A w kontekście zmagań toczonych dziś na polskiej scenie politycznej określiłem się na tym forum w tekstach z maja i lipca 2016 r. Mimo że ani wtedy ani dziś, tj. po dwóch latach nie byłem i nie jestem bezkrytyczny wobec poczynań ekipy od "Dobrej Zmiany", to - choć Pan może jej zdecydowanie nie lubić, nie namówi mnie Pan do zmiany frontu. Tyle na ten temat.
Co do "ETOSU": za kilka dni będzie bardzo dobra okazja, aby na temat ich oferty dla jeleniogórzan uzyskać informacje bezpośrednio z pierwszej ręki. I - jeśli wola - podyskutować o tym.
Proszę przeczytać to, co zamieszczam w następnym komentarzu.

Jacek Jakubiec @ 5.60.20.*

wysłany: 2018-06-14 20:12

Panu Buńkowi, a także wszystkim, którzy jeszcze na mój blog zaglądają, bardzo polecam poniższą informację p. Pawła Gluzy o spotkaniu, które odbędzie się w najbliższy poniedziałek w Klubie KWADRAT.
Wstęp wolny, zachęcam do udziału, pozdrawiam - JJ.


Szanowni Państwo,
na samym początku dziękuję wszystkim za przyjęcie zaproszenia na nasze I Spotkanie "Miasto Twórcze". Tym spotkaniem chcemy wywołać dyskusję nt. najważniejszych obszarów funkcjonowania Jeleniej Góry. Naszym celem jest to, by w trakcie jego trwania zasygnalizować największe wyzwania stojące przed naszym miastem w każdym z wyznaczonych obszarów. Chcemy także poszukać czasami prostych pomysłów na to, co można w naszym mieście zmienić, a także powiedzieć co już dobrego się wydarzyło i co warto kontynuować.
Co ważne na tym spotkanie nie chcemy kończyć. Ma ono być impulsem do przeprowadzenia kolejnych, mniejszych spotkań, na których w sposób bardziej szczegółowy omówimy każdy z analizowanych wycinków funkcjonowania Jeleniej Góry. 

Harmonogram spotkania "Miasto Twórcze"
Data: 18 czerwca 2018 r., godz. 18:30
Miejsce: Klub KWADRAT, ul. Bankowa 28/30, Jelenia Góra

18:30 - 18:35 Otworzenie spotkania przez moderatora (Paweł Gluza) prezentacja zasad i celu spotkania
18:35 - 18:40 Prezentacja idei powołania stowarzyszenia ETOS Jelenia Góra (Paweł Staworzyński)
18:40 - 19:00 I panel dyskusyjny  z udziałem Pawła Staworzyńskiego, Artura Zuchewicza oraz Norberta Łukaniuka 
- obszary tematyczne: Funkcjonowanie Urzędu Miasta i Spółek Miejskich, Biznes i przedsiębiorczość, Transport i komunikacja
19:00 - 19:10 Pomysły w wymienionych obszarach zgłoszone przez publiczność
19:10 - 19:30 II panel dyskusyjny z udziałem Jacka Jakubca, Piotra Iwańca i Łukasza Dudy
- obszary tematyczne: Ochrona środowiska, Edukacja, Kultura i rozrywka
19:30 - 19:40  Pomysły w wymienionych obszarach zgłoszone przez publiczność
19:40 - 20:00 III panel dyskusyjny z udziałem Stanisława Schuberta, Macieja Suszczewskiego, Eugeniusza Gronostaja
- obszary tematyczne: Opieka zdrowotna, Rozwój sektora obywatelskiego, Wsparcie seniorów, osób z niepełnosprawnością i zagrożonych wykluczeniem społecznym, Sport, turystyka i rekreacja
20:00 - 20:10 Pomysły w wymienionych obszarach zgłaszane przez publiczność
20:10 - 20:15 Zakończenie spotkania, zaproszenie na kolejne oraz do dyskusji w przy stolikach

W razie jakichkolwiek pytań pozostaję do dyspozycji.

Pozdrawiam serdecznie,
Paweł Gluza
tel. 727-942-942

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2018-06-14 21:16

Moje słowo "nigdzie" znaczyło "nigdzie tam", a więc w żadnej z omawianych partii nie widzę takiego matecznika. Jeżeli jednak pan uważa, że w PO to oznacza, że uległ pan propagandzie zohydzania. To bardzo źle! Co do "ETOSU" to cieszę się, że jednak nowi chcą. To bardzo dobrze! Mam nadzieję, że nie ulegną powszechnie stosowanej obecnie manierze obiecywania "gruszek na wierzbie". Co do mojego udziału, to niestety 18-tego będę poza JG. Szkoda!

JJ:
To już jaśniej.
Co do ulegania propagandzie (jakiejkolwiek zresztą)- jestem na to niezbyt podatny. Staram się używać rozumu...
Jeżeli był Pan na stronie ETOS-u, to pewnie Pan zauważył, że ta młódź zaczęła od sformułowania własnego dekalogu. Skoro tak wyraźnie eksponują aksjologię i misję odwołującą się do wartości, to obiecywanie gruszek na wierzbie, jakoś nie bardzo by do nich pasowało.

Wpisz swoje imię, pseudonim:

Wpisz treść: